Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
ODCINEK 2
Ale się rusza.
Po co on dzwoni?
Czemu nie odbierasz?
O rany.
Chyba wszystko widział.
Co tu robisz?
Czemu nie odebrałaś?
Bo pracowałam.
Chyba „tańczyłam”.
Wcześniej pracowałam!
Co tu robisz? Miałeś iść do klubu.
Tu jest klub.
Otworzyli jakiś na 12. piętrze.
Ale nie jest dobry.
- Panie Nam! - Kocham pana, panie Nam!
Na zdrowie.
Czy jestem w nieodpowiednim wieku?
Miłość nie ma ograniczeń wiekowych
- Nie ma! - Nie!
Bije w tobie to samo serce
Towarzyszą ci te same uczucia
Tylko ciebie kocham
I to tak, że aż płaczę
Czy jestem w nieodpowiednim wieku?
To idealny wiek, by się zakochać
To moja piosenka.
Z drogi.
Szedłem pod wiatr
Wczesnym rankiem do tej kawiarni
Ledwo zdołałam się wymknąć.
Pani wciąż jest w pracy?
Zaraz skończę. Nie przejmuj się, idź do domu.
Dzięki.
W ten sposób można oszczędzić na czasie.
Nic dziwnego, że tyle to trwało.
Dotąd robiłam to jedno po drugim, trwało to wieki.
Prawda? Właśnie dlatego
warto ruszyć głową.
Tak?
Jakbym oberwał kamieniem. Nie mogę oddychać.
Zawsze tak gadasz.
Nie goń mnie.
Hej!
Ja ci pokażę.
Czekaj.
To boli.
- Pani Yoon. - O rany.
- Pani Yoon? - Hej.
- Pani Yoon! - Ye-eun.
- Wciąż pani tu jest! - Tak.
Pani Yoon.
- Czemu wróciłaś? - Pomyślałam, że pani tu jest.
- Pani tu tak sama pracuje. - No tak.
Zaraz skończę. Tam jest bałagan, usiądź tutaj.
Pomogę pani.
Pogadamy, pracując.
Nie ma potrzeby.
Możemy skończyć jutro.
O co chodzi?
Naprzykrzał ci się, prawda?
To było wkurzające. Ciągle mnie dotykał.
Był taki obmierzły.
To moja wina, zostawiłam cię samą.
Przy pani byłoby gorzej.
Pan Kong nie wie, kiedy przestać, bo pani go nie karci.
Następnym razem dam ci wymówkę.
Zapomnij o tym wieczorze.
Nie może pani puszczać mu tego płazem.
On wciąż sobie żartuje z rozpadu pani związku.
Dlaczego pani nic nie mówi? Na pani miejscu coś bym powiedziała.
To oczywiste, że jest pani załamana.
Tak go pani lubiła.
Wcale nie.
To znaczy...
Chodzi mi o to...
Gdy się kogoś lubi...
W związku mężczyzny i kobiety
są dobre chwile i...
- No wiesz. - Prawda.
Chodziło mi o to, że kiedyś go pani kochała.
- I to tak, że... - Chyba zbyt dużo wypiłaś.
- Wcale nie. - Wstań.
- Dasz radę wrócić do domu? - Jasne.
- Dobrze. - Mogę pomóc...
Nic ci nie będzie?
- Możemy... - Proszę. Gotowa.
Nigdzie się nie ruszaj. Popatrz tam.
Pójdę po torebkę.
Będzie pani pracowała sama?
- Pomogę. - Nie ma potrzeby.
Dokończę jutro.
Pani Yoon, zgaszę światło.
Nie, ja to zrobię. Poczekaj.
- Rany. - Światło.
Musimy je wyłączać?
Rany, moje plecy.
Gotowe!
Chodź.
Chodźmy.
- Uważaj. - To nic.
Pozbieraj się.
- Wezwę taksówkę. - Ja to zrobię.
- Potrzebuję własnej. - Muszę gdzieś pojechać.
Jadę do lokalu koleżanki.
Znam to miejsce.
Należy do...
- Seo Gyeong-seon. - Właśnie.
Musi się pani z nią bardzo przyjaźnić.
Można tak to ująć.
Dzwonię z DMC w Sangam-dong.
Poproszę taksówkę do Yeongdeungpo.
- A drugą do... - Ale zimno.
Zadzwonię później. Dziękuję.
- Jedzie? - Tak, chodźmy.
- Panno Yoon. - Ostrożnie.
- Musisz wytrzeźwieć. - Tak bardzo panią lubię.
- Wie pani o tym, prawda? - Ja też cię lubię.
Rany, co ja mam teraz zrobić?
- Wracaj do domu. - Proszę poczekać.
Tak? O co chodzi?
Będę taka jak pani.
- Skoncentrowana na karierze. - Świetnie. Oby ci się udało.
- Jedźmy. - A teraz jedź.
Moment. Czemu pani wysyła mnie do domu?
Lubię pani towarzyszyć.
Kierowca czeka.
- Pani mnie nie lubi. - Jedź już.
Bardzo cię lubię, ale jedź już.
- Wsiadaj. Dobrze. - Moment.
Może pan...
Pani Yoon, kocham panią.
Ja ciebie też. Wsiadaj.
Może pan jechać.
Do widzenia, pani Yoon!
Jun-hui.
Gdzie jesteś?
Gdzie on się podział?
Jun-hui.
Co tak długo?
Starałam się szybko to załatwić.
Nie kłam. Czołgając się, wróciłbym szybciej niż ty.
Dotarłem do domu.
Dobranoc.
DOBRZE...
Dobranoc.
Właśnie wróciłeś czy wychodzisz?
Nie widzisz? Idę do pracy.
Trudno powiedzieć, bo rzadko wracasz do domu.
Okaż wsparcie bratu, który pracuje całą noc.
Skąd mam wiedzieć, czy pracowałeś, czy imprezowałeś?
Pół na pół.
A niech mnie.
Nigdy cię nie ma. Po co płacisz czynsz?
Wprowadź się do mnie, zaoszczędzisz.
Zwariowałaś?
Czemu tak mówisz?
Jesteśmy rodzeństwem, ale szanujmy swoją prywatność.
Masz dziewczynę?
Dziewczynę?
O której mówisz?
Rozbijemy się.
Wypadki drogowe nie są najgorsze.
Byłam zaskoczona,
gdy udawałeś chłopaka Jin-y przez telefon.
Myślałam, że konkurujesz z kimś o dziewczynę.
Nie wiesz, jak się denerwowałam.
Pokonałbym każdego.
Posłuchaj mnie uważnie.
Jeśli poznasz jakąś nieuprzejmą sukę,
która miałaby zostać twoją żoną,
zabiję was oboje.
A jeśli będzie bardzo ładna?
Jeśli będzie ładniejsza ode mnie,
zastanowię się.
Chyba słuch mi się psuje.
Dobrze, przepraszam.
Rany.
Pani Yoon, proszę podejść.
To ma być raport
czy rysunek?
Starałam się. Nie podoba się panu?
Pani Geum, linijka.
Proszę poczekać.
Czy to jest wyrównane?
Zrobiłam wcięcie, bo to nowy paragraf.
Jest pani pisarką?
Proszę nie marnować czasu.
Niech się pani skupi na raporcie.
Proszę poczekać.
To ma być pani prezentacja?
Z tego wzoru
korzystano przez ostatnie trzy lata.
Kazano pani plagiatować?
Musi pani być kreatywna.
Pani tylko zmieniła liczby i wartości.
Jak to nazwać?
Zrobiła pani kseruj - wklej.
„Kopiuj - wklej”, proszę pana.
Skoro pani taka mądra, to czemu ten raport jest taki kiepski?
Proszę zacząć od nowa.
Tylko kreatywnie.
Proszę poczekać.
Pani Kang, proszę tutaj.
Wczoraj...
Nawet nowi pracownicy, jak Dong-u i Ye-eun,
zostali do końca wspólnej kolacji.
A wy, zamiast dawać przykład, wymknęłyście się.
Te kolacje mają
rozwijać nasze więzi i zdolność współpracy.
Nie róbcie tak.
Dla mnie ci, którzy nie pracują zespołowo, nie liczą się z innymi.
Nie macie poczucia wspólnoty?
Przemyślcie to.
Nie tolerujemy dyskryminacji kobiet.
Przecież nikt nie zmusza was, żebyście piły.
Po prostu spędzamy wspólnie czas, jak ludzie.
Co z wami jest nie tak?
Możecie iść!
Weź to ze sobą!
Zjedzmy coś.
Chodźmy. Dong-u, pospiesz się.
Tak jest.
Gdybym mogła siedzieć cały dzień za biurkiem, tak jak oni,
chodziłabym na te kolacje.
Brakuje ludzi do nowych lokali.
Ciągle pracuję.
Nie mam siły, żeby chodzić na te kolacje.
Mnie to mówisz?
Coraz trudniej mi się rano wstaje.
Chyba się starzeję.
Co z wami jest?
Wciąż się liczymy.
Łatwo ci mówić, jesteś młodsza ode mnie.
Dość gadania o wieku.
Mam ci mówić „proszę pani”?
Jeśli chcesz.
Nieważne, czy jesteś młoda, czy stara, musi ci starczyć sił.
- Zjedzmy coś zdrowego. - Jasne.
Pho.
Co?
Pho nie jest zdrowe.
Jest, jeśli ci smakuje.
Chodźmy.
Dziękuję.
Smacznego.
Hej.
Umów mnie z nią. Błagam cię.
Witamy.
Co wieczór doskwiera mi samotność...
- Dzień dobry. - Cześć, Jin-a.
Co za niespodzianka.
Usiądźcie, proszę.
Gdzie mieszkasz?
Ja?
Moi rodzice mieszkają na wsi.
A ja w Mok-dong.
Mieszkam sama.
Świetnie. Zaraz, to źle zabrzmiało.
To świetna okolica.
- A ty gdzie mieszkasz? - W Bundang.
A ja w Bangbae-dong.
Przepraszam.
Smacznego.
Do zobaczenia.
Zapłacisz? Pomogłem ci wczoraj.
Cicho.
Dzięki.
Skąd się znacie?
W drugiej klasie zmieniłem szkołę.
Ponad 20 lat temu.
Masz rację.
Chodziłam z jego siostrą do szkoły.
Jesteście niemal jak rodzina.
Nie wiesz?
Siostra prowadzi wasz lokal.
Naprawdę?
Który?
Który lokal?
Myślałam, że już wyszłaś.
Czemu? Coś się stało?
Nadzorujesz lokal pani Seo.
Przejmę go.
To nie jest dobry pomysł.
Moja przyjaciółka byłaby rozczarowana.
Nie rozczaruję jej.
Przejęłaś ode mnie lokal w Gasan.
Bo miałaś kłopoty z właścicielem.
To inny przypadek.
Nie zgadzasz się?
Nie o to chodzi.
Postawiłabyś mnie w niezręcznej sytuacji.
W porządku.
Zajmę się tym.
Czemu powiedział jej, że jego siostra jest właścicielką?
Nie miał o czym mówić?
Z kim pani rozmawia?
Gadałam bzdury. Cześć.
„Jeśli samolot wystartuje bez ciebie,
jeśli nie polecisz z nim,
zaczniesz żałować.
Może nie dziś, nie jutro,
ale wkrótce.
I będziesz żałować do końca życia.
Zawsze będziemy mieli Paryż”.
Co przyniosłaś?
Później zobaczysz, przynieś mi wody.
Jestem zlana potem.
Jest tak ciepło?
To z frustracji.
Zbankrutujemy przez prezenty ślubne.
To nasz bratanek.
Mój brat i bratowa chyba lubią nową synową.
Tak się przechwalała,
że myślałam, że ta synowa ma wspaniałą rodzinę.
Ale ma tylko ojca,
który był w radzie dzielnicy.
- To już coś. - Nie warto się chwalić.
To chyba od twojej przyjaciółki.
Młodsza córka mojej przyjaciółki z Seocho-dong
będzie miała za teściów krewnych byłego prezesa banku.
Są wpływowi w kręgach finansowych.
Ciągle się nimi przechwala.
Zawsze, gdy ktoś zdaje się zazdrościć Jin-ie,
mówi o swoich przyszłych teściach
i o tym, jacy są potężni.
Trudno mi ją winić.
To naprawdę znamienita rodzina.
Oby Jin-a też miała takich teściów.
Właśnie to mnie martwi.
Jeśli damy jej wolną rękę, nigdy nie znajdzie męża.
Powinieneś się spotkać z Gyu-minem,
porozmawiać z nim.
- Ja? - Musimy wydać Jin-ę za mąż.
Kiedy wyprawimy ślub naszego dziecka?
Dobrze.
Czy możesz potraktować to poważnie?
- Możesz? - Rozumiem.
Porozmawiaj z nim,
bo nie będzie jedzenia.
O co chodzi?
Mamy pojechać gdzieś indziej?
Byłeś tu wcześniej?
Kiedyś, na firmowej kolacji. Było nieźle.
Możemy wybrać inne miejsce.
Nie trzeba.
WINIARNIA QUEENS PARTY
Witamy ponownie. Proszę za mną.
Kelner musi mieć znakomitą pamięć.
Możemy usiąść tam?
Oczywiście, proszę.
Dziękuję.
Chcesz się czegoś napić?
Co zamówimy?
Coś, co już piłeś.
- Co? - To, co niedawno tu piłeś.
Nie było mnie tu niedawno.
O co ci chodzi?
Idę do łazienki.
Dobrze.
Nie chciałabym z nim spędzić ani sekundy.
Czemu go w ogóle słuchasz?
Oblej go winem i wyjdź.
Zobaczysz, jak będzie? Co to ma znaczyć?
Chcesz się z nim znów spotykać?
No to czemu...
Czemu tracisz czas?
Nie rób niczego głupiego.
Dobrze.
Kto to był?
Jak myślisz? Jin-a.
Gyu-min znowu się pokazał.
Czemu?
Jak sądzisz? Chce ją odzyskać.
Ona nie wie, o co mu chodzi?
- Czemu z nim poszła? - Dokładnie.
Nie robi tego z własnej woli.
On ciągle pojawia się bez ostrzeżenia.
Jest dla niego zbyt łagodna.
Na pewno dzisiaj to zakończy. Wątpię, by miała...
Pewnie.
Czemu wściekasz się z tego powodu?
Nie wściekam się.
Staram się naprawić naszą relację.
Ale ty mi to bardzo utrudniasz.
To takie trudne?
Oczywiście. Nie wiem, co robić.
Jesteś bezczelny czy bezmyślny?
Co?
Jak mogłeś przywieźć mnie tutaj?
Nie chcesz naprawić naszej relacji?
Szminka i rajstopy...
Co?
Chcesz mnie pozwać?
- Dodajmy do tego napaść. - Jin-a.
Chciałam zakończyć nasz związek czymś pozytywnym.
Ale jesteś okrutny.
Jesteś paskudny.
Nie jesteś bez winy.
Kim jest facet, z którym się widziałaś?
- O rany. - Widzisz?
Też się z kimś spotykałaś. Ale to ja jestem tym złym?
Nie możemy uznać, że mamy remis?
To nie przez ciebie.
To przeze mnie. To moja wina, że randkowaliśmy.
Nie możesz teraz odejść!
Co? Nie masz na napiwek dla parkingowego?
Moment, ty piłeś. Mam ci opłacić szofera?
Wydajesz się zdenerwowany.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Wspaniale dzisiaj wyglądasz.
Dziękuję.
Jun-hui, wydajesz się być w kiepskim nastroju.
Prawda? Widzisz?
Nic mi nie jest.
Więc mieszkasz w Mok-dong? Gdzie dokładnie?
Pięć minut drogi od stacji.
To dobre miejsce.
Tak, to prawda.
Hej.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Tam jest pizzeria...
Znasz ją?
Tak, to dobry lokal.
W pobliżu jest kawiarnia.
Naprawdę? Gdzie?
Może nas tam zaprowadzisz?
Czemu nie?
Zjedzmy tam dzisiaj lunch.
Macie czas?
Oczywiście.
A jeśli nie mamy, to znajdziemy.
Jaki chętny.
Przy okazji,
- podasz mi swój numer? - Mój? Jasne.
Pójdziesz z nami?
Dokąd?
Nie słuchałam. Pisałam esemesa.
Do zobaczenia.
Cześć.
Napiszę ci esemesa.
No to...
Nie wstawajcie.
Muszę coś powiedzieć przed spotkaniem.
Widzieliście wiadomości?
Oczywiście, że nie.
W zeszłym roku rynek kawowy
był wart 6,4 biliona.
A my ile zarabiamy?
Nie słyszałem o nowych lokalach.
Dział sprzedaży. Co tam?
Przepraszam. Przyłożymy się.
Macie nadal dbać o istniejące lokale.
Ale musimy odnotować postępy.
Klienci nie pojawią się ot tak
po otwarciu lokalu.
- Czego chcesz? - Jeden lokal jest wciąż zamknięty.
Właściciel nie odpowiada.
Już późno. Czemu wciąż jest zamknięty?
- Który to lokal? - Ten w Gasan.
Ma być otwarty za 30 minut, inaczej was zwolnię.
Do roboty!
- Coś się dzieje... - Właśnie miałam dzwonić.
- ...w jednym z lokali. - Przepraszam.
- Halo? - Zgadza się.
Tak, panie Kong.
- Już jadę. - Oddzwonię. Przepraszam.
- Pa. - To potrwa...
- około 17 minut. - Halo.
- Tak. - Tu Geum Bo-ra.
- Tak jest. - Planowaliśmy
- spotkanie na dziś rano. - Tak, dobrze.
- Muszę je odwołać. - Tak.
Tak.
- Tak, proszę pana. - Nasze biuro
- rozwiązuje problem. - Będziemy za 17 minut.
- Czy mogę zadzwonić, gdy skończymy? - Cześć, Jun-hui. To ja, Se-yeong.
- To nie tak daleko. - Tak, bardzo mi przykro.
Wyskoczyło mi coś pilnego.
Jadę do jednej z naszych kawiarni.
Przykro mi. To ja zaproponowałam lunch.
Teraz jest mi jeszcze bardziej przykro.
Zaproszę cię na coś dobrego za parę dni. Dobrze.
Dobrze, daj mi znać.
Rozumiem. Wszystko w porządku.
Zjemy razem kiedy indziej.
Dobrze, cześć.
Kiedy indziej? Dzwoń,
- możemy wieczorem. - Rety...
- Jest zajęta. Skąd ta natarczywość? - Natarczywość?
To nie natarczywość. To wykazywanie inicjatywy.
I dlatego nie masz dziewczyny.
Musisz poćwiczyć.
Zobaczymy, z kim ty zaczniesz się umawiać.
Chyba robi to, bo złożyłam na niego raport.
Mamy większość składników.
Poproszę menedżera o resztę.
Najpierw pozycje.
Ja się zajmę kasą.
Ty najlepiej parzysz kawę.
Jesteś dyplomowaną baristką. Będziesz najlepsza.
To komplement czy rozkaz?
Pan Kim i Ye-eun. Podzielcie się pracą.
Ten obszar jest wasz. Jedno z was odpowiada za magazyn.
- Tak. - Tak.
- Chodź za mną. - Tak.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Miała użyć własnych pieniędzy.
Czemu za to płacimy?
Pan Jo kazał jej zająć się tym bałaganem.
To nie była jej wina. To nieuczciwe, by miała za to płacić.
Już to rozstrzygnęliśmy.
Co to znaczy, że to nieuczciwe?
Kto przyjmie odpowiedzialność?
Ktoś musi się tym zająć.
Czemu tak na mnie patrzysz?
Byłem wyrozumiały w wielu kwestiach...
w ostatnim czasie.
Napiszę raport od nowa.
Jest arogancka w subtelny sposób.
Powinienem...
dać jej nauczkę.
Gdzie pan Nam?
W środku.
Szukał mnie pan?
Zjedzmy razem lunch, jeśli nie masz planów.
Tylko założę buty, proszę pana.
Proszę pójść z nami.
- Mam parę pytań. - Tak jest.
Jak sytuacja w lokalu w Gasan?
Cóż...
Otrzymałem sprawozdanie, zgodnie z którym
wszystko idzie dobrze.
Oczywiście. To profesjonaliści.
Jin-a zawsze miała wszystko pod kontrolą.
Co się z nią ostatnio dzieje?
Wiem.
Nie poznasz człowieka, dopóki nie pokaże swojej prawdziwej twarzy.
Kto zapomniał zatwierdzić upominków na otwarcie?
Powinnam była się upewnić. Przepraszam.
Od kiedy to o czymś zapominasz?
Dowiem się, jak to się stało, i złożę raport.
Zbadaj tę sprawę dokładnie.
Mogę prosić na chwilę?
Tutaj.
Cóż...
Ta sprawa, o której zbadanie prosi pan Jo...
Co pani zrobi?
Jak pan kazał. Zadbam, by Jin-a zapłaciła,
a panu Jo powiem prawdę.
Prawdę?
Członkowie zespołu zachowują kopię
każdego formularza, żeby łatwiej zauważyć błędy.
Zauważyłam, że wszystko było w porządku, dopóki go nie zatwierdziłam.
Przemyślałem tę sprawę.
Młodszej menedżerki nie będzie stać, żeby za to zapłacić.
Zespołowa kolacja...
Potraktuję to jak płacenie za kolację całego zespołu.
To chyba dobrze?
Sto szminek kosztuje 2,1 mln wonów,
a 100 kuponów - 320 000 wonów.
To w sumie 2,42 mln wonów, proszę pana.
Dobrze.
Potrafię dodawać.
Chciałam się upewnić.
Kto złoży raport panu Jo...
Ja to zrobię.
Dobra robota.
Dobrze razem pracujemy.
Aż połamałam paznokcie.
Tylko naciskałaś przyciski.
Mnie strasznie bolą ramiona.
Co będzie jutro?
Skontaktuję się z właścicielem.
Być może niektórzy będą musieli tu wrócić.
Nieważne, co się stanie. Nie przyjdę tu jutro.
- Do zobaczenia. - Cześć.
- Cześć. - Dzięki. Dobra robota.
To nasza praca.
Masz mi to jakoś wynagrodzić.
- Cześć. - Cześć.
Też powinnyście iść do domu.
Muszę odstawić auto do biura.
A ja odwiedzić właściciela. Potem oddam auto.
- Dobra robota. - Mam z tobą pojechać?
Już i tak musiałaś tu pracować.
Idź do domu, odpocznij.
- Do jutra. - Cześć.
Dobra robota.
Rany, moje nogi.
Proszę pana, unikanie mnie niczego nie rozwiąże.
Proszę zadzwonić.
Ten dupek powiedział, że taka byłaś?
„Ten dupek”?
Mam być uprzejmy, bo znowu się umawiacie?
O czym ty mówisz?
Gyeong-seon tak powiedziała? Że się umawiamy?
Nie, pomyślałem, że ciężko ci z nim zerwać,
bo byliście zakochani po uszy.
„Zakochani po uszy”?
O co ci chodzi?
Czemu wyciągasz takie wnioski?
Słyszałem o wszystkim.
Musiała być z was niezła para.
Nawet podwładna ci współczuje.
Nie zachowywałeś się tak, będąc w jakimś związku?
Trzeba być namiętnym.
Jeśli nie, to ty jesteś dziwny.
To znaczy, że nie szanujesz drugiej osoby.
To naturalne,
że dwie osoby szaleją za sobą, gdy są zakochane.
Serio? Musisz być ekspertką.
Będę o tym pamiętał, przyda się.
Czemu zawsze jesteś sarkastyczny?
Kto? Ja?
To też był sarkazm.
Mylisz się.
I znowu.
Przepraszam, jeśli cię zdenerwowałem.
Przykro mi.
Pada.
Prawda.
Nie zapowiadali deszczu.
Masz parasolkę?
Nie.
Wrócę do domu w deszczu.
Czemu miałabyś to robić?
Zdenerwowałeś mnie, muszę ochłonąć.
Już przeprosiłem. Nie bądź taka cięta.
W porządku.
To ja powinnam przeprosić.
Przeze mnie nie mogłeś zjeść tej pysznej pizzy
z Se-yeong.
To nie zależało ode mnie. Liczę, że mi wybaczysz.
Nie ma czego.
Chodźmy razem. Pójdziesz, prawda?
Czemu? Nie pójdę tam, gdzie nie chcą mnie widzieć.
Czemu tak myślisz?
Naprawdę nie rozumiesz.
Zapytałeś, czy chcę dołączyć.
Nie powiedziałeś: „Chodźmy wszyscy”.
Tak to ująłem?
Źle to ująłem, byłem zdekoncentrowany.
Tak, na pewno byłeś.
Hej.
Czy dla facetów liczy się tylko wygląd?
Chyba tak.
Faceci są obrzydliwi.
Jesteś ładniejsza.
Będzie długo padać.
Wezwijmy taksówkę.
A co zrobisz na miejscu? Poczekaj, kupię parasolkę.
Nie, chodźmy...
- Ile? - Osiem tysięcy wonów.
Co?
Podejdź tu.
Myślałam, że nie chcesz, żebym zmokła.
Ja też zmokłem.
Rany. Przy okazji, czemu kupiłeś tylko jedną parasolkę?
I czemu czerwoną?
Nie wiesz, że kupowanie parasolek i zapalniczek to strata pieniędzy?
Szybciej będziesz bogaty.
Dzieląc się parasolką, oboje zmokniemy.
Mam rozwiązanie.
Jakie?
Możemy zrobić to.
Łapiemy tę taksówkę?
Cóż...
Dobrze by było najpierw trochę wytrzeźwieć.
No to...
powinniśmy się jeszcze trochę przejść.
Też tak myślę.
Nie sądziłem, że jesteś taka mała.
Co?
Mocno bijesz, więc nie pomyślałem,
- że jesteś taka mała. - Nie jestem mała.
Jestem przeciętnego wzrostu.
Nie lekceważ mnie.
Dobrze znam kobiety...
Czyżby?
Tylko żartowałem.
Jasne, pewnie.
Obejrzymy w weekend film?
Od dawna nie byłam w kinie.
Takie rzeczy mówią matki.
Ty mały...
Hej.
Robi się późno.
Powinieneś się zbierać.
Najpierw cię odprowadzę.
Jaki jesteś dzisiaj szarmancki.
Jeszcze jedno.
Co?
To prezent.
Ale ty ją kupiłeś.
Dlatego to prezent. Proszę.
Dziękuję.
Idź już.
Dobrze.
Cześć.
- Bezpiecznej drogi. - Słodkich snów.
Nawzajem.
Dam panu trzy dni.
Zamkniemy lokal, jeśli się pan nie odezwie.
Hej.
Jesteś w pracy?
Jeszcze nie. Zatrzymałam się po drodze.
- O co chodzi? - Cóż...
Marzy mi się kawa od doświadczonej baristki.
Proszę pana, musi się pan najpierw umówić.
Wszystko utrudniasz.
Mój czas jest cenny. Nie wiesz?
Chyba wciąż jesteś pijana.
Poczekaj.
FIRMA PRAWNICZA
Tak, proszę pana.
Tak, proszę pana. Słucham.
Żaden problem.
Zastanawiałem się,
czy masz dzisiaj czas.
Tak.
Musi tu przyjść.
Pewnie jesteś zajęty, skoro to taka duża sprawa.
Oczywiście, rozumiem.
Tak.
Naprawdę?
W porządku.
Dobrze.
Co powiedział?
Jest teraz bardzo zajęty.
- Przyjdzie czy nie? - Co?
- Przyjdzie. - Denerwuję się przez ciebie.
Moment, Seung-ho też przyjdzie. Czy mamy dość mięsa?
Nie powinniśmy powiedzieć Jin-ie, że Gyu-min przyjdzie?
Na pewno on jej to powie.
Dostałaś wiadomość.
Se-yeong, pójdziemy dzisiaj na tę pizzę?
Czy powinnam rezerwować stolik w pizzerii?
- Dziękuję. - Dziękuję.
Masz plany na wieczór?
To Jun-hui. Chce dzisiaj iść na pizzę.
Gdybym wiedziała, nie jadłabym lunchu.
Ostatnio chyba trochę przytyłam.
Wyglądam, jakbym przytyła, prawda?
Nie jestem pewna. Nigdy nie zwróciłam na to uwagi.
Wychodzę.
Co robisz wieczorem?
Kolejną analizę menu, bo poprzednia została odrzucona.
Ale musisz coś zjeść. Chodźmy, ja stawiam.
Naprawdę? Dobrze.
Dokąd pójdziemy?
Gdzieś, gdzie dają jeść i pić.
- Chodźmy. - Dobrze.
Powinienem już iść.
Nie idziesz z nami?
- Mam plany. - Idzie do klubu.
Naprawdę?
Ja też lubię kluby.
Naprawdę? Powinniśmy kiedyś pójść wszyscy razem.
Dziś mam inne plany.
Dobrze. Następnym razem zabierz nas do klubu.
Wtedy też możesz mieć inne plany.
Będę pamiętał. Zabaw ją.
Ja też powinnam go zabawić.
- Idziemy? - Chodźmy.
Do zobaczenia wkrótce.
Seung-ho, już tam jesteś?
Coś nie tak, pani Yoon?
Nie.
Mam ochotę się napić.
Wciąż myśli pani o swoim byłym?
Powiesz, że kłamię, jeśli zaprzeczę.
Musi pani kogoś poznać, żeby przestać o nim myśleć.
Umówić się z kimś nowym.
Nie ma potrzeby.
Czemu? Najlepiej od razu wejść w nowy związek.
Dzięki temu nie powtarza się tych samych błędów,
więc mniej się potem żałuje.
Znasz się na tym?
Może nie mam dużo doświadczenia,
ale sporo o tym wiem.
Jestem z ciebie dumna.
Przy okazji,
jak ważne jest to, co facet mi mówi albo jak mnie traktuje?
Ani trochę.
W ogóle?
„Możemy powiedzieć i zrobić wszystko, byle uwieść dziewczynę”.
Studiowałam inżynierię.
Właśnie to słyszałam od gości na studiach.
Ale jeśli facet podrywa dziewczynę,
to ona mu się chyba podoba?
Pewnie tak.
Moja mama mówi, że faceci nie odmawiają dziewczynom.
Flirtują z wieloma, żeby mieć z czego wybrać.
Rany.
DRAŃ GYU-MIN
- Zaraz wrócę. Muszę odebrać. - Jasne.
Czemu, do diabła, wciąż dzwonisz?
To ja, twój tata.
Tata?
Czemu masz telefon Gyu-mina...
Czy ty się z nim spotkałeś?
Nie wierzę, że przywiozłeś je
dla mnie aż ze Stanów.
Nie ufasz mi czy co?
Nigdy nie dawałeś mi prezentów.
Na pewno jesteś wystarczająco mądry, by zrobić doktorat?
Pierwszy raz wracałem ze Stanów.
Racja.
Twoja kolej.
Wiedziałeś, że pracuję z twoją siostrą w jednym budynku?
Naprawdę?
Ona cię nie obchodzi?
Ciebie obchodzi wszystko, co robi twoja siostra?
Czemu by miało?
Więc o co ci chodzi?
Chciałem zaprosić cię do siebie,
ale nie mogę przez chłopaka Jin-y.
- Chłopaka? - No tak, pewnie nie wiesz.
Jest taki gość, moja mama go uwielbia.
Ma imponujące wykształcenie i bardzo bogatą rodzinę.
On was odwiedza?
Tak, często przychodzi.
Ale rzadko go widuję, bo często jestem w szkole.
Kiedy oni są razem...
Zbiera mi się na wymioty. Nie mogę na to patrzeć.
Co, do diabła...
Przepraszam.
Hej.
- Przepraszam. - To nic.
Co z tobą?
O co ci chodzi?
Jin-a.
Czemu tak stoisz?
Gyu-min podarował identyczne szaliki
tacie i mnie.
Są bardzo ładne.
- Pokażę ci. - Muszę się przebrać.
Hej.
Gyu-min, jedz, ugotowałam dużo jedzenia.
- Nie prosiłam cię o to! - Bądź cicho!
Powiedział, że się pokłóciliście.
To ci powiedział?
Wszystkie pary się kłócą.
Chce się pojednać. Czemu tak na niego patrzysz?
Dlaczego jesteś coraz bardziej kapryśna?
- Czy ty piłaś? - Jak mogłabym nie pić?
Na trzeźwo tego nie zniosę.
Jestem dorosła. Czemu mieszacie się...
Właśnie dlatego.
Powinnaś wiedzieć, jak sobie radzić z mężczyzną.
Musieliśmy się zaangażować.
Nie wstydzisz się na widok Gyu-mina?
Postaraj się, dobrze?
Mówiłam ci wiele razy.
Nie możesz wiecznie randkować z kimś takim.
Jest prawnikiem z dobrej firmy,
a jego rodzina...
Rodzice ukończyli Narodowy Uniwersytet Seulski.
Chyba nie muszę mówić więcej, co?
Wybór dobrego męża jest ważny,
a równie ważni są porządni teściowie.
Gyu-min jest idealny pod każdym względem,
powinnaś się cieszyć. Masz szczęście.
Powinnaś być wdzięczna.
O niczym nie masz pojęcia.
Nie krzyw się tak przy nim.
- Do widzenia. - Dziękujemy.
Wpadnij do mnie.
- Nie, dzięki. - Czemu? Przez chłopaka Jin-y?
I tak będziemy u mnie w pokoju.
To nie problem.
Twoi rodzice tam będą. Wybierzmy inny dzień.
Chciałem cię poprosić, żebyś mi zainstalował te gry.
Wiedziałem, że masz taki plan.
Cześć.
Seung-ho!
Co jej tyle zajmuje?
A niech mnie.
Mamo, tato, nie dziwcie się tak.
Pomyślałam, że tego chciałby Gyu-min.
Mówił, że jestem jak dziwidło.
Uważa mnie za zbyt nudną.
Kochanie, czemu tak siedzisz? Spójrz na mnie.
Jak wyglądam? Podoba ci się?
No?
To pewnie wciąż za mało.
Czy powinnam założyć krótszą sukienkę?
Użyć czerwieńszej szminki?
Racja, kabaretki!
- Nie mam żadnych, może podrę te... - Hej!
Racja, zapomniałam, że moi rodzice tu są.
To byłoby nieco niewłaściwe, prawda?
Tak, po prostu usiądź z nami.
Usiądź, dobrze?
Bardzo chciałabym napić się wina.
Nie masz dziewczyny?
Nie.
To do ciebie niepodobne.
A masz kogoś na oku?
Masz. Opowiedz mi o niej.
Co chcesz wiedzieć?
Chyba nie idzie ci najlepiej.
Nie mam racji?
Jesteś jasnowidzem?
Czemu? Kim ona jest? Ile ma lat?
Ma 23 czy 24?
Ma 35.
Ty wariacie. Oszalałeś?
Oszalałeś po powrocie ze Stanów.
Mówisz, że ma 35 lat?
Jest w wieku naszych sióstr.
Jak ona może cię pociągać?
To tak, jakbyś umawiał się z moją siostrą.
Jakie to wstrętne.
Zakończ to, zanim sprawy zajdą za daleko.
Nie wpakuj się w jakąś kabałę, dobrze?
Mamo.
Czy tata kiedyś cię zdradził, gdy randkowaliście?
Daj spokój. Za kogo mnie uważasz?
Jestem i zawsze byłem oddany tylko jednej kobiecie, Kim Mi-yeon.
„Twoje zdrowie, mała”.
Oddany, akurat. Przyłapałam go w trakcie.
Naprawdę?
To było całe wieki temu.
Co zrobiłaś, mamo? Puściłaś mu to płazem?
Oczywiście, że nie. Walnęłam go po głowie.
- O tak? - To boli.
Hej!
Powinnaś wiedzieć, kiedy przystopować.
Czemu to zrobiłaś?
Kochanie, bądź cicho.
Gyu-min.
Tak, proszę pani?
Spotykasz się z inną kobietą?
Nie wiem, co powiedzieć.
Nie sądziłam, że cię na to stać. Czuję się zdradzona.
- Jak śmiesz... - Kochanie!
Rany, tato...
- Proszę puścić. - Tato.
Pewnie wciąż tam jest.
Rany, pewnie ciągle się obściskują.
Twoich rodziców nie ma?
Moi rodzice ich zachęcają.
Jesteście dorośli. Nie mogłeś z nim porozmawiać?
A niech to.
Co za bałagan. Doprawdy.
- Czego się dąsasz? - Rany.
- Dość! - Zrobisz sobie krzywdę.
Przyznaję, że popełniłem błąd.
Ale Jin-a też. Zdradziła mnie.
Ma innego faceta.
Gyu-min!
Co? Przecież nie zmyślam.
Po to przyszedłeś? Chciałeś urządzić scenę?
Myślisz, że to dla mnie łatwe?
To czemu przyszedłeś?
Twoi rodzice mnie zaprosili. Jak mogłem odmówić?
Powinieneś był.
Gdybyś choć trochę szanował mnie i moich rodziców,
uprzejmie byś odmówił.
Gdybym więcej wypiła, oberwałbyś mocniej.
- Jin-a, co tu się... - Dobrze, uderz mnie.
Uderz mnie, jeśli to ma ci pomóc. Proszę.
Desperacki chwyt.
Próbuję naprawić tę relację.
- Zacznijmy od nowa... - Mowy nie ma!
To się nigdy nie zdarzy.
Naprawdę chcesz ze mną zerwać?
Przecież już zerwaliśmy.
Jin-a, co się dzieje?
Później wam wytłumaczę.
Czemu później? Powiedz im teraz.
Porozmawiamy przy nich?
Kim jest ten drań, który odebrał cię z pracy?
Kim on jest?
Jesteś taka porządna, ja jestem zdradzieckim dupkiem.
A co z tobą?
Czy oskarżając mnie, czujesz się lepiej?
Czemu nie możesz nam powiedzieć, kim on jest?
Powiedziałabyś, gdybyś nie zrobiła nic złego.
Zaraz oszaleję, bo nie chcesz mi powiedzieć!
Lubię go.
W porządku.
Lubię go. To jakiś problem?
Nie wiem już, co mam robić.
Wróciłem.
Seung-ho wrócił. Co mamy robić?
Rany, Jun-hui.
- Rany. - O co chodzi?
Co się stało?
Zaraz wyjaśnię...
To ten gość.
O czym ty mówisz? Jaki gość?
Kto? Jun-hui?
Musisz to wyjaśnić.
Puść ją.
Hej.
Chodź ze mną.
- Przestańcie! - Hej!
- Co z wami jest? - A niech mnie.
- Hej, puszczaj! - Jun-hui!
- Hej! - Co mamy robić?
Hej!
Jin-a go lubi. Sama tak powiedziała.
- Podobno u mnie byłaś. - Hej.
Pytam, czy przyszłaś do mnie.
Jesteś malutka i urocza.
Zapomniałeś, ile mam lat?
- Czy to nie jest... - Ty mały...
...indywidualna kwestia?
Związki też zależą od zgrania w czasie.
A co jeśli nie można się zgrać?
Muszę zacząć działać.
Będę odważniejsza.
Jin-a, tak sobie myślałem...
Czy...
Tak?
- Chciałem cię zapytać... - O co?
Chciałem zapytać...
czy postawisz mi jutro obiad?
Napisy: Krzysiek Ceran
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.