All language subtitles for plancha.2022.french.1080p.WEB.H264-seigh

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian Download
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional) Download
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish Download
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dok�d lecimy? Do Barcelony? Marakeszu? Wiem! Na Ibiz�!

Skarbie, to niespodzianka.

Wpadli�my na �wietny pomys� na twoj� rocznic�.

Pyongyang, Korea P�nocna.

Nie wierz� wam.

To oznacza, �e jeszcze kontaktujesz.

Gdzie Ana?

Zaraz do��czy.

POGODA NA PRZYJA��

- Ju� jest! - Cze��, Ana!

Cze�� wszystkim!

Jak omin�a� kolejk�?

Dzi�ki zgromadzonym milom.

Z przyczyn technicznych lot H8395 do Paros zosta� odwo�any.

Niech to szlag!

Paros! Lecimy do Paros!

Paros? Lot zosta� odwo�any.

Nawet dla klasy biznes?

- Ana. - Co?

A kiedy jest nast�pny lot?

- Yves, uwa�aj. - Przepraszam.

Jedyne wolne miejsca mam na 11.30...

To tylko dwie godziny czekania.

...we wtorek, 14 sierpnia.

Ale dzisiaj mamy 2 sierpnia.

Chwileczk�, wynaj�li�my will� od 2 do 15 sierpnia.

Ledwo dolecimy i b�dziemy musieli wraca�.

Chod�my po baga�e.

Yves, mo�esz ju� zdj�� mask�

Przynajmniej agencja zwr�ci nam zaliczk�.

Wszystkie loty na po�udnie ca�kowicie zape�nione.

I co teraz? Sp�dzimy sierpie� w Lyonie?

Nie znajdziemy planu B last-minute.

Ja mam plan B.

"B" jak Bretania.

Pojedziemy do Kerzellec.

Mamy mn�stwo miejsca. Prawda, kochanie?

Tak.

- Oczywi�cie. - Jest nasz baga�.

- Pomo�esz? - Chwileczk�.

Nie ma mowy.

W Bretanii zmar� m�j ojciec. I tam ci�gle pada.

Pojedziemy, gdzie jest s�o�ce.

Nie b�dziesz o wszystkim decydowa�, skarbie.

Bretania mnie wkurza.

Ostatnio wszystko ci� wkurza.

Nie zepsujesz mi wakacji.

Ale wakacje to s�o�ce.

- Niech sobie jad� do Bretanii. - To 50 urodziny Yves'a.

Ale to jak wrz�d na dupie. Nie lubi� czu� si� uwi�zionym.

W takim razie jestem za.

No wi�c? Co wy na to?

No wi�c ja na to: tak.

Nigdy tam nie by�am. Jed�my.

Decyzja nie nale�y do ciebie, skarbie. Mnie najpierw zapytaj.

Brzmi �wietnie.

Wspaniale. Jedziemy do Kerzellec.

Przekonacie si�. Bretania jest odlotowa.

Ruszajmy.

Jak praca? Nowi udzia�owcy?

Z sektora prywatnego. Super.

Zap�acili krocie i jestem w�asnym szefem.

Wspaniale. Jeste� gwiazd�.

A u ciebie, Baptiste?

Kiepsko. Zwalniaj� starych pracownik�w.

Mam szcz�cie, nie wygl�dam na swoje lata.

Powinni�cie teraz powiedzie�:

"Baptiste, nie wygl�dasz na sw�j wiek".

- Tak m�wi� przyjaciele. - To prawda. Nie wygl�dasz.

Wiem.

Tylko �e... maj� moj� dat� urodzin.

Wiedz�. Jestem kolejny na li�cie.

Cholera.

Jeste� pewny?

Za du�o znak�w. Delmas, m�j szef...

mia� mi wys�a� now� struktur� do ko�ca lipca.

Mamy po�ow� sierpnia i nic nie dosta�em.

Jest dopiero 2 sierpnia.

Wiem. Ale 2 sierpnia to sierpie� a nie lipiec.

Ty masz to gdzie�?

Ju� to wa�kowali�my.

M�wi�am by� zadzwoni� do Delmasa.

Nie. Skazaniec nie dzwoni do swojego kata.

Czy Ludwig XVI pyta�, kiedy mu zetn� g�ow�?

On chyba wys�a� SMS-a.

Czy tw�j ojciec nie jest pochowany w Redon?

- Jest. - Chcesz odwiedzi� gr�b?

Nie, dzi�kuj�. Nie rozmawiali�my, kiedy �y�,

to o czym teraz by�my gadali?

Ju� przyjechali?

Szybcy s�.

Witajcie... w Kerzellec!

Pewnie zastanawiacie si�, dlaczego Kerzellec?

Kerzellec pochodzi od po��czenia "ker" lub domu z j�zyka breto�skiego

i "zellec"...

I "zellec"! Zaczynamy zwiedzanie!

Prosz�!

Niesamowita mapa.

Na bardzo starym pergaminie.

Gdzie jeste�my?

Kerzellec jest... tutaj! Prosz�!

Du�o tu deszczowych ubra�, co?

To do�uj�ce. Ojciec mia� identyczne.

Oto herb Kerzellec.

Szczur wcinaj�cy traw�?

Daj spok�j. Gronostaj i papro�.

Si�a i honor.

A to drzewo genealogiczne. My, r�d Le Goff,

jeste�my bezpo�rednimi potomkami celtyckich wojownik�w.

A ja... jestem tutaj!

To babcia Soizic, a to dziadek Pierrick.

Jej m�� i m�j pradziadek.

Wszyscy m�wi�, �e jeste�my do siebie podobni.

By� rybakiem, farmerem i budowla�cem. Czysty Breto�czyk.

By� dobry...

we wszystkie klocki.

- Zrozumieli�my przekaz. - My�la�em, �e nie.

Tak, po�miejemy si�, jak si� rozpakujemy.

- �wietnie. - �adne schody.

To wspania�e kr�cone schody wykonane z bardzo starego granitu.

Antoine i Vero, uwaga na g�owy, zajmiecie apartament "Berthier".

�adny, prawda?

Wyj�tkowo wysoki.

Tak, znali si� na rzeczy.

Pewnie zastanawiacie si�, dlaczego "Berthier"?

Ja osobi�cie nie. A ty, Baptiste?

No wi�c w 1815 roku marsza�ek Berthier

przeje�d�a� przez Bretani� w drodze na wysp� Aix, gdzie czeka� Napoleon.

Mia� si� zatrzyma� na noc tu w maj�tku Kerzellec.

No w�a�nie.

Cesarza schwytano, a Berthier tu nie dotar�.

Mimo to, apartament pozosta� nienaruszony

i nazwano go jego imieniem.

Imponuj�ce.

To apartament, w kt�rym marsza�ek Berthier nigdy nie nocowa�?

Dok�adnie.

S� jakie� inne s�ynne postacie, kt�re tu nie nocowa�y?

Oczywi�cie, ca�e mn�stwo.

Podoba mi si� glazura w �azience.

Mnie r�wnie�. Sam j� k�ad�em.

No prosz�, masz ukryte zdolno�ci.

- A my gdzie �pimy? - W Apartamencie B��kitnym.

Ruszamy! Uwaga na g�owy!

Prosz�.

Baptiste, mo�esz postawi� walizk�.

Ana, poniewa� jeste�cie tu po raz pierwszy...

Dzi�ki, Laura.

Przypadnie wam zaszczyt nocowania w sypialni babci Soizic.

Te� tu nie spa�a?

Wr�cz przeciwnie.

Spa�a tu, rodzi�a, a nawet tu zmar�a.

Tygodniami le�a�a tu w b�lu.

Nie wiedzieli�my na co cierpi. Na czerwonk� czy co� takiego.

Wypr�ni�a si�... ca�kowicie.

Co� okropnego.

Yves, gdzie jest nasz pok�j?

Ju� id�.

B�dziecie spali na kawa�ku historii Kerzellec.

Dzi�kujemy.

Kt�ry kawa�ek historii wybierasz?

- Tamten odleg�y. - Oczywi�cie.

Zapyta�a�.

Tak, to prawda.

Dlatego nazywa si� "pokojem oszala�ego dziecka".

Rozgo��cie si�.

- Okropna historia. - Owszem.

Zapomnia�, �e nie mamy dzieci?

Troch� si� boj�.

Mam nadziej�, �e mu si� spodoba.

Oczywi�cie, �e mu si� spodoba.

Jest oryginalny.

Bardzo osobisty.

Sp�jrz na t� ��d�. To, to...

Ma�a �agl�wka.

8 km, 987 kalorii.

Baptiste, zas�u�y�e� na zimne piwo.

Nie, dzi�kuj�. Musz� dba� o cia�o.

Czy to tatua�?

- Zgadza si�. - Masz tatua�?

- Tak. - Podoba mi si�. Bola�o?

- Nie. - Co oznacza?

Nic takiego. To japo�skie haiku.

O �yciu i takich tam. O drzewach wi�ni.

- Od kiedy go masz? - Nie pami�tam.

Nie jeste� za stary?

- Jakbym s�ysza� swojego ojca. - Jednak pijesz?

Wiek nie ma znaczenia. �yjemy 35 lat d�u�ej.

Wi�c raczej mam 20 lat.

Nie wygl�dasz.

"Stary" nic nie oznacza. M�odzi ludzie...

Wymawiaj�c "m�odzi ludzie" zabrzmia�e� jak stary go��.

Dobre te precle.

A ty, Yves? Nie my�la�e� nigdy o tatua�u?

Nie.

Yves! Tu jest wspaniale.

A najlepsze jest to, �e nie musisz nic robi�.

Przyje�d�asz i si� rozpakowujesz.

Nie ma opr�cz otwarcia okiennic, zdj�cia pokrowc�w z mebli

i spuszczenia wody z grzejnik�w.

Przepraszamy, Laure, pomo�emy ci.

Powinni�cie cz�ciej wpada�. To tylko siedem godzin jazdy z Lyonu.

Nam to zaj�o ponad osiem.

Bo nie skorzysta�e� z moich wskaz�wek.

- Jakich wskaz�wek? - Kt�re ci wys�a�em.

- Nic nie dosta�em. A ty, Laurent? - Dosta�em.

M�j telefon by� wy��czony.

- Wys�a�em je na grup� "Przyjaciele". - Raczej nie.

A mo�e na inn� grup�?

- Wpad�e�. - Co?

"Inna grup�"?

- Jak�, grup�? - Cze��, skarbie. Biega�e�?

8 km, 987 kalorii. Co to za grupa?

A kogo to? Przecie� wszyscy dotarli�my. To najwa�niejsze.

Yves, zapomnia�em, jaki masz pi�kny dom.

- To dw�r. - Chwileczk�.

Macie grup� beze mnie. Zapytam ponownie.

- Co to za grupa? - Ch�opaki! Pomo�ecie nam?

- Oczywi�cie. - Z przyjemno�ci�!

Laure, musimy przynie�� sto�y.

Yves, wys�a�e� je do grupy "Tenis Bez Baptiste".

W mord�.

Wszed� w tryb obsesji. Co to za grupa?

- Nasz grupa tenisowa. - Nie nale�y do niej?

Nie, i o to chodzi. Debel z jego udzia�em to masakra.

Nie jest graczem zespo�owym, wi�c gramy bez niego.

To chyba nie problem?

Wielki. Baptiste to paranoik, a teraz dolali�cie oliwy do ognia.

- Ja nic nie wiem. - Cholera. Idziemy.

Jako� nie czuj�, by� si� przyk�ada�.

Ale jestem g�upi.

Tylko ustawcie na p�askim.

Dobrze stoi?

- Co to za grupa? - Zn�w zaczyna.

Tak naprawd� to grupa dla...

- Pokerzyst�w. - Dok�adnie.

A skoro ty nie lubisz hazardu...

Serio?

Gracie w pokera?

Yves... Grasz w pokera?

- Patrz mi w oczy. Grasz w pokera? - Tak.

Od czasu do czasu... Bez wpisowego, prawda?

Tak.

- Bez wpisowego... - Tak.

To taka opcja pokerowa.

Antoine, co to jest strit w kolorze?

- To inaczej... - Pytam Antoine'a.

B�d� dla niego mi�y. Co to "strit w kolorze"?

To pokerowe okre�lenie dla...

kolorowego strita.

Nie masz poj�cia o pokerze.

Gdyby to by�a grupa pokerowa, to by mi to wisia�o.

Ale tu nie chodzi o pokera. Jaka to grupa?

Zrobi�am carpaccio z ryb.

Musisz tego spr�bowa�, Baptiste.

- Makrela, algi... - I tak mi to wisi.

Skrywajcie te swoje tajemnice. S� wakacje, temat zamkni�ty.

Cudownie! Robisz post�py. Chwytajcie za kieliszki.

GRUPA TBB. LAURENT: PASUJE. W PONIEDZIA�EK O 19.

Chwila, co robisz z moim telefonem?!

"TBB".

Co to jest "TBB"?

"T-B-B". Co robisz w poniedzia�ki o 19?

Wygooglujmy.

"Podstawa wynagrodzenia podlegaj�ca opodatkowaniu".

To wasz nowy konik?

Nabijacie si� z koszt�w zatrudnienia pracownik�w?

I w tym celu spotykacie si� w ka�dy poniedzia�ek. Tak?

- Antoine, powiedz "tak". - Tak.

A wi�c od pocz�tku...

Powiemy ci, ale musisz obieca�,

�e wi�cej nie wr�cisz do tego tematu. Zgoda?

Zgoda. S�owo harcerza.

- By�e� w harcerstwie? - Tak.

Dobra. To grupa tenisowa.

- A teraz czas co� zje��. - Tenisowa? To dlaczego ja...

Da�e� s�owo.

Cz�stujcie si�.

Same pyszno�ci.

Grupa tenisowa.

TBB.

Tenis Bez Ballboy�w. Nie. Oni s� potrzebni.

Ja tu �pi�.

Przede mn� ci�ki dzie� opalania.

T-B-B.

Tenis Bez Bekhend�w?

"T" to na pewno "Tenis".

Grupa tenisowa, do kt�rej nie nale��.

"B"...

Tenis Bez Break�w? Nie.

B, b, b...

Cholera, Baptiste!

Tak, Baptiste!

Tenis Bez Baptiste.

A to skurwiele.

O �e�...

Drobna zmiana w pogodzie.

�adna drobna, tylko pot�na.

- Cze��, jak si� macie? - �wietnie. Sp�jrz.

- W mord�. Co to? - M�awka.

- D�ugo si� utrzyma? - Deszcz dzisiaj, jutro, pojutrze.

To nie jest ikona deszczu, tylko burzy.

To na skutek przyp�ywu.

Nie mog� ostrzega� przed przyp�ywami?

A co z naszym opalaniem?

Bez obaw, w Bretanii jest wiele rzeczy do robienia.

Nie chcemy robi� "rzeczy", tylko si� opala�.

Opala� si�...

- Cze��, Yves. - Cze��.

Rozszyfrowa�em wasz kod.

- Sko�czy�a mi si� kawa. - Ca�� noc nad nim pracowa�.

"TBB". Tenis Bez Baptiste.

Obieca�e�.

Pomy�la�em sobie, Baptiste, �e mo�e zagramy w tenisa w klubie.

�adnego tenisa, lito�ci.

Rano widzia�em fretk� w krzakach w ogrodzie.

Przed �niadaniem?

- S�ucham? - Jad�e� ju�?

Nie.

Nawet tosta, jab�ka, czy czego� innego?

- Nie, by�em w swoim pokoju. - Cholera.

Przed �niadaniem to z�y omen. "Kermelon".

Fretka przed �niadaniem to z�y omen?

Zdecydowanie. Dla tutejszych os�b starszych.

Poka�� ci.

"Kermelon i Kermec".

Za�egnanie z�a po spotkaniu z fretk�...

Prosz�.

Nale�y krzykn�� "Kerel Kerel" lub "Kerel Gatel."

- Czy ty...? - Sk�d mia�em wiedzie�.

Oczywi�cie.

- To tylko stare legendy. - Mnisi nie napisali tego bez powodu.

Jeste� pewien, �e to nie by� myszoskoczek?

Myszoskoczek to "Kermec". Wieczne szcz�cie.

- Nie wiem. - Mia�o bia�y brzuch?

- Tak, by� bia�y. - Szlag. To fretka.

Szlag.

Szlag.

Poczekaj. Mo�esz z�o�y� ofiar� pod krzy�em �w. Go�na.

- W jakiej postaci? - S�dz�, �e listownic. Albo morszczynu.

- Jakich� glon�w. - B�d� bardziej precyzyjny.

Kermelon...

"Wrony na krzy�ach. Czeka� a� odlec�".

Ale to by�a fretka.

"Ugryzienie przez psa przed Wielkim Postem". To nie to.

"Wielkanoc a gro�ba Zielonych �wi�t".

Jeste�my bezpieczni. Mamy sierpie�.

Fretki... Mam!

"Krzak i fretki".

- Ale po breto�sku. - Nie znasz breto�skiego?

Szkoda, przyda�by si�.

Antoine, schod�! P�yw nie b�dzie czeka�!

Szkoda, zesz�e lato by�o s�oneczne.

A to pech, bo my jeste�my tu dzisiaj.

- W mord�! - Co?

Zacz�o si�. Zabrali mi miejsce parkingowe.

Przecie� je�dzisz do pracy na rowerze.

Ale to znak.

Zaczynaj� od miejsca parkingowego.

Przekl�ta fretka.

Fretka?

Z�y omen si� sprawdza.

Nie oci�ga� si�.

Stop!

Dotarli�my.

Musicie wiedzie�,

�e ma��e mo�na znale�� na granicy wody i suchego piasku.

Ale ten piasek jest mokry. Mam zniszczone espadryle.

Radzi�em za�o�y� gumowce.

Uwaga.

Ma��e zostawiaj� dwa otwory na powierzchni, by m�c oddycha�.

Prosz�!

Palourde vulgarum. Najlepsze.

- P�yt� nale�y czy�cic ka�dego roku! - Ca�kowicie si� z tob� zgadzam.

- Nie w piekarniku? - Nie, na p�ycie.

Lepiej w piekarniku.

To nie jest twoja firma, i mog� decydowa� o tym,

jak chc� danie przyrz�dzi�.

- Niczego ci nie brakuje? - Oliwy.

- P�niej wybieram si� na zakupy. - Skarbie, nie zapomnij o sosie.

A propos sosu...

- Nie m�wi�am wam? - Nie.

Kt�rego� dnia jechali�my z Baptiste autostrad�.

Zach�d s�o�ca z Marvinem Gayem. W��czy�am podgrzewanie fotela.

Przypieka ci dupsko, ale i tak go w��czasz.

I nagle...

Samoch�d og�asza, �e paliwo sko�czy si� za 10 kilometr�w.

20... kilometr�w.

Mniejsza o to. I nagle przed nami pojawia si� boski obraz.

Stacja Total.

BP.

- Nie Total, tylko BP. - Czy to wa�ne?

Opowiadaj zgodnie z prawd�.

Masz jaki� problem?

To sam opowiedz.

Prosz�, s�uchamy.

Dobrze.

Zatrzymali�my si� na stacji BP.

Nie mieli bezo�owiowej, wi�c odjechali�my.

Po 22 kilometrach sko�czy�o si� nam paliwo.

Byli�my na wzg�rzu,

wi�c stoczyli�my si� do nast�pnej stacji.

Ta mia�a bezo�owiow�.

Bezo�owiow� 95.

Stacja Agip.

- To wszystko. - �wietna robota.

Prawid�owe nazwy i odleg�o�ci. Doskonale.

�wietna historia. Kupi� j� Netflix?

Baptiste ostatnimi czasy jest jak wrz�d na dupie.

Antoine wcale nie jest lepszy.

Jaki jest jego problem?

Nie jest mu lekko. Odnios�a� sukces, jeste� gwiazd�.

- Czuje si� zagro�ony. - Nie �artuj.

Niejeden chcia�by by� na jego miejscu.

Ma sielskie �ycie. Ja wszystko organizuje...

W�a�nie. Decydujesz o wszystkim. Kastrujesz go.

Lito�ci...

Jest jak ka�dy inny.

Chce czu� si� potrzebny. Sta� na piedestale.

- Wtedy przestanie ci dokucza�. - I tego mi w�a�nie trzeba.

S�onko, przyznaj� - mia�e� racj�. Z p�yty bardziej smakuje.

�wietny pomys�! Kostki lodu do r�owego wina.

�wietnie opr�ni�e� te tacki.

Sp�jrz na mnie? Masz ostatnio bardzo niebieskie oczy.

Nieprawdopodobnie niebieskie.

- Wcze�niej tego nie zauwa�y�a�? - Zauwa�y�am, niemniej jednak...

Niesamowite.

Cholera, znowu.

Daj spok�j, przecie� si� nie rozpu�cisz.

To tylko dwie, trzy krople.

Nie jeste� przera�ony?

- Mamy 3 sierpnia. - Zgadza si�.

Jutro ko�cz� 50 lat. P� wieku.

- Kaw� czy herbat� zio�owa? - Herbatk�.

Mamy werben�, hibiskus, "Kobiec� rozkosz",

na przewody moczowe...

- Ta by�a dla twojej mamy. - Racja.

Ja poprosz� grzane wino.

Taka prawda. Przy tej pogodzie tylko jemy i pijemy

jak podczas lockdownu.

Brakuje tylko platformy zoom.

To by�o dobre.

Dlaczego si� �miejesz?

Dlatego, �e to, co powiedzia�e�, by�o bardzo �mieszne.

Czy przypadkiem nie chcesz mi schlebi�?

Nic z tych rzeczy. Wcale ci nie schlebiam,

po prostu mnie roz�mieszy�e�.

Jaki jest plan na popo�udnie?

Na nud� nie b�dziecie narzeka�.

No wi�c...

Sma�enie sardynek w Pouldo.

W ratuszu Yvon Pouliquen

warsztaty w robieniu tradycyjnych breto�skich flet�w - pomort�w.

Oczywi�cie jest jeszcze Muzeum Fryzur Breto�skich.

Zaledwie 10 minut drogi st�d.

Ale wszystkiego nie obejrzymy.

Musimy wybra�.

- Albo... piesza wycieczka. - Nie, nie. �adnych wycieczek.

Zgadzam si�. �a�enie po deszczu to nie na moje nerwy.

To mo�e okaza� si� bardzo inspiruj�ce.

Nie chcemy inspiracji, chcemy s�o�ca.

Wiem.

To si� wam naprawd� spodoba.

WIECZORNA MG�A W PLOGLOFF

Dobra zabawa, co?

Tak, dobra zabawa.

- Mam chmur�. - �wietnie, Laurent.

- Ale zimnica. Nie jest wam zimno? - Za�� sweter.

Nie mog�. Jest lato, wi�c wzi��em letnie ciuchy.

Letnie ciuchy latem to niezbyt rozs�dny wyb�r.

Zaraz co� znajd�.

Jestem �wietny w puzzle.

- Trzeba zacz�� od brzeg�w. - Prosz�.

Teraz b�dzie ci ciep�o.

Moje male�stwo.

Moja chrze�nica jest taka s�odka.

- Jak wam idzie? - Dobrze. Sp�jrz.

- Powoli, po jednym puzzlu. - Fajna zabawa?

Powiedzia�em, "po jednym puzzlu".

- Oficjalny sweter do puzzli? - Dok�adnie.

Dobrze w nim wygl�dasz.

Jak si� masz?

Jedzie rybami. To ty?

Tak, to ja.

Jean-Mich przyjedzie jutro na obiad.

�wietnie. Nie widzieli�my go od wiek�w.

Zast�p mnie. Ubaw po pachy.

Nie, Antoine!

Nie od �wiecy! Bo jaki� marynarz umrze!

- Nie wiedzia�e�? - W�a�nie.

Antoine, m�g�by� pali� na zewn�trz?

Na zewn�trz pada. Papieros mi zga�nie.

- Wiem! Koktajle! Co? - Jest dopiero 16, skarbie.

16? Te wakacje nigdy si� nie sko�cz�.

Nadal �adnej poczty.

Bawi� si� ze mn�.

Dom jest �wietny.

- Mam nadziej�, �e przyjm� ofert�. - Jak� ofert�?

Nie m�wi�am ci? Z�o�y�am im ofert�.

M�wisz powa�nie? Za dom, kt�rego nie widzia�em?

Musia�am, jest za p� darmo. A nasze mieszkanie jest za ma�e.

B�dziemy tam szcz�liwi. Chcia�e� mie� ogr�dek.

Nie o to chodzi.

Mnie to te� dotyczy i pewnie jest drogi, co?

Nie martw si�. Mam do�� pieni�dzy.

Dla ciebie to nie problem, ale jest nas dwoje, wi�c nie decyduj sama.

Nigdy nie jeste� zadowolony.

Chcia�e� ogr�dek, b�dziesz go mia�. Zejd� ze mnie.

Mam ci� do��.

- Masz mnie do��? - Tak, mam ci� do��.

- Zamknij si�. - Dobra.

Za du�o zjad�em.

Oko� Yves'a by� pyszny.

By� rozgotowany. Oko� powinien by� niedogotowany.

No tak, zapomnia�em.

Nie da si� spa� na tym okropnym materacu.

Po�ciel jest wilgotna. Idealne pod�o�e dla grzyb�w.

Czy chocia� raz dziennie m�g�by� by� pozytywny?

Oczywi�cie. Po�ciel jest mokra, a materac si� zapada.

Jest wr�cz fantastycznie!

Nie mog� by� weso�y ca�y czas.

Nie jestem u�mieszkiem.

Dlatego czasami...

Nie "czasami", tylko to si� dzieje non stop od roku.

Musisz i�� z tym do kogo�.

Odk�d zmar� tw�j ojciec...

Nie zaczynaj zn�w. Nie mieszaj do tego mojego ojca.

Nie interesuje mnie to.

Nie �yje i zosta� pochowany.

Jest mu dobrze i mnie r�wnie�. �wi�tnie sobie radz�.

To wida�.

Poczekaj, przekr�� si� na bok.

Troch� szybciej...

Przesta� mi rozkazywa�.

To nie rozkazy. tylko wskaz�wki.

- Prowadz� ci�. - Znam drog�, nie potrzebuj� strza�ek.

Nie chc� rozkazywa�, ale czy m�g�by� naciera� w rytmie tej sowy?

Co teraz?

Mo�e spr�bujesz w rytmie psa?

Nie maj� jaj, by mi powiedzie�, �e mnie zwalniaj�.

- Nie m�wi�c ju� o Delmasie. - O kim?

- Moim szefie. - Jasne.

O cholera...

Co robisz?

Co si� sta�o?

Wrony na krzy�u.

To z�y omen, Kermelon.

No tak.

Musimy poczeka�, a� odlec�.

Czekaj� w domu na �niadanie.

To potrwa par� minut.

Maj� naturalnych wrog�w?

Na pewno, tak s�dz�.

Soko�y, krogulce.

- Potrafisz go na�ladowa�? - Kogo?

- Krogulca. - Nie.

- Soko�a? - Nie.

�aden z ciebie po�ytek.

To by�o troch� za...

- Co to by�o? - Sok�.

Raczej chora mewa.

Jed�my ju�, Baptiste.

Kermelon fretki kosztowa� mnie miejsce parkingowe.

Wynocha! No ju�!

Wypierniczaj st�d, z�amasie!

- To nie by�o do pana! - Tak, dzie� dobry!

Nawet nie drgn�y.

Nawet bagietka jest wilgotna.

- Co� pi�knego. - Co takiego?

- Sp�jrz. - Urocze...

M�j pierwszy w�ze� z pieczywa.

Ch�opcy pojechali po �wie�e pieczywo.

- To ty? - Poka�...

Zgadza si�!

Wysoka ruda.

By�em w jej namiocie.

Przysz�a jej kole�anka i zacz�y pi�.

Nie musia�em si� wysila�.

Ca�kowicie straci�y kontrol�,

przez co prze�yli�my wspania�y tr�jk�cik.

Naprawd�? Nigdy nie robili�my tego z Baptiste.

Serio?

Czego nie robili�my?

- Nie byli�my w Euro Disney. - Byli�my.

O czym rozmawiali�cie?

Z dziewczynami o seksie. Nie musisz sprawdzi� poczty?

Z dziewczynami?

To co on tu robi?

Mam kobiec� stron�, kt�r� nie zrozumiesz.

Sprawdz� pogod�.

- O czym rozmawiali�cie? - Zapomnia�em.

Co si� sta�o?

U��dli�a mnie osa. W jajo.

Kto nosi szorty w tak� pogod�?

To czu�e miejsce.

Jedyna osa w Bretanii i akurat mnie zaatakowa�a.

Chod�. Wyp�ucz� je w zimnej wodzie.

Tylko lewe.

- Jean-Michel! - Kop� lat!

�wietnie wygl�dasz! Witaj.

Poznaj Valentin� i Pablo.

To ty jeste� tym wielkim ch�opcem?

Podobny, tyle �e ma wi�cej... W jego wieku mia�em fur� w�os�w.

Antoine, wybacz, �e nie by�em na pogrzebie twojego ojca.

Nie ma sprawy.

Wiesz, swojego ojca nie zna�em,

ale kiedy odesz�a moja mama, by�o mi ci�ko. Te� tak mia�e�?

Nagle zdajesz sobie spraw�, �e jeste� kolejny na li�cie.

Dzi�ki za przypomnienie.

Ty jeste� m�ody, ale ja zaczynam si� ju� ba�.

Jean-Mich!

Witaj w Kerzellec!

Ciesz� si�, �e jeste�! Zapraszam!

Musicie wiedzie�, Kerzellec pochodzi od wyrazu "ker",

co po breto�sku oznacza dom, i "zellec".

T�umacz, to bardzo interesuj�ce.

Musz� si� wzi�� za gotowanie. B�dziecie zachwyceni!

Nie w�tpi�.

To na st� z przystawkami.

Baptiste, wszystko gra?

Valentina...

Ale szprycha.

- Nie widzia�e� jej zdj�cia? - Widzia�em, ale...

- Na zdj�ciu wydawa�a si�... sztywna. - Nie podniecaj si�.

- To dziewczyna Jean-Michela. - Tak, oczywi�cie.

Niemniej...

- Ju� lepiej? - Opuchlizna zesz�a.

Szkoda.

Valentina ma kuzyna, kt�rego spotka�o to samo nieszcz�cie.

Wda�a si� infekcja. Zacz�o puchn�� i puchn��... a� zmar�.

Dzi�ki, Jean-Mich.

Mam te� jedn� z Brazylii.

- Powiedzia�a "la-muerte"? �mier�? - Ale� sk�d!

"La-muerte" oznacza... mew�.

Aha. To symbol mewy?

- Tak! - �artujesz?

Nie. Ale powiniene� j� zdj��.

Dobrze.

Kiedy ostatni raz by�e� we Francji?

Pi�� lat temu.

Wyjecha�em do Kostaryki zaraz po tym, jak rozwiedli si� Baptiste i Olivia.

Wybacz, je�li wr�c� z�e wspomnienia.

Jest spoko, jak wida�.

A co u ciebie, Nat?

Zacz�am chodzi� na kurs rze�biarski. Jestem zachwycona.

Czyli nadal nie pracujesz.

A ty, Ana, pracujesz z Baptiste?

Tak, pracowali�my w tym samym miejscu i si� zakocha�am.

- W Baptiste? - Tak, w Baptiste.

Po czym rzuci�am prac� i zasz�am w ci���.

- Z Baptiste? - Tak, z Baptiste.

Gor�ce przystawki.

A ty, Jean-Mich, jak trafi�e� do Kostaryki?

To by�a wyjazdowa impreza Midasa.

Co to takiego?

Zawody organizowane przez Midasa.

M�j zesp� zdoby� g��wn� nagrod�.

Podr� jeepami przez d�ungle Kostaryki.

Jechali�my z moimi towarzyszami przez d�ungl� Cerro Blanco.

I nagle, s�uchajcie, stracili�my t�umik. Jak w James Bondzie.

To jeszcze nie koniec.

Druga niespodzianka - w Kostaryce nie naprawisz t�umika.

- Nie zgadniecie, co zrobi�em. - Otworzy�e� warsztat naprawczy.

- Zgadza si�. - Prawdziwy biznesmen.

Tobie nie dor�wnam.

Przy wsparciu Midasa otworzy�em warsztat w Cahuita.

"Midas Cahuita".

- M�wi, �e dom jest jak z... - Gry o Tron?

- Tak. - Z Gry o Tron.

Tak samo si� nazywa po francusku?

Podoba mi si� tu. Nie jest tak gor�co jak w Kostaryce.

M�wisz te� po angielsku?

M�wi te� po angielsku.

Je�li lubisz deszcz, to dobrze trafi�a�.

Gdybym ja to powiedzia�, zosta�bym ukamieniowany.

Ale ze mnie zo�za.

- Mamo, pobaw si� ze mn�. - Ju� id�, kochanie.

Czas na gr�!

Uwielbia pi�k� no�n�.

- Niez�y jeste�. - Dzi�ki. Do��czysz do nas?

Nie, jeszcze odczuwam... pieczenie.

Przecie� m�wi�am. Chcesz bym ci posmarowa�a?

Nie dzi�kuje, Laure.

- Bardzo uczynna. - Ostrygi by�y wspania�e.

Przypominaj� mi pierwsz� nasz� randk� z Laurentem.

Zjedli�my ich ton�, po czym chorowali�my.

- U mnie tacos. - Zachorowa�e�?

Nie. Przypominaj� mi pierwsze spotkanie z Valentin�.

- Jak do niego dosz�o? - Czysty zbieg okoliczno�ci.

Sklep z tacos znajdowa� si� naprzeciwko Midasa.

Pracowa�a w nim moja przysz�a �ona, o czym nie wiedzia�em.

Zupe�nie jak w bajce. Wtedy si� do niej odezwa�em.

Co jej powiedzia�e�?

Powiedzia�em jej... "Prosz� pani...

poprosz� taco z kurczakiem, serow� enchilad� i Col� Zero".

Ty to masz gadk�. Co odpowiedzia�a?

�e p�ac� 15 peso.

Da�em jej 20, odda�a mi pi��,

po czym si� pobrali�my i sp�odzili�my Pablo.

Wspania�e podsumowanie.

Ciesz� si� waszym szcz�ciem.

Valentina jest s�odk� dziewczyn�.

I na dodatek pi�kn�.

Z pocz�tku my�la�em, �e jest ze mn� dla pieni�dzy.

Pami�tasz, jak wys�a�em ci jej zdj�cie?

Napisa�e�: "To dziwka. Chodzi jej tylko o twoje pieni�dze".

- W�a�nie wspomina�em... - Nie warto t�umaczy�.

Zostawili�my ci ostrygi z cytryn�.

Tak naprawd� to jej rodzice maj� sie� sklep�w. Jest bogatsza ode mnie.

Troch� jak Ana i Baptiste.

Nathalie, jestem ci winna pieni�dze za prezent dla Yves'a.

Tym razem pomy�la�em, �e sprawi� mu prawdziw� niespodziank�...

Tak jak on nam.

Czas na wielkie show! Risotto!

Nie langustynki?

To risotto z langustynkami.

Tutaj nazywaj� je "Damy z Loctudy".

A skoro ci� to tak bardzo interesuje,

Loctudy to najwa�niejszy port we Francji �owi�cy langustynki.

- Ta jakie� szale�stwo! - S� wyj�tkowe.

A propos czego� wyj�tkowego, zapomnia�em wam wspomnie�,

�e w niedziel� b�dziecie �wiadkami czego� niesamowitego.

Wyjdzie s�o�ce.

Nie...

- Doroczne Fest-Noz. - Jest fantastyczna.

Nie smakuj� ci?

Przeciwnie, uwielbiam langustynki,

ale to jest marnotrawstwo.

Ta by�aby pi�kna, gdyby by�a zagotowana w wodzie,

z odrobin� majonezu.

Po jednym gryzie ocean eksplodowa�by w ustach.

Szkoda marnowa� je dla risotto.

- Ty nigdy nie jeste� zadowolony. - Tego nie powiedzia�em.

Jest bardzo smaczne.

Powiedzia�em tylko, �e to szkoda.

Nie codziennie jada si� langustynki.

To by�a zmarnowana okazja. �ycie nie jest wieczne.

Co nam zosta�o? Dziesi�� �wi�t Bo�ego Narodzenia w zdrowiu?

Dziesi�� wakacji nad morzem?

Dziesi�� fondue po nartach?

- Nie chcia�em was do�owa�... - Uda�o ci si�.

Takie jest �ycie. Trzeba by� �wiadomym.

Bateria si� wyczerpuje.

Mojej zosta�o mo�e 15 procent, w porywach.

Czas na drzemk�.

"Zima nadchodzi".

Naprawd�?

Dobrze si� czujesz? Wygl�dasz troch�...

Bardzo dobrze.

Tak jak pogoda.

Sp�jrz! Szafka z grami.

Nie, to jest stacja meteo.

Na po�udniu ich nie mamy.

Prosz�. Mia�em racj�.

"Czekaj, a� wrony odlec� z krzy�a. Wielki Kermelon".

Osa... dlatego mnie dziabn�a.

To pewne.

- G�az gotowy. - Robimy post�py.

Sko�czymy za dwa dni.

Mam do��. Jestem znudzona.

Jaka szkoda.

- Laure? Kawa si� sko�czy�a! - Od kogo to?

Znalaz�em gry. "Cluedo", "Monopoly", "Trivial Pursuit", "Risk".

- "Trivial"! - Dlaczego nie "Monopoly" albo "Risk"?

Ja proponuj� "Zab�jczy Trivial Pursuit".

A ona na czym polega?

Nie znasz odpowiedzi - pijesz.

Im mniej wiesz, tym wi�cej pijesz. Im wi�cej pijesz, tym mniej wiesz.

To ca�kowicie zwariowane. Podoba mi si�.

- Nienawidz� "Trivial". - Nie przesadzaj.

Yves? Gdzie mo�emy zagra�?

Na stoliku do bryd�a! Tylko go uprz�tnij!

Dobra!

- Nie m�wi�em, �e to osa? - Likier z gencjany!

M�j ojciec to pi�.

Zobaczysz, jest okropny.

Niby sk�d mia�em wiedzie�.

Rzeczywi�cie jest okropny. Tego mi by�o trzeba.

Gdzie jest moja "Wieczorna mg�a w Plogloff"?

- Jaka wieczorna mg�a? - Puzzle.

Bez obaw, s� w pude�ku.

Dwa dni nad nimi pracowa�em! St� do bryd�a jest tam!

No tak...

Przepraszam, pomyli�em si�. Nie gram w bryd�a.

Patrz, te dwa s� nadal razem. To zaoszcz�dzi troch� czasu.

- R�owy. - R�owy dla Antoine.

�atwizna. Kt�ra angielska grupa �piewa�a

"I Can't Get No Satisfaction"?

- "La Compagnie Creole". - �le! Rolling Stonesi! Sprawd�!

Przegrywa, by si� napi�.

Wszyscy za du�o pijemy.

Wieczorem podam koktajle bezalkoholowe.

Koktajl bez alkoholu to nie koktajl.

W zesz�ym roku odpowiada�am za barek podczas bazaru szkolnego

i rodzice zacz�li si� bi�.

Teraz podawane s� wy��cznie koktajle bezalkoholowe.

Nauczy�am si� je robi�.

Przekonacie si�,

smakuj� identycznie jak prawdziwe.

- Prawda, skarbie? - Zgadza si�.

Jean-Mich, twoja kolej.

Niebieski, geografia.

Powodzenia.

Stolica Turingii z kodem. Teraz moja kolej.

- Erfurt 99084. - Sk�d wiedzia�e�?

Tam mie�ci si� Europejska Platforma Midasa. Wcze�niej w Kilonii...

Wystarczy. Jeszcze raz.

Zielony.

W Japonii - co to jest "chinquensin"?

- Shinkansen. - Wiesz?

Japo�skie TGV. Czyta�em o nim w tygodniku Air France.

Brawo, Jean-Mich!

- Dlaczego zn�w pijesz? - Bo lubi�.

Masz upodobania ojca.

Rzucaj.

Pomara�czowy.

G��wny sk�adnik senegalskiego sosu mafe. Tego nie wie.

Orzeszki ziemne.

- Nie. Arachidowe. - To to samo!

Brawo, Jean-Michel!

Orzeszki ziemne to ziemne, a to s� arachidowe!

Masz wypi� i ju�!

Niez�e, co?

Smakuje jak domestos.

- Sk�d wiesz? - Bo pr�bowa�em.

- �e co? - Nudzi�em si�.

- Teraz Laurent. - Br�zowy.

Ale farciarz.

Jean Valjean, Cosette i Gavroche s� bohaterami jakiej powie�ci?

- To proste. - Ja te� chc� �atwe pytanie.

- Wszyscy to wiedz�. - Jean Valjean...

"Co� ci powiem...".

- Kto to by�? - Jean Gabin.

Raczej: "Co� ci powiem...".

Tak, teraz pozna�em.

- Jest lepsza od ciebie. - To lektura licealna.

Mo�e nie sko�czy� liceum. Sko�czy�e�?

- Masz min� "n�dznika". - Podpowiedzia� ci.

Na zdrowie, Cosette.

Mamy imbir, ale tajemnica tkwi w owocach ja�owca.

Kieliszki koktajlowe s� w salonie.

Nie ma nic bardziej do�uj�cego od koktajlu bez alkoholu.

Mo�emy go rozweseli�.

Idiota.

Powiedz kiedy.

- Kiedy. - Na pewno?

- Wszystkiego najlepszego! - Dla wszystkich!

- Za nas! - Za s�o�ce!

Dok�adnie.

Jestem dumna.

M�j Gin Fizz ma kopa.

Pyszny, Laure.

Pijcie do woli.

- Ja da�bym si� nabra�. - Niemo�liwe, �e tu nie ma alkoholu.

To dzi�ki ja�owcowi i odrobinie imbiru.

Fajna muzyka. Co to?

- Jean-Mich gra na gitarze. - Naprawd�?

- �wietnie sobie radzi. - Tak, �wietnie.

A� za �wietnie.

Masz problem z Jean-Mich?

Nie mam problemu z Jean-Mich.

- Ale awansowa� w klasyfikacji. - Jakiej klasyfikacji?

Klasyfikacji. Istnieje w ka�dej grupie przyjaci�.

Hierarchia oparta na wygl�dzie, sukcesach, talencie.

To oczywiste. W ka�dym zaprz�gu jest jeden lider, samiec alfa.

Ja zajmowa�em dobre miejsce, a Jean-Mich by� za mn�.

Tyle, �e on wieje do Kostaryki, a pi�� lat p�niej...

Wa�y 10 kg mniej, m�wi po hiszpa�sku, jest najlepszy w grach,

�wietnie gra na gitarze i ma luf� za �on�!

Jeste� pi�kna, kochanie, to niepodwa�alne.

Ale to wszystko mnie wkurza!

- To chyba �wietnie, nie s�dzisz? - Pewnie, ale dla niego.

Ale gdzie teraz znajduj� si� w tej klasyfikacji?

M�wi� wam, wyprzedzi� mnie.

Mam nos w jego dupie.

O czym ty m�wisz? Nie ma �adnej klasyfikacji.

Oczywi�cie.

Jeste� przewodnikiem stada.

Najwy�szy stopie�. Przystojny, pewny siebie, zabawny - pe�ny pakiet.

- Nawet je�li teraz jeste� jak wrz�d. - I to wielki.

Twoje notowania spadaj�. Uwa�aj.

Ana mo�e ci� dogoni�.

�adna, zawsze szcz�liwa, i trafi�a sz�stk�.

Dzi�kuj�, Laurent. S�ysza�e�? Super ocena.

A jak mnie oceniacie?

Ciebie znamy.

Co to znaczy "znacie"?

Po prostu ci� znamy.

Dok�adniej. Jak� mam ocen�?

Prawid�ow�. Dzi�ki niebieskim oczom.

Ale jeste� paranoikiem i wybijasz pi�k� poza kort.

Co? Ja j� wybijam za kort?

Niby dlaczego Antoine stworzy� grup� "Tenis Bez Baptiste"?

Ale tracisz punkty wygl�dem.

Tatua�, m�odzie�owa bluza z nadrukiem marihuany.

Mnie si� podoba twoja flaga kanadyjska.

Wielkie dzi�ki, Laurent.

Zapyta�e�, odpowiedzia�em.

- �adnych pozytyw�w. - S�. Zawsze odnosi�e� sukcesy.

Chocia� przy sukcesach Any...

Przepraszam.

Nie mam problemu z sukcesami mojej �ony.

Facet�w frustruj� sukcesy kobiet.

Chwileczk�...

Nie mo�na mnie oskar�a� o to, �e nie jestem feminist�.

Ze wszystkim si� zgadzam.

Je�li chodzi o molestowanie, aborcje, a nawet prawo kobiet do g�osowania.

B�d� z wami szczery.

Nie przeszkadza mi to, �e Ana zarabia pieni�dze.

Dzi�kuj�, skarbie.

W�a�ciwie nie jeste� za r�wno�ci� p�ci.

W�a�nie, �e jestem.

Ona nie! Zarabia wi�cej ode mnie!

Dziewczyny, chcia�y�cie kiedy� przespa� si� z kobiet�?

Doskona�y przyk�ad nag�ej zmiany tematu.

�wietnie to zrobi�a�.

- Dobrze si� czujesz? - Tak, dzi�ki.

To chyba ten imbir, prawda Baptiste?

- Tylko nie przesad�. - Racja, ostro�nie z imbirem.

Mo�na nabawi� si� wzwoda.

Wzw�d to inaczej erekcja.

Wtedy facetowi staje.

Bardzo edukacyjny wiecz�r.

S�onko? Mo�e chcesz si� po�o�y�?

Z przyjemno�ci�.

Ale z tob�.

Bez problemu zagram pokoj�wk�,

ale ta pokoj�wka chce zosta� zer�ni�ta.

- Przepraszam. - Laure chyba si� nar�ba�a.

Jeszcze nie, ale bardzo tego chce.

Tu...

- Tu jest alkohol? - Nic o tym nie wiem.

Co ty na to, Baptiste?

Czy kto� m�g� wla� butelk� ginu czy w�dki do koktajlu Laure?

Tylko nie m�w, �e...

Spokojnie. Wlali�my troch� ginu...

- Ty wla�e�. - To by�o zabawne.

Wcale nie!

To by�o nieodpowiedzialne! Sp�jrz na ni�.

Czas na Kouign-Amann!

Cho�by dla niego warto by�o wybra� si� do Bretanii.

Szkoda, �e nie ma dzieciak�w.

Pomo�ecie mi? Trzy, dwa, jeden...

Prosz�, Yves. Wszyscy si� z�o�yli�my.

- Mam nadziej�, �e ci si� spodoba. - Prezent zbiorowy.

Bardzo dzi�kuj�.

To jest... To jest...

- Super. - Co to jest?

Co� niebieskiego.

- Jest do g�ry nogami. - Ma g�r�?

- D�o�. - Ju� widz�.

Przepraszam.

To jest...

Naprawd�.

- To jest... To jest? - Emaliowana terakota.

- No w�a�nie. - Nazywa si� "Genesis".

- Pierwsza z serii. - S� inne?

Tak! Nie pami�tasz?

Jak by�e� w mojej pracowni, zakocha�e� si� w niej.

Tak, oczywi�cie.

Teraz pami�tam.

Dzi�kuj� za Genesis. Czego� takiego nie mia�em.

To zbiorowy prezent, podzi�kuj wszystkim.

Wszyscy si� z�o�yli.

Nawet da�am im du�y rabat.

C� mog� powiedzie�? Bardzo wam wszystkim dzi�kuj�.

To jest jajko...

Dali ci jajko? Do czego s�u�y?

To prezent grupowy.

Nathalie, chyba zapomnia�a� o kieliszku do jajek.

Obiecuj� ci, �e mu si� podoba, pozosta�ym te�.

Przesta�, nie jestem g�upia. Nie podoba si�? Ich sprawa.

- Mylisz si�. - Przesta�.

Widzieli�cie prezent?

Yves? Sam wybra�e� t� rze�b�?

Pokaza�a mi j�, kiedy by�em w jej pracowni.

Chcia�em by� uprzejmy. Powiedzia�em, �e mi si� podoba.

Co mia�em powiedzie�?

Nie my�lcie, �e nie jestem zadowolony.

Serio? Nathalie sprzedaje takie rzeczy?

W �yciu. Nie s� nic warte. Jest amatork�.

Wszyscy wybulili�my kas�, a ona jest 1500 do przodu.

Sprytnie.

Pos�uchaj, Ana.

Na twoje urodziny

wyci�gn� od ka�dego po 200 euro i namaluj� ci co� pi�knego.

Dzi�kuj�.

Dobra robota, Antoine.

M�wi�em po cichu, nic nie s�ysza�a.

Raczej us�ysza�a.

Nathalie, skarbie!

Jest zniszczone.

- Po czym pozna�e�? - Postanowi�am rozwi�za� problem.

Yves, dam ci kart� podarunkow�, wybierzesz sobie prezent.

- Podoba�a mi si� ta rzecz. - Ta "rzecz"...

Moja "rzecz". Nie rozmawiajmy ju� o tym.

Szkoda, podoba� mi si� kolor.

Jeste� s�odki, Jean-Mich.

Uwa�am, �e to �wietnie, �e rze�bisz.

Bez pracy musisz si� nudzi�.

- Co z tego, �e nikt tego nie kupi... - Dzi�kujemy, Jean-Mich. Wystarczy.

Nathalie, jest nam przykro.

Otw�rzmy szampana i zapomnijmy o tym, co?

A ja mam dla ciebie prezent niespodziank�.

Co to jest?

Test DNA, by� pozna� swoich przodk�w.

Zamawiasz online, a oni przysy�aj� ci wyniki.

Ukrad�em �y�ki z twojej imprezy.

Ty podst�pny draniu.

Pierwszy test: Laure Le Goff.

Europejka, pochodzenie podstawowe Oksytania,

a drugorz�dne Flandria.

- Zgadza si�! - To szale�stwo.

Mama pochodzi z Prowansji, a tata ma belgijskich przodk�w.

To si� sprawdza.

Twoja kolej, Yves.

Europejczyk, a bardziej precyzyjnie...

Breto�czyk. A raczej Celt.

Nie. Z pochodzenia jeste� Portugalczykiem.

- W wi�kszej cz�ci. - To jakie� bzdury.

Jakiej dru�ynie b�dziesz teraz kibicowa�?

Je�li kto� ma wiedzie�,

jak przygotowa� dorsza na s�ono, to na pewno on.

To dlatego glazura w �azience jest taka �adna.

Skoro jeste� Portugalczykiem, czy m�g�by�...

Jeste� uroczy.

Szukasz jakiego� portugalskiego dowcipu, ale ci si� nie udaje.

Bo si� nie staram.

To nie wszystko. Jest jeszcze...

To tylko faktura... Dla mnie.

Nic wa�nego.

Mo�e dobrze jest by� Portugalczykiem?

Nie mam nic przeciwko Luzytanii, ale znam swoje drzewo genealogiczne

i wszyscy moi przodkowie byli Breto�czykami.

Opr�cz jednego wujka z Normandii.

Te testy to takie internetowe gad�ety. S� ma�o wiarygodne.

To oczywiste.

Przepraszam, ale r�d Le Goff jest z tej samej gliny.

Jestem sobowt�rem mojego pradziadka. Poka�� wam.

Sko�czy� si� szampan.

Przynios� wi�cej.

Tylko go nie wypij.

Prosz�.

- Uwielbiam stare zdj�cia. - Przyjrzyj si�.

Dziadek Pierrick.

Sp�jrz.

To ca�y ja, tak?

- Ani troch�. - To ja.

- Wcale nie. - Baptiste? Sp�jrz.

- Dziadek Pierrick. - Nie bardzo.

Przyjrzyj si�.

Raczej nie.

Panie...

- To nie jest ewidentne. - Ani troch�.

Wi�cej zdj��.

Przyjrzyjcie si�.

To on!

On jest podobny.

Poczekajcie... Sprawdz�.

To Yves!

- Nie, sp�jrz. - Tak!

- Tak! Lustrzane odbicie. - Nie ma mowy.

- Tu jest z taczk�. - Poczekaj...

Nie mam w�s�w ani taczki, ani takich ubra�.

Bia�o czarny te� nie jeste�, ale to tw�j sobowt�r.

Mo�e twarz troch� podobna, ale...

Poka�.

Kim on w og�le jest?

Podobno to ogrodnik. Sp�jrzcie tu.

Stoi obok babci Soizic.

Rzeczywi�cie...

Na tym te� stoj� obok siebie.

Yves, twoje portugalskie korzenie zosta�y potwierdzone.

Ten ogrodnik to tw�j przodek. Ernesto Da Silva.

Babcia Soizic i ogrodnik? To niemo�liwe.

To nie ma sensu.

Nie m�wmy dzieciom. Dobrze, skarbie?

Masz racj�, nie powiemy.

Te testy DNA by�y �wietnym pomys�em.

Yves dozna� traumy. Nigdy nie zapomni swoich 50 urodzin.

Wyniki test�w jego dzieci. Zam�wi�em pakiet rodzinny.

Yves jest Portugalczykiem, tak?

One nie maja w sobie kropli portugalskiej krwi.

Cholera...

- To nie jego dzieci? - Nie.

Zero portugalskich korzeni.

Troch� oksyta�skich, a reszta to skandynawskie.

- Czy Yves wie? - Nie.

Powinni�my mu to pokaza�?

Sk�d. Oszala�e�?

Cze��!

Czego nie mo�emy pokaza� Yves'owi?

Nie ma mowy, pope�ni gaf�.

Skoro my wiemy, to nie ma powodu by...

On nie dotrzyma tajemnicy.

Czy�by? Nie dochowam tajemnicy?

Podczas swojej imprezy po�egnalnej

nie pisn��em s��wkiem, kiedy Laurent rozwali� ci w�z.

Nie musisz dzi�kowa�.

A wi�c to twoja sprawka, skurwielu. I to ja jestem paranoikiem?

- To by�o zadrapanie. - Ca�y prz�d by� zmia�d�ony!

- Ile kosztowa�a naprawa? - Kto zap�aci�?

Nie pami�tam.

- Pe�ne ogl�dziny? - Kogo to obchodzi? By�o min�o.

- Kawa� z ciebie wa�a, wiesz? - Chyba mamy wa�niejsze tematy.

Czego nie mo�emy powiedzie�?

- Nie mog� ci powiedzie�. - Antoine.

Przyja�nimy si�, Antoine.

Yves nie jest ojcem swoich dzieci.

Nie trzeba by�o mi tego m�wi�. Po co mi powiedzia�e�?

- Prosz�. - Nie spojrz� mu w oczy.

Przesta�. Zatrzymaj to dla siebie.

Udawaj, jakby nic si� nie sta�o.

Nie mog�. Bo je�li spojrz� mu w oczy,

b�dzie wiedzia�, �e ja wiem, �e dzieci nie s� jego.

- Wyczyta to z moich oczu. - Nie!

- Niczego nie wyczyta. Niczego! - Hola.

Hola.

To nie trwa�o d�ugo.

- Dlaczego to zrobi�a? - Nie wiem.

- Dlaczego to zrobi�a? - Laure musia�a mie� powody.

Sama nie wiem, ale...

Ja i Laurent nie mogli�my mie� dzieci,

ale wsp�lnie radzili�my sobie z t� sytuacj�.

Eleanor i Guillaume oboje urodzili si� w kwietniu.

Co oznacza, �e zostali pocz�ci tego samego miesi�ca.

- Kwiecie�, maj, czerwiec, lipiec... - Jean-Mich?

Dziewi�� miesi�cy, ale wstecz.

Urodzi�y si� w kwietniu, zosta�y wi�c pocz�te w lipcu.

Dwa miesi�ce po czerwcu.

Uwaga, idzie Laure...

- W porz�dku? - Co za noc. Mam migren�.

Nast�pnym razem dam mniej imbiru.

S�ysza�e�, Baptiste? Mniej imbiru.

Dzie� dobry wszystkim!

�wie�e croissanty.

Baptiste, te wrony dalej siedzia�y na krzy�u.

Pojecha�em dalej i sp�jrz, nic mi si� nie sta�o.

- Antoine? Zauwa�y�e� s�o�ce? - Wspania�e.

- Przyp�yw si� cofn��? - Dok�adnie.

Jean-Mich, dobrze ci si� spa�o w Kerzellec?

�wietnie. Absolutnie.

Podasz mi kaw�?

Dzi�kuj�. Pusty.

Jean-Mich?

B�d� naturalny. U�miechaj si�.

Ukrywasz si�?

Wdepn�li�my w g�wno. I to takie konkretne.

Ty nas w nie wpakowa�e�.

"Mam �wietny pomys�. Kupi� testy na DNA".

Mog�e� zapyta�.

A ty pyta�e�, czy wla� gin do koktajlu?

Nie, ale to by�o zabawne.

Dzi�ki tobie wszyscy wiedz�, �e dzieci Yves'a nie s� jego.

Opr�cz Yves'a.

Veronique ju� da�a mi wyk�ad. Ty ju� nie musisz.

- Czyli nie mo�emy ci wygarn��? - Dok�adnie.

Sied� cicho.

Dalej mieszkacie w Fourviere?

Jeszcze przez chwil�.

Przeprowadzamy si� do domu nad rzek�. Z ogrodem.

- Musisz by� zadowolony. - I to jeszcze jak.

To dom, kt�rego nigdy nie widzia�em. Sama zadecydowa�a.

Nie wiem, jakiej jest wielko�ci, ani gdzie si� mie�ci.

Super.

Id� suflety!

S� do niczego...

- Co jest "do niczego"? - Suflety!

- Opad�y! - Co si� sta�o, skarbie?

Jestem zm�czona. Id� si� po�o�y�.

Zostawcie wszystko, posprz�tam p�niej.

Skarbie?

Co si� dzieje?

Wiem. Chodzi o ca�� t� spraw� z dziadkiem i testami.

Ale to nic nie zmienia.

Czuj� si� Breto�czykiem, tu si� urodzi�em, tu jest m�j dom.

O mnie si� nie martw.

Moja ma�a Bretonka.

To szalone, �e Yves nigdy si� nie dowiedzia�.

Zgadza si�.

Oto co my�l�. W Cahuita mamy kotk�.

Urodzi�a ma�e. Sze�� koci�t.

Ojciec nieznany.

Ale s� szcz�liwe, �wietnie si� nimi opiekuje.

- To nam w niczym nie pomo�e. - To prawda.

Wiecie, co zrobimy? To bardzo proste. Zapomnimy o tym.

O twoim g�upim pomy�le.

Przepraszam, ale Nathalie i ja nie mo�emy.

Przy nim jeste�my niespokojni.

Wiecie co? Potrzebny jest nam neutralizator z Facet�w w czerni.

Ten co wymazuje wspomnienia.

Wiem, �e taki nie istnieje, ale rozwi�za�by nasze problemy.

Nie mog� zaakceptowa� tego, �e Laure sama zdecydowa�a.

Te dzieci s� dla Yves'a najwa�niejsze.

Oto co my�l�.

Yves i Laure s� troch� jak Suarezowie, Carlos i Maria.

Nasi s�siedzi w Cahuita. Zawsze chcieli mie� dzieci...

Wybacz, Jean-Mich, ale mamy gdzie�, co my�lisz.

To powa�na sprawa.

Nie b�d� protekcjonalny i �a�osny.

A ty nie jeste�? Id� do diab�a.

Poczekaj, Antoine. Chcia�bym widzie� twoj� min�,

gdyby Vero mia�a dziecko z innym i wszyscy by wiedzieli opr�cz ciebie.

Poza tym dzieci Yves'a maj� prawo wiedzie�.

- W�a�nie, pomy�l o dzieciach. - �artujecie?

Nie prawcie nam o dzieciach. Wy ich nie macie.

Antoine!

Przepraszam, cholera...

- Przepraszam... - Idzie Laure.

Lepiej si� czujesz?

- Postanowili�my przyj�� na pla��. - Tak, fajnie tu.

Dawno temu, pewnej nocy w Lyonie,

Yves przyjecha� po mnie do szko�y na motorze.

Wtedy je�dzi� na motorze.

Jechali�my ca�� noc do Kerzellec.

Byli�my dopiero po kilku randkach.

Przyprowadzi� mnie tu na pla��.

Wzesz�o s�o�ce...

i poprosi� mnie o r�k�.

Pragn�li�my mie� dzieci.

Ale...

nie udawa�o nam si�.

Co� nie gra�o.

Zrobi�am testy, ale by�am zdrowa.

To Yves.

Nic mu nie m�wi�am, to by go zabi�o.

Teraz mo�emy o tym porozmawia�.

Wszystko wiecie.

Ale... dzieci...

Co zrobi�a�?

Yves zapisa� mnie na zaj�cia z tenisa.

By� tam szwedzki trener. Bardzo przystojny.

Sypia� z wszystkimi podopiecznymi.

No i...

Dwa lata pod rz�d w sk�adziku z rakietami...

I jest jak jest.

Sven nie dowiedzia� si�, �e jest ojcem.

Yves bardzo chcia� mie� rodzin�.

Da�am mu j�.

Ale Yves by� moim jedynym kochankiem.

I Sven.

Trzyma�am to dla siebie, ale by�o ci�ko.

Teraz, kiedy wszyscy wiedz�,

a dzieci s� doros�e, mo�e powinnam mu powiedzie�?

Nie. To nie jest dobry pomys�.

Mo�esz mi pom�c?

Nie, nie mog�.

Pomo�esz mi?

- Chcia�em wam powiedzie�... - Nie gadam z tob�.

�mia�o, wal. Dzisiaj to m�j dzie�.

- Nie mo�esz tak si� zachowywa�. - A oni?

Wstyd mi, �e jestem twoj� �on�.

Powiedzia�e�, �e twoja bateria si� wyczerpuje. Moja te�.

Na dobrze sp�dzony z tob� czas nie mam ju� co liczy�.

Wiem, przepraszam. To wszystko moja wina.

Mam do��.

Odchodz�.

Nie musisz! To ja odchodz�!

Wali� ich!

Co za koszmar z t� pogod�.

Tak jak m�wi�em, w Bretanii pogoda jest �adna kilka razy w ci�gu dnia.

- Jakie s� zasady? - Mamy bia�e i czarne.

Pinki poruszaj� si� do przodu, hetman po skosie, skoczek...

Wystarczy.

To Degas.

- Potrzebujesz okulisty. - To nie Degas tylko dwie tancerki.

Tak, Degas - malarz.

No tak, to Degas.

W szkole ta�ca w Cahuita wisi taki plakat.

Szanowni pa�stwo, wje�d�amy na stacj� w Redon.

Post�j potrwa trzy minuty.

- Na cmentarz, poprosz�. - Oczywi�cie.

Co robisz?

Odtwarzam uk�adank� Yves'a. Naprawiam sw�j b��d.

- Jakie� wie�ci od Antoine'a? - Nie.

Pok��cili�my si� o jak�� bzdur�.

- D�sa si�. Wr�ci. - Wy�l� mu adres Fest Noz.

Dobry pomys�.

Ostatnio bywa k��tliwy, co?

"K��tliwy"?

Ma�o popularne okre�lenie, ale tak - bywa k��tliwy.

Nie wiem, co powiedzie�.

Nie wiem nawet, co tu robi�.

B�d� m�wi� wy��cznie o rzeczach pozytywnych.

Zatem...

Jeste� moim ojcem, da�e� mi �ycie.

Przede wszystkim mama, bo ty...

Mia�y by� pozytywy.

Ju� wiem.

Pami�tasz swojego pierwszego zielonego Citroena DS?

Zabra�e� mnie na przeja�d�k�.

Przez to nie poszed�em do szko�y.

Zabra�e� mnie wi�c do swojej pracy.

Posadzi�e� mnie w fotelu i zacz��em rysowa�.

Narysowa�em zielonego Citroena DS, ze skr�tnymi lampami.

Przez lata go trzyma�e�.

Oprawi�e� go i umie�ci�e� na biurku. Doskonale pami�tam.

Ostatnia moja rzecz, kt�r� polubi�e�.

Potem ju� nic... nie by�o dobre.

Ju� nigdy nie by�e� zadowolony. Nigdy nie wyci�gn��e� pomocnej d�oni.

Ja zreszt� te� nie.

Stracili�my szans�, tato.

A to widzicie? To z turnieju, kt�ry Guillaume wygra�.

A to trener tych dzieciak�w.

Sven, by� Szwedem.

Zgin�� podczas kite-surfingu. Pami�tasz, skarbie?

Mia� niezwyk�y bekhend.

Dzieciaki graj� identycznie. Przystojny, co?

Prawda, skarbie? By� przystojnym ch�opakiem.

Tak.

Mo�e nie by� w twoim typie, ale by� ciachem.

Przypomina� mi Borga. Nie znasz go, to inne pokolenie.

Znam. Borgowie byli w Star Trek.

Inne pokolenie.

To tu...

Uwa�aj...

Szach i mat, i dzi�kuj�.

Dobra.

G�azy gotowe, czas na chmury.

To dla ciebie.

- Kiedy tyle u�o�y�e�? - Przed chwil�.

Zosta�o mi jeszcze... z p� godziny.

Co� takiego... Szybki jeste�.

Jest szybki... Bardzo szybki.

Laure!

Laure!

Fest Noz nie b�dzie czeka�! Nie do wiary.

Co si� dzieje?

Boli mnie g�owa, do��cz� p�niej.

Omin� ci� kobzy.

Przyjd� p�niej. Ja jad�.

S� �wietne.

Dzi�ki tobie.

Poszli�my na mecz w Lyonie.

Po meczu powiedzia�e� do mnie...

Nie pami�tam, to by� mecz...

z Dijon? Albo Sochaux...

Niewa�ne. Co powiedzia�em?

Mia�em problemy z Gouvionx.

Gouvionx. Regionalny mened�er w Midasie.

Ci�gle mia�a o co� pretensje.

Powiedzia�e�: "Zapomnij o niej, jeste� m�odym singlem.

Podejmij ryzyko i id� na swoje".

Wiedzia�em, �e osi�gn��e� sukces bez niczyjej pomocy.

Wi�c ci� pos�ucha�em.

No i sp�jrz.

Wszystko, co mam - Valentin�, Pablo, Midas Cahuita,

mam dzi�ki tobie.

Dzi�kuj�.

Jak tu pi�knie.

Szkoda, �e nie umie�cili morza pod Lyonem.

Co?

Cholera, zn�w masz kwa�n� min�.

Chodzi o ten dom?

Tak? Pan Delmas?

Tak, dzie� dobry.

Nie, wcale si� nie martwi�em. Problemy z poczt� si� zdarzaj�.

Na wakacjach? Nie, jestem z klientem.

To sprzedawca tr�bek. Chwileczk�, przepraszam...

Jestem w magazynie.

Rodan-Alpy?

Dzi�kuj�! Mi�ych wakacji! Do zobaczenia!

Laure!

Wszystko w porz�dku?

Antoine.

Powiem Yves'owi. Wszystko.

Nie, Laure!

Poczekaj na mnie!

Laure! Poczekaj!

Laure! Prosz�.

Laure!

Laure!

- Baptiste! - Ty tutaj?

- Wr�ci�e� przeprosi�? - Tak, nie! Gdzie Yves?

- Tam. - Laure chce mu powiedzie�.

Cholera... Chod�my.

- Antoine, ciesz� si�, �e wr�ci�e�. - Jakbym m�g� to przegapi�.

Ker Royal albo Breto�ski Kir Royal.

Cydr z chouchen. �atwo wchodzi, ale ma moc.

Nareszcie, kochanie!

W porz�dku? Kiepsko wygl�dasz.

- Yves, musz� ci... - Yves, jestem ciekaw.

- Fest Noz odbywa si� co roku? - W ka�d� pierwsz� niedziel� sierpnia.

Czyli jak go przegapimy, musimy czeka� 365 dni.

- 364 w roku przest�pnym. - Dok�adnie.

Skoro jeste�cie zainteresowani,

dziadek Pierrick �wietnie gra� na biniou...

Mog� si� myli�, ale czy biniou to inaczej breto�skie kobzy?

Mo�na je tak okre�li�.

Mo�na by nawet stwierdzi�, �e kobzy to breto�skie biniou.

Absolutnie!

Laure, spr�buj kie�basy, jest przepyszna.

Tak, spr�buj.

A wi�c dziadek Pierrick by� wirtuozem gry na flecie.

Nale�y doda�, �e dyrygowa� orkiestr�.

W tym czasie babcia Soizic robi�a nale�niki.

Wszystko robili razem. Wszystko opr�cz dzieci, niestety.

Przepraszam, Laure.

Jak d�ugo byli ma��e�stwem? 46 lat?

46, zgadza si�.

Byli szcz�liwi? Kochali si�? Pierrick kocha� swojego syna?

Tak, uwielbia� go.

Nie by� jego prawdziwym ojcem, ale jego w�a�nie kocha�.

Wychowa� go, robili r�ne rzeczy razem... kocha� go.

Tak, masz racj�.

Gdyby wiedzia�, �e jego syn nie jest jego,

by�by nieszcz�liwy bez powodu.

Zatem... co by�o lepsze?

�e wiedzia� czy �e nie wiedzia�?

�e wiedzia�.

By� mo�e.

A twoim zdaniem?

Zgadzam si� z Jean-Mich.

Byli szcz�liwi, wi�c lepiej by�o zostawi� sprawy, jak si� mia�y.

Ca�kowicie zgadzam si� z Yves'em. Te� wola�bym nie wiedzie�.

Czyli wola�by� nie wiedzie�, gdyby twoja c�rka nie by�a twoja?

Zdecydowanie.

- A ty, Yves, gdyby twoje dzieci... - Wola�bym nie wiedzie�.

- Wola�by� nie wiedzie�? - Nigdy.

Nigdy.

Jeste�my wi�c zgodni.

Nigdy.

Chcia�bym wam co� powiedzie�.

Chcia�em was przeprosi�.

Zachowywa�em si� jak palant.

Nie chodzi�o o was.

Wiem, �e jestem niezno�ny.

I wiem...

Jean-Mich? Przeka�esz jej p�niej.

Wiem, �e was rani�em, za co przepraszam.

To dlatego, �e musz� rozwi�za� par� spraw.

I obiecuj�, �e b�d� nad nimi pracowa�.

Sp�dzimy kolejne 50 lat razem,

i obiecuj�, �e nie b�d� ju� takim idiot�.

Wysoko zawiesi�e� poprzeczk�. Za kolejne 50 lat!

Za kolejne 50 lat!

Slow Dance!

- Dolewk�? - Pewnie.

S�ynne Ker Royal.

K-E-R, nie K-I-R.

Zata�czymy?

- Gupol. - �mia�o!

Przepraszam. Szczerze.

Dobra. Przytul mnie.

Ale je�li nie masz nic przeciwko, wol� zata�czy� ze swoj� �on�.

Nathalie...

Antoine...

Dawaj. Zata�czymy.

Normalnie to m�czyzna prosi kobiet�.

- Przesta�. - Zamknij si�.

Zata�czymy, skarbie?

- Yves? - Tak?

Mo�e powinni�my zata�czy� na parkiecie?

Chod�my.

Masz ochot�?

Dobra.

Pomijaj�c wszystko, po po�udniu przemierza�em okolice.

By�em w Redon.

Poszed�em na jego gr�b.

Mia�a� racj�.

Nie powinienem dr�czy� innych swoim cierpieniem.

Szczeg�lnie kobiet�, kt�r� kocham.

Zdecydowa�em, �e po powrocie si�gn� po pomoc.

Ana da�a mi namiary na pewn� kobiet�.

Podobno ma �wietne cia�o.

Ty te�. I to ci� ratuje.

Chod�.

Lubisz ta�czy� z Horstem Merkelem?

A kto to?

M�� Angeli Merkel. Podobny do mnie.

Jest zabawk� kobiety sukcesu. Ca�kowicie nieu�yteczny.

Przesta�. Nie jeste� nieu�yteczny.

Mog�am zosta� w domu i opiekowa� si� Manonem,

kiedy ty odnosi�e� sukcesy.

Mia�am du�o wolnego czasu i wtedy wpad�am na pomys� na m�j biznes.

Wi�c widzisz, wszystko, co osi�gn�am,

to dzi�ki tobie, kochanie.

Mo�esz powt�rzy�? Muzyka ci� zag�uszy�a.

- To wszystko dzi�ki tobie. - A nie tobie?

Bym zapomnia�...

Rodan-Alp.

Dosta�em awans i ca�y region.

Dzwoni� Delmas.

Niemo�liwe... Jestem z ciebie dumna.

- Naprawd�? - Tak.

Zauwa�yli�cie, �e w pewnym wieku przestajemy ca�owa� si� z j�zyczkiem?

W�a�nie. To g�upie, co?

Ma racj�. To g�upie.

- Tak jest ka�dego roku? - Tak.

W Breto�czykach p�ynie gor�ca krew.

Ten taniec to gawot.

Utw�rzcie kr�g.

To taniec w kr�gu. Na przemian m�czyzna i kobieta.

Kobiety do �rodka i klaszczemy!

A teraz my!

Chwytamy partnerki!

Tekst: Piotr Kalinowski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.