All language subtitles for Chupa.2023.1080p.NF.WEB-DL.DDP5.1.Atmos.H.264-PEPE

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian Download
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Tutaj.

Gdzie jesteś?

W głównej jaskini.

Patrzcie pod nogi!

Poświećcie tutaj.

SAN JAVIER, MEKSYK, 1996

Niesamowite. Spójrzcie na skrzydła.

- Słyszeliście hałas? - Tak.

Dobiegał stąd.

Na ziemi. Widzisz? Tam. Popatrz.

Ostrożnie.

Ślady.

Co to? Znalazłeś coś?

Quinn! Znaleźliśmy!

Znaleźliśmy go!

Jednak miałeś rację.

Brali cię za wariata, ale udowodnisz, że się mylili.

W samą porę. Inwestorzy się niecierpliwią.

Nie jesteś tylko legendą.

Nie świećcie mu w oczy. Stresujecie go.

Już dobrze. Nic ci nie będzie.

Chcemy cię tylko lepiej poznać.

W górze!

Kto to?

Widzieliście?

Gdzie jest?

Jesteś cały?

Uwaga!

Ucieka!

- Prędzej! - Oberwał w skrzydło! Za nim!

Tędy pobiegł! W stronę wyjścia!

- Prędzej! - Ruchy!

W porządku?

W którą stronę?

Tam!

Ucieka w stronę góry.

- Ruchy! - Jazda!

Mam cię!

Przyjąłem. Jedziemy.

Jesteśmy za tobą.

Dalej!

Nie pozwolę ci się wymknąć!

Niech to…

Dalej!

Quinn!

Za mną! Tędy pobiegł.

- Dobra. - Dalej!

Ani śladu. Musi gdzieś tu być.

Biegniemy.

Ruchy!

Rozproszcie się.

Dostał w skrzydło.

Daleko nie zaszedł.

- Patrzcie. - Mało brakowało.

- Chodźcie tu. - Spójrzcie na ślad.

Racja. Chodźcie.

- Rozglądamy się. - Bądźcie czujni!

- Po cichu. - Chyba się zatrzymał.

Gałąź.

- Widzicie? - Tak.

Szybko! Tutaj!

Tędy!

Na drugą stronę!

Zablokuj mu drogę!

- Dalej! - Na dół! Dobra!

W Kansas City mamy wiadomości na piątkę.

Z Ameryki Łacińskiej dotarła do nas wieść,

o której robi się głośno na całym świecie.

Chupacabra, osobliwe stworzenie, które żywi się kozią krwią,

ma szanse zostać współczesnym mitem.

Farmerzy z San Javier w Meksyku

twierdzą, że je widzieli,

a kilkadziesiąt kóz

zostało zabitych w niewyjaśnionych okolicznościach.

Sceptycy uważają, że to mistyfikacja…

Dziękuję.

GIMNAZJUM LAKEWOOD KANSAS CITY

Nie zagadasz do Bekki.

Założysz się? Dobra.

- Hej, Becca. - Hej.

Kino w weekend?

Spasuję. No więc…

- Nie wolno tego przynosić. - Wiem. Oddawaj.

Badziewna gra.

Fuj. Co to ma być?

Picadillo.

To znaczy „rzygi” po hiszpańsku?

To zwykłe mielone mięso.

Bujaj się, taquito.

Miałeś mnie tak nie nazywać.

Bo co? Poskarżysz się tacie?

Przegryw z ciebie.

- Dziwadło. - Co nie?

Co tak pachnie?

Cześć, skarbie. Taco z grilla.

Znowu? Jedliśmy w zeszłym tygodniu.

Miałam mięso w zamrażarce.

Nie możemy jeść normalnie?

To jest normalne.

Wreszcie przyszło dziś rano.

Nie jadę.

Co ty wygadujesz? Planujemy to od miesięcy.

Mówiłem, że nie chcę jechać.

Dlaczego?

Powiedz mi.

Bo nie obchodzi mnie Meksyk.

Ani ta muzyka. Ani jedzenie.

Po prostu nie chcę.

O co chodzi, Alejandro?

W szkole coś się stało?

Ten chłopak wciąż ci dokucza?

Po prostu miałem kiepski dzień.

Meksyk wyjdzie ci na dobre.

Pobędziesz wśród rodziny.

Nawet ich nie pamiętam.

Dlatego tata chciał, byś pojechał.

Żebyś lepiej ich poznał.

Pojechałabyś ze mną?

Mi amor, nie mogę.

Mam pracę.

Spędzisz tam tylko ferie. Abuelo się tobą zaopiekuje.

Twój tata zawsze mówił, że San Javier to magiczne miejsce.

I będą tam twoi kuzyni. Zobaczysz, będziesz się dobrze bawił.

Nic nie zjesz?

Mówiłem, że nie cierpię barbacoa.

Na pewno nie jesteś głodny? Zrobię ci tosta z serem.

Nie trzeba.

Przepraszam, że byłem opryskliwy.

Nie chciałem.

Nie martw się.

Wiem, że to był trudny rok.

Tata mocno walczył, żeby z tobą pojechać,

ale z rakiem nie da się wygrać.

Wiem. Brakuje mi go.

Mnie też.

Ale posłuchaj, Alejandro.

Nie jesteś sam.

Masz rodzinę, a rodzina o ciebie dba.

Rozumiesz?

Bardzo cię kocham, skarbie.

Też cię kocham.

Co robisz?

Jestem Chava, twój dziadek.

Chciałem cię sprawdzić,

ale widać, że trzeba cię podszkolić.

Co?

Ay, Dios mío. Jak ci minął lot?

Co?

Usiądziesz z przodu, żeby lepiej widzieć?

Nie trzeba, dzięki.

Nie mówisz po hiszpańsku?

Trochę. Un poco.

„Un poco”. Tata cię nie nauczył?

Próbował, ale uznałem, że to bez sensu.

Co? To twoja spuścizna.

Powód do dumy.

W Kansas City nikt nie mówi po hiszpańsku.

Tym lepiej. Tylko ty znałbyś dwa języki. To dopiero coś.

To raczej nic dobrego.

Wyglądasz jak on.

Kto?

Mi Beto. Twój tata.

Też za nim tęsknię, mijo.

I to bardzo.

Memo, zostaw kurę i przywitaj się z kuzynem.

Już prawie ją miałem.

Memo, Alex.

Przyjechał z siostrą z miasta, żeby spędzić z tobą tydzień.

Nie mówi po angielsku.

Masz szansę podszlifować hiszpański.

Zaprowadź go do środka.

Cowabunga!

Leonardo to mój ulubiony.

Chodź, oprowadzę cię po domu.

Kuzynie! Patrz!

To pokój mojej siostry.

Nie waż się tam wchodzić,

bo cię zabije.

Chodź, kuzynie. Zobacz mój pokój.

Cowabunga!

Uwielbiam swój pokój.

Jest ekstra.

A gdzie ja będę spał?

Poważnie?

Na co się gapisz?

Ja tylko…

Żartuję.

Ty pewnie jesteś Alex. Luna.

Daj spokój, primo.

W Meksyku ściskamy się i całujemy.

- Co u… - Cowabunga!

Puszczaj!

Poczuj moc błękitu!

Co?

Poddaj się, łajdaku.

Co to ma być?

Lucha libre.

Lucha co?

Nie wiesz, kim jest Relampago Azul?

Z choinki się urwałeś?

To najsilniejszy wojownik wszech czasów.

Co on mówi?

Oglądaj.

- Rozpoznajesz? - Azul!

Abuelo?

Był równie słynny jak El Santo.

Super jest.

Walczył z najlepszymi zapaśnikami

i ani razu nie przegrał.

Był wspaniały.

Wierzył w sprawiedliwość i zawsze bronił innych.

Patrz! To El Chakal. Najgorszy z najgorszych.

Arcywróg dziadka.

Walczył nieuczciwie.

Próbował wielu sztuczek, by pokonać dziadka,

ale nigdy nie dał rady.

Okropny był.

To on wyrzucił dziadka z ringu

i spowodował kontuzję.

Jaką kontuzję?

Miał pękniętą czaszkę i spędził miesiąc w śpiączce.

Dlatego porzucił zawody.

- Co jest? - Czemu wyłączyłeś?

Miałeś pokonać El Chakala.

El Chakal… Do diabła z nim. Nie lubię go.

Byłeś słynnym luchadorem?

To dawne dzieje.

- Jesteście głodni? - Sí.

To chodźmy po prowiant.

Proszę, Alex. Wybieraj.

Zaraz, chyba nie… Czy my…

Tak. To tutejszy obyczaj.

Wybierz tę. Wygląda smaczniej.

Czekaj. Jesteś może wegetarianinem? Jak Luna?

Nie. Jem mięso. Tylko nigdy nie widziałem go… żywego.

Nie słuchaj ich.

Nabierają cię.

Gdybyś widział swoją minę!

Dziadku! Kolejna chora koza.

Zachorowała?

Coś wyssało jej krew.

- Co? - El chupacabras.

El Chupa co?

Chupacabra. Nie słyszałeś o nich?

To wampir, który żywi się kozią krwią.

Najstraszniejszy potwór na świecie.

To same bzdury.

Chupacabra nie istnieje. To tylko bajka.

Właśnie że istnieje. Mówili w wiadomościach.

Nie wierz we wszystko, co mówią w telewizji.

Ale to prawda. Widziano go nawet w San Javier.

Zeszłotygodniowe odkrycie potwierdza moje przypuszczenia.

To stworzenie istnieje.

I to nie jedno.

Młode jest we wczesnym stadium rozwoju

i waży około 15–25 kg,

zaś osobnik dorosły waży pomiędzy 230 a 360 kg.

Niedźwiedzia postura, wysuwane szpony.

A to pióro świadczy o tym, że mity i legendy mówią prawdę:

potrafią latać.

Jasna cholera!

Szlag.

Wyłącz to!

Wyłącz ten helikopter!

- Masz tu sporo pustych klatek. - Co ty tu robisz?

Jedno słowo, Quinn. Wyniki. Chcemy wyników.

Spójrz. Prawie go złapaliśmy.

Nie przyleciałem tu po pióro.

Obiecałeś nam jego krew.

Mówiłeś, że jej uzdrawiająca moc zrewolucjonizuje medycynę.

I że zbijemy fortunę.

Tak będzie. Daj mi trochę czasu.

Cierpliwość im się kończy. Masz czas do końca tygodnia.

Jeśli nie znajdziesz stworzenia, to zwijamy ten interes.

Ale pamiętaj, ludzie, dla których pracuję, źle znoszą rozczarowanie.

Uwierz. Lepiej ich nie denerwować.

Abuelo?

Abuelo! Na pomoc!

Alex?

Co się stało? Jesteś cały?

- Primo! - Chupacabra!

Co?

- Widziałem. - Chupacabrę?

Tam był. Patrzcie!

Widzicie?

To przez to tak się darłeś?

Strachy na lachy.

Był większy, przysięgam!

Wracam do łóżka.

Idę z tobą. Jeszcze jakiś upiór mnie napadnie.

Bojący dudek z tego Alexa.

Drze się jak niemowlę.

Abuelo?

Abuelo? Wszystko w porządku?

Nie jestem Beto, tylko Alex.

Co? Pokaż.

- Krew ci leci. - To nic takiego.

Wracajmy do domu. Przemyjemy ranę.

Naprawdę go widziałem.

Przepraszam. Miałem zły sen.

Hej, koleżko. Gdzie się podziałeś?

Nie widziałaś?

Co miałam widzieć?

Nic.

Lubisz cohetes?

Petardy?

Nie. Są niebezpieczne.

Jeśli wybuchną ci w dłoni. Chodź, pokażę ci.

Zaufaj mi, primo. Vamos.

Trzymaj ją tak.

- Rzucaj! - Jeszcze nie. Czekaj.

Musisz przytrzymać i puścić!

Twoja kolej.

Nic ci nie będzie.

Stracę palec.

Zostanie ci dziewięć.

Vamos, primo. Korzystaj z życia. Nie unikaj ryzyka.

Skąd znasz angielski?

Z filmów. Do tego mam hopla na punkcie Beastie Boys.

Znasz ich?

Oczywiście.

A co? Myślisz, że Meksykanie słuchają tylko mariachi?

Nie. Tylko…

Żartuję.

Nie traktuj wszystkiego dosłownie.

Przykro mi z powodu twojego taty.

W porządku.

Pewnie ci ciężko.

Mama oprawiła jego zdjęcie, jak umarł. Jesteś do niego podobny.

To co… spróbujesz?

Trzymaj. Dam ci znać.

Gotowy?

Teraz!

Co się dzieje?

- Abuelo się zgubił. - Jak to „zgubił”?

Traci pamięć i błądzi.

Chodź. Musimy iść.

Czemu tyle ci zeszło?

Poszedłem po maskę.

Nie zadzwonisz do mamy?

Nie, nie może nic wiedzieć.

Dlaczego?

Bo każe dziadkowi wynieść się z rancza.

Na pewno umiesz prowadzić?

Nie bardzo.

Abuelo mnie uczy, ale…

O rany.

Azul!

Gdy ścigaliśmy stworzenie, na drodze był wypadek.

Auto je potrąciło i zjechało z drogi.

Wiadomo, co się stało z dorosłym lub młodym?

Nie. Ale znaleźliśmy to.

Dobra robota.

Wy sprawdźcie na targu. Znajdę was później.

Nie lepiej trzymać się razem?

- Nie martw się. Memo jest z tobą. - Vamos!

Chodź ze mną. Pokażę ci najfajniejsze miejsca.

Poproszę torebkę.

Chcesz?

A co to?

To są… świerszcze?

Muy buenos.

Żadne „buenos”. To robale.

Jestem głodny.

Chodźmy na taco.

Co? Nie mieliśmy szukać dziadka?

To chupacabra.

Chupacabra?

Mówią, że to potwór. Ale nie jest aż taki zły.

Musisz spróbować.

Co to?

Spróbuj.

Pyszne. Muy bueno.

A nie mówiłem?

Co wy wyprawiacie?

Mieliście szukać dziadka.

Byliśmy głodni.

Wybacz. Znalazłaś go?

Nie ma go tutaj.

Lubisz sesos?

Tak.

A co to?

Móżdżki.

Dziadek słucha okropnej muzyki.

Co to?

„Pachuco”.

La Maldita. Świetna kapela.

Co to jest pachuco?

Meksykanin, który mieszka w Stanach.

To ja jestem pachuco?

Na to wygląda.

Abuelo! Nic ci nie jest?

Co wy tu robicie?

Szukaliśmy cię.

Gdzie byłeś?

Ja tylko… poszedłem na spacer.

A co z tą kozą?

Kupiłem ją.

Po co?

Bo była mi potrzebna.

Jaki słodziak. Nazwijmy go Pepito.

Tak jest.

Kim są ci ludzie?

Hej! Patrz, gdzie jedziesz.

Jedź dalej.

Witam, panie władzo.

W czym mogę pomóc?

Szukam chupacabry.

Chupacabry?

Poważnie?

Nie widziałem tu takiego.

Ale żona ma „wielką stopę”. Może ją pan sobie wziąć.

Co on mówi?

Nie wierzy w chupacabry.

- Gringo loco. - Mówi, że jesteś…

- Zrozumiałem. - Jasne.

Spytaj, czy wierzy w to.

To osobliwe zwierzę grasuje w pogranicznych stanach.

Nasz reporter opowie nam więcej.

Mieszkańcy San Javier

wciąż nękani są przez chupacabrę,

który sieje postrach wśród zwierząt.

Radzimy wszystkim nie wychodzić nocą z domu

i pilnować dzieci i zwierząt domowych.

Wszelkie informacje pomocne w schwytaniu…

Mówili o chupacabrze.

To wszystko bujdy.

Chupacabra nie istnieje. Już wam mówiłem.

Zajmijcie się czymś innym. Znajdźcie Memo, pobawcie się.

Abuelo coś kombinuje.

W nocy wymknął się do stodoły i słuchał tej pozytywki.

To smutne.

Wciąż liczę, że mu się polepszy, ale…

z każdą wizytą widzę, że mu się pogarsza.

Mama chyba ma rację.

Uważa, że abuelo powinien wrócić z nami do Meksyku,

ale całe jego życie jest tu, w San Javier.

Chyba nie o to chodzi.

Sądzę…

że abuelo ukrywa chupacabrę.

Ty to masz pomysły.

Mówię serio.

Abuelo ma rację. Chupacabra nie istnieje.

To tylko mit.

Czym ty jesteś?

Podoba ci się to?

Nie da się tego zjeść. Głodny jesteś?

Zjadłbyś coś?

Zostań. Nigdzie nie idź.

- Co robisz? - Nic.

Na co ci to?

Zgłodniałem.

Nie bój się. Nie skrzywdzę cię.

Nie atakuj mnie.

Nie bój się. Chodź tu.

W porządku.

Nie wiem, co lubisz, więc przyniosłem ci chorizo.

Proszę, spróbuj.

Nie tak.

To się je. Jedz.

Nie, to dla ciebie.

Tak, dla ciebie.

Zabawny jesteś.

Czekaj! Dokąd idziesz?

Wróć! Nie uciekaj! Zaczekaj!

Czekaj! Nie! Nie odchodź!

Tutaj mieszkasz?

A to co?

Ohyda!

Nie, wybacz. Nie jadam myszy.

Nie smuć się.

Dobra, skoro nalegasz.

No dobrze. Zaraz.

Już.

Ale pycha. Dziękuję.

Przejrzałeś mnie. Ale nie ma mowy, żebym to zjadł. Wybacz.

To tylko błyskawica.

Nie martw się. Tu jesteś bezpieczny.

Już dobrze. Nie martw się.

Nie musisz już być sam.

Zaopiekuję się tobą.

Będziemy razem.

Będziemy rodziną.

Co robisz?

Nic.

Słyszałeś? Może to kojot. Chodź.

Czekaj. Nie lepiej powiedzieć dziadkowi?

Nie tchórz, kuzynie.

Może to chupacabra.

Oferują nagrodę temu, kto go złapie.

Chodź. Vámonos.

Czekaj, coś usłyszałem.

Będziemy sławni, jak go złapiemy.

- Pokażą nas w wiadomościach. - Zmykaj. Sio!

A za tę nagrodę kupimy, co chcemy.

- Co robisz? - Nic.

Mucha brzęczała mi koło ucha.

W porządku. To mój kuzyn. Spokojnie.

Co to?

To chyba chupacabra.

Nie wygląda jak potwór.

No może trochę!

Nieważne, wygląda przesłodko.

Grzeczny maluch.

Co porabiacie?

Nie krzycz. Nic ci nie zrobi.

Oszalałeś?

Jest przyjazny, przyrzekam.

Calma. Tak. Spokojnie.

Co to?

Chupacabra!

Nie wierzę.

Słodki, prawda?

Nic o nim nie wiemy.

Może być niebezpieczny albo wyssać nam krew.

Może ma wściekliznę? Albo inne choróbsko czy coś…

- Dajmy mu jakieś imię. - Co ty?

Nie może tu zostać. I na pewno nie damy mu imienia.

Może nazwiemy go Chupa? Podoba ci się, co?

To nie zwierzak domowy, to dzikie zwierzę.

Postanowione. Wabi się Chupa.

„Chupa” pochodzi od słowa „ssać”.

Idealnie. To moja mała przyssawka.

Bo ja wiem? Powinniśmy go wypuścić.

Nie.

Ma skrzydła. Trafi do domu.

Nie umie latać.

Ja go nauczę!

- Ty też nie umiesz latać. - Kto tak twierdzi?

Jest jeszcze młody. Musimy się nim zaopiekować.

Alex ma rację.

Wiedziałeś o tym?

Tak, ale nie chciałem, by ludzie się dowiedzieli.

Niech tak pozostanie.

Jasne, Alex?

Nikt nie może się o tym dowiedzieć.

To nasza wspólna tajemnica.

Źli ludzie chcą na nim zarobić.

Chcą mu zrobić krzywdę.

Miałeś kraksę?

Jechałem do domu, mija. Było ciemno.

Nagle znikąd pojawiło się ogromne stworzenie.

Nie mogłem zahamować.

Co mu się stało?

Uciekło na pustynię.

Gdy wróciłem, by odholować auto,

usłyszałem dziwny dźwięk w zaroślach.

Znalazłem tam tego koleżkę.

Pewnie zgubił się przez tę kraksę.

Musimy odnaleźć jego rodzinę.

Wróciłem tam, ale nie mogłem go znaleźć.

Chupa?

Ani się waż.

Nie, Chupa.

Chupa, nie!

Chupa! Nie!

Chupa, zostaw go!

Chupa!

Hej, Chupa! Wracaj!

Właśnie tak.

Chupa!

Dobrze.

Zabawny z ciebie stwór, co nie?

Obłęd.

Prawie go dopadł.

To by była tragedia.

Witaj, przyjacielu.

Witam. Czym mogę służyć?

Mówisz po angielsku?

Czego chcesz?

Ja i wspólnik reprezentujemy władze USA

w ramach programu, który bada rzadkie gatunki na rzecz medycyny.

Tu są tylko zwierzęta gospodarskie. Nie pomogę.

Znaleźliśmy twój zderzak przy drodze.

Garbus, rocznik 88, zgadza się?

Pomogli nam koledzy z policji.

Dali nam twój adres.

Czego chcesz?

Chcę się tylko rozejrzeć.

Nie sądzę, aby to było możliwe.

Właściwie to radzę, żebyś już sobie poszedł.

Wiem, że go widziałeś.

Wiesz, co to jest suples?

Jakiś rzadki gatunek?

To piękny chwyt w lucha libre.

Przerzucasz przeciwnika tak, że ląduje na plecach… twardo.

Dawniej byłem mistrzem,

więc jeśli nie wrócisz do auta

i nie odjedziesz w siną dal,

chętnie ci to zademonstruję.

Obejdzie się.

Jeśli zauważysz coś niezwykłego,

uderzaj do mnie.

Uderzę.

Kłamie?

Coś wie.

Szukał Chupy, prawda?

Nie martwcie się. Nie dam go skrzywdzić.

Chupa!

Chupa? Gdzie jesteś?

Chupa?

Tu jesteś. Możesz wyjść.

Drań już sobie poszedł.

Możesz wyjść. Już po strachu, przysięgam.

Już dobrze!

To ja. Nie zrobię ci krzywdy.

To cię rozweseli.

Lubisz to, prawda?

Fajna rzecz, co?

Mój tata śpiewał mi to, jak byłem mały.

Mówił, że to znaczy, że zawsze będzie przy mnie.

Wiem, że nie dam rady przywrócić tacie życia.

Ale twoi bliscy wciąż żyją.

Obiecuję, że ich znajdziemy.

Słuchaliśmy pozytywki.

Czego chcesz go uczyć?

Najpierw rozwiń skrzydła. Tak.

Tak jest! Świetnie.

Potem robisz krok w tył

i lecisz!

Twoja kolej!

Musisz się nauczyć latać, żeby uciec przed złoczyńcami.

Tak jest! Machaj skrzydłami!

Chupa!

Nic ci nie jest?

Świetna robota. Prawie ci się udało.

To moja ulubiona walka.

Mój najlepszy uczeń, El Perico Verde.

Patrz!

Rety! Genialnie.

Prawda? Tak.

Czekaj. Popatrz na to.

To pewnie bolało.

Tak. To tak zwany suples.

Mój firmowy chwyt.

Ale El Perico Verde…

Był dużo lepszy ode mnie.

No nie wiem, abuelo. Nieźle wymiatałeś.

Należała do twojego ojca.

Tata był luchadorem?

Sí, mijo. To on był El Perico Verde.

Mógł być zawodowcem.

A gdy poznał twoją mamę,

zrozumiał, że pewne rzeczy liczą się bardziej niż lucha libre.

Dobry był. Wspaniały.

Opanował warsztat, był silny i szybki.

Miał prawdziwy talent.

Co robisz?

Nie chcesz wiedzieć, jaki był tata, zanim się urodziłeś?

Mnie też to boli.

Ale musimy wziąć się z tym za bary, poczuć to aż do głębi.

Alex, spójrz na mnie.

Hej! Co robisz?

Rozmawiam z wnukiem.

Nie chce mi się gadać.

No dobrze.

W takim razie…

będziemy walczyć.

Co?

Tak. Chcesz to? Musisz o to zawalczyć.

Nie mam zamiaru.

To ci tego nie oddam.

Poważnie?

Podnieś to i załóż. Niech ojciec będzie dumny.

Jazda.

Walka w dwóch rundach. Bez limitu czasowego.

W tym rogu legenda, mit,

jedyny i niezastąpiony Relámpago Azul.

W drugim rogu niespodzianka wieczoru, El Perico Verde!

Co za bezsens.

Nie mieliśmy pomóc Chupie? Ten facet może tu wrócić.

Właśnie.

Nie. Jeszcze nie.

Najpierw dam Alexowi ważną lekcję.

Chodź, pokaż, co potrafisz.

Abuelo.

Ring!

- To głupie. - Dawaj!

Smucisz się. To normalne.

Cierpisz.

Nie. Chcę tylko, by wszyscy dali mi spokój.

Nie. To nic złego.

Ulżyj sobie.

Daj upust emocjom. Wyżyj się na mnie.

Nie chcę się z tobą bić!

- Przyglądam ci się, Alex. - Puść mnie!

Zawsze gdy mowa o twoim tacie,

zamykasz się w sobie i grasz w tę głupią grę.

Udusisz mnie!

Zmierz się z bólem, lękiem i smutkiem.

Poczuj ból, jaki sprawia smutek.

Azul!

Abuelo!

Przepraszam, abuelo. Nie chciałem cię popchnąć.

Nie wiem, co mnie napadło. Naprawdę przepraszam.

Chodźcie. Dajcie mu odpocząć. Vámonos.

Ty pewnie jesteś Alex.

Chava opowiadał mi o tobie.

Cieszył się na twój przyjazd.

Mieszkasz w Cincinnati, tak?

W Kansas City.

Uczyłem się w Columbus. Piękne miejsce.

Abuelo wyzdrowieje?

To tylko siniak. Dałem mu leki przeciwbólowe,

ale stracił orientację.

A co z jego pamięcią?

Idealnie.

Wczoraj zabłądził.

Lubi być w ruchu, więc poszedł na spacer.

Wasz abuelo jest silny,

ale w końcu mu się pogorszy.

Praca na farmie jest wymagająca.

Poradzi sobie.

Miejmy nadzieję.

To krowa.

Nie brzmiało jak krowa.

To chora krowa.

Bardzo chora.

To nic takiego.

Dlatego nie chciałem być weterynarzem.

Dobrze, bueno. Opiekujcie się dziadkiem.

Jakby co, dzwońcie.

Dobrze. Gracias.

To Chupa.

Coś się stało.

Nie! Stój! Chupa!

Stójcie. Jest groźny.

Wcale nie! Proszę odłożyć broń!

Z drogi! Nie wiesz, z czym masz do czynienia.

Chupa! Nie!

- Chupa! - Nie!

W porządku! Uspokoi się.

Nie!

No już.

- Zaraz uśnie. Lek zadziała. - Nie!

Dobra. Odsuńcie się!

Jak pan mógł?

Spokojnie. To łagodny środek. Nic mu nie będzie.

No dobrze. Nie wierzę.

Piękny.

Dobra, spokojnie.

Wszystko będzie dobrze. Spokojnie.

Nie!

Chupa!

Nie martw się. Odzyskamy go.

Mam cię.

Abuelo!

Abuelo! Obudź się!

- Qué pasa? - Musimy iść. Szybko!

Beto, mijo.

Nie jestem Beto. To mój tata. Jestem Alex.

- Pamiętasz? Alex. - Jaki Alex?

Nie czas na wyjaśnienia. Buty.

Nie, nigdzie nie idę. To mój dom.

Por favor, abuelo. Musimy ocalić Chupę!

Jakiego Chupę?

Znalazłeś go przy drodze. Pamiętasz?

- Przypomnij sobie. To mój przyjaciel. - Nie. Proszę. Powoli.

Źle się czuję.

Daj mi spać.

- Ostrożnie. O tak. - Co pan robi?

Dokąd go pan zabiera?

Nie martwcie się. Nic mu nie będzie.

Proszę, abuelo. Musimy się spieszyć.

Jesteś pewny?

Mówię ci, wróg grasuje.

El Chakal?

Sí. El Chakal. Chodźmy.

- Idziemy! - Musimy go zdybać.

Zaczekaj.

- Co znowu? - Jeszcze coś.

Nie potrzebujemy tego.

- Chodź, nie możemy zwlekać. - Dobrze.

- Szybciej. El Chakal czeka. - Nadchodzę.

Daj mi chwilkę, mały amigo.

Luchador nigdzie się nie rusza bez swojej peleryny.

Abuelo, szybko.

- Hej! - Mam was dość!

To moje wnuki! Kim jesteś?

Quinn. A ty coś za jeden?

To mój dom. Co tu robisz?

To El Chakal.

El Chakal? Jesteś pewny?

Po latach wreszcie znów się spotykamy.

Jak śmiesz przyłazić pod mój dach?

Hej! Spokojnie!

Azul!

Abuelo! Vámonos!

Vamos. Prędko!

Szybko, abuelo!

Vámonos. Pospiesz się!

El Chakal?

- Idzie tu! Jazda! - Zacięło się.

Z drogi, szalona kozo!

Dalej! Szybko!

Zatrzymaj się! Otwórz drzwi!

- Nie! - Stój!

- Stać! Zatrzymaj auto! - Nie!

Azul!

Pozamiatałeś, abuelo. Niezły kopniak.

Wszystko w porządku. Pomożemy Chupie.

Chupie?

Proszę.

Oto Chupa.

Zabierzemy go do domu. Do jego bliskich.

Chupa.

Co tak długo?

Zwiali! Jazda!

To tutaj miałeś kraksę?

Zdaje się.

Przypomnij sobie. Spróbuj.

Próbuję.

Skąd nadeszło to stworzenie?

Stamtąd?

I dokąd pobiegło?

Przykro mi, mijo. Nie pamiętam.

Nie szkodzi, abuelo.

Patrzcie! Chupa dziwnie się zachowuje.

Chupa? O co chodzi? Wszystko w porządku?

Już dobrze. Chupa? Zaczekaj!

- Dokąd biegniesz? - Chupa!

Alex!

- Hijo! - Chupa!

- Alex! - Stój!

Niech was, smrodki. Gdzie was wcięło?

Tam! Zatrzymaj się.

Mam ich.

Widzicie?

Rozejrzyjcie się. Ja sprawdzę wóz.

Przyjąłem!

Jadę na zachód, a wy na wschód.

Przyjąłem. Wschód.

Chupa! Wracaj!

Chupa!

Dokąd biegniesz? Nie uciekaj!

Wracaj!

Alex! Zaczekaj, mijo!

Stój, Chupa!

Co w ciebie wstąpiło?

Ja nie…

Czy to… twoja rodzina?

Cudownie!

Rozumiem.

Musisz odejść.

Będę za tobą tęsknił.

Cieszę się, że odnalazłeś swoją rodzinę.

Żegnaj! Uważaj na siebie!

Sio! Idź sobie!

Proszę, zostaw mnie.

- Alex! - Abuelo! Pomocy!

- Azul! Wara od mojego wnuka! - Alex!

Pomożemy ci!

Zostań tam!

Mijo! Trzymaj się!

Spokojnie. Poradzimy sobie. Pomożemy ci zejść z tej rury.

Boję się. Nie dam rady.

Już, powoli.

Wstań i idź w moją stronę.

Dobrze. Tak jest.

Alex!

Alex! Patrz na mnie.

Nie patrz w dół.

Alex!

Abuelo!

- Trzymaj się! Idę! - Abuelo!

Na pomoc!

Trzymaj się!

Na pomoc!

Na pomoc! Proszę!

- Pomocy! - Trzymaj się, Alex!

Trzymaj się.

Nie dam rady.

Abuelo!

Na pomoc!

Dalej, Chupa.

Na pomoc!

Wróciłeś!

Szybciej!

- Nie! - Trzymaj się!

Nie!

Nie puszczaj!

Błagam, nie.

Nie!

Nie!

Udało ci się! Umiesz latać!

Umie latać!

Alex!

Powoli.

Mam cię, mijo.

Dzięki! Mój Boże.

Mijo! Prawie dostałem zawału.

Bardzo się bałem.

- Jestem dumny! - Dobrze, że nic ci nie jest.

Udało ci się!

Tak jak cię nauczyłem.

Dzięki, że wróciłeś. Ocaliłeś mi życie.

Co się stało? Chupa?

Chupa?

- Cofnąć się! - Nie waż się! Co mu zrobiłeś?

Cofnąć się! Żadnych numerów, staruszku.

- No już. - Coś ty zrobił?

- Nie! Chupa! - Nie.

Odejdź! Wylądujesz po drugiej stronie kanionu.

Wstydź się!

Słuchajcie. Mam was wszystkich potąd.

Powinien być z rodziną.

- Proszę go puścić. - Nie histeryzuj.

- No już. - Wracaj do domu. Spraw sobie psa.

- Już dobrze. Mijo… - Chupa!

- Niech idzie. Już dobrze. - Chupa! Nie!

- Już dobrze. - Nie!

Teraz już nie spuszczę cię z oka.

Jedziesz koło mnie.

- Alex! - Szybko, musimy mu pomóc!

Nie! Nic nie poradzimy.

Nie!

Nie! Czekaj! Stój!

Musimy coś zrobić.

Nic nie wskóramy, synu.

Przykro mi, Alex. Próbowaliśmy.

Mam go wreszcie. Spotkamy się w bazie.

Przyjąłem. Gratulacje.

Zabiorę cię.

Udowodnię, że miałem rację.

Co z nim będzie?

Nie wiadomo, mijo.

Przykro mi, primo.

Patrzcie!

No już!

No dalej!

Tak jest!

Tak!

Spokojnie!

Bez nerwów!

To tylko straszne nieporozumienie.

Nie chcę go skrzywdzić.

Spokojnie.

Nie chcecie oberwać.

Odsuńcie się!

Powtarzam… odsuńcie się!

Dobra. Tak jest.

Dogadajmy się.

Spokojnie.

Dobra. Puść go.

- Powoli. Puść go. - Dobra. Już.

Dobrze. Uciekaj, Chupa!

Dobra. Puszczaj mnie!

Wreszcie poznasz, na czym polega urok suples.

Azul!

Pora na ciebie.

Będę tęsknił.

Pamiętaj, dokądkolwiek pójdziesz,

zawsze będę przy tobie.

Uważaj na siebie.

Smutno ci?

Nie aż tak.

Odnalazł swoją rodzinę. A ja swoją.

Pójdziemy na taco?

A co, znów masz ochotę na sesos?

Nie, już wolę barbacoa.

Szkoda, że wyjeżdżasz.

Też mi smutno.

Ale wrócę tu, obiecuję.

Obyś.

Nagrałam ci składankę fajnych meksykańskich kapeli.

Możesz ćwiczyć hiszpański.

Dzięki. Posłucham, jak będę w domu.

Weź. Będziesz mógł słuchać w samolocie.

Jesteś pewna?

Cieszę się, że przyjechałeś.

Ja też.

Będziemy tęsknić, Alex.

Pożegnaj się z kuzynem. Wyjeżdża!

- Widziałaś go? - Nie.

- Memo? - Memo!

Trudno. Chodźmy. Każę mu zadzwonić, jak wylądujesz.

Cowabunga!

Nie daj się.

Poddaj się, kuzynie.

Nie!

Sam się poddaj!

Azul!

Nie mogę się doczekać, by opowiedzieć mamie.

Świetnie się bawiłem. Kocham Meksyk.

- Muy bien! - Dzięki.

Musisz ćwiczyć hiszpański.

Nie martw się. Będę ćwiczył z mamą.

Świetnie. Bądź dumny z tego, kim jesteś.

- Nie pozwól się tłamsić. - Nie pozwolę.

Gdyby ktoś ze mną zadzierał, to znam kilka chwytów lucha libre.

Otóż to.

Tata miał rację.

To miejsce naprawdę ma w sobie magię.

Trzymaj się, abuelo.

Nie zgub się albo coś.

Postaram się.

Twoi kuzyni się mną zaopiekują.

Smutno ci, że opuszczasz San Javier?

Nie bardzo. Dobrze być wśród rodziny.

Meksyk to wielkie miasto. Mogę się w nim zgubić.

Jeśli tak, to rodzina cię odnajdzie.

Racja.

Posłuchaj, mijo.

Zrób coś dla mnie. Wiesz, że tracę pamięć.

Mój umysł nie jest już tak sprawny.

Dlatego liczę na to, że zapamiętasz, co tu się wydarzyło.

Uwierz, nigdy tego nie zapomnę.

- Pozdrów mamę. - Dobrze.

Chwileczkę! Proszę nie zamykać drzwi.

Wybacz, zapomniałem ci coś dać.

Na pewno?

Weź to. Ja już tego nie potrzebuję.

Kocham cię, wnuczku.

Ja ciebie też, dziadku.

Ja też będę tęsknił.

To na razie. Trzymaj się.

- Azul! - Azul!

- Adiós, abuelo. - Adiós, mijo.

Chupa!

Napisy: Ewa Nowicka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.