Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
/ Dla Marceliny /
Mo偶esz przesta膰?
Ben, masz krem z filtrem? B臋dzie gor膮co.
Tak, mam.
- Lucy? - Pr贸buj臋 si臋 opali膰.
Nie opalisz si臋, tylko spalisz.
No co? Nie obwiniaj mnie, tylko szkockich przodk贸w.
- Obwiniam ciebie. - M膮drala.
Nie pom贸g艂 mi.
- Obwiniam tw贸j komputer. - 呕e co?
Na pocz膮tku ubieg艂ego wieku dzieci w twoim wieku pracowa艂y w kopalniach w臋gla.
Wi臋c jestem pewna, 偶e umiesz pozmywa膰 naczynia.
- Cze艣膰! - Cze艣膰! Patrzcie tylko!
Moje dziewczyny!
Siostry Moro.
Bo偶e, dopom贸偶 ludziom w Departamencie Wi臋ziennictwa
za pr贸by poskromienia was obu. - Robimy, co mo偶emy.
A co z tob膮?
Dwie trzecie m臋偶czyzny i p贸艂 przystojniaka.
Chod藕, mam dla ciebie robot臋.
Wiesz, co si臋 wydarzy jutro, Benjamin?
Ameryka艅ski Rz膮d zabije upo艣ledzonego umys艂owo cz艂owieka.
- Co o tym my艣lisz? - My艣l臋, 偶e to z艂e.
Wi臋zienie w Kentucky Midlands, stan Kentucky Peter Bregens,
Jeden zarzut zab贸jstwa policjanta. Zastrzyk trucizny.
Do kiedy zostajecie?
- Do przysz艂ego tygodnia. - Do przysz艂ego tygodnia?
Mordercy!
Mordercy! Wracajcie, sk膮d przyszli艣cie!
Mordercy!
Prosz臋 sta膰 po swojej stronie ogrodzenia.
Prosz臋 sta膰 po swojej stronie ogrodzenia i trzyma膰 si臋 w swojej grupie.
St贸jcie w swojej strefie.
D艂ugo czekali艣my na sprawiedliwo艣膰.
Doczekali艣my si臋.
I jeste艣my wdzi臋czni, 偶e to si臋 wreszcie ko艅czy.
Opinia publiczna g艂o艣no komentuje fakt
kary 艣mierci dla umys艂owo upo艣ledzonego cz艂owieka.
Co pan o tym s膮dzi?
Mia艂 na tyle poj臋cia, by wycelowa膰 bro艅 i poci膮gn膮膰 za spust.
I teraz musi za to zap艂aci膰.
Mamy nadziej臋, 偶e po jego 艣mierci b臋dziemy mogli zacz膮膰 偶y膰 dalej.
Jutro spodziewamy si臋 napi臋膰
pomi臋dzy dwoma przeciwnymi grupami protestant贸w
Przeciwnicy kary 艣mierci zetr膮 si臋 z cz艂onkami
Ameryka艅skiego Instytutu Rodzin Ofiar Morderstw.
Pan Bromage jest kluczowym cz艂onkiem
tego instytutu...
Hej.
Przepraszam. Nie chcia艂am ci臋 przestraszy膰.
Mercy (mi艂osierdzie).
Co?
Jestem Mercy.
Nie藕le pojebanie ironiczne imi臋, nie s膮dzisz?
No, a ty masz jakie艣?
Lucy.
艁adne.
Jak tam w艣r贸d przyjaci贸艂 kom贸r gazowych?
Jak tam w funduszu dobroczynnym zab贸jc贸w policjant贸w?
- Nie wiedzia艂am, 偶e by艂 glin膮. - No.
By艂 na wakacjach, z 偶on膮 i dzie膰mi.
To tw贸j tata udziela艂 wywiadu w telewizji?
Widzia艂am jak przyjechali艣cie.
Tak, Mike by艂 jego partneremw wydziale.
Przez 16 lat.
Wsp贸艂czuj臋.
C贸偶...
Do jutra?
No.
Mamo...
Kiedy wr贸cimy mog艂aby艣 spr贸bowa膰 w The Grill.
Moje podania wykorzystuj膮 teraz jako serwetki.
Tyle razy ju偶 tam by艂am.
- Potrzebujesz pracy. - Mia艂am prac臋.
Zauwa偶 czas przesz艂y.
Mo偶e wytniemy mu organy podczas snu?
Jak my艣lisz, ile dostaniemy za nerk臋?
Ameryka艅ski Instytut Rodzin Ofiar Morderstw
- Co? - To dziwne.
呕e tu 艣pisz.
Masz trzy rozmiary wi臋ksz膮 stop臋 ni偶 ja.
To nie moja wina, 偶e masz ma艂e stopy.
To nie moja wina, 偶e masz p艂etwy.
- Mo偶emy mie膰 owczarka niemieckiego? - Dlaczego nie pobawisz si臋 z psem s膮siad贸w?
- Pies s膮siad贸w nie 偶yje. - Co za pech.
Po prostu wepchnij jakie艣 skarpetki do 艣rodka i b臋dzie dobrze.
- O kt贸rej masz rozmow臋? - Za godzin臋.
OK, czyli zd膮偶ysz posprz膮ta膰 dom po powrocie?
Raczej. A co?
Weldon przyjdzie porozmawia膰 o sprawie.
Kt贸r膮 艂azienk臋 mam wysprz膮ta膰?
Przesta艅 Lucy. Po prostu mi pom贸偶, dobrze?
Powiedzia艂, 偶e ma wa偶ne nowiny.
- Po co w og贸le chcesz psa? - Do obrony, przed w艂amywaczami.
Potrzebujesz obrony? Masz mnie, jasne?
Cze艣膰.
Cze艣膰.
Jak by艂o na publicznej egzekucji?
To by艂a zniewaga dla moralnej przyzwoito艣ci.
Jak min膮艂 weekend?
Podobnie.
A sk膮d ten ubi贸r?
Pr贸buj臋 wygl膮da膰 na materia艂 do zatrudnienia.
Dzia艂a?
Nie wiem, ty mi powiedz.
Chcesz co艣 do picia?
Piwo.
- I orzeszki. - Cze艣膰.
- Katlin. - Lucy.
To podanie o prac臋?
Tak.
S艂ysza艂a艣, 偶e wyje偶d偶am z miasta?
Nie, to og艂oszenie musia艂o mnie omin膮膰.
Dosta艂am prac臋 w Toledo. Dwa tygodnie i opuszczam t臋 dziur臋.
Toledo.
Tytu艂 Homecoming Queen w ko艅cu si臋 op艂aci艂, co?
Je艣li w tym czasie na siebie nie wpadniemy, to mi艂ego 偶ycia.
Dzi臋ki. Wpisz臋 sobie to na list臋 rzeczy do zrobienia.
Pami臋tasz gwiazdkow膮 imprez臋 u Ala Newbury?
Nikomu nie powiedzia艂am.
O czym nie powiedzia艂a艣?
呕e jeste艣 zboczona.
- Powodzenia w wielkim mie艣cie. - Pozdr贸w ode mnie swojego tat臋.
Jak d艂ugo musz臋 tu siedzie膰, zanim dacie mi pieprzon膮 prac臋?
Licz臋, 偶e w ko艅cu si臋 opami臋taj膮.
Mam dobr膮 wiadomo艣膰 i mniej dobr膮 wiadomo艣膰.
Wiedzieli艣my, 偶e to kwestia czasu. To niczego nie zmienia.
Wyznaczyli dat臋.
Przynajmniej teraz wiemy.
Za 4 miesi膮ce?
Dlatego musimy dzia艂a膰 szybko.
B臋dzie dobrze.
To moja praca, tym si臋 zajmuj臋.
Jestem w tym dobry. Przyrzekam, ok?
Dobra wiadomo艣膰 to 艣wiadek.
Na tym musimy si臋 skupi膰.
Nie umia艂e艣 zrobi膰 tego wcze艣niej. Dlaczego my艣lisz, 偶e teraz ci si臋 uda?
Pogrzeba艂em troch臋. Znalaz艂em jego starego kumpla
Powiedzia艂 mi, 偶e wyrzucili go ze studi贸w,
bo pali艂 du偶o trawy i przez to nie by艂o go na zaj臋ciach.
I tyle?
- Lucy... - Tyle?
Sprawy by艂y wygrywane z mniejsz膮 ilo艣ci膮 dowod贸w. - Mo偶e w pieprzonej Birmie!
- Lucy, zamknij si臋. - W porz膮dku.
Nie b臋d臋 udawa艂, 偶e to dow贸d na ta艣mie albo zeznanie na pi艣mie,
ale to jest co艣.
艢wiadek to 膰pun.
Beznadziejnie uzale偶niony od marihuany. Widzia艂 艣wiat przez narkotykow膮 mg艂臋.
Sk膮d m贸g艂 by膰 pewny tego, co widzia艂,
kiedy by艂o ciemno i by艂 na haju?
Wi臋c nie zamierzasz udowodni膰, 偶e nasz tata tego nie zrobi艂?
Zdyskredytowanie 艣wiadka to praktycznie to samo.
Nie! To nie jest to samo!
Powiedzia艂e艣, 偶e udowodnisz 偶e jest niewinny!
Mam 4 miesi膮ce, zanim s臋dzia wy艣le waszego tat臋 do komory.
Wi臋c musz臋 pracowa膰 z tym, co mam.
Jestem pewna, 偶e owocnie sp臋dzisz ten czas.
Lucy, sprawd藕, czy z Benem w porz膮dku.
Jak posz艂o z dupkiem?
艢wietnie.
On naprawd臋 wymiata.
Jak tam praca pro-bono?
Wiesz co...
Kiedy to wszystko si臋 sko艅czy, podzi臋kujesz mi.
Nie chc臋 tego s艂ucha膰, Lucy.
Nie musisz tego robi膰.
- Lubi臋 Shane'a. - Niedobrze mi na jego widok.
Nie musisz z nim rozmawia膰. Ja si臋 tym zajm臋.
Cztery miesi膮ce.
Wi臋zienie w Roanoke Bay, stan Wirginia Harold Rombaldi,
Jeden zarzut uprowadzenia, jeden zarzut morderstwa.
3 miesi膮ce i 2 tygodnie do egzekucji
Troch臋 pieni臋dzy na benzyn臋.
- Aggie, nie, nie... - No co?
Nie mog臋 wydawa膰 swoich pieni臋dzy tak jak mi si臋 podoba?
Masz przyjaci贸艂, dziewczyno.
Pozw贸l mi pom贸c.
Dzi臋ki.
Czyj to tatu艣?
- Hej, Mandy! - Czyj to tatu艣?
Mo偶esz zrobi膰 te litery wi臋ksze?
Chc臋, 偶eby kamery mog艂y je odczyta膰. Dobrze, kochanie?
Brzmisz jak ja.
Zabawne, nie?
- Tak, zabawne. - Dobra robota.
- Cze艣膰. - Cze艣膰.
Jedna egzekucja to dla ciebie za ma艂o?
O, przepraszam. Zepsu艂am ci imprez臋?
Technicznie to nie jest impreza.
Masz jakie艣 piwo albo co艣?
- Mam co艣 gazowanego. - Musi wystarczy膰.
Ok.
- Prosz臋. - Dzi臋ki.
Fajny kamper.
Ma oko艂o miliona lat.
Kamperozaur?
Praktycznie wymar艂y, tak.
Musz臋 wraca膰.
Zbyt d艂ugo siedz臋 na tym panta艂yku niesprawiedliwo艣ci.
Dobry B贸g w ko艅cu mnie z niego str膮ci.
Przesta艅, przecie偶 nie jest tu tak 藕le. - Nie.
My艣la艂am, 偶eby p贸j艣膰 p贸藕niej do miasta.
Napi膰 si臋 porz膮dnego drinka.
P贸jdziesz ze mn膮?
- Jasne. - Nie brzmia艂o to przekonuj膮co.
Nie, ja po prostu... Chyba nie powinny艣my...
za bardzo si臋 brata膰...
Jasne. Jest tu jakie艣 prawo, kt贸re tego zabrania?
Niepisane.
Takie 艂amie si臋 naj艂atwiej, z mojego do艣wiadczenia.
Wi臋c po prostu wyjd藕 na fajk臋 oko艂o 贸smej. Okej?
Ok. Do tego czasu popracuj nad entuzjazmem. - Ja...
Ben, przesta艅 w tym grzeba膰. Po prostu zjedz.
- To jest obrzydliwe. - Nie prosi艂am ci臋 o recenzj臋, po prostu zjedz.
Moment, przewi艅my...
- Co to znaczy "obrzydliwe"? - To, co s艂ysza艂a艣.
- To ledwo mo偶na nazwa膰 jedzeniem. - Kole艣...
Po艣wi臋ci艂am ca艂e 10 minut na przygotowanie tego.
To jest moje danie. To moja specjalno艣膰.
- Zawsze go przyrz膮dzam. - I zawsze smakuje jak dupa!
Ben!
Nie mog臋 uwierzy膰 w to, co s艂ysz臋.
To szczyt moich kulinarnych zdolno艣ci,
a ty mi m贸wisz, 偶e to nawet nie smakuje dobrze?
Tak.
Mo偶e ju偶 czas, 偶eby艣 nauczy艂a si臋 gotowa膰 co艣 nowego.
- Ty kurwa te偶, Marto. - Lucy.
Mama mnie tego nauczy艂a gotowa膰.
Jestem niemal pewna, 偶e to jedyne, co umia艂a zrobi膰.
Jestem pewna, 偶e to jedyne, co zjada艂 tata.
Ta kobieta potrafi艂a przypali膰 nawet jedzenie na wynos.
- Brali艣cie jedzenie na wynos? - Czasami.
Tak czy inaczej, mnie smakuje.
Dzi艣 wr贸c臋 p贸藕no.
Dlaczego?
Spotykam si臋 z przyjaci贸艂k膮.
Nie masz 偶adnych przyjaci贸艂 w Wirginii.
Chwilowo mam, tak my艣l臋.
Nie mo偶emy po prostu zam贸wi膰 pizz臋?
M贸j bo偶e, ten ch艂opak 艂amie mi serce.
Po prostu jedz swoj膮 dup臋 ze serem.
To znaczy, makaron ze serem. Bo偶e...
- Cze艣膰! - Jezu!
Masz ch艂opaka albo co艣?
Jestem singlem.
Co jest nie tak z mieszka艅cami Ohio?
Nie wystarczy nam czasu, 偶eby odpowiedzie膰 na to pytanie.
- Ich strata. - Chyba dobrze sobie radz膮.
Nie doceniaj膮 perfekcji, kiedy maj膮 j膮 przed oczami.
A ty masz ch艂opaka albo co艣?
Miotam si臋 mi臋dzy ch艂opakami.
- Brzmi niekomfortowo. - Takie jest.
- Spotykam si臋 z takim jednym. - Brzmi, jakby艣 uwa偶a艂a go za palanta.
Ohio. 艁adne s艂owo.
M贸wisz to, jakby艣 nigdy tam nie by艂a.
- Gdzie mieszkasz? - Bastogne, Illinois.
Nie maj膮 kary 艣mierci w Illinois.
Wyobra藕 sobie listy, jakie moje matka pisze do w艂adz stanu..
- Co tam robisz? - Pracuj臋 w kancelarii prawnej.
- Jeste艣 prawnikiem? - M艂odszym prawnikiem.
Nienawidz臋 prawnik贸w.
Dzi臋ki.
Ty wydajesz si臋 by膰 w porz膮dku.
Dwa piwa.
Dlaczego wr贸ci艂a艣?
Nie wiem, ci wszyscy ludzie, kt贸rzy byli tam dla nas.
Dla mnie to mia艂o znaczenie.
Chyba chcia艂am da膰 co艣 w zamian.
Dlaczego nie wesz艂a艣 do 艣rodka?
Wow, ty naprawd臋 mnie szpiegujesz.
Przejecha艂a艣 taki kawa艂 drogi, ale odpu艣ci艂a艣 g艂贸wne przedstawienie.
My艣la艂am, 偶e dla ciebie to mia艂a by膰 wisienka na torcie.
Ciesz臋 si臋, 偶e on nie 偶yje. Co ty na to?
Troch臋 przera偶aj膮ce.
M贸j tata ju偶 nigdy nie b臋dzie taki sam.
Wszystko zawsze b臋dzie ju偶 troch臋 gorsze.
M贸j tata zawsze b臋dzie ju偶 troch臋 gorszy.
Ten facet zniszczy艂 m贸j 艣wiat.
Teraz nie 偶yje. Zrobi艂am wreszcie krok naprz贸d, wi臋c pieprzy膰 go.
Pani Zemsta.
To by艂o mocne...
A ty jak si臋 dosta艂a艣 do tego 艣wiata?
Mama ci臋 zmusi艂a?
Martha nie jest moj膮 mam膮. To moja siostra.
A ten ma艂y to tw贸j brat? - Tak.
Taka z was trupa rodze艅stwa aktywist贸w.
A co z waszymi rodzicami?
Moja mama nie 偶yje.
Cholera. Przykro mi.
A ty sk膮d wzi臋艂a艣 swoich rodzic贸w? Z katalogu?
Dzi臋ki.
Imponuj膮ce. Naprawd臋.
Licz臋, 偶e jeste艣 ju偶 wystarczaj膮co pijana, 偶eby opowiedzie膰 mi swoj膮 smutn膮 histori臋.
Sk膮d wesz, 偶e tak膮 mam?
Jeste艣 zbyt interesuj膮ca, 偶eby nie mie膰.
Gdzie jest tw贸j tata?
W wi臋zieniu stanowym.
Za co siedzi?
Przebywa w bloku H.
Sandusky Wood.
Blok H...
to nie jest blok, w kt贸rym chcesz si臋 znale藕膰.
Je艣li wiesz, co mam na my艣li.
Za twoj膮 mam臋?
Kiedy?
Osiem lat temu.
Wr贸ci艂am do domu od przyjaci贸艂.
Znalaz艂am j膮 w salonie.
Zosta艂a zad藕gana...
M贸j tata, tamtej nocy mia艂 by膰
po drugiej stronie miasta, ale kto艣...
Kto艣 widzia艂 faceta, kt贸ry wygl膮da艂 jak on,
jak wrzuca艂 co艣 do krzak贸w par臋 blok贸w dalej.
Bro艅?
Tak.
Ale wiesz... W ca艂ej sprawie s膮 luki.
Nie wierzysz, 偶e on to zrobi艂?
On m贸wi, 偶e nie.
To znaczy... Mamy prawnika, kt贸ry wybroni艂 trzech ludzi
od kary 艣mierci...
Ale nas na niego nie sta膰, wi臋c Martha si臋 puszcza... Kurwa ma膰!
Ju偶 dobrze.
I je藕dzimy na te wszystkie g艂upie, pieprzone protesty,
jakby to robi艂o jak膮艣 pieprzon膮 r贸偶nic臋.
- Cze艣膰. - Cze艣膰.
Mam kaca.
Przepraszam. Ja...
Nie chcia艂am, 偶eby wczoraj to zamieni艂o si臋...
w tak膮 spowied藕.
Ja po prostu...
Chyba nie powinnam ju偶 nigdy wi臋cej pi膰.
Ale teraz ju偶 czujesz si臋 dobrze?
Tak, tak.
To dobrze, bo my...
musimy ju偶 jecha膰.
B臋d臋 o tobie my艣le膰, Lucy Moro.
Lucy. Moja kolej na laptopa.
Ja teraz siedz臋.
Co robisz?
Pisz臋 Wybitn膮 Ameryka艅sk膮 Powie艣膰.
Co?
Ogl膮dam pornola, dobra? Id藕 sobie.
- Dobrze wygl膮dasz - Tak?
Tak.
Wygl膮dasz na szcz臋艣liw膮.
M贸wi艂am ci, 偶e byli艣my w telewizji?
- Nie. No co ty. - Tak.
W dzienniku telewizyjnym w Wirginii.
Na drugim tle wida膰 Bena.
Jak trzyma transparent. Mo偶na znale藕膰 to na YouTube.
- YouTube? - Tak.
Przynios艂am co艣.
Jest ju偶 praktycznie mojego wzrostu...
Martha m贸wi, 偶e mamy przysz艂ego modela w rodzinie.
My艣la艂am, 偶e m贸wi艂a o mnie, ale zaczynam si臋 zastanawia膰.
Nie sprawia wam problem贸w?
Nie. To dobry dzieciak.
- Chcia艂by nied艂ugo zn贸w ci臋 odwiedzi膰. - Wiem.
Wiesz, min臋艂o ju偶 troch臋 czasu i...
By艂 u mnie prawnik.
Powiedzia艂 mi o 艣wiadku.
On chyba uwa偶a, 偶e to dobra wiadomo艣膰.
Tak.
Ty tak nie uwa偶asz?
To musi by膰 co艣, prawda?
To udowadnia, 偶e ci臋 tam wtedy nie by艂o.
On po prostu skupia si臋 na ka偶dym aspekcie sprawy.
My艣la艂am, 偶e chcia艂e艣, 偶eby oczy艣ci膰 ci臋 z zarzut贸w.
Chc臋 st膮d wyj艣膰.
Jak dom?
W porz膮dku.
A ogr贸d?
Dobrze.
Twoja matka kocha艂a ten ogr贸d.
Potrafi艂a zasadzi膰 drzewo wi艣niowe na pustyni.
A co z tym bojlerem? Sprawdzili艣cie go?
Ja to zrobi臋.
Nie czekajcie, a偶 ca艂kowicie nawali, wtedy policz膮 was podw贸jnie,
bo b臋d膮 widzie膰, 偶e jeste艣cie zdesperowane.
Dwie dziewczyny mieszkaj膮ce same...
- Nie chodzi o to, 偶e nie jest niedrogi. - Ludzie wykorzystuj膮 sytuacje.
Na tych protestach s膮 jacy艣 faceci, prawda? - No.
Wi臋c musisz powiedzie膰 siostrze, 偶eby si臋 pospieszy艂a i kogo艣 znalaz艂a.
Wiem, 偶e nie zd膮偶臋 ju偶 pozna膰 swoich wnuk贸w...
To przynajmniej chc臋 wiedzie膰, 偶e co艣 si臋 szykuje.
Powiem jej, 偶eby wystawi艂a si臋 bardziej na pokaz.
Nie o to mi chodzi. To samo dotyczy ciebie.
Nie musisz si臋 martwi膰 o mnie.
Oczywi艣cie, 偶e si臋 martwi臋. Jestem twoim ojcem.
Masz takie ma艂e d艂onie... Oka偶 mi troch臋 czu艂o艣ci
- Brakuje mi ci臋, skarbie. - Mnie ciebie te偶, tato.
Co wy wyprawiacie?
Dobra...
Kurwa!
- Cze艣膰! - Cze艣膰!
Cze艣膰, cze艣膰.
- Cze艣膰. - Cze艣膰.
Przepraszam. Chyba ju偶 to powiedzia艂am.
Tak. Kilka razy.
Cze艣膰.
Wi臋c... Co u ciebie?
Nic. Nic. Ja tylko...
Ja... Co u ciebie?
Wybacz. Mam nadziej臋, 偶e to nie dziwne, 偶e zadzwoni艂am.
To super dziwne. To... To skrajnie dziwne.
My艣l臋, 偶e...
jeste艣 dziwna.
Nie! To w porz膮dku!
To twoje biuro, czy...
Mojego szefa, ale jest na lunchu, wi臋c...
Prawnicze klimaty s膮 takie wyszukane.
No nie? Lunche, kanapki i wszystko inne...
Lucy, chc臋 skorzysta膰 z laptopa.
Ja teraz u偶ywam.
Gram w Warcraft! Wszyscy na mnie czekaj膮.
- Powiedzia艂a艣, 偶e mog臋 go u偶y膰. - Twoja g艂upia gra mo偶e poczeka膰, Benny.
Nie jest g艂upia! Jestem teraz Uzdrowicielem, g贸wniaro! Potrzebuj膮 mnie!
Nie!
Otwieraj drzwi!
Co za pieprzone piek艂o!
Zawsze chcia艂am mie膰 m艂odszego brata.
Podaj mi adres. Wy艣l臋 ci go kurierem.
Lepiej wy艣lij siebie.
Dobra. To co, mam...
wskoczy膰 do paczki i czeka膰, a偶 otworzysz?
Jeszcze lepiej, wskocz臋 razem z tob膮, wy艣lemy siebie gdzie艣 daleko.
Kupi膰 znaczki?
Gdzie chcesz pojecha膰?
Pewnie gdziekolwiek.
S艂uchaj, podzwoni艂am troch臋, bo rozmawia艂am z moim szefem...
On jest takim w艂a艣ciwym prawnikiem, nie to co ja.
I...
Nie chc臋 zapeszy膰, ale wsp贸艂pracujemy z takim laboratorium w Chicago,
oni maj膮 tak膮 now膮, chemiczn膮 metod臋.
Technologia tak bardzo posz艂a do przodu
I mog膮 teraz znale藕膰 co艣 nowego na starych dowodach.
Wisz膮 nam przys艂ug臋, wi臋c mog艂abym ci臋 z nimi skontaktowa膰.
Gdyby艣 chcia艂a...
Wow...
Dzi臋kuj臋 ci bardzo. Nie wiem, co powiedzie膰.
Nie musisz nic m贸wi膰.
Popatrzcie tylko... Zwalczasz kar臋 艣mierci...
Tylko dla tych niewinnych.
Dlaczego nie jeste艣my w Indianie?
40-letni facet zastrzeli艂 swojego wsp贸lnika. Kogo to obchodzi?
Jedziemy do Missouri w przysz艂ym miesi膮cu.
Zajebi艣cie! Po drodze jest 艣wietne miejsce na grilla.
Uwielbiam grille.
Rozmawia艂a艣 z Weldonem o testach?
Tak. Nie uwa偶a, 偶e to dobry pomys艂.
- Dlaczego? - Nie wiem,
pewnie jest wkurzony, 偶e pomaga kto艣 jeszcze poza nim.
Ale i tak kaza艂am mu je zleci膰.
Powinny艣my zapyta膰 tat臋?
Czy uwa偶a to za dobry pomys艂?
Dlaczego mia艂by uwa偶a膰 inaczej?
Racja. My艣l臋...
My艣l臋, 偶e je艣li co艣 z tego wyjdzie, to tylko co艣 dobrego, prawda?
Oczywi艣cie.
Mercy wydaje si臋 pewna,
偶e wyjdzie co艣 nowego, a pracuje w kancelarii prawnej.
Naprawd臋 pracuje w kancelarii?
Chyba nie wspomina艂a艣 o tym do tej pory.
Wi臋c, tw贸j ch艂opak chyba znowu si臋 pojawi?
Pewnie tak.
To dobrze, bo przecie偶 tak bardzo go lubisz.
Tata zapyta艂, dlaczego jeszcze nie masz dzieci. - Bo wci膮偶 opiekuj臋 si臋 jego dzie膰mi.
Jak si臋 czujesz, stary?
Niedobrze
Spr贸buj troch臋 odpocz膮膰..
Pami臋taj zasad臋: Musisz go zabi膰, zanim on ci臋 zabije.
Niewa偶ne, 偶e to nasz brat.
Zamknij si臋, Lucy.
W tym stanie nie pojedzie do Missouri.
Zgodzisz si臋, 偶eby艣my zosta艂y i zaj臋艂y si臋 nim?
Dlaczego ja mam zosta膰? Mog臋 jecha膰.
Chcesz sama jecha膰 taki kawa艂 drogi do Missouri?
Jeszcze nigdy nie jecha艂a艣 na protest sama.
- Co z tego? Nie mog臋 zacz膮膰 od teraz? - Wiem, dlaczego chcesz jecha膰.
- Tego chce tata. - Nieprawda.
- Martha, no co ty. - Nie! Koniec dyskusji.
Nie jedziesz!
Kurwa!
Skarbie, daj mi sw贸j numer Boom, boom, boom
Moje serce bije jak szalone
Skarbie, skarbie Powiedz, jak masz na imi臋
Poniewa偶, dziewczyno, chc臋 ci臋 znowu zobaczy膰
2 miesi膮ce i 1 dzie艅 do egzekucji
Wi臋zenie w Washingotn County, stan Missouri Marlon
Rivers, Cztery zarzuty morderstwa pierwszego stopnia.
Nie zabijajcie dla mnie!
Wygrana to nasz obowi膮zek!
Musimy si臋 kocha膰 i wspiera膰 nawzajem!
Straci膰 mo偶emy tylko nasze 艂a艅cuchy!
Walka o wolno艣膰 to nasz obowi膮zek!
Zabra艂am si臋 samochodem z koleg膮 z grupy.
M贸j tata mia艂 za艂atwienie,
a mama konkurs ch贸r贸w.
Twoja mama 艣piewa w konkursie ch贸r贸w?
Tak. Uwa偶a, 偶e ka偶de stworzenie boga
mo偶e zosta膰 ulepszone z pomoc膮 jury.
Musia艂a艣 bardzo chcie膰 tu przyjecha膰?
呕eby艣 wiedzia艂a.
O czym my艣lisz?
To g艂upie.
Zapewne.
Serio, o czym?
Kiedy艣 chodzi艂am z tat膮 nad rzek臋.
On uwielbia艂 艂owi膰 ryby, ale mama i Martha nienawidzi艂y,
wi臋c chodzi艂am z nim sama.
Po kilku godzinach
pojawia艂y si臋 jak gdyby nigdy nic i m贸wi艂y:
"Och, posz艂y艣my tylko na spacer..."
Ko艅czy艂o si臋 na tym, 偶e Martha i ja bawi艂y艣my si臋 w wodzie...
Nagle patrzymy i widzimy, jak mama i tata si臋 ca艂uj膮.
Zaczyna艂y艣my wrzeszcze膰 i zdziwia膰,
a oni si臋 艣miali.
To chyba wydarzy艂o si臋 tylko raz.
Byli艣my nad t膮 rzek膮 tylko jeden raz.
A wydaje si臋, 偶e to by艂o wi臋cej razy.
Wracamy?
Chyba tak.
Zasypiasz?
Nie.
K艂amiesz.
Tak.
Mo偶esz tu zosta膰. Je艣li chcesz...
To znaczy mog艂aby艣.
Powinnam ju偶 wraca膰.
Spotka艂am mam臋 ofiary. By艂a...
taka za艂amana...
Taka smutna.
Jak pozbiera膰 si臋 po czym艣 takim?
Mo偶e si臋 nie udaje.
My艣lisz, 偶e tobie si臋 uda?
Kiedy zab贸jca Mike'a zosta艂 stracony,
moi rodzice poczuli, jak ogromny ci臋偶ar spad艂 im z serca.
呕e nareszcie mogli oddycha膰.
Tego samego 偶ycz臋 tobie.
M贸j przypadek jest inny, wiesz?
Wiem.
Przykro mi, 偶e partner twojego taty zosta艂 zastrzelony, ale tu chodzi o moj膮 mam臋.
M贸wisz o moim pieprzonym ojcu!
Poczuj臋 si臋 lepiej, kiedy go zabij膮? - Nie, nie o to mi chodzi艂o.
Wiesz, to super...
偶e zabicie upo艣ledzonego umys艂owo cz艂owieka rozwi膮za艂o
problem twojego cierpienia.
Ale moje g贸wno jest troch臋 bardziej skomplikowane.
- Lucy, ja... - Mo偶esz ju偶 i艣膰?
- Uspok贸j si臋. - Po prostu id藕.
Dobrze.
Lucy?
Skarbie, jeste艣 tam?
W porz膮dku z tob膮?
On tego nie zrobi艂.
- Wiem. - Nie, nie wiesz.
Nie wiesz tego.
Nikt tego nie wie.
Ale nadal nie daj臋 wam pozwolenia na wbicie mu ig艂y w rami臋 i zabicie go.
Nie pozwalam, kurwa, na to!
Co robisz?
Odwo偶臋 ci臋 do domu.
Jak wr贸cisz do domu?
Nie martw si臋 o to.
Trwonisz pieni膮dze na benzyn臋, wiesz o tym?
I uderza!
Poza trzeci膮 baz臋.
- Nie. - Poza drug膮...
Komu kibicujesz?
Schaumburg Boomers.
Sk膮d wzi臋li nazw臋, od Doktora Seussa?
Boomer to typ kurczaka preriowego.
Dobra, wi臋c to nie jest w tym wszystkim naj艣mieszniejsze.
Cicho b膮d偶. Daj mi s艂ucha膰.
Pi艂ka przelatuje...
呕e艅skie wi臋zienie Gulfside Prison w Alabamie.
Delmarva Correctional.
George Reed Facility, to w Delaware.
Tulsa Penitentiary. No i Hunters Creek w Teksasie.
Tam by艂am wiele razy, co jest oczywiste. South Fork Branch Facility...
Mo偶e po prostu wymie艅 wi臋zienia, w kt贸rych nie by艂a艣.
Nie 艂atwiej?
- Grieve (cierpienie)? - Nie.
- Girder (d藕wigar)? - Nie.
Girls (dziewczyny)?
Poddaj臋 si臋.
Zosta艂o nam jeszcze 5 godzin jazdy. Na pewno zgadniesz.
- Gas meter (gazomierz)! - Nie.
- Grit (piasek). - Powiedzia艂a艣 'Grass' (trawa)?
- Piasek. - To nie.
- Trawa. - Nie.
Dobra, opowiedz o swoim 偶yciu mi艂osnym.
C贸偶... mia艂am taki
kr贸tki zwi膮zek w szkole. Toby.
- Brzmi mi艂o. - Tak, by艂 w porz膮dku.
- Wci膮偶 ma z艂amane serce. - Naturalnie.
Poszli艣my razem na bal.
- Nie wysz艂o to dobrze. - Co si臋 sta艂o?
Chyba nie moje klimaty.
Ch臋tnie bym ci臋 zobaczy艂a w balowej sukience.
Za艂o偶y艂am smoking.
Ok.
By艂 jeszcze jeden facet. Gary.
To by艂o troch臋 p贸藕niej.
Ale my tylko raz...
poszli艣my do 艂贸偶ka.
- I wci膮偶 nie wiem, po co. - Podoba艂 ci si臋?
- Podoba艂 si臋 wszystkim dziewczynom. - Ale czy podoba艂 si臋 tobie?
Mia艂 czadow膮 gitar臋.
I mia艂 przes艂odkiego buldoga angielskiego, kt贸ry wabi艂 si臋 Betty.
To nie to samo co podobanie si臋.
- No nie, nie to samo. - Ok, wi臋c Toby, Gary i bulterier.
To ca艂e twoje 偶ycie mi艂osne?
Tak, Betty, i...
By艂o kilku ludzi tu i tam.
Kiedy ostatnio zaliczy艂a艣?
O, m贸j bo偶e. To nie jest tw贸j interes!
Jakie艣 dwa lata temu?
Ty... ty mi to m贸wisz? Czy mnie pytasz?
M贸wi臋 ci.
- Stwierdzasz fakt. - Tak.
- Dwa lata? - No co?
Nie wrzeszcz na mnie! Nie mia艂am czasu na zwi膮zek!
Kto m贸wi o zwi膮zku? Dwa lata!
- By艂am zaj臋ta! - Czym?
Przecie偶 je藕dzisz na wiele wycieczek.
Ja nawet... Ja nie... Dobra, przesta艅.
Wystarczy. Koniec rozmowy o mnie.
Po twojej zszokwanej reakcji zak艂adam, 偶e ty seksi艂a艣 si臋 wiele razy?
Co?
O, m贸j bo偶e. Min臋艂o ju偶 tyle czasu,
偶e zamieni艂a艣 to s艂owo w czasownik!
Czy seksi艂a艣 si臋? Lubicie si臋 seksi膰?
Nie, nie, nie! Sta膰 ci臋 na wi臋cej.
- Wcale nie. - A powinno.
Po prostu kurwa jed藕.
Nie...
No nie!
- Co? - To moja piosenka.
To moja piosenka. Zatrzymaj si臋!
- Zatrzymaj si臋, zatrzymaj! - Dobra.
Ile tu masz lat?
- Trzyna艣cie. - Kto zrobi艂 to zdj臋cie?
Nie wiem, nie pami臋tam tamtego dnia.
To tu j膮 znalaz艂a艣?
Le偶a艂a tam.
Przenie艣li艣my tam komod臋 z telewizorem,
bo nie mogli艣my usun膮膰 plamy krwi.
Chyba nadal tam jest.
By艂a艣 sama?
Ben le偶a艂 w 艂贸偶eczku i p艂aka艂.
Martha by艂a w college'u,
Zaj臋艂o jej z godzin臋 jazdy do domu.
By艂y jakie艣 艣lady obrony na ciele?
Albo inne?
Tak
A co z drzwiami i oknami?
Nienaruszone.
Wi臋c to nie by艂o w艂amanie.
Nie. Ktokolwiek to by艂, wpu艣ci艂a go. Albo...
Albo mia艂 klucz?
Skradziono co艣?
Tak, jak膮艣 bi偶uteri臋, ale...
znale藕li j膮 razem z no偶em.
- A n贸偶 by艂 sk膮d? - Z kuchni.
Nie znale藕li na nim odcisk贸w palc贸w.
Pyta艂a艣, czy zosta艂a zgwa艂cona?
Niekt贸rzy kr臋puj膮 si臋 o to zapyta膰.
Nie zosta艂a, je艣li to pomo偶e w twoim dochodzeniu.
- Przepraszam, nie chcia艂am... - W porz膮dku.
Znale藕li jakie艣 艣lady przy drzwiach. Co艣 tam si臋 sta艂o.
Dosta艂a w g艂ow臋.
Dzwonek do drzwi zadzwoni艂.
Wi臋c otworzy艂a.
Napastnik wszed艂, powali艂 j膮 na ziemi臋...
Wszed艂 do 艣rodka, 偶eby co艣 ukra艣膰.
Wsta艂a, pobieg艂a do kuchni. Mo偶e chwyci艂a n贸偶.
Posz艂a za nim.
Wyrwa艂 jej n贸偶, d藕gn膮艂 j膮.
Wybieg艂 z domu i zamkn膮艂 za sob膮 drzwi.
Dlaczego nie wybieg艂a z domu?
Skoro zosta艂a zaatakowana przy drzwiach?
Dlaczego nie wybieg艂a po pomoc? - Na g贸rze by艂o jej dziecko.
Zostawi艂aby艣 swoje dziecko?
Dobrze wiedzie膰.
Jak by艂o w Missouri?
W porz膮dku.
- A ty? Podoba艂o ci si臋? - Nie po to tam je偶d偶臋.
Nie? To po co, 偶eby si臋 napawa膰? - Martha....
Ben wci膮偶 jest chory, a ja musz臋 pracowa膰.
Mog臋 liczy膰, 偶e z nim jutro zostaniesz?
Uwierzy艂a艣 w to?
Co Martha powiedzia艂a o w艂amaniu?
A ty w to wierzysz?
O, kurwa...
Nie, nie...
- Nie. - Naprawd臋 musz臋 jecha膰.
Nie, nie, nie.
O, cze艣膰.
Kim jeste艣?
Jestem Mercy. Przyjaci贸艂ka Lucy.
Ok.
Ty musisz by膰 Benjamin.
Chcesz co艣?
Zwymiotowa艂em w korytarzu. Wracam do 艂贸偶ka.
Ok.
Zostawi臋 ci臋 z tym.
Dzi臋ki.
Zobaczymy si臋 nied艂ugo.
Wracaj do zdrowia, Ben!
O, rany...
Zobaczymy si臋 w Georgii?
Przyjedziemy ca艂膮 armi膮.
Jeste艣cie najgorsi.
Naprawd臋? No to mo偶e nie przyjad臋.
Nie! Nie! Nie o to mi chodzi艂o.
Musz臋 i艣膰.
Mam randk臋
w przyst臋pnej cenowo w艂oskiej restauracji z moim szefem.
- Szcz臋艣ciara. - Czy偶 nie?
Czekaj, gdzie idziesz?
M贸wi艂am ci. Musz臋 si臋 przygotowa膰. Zobaczymy si臋 w Georgii.
No nie...
Daruj sobie t臋 kolacj臋!
Jest Martha?
Wysz艂a.
Wiesz dok膮d?
Z koleg膮 z pracy.
Chcia艂e艣 co艣?
Mam wie艣ci odno艣nie sprawy.
Jakie?
- To mo偶e poczeka膰. - 呕artowa艂am!
Wysz艂a z Benem.
Jeste艣 zbyt wra偶liwy. Wiesz o tym?
Masz 22 lata.
A 偶yjesz jak rozwodniczka w 艣rednim wieku.
Na pewno co艣 o tym wiesz.
Wiem, 偶e pewnie spotyka si臋 te偶 z innymi lud藕mi.
Nie potrafi臋 rozgry藕膰, czy ona mnie lubi czy nie..
Ale ty...
Wiem, 偶e mnie nie lubisz. My艣lisz, 偶e jestem tym z艂ym.
Lubisz swoich hipisowskich przyjaci贸艂..
Ilu ludzi oni uratowali przed kar膮 艣mierci?
Nikogo. A ja?
Uratowa艂em 偶ycia. Dok艂adnie trzy. Ale to ja jestem dupkiem?
To Martha to zacz臋艂a. Cokolwiek to jest.
Teraz jad臋 trzy godziny, 偶eby powiedzie膰 wam co艣,
co m贸g艂bym przekaza膰 podczas 5-minutowej rozmowy telefonicznej.
Przepraszam, 偶e to tak bardzo spieprzy艂o ci 偶ycie.
My艣lisz, 偶e b臋dzie chcia艂a nadal si臋 ze mn膮 spotyka膰, kiedy to wszystko si臋 sko艅czy?
To b臋dzie pewnie zale偶a艂o od wyniku ko艅cowego.
Od pocz膮tku by艂em przekonany, 偶e to zrobi艂. Tw贸j tata.
Nie robi mi to r贸偶nicy.
To po prostu moja opinia.
Przejecha艂e艣 taki kawa艂 drogi, tylko po to, 偶eby mi to powiedzie膰?
Przyjecha艂em, 偶eby przekaza膰 wam wyniki test贸w z Chicago.
Jeden z w艂os贸w zdj臋tych na miejscu zbrodni
dopasowali w laboratorium do znanego kryminalisty.
Zatrzymanego w Jersey za napa艣膰.
To on mo偶e by膰 zab贸jc膮?
Tw贸j ojciec mo偶e by膰 ofiar膮 pomy艂ki s膮dowej.
Co ty na to?
Ul偶y艂o jej!
Wstyd藕 si臋. My艣la艂em, 偶e by艂a艣 tego pewna.
- Jestem. - Mniejsza z tym. Przyjecha艂em wam to powiedzie膰.
Ale Martha jest pewnie zaj臋ta, wi臋c...
Nie widuje si臋 z nikim innym. Jest lojalna
Co teraz b臋dzie?
Je艣li Martha zechce...
Zlec臋 dodatkowe testy.
Pojad臋 do Jersey, porozmawia膰 z tym sukinsynem
i og贸lnie si臋 rozejrz臋.
M贸g艂by艣 udowodni膰, 偶e on tego nie zrobi艂?
Przeka偶 siostrze, 偶eby do mnie zadzwoni艂a.
1 miesi膮c i 4 dni do egzekucji
Skarbie, daj mi sw贸j numer
Moje serce bije jak szalone!
Skarbie, skarbie Powiedz, jak masz na imi臋
Poniewa偶, dziewczyno, chc臋 ci臋 znowu zobaczy膰!
Pami臋tacie, jak klimatyzacja jeszcze tu dzia艂a艂a?
Bo偶e, wspominam to jako tak b艂ogie czasy.
Cia艂o powinno sk艂ada膰 si臋 w 70 procentach z wody.
Jestem pewna, n偶e moje sk艂ada si臋
w 70 procentach z potu sp艂ywaj膮cego po moim ty艂ku.
Mo偶e mogliby艣my troch臋 pomilcze膰.
Nie. Chc臋 porozmawia膰 o pocie na moim ty艂ku.
Pami臋tasz, jak by艂a艣 nastolatk膮 i czasem wkurza艂a艣 si臋 na mnie tak bardzo,
偶e nie odzywa艂a艣 si臋 do mnie przez ca艂e tygodnie?
To by艂y dla mnie b艂ogie czasy.
To bardzo okrutne, co m贸wisz. Wstyd mi za ciebie.
Wi臋zienie Alpharette, stan Georgia Freddy Swanson,
Dwa zarzuty morderstwa pierwszego stopnia.
Limpy, gdzie idziesz? Limpy! Limpy!
Cholera! To boli!
B臋dzie bola艂o jeszcze bardziej,
kiedy wda si臋 infekcja i odetn膮 ci nog臋.
- To wtedy b臋d臋 mie膰 w贸zek inwalidzki. - Nie.
Dostaniesz drewnian膮 nog臋 i b臋d膮 na ciebie wo艂a膰 Limpy.
I wyrzuc膮 ci臋 na 艣mietnik. - Zamknij si臋!
Na pewno si臋 przewr贸ci艂e艣?
Tak.
Nikt ci臋 nie popchn膮艂? - Nie.
Czy kiedy wr贸ci tata, to b臋d臋 musia艂 si臋 wyprowadzi膰?
Nie.
Sk膮d ten pomys艂?
Bo nigdy nie chce, 偶ebym go odwiedzi艂.
Po prostu uwa偶a, 偶e wi臋zienie to nie jest miejsce, kt贸re powiniene艣 ogl膮da膰.
G贸wno prawda!
Nie masz si臋 czym martwi膰.
Bo jedyn膮 osob膮, kt贸ra mo偶e ci臋 st膮d wykopa膰, jestem ja.
Rozumiesz?
- Tak. - Ok.
Ben?
Te s膮 podarte. Masz inn膮 par臋?
A kupi艂a艣 mi?
Nie.
No to nie mam innej pary.
Co on tu robi?
Nie wiem. Wys艂ali mnie na zewn膮trz.
- To mo偶e by膰 pomy艂ka. - To nie jest pomy艂ka.
Powt贸rzyli wszystkie badania.
Znale藕li kropl臋 krwi na koszuli waszego ojca,
kt贸r膮 przegapili poprzednio.
To by艂a krew waszej matki.
A co z facetem w Jersey?
Pracuje przy dostawach. Dostarcza艂 wam kanap臋.
By艂 w barze, w Tulsa tamtej nocy. Maj膮 艣wiadka.
Wi臋c te testy s膮 powodem, dla kt贸rego zabij膮 mojego ojca
Zad藕ganie twojej matki jest powodem, dla kt贸rego zabij膮 twojego ojca.
Przynajmniej teraz wiemy.
On tego nie zrobi艂.
To niczego nie dowodzi.
To nie dowodzi, 偶e on to zrobi艂. Nie dowodzi!
- To dok艂adnie tego dowodzi. - Nie.
Mog艂a mie膰 krwotok z nosa. Mog艂a przeci膮膰 si臋 w palec.
My艣l臋, 偶e on j膮 zabi艂.
Nie, nie m贸w tak. Nie m贸w.
Jutro jedziemy do wi臋zienia.
Pojedziemy. Ja, ty i Ben.
- Nie. - I porozmawiamy z nim.
- Tak, tak, tak. - Nie, nie.
- Jeste艣my rodzin膮, Lucy! - To nie jest rodzina!
Nie, nie, nie, prosz臋, Lucy! Prosz臋, nie poddawaj si臋!
Dlaczego? Dlaczego?
Robi臋 to, odk膮d mam 14 lat!
By艂am dzieckiem!
Powiedzia艂a艣 mi, 偶e on tego nie zrobi艂!
Wierzy艂am ci. Przyrzeka艂a艣!
Na艣ladowa艂am ci臋 i zrobi艂abym dla ciebie wszystko,
a ty mi na to pozwala艂a艣!
Nie, Lucy, prosz臋? To nasz tata. Prosz臋...
Nie! Nie! Sko艅czy艂am z tym!
Mog臋 w czym艣 pom贸c?
Chod藕 i usi膮d藕.
- Na pewno? - Tak. Oczywi艣cie.
Skarbie, jeste艣 blada. Dobrze si臋 czujesz?
Tak.
W porz膮dku.
Jeste艣 kole偶ank膮 Mercy ze studi贸w?
Nie, w艂a艣ciwie to ja...
Znam j膮 z protest贸w.
- Naprawd臋? Nie pami臋tam ci臋... - Jest z przeciwnej strony.
Z przeciwnej strony?
Wr贸ci艂am! Mam...
- Cze艣膰. - Cze艣膰.
Co tu robisz?
Nie jestem pewna.
Kochanie, pozw贸l, 偶e ci z tym pomog臋...
Mercy? Przedstawisz nam kole偶ank臋?
Tak...
To moja siostra, Sandy. To jej narzeczony, Pete.
To jest moja babcia.
Mama i tata. A to jest Ian. M贸j szef.
Troch臋 zbyt oficjalnie, Merce.
W domu to ona jest szefem.
B贸g jeden wie, jak to wygl膮da w biurze.
Usi膮d藕, Merce.
Mi艂o mi wszystkich pa艅stwa pozna膰.
Wi臋c... Lucy...
Co ci臋 sprowadza do nas o tej porze?
Po prostu przeje偶d偶a艂am niedaleko.
Sk膮d jeste艣?
Z Ohio.
To spory kawa艂 drogi.
By艂a艣 w Kentucky.
Wiesz, 偶e tamten facet zabi艂 mojego partnera.
Bardzo mi przykro z tego powodu.
Jasne.
Wi臋c zaprzyja藕ni艂y艣cie si臋. To mi艂e.
Troch臋 niezwyk艂e, ale mi艂e.
Tak Mercy by艂a dla mnie bardzo mi艂a.
Lucy, mo偶emy chwil臋 porozmawia膰?
Masz ch艂opaka?
To 艣wietnie.
Mieszkacie razem z rodzicami czy co?
Tymczasowo.
Mo偶e zamieszkajcie razem.
Dlaczego przyjecha艂a艣?
Bo ty tu jeste艣.
To skomplikowane.
Dlaczego?
Wiesz, dlaczego.
Bo nie jeste艣 pieprzon膮 lesb膮?
- To jest moje 偶ycie, Lucy. - Nieprawda!
- To nie jeste艣 ty! - Sk膮d wiesz?
Sp臋dzi艂a艣 ze mn膮 kilka dni w roku.
A przez reszt臋 czasu taka w艂a艣nie jestem.
W takm razie to, jaka jeste艣 przez reszt臋 swojego czasu, jest kurewsko do bani.
Dopiero co ci臋 pozna艂am. Nie planowa艂am...
Po prostu radz臋 sobie z tym wszystkim po swojemu, ok?
Nie mo偶esz o tym decydowa膰 za mnie.
Przy okazji, powiedz swojemu ch艂opakowi prawnikowi, 偶e jego rada by艂a do dupy.
Dzi臋ki.
Zrobi艂a艣, co mog艂a艣.
Mo偶esz znowu si臋 odwo艂a膰.
- Nie. - Mo偶emy zleci膰 wi臋cej bada艅.
呕adne badania nic tu nie pomog膮.
- Oni ju偶 zdecydowali. - Nie. Nie. Mo偶emy spr贸bowa膰.
Mo偶emy to wygra膰.
Martha, jeste艣 m膮dr膮 dziewczyn膮. Zawsze by艂a艣.
Zawsze by艂em pewny, 偶e osi膮gniesz wiele w 偶yciu.
Bo jete艣 bardzo m膮dra.
Ten prawnik by艂 taki pewny, 偶e mnie st膮d wyci膮gnie.
Ocali moje bezwarto艣ciowe 偶ycie.
Pozw贸l, 偶e jeszcze co艣 ci powiem.
- Musisz to us艂ysze膰. - Nie, nie m贸w tego.
Musisz to us艂ysze膰, Martha. Musisz.
- Musz臋 to powiedzie膰. - Nie!
Wiesz, co to s膮 boomery? - Nie.
To typ kurczaka preriowego.
- Dobrze wiedzie膰. - No raczej.
Nazwali dru偶yn臋 baseballu na ich cze艣膰,
to moja najmniej ulubiona dru偶yna.
Moj膮 najmniej ulubion膮 dru偶yn膮 s膮 Miami Dolphins.
Dlaczego?
Bo jakim cudem delfin mo偶e gra膰 w football?
S艂uszna uwaga.
- Powinna艣 do nich napisa膰. - Napisz臋.
I Broncos, i Seahawks i w艂a艣ciwie
wszyscy pozostali.
Bronco (mustang) m贸g艂by kopn膮膰 futbol贸wk臋. - To prawda.
Nie mieszajmy ich do tego.
Chod藕.
- Po co? - Zawo艂aj Bena.
Wi臋c gdzie chcecie jecha膰?
- Co masz na my艣li? - Gdzie chcecie mieszka膰?
Przeprowadzamy si臋.
- Serio? - Tak, serio.
Wyje偶d偶amy. Mo偶emy wyjecha膰, gdzie tylko chcemy.
Powstrzymuje nas tylko nasza wyobra藕nia.
- Gdzie艣 nad morzem. - Dobra, gdzie艣 nad morzem.
Wschodnie Wybrze偶e? Zachodnie Wybrze偶e? Nad Zatok膮 Meksyka艅sk膮?
Zachodnie Wybrze偶e.
- Zachodnie Wybrze偶e. - Zachodnie Wybrze偶e.
Mamy stany Kalifornia, Oregon, Washington...
- Kalifornia! - Kalifornia!
Kalifornia! Dobrze. No to Kalifornia!
- Ok? - Ok!
Ok, kolego. Dla ciebie troszeczk臋.
Za Kaliforni臋!
- Za Kaliforni臋! - Za Kaliforni臋!
Wi臋zienie Sandusky Wood, stan Ohio Simon Moro, Jeden zarzut morderstwa pierwszego stopnia.
Cze艣膰...
Chcia艂am po prostu by膰 tu dla ciebie.
No to chod藕my.
Kocham ci臋. Kurewsko ci臋 kocham. Wiesz o tym, prawda?
Ba艂 si臋?
Tak.
M贸wi艂 co艣 o mnie?
Powiedzia艂, 偶e przeprasza.
Powiedzia艂bym mu, 偶e jest w porz膮dku.
Dzi臋kuj臋.
Zabieram was do domu..
Zobaczymy si臋 w autobusie, ok?
M贸j Bo偶e...
Dzi臋kuj臋, 偶e przyjecha艂a艣.
Bardzo mi przykro.
SZE艢膯 MIESI臉CY P脫殴NIEJ
Jak mnie znalaz艂a艣?
Wynaj臋艂am prywatnego detektywa.
Sprytnie.
Powiedzia艂am mu, 偶eby szuka艂 ma艂ej Ohianki.
W艂a艣ciwie to m贸wi si臋 "Ohioanka".
Zwolni艂am si臋 z pracy.
I zerwa艂am z Ianem.
Powiedzia艂a艣 mamie, gdzie jedziesz?
Tak.
Co powiedzia艂a?
Powiedzia艂a: "B臋d臋 tu, kiedy wr贸cisz"
To nie najgorzej.
No nie.
- Jak Martha? I Ben? - Dobrze.
Wszyscy w porz膮dku.
A ty?
Nie mog臋 tak.
Zwyk艂y pieprzony dzie艅, a ty si臋 tak po prostu zjawiasz?
Lu? W porz膮dku?
Tak, przepraszam. Dasz mi jeszcze pi臋膰 minut?
Nie ma sprawy.
Zbieram zam贸wienia na lunch.
Chcesz znowu swojego vege burgera? Tak, dzi臋ki.
Taki jak zwykle, z og贸rkami konserwowymi? - 艢wietnie.
Nie 艣piesz si臋.
Tak bardzo ci臋 przepraszam...
Musz臋 wraca膰, wybacz.
Po prostu nie mo偶esz wr贸ci膰 do czyjego艣 偶ycia ot tak.
Zostan臋 tu jeszcze kilka dni.
Nie m贸wi臋, 偶e musimy si臋 spotka膰, ale...
B臋d臋 tu.
Ko艅cz臋 o sz贸stej.
Gdyby艣 chcia艂a gdzie艣 wyj艣膰, zrobi膰 co艣...
Tak, by艂oby mi艂o.
Gdzie chcesz i艣膰?
Nie wiem.
Pewnie gdziekolwiek.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.