All language subtitles for The.Last.of.Us.S01E05.2160p.CRAV.WEB-DL.DDP5.1.Atmos.x265-NTb

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian Download
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Wolność! Wolność! Wolność!

Jebać Fedrę! Jebać Fedrę!

Wyżej!

RZĄDOWA AGENCJA DS. REAGOWANIA KRYZYSOWEGO

Kansas City należy do ludzi.

Kolaboranci, poddajcie się, a zapewnimy wam sprawiedliwy proces.

Panujemy nad strefą kwarantanny i otwartym miastem.

Każdy ukrywający się odpowie za działalność kontrrewolucyjną.

Kansas City należy do ludzi.

Patrz na mnie, nie tam.

Jesteśmy prawie na miejscu.

Jeszcze dwa przecznice.

Idź za mną.

Kiedyś wszyscy oni budzili we mnie strach.

Spójrz na nich teraz.

Jak się czuliście,

donosząc na sąsiadów Fedrze?

Patrząc, jak pakują nas do więzienia,

jak nas wieszają,

żebyście mogli dostać lekarstwa, alkohol,

pieprzone jabłka?!

Czuliście się lepiej?

A może bezpieczniej?

Jak czujecie się teraz?

Na szczęście dla was nie jestem z Fedry.

Nikt nie musi umierać.

Tak, postawimy was przed sądem,

a ponieważ wszyscy jesteście winni,

posiedzicie trochę czasu i tyle.

Ale najpierw musicie coś dla mnie zrobić.

Gdzie jest Henry?

Donosiliście,

to donoście.

Gdzie jest Henry?

Chyba nie wiedzą.

Zabij ich.

Z Edelsteinem!

Edelstein był kolaborantem?

Ukrywał to dużo lepiej niż wy, idioci.

Gdzie są?

Mówił, że ma się spotkać z Henrym i Samem.

Jasne.

Ma jakąś melinę w otwartym mieście.

Na wypadek kłopotów.

Kłopoty się skończyły,

nie wiecie?

Kansas City jest wolne.

Gdzie ta melina?

Nie mówił.

Przysięgam. Powiedziałem wszystko.

Pewnie.

Bo jesteś kapusiem.

Ciągle jest w mieście.

Macie sprawdzać budynki, aż go znajdziecie.

Teraz?

A jak długo radzisz czekać?

Dzień, dwa? Tydzień?

Pieprzyć to! Dajmy mu miesiąc.

Nie mówię o bezczynności.

Zamknęliśmy miasto, przeczekamy go.

Poszukiwania angażują ludzi.

To nie jest byle kto, Perry.

Chyba że dla ciebie?

Nie.

Naprawdę chcesz ich sądzić?

Nie, naprawdę to nie.

Po wszystkim spal ciała, będzie szybciej.

Idziemy do góry.

Na pewno nie wiedzą?

To prezent od oficera Fedry.

Pacjenta.

Miał dług.

Mówił, że znalazł

i nikomu nie powiedział.

A jeśli go dorwą?

- Już dorwali. Słowa więcej nie powie. - Kurwa.

Woda, kibelek?

Mieszkania niżej są połączone z siecią.

Korzystamy, ale szybko i ostrożnie.

- Jedzenie? - Tylko wasze.

- Ja wiałem, jak stałem. - Czyli głodujemy.

- Amunicja? - Pusty.

Mój też.

Broń i tak nas nie ocali.

Dlatego się wymkniemy.

- Jak? - Tunelami.

Serio?

Po co się męczyć? Od razu się zabij.

20 konserw i 2,5 kg wołowiny dla trójki.

Ograniczając się, pociągniemy 11 dni.

Tyle mamy na znalezienie wyjścia.

Boi się?

Tak.

Nic nie poradzę, że się napatrzył.

Boi się, bo ty się boisz.

Co powiedział?

Że jesteśmy tu bezpieczni.

Nikt nas nie znajdzie.

Na pewno?

100%.

Hej,

widzisz moją twarz?

Wyglądam na przestraszonego?

Jest tylko jeden problem.

To miejsce?

Jest paskudne.

10 DNI PÓŹNIEJ

Jestem głodny.

Później otworzymy.

Co?

Jestem głodny.

Później!

Kiedy wróci?

Nie wiem.

To już cały dzień.

Trudno znaleźć jedzenie.

Ale na pewno wróci?

Tak.

On nie wróci.

Przykro mi.

Nie mamy jedzenia.

Musimy odejść.

Obserwowałem ich.

Znam trasy patroli.

Możemy iść pieszo.

Oni go zabili?

Pewnie tak.

Zamknij oczy. Nie zaciskaj,

ale nie otwieraj.

Jest dobrze.

Nic nie słyszysz?

Co się dzieje?

Strzelają.

I co się dzieje?

Nowy plan.

Hałas?

Hałas.

Pamiętasz, co robić?

Joel.

Joel!

Patrz na mnie! Na mnie.

Nic nie mów.

Nie chcemy was skrzywdzić. Chcemy pomóc.

Dobra.

Dobra.

Nie wiem, jak to powinno działać,

ale opuszczę broń. Nie zrobiliśmy wam krzywdy,

to wy też nam nie zrobicie, tak?

Jasne.

- Co to za ton? - Tylko gada jak dupek.

Powiedz, że wszystko gra.

- Cacy. - Stary!

Kurwa!

Dobra. Słuchaj.

Zaufam ci.

Zaufam mu.

Jesteś pewien?

Tak.

Jeśli czegoś spróbujesz...

Jasne?

- Tak? - Tak.

Mogę usiąść?

Tak.

Powoli. Tylko powoli.

Kim jesteście?

Mam na imię Henry.

To mój brat, Sam.

Jestem tu wrogiem nr 1.

Choć w tej chwili

chyba idziemy łeb w łeb.

- Skąd to masz? - Od Billa.

Nie żyje.

Dziękuje.

Sami oszczędzacie. To wiele znaczy.

Ile ma lat?

- Osiem. - Super.

Ellie.

Jestem Joel. Zjedliście, nie pozabijaliśmy się.

Brawo. Co dalej?

Zakładam,

że weszliście tu, żeby poszukać drogi ucieczki.

Gdy wzejdzie słońce,

pokażę wam ją.

Witamy w Killa City.

Nie ma Fedry?

Już od dziesięciu dni.

Słyszałem, że Fedra to...

Potwory, dzikusy?

Dobrze słyszałeś.

20 lat gwałcili, torturowali i mordowali.

Wiesz, jak to się kończy?

Kto może, odpłaca ci tym samym.

Ale nie byłeś w Fedrze?

Nie.

Gorzej.

Kolaborowałem.

Nie słucham kapusia.

Właśnie, że tak.

Dzisiaj.

Bo ja tu mieszkam, a ty nie.

Tak was znalazłem.

Znam miasto i pomogę wam uciec.

Dlaczego?

Widziałem, co zrobiłeś.

Jak ich zabiłeś.

Ja wiem, dokąd iść,

ale nie wiem, jak przeżyć.

A jesteśmy sami.

Radzisz sobie i masz broń.

Błąd.

Nigdy nikogo nie zabiłem,

a szczytem agresji było

grożenie ci nienaładowaną bronią.

I tyle.

Ja wskażę drogę,

a ty ją oczyścisz.

Dawno tego nie słyszałem.

To jak wyjdziemy?

Autostrady, centrum,

my.

Cały ten obszar należy do Kathleen.

- Ona rządzi? - Ruchem oporu.

Blokują nas autostrady,

a po całym obwodzie jeżdżą patrole.

Jeśli tam pójdziemy, złapią nas.

Na pewno.

To jak się przedostać?

Jak się przedostać?

TUNELE

- Właśnie. - Kansas City ma metro?

Nie. Tunele konserwacyjne.

Sporo budynków stawiał jeden deweloper.

Połączył je tunelami, na przykład ten bank.

Wchodzimy tutaj,

idziemy pod ziemią i wyskakujemy tutaj.

W willach Westside North.

Za domami jest skarpa.

Idziemy w dół, potem kładką nad rzeką

i jesteśmy wolni.

Masz rację.

To świetny plan.

A do czego ci ja?

Zauważyłeś w tym mieście coś dziwnego?

To znaczy poza tym, co już widziałeś?

Nie ma zarażonych.

Są, tylko nie na powierzchni.

Fedra zamknęła ich pod ziemią

i już nie wypuściła.

Choć raz faszyści się przydali.

I my mamy iść tunelami?

Wszyscy myślą, że pełno tam zarażonych.

Kathleen też, a to oznacza,

że nie będzie tam jej ludzi.

A ja wiem,

że tunele są puste.

Byłeś tam?

Nie, ale facet z Fedry, z którym pracowałem,

powiedział mi, że są czyste.

- Oczyścili je. - Kiedy?

Jakieś... trzy lata temu.

Kilku może się trafić, ale kilku załatwisz.

A wielu?

A ślepych, co widzą jak nietoperze?

Wpadłaś na klikacza?

- Dwóch. - I żyjesz!

Widzisz?

Jesteście dobrzy.

Jeśli na dole zrobi się kiepsko,

wrócimy tą samą drogą.

I to twój plan?

Gówniany i ryzykowny, wiem.

Ale z tego, co się orientuję,

jedyny realny.

Co mówią?

Mówią, że pomogą nam uciec.

Tak?

Musimy zejść z widoku.

To chyba tędy.

Tutaj.

Gotowy?

Wyciągnij broń.

Widzisz? Pusto.

Dobry plan.

Dobry?

Jesteśmy tu dwie sekundy. Nic jeszcze nie wiemy.

Tata to pesymista.

Nie jest moim tatą.

Świeć przed siebie.

I bądź gotowa wiać.

Nie.

BRAMKA

Słyszałem o takich miejscach.

Po wybuchu epidemii ludzie zeszli do podziemi.

Pobudowali osiedla.

I co się stało?

Może nie przestrzegali zasad i zostali zarażeni?

DANNY, IZ NASI OBROŃCY

Nie wierzę! Uwielbiam je!

Mam kilka części.

Czwartą, piątą, szóstą i jedenastą.

JA MAM 1 5 6 8

Super.

Na kraniec wszechświata...

...i z powrotem.

Wytrwać i przeżyć.

Wytrwać,

przeżyć.

Wytrwać, przeżyć.

Tak, kurwa!

Jeszcze nie wyszliśmy.

Daj spokój. Nie możemy chwilę odpocząć?

Wreszcie coś porobimy.

Poczekajmy, aż się ściemni.

Bezpieczniej nam będzie w mroku.

Tak!

Podaj.

Jeśli

donosiłeś, żeby móc się nim zająć...

Żałuję tamtych słów.

Nie wiem, jak to z wami było

ani czy powinni wam darować,

ale to w sumie dość okrutne,

wysyłać za wami całą armię.

- Tak! - Wcześniej

nie powiedziałem ci całej prawdy.

Że nikogo nie zabiłem.

Był taki człowiek, wielki.

Nigdy się nie bał,

nie myślał o sobie,

wszystkim wybaczał.

Spotkałeś kiedyś kogoś,

za kim poszedłbyś wszędzie?

Ja chciałem

i poszedłbym,

ale...

Sam

zachorował.

Na białaczkę.

Nieważne.

Był jeden lek.

I,

wiadomo,

też się kończył.

Miała go Fedra.

Za niego

musiałem im dać coś ekstra.

I dałem.

Wielkiego człowieka.

Przywódcę ruchu oporu w Kansas City.

Brata Kathleen.

Dalej uważasz, że powinni mi odpuścić?

Czy jednak jestem zły?

Nie wiem, na co czekasz.

To proste.

Jestem zły, bo zrobiłem coś złego.

Ale ty to rozumiesz.

Możesz nie być jej ojcem,

ale czyimś byłeś.

To widać.

Dość czekania.

- I co? - Nie znaleźliśmy go.

A tego, który zabił Bryana?

Cóż,

niezbyt dobrze nam idzie.

Kto cię tu przysłał?

Twoja mama.

Czemu do niej poszedłeś?

Szukaliśmy cię.

Wróciłeś kiedyś do swojego pokoju?

Kurwa, skąd!

To kilkaset kilometrów stąd. Nie warto.

Jasne.

Gdy Michael i ja byliśmy mali,

ten pokój wydawał się wielki.

Potwornie bałam się grzmotów.

Kiedy nadchodziła burza,

Michael mówił mi, że to wcale nie jest pokój,

tylko

duże drewniane pudełko.

Drewniane pudełko, do którego nic się nie dostanie.

Ani błyskawice, ani tornada, ani żadne pociski.

Mówił, że dopóki jesteśmy razem,

w naszym doskonałym pudełku,

nic nam nie grozi.

Robił to dla mnie.

Cały czas się tak zachowywał.

Był taki piękny.

A ja nie jestem.

I nigdy nie byłam.

Przeraziłyby go rzeczy, które robiłam.

Jeśli przyszedłeś powiedzieć,

że nie chciałby, żebym skrzywdziła Henry'ego,

że powinnam wybaczyć,

to o tym wiem.

Powiedział mi.

Tuż przed śmiercią.

W więzieniu.

Kazał mi wybaczyć.

I co z tego miał?

Gdzie tu sprawiedliwość?

Gdzie sens?

Był wielkim człowiekiem.

Wszyscy go kochaliśmy.

Ale

on niczego nie zmienił.

Ty to zrobiłaś.

Jesteśmy z tobą.

To dobrze.

- Wiesz, gdzie jesteśmy? - Tak.

Po drugiej stronie.

PARKING PUBLICZNY

Czemu nie możemy używać latarek?

Mówi, żeby nie zwracać na siebie uwagi.

Ale tu nikogo nie ma?

Wiem.

Nikogo nie ma.

I nie będzie, bo mój plan się udał.

I po co tyle gadać?

Mówię tylko, że swoje zrobiłem.

W prawo,

potem ulicą, skarpą za ostatnim domem

i wyszliśmy.

Co zrobicie za rzeką? Dokąd pójdziecie?

Nie wiem.

My do Wyoming.

Co? To wielki stan. Zmieszczą się dwie osoby więcej.

Jasne.

Pewnie pogratulujemy sobie sukcesu i do widzenia.

Zmieni zdanie. Zobaczysz.

Najpierw jest: „Nie, Ellie, nigdy, przenigdy!”.

Wtedy mówię, że będę prosić jakieś milion razy, a on...

Szybko! Tam!

- Skąd strzela? - Cicho.

Kurwa, wiejemy!

- Co robisz? - Spierdalam!

W mordę!

Co robimy?

- Zostań tu. - Co?

Jeśli się nie ruszysz, nie oberwiesz.

Ja obejdę dom,

wejdę od tyłu i go zdejmę.

Zabije cię!

Jest ciemno, a on

- strzela jak dupa. - To zabije nas!

Ufasz mi?

Odłóż broń i popchnij w moją stronę.

I przez godzinę się nie ruszaj.

Tylko tyle.

Nie rób tego.

Proszę.

Anthony?

Anthony?

Trzymaj ich tam, gdzie są. Prawie jesteśmy.

Kurwa.

Uciekajcie!

Uciekajcie!

Uciekajcie!

Wszędzie samochody.

Dlatego jesteś z przodu. Zepchnij je.

Biegiem!

- W porządku? - Tak.

- Tam! - Kurwa.

Dwójkami od tyłu. Zdejmijcie go.

To koniec, Henry.

Wyjdź, zaoszczędzisz nam trochę czasu.

Nie?

Nie szkodzi. Nieważne.

Wyjdę.

Puść dzieci.

Nie.

Przykro mi.

To dziewczynka zabójcy Bryana, a Sam...

Sam jest twój.

- Nie rozumiesz! - Przeciwnie.

Wiem, dlaczego to zrobiłeś.

Nie pomyślałeś, że śmierć po prostu jest mu pisana?

To tylko dziecko!

Dzieci umierają, Henry.

Cały czas.

Myślisz, że świat kręci się wokół niego?

Że jest wart

każdej ceny?

Tak właśnie kończy się pogrywanie z losem.

Weźmiesz go i uciekniesz.

Tak.

Zrób to.

Już czas, Henry.

Dość.

Kończy się, jak się kończy.

Uciekajcie!

Rozjedź je! Już!

Uciekaj.

Znajdź kryjówkę i nie oglądaj się za siebie! Już!

Odpieprzcie się ode mnie!

W mordę!

Odczepcie się!

Nie!

Sam!

Chodź!

Biegiem!

Stój!

Tędy! Już!

Raven 01 zbliża się do Czerwonej Planety.

Nic im nie będzie?

Chyba.

Dzieciom jest trochę łatwiej.

Za nikogo nie odpowiadają.

To najtrudniejsze.

Czyli

całkiem dobrze nam idzie.

Jak to szło w tym komiksie?

- Wytrwać i przeżyć? - Wytrwać i przeżyć.

Zwykłe brednie.

- Faktycznie. - Wiem.

Nie wiem, jak dotrzemy do Wyoming,

pewnie pieszo,

ale...

- jeśli chcesz... - Tak.

Tak.

Tak.

Sam powinien mieć przyjaciółkę.

Rano mu powiem.

Nowy dzień i początek.

Bingo!

Zapukać?

Cześć.

Musisz spać.

Nie widzę żadnego ruchu. Stiff?

Nic.

To znaczy, że jesteś w sektorze 153.

Słyszysz, Stello?

Odbieram. U mnie czysto.

BOISZ SIĘ CZASEM?

A wyglądam na przestraszoną?

„Nigdy”.

Boję się cały czas.

Skorpionów!

BOJĘ SIĘ, ŻE ZOSTANĘ SAMA

A TY?

„Kiedy się zmieniasz w potwora, w środku zostajesz sobą?”

Kurwa!

Moja krew jest lekarstwem.

NIE ZASYPIAJ PRZY MNIE

Słowo.

Słowo?

Słowo.

Cześć.

Nie, nie!

Nie!

Ellie.

Nic ci nie jest?

Spokojnie.

Daj mi broń, Henry.

Henry, daj.

Co ja zrobiłem?

Co ja zrobiłem?

Co?

- Sam? - Daj broń, Henry.

Oddaj broń.

Daj, Henry.

Daj.

Nie!

Boże.

W którą stronę zachód?

PRZYKRO MI

Chodźmy.

Napisy: Wojtek Stybliński

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.