Afrikaans
Akan
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Wolność! Wolność! Wolność!
Jebać Fedrę! Jebać Fedrę!
Wyżej!
RZĄDOWA AGENCJA DS. REAGOWANIA KRYZYSOWEGO
Kansas City należy do ludzi.
Kolaboranci, poddajcie się, a zapewnimy wam sprawiedliwy proces.
Panujemy nad strefą kwarantanny i otwartym miastem.
Każdy ukrywający się odpowie za działalność kontrrewolucyjną.
Kansas City należy do ludzi.
Patrz na mnie, nie tam.
Jesteśmy prawie na miejscu.
Jeszcze dwa przecznice.
Idź za mną.
Kiedyś wszyscy oni budzili we mnie strach.
Spójrz na nich teraz.
Jak się czuliście,
donosząc na sąsiadów Fedrze?
Patrząc, jak pakują nas do więzienia,
jak nas wieszają,
żebyście mogli dostać lekarstwa, alkohol,
pieprzone jabłka?!
Czuliście się lepiej?
A może bezpieczniej?
Jak czujecie się teraz?
Na szczęście dla was nie jestem z Fedry.
Nikt nie musi umierać.
Tak, postawimy was przed sądem,
a ponieważ wszyscy jesteście winni,
posiedzicie trochę czasu i tyle.
Ale najpierw musicie coś dla mnie zrobić.
Gdzie jest Henry?
Donosiliście,
to donoście.
Gdzie jest Henry?
Chyba nie wiedzą.
Zabij ich.
Z Edelsteinem!
Edelstein był kolaborantem?
Ukrywał to dużo lepiej niż wy, idioci.
Gdzie są?
Mówił, że ma się spotkać z Henrym i Samem.
Jasne.
Ma jakąś melinę w otwartym mieście.
Na wypadek kłopotów.
Kłopoty się skończyły,
nie wiecie?
Kansas City jest wolne.
Gdzie ta melina?
Nie mówił.
Przysięgam. Powiedziałem wszystko.
Pewnie.
Bo jesteś kapusiem.
Ciągle jest w mieście.
Macie sprawdzać budynki, aż go znajdziecie.
Teraz?
A jak długo radzisz czekać?
Dzień, dwa? Tydzień?
Pieprzyć to! Dajmy mu miesiąc.
Nie mówię o bezczynności.
Zamknęliśmy miasto, przeczekamy go.
Poszukiwania angażują ludzi.
To nie jest byle kto, Perry.
Chyba że dla ciebie?
Nie.
Naprawdę chcesz ich sądzić?
Nie, naprawdę to nie.
Po wszystkim spal ciała, będzie szybciej.
Idziemy do góry.
Na pewno nie wiedzą?
To prezent od oficera Fedry.
Pacjenta.
Miał dług.
Mówił, że znalazł
i nikomu nie powiedział.
A jeśli go dorwą?
- Już dorwali. Słowa więcej nie powie. - Kurwa.
Woda, kibelek?
Mieszkania niżej są połączone z siecią.
Korzystamy, ale szybko i ostrożnie.
- Jedzenie? - Tylko wasze.
- Ja wiałem, jak stałem. - Czyli głodujemy.
- Amunicja? - Pusty.
Mój też.
Broń i tak nas nie ocali.
Dlatego się wymkniemy.
- Jak? - Tunelami.
Serio?
Po co się męczyć? Od razu się zabij.
20 konserw i 2,5 kg wołowiny dla trójki.
Ograniczając się, pociągniemy 11 dni.
Tyle mamy na znalezienie wyjścia.
Boi się?
Tak.
Nic nie poradzę, że się napatrzył.
Boi się, bo ty się boisz.
Co powiedział?
Że jesteśmy tu bezpieczni.
Nikt nas nie znajdzie.
Na pewno?
100%.
Hej,
widzisz moją twarz?
Wyglądam na przestraszonego?
Jest tylko jeden problem.
To miejsce?
Jest paskudne.
10 DNI PÓŹNIEJ
Jestem głodny.
Później otworzymy.
Co?
Jestem głodny.
Później!
Kiedy wróci?
Nie wiem.
To już cały dzień.
Trudno znaleźć jedzenie.
Ale na pewno wróci?
Tak.
On nie wróci.
Przykro mi.
Nie mamy jedzenia.
Musimy odejść.
Obserwowałem ich.
Znam trasy patroli.
Możemy iść pieszo.
Oni go zabili?
Pewnie tak.
Zamknij oczy. Nie zaciskaj,
ale nie otwieraj.
Jest dobrze.
Nic nie słyszysz?
Co się dzieje?
Strzelają.
I co się dzieje?
Nowy plan.
Hałas?
Hałas.
Pamiętasz, co robić?
Joel.
Joel!
Patrz na mnie! Na mnie.
Nic nie mów.
Nie chcemy was skrzywdzić. Chcemy pomóc.
Dobra.
Dobra.
Nie wiem, jak to powinno działać,
ale opuszczę broń. Nie zrobiliśmy wam krzywdy,
to wy też nam nie zrobicie, tak?
Jasne.
- Co to za ton? - Tylko gada jak dupek.
Powiedz, że wszystko gra.
- Cacy. - Stary!
Kurwa!
Dobra. Słuchaj.
Zaufam ci.
Zaufam mu.
Jesteś pewien?
Tak.
Jeśli czegoś spróbujesz...
Jasne?
- Tak? - Tak.
Mogę usiąść?
Tak.
Powoli. Tylko powoli.
Kim jesteście?
Mam na imię Henry.
To mój brat, Sam.
Jestem tu wrogiem nr 1.
Choć w tej chwili
chyba idziemy łeb w łeb.
- Skąd to masz? - Od Billa.
Nie żyje.
Dziękuje.
Sami oszczędzacie. To wiele znaczy.
Ile ma lat?
- Osiem. - Super.
Ellie.
Jestem Joel. Zjedliście, nie pozabijaliśmy się.
Brawo. Co dalej?
Zakładam,
że weszliście tu, żeby poszukać drogi ucieczki.
Gdy wzejdzie słońce,
pokażę wam ją.
Witamy w Killa City.
Nie ma Fedry?
Już od dziesięciu dni.
Słyszałem, że Fedra to...
Potwory, dzikusy?
Dobrze słyszałeś.
20 lat gwałcili, torturowali i mordowali.
Wiesz, jak to się kończy?
Kto może, odpłaca ci tym samym.
Ale nie byłeś w Fedrze?
Nie.
Gorzej.
Kolaborowałem.
Nie słucham kapusia.
Właśnie, że tak.
Dzisiaj.
Bo ja tu mieszkam, a ty nie.
Tak was znalazłem.
Znam miasto i pomogę wam uciec.
Dlaczego?
Widziałem, co zrobiłeś.
Jak ich zabiłeś.
Ja wiem, dokąd iść,
ale nie wiem, jak przeżyć.
A jesteśmy sami.
Radzisz sobie i masz broń.
Błąd.
Nigdy nikogo nie zabiłem,
a szczytem agresji było
grożenie ci nienaładowaną bronią.
I tyle.
Ja wskażę drogę,
a ty ją oczyścisz.
Dawno tego nie słyszałem.
To jak wyjdziemy?
Autostrady, centrum,
my.
Cały ten obszar należy do Kathleen.
- Ona rządzi? - Ruchem oporu.
Blokują nas autostrady,
a po całym obwodzie jeżdżą patrole.
Jeśli tam pójdziemy, złapią nas.
Na pewno.
To jak się przedostać?
Jak się przedostać?
TUNELE
- Właśnie. - Kansas City ma metro?
Nie. Tunele konserwacyjne.
Sporo budynków stawiał jeden deweloper.
Połączył je tunelami, na przykład ten bank.
Wchodzimy tutaj,
idziemy pod ziemią i wyskakujemy tutaj.
W willach Westside North.
Za domami jest skarpa.
Idziemy w dół, potem kładką nad rzeką
i jesteśmy wolni.
Masz rację.
To świetny plan.
A do czego ci ja?
Zauważyłeś w tym mieście coś dziwnego?
To znaczy poza tym, co już widziałeś?
Nie ma zarażonych.
Są, tylko nie na powierzchni.
Fedra zamknęła ich pod ziemią
i już nie wypuściła.
Choć raz faszyści się przydali.
I my mamy iść tunelami?
Wszyscy myślą, że pełno tam zarażonych.
Kathleen też, a to oznacza,
że nie będzie tam jej ludzi.
A ja wiem,
że tunele są puste.
Byłeś tam?
Nie, ale facet z Fedry, z którym pracowałem,
powiedział mi, że są czyste.
- Oczyścili je. - Kiedy?
Jakieś... trzy lata temu.
Kilku może się trafić, ale kilku załatwisz.
A wielu?
A ślepych, co widzą jak nietoperze?
Wpadłaś na klikacza?
- Dwóch. - I żyjesz!
Widzisz?
Jesteście dobrzy.
Jeśli na dole zrobi się kiepsko,
wrócimy tą samą drogą.
I to twój plan?
Gówniany i ryzykowny, wiem.
Ale z tego, co się orientuję,
jedyny realny.
Co mówią?
Mówią, że pomogą nam uciec.
Tak?
Musimy zejść z widoku.
To chyba tędy.
Tutaj.
Gotowy?
Wyciągnij broń.
Widzisz? Pusto.
Dobry plan.
Dobry?
Jesteśmy tu dwie sekundy. Nic jeszcze nie wiemy.
Tata to pesymista.
Nie jest moim tatą.
Świeć przed siebie.
I bądź gotowa wiać.
Nie.
BRAMKA
Słyszałem o takich miejscach.
Po wybuchu epidemii ludzie zeszli do podziemi.
Pobudowali osiedla.
I co się stało?
Może nie przestrzegali zasad i zostali zarażeni?
DANNY, IZ NASI OBROŃCY
Nie wierzę! Uwielbiam je!
Mam kilka części.
Czwartą, piątą, szóstą i jedenastą.
JA MAM 1 5 6 8
Super.
Na kraniec wszechświata...
...i z powrotem.
Wytrwać i przeżyć.
Wytrwać,
przeżyć.
Wytrwać, przeżyć.
Tak, kurwa!
Jeszcze nie wyszliśmy.
Daj spokój. Nie możemy chwilę odpocząć?
Wreszcie coś porobimy.
Poczekajmy, aż się ściemni.
Bezpieczniej nam będzie w mroku.
Tak!
Podaj.
Jeśli
donosiłeś, żeby móc się nim zająć...
Żałuję tamtych słów.
Nie wiem, jak to z wami było
ani czy powinni wam darować,
ale to w sumie dość okrutne,
wysyłać za wami całą armię.
- Tak! - Wcześniej
nie powiedziałem ci całej prawdy.
Że nikogo nie zabiłem.
Był taki człowiek, wielki.
Nigdy się nie bał,
nie myślał o sobie,
wszystkim wybaczał.
Spotkałeś kiedyś kogoś,
za kim poszedłbyś wszędzie?
Ja chciałem
i poszedłbym,
ale...
Sam
zachorował.
Na białaczkę.
Nieważne.
Był jeden lek.
I,
wiadomo,
też się kończył.
Miała go Fedra.
Za niego
musiałem im dać coś ekstra.
I dałem.
Wielkiego człowieka.
Przywódcę ruchu oporu w Kansas City.
Brata Kathleen.
Dalej uważasz, że powinni mi odpuścić?
Czy jednak jestem zły?
Nie wiem, na co czekasz.
To proste.
Jestem zły, bo zrobiłem coś złego.
Ale ty to rozumiesz.
Możesz nie być jej ojcem,
ale czyimś byłeś.
To widać.
Dość czekania.
- I co? - Nie znaleźliśmy go.
A tego, który zabił Bryana?
Cóż,
niezbyt dobrze nam idzie.
Kto cię tu przysłał?
Twoja mama.
Czemu do niej poszedłeś?
Szukaliśmy cię.
Wróciłeś kiedyś do swojego pokoju?
Kurwa, skąd!
To kilkaset kilometrów stąd. Nie warto.
Jasne.
Gdy Michael i ja byliśmy mali,
ten pokój wydawał się wielki.
Potwornie bałam się grzmotów.
Kiedy nadchodziła burza,
Michael mówił mi, że to wcale nie jest pokój,
tylko
duże drewniane pudełko.
Drewniane pudełko, do którego nic się nie dostanie.
Ani błyskawice, ani tornada, ani żadne pociski.
Mówił, że dopóki jesteśmy razem,
w naszym doskonałym pudełku,
nic nam nie grozi.
Robił to dla mnie.
Cały czas się tak zachowywał.
Był taki piękny.
A ja nie jestem.
I nigdy nie byłam.
Przeraziłyby go rzeczy, które robiłam.
Jeśli przyszedłeś powiedzieć,
że nie chciałby, żebym skrzywdziła Henry'ego,
że powinnam wybaczyć,
to o tym wiem.
Powiedział mi.
Tuż przed śmiercią.
W więzieniu.
Kazał mi wybaczyć.
I co z tego miał?
Gdzie tu sprawiedliwość?
Gdzie sens?
Był wielkim człowiekiem.
Wszyscy go kochaliśmy.
Ale
on niczego nie zmienił.
Ty to zrobiłaś.
Jesteśmy z tobą.
To dobrze.
- Wiesz, gdzie jesteśmy? - Tak.
Po drugiej stronie.
PARKING PUBLICZNY
Czemu nie możemy używać latarek?
Mówi, żeby nie zwracać na siebie uwagi.
Ale tu nikogo nie ma?
Wiem.
Nikogo nie ma.
I nie będzie, bo mój plan się udał.
I po co tyle gadać?
Mówię tylko, że swoje zrobiłem.
W prawo,
potem ulicą, skarpą za ostatnim domem
i wyszliśmy.
Co zrobicie za rzeką? Dokąd pójdziecie?
Nie wiem.
My do Wyoming.
Co? To wielki stan. Zmieszczą się dwie osoby więcej.
Jasne.
Pewnie pogratulujemy sobie sukcesu i do widzenia.
Zmieni zdanie. Zobaczysz.
Najpierw jest: „Nie, Ellie, nigdy, przenigdy!”.
Wtedy mówię, że będę prosić jakieś milion razy, a on...
Szybko! Tam!
- Skąd strzela? - Cicho.
Kurwa, wiejemy!
- Co robisz? - Spierdalam!
W mordę!
Co robimy?
- Zostań tu. - Co?
Jeśli się nie ruszysz, nie oberwiesz.
Ja obejdę dom,
wejdę od tyłu i go zdejmę.
Zabije cię!
Jest ciemno, a on
- strzela jak dupa. - To zabije nas!
Ufasz mi?
Odłóż broń i popchnij w moją stronę.
I przez godzinę się nie ruszaj.
Tylko tyle.
Nie rób tego.
Proszę.
Anthony?
Anthony?
Trzymaj ich tam, gdzie są. Prawie jesteśmy.
Kurwa.
Uciekajcie!
Uciekajcie!
Uciekajcie!
Wszędzie samochody.
Dlatego jesteś z przodu. Zepchnij je.
Biegiem!
- W porządku? - Tak.
- Tam! - Kurwa.
Dwójkami od tyłu. Zdejmijcie go.
To koniec, Henry.
Wyjdź, zaoszczędzisz nam trochę czasu.
Nie?
Nie szkodzi. Nieważne.
Wyjdę.
Puść dzieci.
Nie.
Przykro mi.
To dziewczynka zabójcy Bryana, a Sam...
Sam jest twój.
- Nie rozumiesz! - Przeciwnie.
Wiem, dlaczego to zrobiłeś.
Nie pomyślałeś, że śmierć po prostu jest mu pisana?
To tylko dziecko!
Dzieci umierają, Henry.
Cały czas.
Myślisz, że świat kręci się wokół niego?
Że jest wart
każdej ceny?
Tak właśnie kończy się pogrywanie z losem.
Weźmiesz go i uciekniesz.
Tak.
Zrób to.
Już czas, Henry.
Dość.
Kończy się, jak się kończy.
Uciekajcie!
Rozjedź je! Już!
Uciekaj.
Znajdź kryjówkę i nie oglądaj się za siebie! Już!
Odpieprzcie się ode mnie!
W mordę!
Odczepcie się!
Nie!
Sam!
Chodź!
Biegiem!
Stój!
Tędy! Już!
Raven 01 zbliża się do Czerwonej Planety.
Nic im nie będzie?
Chyba.
Dzieciom jest trochę łatwiej.
Za nikogo nie odpowiadają.
To najtrudniejsze.
Czyli
całkiem dobrze nam idzie.
Jak to szło w tym komiksie?
- Wytrwać i przeżyć? - Wytrwać i przeżyć.
Zwykłe brednie.
- Faktycznie. - Wiem.
Nie wiem, jak dotrzemy do Wyoming,
pewnie pieszo,
ale...
- jeśli chcesz... - Tak.
Tak.
Tak.
Sam powinien mieć przyjaciółkę.
Rano mu powiem.
Nowy dzień i początek.
Bingo!
Zapukać?
Cześć.
Musisz spać.
Nie widzę żadnego ruchu. Stiff?
Nic.
To znaczy, że jesteś w sektorze 153.
Słyszysz, Stello?
Odbieram. U mnie czysto.
BOISZ SIĘ CZASEM?
A wyglądam na przestraszoną?
„Nigdy”.
Boję się cały czas.
Skorpionów!
BOJĘ SIĘ, ŻE ZOSTANĘ SAMA
A TY?
„Kiedy się zmieniasz w potwora, w środku zostajesz sobą?”
Kurwa!
Moja krew jest lekarstwem.
NIE ZASYPIAJ PRZY MNIE
Słowo.
Słowo?
Słowo.
Cześć.
Nie, nie!
Nie!
Ellie.
Nic ci nie jest?
Spokojnie.
Daj mi broń, Henry.
Henry, daj.
Co ja zrobiłem?
Co ja zrobiłem?
Co?
- Sam? - Daj broń, Henry.
Oddaj broń.
Daj, Henry.
Daj.
Nie!
Boże.
W którą stronę zachód?
PRZYKRO MI
Chodźmy.
Napisy: Wojtek Stybliński
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.