Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W 1876 roku Alexander Graham Bell wykonał pierwsze połączenie telefoniczne
z pomocą swojego asystenta, Thomasa Watsona.
Panie Watson, zapraszam do siebie.
Udało się!
Gratuluję nam wszystkim, panowie.
Wszyscy się popisaliśmy, choć ja najbardziej.
Watson.
Dzwoni.
No to odbierz.
Halo.
Halo?
Kto mówi?
Twoja mama.
Mama?
Ale moja mama odeszła.
Watson!
Mówi, że jest moją mamą.
Kto wie, co można osiągnąć z tą nową technologią.
Słuszna uwaga.
W porządku.
Mamo, tu twój mały Alex. Jesteś tam?
Tak.
Tu twoja mama.
Mój synku, jestem z ciebie taka dumna.
Dziękuję, mamo.
Jest coś, co uczyniłoby mnie jeszcze dumniejszą.
Pokaż mamie fiutka.
Co? Co ona…?
Watson!
To ty?
To nie ja.
Ale to niemożliwe!
Nie wierzę ci. Kimkolwiek jesteś, wiedz,
że dzwonię na policję.
Powodzenia, jak kurwa nie mają telefonu.
Kurde! Ale takie żarty są niezgodne z prawem.
Chcesz nasłać policję na własną matkę nieboszczkę?
Jeśli jesteś moją matką, to jak masz na nazwisko?
- Bell. - Tak, to ona.
- Zrób coś dla mnie. - Cokolwiek.
Pokaż mamie fiutka.
Wyślij fotkę z fiutkiem.
Fotkę z fiutkiem? No dobrze, mamo.
Jeśli dzięki temu zaznasz spokoju.
Ale postaraj się.
Poczekaj, mamo.
Zaczynamy. Raz, dwa, trzy. Proszę.
Możesz zrobić dla mnie coś jeszcze?
Cokolwiek, mamo.
- Weź siusiaka… - Tak.
- …i wyruchaj telefon. - Ale to mój wyna…
No dobrze, zrobię to, mamo.
Ale zimny.
To niebezpieczne, tyle przewodów!
Mamusia jest pod wrażeniem.
Dziękuję. Kocham cię, mamusiu.
Nie rób fotografii!
Historia świata: Część II.
Poprzednio w „Rewolucji rosyjskiej”.
Wiejskie placki u Icka!
Wystarczy dodać wojny.
Zależy mi tylko na miłości.
Stracili cara i jego rodzinę pasożytów.
Zaraz padnę trupem, bo moja rodzina dosłownie padła trupem.
Jedźmy do Moskwy i dołączmy do rewolucji.
Pakujemy się.
MOSKWA – ROK 1918
Władimir Lenin dyskutuje ze swoimi ludźmi utworzenie nowego Związku Radzieckiego.
A w przerwie sowity sowiecki obiad.
Nieco śmietanki.
Kozia śmietanka dla Iwanka?
Tak.
Towarzyszu Leninie, wpadłem na pewien pomysł.
Te, Stalinek, nie gadaj mi tu, tylko śmigaj po kawusię.
Tak jest, natychmiast.
Towarzysze, jak wiecie,
wygraliśmy rewolucję.
Ale to nie koniec bitwy.
Musimy pozbyć się z partii toksycznego elementu
poprzez akcję, którą nazwałem Czerwonym Terrorem.
Czerwony Terror.
Towarzyszu Trocki, nie musicie podnosić ręki.
W porządku.
Chciałbym zaprezentować mój własny projekt
o nazwie Szkarłatna Fala.
A może Najkrwawszy Okres Miesiąca?
Ciotka Wpadła w Odwiedziny. Ale „Czerwony Terror” brzmi najstraszniej.
Ja też coś mam. Podoba się wam?
STALINIZM – JUŻ WKRÓTCE!
„Stalinizm”? Co z tobą, Józek?
Po prostu parz nam kawę.
I nie otwieraj tej pięknej buźki.
Dzięki, słodziutki.
A propos słodkości.
Przekąski dla moich ulubieńców. Słodkie i nie tylko.
No wreszcie jesteś.
W sztetlu nie pilnowaliśmy czasu, ale strzegliśmy sekretów.
Nie wiem, gdzie była moja żona w noc poślubną.
No dobrze, to co my tu mamy?
Mamy barszcz dla Borysa.
A dla Lwa indyk.
I bajgiel plus dokładka dla naszego Władka.
A marynowany śledź?
Śledź jeszcze się niestety nie zamarynował.
No i oczywiście nie możemy zapomnieć
o selerowej oranżadce dla Stalina.
Tylko tyle na obiad?
Tylko żartuję.
Potrawka dla Stalina.
Stulejarz Stalin. Wodza z niego nie będzie.
- Co ty, ten gość rządzi. - Pewnie.
A propos rządzenia. Zarządzam mycie rąk przed obiadem.
Idziemy w szeregu? No dobra.
DRAMATYCZNE OŚWIETLENIE
Pewnego dnia
Świat przestanie kpić z mej bojaźliwości
Zaznam ludzkiej troski i miłości
Poprowadzę naród ten Troską i dobrocią
Otwarte serca i umysły Nasz lud rozochocą
Masy będą mnie uwielbiać
I pode mną się zjednoczą
A jeśli nie, to mam plan B
Wyrwę im serca i je pożrę
Po kolei
Pewnego dnia
„Arka Noego”.
To chyba wszystko.
Gdzie ojciec?
Noe jest pewnie ze zwierzętami.
Ignorujmy ludzi, którzy twierdzą, że ojciec postradał zmysły.
Ja sama twierdzę, że on postradał zmysły.
Zbudował wielką łódź, bo Bóg powiedział mu, że kończy się świat?
- To obłęd. - No ale patrz, jak pada.
Bo to sezon deszczowy, Chamie.
Saro, ojciec wie, co robi.
Hej, dzieci.
- Jak tam? - Ojcze, jesteś.
Masz psy. A gdzie reszta zwierząt?
Mam je tutaj. Zobaczcie.
Spójrzcie na to.
Co się dzieje? Gdzie reszta bestii?
Miałeś wziąć parę z każdego gatunku.
No i wziąłem. Mam dwie chihuahuy.
Dwa pekińczyki. Dwa mopsy.
W sumie mam trzy mopsy. Nie mówcie Bogu.
To ja już wolę powódź.
Saro, poczekaj.
Sara ma rację. To głupie.
- Tyś głupia. - Ojcze!
Nic nie mówię. Cham, wziąłeś moją torbę?
- Jak prosiłeś. - Daj.
- Niemal oddałem za nią życie. - Dziękuję.
To dla was, moje małe potworki!
- Boże! - Zaszalejcie!
Ale sajgon!
Nie, ten łobuz to Sajgon. Ze schroniska.
A co mamy jeść? Nie ma kóz, jajek, kur.
Wiedziałem, że o to spytasz, i wiem już, jak rozwiązać ten problem.
- Okej. - Zjemy Sarę.
- Moją małżonkę? - Tak!
Tylko spróbuj, skurwielu!
- No spróbuję. - Dość.
Bóg dał ci misję, a ty go zawiodłeś.
Spędzimy na tej łajbie 40 dni i nocy, jak Bóg przykazał.
Chcecie spędzić ten czas po uszy w hipopotamim gównie?
Pogryzieni przez insekty? Wśród tygrysów i lwów?
Ile byśmy tak wytrzymali?
To ja już wolę spędzić ten czas,
przytulając się z tym maluchem.
Malutkie pieski nie mogą pozostać jedynymi zwierzętami na świecie.
No co mamy zrobić z tym…
przeuroczym, mięciutkim przytulakiem? ^_^
Kiedy Bóg stworzy frak, zrobimy z ciebie dżentelpieska!
Mój pies jest stary, ale i one potrzebują miłości.
A ten maluszek będzie spał z nami w łóżku.
Okej.
- A dla Sary… - Nie, lepiej nie.
- Jak to? No weź go. - Wolę koty.
Twoja żonka jest całkiem pożywna.
Mamy tu Chama, a załatwiliśmy wszystko kulturalnie.
Nie pomyślałem o tym.
Poprzednio w „Wojnie domowej”.
Rozkazałem wszystkim żołnierzom, by nie dawali ci alkoholu.
No wreszcie.
A skąd u ciebie banknot unijny?
Nienawidzimy wszystkiego.
Przede wszystkim…
Jankesów.
BAZA UNII WIRGINIA – 1865
Południe traci siły.
Generał Lee jest otoczony.
Podda się, ale tylko generałowi Grantowi,
bo ma parcie na szkło.
Generał Grant udał się w stronę Rock Ridge.
Nie tego.
Rock Ridge, o którym tu mówimy, jest w Wirginii Zachodniej.
Znajduje się na terenie Konfederacji,
dlatego postanowiliśmy wysłać tam naszych trzech największych kapcanów.
Przeszukajcie każdy salon.
Odmaszerować.
Ale on na zlewa.
- „Odmaszerować” to utarta formułka. - Okej.
Bo już myślałem, że to jakiś gbur.
Jestem porucznik Henry Honeybeard.
- Mason Dixon. - Mason Dixon?
Tata z Florydy, mama z Nowego Jorku.
- A ty? - Mam fobie społeczne.
Pracowałem nad tym na terapii.
Dasz radę.
Jestem Mingos. To nie było takie łatwe.
Ale miło mi się zrobiło, jak nazwał nas kapcanami.
To dla mnie nowość.
Chyba pomylił ci się kapcan z kapralem.
Wiem, bo uczyłem się w Bostonie.
Okej, byłeś na Harvardzie.
Na Boston University.
Studiowałem grę na banjo.
A ja na trąbce. Byłem trębaczem w kompani B.
Załóżmy zespół. Mingos, grasz na czymś?
Nie, ale wymyślam żarty na poczekaniu.
To opowiedz jakiś.
- Żartuję tylko w samotności. - Czemu?
Bo gdy robię to przy ludziach, robi mi się… Kurde! …niedobrze.
Jestem najwyższy rangą, ale nie będę cię zmuszał.
Jesteś najwyższy rangą, bo jesteś biały.
No pięknie.
- To nie żart. - O nie.
To którędy do Wirginii Zachodniej?
O ile dobrze pamiętam, Wirginia Zachodnia jest na lewo od Wirginii.
Okej, czyli w tę stronę?
Ale moja lewa jest tutaj.
Odwróć się.
Teraz kierunki się zgadzają.
- Idziemy? - Chodźmy.
Kto wyjadł chrupki?
Nie wiedziałem, że są dla wszystkich.
WIRGINIA ZACHODNIA WIRGINIA NORMALNA
REWOLUCJA ROSYJSKA
Tymczasem w Moskwie.
Potrzebujemy rewolucji przeciwko rewolucji.
Lenin chce zamordować wszystkich bolszewików.
Myślałem, że to my jesteśmy bolszewikami.
Nie, idioto.
My jesteśmy mienszewikami. I to dumnymi.
Nie, jesteśmy grupą R’n’B Bolsz II Mien.
Ugotuję ci barszcz
Nie!
Nie, jesteśmy eserowcy, Socjaliści-Rewolucjoniści.
- Głosujemy. - Głosujemy, w jakiej sprawie głosujemy.
- Kobiety głosują? - Tak.
- A Żydzi? - To my.
- A kurduple? - Cóż…
Wystarczy! Już się nagłosowaliśmy.
Czas działać.
Dziękuję! Ależ nie trzeba.
Czemu nie powiedziałaś, że będziemy gościć tych śmierdzących socjalistów?
- Skwasiłbym więcej śmietany. - A co to za buc?
Nie, Bucek Mudman to mój świętej pamięci brat.
Smęć Panie nad jego duszą.
Ja jestem Icek Mudman. Witam.
To tylko mój mąż.
Twoja nędza wygląda znajomo.
- Pochodzimy z tego samego sztetla? - Nie, ja jestem nędznym miejskim Żydem.
To co robimy z tym Leninem?
Z Leninem? Mówisz o Władimirze Leninie?
No, o nim.
Bo ja serwuję kanapki Leninowi i jego towarzyszom
w biurze, gdzie nie mają żadnej straży.
Patrzycie na mnie z morderczym głodem.
Musicie coś przekąsić.
Przyrządzę wam coś do jedzenia.
Josh?
Jakbyśmy byli bliźniakami, nie? To mój syn.
Pokaż im sześciopak.
- Co ty. - No proszę.
Spójrzcie.
Można by prać na nich bieliznę.
Spokojnie. Usiądź.
Idź do kurnika pani Federoff i przynieś mi jedno idealne jajo,
z którego zrobię mój słynny jednojajeczny omlet.
- Dobrze. - Kocham cię, synu.
- Kocham cię. - Okej.
To wy tu sobie gadajcie, a ja idę narobić hałasu w kuchni.
Jednojajeczny omlet
I oto nasze wejście.
I może żytni tost
Ludzki mózg to najwspanialsza maszyna.
Pomogę wam ją zgłębić.
Dzień dobry.
Jestem Sigmund Freud,
a to mamaklasa.
Znaczy, MasterKlasa.
Pomogę wam zrozumieć nie tylko wasz umysł,
ale i to, co się za nim kryje.
- Wstydzisz się swojego małego penisa. - Chcę tylko rzucić palenie.
Rzucić palenie? Po co? Palenie jest zajebiste.
Otrzymacie też dostęp do nagrań z moimi pacjentami
opublikowanych bez ich zgody.
Narysowałem coś ciekawego.
To pani i ja.
Ale jako bakłażany.
Wyglądają jak penisy.
Chce pani przespać się ze swoim ojcem.
Nauczę was też sztuczek,
które pozwolą wam wyostrzyć zmysły.
Kurde!
- Słyszałeś o kokainie? - Nie. Co to?
- Zrobi z ciebie superludzia. - Pewnie.
To 477 lekcji o długości od 30 sekund do trzech dni.
Pomogę wam odkryć tajemnice ludzkiego umysłu
z dala od mojego mieszkania.
Otwórzmy restaurację.
- Kurwa, i to rozumiem. - Stary!
Nauczę was tego wszystkiego, serio!
Zapraszam do mojej masturbacji.
Znaczy, MasterKlasy.
To była tak zwana pomyłka Zygmunta.
Wracamy do „Wojny domowej”.
Gdzieś w Wirginii poszukiwania trwają dalej.
Nie idzie im za dobrze.
- Gdzie my jesteśmy, do białego diabła? - Zgubiliśmy się.
Czemu tak myślisz? Bo jesteśmy w jaskini?
Jak my tu trafiliśmy?
Co to za dźwięk?
Co to?
- Przeskakujemy? - Tak.
Wy najpierw.
- To grobowiec Granta? - Jeśli tak, to daliśmy ciała.
Generale Grant? Jest pan tu?
Ręce do góry.
To Harriet Tubman.
Jasne, Harriet Tubman.
Słynie z… wynalezienia tuby?
Jak tym debilom udało się nas zniewolić?
Stworzyła Kolej Podziemną.
Myślałem, że to tylko nazwa umowna, ale to najprawdziwsza kolej.
No, kolej.
Przeskoczyliście przez bramkę. Trzeba płacić.
Ile?
Niewolnicy nic, a wolni 20 dolców.
A jeśli mój wujek jest niewolnikiem?
Macie jakąś zniżkę dla członków rodziny?
- 20 dolców. - Okej.
To jedyny Andrew Jackson, jakiego lubię.
To miejsce jest wspaniałe. Sami je zbudowaliście?
Zbudowaliśmy większość infrastruktury w tym kraju.
Jesteś zdziwiony, że nas na to stać?
Nie, skąd. Możecie robić, co tylko chcecie.
To coś wspaniałego.
Boże. Co to za uczucie?
- Biała wina. - Aha.
- Pomożecie mi się jej pozbyć? - Nie.
No, niech sam się z tym ogarnie.
Tak jest.
Pociąg do Kanady będzie za trzy minuty.
Próbujemy dostać się do Rock Ridge.
Nie mogę powiedzieć czemu, bo to tajna…
Szukamy Granta i syna Lincolna, żeby zakończyć wojnę.
Wyglądacie na łebskich gości.
Więc powinniście wiedzieć, że Rock Ridge jest w przeciwnym kierunku.
No nie wiem.
Idziemy z prawej, więc…
Przejdźcie tędy na drugi peron i jedźcie linią R do Rock Ridge.
Byle nie na Florydę.
- Spadajcie. - Okej.
Jestem pani fanem.
Ale mówiłem szczerze o tym… A, nieważne.
I tak od dwustu lat.
Pociąg nam uciekł.
Bo musiałeś kupić sobie pizzę!
REWOLUCJA ROSYJSKA
Tymczasem w Moskwie.
Jestem Josh, syn Icka Mudmana.
Nie ma bata, żebyś był jego synem.
Poproszę jedno jajko.
Sam je sobie weź.
Gdy tam ostatnio weszłam, kogut odgryzł mi drugi palec.
A co stało się z pierwszym?
Sama zjadłam.
Pilnuj własnego nosa.
Hejka, tutaj wasza Anastazja. #OstatniaRomanowa.
Moja rodzina została zabita w trakcie rewolucji,
a ja chowam się tu przed wszystkimi. Z wyjątkiem was, moich fanów.
Założyłam nową markę lajfstajlową. Nazywa się Qrnik.
Powiedzcie, co o niej myślicie.
Klikajcie, gdakajcie, subskrybujcie. Wojna i pokój!
Przepraszam, kim ty jesteś?
Jestem księżna Anastazja, dziedziczka dynastii…
Znaczy, jestem ubogą łachmaniarą.
Nie, widziałem cię w gazecie.
Pomówienia, wszystkiemu zaprzeczam.
Nie widziałem piękniejszej kobiety.
A widziałem już ze 30 osób.
Z ciebie też niezłe ciacho.
I jesteś wysoki, ale nie jak jakiś zmutowany koszykarz.
Chyba się w tobie zakochuję.
Nie, to niemożliwe.
Cały kraj mnie poszukuje.
A ty jesteś Żydem.
Pewnego dnia
Świat przestanie nas oceniać Na podstawie charakteru
Dostrzegą tylko nasze piękno
I otworzą przed nami serca
Zapomną o przeszłości twej rodziny
I ujrzą piękną kobietkę
Zwrócą uwagę na twą mocną szczękę
A nie to, co masz z napletkiem
Pewnego dnia
Dzięki rewolucji
- Zapiszę się w historii świata - Dostrzegą moje piękno
Oczaruję wszystkich
- Moja pyszna marynata - Będą chcieli być ze mną
Przekonam do siebie Każdego artystę i myśliciela
Wyzbędę się zła
W końcu będę znów swe palce pożerać
Pewnego dnia, pewnego dnia
Może jutro
Nie da rady. Może pojutrze?
Mam wizytę u lekarza. Już przekładałam.
Robię mani-pedi i odwszawianie.
Mnie pasuje wtorek.
- A mnie nie. - Nie.
Może za tydzień. Albo za dwa.
Zaproszę was przez Żydmaila.
Napisy: Filip Bernard Karbowiak
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.