Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dzień dobry. Widzę, że jesteście wypoczęci.
To Fredrik Havgaard z policji w północnej Zelandii.
- Szuka podejrzanego. - Tak. Dziękuję.
Bjørn Jepsen, lat 23.
Główny podejrzany w podwójnym zabójstwie z listopada.
Ofiary to Hans-Ole Kistrup i matka podejrzanego, Therese Jepsen.
Nie widzieli się od lat, spotkali się tuż przed zabójstwem.
- Macie dowody, że był na miejscu? - Niestety nie.
Ale jeśli odnajdziemy jego buty, powiążemy je z miejscem zbrodni.
Bjørn mieszka na farmie Breidablik,
ale nie było go od dwóch dni w domu.
Ukrywa się tam, gdzie czuje się bezpiecznie:
tu, w północnej Jutlandii. Może u któregoś ze znajomych.
Musimy przepytać jego nauczycieli i kolegów ze szkoły.
Zachowajcie czujność. Może być niebezpieczny.
Dzień dobry.
Potrzebujesz pomocy?
Tak, przyda się.
Pójdę zrobić kawy.
Dobrze.
Louise. Tak, słucham?
Tu Anja Müller od Marii Jepsen. Poznałyśmy się niedawno.
Chciałam cię o coś zapytać. Masz dzisiaj czas?
- Tak, o co chodzi? - O Marię. Możemy się spotkać?
Mogłabyś wpaść do mnie do biura?
Stawiam kawę.
- Proszę. - Dzięki.
To Trine Søe, moja szefowa. Będzie nam towarzyszyć.
- Miło mi. - Mnie również.
Maria ma 19 lat. Jest w ciąży. Nie zna nikogo w Kopenhadze.
Chciałabyś może zostać jej mentorką?
Mentorką?
Została zupełnie sama. Potrzebuje wsparcia.
Polubiła cię. Od razu to wyczułam.
Maria wspominała, że wczoraj u niej byłam?
Tak. Zaakceptowała cię. Do tej pory odmawiała pomocy.
Miasto organizuje spotkania
grupy wsparcia dla przyszłych matek. Była na nich kilka razy,
ale teraz nie chce już tam chodzić. Uważa, że tam nie pasuje.
Szkodzi samej sobie.
To znaczy?
Chcecie odebrać jej dziecko?
Nie podjęto jeszcze decyzji. Ale jest młodą, samotną matką.
Nie odbiera się matce dziecka tylko dlatego, że jest samotna.
Zdarzało jej się samookaleczać.
W październiku zeszłego roku miała próbę samobójczą.
Dlatego jest pod naszą obserwacją.
OK.
Dobrze.
Zgodzę się pod warunkiem, że Maria naprawdę tego chce.
Powinnaś z nią porozmawiać.
Muszę cię o coś zapytać.
Czemu policja nagle zainteresowała się bratem Marii?
Nie mogę ci powiedzieć.
Jest głównym podejrzanym.
Maria nie jest głupia. W końcu się domyśli.
Martwię się, jak zareaguje.
Zadzwoń, jak z nią porozmawiasz.
Witam. Frederik Havgaard. Policja północnozelandzka.
Margit.
- Szuka pan Bjørna? - Tak.
- Nie wrócił do domu. - Wiesz, gdzie może być?
Rozmawialiśmy wczoraj, ale... Bjørn nic nam nie powiedział.
- Chciałbym zobaczyć, gdzie mieszka. - Ma pan nakaz?
Nie, ale zaoszczędzilibyśmy w ten sposób mnóstwo czasu.
To rodzaj...
mentoringu. Odwiedzałabym cię raz, dwa razy w tygodniu
- i pomagała ogarnąć sprawy. - To pomysł Anji?
Mówiła, że nie lubisz grupy wsparcia dla samotnych matek.
Nic mnie z nimi nie łączy.
Kim jest ojciec dziecka?
Ma na imię Olivier. Jest Francuzem.
Był przez trzy miesiące w Breidablik.
Wie o...?
Tak, ale nie był gotów zostać ojcem.
Dam sobie radę bez niego.
Czemu nie widujesz już się z ojcem?
Po śmierci mamy nasza relacja się rozluźniła.
Gówno prawda. Nie wierzę ci.
Skreśliłaś go?
To on skreślił ciebie.
Nie, mieszkałam pięć lat w Londynie i...
Tak jakoś wyszło.
Nie musisz go bronić.
- Jest idiotą? - Był u mnie wczoraj.
Czego chciał?
Przechodzi na emeryturę. Chyba zaczął panikować.
Chce się ze mną spotykać.
Ty też tego chcesz?
Nie wiem.
Powinnaś się z nim spotkać. Choćby po to...
...by mu nawrzucać.
Tutaj mieszka.
Jest z nami od kilku lat.
Zimno tu.
Jest grzejnik.
Wolał mieszkać tutaj.
Zazwyczaj widywaliśmy się tylko na kolacji.
Zawsze był typem samotnika?
Tak sądzę.
Po wyprowadzce matki pogorszyło mu się.
- Zostawiła tu swoje dzieci? - Tak.
- Gdzie pracował Bjørn? - A różnie.
Lubi jeździć traktorem.
Pracuje u ciebie w sklepie?
Nie, to nie dla niego. Nie pomaga też przy kolacji.
- Jon go zastąpił. - Jon?
Jon Simonsen. Jeden z założycieli. On najlepiej zna Bjørna.
Gdzie go znajdę?
Nie ma go teraz w domu, ale dam ci jego numer.
Dzięki.
Nasi technicy tu wpadną.
Może Bjørn pojechał na wakacje albo...
Nie sądzę, by pojechał na wakacje bez telefonu.
Cały czas jestem głodna.
Dziecko pewnie nie narzeka.
Wiem, czemu uznali, że potrzebuję mentora.
Chcą mi odebrać dziecko. Dlatego masz mnie niańczyć.
Jestem tu, bo chcę ci pomóc.
Osobiście uważam, że dasz sobie radę.
Dzięki. Inni tak nie uważają.
Skończyłaś?
Czemu nie szukałaś mamy po przeprowadzce?
Szukałam, ale...
Nie widziałam jej nowego domu, więc...
zadzwoniłam i zapytałam, czy mogę ją odwiedzić.
Nie była zachwycona.
Spotkałyśmy się w kawiarni.
- Powiedziałaś, że jesteś w ciąży? - Nie musiałam, było widać.
Niczego od niej nie chciałam.
Miałam tylko nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.
Ona też tego chciała?
Wczoraj cię zgooglałam.
OK.
Jesteś profilerką. Pracujesz w policji. Tworzysz...
...profile psychologiczne zabójców.
- Nie tylko. - Chodzi o moją mamę?
Nie pracuję już przy tej sprawie. Nie mogę odpowiedzieć.
Byłaś u niej w domu?
Nie. Widziałam go z ulicy.
Podejrzewają Bjørna, prawda?
- Dlatego o niego pytałaś. - Maria.
Wskazałaś go jako podejrzanego?
- Nie mogę ci nic powiedzieć. - Macie jakieś dowody?
Jakiekolwiek? Bjørn nie widział się z mamą od pięciu lat.
Spotkali się w dniu zabójstwa.
- Nie. - Tak.
Policja ma nagrania z kawiarni, w której się pokłócili.
To nie Bjørn. Louise, to nie Bjørn!
- To nie Bjørn. - Maria.
- Maria! - Wyjdź.
Maria?
Maria!
Witam. Tu Frederik Havgaard.
Chciałbym porozmawiać o Bjørnie Jepsenie.
Proszę, oddzwoń wieczorem.
- Jon Simonsen? - Tak.
- Znalazłeś coś? - Tak. Kupę łajna.
Po butach ani śladu.
Dawni znajomi nie widzieli go od lat.
Od dawna nie było go na strzelnicy.
Gdzie są jego ubrania?
Leżą wszędzie.
Pytam o jego ubranie robocze.
Wszyscy pozostali takie nosili. Gdzie są jego rzeczy?
Sprawdzę raz jeszcze.
Anja Müller. Zostaw wiadomość.
Cześć. Maria nie wróciła do domu.
Jadę do domu jej matki. Może się tam ukryła.
Proszę, oddzwoń.
Maria?
Maria.
Maria.
Hej...
Maria...
Oddaj mi nóż.
Oddaj mi nóż.
Przejrzałam wszystkie.
Nie ma ani jednego zdjęcia mnie ani Bjørna.
Jaka matka nie chce patrzeć na własne dzieci?
Chcesz mi powiedzieć, co się między wami wydarzyło?
Ona była...
...na mnie zła.
Jakbym...
Jakbym ją znieważyła...
...tą ciążą.
Zapytała, czy jej błędy niczego mnie nie nauczyły.
Bjørn i ja byliśmy dla niej błędem.
Bjørn o tym wie?
Tak.
Napisałam do niego.
Ja...
Myślę, że poprosił ją, by się mną zaopiekowała.
Louise, to boli.
Jestem przy tobie.
- Gdzie Maria? - Na porodówce.
- To Ernst, mój mąż. - Cześć.
- Wrócę do domu taksówką. - Miło mi.
Wybacz, byliśmy na mieście i nie słyszałam telefonu.
Jest sama?
Jest z nią położna. Powinnaś do niej pójść.
- Zadzwonię. - Sala numer dwa.
Zostaw.
Cześć.
Frederik Havgaard, policja północnej Zelandii.
Rozmawialiśmy przez telefon.
- Jon Simonsen? - Tak.
Pozwoliłem sobie wejść sam.
Żaden problem. Czego potrzebowałeś?
Musiałem sprawdzić, czy Bjørn Jepsen zostawił jakieś rzeczy.
- Zabrałem je. - Chwileczkę, zaraz...
Nie wiem, gdzie teraz przebywa.
- Nie wiem. - Możesz jutro wpaść?
Jasne. I tak muszę jechać do Aalborg.
- Świetnie. Do zobaczenia. - Na razie.
- Co to była za noc. - Strasznie zimno.
Tak.
Cały czas padało. Czyste szaleństwo.
Przyjechałeś bez śpiwora. Co ze sobą wziąłeś?
Koc.
Tak. Mały kocyk. Biedny Bjørn.
Dałem ci śpiwór, pamiętasz?
- Tak. - I kupiłem ci płaszcz.
Tak było.
Mama mnie o niego pytała.
- Nie miałeś zimowego płaszcza. - Nie.
Byłem tylko twoim nauczycielem.
Mama uważała, że za bardzo się wtrącam?
- Nie. - Aha.
Cieszyła się, że ktoś się mną zaopiekował.
Wyręczyłeś ją.
Robiła, co mogła.
Nieprawda.
Byłem dla niej nikim.
Nieprawda.
Dla mnie nie byłeś nikim.
Byłeś...
kimś wyjątkowym.
- Tato? - Co jest?
Udało ci się.
Co myślisz?
- Ładnie. - Prawda?
Napijesz się kawy?
TATA
- Proszę. - Dzięki.
Nie wyrzuciłeś ich.
Mama dbała o pamiątki.
Nauczyłem cię sterować, pamiętasz?
- Słabo ci szło. - Aha.
Ale za to świetnie ci szło na wodzie.
Mama nie cierpiała żeglować.
Nie wiem. Mnie się wydaje, że to lubiła.
Po prostu...
Co?
Może była zmęczona tym, że wszystko robiła źle.
Tak jak ja.
Nie mogę zmienić przeszłości.
Nie, ale możesz o niej rozmawiać. Możesz za pewne rzeczy przeprosić.
Wybacz, ale to i tak niczego nie zmieni.
Wiesz, jeśli masz potrzebę...
przepracowania dzieciństwa, to poszukaj sobie kogoś innego.
Therese wyprowadziła się, a dzieciaki zostały.
Uznaliśmy, że tak będzie dla nich lepiej.
Bo... to był ich dom.
- Wiesz, że Maria jest w ciąży? - Tak!
Bjørn nam mówił. Zawsze była taka silna.
Da sobie radę. W przeciwieństwie do Bjørna.
Jest wrażliwy.
Gdy tu trafił, widać było, że coś jest nie w porządku.
W sensie...
Trudno było do niego dotrzeć.
Po jakimś czasie poczuł się jednak o wiele lepiej.
Po ukończeniu szkoły chciał pracować na farmie na pełen etat.
- Może to był błąd. - Dlaczego?
Był typem samotnika. Coraz bardziej się izolował.
To nie było dla niego dobre.
"Gdy Bjørn tu trafił". Nie mieszkał tu od zawsze?
Nie. Przyjechał z Therese, gdy miał 12, 13 lat.
- Skąd przyjechali? - Nie zadajemy takich pytań.
Z Zelandii.
- Dokąd idziesz? - Na próbę chóru na 17.
A ty? Wychodzisz?
- Nie. - Nie?
Pelle?
Mogę zostać jeszcze jedną noc?
Tak.
Myślałem, że chcesz jeszcze kogoś odwiedzić.
Nie.
To do zobaczenia później.
Kończę koło 20.
Do zobaczenia!
- Cześć. - Cześć, Louise.
Cześć.
- Miło cię widzieć. - Dzięki.
- Gratulacje. - Dziękuję.
Jak poród?
Przyjęli mnie na oddział
i dwie godziny później był już na świecie.
Trochę za wcześnie, ale i tak jest idealny.
Tak.
Louise, odprowadzisz mnie do wyjścia?
- Kiedy ją wypiszą do domu? - Jest teraz pod obserwacją.
Muszą zdecydować, gdzie ma trafić dziecko.
Nie chcemy go zabierać po tym, jak już wróci z nim do domu.
- Kiedy będziecie wiedzieć? - Pojutrze.
Muszę im opowiedzieć o wczoraj.
- Oczywiście. - No i jeszcze sprawa jej brata.
To nie powinno mieć wpływu na decyzję.
- Nie ma nikogo innego. - Ma mnie.
Jesteś urzędniczką, tak jak ja. Przydałby się ktoś jeszcze.
- Porozmawiam z nią. - Dzięki.
Może wrócisz do Breidablik. Otrzymałabyś tam wsparcie.
Nie wrócę tam.
Nie bez Bjørna.
Masz w Zelandii jakaś rodzinę? Kogoś, kto mógłby ci pomóc?
Kogoś, komu ufasz i z kim moglibyśmy się skontaktować?
Mieliśmy w szkole nauczyciela muzyki. Miał na imię Pelle.
Lubiłam go.
- Pomagał nam. - Mam z nim porozmawiać?
Nie mogę do niego iść i powiedzieć:
"Chcesz zostać wujkiem dla mojego synka?".
Musimy chociaż spróbować.
Musimy to zrobić, nim komisja podejmie decyzję.
DOM KULTURY
Połóż na co drugim krześle. Będą mogli się podzielić.
Zacznij tu.
- Mama przyjdzie cię posłuchać? - Nie, ma inne plany.
Szkoda.
Masz nawet kawałek solowy.
Chodź do mnie, Theis.
Mama na pewno chciałaby tu z tobą być.
Ma to gdzieś.
Skąd wiesz?
Tak myślę.
Wiesz, co?
Nie mogę się doczekać, aż usłyszę, jak śpiewasz.
Jesteś wyjątkowy.
Chodź.
Daj rękę.
- Szukasz Pellego? - Tak.
Jest w domu kultury na próbie chóru.
Tam?
- Tam w lewo. - Dzięki.
Cholera. Wystraszyłeś mnie.
Od jak dawna tu jesteś?
Stałem tam.
Byłeś na recitalu?
Co myślisz?
Ilu jeszcze ich było?
Co?
Był ten mały chłopaczek.
I ja.
Ilu jeszcze?
Co?
- Odpowiadaj! - Bjørn.
- Mówiłeś, że jestem wyjątkowy. - Bo byłeś.
Pomogłem ci, prawda?
Prawda?
Musimy coś sobie wyjaśnić.
Nigdy cię do niczego nie zmuszałem.
Prawda?
Sam do mnie przychodziłeś.
Za każdym razem.
Za każdym razem.
Bjørn.
Bjørn...
Louise Bergstein?
Cześć, tu Frederik.
Znaleźliśmy buty Bjørna. Była na nich krew obu ofiar.
Nie ma wątpliwości, że to Bjørn jest zabójcą.
Dziękuję za telefon. Będziemy w kontakcie.
- Jasne, do usłyszenia. - Pa.
Cześć, szukam...
Bjørn?
Zaczekaj! Maria urodziła dziecko!
- Naprawdę? - Tak, nic jej nie jest.
To chłopiec.
Nic im nie jest. Wciąż są w szpitalu.
Tęskni za tobą.
Przykro jej, że się pokłóciliście. Chce, byś poznał jej synka.
Chciałabym ci pomóc.
OK?
Mnie nie można pomóc.
Napisy: Karolina Łebek
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.