All language subtitles for Toutes ces choses quon ne sest pas dites.S01E01 Polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese Download
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

WSZYSTKO, CZEGO NIE ZDĄŻYLIŚMY POWIEDZIEĆ

Ledwo go znałeś. Nie cierpiałeś go.

Ale to pogrzeb. I tak jest nas tylko pięcioro.

Trochę ogłady!

O czym myślisz?

Jestem na pogrzebie ojca w dniu, w którym mieliśmy się pobrać.

Dobre pytanie.

Ślub zaczeka, mamy na to całe życie.

Już nie wszyscy...

Zamierzał przyjść, nie wiesz?

Zastanawiam się, czy mama go tam rozpozna.

Zebraliśmy się dziś, by uczcić życie Evy Saurel,

złożyć hołd kobiecie, jaką była i pozostanie w waszych sercach.

Wiara w Słowo Boże to głębokie przeświadczenie,

że nic nigdy nie umiera.

Eva nas nie opuściła.

Odeszła do krainy życia, gdzie kwiaty nie więdną.

Evo, porzuciłaś nasze cienie i nasze cierpienia.

Amen.

Jest nas tylko pięcioro.

Oto cena wiecznych podróży i egoizmu.

Wielkie osiągnięcie, jest z czego być dumnym.

Nie bądź dla siebie za surowa.

Dla siebie?

Twój ojciec ma już w nosie wszelkie pozory.

Wyrazy współczucia.

Wolałbym dziś celebrować państwa ślub.

Tak...

Można by upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Adam ma rację. Goście nieważni.

A dla pańskiego Ojca liczy się intencja, prawda?

Ależ proszę pani...

I byłby na naszym ślubie.

Chce pani coś powiedzieć?

Nie. Nie teraz i nie tak.

Christian?

Słówko, jeśli wolno.

Pani ojciec był człowiekiem wyjątkowym, czasem surowym,

ale proszę pamiętać, że kochał panią bardziej niż pani sądzi.

Był zawsze w centrum uwagi, zawłaszczał całą przestrzeń.

Od jutra z tym koniec.

Po stracie ojca nie chciałem nikogo widzieć.

Zrozumiem, jeśli wolisz zostać dziś sama.

Dziękuję.

Musiałbyś widzieć swoją minę. Kto tu stracił ojca?

Udawaj twardą, pasuje ci.

Myślałaś, że zostawię cię dziś samą? Kupiłem same frykasy.

Dzwoniłeś do mnie?

Jeszcze ze dwie setki gości i byłoby jak na weselu.

I to bez wysłuchiwania mów i oglądania slajdów.

Co ja bym bez ciebie zrobiła?

Niewiele, złotko, ale to wiemy od dawna.

Dzwoniłaś do przyszłego męża?

Jeszcze nie.

Wiem, jestem beznadziejna,

ale osobiście zasugerował samotny wieczór.

Może jednak liczył, że będziesz szukać pociechy z nim,

nie ze mną.

Adam to dżentelmen.

Znosi twoje godziny pracy

i robi wszystko, żeby cię uszczęśliwić. Uważaj.

Dzięki, czuję się jeszcze bardziej winna.

Wiesz, co mi w nim przeszkadza?

Facet nie ma żadnej porządnej wady.

To źle, że nie ma się wad?

Znam cię i trochę mnie to martwi.

Kawalerowi łatwo prawić morały.

O nie. Jestem wdowcem. To co innego.

Mój ukochany odszedł, co nie znaczy, że mnie porzucił.

Musiałabyś widzieć, jaki Jean-Marie był piękny na łożu boleści.

Choróbsko nie pozbawiło go ani urody, ani poczucia humoru.

Aż po ostatnie słowa.

Jak brzmiały?

"Kocham cię".

Zatańczymy, skarbie?

Piękne te ostatnie słowa.

Nie robił łaski. Umierał, bo mnie zdradzał.

Tak.

Julia Saurel? Przesyłka dla pani.

Pomyłka, niczego nie zamawiałam.

Mam zlecenie.

Co to za ohydztwo?

Wpadam w obłęd.

Włącz mnie.

Tęskniłaś?

Rozumiem twoje zdumienie, to normalne.

To wcale nie jest normalne. Nie ma cię tu.

Jestem, chociaż nie naprawdę.

To zły sen. Ocknę się!

Nie śnisz, zapewniam.

Śnię, bo cię widzę.

Rozmawiamy, a przecież ty umarłeś.

Zgadza się. Niemniej...

Usiądź, wyjaśnię...

Dlaczego zawsze ma być, jak ty chcesz?

Już nie.

Już nie.

Możesz nacisnąć guzik pilota i zgasnę. Ale uwaga!

Więcej mnie nie włączysz! To będzie koniec.

Usiądę.

- Słucham. - Fakt, długo nie rozmawialiśmy.

Nie, w sumie nie aż tak...

Półtora roku co do dnia.

- Aż tyle? - Tak.

Mam urodziny w styczniu, teraz jest czerwiec,

a to było w ubiegłym roku.

A propos naszych kontaktów, dowiedziałam się,

że zdmuchniesz ze mną świeczki, od Christiana!

Liczyłam na niespodziankę.

Nie przyjechałeś, co mnie bynajmniej nie zaskoczyło.

Niech ci będzie.

Dobra, od czego zacząć?

Od wyjaśnień!

No tak.

Parę lat temu zainwestowałem w firmę hi-tech,

niezwykle nowoczesną, wytwarzającą androidy.

Słucham?

Humanoidy, jeśli wolisz.

Roboty do obowiązków domowych.

Rozumiem.

Wróciłeś z zaświatów, żeby tu poodkurzać?

Nie.

Zwiałeś z muzeum figur woskowych?

Również nie. Opracowaliśmy wspaniały projekt.

Oferujemy ludziom kilka dni ekstra.

Parę dni życia po śmierci.

Żartujesz.

Sądząc po twojej minie na mój widok, to dość udany żart.

Jestem bliski doskonałości. Pomijając zmarszczki.

Miałeś je już w moim dzieciństwie.

Nie, niemożliwe. Technicznie niemożliwe.

Bynajmniej. Zainwestowaliśmy w to przedsięwzięcie znaczne kwoty.

Jestem prototypem, a ty pierwszą klientką.

Bez obawy, gratis, prezent od taty.

Kto by chciał dostać coś takiego?

Gdybyś wiedziała, ile osób w obliczu śmierci mówi:

"Gdybym wiedział!

Gdybym mógł im powiedzieć! Gdyby oni wiedzieli"!

Gdyby wiedzieli co?

To ogromny rynek.

Cały ty.

Ale to ustrojstwo nie jest tobą.

Co ja wygaduję?

"To ustrojstwo" ma moją pamięć!

To ustrojstwo, jak je określasz, jest technologiczną perłą! Spójrz!

Odtworzyliśmy jędrność skóry!

Mam mobilność istoty ludzkiej!

Ale po co?

Żeby ukraść wieczności kilka dni. Nadgonić nieco stracony czas.

Powiedzieć sobie to, czego nie zdążyliśmy.

Nim będzie za późno.

Nie, nie. Nie wierzę. Niemożliwe.

I ty to mówisz?

Tworzysz i ożywiasz postaci w komputerze!

Mnie nie wolno?

Tę wydrę widuję w pluszowej wersji

w sklepach wolnocłowych na całym świecie.

I mówię ekspedientkom, że to dzieło mojej córki.

Mojej córki.

Wiem, jestem tylko drętwym biznesmenem,

który nie rozumie potęgi wyobraźni.

Nie mówiłam, że jesteś drętwy.

Za to ty powiedziałeś, że moja praca jest do kitu!

Myliłem się.

Byłem w błędzie, Julio.

I warto było wrócić choćby po to, żeby ci o tym powiedzieć.

Bez jaj.

Co znaczy "bez jaj"?

Nic.

Nie bądź bezczelna, wykorzystujesz moją śmierć!

Wciśnij guzik i skończmy z tym!

Ktoś dzwoni.

- Tak? - Skarbie, to ja.

- Coś nie tak? - To Adam.

Kto?

Miałam za niego wyjść w dniu twojego pogrzebu.

Wracaj do skrzyni.

Chętnie poznam twojego narzeczonego.

Odwołaliśmy ślub przez twój pogrzeb, kojarzysz?

Wolałabym, żeby cię u mnie nie zastał.

Wyjaśnię mu. Na pewno zrozumie...

Do pudła! Zaraz.

Nie będzie ciekaw, co w nim jest?

Kupiłam kawalerkę piętro wyżej. Idź na górę.

I cicho, wie, że nikogo tam nie ma!

- Jesteś pewna? - Idź, bo cię naprawdę zabiję!

Co to?

Komputer do studia, dostarczyli tu przez pomyłkę.

Bestia.

Co to za typ?

Nowy.

Tak?

Doskonale. Dziękuję.

Możemy wznowić produkcję.

Rozwiązali problem, który nas blokował. Mamy opóźnienie.

Przyszedłem z myślą, że poprawię ci nastrój.

Że wyjedziemy, zgodnie z planem.

W podróż przedślubną. Dobre?

Ale skoro macie opóźnienie, zapomnijmy o Brugii.

Nie, racja. Poradzą sobie beze mnie.

Jedźmy.

Będziesz miała zaprzątnięty umysł. Straciłaś ojca.

Słaby moment na zabawy.

Brugia, kanały, beginaż, przed nami całe życie.

Znów chrzanię.

Zgoda. Zaczekajmy miesiąc.

Dam ci bilety, wymienisz.

Możesz wyrzucić, nie przyjmą zwrotu.

Dobra, uciekam.

Jutro też jest dzień. A dziś wieczór.

- Pewnie szczur. - Szczur?

Straszny tam bałagan.

Kiedyś przebijemy sufit i będzie dwupoziomowy apartament.

Do wspólnego życia trzeba natchnienia.

Tak.

A przede wszystkim pamiętajmy...

że jest nas dwoje.

Cześć.

Dzięki za szczura, bardzo elegancko.

Miał usłyszeć, że po piętrze drepce android

zrobiony na twój obraz i podobieństwo?

Przez ciebie pierwszy raz okłamałam narzeczonego!

Nie odpowiadam za twoje kłamstwa.

Wystarczyło powiedzieć prawdę.

Jaką prawdę?

Zawrzemy rozejm?

Rozejm? Dziś? Za wczoraj?

Za lata milczenia? Za nasze wojny?

Nigdy nie toczyłem z tobą wojny.

Nie było mnie, zgoda, ale zawsze z konieczności.

Usiłowałeś rządzić moim życiem nawet na odległość!

Przypomnieć ci? Co ze mną?

Gadam do robota!

Doskonale.

Wybierz 06 07 08 10 12,

czyli "odżyć", a potem 08-522 - kaput.

Kaput?

To numer firmy i kod, którym zgaszą mnie zdalnie.

Zrobią to sami, gdybyś ty nie mogła.

Pozbędziesz się mnie, zabiorą skrzynię.

Na zawsze.

Sześć dni.

Sześć krótkich dni.

Dlaczego sześć?

Kwestia etyki.

To znaczy?

Nie mogliśmy dopuścić,

żeby klienci przywiązywali się do klonów, nawet dopracowanych.

Zatrzymać ojca lub matkę na zawsze?

Zbyt kuszące.

Najwyraźniej nie dla ciebie.

Mój akumulator wytrzyma sześć dni, nie więcej.

Można go doładować.

Gdyby jakiś spryciarz zaczął przy nim grzebać,

system się zawiesi, wszystko zgaśnie,

a moja pamięć ulegnie zatarciu.

Decyduj.

Tylko ty mogłeś wymyślić coś tak chorego.

Używaj czasu teraźniejszego,

bo w moim położeniu przeszły jest bolesny.

Zapomniałeś o innej kwestii etycznej.

O czym?

O wtrącaniu się w cudze życie.

Nie prosiłaś się na świat, a jednak spłodziliśmy cię z matką.

Żałujesz? Nie.

Sześć dni.

Sześć krótkich dni.

Pokaż tacie, jak nurkujesz.

Michel! Spójrz na córkę, zaraz zanurkuje!

Popatrz!

Odkąd mnie włączyłaś, ani razu nie nazwałaś mnie tatą.

Nie robię tego od dwudziestu lat.

Tym bardziej trzeba to zmienić. Stąd pomysł tej podróży.

Chyba się zgadzamy?

Bez telefonów z pracy, niezapowiedzianych wizyt Adama

i bezosobowych wieczorów przed telewizorem.

Tylko wyborne jedzonko.

Znaczy, dla ciebie.

I spacery.

Będziemy sobie mówić wszystko, bez tabu.

Sześć dni wyłącznie dla nas.

Mam ci dać to wszystko, czego od ciebie nie dostałam?

Mógł cię wsadzić do kampera. Zaoszczędziłby na hotelu.

A może Brugia to mój pomysł?

Gdybyś wybrała miesiąc miodowy o trzy godziny od domu,

nie byłabyś moją córką.

Brugia! Magiczne miasto!

Nazywają je Wenecją Północy.

Straszny z ciebie snob.

Masz zdanie na każdy temat, wszystko wiesz lepiej,

wszystkich oceniasz, oprócz siebie.

- Robert? - Jak się masz, złotko?

Wyjechałbyś ze mną w podróż poślubną?

Gdybym się z tobą ożenił.

Musiałabyś mieć na imię Julien.

Bez tego podróż nie byłaby kusząca.

Nie, zresztą nie, nie jestem zapchajdziurą.

Nie mów tak.

Masz wyjść za Adama, nie za mnie. Piłaś?

Nie. Ale mam kaca.

Ciekawe. Co tak szumi, jesteś w pociągu?

Jadę do Brugii.

Podróż poślubna, wbrew wszystkiemu? Doskonale.

Nie, jestem sama.

Potrzebowałam... muszę zrozumieć to i owo o ojcu.

Zgłębić jego przeszłość.

Co ty pleciesz?

Co on ma do Brugii? Adam wie?

Jeszcze nie.

- Bo? - To był kaprys.

Powinnaś dzwonić do niego, a nie do mnie.

Wykorzystałam bilety, które dla nas kupił.

I voucher do hotelu.

Na miesiąc miodowy? Nieładnie.

Naprawdę jesteś sama?

Bardziej niż kiedykolwiek.

Zaczerpnij tchu, rozluźnij się.

Zadzwonisz z Brugii, żeby do ciebie dojechał.

Powiesz, że to twoja kolejna zachcianka.

Szuka śladów ojca w Brugii? Ma mnie za idiotę?

To ja. Przeszkadzam ci?

Wszystko w porządku?

W najlepszym.

A ta grobowa mina?

Lepiej późno niż wcale.

Często okłamywałeś mamę?

W ogóle!

A ja znów okłamałam Adama.

Uważaj, to wciąga.

- Zrobiłeś ze mnie kłamczuchę. - Nie dramatyzuj.

Bo to nic złego zdradzić kogoś, kto ci ufa?

Skoro tak mu na tobie zależy, dlaczego mało pyta?

Pochłania go praca. Co robi ten młodzieniec?

Jest fotografem.

A ta uwaga z twoich ust to bezczelność.

Kiedy ostatnio wyjechaliśmy gdzieś razem?

Tekst: Grzegorz Schiller

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.