All language subtitles for OFFICER Episode 11 POLISH TV SERIES Subtitles HD

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Co si臋 sta艂o, 偶e nam znikn膮艂e艣?

- By艂em w domu. Pra艂em bielizn臋. - D艂ugo pra艂e艣.

Chcia艂em, 偶eby by艂a dobrze wyprana.

Powiedzia艂e艣 jej?

Powiedzia艂e艣 tej dziwce, 偶e jeste艣 glin膮!

Przesta艅!

Odejd藕! To nie ona tu jest dziwk膮.

Zmarnowa艂e艣 wiele miesi臋cy pracy najlepszych policjant贸w.

O kim m贸wisz? O sobie? Czy o nim?

Je艣li Malwina wie, to Grand te偶. Kocha braciszka bardziej ni偶 ciebie.

Zabije ci臋 i b臋dzie mia艂 racj臋.

Uderz.

Ona mu nie powie.

Nie powiedzia艂aby. Nawet gdyby wiedzia艂a.

Dlaczego? Ma nie ostrzec brata przed niebezpiecznym wariatem?

Wierzy艂em, 偶e mo偶na z ciebie zrobi膰 dobrego policjanta.

- Ufam jej. - On jej ufa, rozumiesz?

Dlaczego tu przyszli艣my? Upar艂a艣 si臋, 偶eby akurat tu?

Bo tu jest najdro偶ej. l porcje s膮 najmniejsze.

Snobistyczna restauracja.

- By艂e艣 tu kiedy艣? - Tak, z Kruszonem.

l z Rit膮, kiedy by艂a w Polsce. Lubi to miejsce.

- Czego ona znowu chce? - Jestem jej m臋偶em.

- Formalnie. - Je艣li nawet, to co z tego?

- Polska jest jej ojczyzn膮. - By艂e艣 tu tylko ten jeden raz?

O ile pami臋tam - tak.

Chcia艂a艣 co艣 powiedzie膰 o Tomku. Pozna艂em jego siostr臋. Fantastyczna.

- Pozna艂e艣 jego siostr臋? - Niestety, m臋偶atka.

Bardzo zakochana w swoim m臋偶u. M贸wi艂 ci, 偶e ma siostr臋?

Nie pami臋tam. Widzisz tego m臋偶czyzn臋?

To kierownik tej restauracji. Tadeusz Cypowicz.

- To by艂 taki sportowiec, tak? - Zapa艣nik, medalista olimpijski.

Trener, wychowawca m艂odzie偶y.

- Od kiedy si臋 interesujesz sportem? - Tomek mi o tym powiedzia艂.

A tamten m臋偶czyzna jest w艂a艣cicielem tej restauracji.

Znany w ca艂ej Europie hodowca tulipan贸w. Ekspert.

- Ciekawe hobby. - Powszechnie szanowani obywatele.

A w rzeczywisto艣ci bezwzgl臋dni bandyci. Mafia.

O tym te偶 ci Tomek powiedzia艂?

Nie patrz na nich. Patrz na mnie.

Prowadz膮 podw贸jne 偶ycie. Przed swoim otoczeniem udaj膮 porz膮dnych obywateli.

l tylko raz na jaki艣 czas zamorduj膮 jakiego艣 niepotrzebnego biedaka.

Trac臋 apetyt, siostro. Do czego zmierzasz?

Grand?

- Kto to jest Grand? - Nie mam poj臋cia. Kto艣 od nich?

Sportowiec? Bandzior? Hodowca tulipan贸w?

Nie, nikt od nich.

Wszystko w porz膮dku? Smakowa艂o pa艅stwu?

Tak, wszystko w porz膮dku. Moje jest 艣wietnie przyprawione.

Znakomity sos na bazylii. Chcia艂am da膰 bratu spr贸bowa膰.

Widz臋, 偶e umie pani doceni膰 zmys艂 kompozycji naszego maestra.

Dla restauratora najwa偶niejsze jest zadowolenie go艣ci.

Zdrowie Granda.

Tomek ci o nim m贸wi艂, tak?

Pytam.

Nie.

- Nie Tomek. Zreszt膮 niewa偶ne. - Niewa偶ne. Jego zdrowie.

Cel wizyty w Polsce? Biznes, turystyka, pielgrzymka?

Pielgrzymka, oczywi艣cie.

- 呕yczymy panu mi艂ego pobytu. - Na pewno b臋dzie bardzo mi艂o.

- Zapomnij o tym, co powiem. - G艂upio zaczynasz.

Nie pozwol臋 Kruszonowi ryzykowa膰 偶ycia.

Trzeba za艂atwi膰 Granda, zanim on zabije Kruszona.

- O czym ty m贸wisz? - Unicestwi膰.

Mo偶e ty o 20 lat za p贸藕no wst膮pi艂e艣 do s艂u偶by?

- Wiesz, 偶e nie mamy innego wyj艣cia. - Jak chcesz to zrobi膰?

Chcesz pojecha膰 i zabi膰 go? Z broni s艂u偶bowej?

Pani nadkomisarz, moja droga 偶ono, jest jeszcze kto艣, komu na tym zale偶y.

Topor tylko czeka na telefon od nas.

- Nie mo偶emy tego zrobi膰. - Musimy.

Je偶eli Kruszon zginie, nie daruj臋 sobie tego do ko艅ca 偶ycia.

Je艣li p贸jdziesz do nich, rozwiod臋 si臋 z tob膮. Nie zobaczysz swojego dziecka.

Zaczynasz gada膰 jak moja pierwsza 偶ona.

- Wasilij Kamieniew? - Tak.

- Dom w Belize? - Tak, Belize.

- Biznes, turysta? - Turysta.

Dzi臋kuj臋.

Jestem tu, poniewa偶 wojsko przejmuje nadz贸r nad t膮 akcj膮.

Na terenie kraju b臋dzie dzia艂a膰 grupa o charakterze wojskowym.

Przeciwko 偶o艂nierzom Rzeczpospolita powinna r贸wnie偶 wystawi膰 偶o艂nierzy.

To decyzja najwy偶szych w艂adz Rzeczpospolitej.

Przed s艂owem ''Rzeczpospolita'' zapomnia艂 pan doda膰 ''najja艣niejsza''.

Mo偶liwe. Mam nadziej臋, 偶e b臋dzie nam si臋 dobrze pracowa艂o.

Sk膮d wojsko wie o naszej akcji?

- S艂ysza艂 pan kiedy艣 o wywiadzie? - A s艂ysza艂 pan o zak膮sce?

Na przyk艂ad w sformu艂owaniu ''wpieprza膰 si臋 mi臋dzy w贸dk臋 a zak膮sk臋''?

Wi臋c w Polsce ma mie膰 miejsce wyst臋p bandzior贸w, o jakich nam si臋 nie 艣ni艂o.

Mamy ich zdj膮膰 w banku pe艂nym cywil贸w. Nie wiem, kto to wymy艣li艂.

- Nigdy si臋 na to nie zgodz臋. - Oni to wymy艣lili. To znaczy Grand.

Niech on go wystawi. Aresztujemy ich za zamiar.

Zmusimy ich do przyznania si臋 do strzelaniny u Topora.

- Jak to sobie wyobra偶asz? Zmusimy? - A co proponujesz? Strzelanin臋?

- Mo偶emy ich z艂apa膰 po akcji. - Wtedy w banku zabij膮 naszego.

Nie zabij膮, bo jest facetem siostry Granda.

- Dla Granda to 偶aden problem. - Mamy przerwa膰 akcj臋? Wycofa膰 Kruszona?

- Kruszon to jest... - ... nasz cz艂owiek u Granda.

- Wi臋c jak mamy zrobi膰? - Niech pojad膮 do banku.

Dostan膮 rok w zawieszeniu za posiadanie broni.

To grupa wojskowa i jej problem rozwi膮偶emy 艣rodkami wojskowymi.

Co to znaczy?

Nie pozwol臋 panu urz膮dzi膰 pola bitwy w banku po艣rodku miasta.

''Nie chcesz wojny, to szykuj si臋 do wojny''.

- Prosz臋 si臋 szykowa膰 na poligonie. - l co?

Po艣lecie tam snajper贸w i zn贸w stracicie ludzi jak u Topora!

Do widzenia panu.

My艣la艂em, 偶e wsp贸艂praca jako艣 si臋 u艂o偶y.

U艂o偶y艂a si臋. Doskonale.

Sam pan tego chcia艂.

To jest ulubieniec naszych polityk贸w.

Je藕dzi z nimi na polowania, gra w golfa, chodzi na basen w Sejmie.

- Wiedzia艂e艣 o tym. - Mia艂em mu wyczy艣ci膰 buty?

l tak by艂y wyglansowane. G艂upka trzeba traktowa膰 jak g艂upka.

Cho膰by nie wiem kto za nim sta艂.

Prosz臋 pa艅stwa o odzyskanie kontroli nad akcj膮, bo inaczej j膮 zerw臋.

- Zrozumiano? - Tak jest.

7 50 tysi臋cy. Nie ruszone?

Dzi臋kuj臋.

- Nie wzi臋li. - Szkoda.

Ale wezm膮. S膮 m艂odzi, maj膮 czas. Wr贸膰my do papier贸w.

- Sanepid - dwa razy po 5 tysi臋cy. - Dobrze.

- Komenda Sto艂eczna Policji: 1 0 tysi臋cy. - lm nie p艂acimy. Zerwali uk艂ad.

- Dzie艅 dobry. - Cel pani wizyty w Polsce?

- Poszukiwanie sensu 偶ycia. - S艂ucham?

呕artowa艂am. Przepraszam.

呕ycz臋 mi艂ego pobytu i udanych interes贸w.

Dzi臋kuj臋. Nawzajem.

Zapraszamy do 艣rodka.

- Masz na imi臋 Krzysiek? - Tak, Krzysiek.

Teraz ju偶 ci nie b臋d臋 m贸wi艂 ''panie komisarzu''. Pasuje ci to?

- Na to si臋 nie umawiali艣my. - Teraz nas wi臋cej 艂膮czy, ni偶 dzieli.

Cypa chce si臋 pod艂膮czy膰. Nie starczy nam whisky.

Czyje zdrowie teraz pijemy?

Gry operacyjne zawsze mog膮 si臋 wymkn膮膰 spod kontroli.

Kiedy艣 sprawc臋 si臋 typowa艂o, potem on si臋 przyznawa艂.

Ewentualnie by艂 nasz 艣wiadek, dobrze wytresowany.

M贸j m膮偶 poszed艂 po pomoc do gangstera.

A m贸j najlepszy cz艂owiek jest zdominowany przez bandyt臋.

Krzy艣ka to akurat rozumiem.

To jest jedyna szansa, 偶eby uratowa膰 Kruszona.

Boj臋 si臋 o nich. Po prostu.

Jako policjant nie powinienem ci tak m贸wi膰...

Teraz jedynym twoim obowi膮zkiem jest dba膰 o siebie.

Pospieszcie si臋. Za chwil臋 b臋dziemy musieli go zdj膮膰.

- Zostanie bez opieki na kilka godzin. - 1 5 minut wystarczy.

- Ale kto to jest? - 1 5 minut nie wystarczy.

To by艂y 偶o艂nierz Legii Cudzoziemskiej.

- Kto to jest? - Jacek Wielgosz, pseudonim Grand.

Co ty robisz?

By艂am w banku. Wiem, co zrobi艂e艣.

Przyj膮艂e艣 1 ,5 miliona 艂ap贸wki w zamian za wydanie Granda.

l zrobi艂e艣 to w naszym imieniu. Kim ty jeste艣?

Nie wiesz, za kogo wysz艂a艣?

- Najwyra藕niej nie wiesz. - Teraz to ju偶 nie ma znaczenia.

- M贸j adwokat... - ... prze艣le mi papiery rozwodowe.

Ju偶 to s艂ysza艂em. Mimo to ciesz臋 si臋, 偶e uratowa艂em 偶ycie Kruszona.

W naszym, wsp贸lnym imieniu.

Jest co艣, o czym nie wiesz.

Jestem pewien, 偶e kto艣 pr贸buje przej膮膰 kontrol臋 nad nasz膮 akcj膮.

Ten wojskowy?

- Pu艂kownik Wagner? - Nie, to kto艣 o wiele wa偶niejszy.

Wszystko po to, 偶eby rozbi膰 nasz膮 grup臋?

Nie, to przy okazji. Chc膮 znacznie wi臋cej. Chc膮 nas skompromitowa膰.

- Przeszkadzamy im. - Komu艣 zale偶y na tym, 偶eby kto艣 zgin膮艂?

- Zreszt膮 akcja jest tajna. - Co w tym kraju jest tajne?

- Najwy偶ej p艂e膰 naszego dziecka. - Ja ju偶 wiem.

- Kto zdradzi艂? - l tak nie uwierzysz.

- Kto? - Ch艂opak czy dziewczyna?

Z艂a藕, skurwysynu!

To jaka艣 pomy艂ka.

Dzie艅 dobry. Sta艂o si臋 co艣 panu?

Niebezpieczna ta hala.

Masz czucie w nogach?

Chyba rdze艅 si臋 przerwa艂.

l jeszcze to. Przykr臋ci艂e艣 t艂umik i my艣la艂e艣, 偶e jeste艣 zawodowcem?

Ja ci臋 znam. Jeste艣 od Topora. Taki warszawski gangster.

A sk膮d ty o mnie wiesz?

M贸w!

Nic ci nie powiem. Spadaj.

Powiesz. Wszystko powiesz.

A tu czucie masz?

Jacek? Co si臋 sta艂o?

- Kruszon jest policjantem, tak? - Co? Ja nie wiem. O czym ty m贸wisz?

Powiedz. 艢ledzi mnie, tak?

Pieprzy艂 si臋 z tob膮, bo mia艂 zadanie doj艣膰 do mnie, tak?

- Uspok贸j si臋. Nie musisz tego m贸wi膰. - Wiedzia艂a艣 i nie powiedzia艂a艣 mi?

Czy ty wiesz, 偶e jeste艣 dla mnie wszystkim?

呕e opr贸cz ciebie nie mam nikogo?

Ty jeste艣 dla siebie wszystkim! Pu艣膰 mnie, bo zaczn臋 krzycze膰!

- Zacznij. - Pu艣膰 mnie.

Ty nie jeste艣 Jackiem. Nie jeste艣 moim bratem.

Jeste艣 bandyt膮, Grandem. By艂e艣 w Legii Cudzoziemskiej.

Przecie偶 to wszystko mo偶na jako艣 naprawi膰.

TELEFON

Tak?

Wys艂a艂e艣 tam tego grzmota i martwisz si臋, 偶e nie wr贸ci艂?

- l nie wr贸ci, debilu. - Co jest?

Topor wys艂a艂 Cyp臋, 偶eby zabi艂 Granda. Cypa nie wr贸ci艂. Ju偶 jest po akcji.

- Mia艂em z艂y pomys艂. - My艣lisz, 偶e Grand wie o Kruszonie?

Domy艣li si臋 pr臋dzej czy p贸藕niej. Raczej pr臋dzej.

- Powiedz Kruszonowi, 偶eby si臋 zwin膮艂. - Je艣li jeszcze 偶yje.

No!

- Daj mi kody i zapomnimy o sprawie. - Nie pami臋tam!

Przypomnij sobie. Nie b臋dziemy tu siedzie膰 ca艂e popo艂udnie.

Zabi艂em ju偶 kilku policjant贸w. Mo偶esz by膰 nast臋pny.

Lubi臋 ci臋, dlatego proponuj臋 ci uk艂ad.

Po robocie wyje偶d偶amy za granic臋, a ty bierzesz 1 0 procent i moj膮 siostr臋.

Je艣li ci臋 jeszcze b臋dzie chcia艂a.

Martwego? Zabijesz mnie zaraz po transferze.

Nie zabij臋 ch艂opaka w艂asnej siostry.

Jeste艣my rodzin膮!

Mam zasady. Zreszt膮 mog臋 ci to obieca膰 przy 艣wiadkach.

Nie zabij臋 ci臋.

TELEFON

Dzi臋kuj臋. Sprawdz臋.

M脫Wl PO ANGlELSKU: Cze艣膰. Ju偶 za艂atwione.

Jest pani pewna? Dzi臋kuj臋.

Dzi臋kuj臋 pani.

Ruszaj. Co z tego, 偶e policjant? Nic si臋 nie wydarzy.

Tu Marek Raty艅ski. Termin aktualny. Musz膮 wej艣膰 do banku!

Ca艂a przyjemno艣膰 po mojej stronie.

- l jak? - Nie lubi臋 zapachu spalenizny.

Chyba powinni艣my p贸j艣膰 dalej w naszych negocjacjach.

Czy chcecie mnie tu spali膰 偶ywcem?

Daj臋 ci s艂owo legionisty.

- S艂owo legionisty? - Nie zabij臋 ci臋.

Dobrze, zrobi臋 to.

M艂ody, zdejmij go.

Chcia艂abym rozmawia膰 z dow贸dc膮 oficera Tomasza Kruszy艅skiego.

- By艂a pani z kim艣 um贸wiona? - Chodzi o 偶ycie waszego oficera.

Prosz臋 si臋 uspokoi膰. Prosz臋 poczeka膰.

Wi臋c szukajcie go na dachu!

Sprawd藕cie jego koleg臋 - Per艂owskiego. l t臋 jego g艂uchoniem膮 s膮siadk臋.

- Rusz si臋! - Nerwami mu nie pomo偶esz.

Zabij臋 go, gdy go znajdziemy.

Dzie艅 dobry, panie generale.

Tomasz Kruszy艅ski, wasz oficer, jest w niebezpiecze艅stwie!

- To nie ma sensu. - Tu musi by膰 jaki艣 jego dow贸dca.

Komisarz Tomasz Kruszy艅ski!

Jaka艣 dziewczyna szuka dow贸dcy komisarza Kruszy艅skiego.

- Nikogo takiego nie ma! - Ona m贸wi, 偶e wszystko wie.

Ry艣, mamy go!

Ja wszystko wiem.

- Prosz臋 st膮d wyj艣膰. - To dziwne. Wygl膮da jakby p艂yn膮艂 Wis艂膮.

Prosz臋 st膮d wyj艣膰.

Przeciwnie. Je艣li nie jest za p贸藕no, wymienimy j膮 za Kruszona.

- Cze艣膰. - Jeste艣cie nowi? Nie znam was.

- 呕on臋 masz? Dzieci? - On ma. O co chodzi?

O to, 偶e macie my艣le膰 o 偶onie i o dzieciach.

Biegiem!

艁obuzy!

Dzie艅 dobry! Wszyscy 艂apy do g贸ry!

Dzie艅 dobry, panie kierowniku.

Rzu膰 to!

Wszyscy grzecznie si臋 k艂adziemy na pod艂odze!

- Zostawcie kobiet臋 w ci膮偶y. - Milcz!

Tomek ci zaufa艂, bo ci臋 kocha.

A ty powiedzia艂a艣 temu psychopacie, 偶e on jest policjantem?

Nie powiedzia艂am. On si臋 sam dowiedzia艂.

Nie mia艂am si艂y, 偶eby zaprzeczy膰.

Komisarz Ry艣, Centralne Biuro 艢ledcze. Co macie?

- Tylko to znale藕li艣my w kajaku. - Kom贸rka Tomka.

- A kajak? - Z jachtklubu Orion.

- Gdzie to jest? - Byli艣my tam.

Sprowadzi膰 nurka? Bo to troch臋 kosztuje.

Jeszcze nie.

To jest klient pa艅skiego banku! Prosz臋 otworzy膰 jego konto!

- Pan Jerizariew z Argentyny. - Otwieraj!

Teraz prosz臋 wp艂aci膰 80 milion贸w euro na konto pana Jerizariewa.

- Nie rozumiem. - To prosta operacja!

Wp艂ata 80 milion贸w euro!

- Gdzie s膮 te pieni膮dze? - Nie istniej膮.

My艣la艂e艣, 偶e napad艂em na bank, 偶eby wp艂aci膰 pieni膮dze?

- Nie zrobi臋 tego. - Zrobisz albo ja to zrobi臋.

Po twojej 艣mierci.

On si臋 nie cofnie. Niech pan robi, co ka偶e. Jestem policjantem.

Za 30 sekund zabij臋 zak艂adnika!

Pi臋knie. Mamy kilka z艂otych. Teraz przelejemy je na kilka kont.

Nie mog臋 tego zrobi膰. Potrzebny jest akcept dyrekcji generalnej banku.

- R贸b swoje, kolega zajmie si臋 reszt膮. - Niech pan robi, co ka偶e.

- Banco Nacional, San Jose, Kostaryka? - Dawaj, dawaj!

Wyci膮gnij kaset臋 z magnetowidu.

- Malwina ci powiedzia艂a? - Nie.

- A kto mnie zabije? - Niestety, nie ja. Da艂em ci s艂owo.

Mo偶e Rita, mo偶e Zidane. Masz jakie艣 preferencje?

- Wiesz, 偶e musisz wpisa膰 te kody? - Nie wiem.

Wiesz. Mam 1 0 zak艂adnik贸w. B臋d臋 ich rozwala艂 po kolei. Ciebie na ko艅cu.

Wychodzi po 8 milion贸w od 艂ebka. Nawet niedrogo.

Na dole jest kobieta w ci膮偶y. Chyba liczy si臋 podw贸jnie.

Od niej mam zacz膮膰?

Wpisuj te konta!

Co by艣 zrobi艂, gdyby okaza艂o si臋, 偶e jeden z twoich ludzi to policjant?

- Uciek艂bym z kraju. - Jeste艣 wytresowany. Nie cofniesz si臋.

Pr贸bowali wydoby膰 z niego numery kont.

Nie poda艂. Zabiliby go.

- Mnie si臋 wydaje, 偶e... - Co ci si臋 wydaje?

Siadaj, Kruchy. Do roboty.

Grand, rzu膰 bro艅. Jeste艣 zatrzymany do dyspozycji s膮du.

- Pisz cyferki, bo go rozwal臋! - Ju偶, uspok贸j si臋.

TELEFON

呕adnych g艂upich pomys艂贸w.

Bank Polski, s艂ucham.

Do pana.

S艂ucham.

Jacek, poddaj si臋. Prosz臋 ci臋.

Zr贸b to dla mnie. Raz w 偶yciu mnie pos艂uchaj!

To jeszcze mo偶na jako艣 odkr臋ci膰. Przerwij ten absurd.

Od艂o偶y艂 s艂uchawk臋.

Najwyra藕niej postanowi艂 da膰 si臋 zabi膰.

Co艣 ty z ni膮 zrobi艂? Moja siostra z policj膮 na mnie?

Sytuacja si臋 zmieni艂a. Chod藕 tutaj!

R贸b te przelewy, bo nie mam czasu!

Bank jest ubezpieczony. Niech pan robi, co on ka偶e.

Wielgosz, Cymer, Malec, Kamieniew!

Wychod藕cie z r臋kami podniesionymi do g贸ry!

Wi臋c si臋 zabawimy.

- Nie widzi pan, co tu si臋 dzieje? - Co si臋 sta艂o?

- Nic. - Widz臋.

Najwa偶niejsze jest bezpiecze艅stwo zak艂adnik贸w i naszego cz艂owieka!

Je艣li komu艣 co艣 si臋 stanie, nie r臋cz臋 za siebie!

- Zabierz j膮 do jakiej艣 kawiarni. - Tu nie ma 偶adnej kawiarni.

Uwa偶aj na siebie. Prosz臋.

Chod藕.

- Jest pan, panie pu艂kowniku. - Proponuj臋 zawieszenie broni.

Pod warunkiem, 偶e nikomu z cywil贸w nic si臋 nie stanie.

Dotyczy to tak偶e naszego cz艂owieka.

Zastosujemy 艣rodki adekwatne do sytuacji.

- Strzela艂 pan kiedy艣 do cz艂owieka? - Tak.

- Raz? - Raz.

- l co z nim? - Za chwil臋 go zobaczymy. Jest w banku.

Spieprzy艂 pan robot臋. Ja mam za sob膮 Haiti, Jugos艂awi臋, Afganistan i lrak.

- l Grunwald. - Zak艂adnicy le偶膮 na pod艂odze.

- Nie ma na co czeka膰. - Pan komisarz nie chce, by kto艣 zgin膮艂.

Zale偶y mi tylko na bezpiecze艅stwie zak艂adnik贸w.

- Zaczyna pan my艣le膰. Zapami臋tam to. - Kiedy?

Tak jest.

Gdzie jest 艂膮czno艣膰 z naszymi?

Mamy zgod臋 na wyciszenie ca艂ej kapeli.

Spadaj st膮d!

Powtarzam: Jacek Wielgosz, jeste艣 zatrzymany do dyspozycji s膮du.

Masz prawo milcze膰. l rzu膰 bro艅.

Popierdoli艂o ci臋?

WYSTRZA艁 Y

Zamknij mord臋!

Masz podjecha膰 pod praw膮 stron臋 dachu. B臋d臋 tam.

Nie strzelajcie. Jestem policjantem!

Daj mi bro艅!

Zostaw! Zaraz go...

Malwina!

Jed藕!

Rita!

Pod 艣cian臋!

Nie!

Karetka!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.