All language subtitles for OFFICER Episode 10 POLISH TV SERIES Subtitles HD

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

- Potrzebuj臋 dokumenty. - Paszport zam贸wi艂em w Holandii.

B臋dziesz obywatelem Argentyny. P贸艂 rosyjskim, p贸艂 polskim 呕ydem.

- Karty pobytu robimy tutaj. - Globalna wioska.

- Sk膮d masz te kody? - Dobre pytanie.

Dzie艅 dobry, kochanie.

- St臋skni艂em si臋 za tob膮. - Ja za tob膮 te偶.

- Kocham ci臋. - Tylko tak m贸wisz.

Cze艣膰, siostra.

Skowronki moje...

- Zobacz te sukieneczki. 艁adne? - Okropne.

Zwariowa艂e艣? 艁adne s膮.

Niez艂y, co? Chod藕, przejedziemy si臋. Poka偶臋 ci co艣.

- Uwaga. - l co?

- Poprawi艂y si臋 widoki? - Czy ja wiem?

Prosz臋, oto dane techniczne.

- 90 tysi臋cy. Wiesz, ile mamy na koncie? - Ta cena jest w euro.

- To ponad 400 tysi臋cy z艂otych. - Nadal jest w naszym zasi臋gu.

To widzia艂a艣?

Tego nie mo偶na. Tu jest co艣 dla ciebie.

Cze艣膰, zobacz.

Zaczekaj. P贸jdziemy na kaw臋?

Dok膮d jedziemy?

Dzi艣 s膮 imieniny ojca. Pami臋tasz?

- Ale mo偶e Tomek si臋 spieszy? - Nie, nie spiesz臋 si臋.

Pora przedstawi膰 Tomka rodzicom.

Dobrze wygl膮dam?

Nasi rodzice nie przejmuj膮 si臋 wygl膮dem. Dla nich wa偶ne jest wn臋trze.

Sfera duchowa, czysto艣膰 intencji. A to jest u ciebie bez zarzutu.

Tu zgin臋li 1 2 lat temu.

T臋dy szli. Ten gn贸j straci艂 panowanie nad samochodem. Odbi艂 si臋 od muru.

Mama zgin臋艂a na miejscu, a ojciec kilka dni p贸藕niej w szpitalu.

Nawet nie by艂 strasznie pijany. P贸艂tora promila.

- Wsadzili go? - Na 3 tygodnie. Potem go wypu艣cili.

Mia艂 egzaminy na studia. By艂 synem pos艂a czy ministra.

Oni mog膮 wszystko. Polska Zjednoczona Partia W艂a艣cicieli Polski.

- Dosta艂 wyrok w zawieszeniu. - Co si臋 z nim sta艂o?

Chyba nie dr臋cz膮 go wyrzuty sumienia.

Mo偶e zosta艂 porz膮dnym obywatelem albo pos艂em. Jak jego tatu艣?

Nie wiem. Nie interesowa艂em si臋 nim.

Mia艂am 9 lat i nie mieli艣my 偶adnej rodziny.

Byli艣my przez p贸艂 roku w biduli. W domu dziecka.

W dw贸ch bidulach, bo nas rozdzielili.

- Nikt wam nie pom贸g艂? - A kto mia艂 nam pom贸c?

W wieku 1 8 lat odzyska艂em mieszkanie i zosta艂em prawnym opiekunem Malwiny.

Ale nikt? Przecie偶 s膮 instytucje.

lnstytucje 偶yj膮 same dla siebie.

- To przez nas mia艂 k艂opoty syn pos艂a. - Ty i ta twoja martyrologia.

Przecie偶 by艂 kto艣, kto nam pom贸g艂. l te偶 by艂 cz艂onkiem elity.

Najwa偶niejsze, 偶e wyro艣li艣my na ludzi. Dzi臋ki twojej pracy, Jacek.

Dzi臋ki twojemu po艣wi臋ceniu.

Powiedz, Kruszon, kto pozwala na tak膮 niesprawiedliwo艣膰?

艁adne miejsce. Dobry punkt obserwacyjny.

Du偶o ludzi, kt贸rzy nie wiadomo sk膮d maj膮 pieni膮dze.

Z w艂asnej ci臋偶kiej pracy.

- Chcesz rzuci膰 prac臋 w policji? - Ja?

Sk膮d ci to przysz艂o do g艂owy?

Nie k艂am mi. Znam ci臋 kilka lat. Ka偶dy ma czasem dosy膰.

Ka偶dy czasem chce wzi膮膰 fors臋, przy艂膮czy膰 si臋 do ludzi z miasta.

Oni maj膮 kas臋, samochody...

- O co ci chodzi? - Dobrze wiesz.

Forsa jest fajna. Daje wolno艣膰.

Jeste艣my m艂odzi. Ale nie znaczy, 偶e musisz nas od razu poucza膰.

Te偶 fakt. Cz艂owiek na emeryturze przypomina sobie zmarnowane lata.

l jeszcze to nazywaj膮 ''stan spoczynku''.

Pora na mnie. Pozw贸lcie, 偶e zap艂ac臋. Chyba p贸jd臋 do ko艣cio艂a.

Kocham ci臋.

Dziewczyna po lewej to z艂odziejka. Zwin臋li艣my j膮 tutaj z Kruszonem.

Fanty oddaje ch艂opakowi na wprost.

- Co jest? - Jak si臋 domy艣lasz, jestem z policji.

Ja ju偶 jestem zresocjalizowana i nie kradn臋.

Tu j膮 mamy! Dzwo艅 po policj臋.

Ja jestem z policji. Tam jest poszkodowana.

- Skr臋膰 tutaj. - Tak jest.

- Jednak m贸wi. - Tak jest.

Kiedy艣, 偶eby obrabowa膰 bank, trzeba by艂o wej艣膰 i rozpru膰 sejf.

Dzisiaj wystarczy dosta膰 si臋 do komputera w najmniejszym oddziale.

- Takim jak ten? - Tak.

W tym budyneczku z pewno艣ci膮 zrobisz to, co ci powiedzia艂em.

- Niemo偶liwe. - Mo偶liwe. 呕ycie bandyty to 艂atwizna.

abowa膰 艂atwo, nie ma kary 艣mierci.

Policja nie 艂apie, a je艣li 艂apie, to wyroki s膮 kr贸tkie.

S臋dziowie s膮 przekupni. Czasami my艣l臋, po co ja si臋 tak m臋cz臋.

Chyba jako wicepremier nie biedujesz?

Nie. A ty nie my艣la艂e艣 o zmianie dru偶yny?

- Nie rozumiem. - ozumiesz.

Nie chcia艂by艣 偶y膰 tak, jak oni? Kra艣膰, sprzedawa膰 dzieciakom narkotyki?

Nie. Ja nie mam na to wyobra藕ni ani odwagi.

Masz.

- A on? - Co on?

- Naprawd臋 nic nie m贸wi? - Nie m贸wi i nie s艂yszy.

Jed藕.

Nigdy ci臋 nie kusi艂o?

Jestem prostym cz艂owiekiem. Jak wi臋kszo艣膰 ludzi.

Nie rozumiem nieuczciwo艣ci. Jak mo偶na skrzywdzi膰 cz艂owieka?

My艣lisz, 偶e uczciwi ludzie stanowi膮 wi臋kszo艣膰?

A mo偶e ja chc臋 by膰 ostatnim sprawiedliwym?

Mo偶e by艣 zaczeka艂?

Naprawd臋 mo偶na st膮d wyprowadzi膰 dziesi膮tki milion贸w euro?

Tak. W systemie komputer贸w banku panuje pe艂na demokracja.

Nie ma wa偶niejszych i mniej wa偶nych. Wystarczy mie膰 kody.

Je艣li z takiej pipid贸wy mo偶na wyprowadzi膰 miliony...

- ... to czemu ludzie tego nie robi膮? - Sk膮d wiesz, 偶e nie robi膮?

Kt贸ry bank si臋 przyzna, 偶e jego system jest nieszczelny?

l 偶e pieni膮dze jego klient贸w nie s膮 bezpieczne?

Skoro tak m贸wisz...

Dobrze, robimy ten.

Dzi臋kuj臋, 偶e przysz艂a艣.

Co chcesz zrobi膰?

Nie mog臋 d艂u偶ej oszukiwa膰 Malwiny.

Czuj臋, 偶e ona si臋 domy艣la, 偶e Grand prowadzi podw贸jne 偶ycie.

- Dlaczego nie mo偶esz jej oszukiwa膰? - A ty by艣 potrafi艂a oszukiwa膰 ysia?

Ja j膮 kocham.

''Jednego serca, tak ma艂o mi trzeba.

A jednak widz臋, 偶e 偶膮dam za wiele''.

M贸w dalej.

- Ona si臋 domy艣la, 偶e on co艣 ukrywa. - Wi臋c jego te偶 nie chcesz oszukiwa膰?

Nie kpij.

- Wola艂bym, 偶eby nie by艂 jej bratem. - Ale jest jej bratem.

Chc臋, 偶eby wiedzia艂a, kim jestem naprawd臋.

To jest dla mnie bardzo wa偶ne. Dla mnie i mojej przysz艂o艣ci.

Twoja przysz艂o艣膰 to policja. Zawsze chcia艂e艣 by膰 ofi cerem.

Chcesz zrezygnowa膰?

Malwina b臋dzie wsp贸艂pracowa膰. Ona czuje, 偶e z nim jest co艣 nie tak.

Na wsp贸艂prac臋? Przeciwko bratu?

- Pa艅stwo nam przeszkadzaj膮. - Przepraszam.

- Mamy towarzystwo. - Wiem. Chod藕.

Jako tw贸j dow贸dca rozkazuj臋 ci kontynuowa膰 akcj臋.

To romantyczne powiedzie膰 siostrze bandyty, 偶e jest si臋 policjantem.

Ale nie masz takiego prawa. Czy pomy艣la艂e艣 o nas?

To s膮 ca艂e miesi膮ce naszej pracy. Pasek, Faber - to on ich zabi艂.

- l braciszek. - My艣l臋 o nich. Ca艂y czas.

W艂a艣nie, 偶e nie my艣lisz. Nie trzeba by艂o si臋 w niej zakochiwa膰.

- Ju偶 dobrze. Nie powiem jej. - Teraz m贸wisz jak policjant.

Napij si臋 w贸dki albo id藕 na si艂owni臋. Nie wracajmy do tego tematu.

ozkaz.

Nie przejmuj si臋 tak. Za jaki艣 czas b臋dzie po wszystkim.

- Po czym? - Dobrze wiesz.

- Szybko o niej zapomnisz. - Nie m贸wmy o tym.

Zapomnisz tak samo, jak zapomnia艂e艣 o mnie.

Cze艣膰, Kruszon.

- Cze艣膰, Jacek. - omantyczny spacer we dwoje?

Najbardziej romantyczne s膮 spacery z siostr膮. Jeste艣 bratem Malwiny?

- Nie m贸wi艂e艣, 偶e masz siostr臋. - Nie m贸wi艂e艣, 偶e masz 偶on臋.

- Wi臋c musimy to uczci膰. Zapraszam. - Mam kilka spraw do za艂atwienia.

Daj spok贸j. Co mo偶na za艂atwi膰 w Polsce w niedziel臋? Ja stawiam.

Bardzo mi艂y ten Grand.

Wychowany, szarmancki. Fajny ch艂opak.

l 艣wietnie ta艅czy.

Nie s艂uchaj tych g艂upot, kt贸re gada mamusia.

Gdybym nie wiedzia艂a, kim jest, to bym na pewno nie uwierzy艂a.

A ty nie jeste艣 ju偶 o mnie zazdrosny?

Ale bije.

Niesamowite, dwa serca.

Dobrze, 偶e mamy siebie. Nawet nie wiesz, jak to dobrze.

Przepraszam, tylko zapytam.

- Chcia艂bym za艂o偶y膰 konto ''Elita''. - To u kierownika na pi臋trze. Pok贸j 1 4.

Tam? Dzi臋kuj臋.

- Jewgienij Jelizariew? - Da.

- Sta艂y adres? - Buenos Aires... Tam jest napisane.

- Chce pan wp艂aci膰, panie... - Jewgienij. Eugeniusz.

Matka wysz艂a za osjanina, a ja si臋 czuj臋 Polakiem.

l tu b臋d臋 inwestowa艂! Mo偶e by膰 na pocz膮tek 50 tysi臋cy?

Mo偶e zainteresuje pana lokata o negocjowanym oprocentowaniu?

Ja tu b臋d臋 budowa艂 kompleks weekendowy. Nie chc臋 blokowa膰 got贸wki.

- Kompleks weekendowy? - Aquapark, fitness, restauracje...

Wi臋c teraz b臋dzie jaki艣 ruch w tej mie艣cinie.

Bo teraz jest tu nudniej ni偶 za komuny. Pan nie pami臋ta tych czas贸w.

- Ca艂e szcz臋艣cie. - Jelizariew...

Niez艂a ta twoja siostra. Tw贸j szwagier to szcz臋艣ciarz. Prawdziwa kobieta.

Szwagier wygra艂.

- Jeste艣 troch臋 zdenerwowany. - Mo偶e troch臋 jestem.

Ka偶dy ma lepsze i gorsze dni.

Mo偶e m贸g艂bym ci jako艣 pom贸c?

Jestem, jak to si臋 m贸wi, twoim przyjacielem.

Nie, chyba nie. aczej sam musz臋 sobie pom贸c.

Puszcz臋 to jeszcze raz.

Mo偶e powiniene艣 si臋 zaj膮膰 grafik膮 komputerow膮? Masz talent.

M贸g艂bym co艣 na tym zarobi膰?

Teraz wchodzisz ty. obimy to, co wymy艣li艂e艣.

Wp艂acamy kilkadziesi膮t milion贸w euro na twoje konto, panie Jelizariew.

A nast臋pnie przelewamy je za granic臋.

Do banku nie wp艂acimy nic, ale z banku wyp艂ynie kilkadziesi膮t milion贸w euro.

Genialnie proste.

Bardzo proste.

Po 1 5 minutach wy艂膮czamy komputer. W mi臋dzyczasie ch艂opaki robi膮 sejf.

Dla zmy艂ki. Potem ewakuacja. Do poniedzia艂ku nikt nic nie wykryje.

A wtedy nie b臋dzie nie tylko kont pana Jelizariewa, ale i jego samego.

A potem co?

Polecimy na Marsa?

To ju偶 wed艂ug w艂asnego 偶yczenia.

Co oznaczaj膮 te czerwone krzy偶yki na postaciach stra偶nik贸w i kasjerek?

Obezw艂adnienie.

Obezw艂adnienie?

- Nic wi臋cej? - Nie.

Nie zamierzamy grzeszy膰 przeciwko pi膮temu przykazaniu.

- A kt贸re to jest? - O zabijaniu.

Popatrz.

Uczestniczy艂em w przekr臋tach, ale nigdy nikogo nie zabi艂em.

Niczego takiego ci nie proponuj臋.

- Jak mo偶na strzela膰 do cz艂owieka? - Mo偶na. Jestem szkolony w tym kierunku.

Szkolenie to jest jedno, a zabijanie to drugie.

Zabi艂e艣 kogo艣?

Zabi艂em.

W Czadzie, w Afryce. ebelianci zaatakowali nasz posterunek.

W艂a艣ciwie strzela艂em na o艣lep.

ano znale藕li艣my 4 trupy i hieny zrobi艂y swoje.

Nigdy mu nie powie. B臋dziemy tu siedzie膰 i s艂ucha膰 bajek.

Znowu nic z tego. M贸wi艂em, 偶eby mu te kicze zabra膰.

DZWONEK DO DZWl

Cze艣膰.

zeczywi艣cie 藕le wygl膮dasz.

- Dlaczego zas艂aniasz to lustro? - Lustro zabiera dusz臋.

A sk膮d wiesz, 偶e przysz艂am si臋 z tob膮 kocha膰?

A mo偶e przysz艂am po powt贸rk臋 z wyk艂adu?

Mo偶e p贸jdziemy do kina? Graj膮 film z Benicio del Toro.

Nie lubi臋 go.

P贸jdziemy, co? Do Muranowa Zd膮偶ymy po reklamach.

Nie rozumiem...

Dobrze?

Tak, chod藕my.

Nie jedziemy do kina?

ozmy艣li艂em si臋. Kto by szed艂 do kina w tak膮 pogod臋?

- Jak膮 pogod臋? - W tak膮 pi臋kn膮.

- Pojed藕my lepiej na wycieczk臋. - Dok膮d on chce jecha膰?

- Do lasu. - Jedziemy do lasu.

Zaczekaj chwil臋.

- Cze艣膰, Per艂a. - Cze艣膰. Co艣 ty na siebie w艂o偶y艂?

- Kim jest ta lalka? Przedstaw mnie. - Masz kluczyki i na benzyn臋.

Przejed藕 si臋 gdzie艣. Poznaj ojczyzn臋.

Chwileczk臋. Tu jest moja ojczyzna.

Prosz臋 ci臋. Jeste艣 moim przyjacielem?

Kochanie, pozw贸l.

- To jest Per艂a. - Malwina Wielgosz, bardzo mi mi艂o.

Ca艂a przyjemno艣膰 po mojej stronie. Per艂owski Jan.

Pojed藕 sobie w g贸ry albo nad morze.

- To auto jest kradzione? - Nie dawa艂bym ci kradzionego auta.

Dlaczego mu da艂e艣 samoch贸d? Dawno go znasz, tego...

Per艂臋. Od urodzenia.

W samochodzie by艂 nie tylko pods艂uch, ale i GPS.

A co to jest GPS?

System nawigacji satelitarnej.

Dzi臋ki niemu oni by wiedzieli, gdzie jeste艣my.

Jacy ''oni''?

Zaraz ci wszystko wyja艣ni臋.

- Tylko... - Tylko co?

Tylko ci si臋 o艣wiadcz臋.

Chc臋 ci臋 prosi膰 o r臋k臋. Kocham ci臋 i chc臋, 偶eby艣 by艂a moj膮 偶on膮.

Je偶eli ty te偶 chcia艂aby艣 sp臋dzi膰 reszt臋 偶ycia ze mn膮...

... to ja jestem do twojej dyspozycji.

Nie umiem m贸wi膰. Przepraszam.

Jaki pi臋kny.

- Musia艂e艣 wyda膰 na niego maj膮tek. - az si臋 cz艂owiek o艣wiadcza.

Teraz dopiero jest pi臋kny.

Jeszcze mi nie odpowiadaj. Musz臋 ci co艣 jeszcze wyja艣ni膰.

Jeste艣 pierwszym ch艂opakiem, kt贸rego akceptuje m贸j brat.

- Grand? - Jaki Grand? Jacek.

W艂a艣nie to ci musz臋 wyja艣ni膰.

Ale co? Powiedz, o co chodzi?

Gdzie my jeste艣my?

Gdzie ja to wsadzi艂em?

Jeste艣my u mnie w domu.

Przecie偶 by艂am u ciebie w domu.

Przychodzi pani do sprz膮tania, w szafie s膮 wyprasowane koszule.

To nie s膮 moje koszule. S膮 w艂asno艣ci膮 Centralnego Biura 艢ledczego.

Ani to nie jest m贸j dom, ani ja nie jestem tym, kim my艣lisz, 偶e jestem.

Ta pani pracuje w policji.

Ale sprz臋t!

Marek, wicepremier, przedstawia艂 mi ciebie jako swojego przyjaciela.

K艂ama艂.

Politycy tak czasem robi膮. Ja pracuj臋 w innym ministerstwie.

Jestem policjantem.

Tomasz Kruszy艅ski.

- Podkomisarz. - To si臋 akurat zgadza.

Prowadz臋 艣ledztwo w sprawie twojego brata Jacka, pseudonim Grand.

- To ma by膰 偶art? Pseudonim, 艣ledztwo. - To nie jest 偶art.

Jestem oficerem policji.

Ja sobie zaraz p贸jd臋.

Chodzi o te przekr臋ty w Emersonie? Nakradli i chc膮 zrzuci膰 win臋 na Jacka.

Niestety, nie.

Zosta艅 ze mn膮, a poznasz ca艂膮 prawd臋.

Ma艂y! Chod藕 tutaj!

Zawo艂aj Krzysia Per艂owskiego. Powiedz, 偶e ojciec przyjecha艂.

Biegnij.

Damian, zawo艂aj 艢lepego! Zgred przyjecha艂! 艢lepy ma widzenie!

Albo stracili艣my Kruchego, albo jest w niebezpiecze艅stwie. Jad臋 z brygad膮.

Jaki 艂adny samoch贸d, tato, taki g艂adki.

- Sk贸ra. Jaki kolor? - Szara.

- Jed藕my do domu. - Przecie偶 wiesz, 偶e nie mam praw.

Uciekniemy, przecie偶 nikt nas nie dogoni.

SYENA POLlCYJNA

Co si臋 dzieje?

To stra偶 miejska. Chyba maj膮 jakie艣 膰wiczenia.

Jed藕my ju偶. Na co czekamy?

Prosz臋 podnie艣膰 r臋ce do g贸ry i powoli podej艣膰 w nasz膮 stron臋.

Prosz臋 podnie艣膰 r臋ce do g贸ry i powoli podej艣膰 w nasz膮 stron臋.

Kogo oni wo艂aj膮?

Chyba 藕le zaparkowa艂em samoch贸d. Zaraz to za艂atwi臋 i wr贸c臋.

To ju偶 nie jedziemy, tato?

Czy mog臋 si臋 po偶egna膰 z synem?

Prosz臋.

Chc臋 si臋 tylko po偶egna膰 z synem.

- Komisarzu? - Spokojnie. To nie jego szukamy.

Krzysiu...

Jazda, tato.

Dzisiaj nie mog臋 ci臋 zabra膰. Odprowadz臋 ci臋 do pani.

Nie chc臋 tu by膰.

Chod藕, synku. Odprowadz臋 ci臋 do pani.

Tato, ja ju偶 nie chc臋 tu by膰.

Musz臋 i艣膰 do prawdziwej szko艂y muzycznej i mie膰 dom.

Nie mam go.

Cze艣膰.

Wol臋 nie mie膰 ojca, ni偶 takiego, kt贸ry mnie oszukuje.

Czym mog臋 panom s艂u偶y膰?

Podwieziesz mnie do miasta.

- Na Cyryla, Mostowskich, na akowieck膮? - Zobaczymy.

Kocham ci臋, tato.

Ju偶 jest wszystko w porz膮dku.

Musz臋 sobie teraz wszystko przemy艣le膰.

- ld藕 ju偶. - Przecie偶 widz臋, 偶e nie jest dobrze.

ld藕 ju偶.

Co ci si臋 sta艂o?

Nic. Jest dobrze.

- Gdzie on jest? - Kto?

Czyj to samoch贸d?

Przepraszam, 偶e bez nakazu.

To chyba si臋 nadaje do muzeum krawiectwa?

Tomasz Kruszy艅ski, Warszawa, ulica Brzomi艅skiego 1 6.

Je艣li go nie znasz, to kradziony.

Nie znam 偶adnego Kruszy艅skiego.

DZWONl TELEFON

Znalaz艂 si臋?

Zaraz tam b臋d臋.

Jed藕 do siebie na Prag臋. A potem wezm臋 samoch贸d i oddam panu Kruszy艅skiemu.

- To znaczy, 偶e on jest wasz? - A co to ciebie obchodzi?

Przecie偶 go nie znasz.

Cze艣膰.

Cze艣膰.

Kiedy gramy ten mecz?

ita zawiadamia ch艂opak贸w z dru偶yny. Przysz艂y weekend?

Dla mnie w porz膮dku.

Kochanie, chcemy spr贸bowa膰 gry w polo.

W polo?

Do widzenia.

Cze艣膰.

Cze艣膰, Kruchy.

Co si臋 sta艂o? Wszystko gra?

- Wszystko w porz膮dku. - Nie k艂am.

Przecie偶 widz臋. Nie by艂a艣 mi艂a dla Tomka. O co chodzi?

- Chc臋 i艣膰 na obiad. - Na obiad? Dopiero 1 2.00.

Jestem g艂odna.

Daj to jeszcze raz.

- Nie by艂a艣 mi艂a dla Tomka. O co chodzi? - Chc臋 i艣膰 na obiad.

- Na obiad? Dopiero 1 2.00. - Jestem g艂odna.

- Co my艣lisz? - To, co ty.

Jestem g艂odna!

Jarz膮bek...

... my艣lisz to, co ja?

Tak. Ona wie, 偶e tam jest pods艂uch. Wie o nas.

- Sk膮d wie? - On jej powiedzia艂.

Powiedzia艂 jej, kim jest.

To niemo偶liwe. Jak mo偶na zrobi膰 co艣 takiego?

To jest mo偶liwe. Zakocha艂 si臋 w niej. Nie miej z艂udze艅. Jest ju偶 po akcji.

Musimy go wycofa膰. Grand go zabije.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.