All language subtitles for Pose.S03E04.720p.WEB.h264-GOSSIP

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Chłodny wrzesień

Rozdmuchuje nasiona

Rozkwitły plony Kolejny raz w tym roku

Ale ja wrócę

Silniejszy

Wrócę do siebie

Do mojej ojczyzny

Bez żadnej powagi

Z podniesioną głową

Ta ziemia jest nadal

Moim domem

Wołałem mojego Boga

Lecz spał tamtego dnia

Chyba będę musiał polegać na sobie

Ta ziemia jest nadal

Moim domem

- Przestań się wiercić. - Nie panuję nad tym.

- Jestem cała w nerwach. - Ja też. Ale jesteśmy w dobrych rękach.

Masz powiększone węzły chłonne. To powszechne u osób z AIDS.

Kiedy dostaniemy wyniki biopsji, będziemy wiedzieć więcej.

Żeby tylko nocne poty minęły. Od tygodni nie przespałem nocy.

Mogę pomówić z Pray Tell'em na osobności?

Zostańcie. To moja rodzina.

Badania tkanki potwierdziły moje przypuszczenia. Masz chłoniaka powstałego wskutek AIDS.

- Rak? - Tak.

Nie masz limfocytów T, których potrzeba do walki z rakiem.

Nie mogę więc leczyć cię bezpiecznie.

A co z... chemią?

Chemioterapia może zabić raka, ale również ciebie.

Ile mi zostało?

Najwyżej pół roku.

Jebać to. Jego też. Skurwysyn.

Widziałam mnóstwo pacjentów w takim samym stanie.

Nocne poty, gorączka, obrzęk gruczołów. Wyzdrowieli i żyją.

Zasięgniemy drugiej opinii.

Pray. Gdzie zniknąłeś?

- W porządku? - Nic mi nie jest.

- Nie martwcie się o mnie. Żaden białas w fartuchu nie będzie mi mówił, że mam się poddać. - Amen.

Zawsze wiedziałem, że mam ograniczony czas.

Ale teraz... wiem to na pewno.

I muszę go mądrze wykorzystać.

Muszę powiedzieć tym, których kocham, że ich kocham.

- Kocham cię, Pray. - Ja też.

Kocham was.

Muszę powiedzieć to jeszcze innym osobom.

Tym, którym muszę wybaczyć.

Kategoria to...

Żyj...

Pracuj...

Pozuj!

Moje serce płacze

Samotnymi łzami

Moja poduszka nigdy nie wyschła

Z samotnych łez

Wracam do domu

Powiedz, że to zrobisz

Moje serce płacze

Samotnymi łzami

Moja poduszka nigdy nie wyschła

Z samotnych łez

Wracam do domu

Powiedz, że to zrobisz

Prayerful?

- To ty, skarbie? - Cześć, mamo. Pomyślałem, że zrobię ci niespodziankę.

Cóż za błogosławieństwo. Po tylu latach.

- Ile minęło? - Całe wieki.

Głodny? Zrobię ci rybę na obiad.

- Ciotka Latrice i Jada przyjdą? - Przecież to oczywiste.

Nawet nadciśnienie nie odciągnie jej od mojej kuchni.

Spójrzcie tylko. Wchodź.

- Pięknie się smażą. - A jakże.

- To prawdziwy jedwab? - Oczywiście.

- Myślisz, że nosiłbym sztuczny? - Mam wyjąć rocznik z liceum?

Nie zawsze byłeś łabędziem.

Ile kosztuje taka koszula? 100, 200 dolarów?

Co za nietakt.

Nazywaj mnie jak chcesz, ale za pieniądze, które wydajesz na ciuchy

- można by naprawić dach w kościele. - Przestań paplać.

Mój synek wrócił.

Opowiedz nam o życiu w Nowym Jorku.

Jest dobre. W porządku.

Dużo wyzwań. Dlatego przyjechałem.

- Mogę pożyczyć tylko 50 dolarów. - Cicho. Przyjechałeś, bo potrzebujesz pieniędzy?

Nie, mamo.

Przyjechałem, bo chcę ci coś powiedzieć.

Gorzej niż ostatnim razem nie będzie.

Kiedy otworzyłem się przed tobą i powiedziałem ci, że jestem gejem?

Zaczyna się. Nie mów więcej o swojej seksualności.

- Ja nie gadam o moim życiu seksualnym. - Bo nie masz o czym.

Nie po to przyjechałem. Chcę porozmawiać o moim zdrowiu.

- Chodzi o cukier? - Nie, nie mam cukrzycy.

Więc co? Anemia? Astma?

Nie. Nie da się tego powiedzieć inaczej...

Mam AIDS.

Umieram.

Od...

sześciu lat mam HIV i nie chciałem was tym obarczać dopóki nie będzie źle.

Wiem, że sporo przeszliśmy. Nie chcę cię zasmucać, mamo.

I przepraszam.

Naprawdę.

- Mamusiu... - Pray, niech idzie.

Wiedziałam, że to się stanie. Ojcze Niebieski, ocal jego duszę

- przed wiecznym potępieniem. - Proszę, przestań.

Nie potrzebuję twoich modlitw. Potrzebuję miłości.

Nie przestałam cię kochać. Nienawidzić grzech, kochać grzesznika.

Martwię się o twoją duszę.

Zamknij tę okropną mordę.

Gdybyś dbała o czyjąkolwiek duszę, wstawiłabyś się za mną,

- kiedy kościół osądził mnie za rozwód. - Miałaś bękarta z żonatym mężczyzną.

Zostałam wykluczona. Przez jakieś przestarzałe prawo,

- które wymyślili 3000 lat temu. - Słowo boże jest niezmienne.

Rozwody, homoseksualizm, pedofilia.

Nie wsadzaj tych słów obok siebie. Twój Bóg takim mnie stworzył,

- i wszystko ze mną w porządku. - Bóg stworzył cię na swoje podobieństwo.

- Wszystko inne to wybór. - Myślisz, że wybrałem to,

żeby być nazywanym pedałem i bicie mnie w dzieciństwie?

Albo że wybrałem utratę wszystkich, których kochałem?

Czasem myślę, że nie zachorowałbym gdyby nie kościół i to jak mnie potraktował.

Od tego zaczęły się problemy.

Picie i narkotyki... Przygodny seks...

Tak mi przykro. Pray, nie wiedziałam.

Wiem, że nie naprawię tego, co już się stało,

ale wiedz, że zawsze cię kochałam.

I obiecuję, że będę z tobą aż do końca.

Znajdę twoją mamę, zanim całkiem oszaleje.

Charlene?

Ja też jestem przy tobie. Nawet jeśli nie zawsze się zgadzamy.

- Gdzie idziesz? - Do kościoła.

Muszę zabrać solistę na nabożeństwo. Przyda mi się towarzystwo.

- Nie pójdę do tego okropnego miejsca. - Zważaj na słowa. Taka wizyta dobrze ci zrobi.

- Polubisz nowego pastora. - Kto to?

Vernon Jackson.

- Chyba sobie jaja robisz. - Bóg przebacza i zapomina.

Idziemy.

Pozwól mi żyć swoim życiem

Panie, niech będzie przyjemne

Czy powinnam zyskać pochwałę?

Zapomnij o Kalwarii

Chwila. Mam pomysł.

Devin, wejdziesz po Angeli. Spróbujmy.

Chwała Bogu

Chwała Bogu

Chwała Bogu

Za wszystko

Co zrobił

Za każde

Zwycięstwo, które odniósł

Chwała Bogu

Za wszystko

Co zrobił

Bardzo dobrze.

Dużo lepiej śpiewacie.

Dziękuję, siostro Williams. Siostro Simms. Bracie Walker.

Pastor Vernon Jackson.

Nie sądziłem, że kiedyś tak cię nazwę.

Dobrze cię widzieć, bracie Pray. Ile minęło? 20 lat?

25.

Czemu zawdzięczam tę wizytę?

A gdybym powiedział, że przyjechałem cię zobaczyć?

- Mam żonę, Pray. - Którą przekonałeś? Cheryl?

- Tinę? - Ebony. Mamy trójkę dzieci.

Ebony Alexander?

Poślubiłeś moją licealną przyjaciółkę?

Wiesz, że mówiłem jej wszystko o naszym romansie?

Ona wie wszystko, a On zna twoją przeszłość.

Żyję swoją prawdą. Jestem szczęśliwy. Zajęło to trochę czasu,

ale powstrzymałem te uczucia. Z pomocą Ebony.

Dokonałem wyboru i postanowiłem oddać całe życie Chrystusowi.

- To mój dom. - Myślałem, że ja nim jestem.

Tak powiedziałeś.

Kiedy byliśmy młodzi. Kłamałeś?

Nie. Kochałem cię.

Nie wstydzę się tego, ile dla mnie znaczyłeś,

ale prosiłeś, żebym odsunął się od kościoła...

Nie, to kościół odsunął mnie. I nie jestem jedyny.

Każdego roku widzę setki dzieci, które przyjeżdżają do miasta

i szukają tego, co utraciły po tym, jak kościół je wyrzucił.

Oto, co twój kościół zro...

Oto, co twój kościół zrobił...

mnie.

- Obiecuję, że jeśli uklękniesz... - Byłem już na kolanach.

Otrzymywałem błogosławieństwo od wielu mężczyzn.

Nigdy nie jest za późno na zbawienie.

Dla mnie jest za późno.

Umieram.

- Co? - Tak.

Jak to?

Myślę, że dobrze wiesz. Przez to, co zabija nas wszystkich.

- Nas? - Tak. Nas.

Zaczekaj, Pray. Przyjdź dziś na kolację.

- Będzie Ebony i dzieci. - To okropny pomysł.

"Gniewajcie się, a nie grzeszcie.

Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce.

- Ani nie dawajcie miejsca diabłu". - Serio? Cytujesz mi Biblię?

W końcu wyszłaś z pokoju.

Chcesz porozmawiać?

Powiedz coś, mamo.

Nie ma o czym mówić, dziecko. Mleko się rozlało.

Kiedy powiedziałeś, że jesteś gejem, wiedziałam, że to złapiesz.

Widziałem się z Vernonem. Idę do niego na kolację.

Prayerful, nie chcę, żebyś kłócił się z pastorem.

Jest dla nas dobry.

Pomógł mi w czasach tak strasznych, że sobie nie wyobrażasz.

- Jakich? - Kiedy byłam tak samotna, że nie miałam sił wyjść z łóżka.

Martwiłam się o ciebie. O to, co robiłeś

i w jakie kłopoty się pakowałeś.

Nie masz pojęcia, jak bolesne jest mieć syna,

który odwraca się od wszystkiego, czego go nauczono.

Który odrzuca słowo Boże.

Martwię się o twoją duszę, Pray. O twoją duszę!

Nie. Martwisz się tylko o to, co w kościele o tobie pomyślą.

Nie o mnie i moją duszę. Gdybyś się martwiła...

powstrzymałabyś swojego męża przed tym, co mi robił przez te wszystkie lata.

- Dobrze wiesz, że nic nie wiedziałam. - Przecież wszystko ci powiedziałem!

- Ale przestał, prawda? - Kiedy dorosłem na tyle, żeby go odepchnąć.

- To co miałam zrobić? - Uwierzyć mi i go zostawić.

- Nie mogłam sama cię wychowywać. Potrzebowałeś ojca. - Nie.

Potrzebowałaś męża, żeby zachować twarz przed kościołem.

Nie masz pojęcia, jak ciężko było mi odnaleźć się w świecie.

Twój ojciec był dobry i chciałabym, żeby Pan nie zabrał go do siebie w tak młodym wieku,

ale kiedy zmarł, potrzebowałam mężczyzny.

Ernest nie był idealny, ale zapewniał nam byt.

Dlaczego nie ruszysz do przodu?

Ruszyłem.

Niech będzie. Nie było cię 20 lat.

Zostaw przeszłość taką, jaka jest.

Dobrze.

Szczęśliwy to dzień

W którym Jezus obmył mnie z grzechu

Nauczył mnie

Patrzeć

Walczyć i modlić się

O tak, walczyć i modlić się

Wszyscy mówią Że to szczęśliwy dzień

Dobra robota. Widzimy się w niedzielę.

- Wracamy razem do domu? - Tak, chętnie.

Wygrywając palcami mój ból Wyśpiewywał swoimi słowami moje życie

Delikatnie zabijał mnie swoją piosenką

Opowiadał całe moje życie swoimi słowami

Delikatnie zabijał mnie swoją piosenką

- Kiedy śpiewasz, wyglądasz tak radośnie. - Uwielbiam śpiewać Panu.

Chciałbym śpiewać tak dobrze, jak ty. Masz wyjątkowy dar, Pray.

- Myślisz, że mam dar? - Jesteś moim ulubionym piosenkarzem.

Prayerful!

Freddy, przecież ją znasz.

- Ja znam! - Pozwólmy Freddy'emu.

"Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra,

z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru".

- Brawo. - Pięknie. Mój chłopiec.

- Teraz ja. - Dam ci coś dobrego.

Może List do Rzymian 13:8.

"Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością.

Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo".

- Skarbie, jemy kolację. - Wiem. To zajmie chwilkę.

Byliście niesamowici.

Będę za 10 minut. Dziękuję.

Pani Williams odchodzi. To nie potrwa długo.

Będziesz jeszcze, kiedy wrócę?

Oczywiście.

- Przyda mi się pomoc przy zmywaniu. - Na tym akurat się znam.

To prawda.

Zachowujcie się.

Dzieci, zbierzcie talerze.

- Wychowaliście mądre i grzeczne dzieci. - Dziękuję.

Sam paru wychowałem, ale raczej nie potrafią cytować Biblii.

Za to znają wszystkie teksty Whitney i Janet.

Ja też.

Pamiętasz, jak się kiedyś ruszałam?

Kapitanka cheerleaderek, królowa balu. Nadal masz to coś.

Niemal słyszę twoje myśli. "Dlaczego wyszła za Vernona"?

Przyznaję, że musiałem zebrać szczękę z podłogi, kiedy mi powiedział.

Mogłaś mieć każdego.

To prawda. Ale Vernon to dobry człowiek.

Wierzę w niego. W to co tworzy, w jego misję,

ile znaczy dla naszej społeczności. O to chodzi w małżeństwie.

Bierzesz wszystko co dobre i złe.

Czyli przymykasz oko na fakt, że twój mąż jest gejem?

Znam go. I ufam mu. Nie chcę tego pogarszać.

Ale potrzebuję twojej pomocy. Proszę cię jak starego przyjaciela.

Zauważyłeś, że między niemowlakiem a Cynthią jest 5 lat różnicy?

To dlatego... że nie sypia ze mną.

Wiem, co łączyło was w szkole.

Słyszę, jak do ciebie mówi.

Widzę, jak na niego patrzysz.

Chcę, żeby czuł się dobrze.

Ebony, prosisz mnie, żebym ci powiedział, jak go zadowolić?

- Tak. - Skarbie,

twój mąż jest gejem. Podobają mu się mężczyźni.

- Nie zmienisz tego. - Nie. Jest silnym, dobrym i pobożnym człowiekiem.

Bóg nie obarczyłby go czymś, czego nie może pokonać.

Jest taki, jakim Bóg go stworzył. To nie wybór.

- Za to ty dokonałaś wyboru. Dlaczego? - Bo wierzę w małżeństwo.

Jeśli nasze małżeństwo nie przetrwa, to każde inne też się rozpadnie.

Twoje małżeństwo nie jest silne. Stoicie na ruchomych pisakach.

Wiem, że kościół uczy, że trzeba trwać przy swoim mężczyźnie.

Te kłamstwa wymyślili faceci, żeby mogli się zabawiać

- i wracać do domu, kiedy tylko chcą. - A to co?

To znaczy, że nawet we własnych kościołach czarni czczą białego mężczyznę.

Jezus nie odpuścił nam grzechów radością i pokojem.

Ukrzyżowanie to męka i ból.

Pan mówi nam, że życie jest pełne przemocy. Że jest okrutne. I że boli.

Ale im bardziej cierpimy, tym jesteśmy bliżej Boga.

Twój Bóg brzmi jak skończony dupek.

Pray Tell. To boli. Musisz mi pomóc.

Proszę.

Mama już idzie.

- Jak poszło? - Pani Williams odeszła w spokoju.

Nie przywykłem do tego.

- To prawda. - Jak u was? Wyjawiłeś tajemnice?

Nie musiałem.

Przyjemna noc.

Chodźmy się przejść.

- Nie byłem tu od lat. - Wygląda inaczej?

Tylko my się zmieniliśmy.

- Czas obszedł się z tobą łaskawie, pastorze Vernon. - Dziękuję.

Powinieneś powiedzieć: "Z tobą też".

Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają. Nadal muszę cię wszystkiego uczyć.

Z tego co pamiętam,

uczyliśmy się nawzajem. W tym miejscu.

Tego, co ważne.

Bardzo za tobą tęskniłem.

- Napraw to, Jezu. - Nigdy nie przestałem cię kochać.

Ojcze, przyjdź i uratuj Vernona przed nim samym.

Przebacz mu za ruinę, którą chce z siebie zrobić

w daj mu rozum. W imię Jezusa, amen.

- Przestań. To moje życie. - Czego ty chcesz?

Znów cię zobaczyć. Zastanowić się nad naszą przeszłością.

Obudziłeś coś we mnie.

Miałeś wtedy rację. Powinienem był z tobą uciec.

- Ale za bardzo się bałem. - Masz żonę i dzieci.

- Nie możesz ich porzucić. - Spytałeś, czego chcę.

Właśnie tego.

Wygrywając palcami mój ból

Wyśpiewywał swoimi słowami moje życie

- Nie zostało mi wiele czasu. - Nieważne. Chcę tylko być z tobą.

Ale masz rodzinę i parafię.

Nie pozwolę, żebyś zniszczył sobie życie dla sześciu miesięcy ze mną.

To mój wybór.

Chciałem podjąć go wtedy, ale robię to teraz.

Ja umieram, Vernon.

Na AIDS.

Byłem z tobą na początku.

Pozwól mi być na końcu.

Jesteś miłością mojego życia, Pray.

Nie chcesz, żeby nasza historia miała inne zakończenie?

Wyśpiewywał swoimi słowami moje życie Delikatnie zabijał mnie swoją piosenką

Przepisanie przeszłości nie zmieni mojej przyszłości.

Wiem, jak kończy się moja historia.

Jeśli chcesz przepisać swoją, proszę bardzo, ale ja nie mogę trzymać długopisu.

Pray, możemy przepisać naszą historię. Proszę, żebyś uwierzył we mnie.

W nas.

"Martwa jest wiara bez uczynków".

Jakub 2:26.

Opowiadał całe moje życie swoimi słowami

Delikatnie zabijał mnie...

Wracam do domu w niedzielę.

Autobus wyjeżdża o 17.

Będę.

Wyśpiewywał moje życie

Delikatnie zabijał mnie swoją piosenką

Opowiadał całe moje życie swoimi słowami

Delikatnie zabijał mnie

Swoją piosenką

Widać wszyscy mamy sekrety.

- Nie mów ciotkom. - Powiem coś, co zawsze powtarzałaś.

- Bóg wie wszystko. - To prawda.

Muszę o coś zapytać. Kiedy tu mieszkałeś, ile razy

wymykałeś się, żeby pojechać do Nowego Jorku?

Chyba co tydzień. Kiedy tylko mogłem sobie na to pozwolić.

Siedziałam przy oknie i czekałam, aż wrócisz.

Pewnego dnia nie wróciłeś.

Mam nadzieję, że nie narobiłeś bałaganu w domu pastora.

Mają tam bałagan i bez mojej pomocy.

Wiesz, co w was uwielbiam? Każdy choler...

Każdy z was ma sekret i myśli, że inni o nim nie wiedzą.

- Ale wszyscy wiedzą. - Bo pokój jest ważniejszy od prawdy.

Bo dzięki kłamstwom czujesz, że żyjesz.

To one podtrzymują w tobie ogień.

Są jedynymi prawdziwymi rzeczami w tym zapomnianym przez Boga miasteczku.

Po to przyjechałeś? Żeby mnie zganić?

- Zmieszać z błotem własną matkę? - Nie przekląłem cię.

To ty mnie przeklęłaś mówiąc, że nigdy nie będę zbawiony.

Odszedłem, bo tu nie byłem bezpieczny. Wróciłem, żeby wszystko naprawić.

Ale mamusiu... Musisz przyznać się do winy.

Do tego, że pozwoliłaś mu mnie krzywdzić.

Do wyrzucenia mnie i wybrania kościoła, kiedy ja tylko...

powiedziałem ci prawdę.

Wiem.

Wiem, że postąpiłam źle. Bałam się,

że stracę wszystko, co jest mi znane.

Tego najbardziej się wstydzę. Wiedziałam, że wszystko było jak należy...

Wszystko było jak należy z moim pięknym, zawziętym i utalentowanym chłopcem.

Przepraszam. Możesz mi wybaczyć?

Bo teraz naprawdę chcę postąpić właściwie.

- Tak bardzo cię kocham. - Ja ciebie też.

Mogę o coś zapytać? Wierzysz w zbawienie i w Boga, prawda?

Tak jak ty?

W kogoś na niebie i tak dalej?

Nie.

Ale wierzę, że jest jakiś Bóg.

Jaki on jest, ten twój Bóg?

Jest dobry.

Kochający.

Przebaczający.

- Taki Bóg jest we mnie. - Oj tak. Jest.

Poszedłbyś ze mną raz jeszcze do kościoła?

Myślę, że zapewniłoby nam to pokój.

- No nie wiem. - Dlaczego?

Wątpię czy pójdę tam wiedząc, co świętoszki myślą o takich jak ja.

To może chociaż dla muzyki? Zawsze byłeś gwiazdą w chórze.

Miałeś najładniejszy głos. Mój Bóg dał ci ten dar.

Proszę.

Witaj w domu Pana

To nie ma obcych Każdy jest mile widziany

Witaj w domu Pana Czuj się jak u siebie

W domu Pana

Witaj

Witaj, alleluja

Jesteś tu mile widziany

Witajcie.

- Powiedziałam: witajcie. - Witaj!

Na następną piosenkę zapraszam wyjątkowego gościa.

Dorastał w tym kościele. Jego głos wypełniał ten budynek.

Dawno go tu nie było.

Ale Pan nam go zwrócił.

- Co to, to nie. - Amen.

Prayerful. Dołączysz do nas?

Śmiało. Zostałeś wezwany.

Daj nam tego dnia

Nasz codzienny chleb

Powiedziałeś, że napełnisz Wszystkie moje pragnienia

Zgodnie z Twoim bogactwem

Muszę zapytać

Czy otrzymam to od Ciebie

Podzielę się miłością

Którą mi dałeś

Żeby pokazać komuś, kto się zagubił

I pomóc mu znaleźć jego drogę

Drogę do prawdy i wiary

Żeby mógł być wolny

Tak jak ja

Panie, potrzebujemy Twojej miłości

Panie, potrzebujemy Twojego pokoju

Panie

Potrzebujemy Twojej radości

Tego dnia

Dziękuję Ci, Panie

Za kolejny dzień Dziękuję Ci

Wiem że popełniłem w życiu Sporo błędów

Dziękuję Ci za miłosierdzie I za łaskę

Moje ciało się trzęsie Ale dziękuję za kolejny dzień

Przeszedłem tyle prób i udręk

Ale dziękuję

Jestem zmęczony, Panie

Poddaję się Oddaję moje życie w Twoje ręce

Tego dnia

Przyjechałeś tu, żeby dać pożegnalny występ

i rozerwać nas na kawałki.

Nic się nie zmieniłeś.

- Jak sprawy z mamą? - Chyba dobrze.

Jestem już dorosły a ona została sama,

więc jej wybaczam. Przebaczyłem jej.

- A mnie wybaczysz? - Co takiego?

To, że cię nie chroniłam.

Wiedziałam... a nic nie zrobiłam.

- Przepraszam. - W porządku.

Dlatego chciałaś iść na kurczaka? Żebym przed wyjazdem cię rozgrzeszył?

Przestań się wygłupiać.

Kiedy w Nowym Jorku będzie ci ciężko,

przyjadę, żebyś był z rodziną w tych ostatnich dniach.

Co więcej, zrób wszystko co tylko chcesz i jak chcesz.

Upoważnienie?

Wiem, że masz tam ludzi, których kochasz, ale wiesz jak jest.

Prawo nie pozwoli im podjąć decyzji, bo nie jesteście spokrewnieni.

Podpisz to, a zadbam o to, żeby było tak jak chcesz.

Przyjadę i wszystkiego dopilnuję.

Jakie masz ostatnie życzenia? Wiem, że już o tym myślisz.

- Chcesz parady? - Nie.

Przeciwnie.

Chcę umrzeć spokojnie, w domu.

- I chcę zostać skremowany. - Co mamy zrobić z prochami?

Kupcie medaliki w kształcie serca i napełnijcie je cząstką mnie.

Rozdajcie wszystkim moim przyjaciołom. Jeden dla ciebie, ciotki Latrice i mamusi.

Gdziekolwiek pójdziecie, będziecie mieć kawałeczek mnie.

Nigdy się mnie nie pozbędziecie.

Dobrze. Pozwól mi to dla ciebie zrobić.

Pozwól mi kochać cię tak, jak nie miałam sił wtedy.

Zasługujesz na to.

Jest taka apodyktyczna suka, Elektra, która nie zasłużyła na medalik.

Powiedz jej, że kazałem powiedzieć zza grobu, że może mnie cmoknąć w dupę.

Tyle dobrego z umierania, że nie będę musiał słuchać więcej jej pieprzenia.

Zdrowie.

Musze być sobą

Muszę być sobą

Muszę być wolna

- Elvis jest spoko. - Błagam. Przy Jackie Wilson jest słaby.

Słyszałeś "Lonely Teardrops"?

Muszę być sobą

Być wolna, być sobą

Widzieliście jej zdjęcie policyjne?

Słyszałam, że kiedy ją przymknęli, wciąż miała coś pod okiem.

- Inspirujące. - To bohaterka. - A co z jego trampkami?

Jeśli kiedykolwiek mnie zdradzisz, obedrę cię z butów i ciuchów,

wsadzę je do wanny i podpalę, ale bez benzyny.

Za to z moimi olejkami eterycznymi, żebyś o mnie myślał, kiedy będą płonąć.

Możemy?

Ojcze, dziękujemy ci za to jedzenie i picie, które otrzymujemy.

Jedzmy z pokornymi sercami, kiedy tak wielu głoduje.

Kochajmy się, kiedy tak wielu jest samotnych.

Bądźmy nakarmiani, uzdrowieni, kochani i żyjmy w pokoju.

Amen.

- To przepis mojej mamy. - Smacznie wygląda.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.