All language subtitles for odc.4, Dzieci i ryby głosu nie mają

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian Download
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Co mi się tak przyglądacie?

Czy to moja wina, że tak wyglądam?

Nie, nie i jeszcze raz nie!

Odpowiada za to Krzysiek. On mnie wymyślił.

Krzysiek nazwał mnie: kotomysz.

Kotomysz!

Jak długo z nim jestem? Przestałem już liczyć.

A najgorsze, że zupełnie nie wiem, ile czasu to jeszcze potrwa.

Tęsknota to potęga.

Szczególnie wśród ludzi wrażliwych,

którzy tak bardzo kochają, jak Krzysiek matkę.

Cięgle te listy, odliczane sekundy...

w domu, w szkole, w dzień, w nocy...

Po prostu Krzysiek jest sam.

Jedyny ratunek - luneta.

Jak się ją odwróci, to wszystko maleje. Prawie znika.

Gdyby tak było można z kłopotami...

Popatrzcie, ile tego jest! Wszystko zapisane.

Czego szukam? Czystej kartki. Po co?

Żeby napisać, za jakie grzechy mam się tak denerwować

tym, co Krzysiek wyprawia.

Dzieci i ryby głosu nie mają...

No i jak?

Do twarzy nawet. Nie, to nie!

Mamo, ja chcę to!

Nie będzie pasować do twoich oczu.

Ale na mnie będzie dobrze leżała.

Chodźmy przymierzyć.

I do czego to będziesz nosić?

Mam pasek w tym kolorze. Będzie pasował.

Poza tym to się teraz nosi.

Za parę miesięcy będzie za ciasne.

Za parę miesięcy będzie niemodne.

Nie ma większego rozmiaru?

Tylko takie były. Zapakować?

A widzisz?

Dobrze, niech pani zapakuje.

Zastanawiamy się, czemu flaming żyje w ogromnych grupach.

I wiemy już na pewno...

Delikatne nóżki, dziób, którym nie może się bronić.

Skrzydła, które nie zawsze potrafią w odpowiednim momencie

unieść je w powietrze.

Ptak, który nic nie ma na swoją obronę.

Ale jeśli takich ptaków jest kilka tysięcy,

razem stanowią coś, co onieśmiela przeciwnika.

Możemy wyciągnąć sobie pierwszy wniosek:

ptaki gromadzą się, by...

Tato, popatrz. Ładnie wyglądam?

No.

Małpa na pięć liter.

Gibon.

Ale to jest przez dwa "b" chyba. Nie.

To może być goryl.

Tato, on się przezywa!

Skarżypyta ma kopyta, język lata jak łopata!

Odrób lekcje zamiast gapić się w telewizor.

Idziemy, przepytam cię z wiersza. Strugać marcheweczkę!

Mamo!

Krzysiek, słuchaj Aśki! No dobra.

Pawian. P-a-w-i-a-n.

..."wszedł na febrę, febra"...

Źle.

Musisz to powiedzieć głośno. Powtórz.

Nie ziewaj!

Przecież kazałaś mi powtórzyć.

Wiersz, głuptasie, a nie ziewanie!

"Raz pan pewien wszedł na febrę"...

Znowu źle. Po pierwsze, należy wstać.

Popatrz na mnie.

"Raz pan pewien wszedł na zebrę.

Zebra na to wpadła w febrę.

'Cóż to jest za zachowanie?!

Chodzić trzeba po dywanie'.

'Och, przepraszam bardzo panią, że tak nadepnąłem na nią'.

'Nic nie szkodzi - mówi ona -

bo ja cała jestem w pasy'".

Chodź, to ci pokażę.

Asia chyba zostanie aktorką.

Tak się kłaniasz.

Gibon...

Nie. Makak.

"I gdy ktoś się bardzo spieszy,

może pomylić mnie z zebrą dla pieszych".

Teraz lepiej, ale powtórz od początku.

"Raz pan pewien wszedł na zebrę.

Zebra na to wpadła w febrę.

'Cóż to jest za zachowanie?!

Chodzić trzeba po dywanie'".

Gienek!

Gienek, otwórz!

Mieszkanie państwa Małeckich?

Tak, proszę.

- Można? - Proszę bardzo.

Pozwoli pan, że się przedstawię.

- Korban. - Małecki.

Jadziu!

Jadziu, pozwól na chwilę.

Pozwoli pani, że się przedstawię.

- Korban. - Małecka.

Przepraszam. Małecka jestem.

Korban.

Siądź sobie chwilę z nami.

Nasza córka.

Przedstawię się. Zbigniew Korban.

Aśka.

Proszę pana...

A pan właściwie w jakiej sprawie?

W sprawie mieszkania.

Jakiego mieszkania?

Z ogłoszenia.

A!

Czyś ty zwariował? Tak się psuje płyta!

Przyszedł lokator i wynajęliśmy twoje mieszkanie.

Co? Nie "co", tylko "proszę".

Przyszedł lokator i wynajęliśmy twoje mieszkanie.

Wujku, ciociu!

Dobrze, że jesteś.

Jedziesz z nami? Obejrzysz stare kąty.

Synka państwo macie?

Nie jestem żadnym synkiem!

Siostrzeniec. Wspaniały chłopak.

Zbigniew Korban jestem.

Do widzenia panu.

Do widzenia pani. Dziękuję.

Nie ma za co.

- Do widzenia. - Ja pana podrzucę.

Niech pan sobie nie robi kłopotu.

Jaki kłopot! Podrzucę pana, pomogę się przeprowadzić.

Dziękuję bardzo.

Proszę. Do widzenia.

Bardzo kulturalny człowiek.

Może trochę roztargniony,

ale na pewno uczciwy.

Eee, mnie się tam nie podobał. Taki dziwny.

Asiu, jak możesz! Przecież to naukowiec.

Co z tego, że naukowiec?

Nie mieliście prawa! To mieszkanie moje i mojej mamy!

Krzysiu, pomyśl.

Po co ma stać trzy miesiące puste?

Mogłem tam sam mieszkać!

Nie mógłbyś mieszkać sam. Jesteś dzieckiem.

Wcale nie jestem dzieckiem! Nie mieliście prawa!

Głupi smarkacz!

Aśka!

Jak możesz?

Idź, przeproś go.

I zobacz, co robi.

Siedzi przy stole nad książkami.

Rzucił we mnie miśkiem.

Zostaw go. Uspokoi się, to mu przejdzie.

Dziękuję. Jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Nie ma o czym mówić. Drobiazg.

Ważne, żeśmy się szybko uwinęli.

No właśnie.

- Może panu pomóc? - To już sam, dziękuję.

To do widzenia.

Gdyby coś nie wyszło jak trzeba, niech pan dzwoni.

Miłego zamieszkania!

150...

150...

Lepiej byś się wiersza pouczył.

Zaraz będzie kolacja.

Tata już przyszedł.

Kochana mamusiu, obliczyłem,

ile kilometrów mnie od ciebie dzieli.

Zaznaczyłem to na mapie i dobrze ukryłem.

Zostawiłaś mnie zupełnie samego.

Nawet nie mogę pójść do naszego mieszkania,

bo wynajęli je strasznemu typowi.

Ale on mnie jeszcze popamięta!

Halo. Dobrze, że dzwonisz.

Znalazłem tę książkę. Jutro ci ją przyniosę.

Na pewno... Kto mówi?

Strzeż się. Jestem na twoim tropie.

To pomyłka.

Pomyłka.

Jesteś tam?

Nie odkładaj słuchawki!

Poznałem cię po głosie. Co za "pomyłka"?

Mam! Orangutan.

Najpierw policz litery, a później mi zawracaj głowę.

Krzysiek!

Po myciu do kontroli!

Już idę, wujku!

Rączki, raz!

Z drugiej strony!

Lewa noga!

Prawa!

Szyja!

Ucho lewe!

O nie, bracie!

Prawe ucho do poprawki.

No widzisz, jak chcesz, to potrafisz.

A ja mam małpę na pięć liter.

J-o-a-ś-a.

Joasia.

Chłopcy, muszę sprawdzić, czy rodzice są w domu.

Poczekamy na podwórku.

No i co? W porządku, chodźcie.

Halo, słucham.

Halo.

Trzy, dwa, jeden, zero.

Trzy,

dwa,

jeden,

zero!

Halo.

Halo.

Trzy, dwa, jeden, zero.

Trzy, dwa, jeden, zero. Leć!

10, 9, 8, 7, 6, 5...

4, 3, 2, 1!

Trzy, dwa, jeden, zero!

Cicho!

Musiałem uciekać, bo jakaś pani szła.

I co teraz? Na dzisiaj koniec.

Zrobimy jej kawał?

Dobra. Ale co?

Posłuchajcie.

To ta sama. Jesteś pewien?

Tak. Już!

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Dzień dobry pani.

Gdy po wodzie, gdy po lodzie

świat ucieka ci spod nóg,

zapamiętaj, zapamiętaj:

dzisiaj jeszcze dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Ale jutro, ale jutro...

Kiedy w szkole same dwóje

i nadstawiasz tyłek swój,

zapamiętaj, zapamiętaj:

dzisiaj jeszcze dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Ale jutro, ale jutro...

Gdy zostaniesz sam jak palec,

grzbiet zginając losem swym,

zapamiętaj, zapamiętaj:

dzisiaj jeszcze dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Ale jutro, ale jutro...

Wiatr wypełni

twoje żagle,

horyzontem zmierzysz cel.

I pamiętaj, i pamiętaj: świat przed tobą, dwa do przodu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.