All language subtitles for E11-Zapomniane niezapominajki

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Co mi się tak przyglądacie?

Czy to moja wina, że tak wyglądam?

Nie, nie i jeszcze raz nie!

Odpowiada za to Krzysiek. On mnie wymyślił.

Krzysiek nazwał mnie: kotomysz.

Kotomysz!

Długo z nim jestem? Przestałem już liczyć.

A najgorsze, że zupełnie nie wiem, ile czasu to jeszcze potrwa.

Rok szkolny za nami. A świadectwo Krzyśka...

To nie jego wina, że wylądowało na samochodzie w postaci strzałki.

Na samochodzie z miałem węglowym! I ten pościg!

Samochód w prawo - Krzysiek za nim, w lewo - on za nim.

Otrzymanych stopni możemy nie przypominać.

Na Krzyśka czekała niespodzianka.

Wyjazd z wujkiem do mamy do sanatorium.

Jak dobrze spotkać się z mamą!

Podzielić się z nią radościami i smutkami.

Ile tego jest! Wszystko zapisane!

Czego szukam? Jednej czystej kartki,

żeby napisać, za jakie grzechy mam się tak denerwować tym,

co Krzysiek wyprawia!

Zapomniane niezapominajki. Dwa do przodu... do tyłu.

Kochana mamusiu,

policzyłem dokładnie.

Do twojego powrotu pozostało jeszcze 2 300 465 sekund.

Odjąłem od tej sumy te 12 283 sekundy,

kiedy byłem wczoraj u ciebie.

Myślałeś, że się wreszcie wyśpisz.

Pierwszy dzień bez szkoły, co?

Nie.

Już nie spałem, jak u wujka zadzwonił budzik.

Czujesz, jakie wspaniałe powietrze? Jest czym pooddychać.

To nie to samo co w mieście.

Czasami żałuję, że nie posłuchałem ojca

i nie zostałem na gospodarce.

Wujku, a czemu nie zostałeś?

No wiesz... Co zrobić?

Człowiek jest tak urządzony, że zawsze ciągnie go

do czegoś innego niż to, co ma pod ręką.

Najważniejsze to nie narzekać, nie?

No jasne.

Wiesz, co ci powiem? Co?

Mam do ciebie pretensje.

Nie wiem, czy się domyślasz, ale nie powinieneś mówić tego Asi.

Wiesz, o tym, co było w szkole, jak poszedłem po te rękawice.

I dyrektor na mnie nakrzyczała. Jakoś tak wyszło.

Ty powiedziałeś Asi, Asia zaraz mamie.

To jest - Jadzi.

To jest - cioci Jadzi. Nachlapała, nachlapała...

I wiesz sam, jak na tym wyszedłem.

Już ona tego pożałuje.

No wiesz, nic się nie stało.

Ale musiałem ci powiedzieć. Trochę mi ulżyło.

Jak będziesz mieć do mnie pretensje,

to też powiedz, na pewno znajdziemy wspólny język.

A zresztą między mężczyznami są pewne rzeczy,

które powinny zostać tylko między nimi.

Zgadzasz się? Oczywiście.

To daj łapę na przyszłość.

Wujku, polatam sobie trochę, dobrze?

Dobra, ale tylko tu blisko. Dobrze.

Panie kierowniku, długo jeszcze tak postoimy?

Ja wiem? Przejedzie, to otworzę!

Pan Małecki?

- Eugeniusz Małecki? - We własnej osobie.

Panie, co ja przez pana przeżyłem!

Co ten Murzyn narobił na olimpiadzie!

Brew panu na pół minuty przed końcem rozwalił.

Panie! Druga w nocy, żona płacze, ja płaczę, syn płacze.

Jak bobry płakaliśmy przez tego sędziego.

- Pamięta pan? - Oczywiście.

Brew została na pamiątkę.

Widać było, że ten Włoch głową pana uderzył.

Inny sędzia po jednej rundzie by go wysadził.

On jak byk na korridzie powinien występować.

On miał taki styl walki.

Kierowniku, strasznie mi się spieszy.

- Nie dałoby się coś zrobić? - Załatwione.

Co pan tu robi za wyjątki?

Jednych pan puszczasz, drugich zatrzymujesz.

Nie widzi pan, że szlaban zamknięty?

Wracaj pan na miejsce!

Tak co tam je? Otevrete to nahoru!

Chceme prejet prece.

Panie, co pan wyprawia?

Co to delate za blbosti?

Jednego pan puścił! Co pan za jeden?

Panowie, spokojnie!

Wyjątki będą robić!

My też czekamy!

- Co się stało? - Zapomniałem siostrzeńca.

Z dziećmi zawsze tak jest.

Krzysiek!

Krzysiek!

Krzysiek!

Krzysiek!

Krzysiek!

Krzysiek!

Krzysiek!

Piękne kwiatki.

Wiesz, jak się nazywają? Nie.

Niezapominajki.

Nie mam ich czym związać. Zobacz w skrytce.

Krzysiek!

Krzysiek!

Krzysiek, wysiadamy!

To już Krynica? Nie, Nowy Sącz.

Po takiej jeździe w słońcu jestem zmęczony,

napiję się kawy.

Skoczę po niezapominajki, bo zwiędną bez wody.

Nie warto, nic im nie będzie. Zjesz lody?

Przepraszam, wszystkie miejsca zarezerwowane.

- Czekamy na wycieczkę. - My tylko na chwilę.

Proszę opuścić lokal.

To pan nie zna wujka?

Wszyscy go znają. Każdy ma swoich znajomych.

Wujku... Chodź, idziemy.

Proszę zajmować miejsca, zaraz podejdę.

Wujku. To zagraniczni.

Mamy tylko pół godziny, bardzo proszę.

Kosa!

Kosa, no!

Wszystkiego bym się spodziewał!

No góra z górą... Chłopie!

- Zaraz... - Jak to? Nie pamiętasz mnie?

Karol Słowik jestem.

Mistrzostwa Europy w boksie w Berlinie.

Byłem z wami z ramienia GKKFiT.

- A! - No widzisz!

Siadajcie z nami, chodź.

Cześć, siadajcie.

Siadajcie, tu jest wolny stolik.

- Tyle lat... - Mówiłem panu: zarezerwowane!

Panie Zdzisiu, przecież to jest moja grupa!

A, to przepraszam, panie Karolu. Już podaję.

Widzę, że jesteś znany.

Bywam tu przynajmniej raz na miesiąc.

Panie Zdzisiu... Dziękuję.

- Poznaje pan mistrza Europy? - Oczywiście.

Bardzo mi miło. A mówił pan, że...

Pamięć to mój zawód. Kawa i lody? Już podajemy.

Lody to twoja specjalność, co?

Proszę państwa,

jeśli chcemy zobaczyć dziś Kraków, musimy się pospieszyć.

Czas ucieka. Dziękuję.

Boksem się już nie zajmujesz?

Nie te czasy i nie ten boks.

Przez jakiś czas robiłem w piłce nożnej.

Ale za duża konkurencja.

Nie załapałem się na wyjazdy zagraniczne.

Teraz mam wycieczki polonijne.

Co miesiąc nowa grupa, trasa ta sama.

Wujku, zdążymy? Masz jeszcze sprawy w klubie.

Rzeczywiście.

Nie porozmawialiśmy za dużo, ale może innym razem.

Słuchaj, ja ci coś powiem.

Mam tu wizytówki.

Jakbyś coś potrzebował, to...

Stary!

Na turystykę to ja nie mam czasu ani pieniędzy.

Kto mówi o turystyce?

- To cześć. - Cześć.

Do widzenia. Cześć, Krzysiu.

Wujku, ja na chwilę... No to leć.

Poczekam na ciebie w samochodzie. Dobrze.

Jak państwu smakowało?

Życzę państwu miłego pobytu w Polsce.

Dziękujemy.

Kierowniku, kochany! Dziękujemy serdecznie!

Brawa dla kierownika!

Szybciutko.

Wujku, i jak?

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Jeszcze parę kilometrów i będziemy u mamy.

Wujku, patrz!

Aha, lotnik.

Dzień dobry. Gdzie mieszka pani Wilczyńska?

Pani Wilczyńska...

Proszę pana... 334.

Ale, ale! Bardzo przepraszam, ale nie ma jej.

A nie wie pan, gdzie może być?

Albo na spacerze, albo w pijalni. To co robimy?

Skocz do pijalni i zobacz.

Ja poczekam tu, żebyśmy się nie minęli.

Taka piękna pogoda, a mój Krzysio w mieście.

Po trawie nie wolno biegać!

Krzysio! Mama!

Mój kochany!

Mój najdroższy!

Mój ty!

- Ja wszystko rozumiem, ale... - Przepraszamy panią.

Są pewne normy życia w społeczeństwie.

Współczesne wychowanie!

Wujku, znalazłem mamę!

Czeka na nas w pijalni, chodź.

Strasznie mi przykro, ale jeszcze dziś muszę jechać,

załatwiam chłopakom obóz.

Nie mam dużo czasu, ale przywiozłem go na trzy godziny.

Naciesz się nim i spotkamy się o trzeciej.

To wpół do czwartej. Ale na pewno!

Daj spróbować.

I ty to musisz codziennie pić? To daje siłę i zdrowie.

No, a jak świadectwo? Nie pochwalisz się nim?

Świadectwo jak świadectwo, co roku takie samo.

Krzysiu!

Ty chcesz coś ukryć przede mną.

Dotąd nie miałeś tajemnic. A ty miałaś.

W ostatniej chwili powiedziałaś, że wyjeżdżasz.

Krzysiu, jak możesz?

Nie mam żadnych tajemnic. Zaraz ci wszystko wytłumaczę.

Świadectwo mi uciekło na ciężarówce.

Cud, że je znalazłem.

Gdyby nie szczęście, mógłbym szukać dwa lata.

Jakim cudem znalazło się na ciężarówce?

To wszystko przez Koralię. Kto to?

Krzysiu, kto to jest Koralia?

Nikt.

Matyja się w niej buja.

Chciał z nią tańczyć krakowiaka. A pani wybrała mnie.

Mamo, są!

Tu urządzają zawody lotni, przejeżdżaliśmy obok.

A chcesz iść zobaczyć?

Oj, tak! To chodźmy.

Krzysio!

Krzysiu!

Już idę!

Nie widział pan mojego wujka? Kogo?

Miał tu na mnie czekać, ale się spóźniłem.

Nie było nikogo.

Chłopcze!

A gdzie twoja mama? Poszła na zabiegi.

Nie widziała pani mojego wujka? Dzwonił tu.

Trzeba było mówić, że jesteś synem pani Wilczyńskiej.

Nie przyjedzie. Chłopcze! Co za wychowanie.

Szybciej, bo nie zdążymy! Nie mogę już.

Pociąg nie będzie czekał!

Wujek napisał, że ciocia wyjdzie po ciebie na dworzec.

Dobrze, mamo. Odjazd!

Jadziu!

Jadziu!

- Ciocia przysłała ci kanapki. - Bardzo dziękuję.

Weź te papiery z tyłu, bo ja już nie zdążę.

- Ojej! - Co się stało?

Niezapominajki.

Miałem je dać mamie i zupełnie zapomniałem.

Kuba!

Co jest, Kuba?

Kuba!

Chodź, Kuba.

Proszę.

Dzień dobry.

Przyprowadziłem panu psa.

Kuba, hop!

Widzę, żeście się już skolegowali, co?

Dziękuję, żeś mi go przyprowadził.

A nie widział pan na pomoście takiego albumu ze zdjęciami?

To ten? Tak.

Podejdź bliżej. No, nie bój się!

Kuby się nie boisz, a mnie tak?

Siadaj, siadaj.

To tyś jest na tych zdjęciach? Tak.

To z komunii.

A tu jak pierwszy raz szedłem do szkoły.

A to moja mama.

Miła kobieta.

Miła.

Po oczach widać, że dobra. Musisz ją bardzo kochać.

Tak.

Wczoraj byłem u niej w odwiedzinach w sanatorium.

Tak strasznie za nią tęskniłem.

A jak przyjechałem, tyle się działo...

Były zawody lotni. Jedna wpadła na drzewo.

I przez to zapomniałem mamie powiedzieć, że...

To ja już sobie pójdę. Siedź, synek, siedź.

Poczekaj no chwileczkę.

Podejdź tu bliżej.

Weź, poczęstuj się.

Weź wszystkie. Jak masz na imię?

Krzysiek. Ładnie.

Słuchaj, Krzysiek, może byś tak wpadł od czasu do czasu do mnie?

Polatasz se z Kubą, co?

Gdy po wodzie, gdy po lodzie

świat ucieka ci spod nóg,

zapamiętaj, zapamiętaj:

dzisiaj jeszcze dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Ale jutro, ale jutro...

Kiedy w szkole same dwóje

i nadstawiasz tyłek swój,

zapamiętaj, zapamiętaj:

dzisiaj jeszcze dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Ale jutro, ale jutro...

Gdy zostaniesz sam jak palec,

grzbiet zginając losem swym,

zapamiętaj, zapamiętaj:

dzisiaj jeszcze dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu.

Dwa do przodu, trzy do tyłu. Ale jutro, ale jutro...

Wiatr wypełni

twoje żagle,

horyzontem zmierzysz cel.

I pamiętaj: świat przed tobą. Dwa do przodu...

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.