Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zareklamuj swój produkt lub firmź. Skontaktuj siź z www.SubtitleDB.org
Hughie, gdzie siź wybieracie tak nawaleni?
Nie macie nic do roboty, Charlie Peyton? Mamy parź dni wolnego.
Stella ma niez³e cia³ko, co? Jak cholera.
Zapisz na mój rachunek.
Na prawdź nie wiem, jak tych dwóch potrafi przeję przez drzwi.
Chod. Musisz mi jeszcze pomóc przed szko³¹.
Gotowy?
I d³uga.
Tak. Jestemy dobrzy.
Autobus. Nie wracaj póno. Mi³ego dnia.
Co nie za dobrze wygl¹dacie.
Wyt³umaczź wam. W porcie wszździe jest ropa, która skleja wam pióra.
Wiźc nie latajcie tam. Powtórzcie to swoim kumplom.
Uwaæaj na tego dzikusa. Jednego myliwego prawie utopi³.
Charlie, nie bojź siź tego psychola. Naleæy do tego rodzaju ludzi,
którzy wyci¹gaj¹ zawleczkź, zapominaj¹c rzucię granat. Niech siź zastanowi zanim z nami zacznie.
Jasne.
WYSPA Cherokee, Zakaz wjazdu
Doskonale. Chod.
Jest w porz¹dku.
Czemu woda jest zawsze taka mokra. Tam s¹.
Gdzie jest ten wir? Chcia³bym go rozwalię.
Spójrz na to. Czy ona nie æyje?
Raczej tak.
Niez³y strza³.
Trzy do jednego.
Gdzie on jest?
Hughie.
Spieprzamy st¹d.
Chod.
Wracamy na ³ód.
Chod, Charlie. Dasz radź.
Wynocha st¹d.
I bym was wiźcej nie widzia³.
Odpalaj silnik.
Cholera.
Rozwali³ silnik.
Masz cumź? Tak.
Chwyę go. Dobrze.
Znalaz³a Charliego i Hughie? Nie. Uprz¹tn¹³e ³odzie?
Dlaczego ja zawsze to robiź? Czemu nie ty? Wiźcej rób. Mniej gadaj.
Pop³yneli na wyspź Cherokee? Jim nie lubi myliwych. S¹ doroli.
Jak nie wróc¹ przed zmierzchem, trzeba bździe ich naprawdź poszukaę.
Wszystko w porz¹dku, Charlie?
Zabijź sukinsyna. Nie martw siź. Obaj to zrobimy.
Tu Justin Lacaddy. Jest tu ze mn¹ Michael Walker
Cz³owiek przygody, uprawiaj¹cy piźkny ale niebezpieczny sport.
Widzź, æe pan równieæ zaprosi³ swoich goci? Staram siź rozreklamowaę ten sport.
A przede wszystkim poinformowaę o moim pomysle wyprawy do Chin.
Proszź nam powiedzieę co wiźcej. Odk¹d Chiny otworzy³y siź dla turystów.
Pojawi³a siź moæliwoę zdobycia szczytów, których nikt wczeniej nie zdoby³.
Jest pan jednym z najlepszych wspinaczy. Dlatego chce pan spróbowaę je zdobyę?
Nie chcź próbowaę. Chcź je zdobyę. Chcź zatkn¹ę amerykańsk¹ flagź na najwyæszym szczycie Chin.
Ale wynik³y jakie problemy? Moæe pan o nich opowiedzieę?
Operacja bździe kosztowna.
Potrzeba na ni¹ jakie 150.000 dolarów.
Moæe uda siź znaleæę sponsora, który takæe zechce bymy to my, byli pierwszymi, którzy tam wejd¹.
Jaki jest teraz pana g³ówny cel? W³anie czek.
Wiźc potrzebuje pan pieniźdzy? Jak wszyscy.
Do gniazda mozna siź dostaę tylko z jednej strony. Jak widaę ciana jest pionowa i prawie zupe³nie g³adka.
Zdjźcia zrobiono miesi¹c temu. Jaja powinny byę juæ z³oæone.
Wiźc ma pan trzy tygodnie, aby je zdobyę.
Moæe pan tam weję? Tak. - Na prawdź?
Za 150.000 dolarów.
Proszź byę szczerym.
P³aci pan tyle za ptasie jajka?
Za okazy. Pan jest szalony.
Bardzo chcź je zdobyę, co da siź zauwaæyę.
Tak.
Ale ...
Co w nich takiego wyj¹tkowego?
Proszź za mn¹.
Jest to jeden z najwiźkszych zbiorów ptasich jaj na wiecie.
To co pan widzi jest rezultatem mojej æyciowej obsesji.
Jako dziecko zbiera³em karty sportowe. Proszź mi pozwolię co wyjanię. Jestem kolekcjonerem.
Kolekcjoner, to cz³owiek ogarniźty obsesj¹. Obrazy, ksi¹æki, znaczki,
lub to. Nie spocznie, dopóki kolekcja nie bździe kompletna.
Tak jak pan nie bździe zadowolony, dopóki nie zdobździe chińskich szczytów.
Rozumiem tź pańsk¹ potrzebź, ale mówi¹c szczerze.
Wspinaczka wydawa³a mi siź zawsze czym p³ytkim.
Ale zawsze bźdź broni³ pańskiego prawa, by j¹ uprawiaę.
Pańska kolekcja wydaje siź doskona³a.
Tak by³o. Ale jest pewien rzadki gatunek w okolicach jeziora Haron.
Ptak znany jako Haliaetus Leucocephalus.
Czyli Orze³ Bia³og³owy. Jedno jajko tego ptaka,
to jak dla pana zdobycie odleg³ego szczytu.
Muszź mieę te jaja.
Ile jaj pan potrzebuje? Wszystkie.
Lojalnie pana ostrzegam, zabieranie jaj tego gatunku jest nielegalne.
Jeli wezmź jaja, gatunek wyginie? Tak.
Ma pan z tego powodu jakie skrupu³y? Owszem, mam.
Ale za 200.000, postaram siź ich pozbyę.
Zgoda. Ale jest jeszcze jeden k³opot.
Czeę.
Czeę.
Jak siź masz? Dobrze.
A ty? - Dobrze. A Adam? - Jest w szkole.
Nie ma jeszcze Chaneos. Jeszcze nie dosta³am.
Moæe jutro? Nie wiem. Moæliwe.
Co ci siź sta³o w oko? Nic takiego.
Daj mi zobaczyę. Jest w porz¹dku. - Zobaczymy.
Co to jest? Torebki herbaty, kawy, zió³.
To pomaga. Bzdura. Zaraz zobaczź.
Nie ruszaj siź.
Mucha. Kawa³ka drewna.
Kto musi o ciebie zadbaę.
£adne.
Mam co dla ciebie. Kozi ser.
Dziźkujź.
Dziźkujź. Do zobaczenia.
Sam, lubisz kozi ser? Jasne. - Czźstuj siź.
Ale oko ma czyste.
Jakie k³opoty, Stella? Chodzi o Maldena, zawsze wpada³ o tej porze. Gdzie on jest?
Co ty w nim widzisz, on jest mieszny. Sam kupujesz tź strzelbź czy nie.
£adna broń, jeli opucisz cenź. Mogź do³oæyę pude³ko naboi.
Moja babcia mia³a powiedzenie na kaæd¹ okazjź.
Wiźc powiem ci, bierz albo siź bujaj.
Nie wiem. Pomylź. Dobra, pomyl.
Czeę, mamo. Gdzie tyle by³e? Musia³em zostaę po lekcjach. - Musisz mi pomóc.
Nie mogź, muszź ię do Steva. Nigdzie nie idziesz. - Pomogź ci póniej.
Adam. Wracaj. Narazie.
Tak? - Tylko patrzź. Mogź w czym pomóc.
Chcia³bym wpoæyczyę ³ód. W porz¹dku.
Proszź za mn¹, pokaæź jakie mam.
Tamta panu odpowiada? - Tak. Dobrze. Kaucja wynosi 50 $.
I 20 $ za dzień. P³aci pan za benzynź. Gdzie jest wyspa Cherokee?
Oko³o mili w tamtym kierunku. Ale radze tam nie p³yn¹ę.
W³anie p³ynź. - Wyspa jest w³asnoci¹ prywatn¹. A jej w³aciciel nie lubi goci.
Zawsze mogź zapytaę o pozwolenie. ¸le siź to dla pana skończy.
Gdzie jest tu jaka dobra restauracja? Z dobrym jedzeniem i mi³ym towarzystwem?
Wzd³uæ drogi jest motel. Maj¹ dobre jedzenie. - A towarzystwo?
To juæ pańskie zmartwienie. W³anie tego potrzebujź.
Kaucja wynosi 50 $ i 20 za dzień. Benzyna na w³asny koszt.
Moæe potrzebuje pani zmiany trybu æycia.
A co by pan proponowa³? Relaks.
Naprawdź? Jakiego rodzaju?
Choęby zaczynaj¹c od kolacji ze mn¹. Moæe uda mi siź pani¹ nawet rozbawię.
Cholera.
Cholera.
Wszystko ma swój czas.
Jest czas i pora dla wszystkich zamierzeń.
Czas, by zabijaę i czas by leczyę rany. Czas by niszczyę.
Czas by budowaę, Czas na mi³oę i czas na nienawię.
Czas wojny i czas pokoju. Slim zostaw to, juæ dzi æar³e. Chod tu.
Slim. Zamknij siź.
Spokojnie.
Wracaj tu.
Ten facet, w³aciciel wyspy ... Jim Malden.
Dlaczego jest taki nietowarzyski? Lubi byę sam.
Dlatego nie przyjmuje goci? Na wyspie zagniedzi³y siź or³y.
On chce je chronię.
Przepraszam.
Zatańczymy? Zwariowa³e, nie tańczy³am od lat.
Czas nadrobię stracony czas. Chyba nie tutaj?
Chod.
Nie umiem tańczyę.
Jeste æonaty? Ostatnio nie.
Wolny jak ptak? Podobnie jak ty. Ale ty masz syna.
Nie marzysz czasem o swoim gniazdku? Zawsze chcia³em mieę dzieci.
Ale jeszcze nie spotka³em w³aciwej kobiety.
Takiej jak ty.
Moja babcia mia³a na wszystko powiedzonka. Teraz by pewnie powiedzia³a "Gówno prawda".
Czujź siź g³upio.
To jest to..
Nie mogź otworzyę drzwi. - Mogź pomóc? Od tego s¹ mźæczyni, prawda?
Jest jeszcze parź rzeczy, do których siź przydaj¹.
Wiesz Michael æyjemy tu trochź wolniej, niæ s¹dzisz.
By³oby le, gdyby by³o inaczej. Nie by³aby wtedy taka poci¹gaj¹ca.
Gdzie bździesz dzisiaj spa³?
Nie wiem. Moæe w samochodzie. Nie bździesz spa³ w samochodzie.
To co proponujesz?
Proszź. Dziźkujź za gocinź.
Dobrze siź bawi³am. Ja teæ. - miejź siź.
Jutro bźdź naladowa³ ptaki. Naprawdź?
Dobranoc.
Michael.
Dobranoc.
Wstawaj albo rozwalź ci ³eb. Kim jeste?
Mike Walker. A ty? Adam.
Dzień dobry. Jak siź spa³o? Wspaniale. - Jakbym nie wesz³a pewnie by strzeli³.
Chod. Pomorzesz w sklepie.
Niez³y dzieciak. Napijesz siź kawy?
Dlaczego nie by³o wczoraj Jima? Nie wiem.
Zawsze przychodzi w pi¹tki. Moæe nie mia³ czasu. Id siź ubraę.
Dziźkujź. Co za Jim?
Jim Malden. Robi u mnie zakupy. Ch³opak chyba go lubi.
Dla Adama jest prawie Bogiem. Na mnie spojrza³, jakbym by³ Diab³em.
Nie jest przyzwyczajony do spotykania obcych mźæczyzn nad ranem w domu. Wiźc Jim nie sypia tu na kanapie?
Nie. On sam za³atwia sobie noclegi. Adam, musimy ię.
Mamo, zawi¹zujź buty. Popiesz siź.
Uwaæaj.
Czeę Jim.
Co s³ychaę na wyspie? W porz¹dku. - A jak tam twój Pyton?
Slim jest coraz bezczelniejszy Potrzymaj to.
Potrzebujź nowego wios³a. Co z tym siź sta³o? - Póniej ci powiem.
To nie by³o mi³e. Chyba wszystko ci siź skończy³o. Zapa³ki, amunicja, papier
Pakowaę ci wszystko teraz? Poproszź.
Jim, razem ze Stevem zrobilimy sza³as Z lici i ga³źzi.
Tak jak mi powiedzia³e. Adam mia³e nazbieraę drzewa na opa³.
S³ysza³e co mówi³am? - Mamo, tylko teraz moæe go zobaczyę. Gdzie on jest?
W lesie? Chodmy go obejrzeę.
Przy okazji nazbieramy drew na opa³. Dobrze. - Wecie samochód.
Chod.
Martwi³am siź o ciebie wczoraj. Dlaczego?
Bez powodu. Dziźkujź.
Wybierz dla mnie jakie wios³o. Chod, Jim.
Nie mów Stelli. Dobrze.
Jim.
Jim.
Kto j¹ zastrzeli³.
Zakaæenie.
Daj mi nóæ.
Wyci¹gnij ig³ź.
Co to by³o? K³usownicy.
Co mam robię? Opowiedz mi co.
Dawno, dawno temu.
Jelenie walczy³y z antylopami.
Kiedy juæ dochodzi³o do powaænego konfliktu. Pojawili sie myliwi.
Zastrzelili wiele zwierz¹t. mówili æe to ewolucja.
Myliwi zostali pokonani.
A zwierzźta æy³y w przyjani.
Gotowe.
Nie chcia³e mi czego pokazaę? Jasne. - No to jedziemy.
Chcesz jab³ko czy piwo?
Piwo.
Jim. Tak?
Kiedy bźdź móg³ przyjechaę na wyspź? Wkrótce. - Ci¹gle to mówisz.
Co znaczy wkrótce? To znaczy nied³ugo.
Umiesz dochowaę tajemnicy? Tak. - Budujź pokój gocinny dla ciebie i Stelli.
Kiedy skończysz? A kiedy s¹ twoje urodziny?
To wtedy? - Tak. Naprawdź? - Tak.
Po piwie nie wolno prowadzię. Nie bźdź prowadzi³ po pijaku.
Co tam s³ychaę? Czeę mamo.
Zgadnij co siź sta³o. - Co? Znalelimy rann¹ sarnź. Pomoglimy jej.
Jim zabierze j¹ na wyspź. Zgadnij na co mi Jim pozwoli³ wracaj¹c do domu?
Na co? Mog³em ...
Zreszt¹ niewaæne. - Przynie resztź drewna. Dobrze. Naprawdź muszź?
To na co mu pozwoli³e wracaj¹c do domu? Pozwoli³em mu prowadzię.
Czy ty oszala³? Stella.
Spójrz na to, Charlie. G³upi kutas nie ma dzi strzelby.
Ani spluwy, ani kuszy. Cholera.
Dureń kiepsko trafi³.
Nie chcź æadnych zadym w sklepie. Niestety, Stella musi dostaę po ryju.
Wynocha st¹d.
Sukinsynu. Prawie nas tam wykończy³e. Wpuęcie mnie.
Charlie. Teraz dostaniesz wpierdol.
Przestańcie.
Szybko, Michael. Zabij¹ go.
Ja nie. Uratowa³ ci zycie.
Kim jeste? Kim, kto nie da³ ciź zastrzelię.
On dzisiaj spa³ u nas.
Pilnuj swoich spraw. Nie dziźkuj mi, nie cierpiź tego.
Zap³acź za szkody. Dlaczego, to oni zaczeli.
Przepraszam, jeli co miźdzy wami popsu³em. Nie ma nic do popsucia.
Boæe. Ale ba³agan. Uwielbiam ma³e miasteczka.
Ci dwaj myliwi wybrali siź na wyspź, w zesz³ym tygodniu.
Nadal chcesz tam jechaę? Jasne, æe tak.
Dzień dobry.
Jak siź pan tu dosta³. Stella przywioz³a mnie w nocy. - Nie s¹dzź.
Proszź j¹ zapytaę przy okazji.
Wyspa jest w³asnoci¹ prywatn¹. Nie mam ani broni, ani side³.
To ca³y mój sprzźt. Moæna?
Co to jest? Pobieram próbki wody do analizy.
Jeli bździe zanieczyszczona, dam znaę. W porz¹dku. Czego pan szuka?.
Ptaków, jast tu kilka gatunków s³owika, jastrzźbie, soko³y.
Tylko proszź siź trzymaę z dala od ska³. Pan tu jest szefem.
Znajdzie pan tu wiele gatunków dzikich gźsi. Naprawdź?
Myla³em, æe o tej porze s¹ jeszcze na pó³nocy?
Lubi pan ryby? Tak.
Dziźkujź. Co to tak mierdzi?
To ja. Powinno trzymaę z dala insekty.
Ale nie zawsze dzia³a.
Cóæ za przezornoę.
Walker. Kiepski wieczór na posi³ek. - Jak leci?
Jest zimno. Jak d³ugo jeszcze bźd¹ trwa³y te badania?
Nie wiem. Zaleæy jak d³ugo bźdź móg³ zostaę.
Moæe pan zostaę jeszcze trochź. Zapraszam do siebie.
Dobrze.
Sam pan to narysowa³? Tak.
Heliaetus Leucocephalus. Orze³ Bia³og³owy.
Tak. Wspania³y ptak.
Mam takie dwa. S³ysza³em o tym.
Gatunek uwaæany za wymar³y, prawda? Pokazywano je w telewizji.
Te or³y prawie wyginź³y. Ludzie wykończyli je prawie wszystkie.
Wszystko wykańczaj¹, siebie najczźciej.
Co to za gorza³a? Domowy produkt.
Ale pijź tylko przy specjalnych okazjach.
Dok³adnie cztery lata temu straci³em æonź i syna
Przykro mi.
Rozmawialimy o panu. Kto?
Ja i Stella. Kiedy pan u niej spa³. - Tak.
Dobrze by³o? Tak. Cholernie seksowna kobieta.
Rozumie pan? Tak przy okazji.
Jestem Mike.
Niedwiadku, twój kumpel ma doę.
No stary, czas spaę.
Rozmawiasz o mnie z tym Michaelem Walkerem? A mnie masz gdzie.
Od niego dosta³am wiźcej, w ci¹gu jednej nocy, niæ od ciebie w ci¹gu dwóch lat.
Nie oskaræam ciź. Nie oskaræasz?
Mam ci powiedzieę o tamtej nocy? Tak.
Kolacja by³a przyjemna. I wspaniale spździ³am czas.
I wreszcie nie czu³am siź jak sprzedawczyni i matka. Ale jak atrakcyjna kobieta.
Muszź juæ ię. Nie chcź æeby szed³.
Stella. Pos³uchaj mnie. Daj nam szansź.
Chcź z tob¹ byę. Ty teæ mnie potrzebujesz.
Nigdy mnie nie dotkn¹³e.
Nie. Dlaczego? Czy to takie trudne?
Dotknij mnie.
Stella.
Czujź ciź na wyci¹gniźcie rźki.
Bardzo ciź lubiź.
Ale teraz nie mogź.
Nie zrobi³em tego wczeniej, bo nie chcia³em nic zepsuę.
Musisz st¹d uciekaę. Dlaczego?
Pamiźtasz tych dwóch typów ze sklepu? Oni w³anie ...
Przyp³yneli na wyspź. Razem z kumplami.
Maj¹ broń, dynamit.
I przyszed³e mi to powiedzieę. Cholera, oni przyp³yneli ciź zabię.
Nie uciekasz? Nie.
Pomóc ci. Tak.
Juæ nie czas, Charlie? Tak.
Homer, masz materia³y wybuchowe? Mam je.
Ktokolwiek zobaczy tego kutasa, niech wali w ³eb. Rozpieprzymy jego i tź jego wyspź.
Nie martw siź, Charlie. Jak mu wysadzź cha³upź.
Zostan¹ tylko pióra tego fiuta.
Chod.
Zobaczmy co pieprzony bohater powie na fajerwerki.
Podzielone. Id tam, Hughie. ? Równieæ Charlie.
Tutaj jestemy. ? Dla niej iloę?.
Co jest nie tak?
Charlie.
Charlie.
O mój Boæe.
Hughie.
Charlie. Hughie.
Hughie, gdzie jeste?
Hughie.
Ten s¹d nie podejmie decyzji, kto ma zostaę ukarany.
Charlie. Tak szeryfie? - Jeste aresztowany.
Za co? Za zabójstwo. - Nic nie mów.
Ile to bździe mnie kosztowaę? Uspokój siź.
Pan Whittier, mam pewien problem. Na wyspie zosta³ zabity cz³owiek.
Ja go nie zabi³em. Ale zaczź³o siź tu krźcię sporo osób. Wszździe kamery i dziennikarze.
Panie Walker, mam pana za cz³owieka pe³nego energii.
Wiźc nie s¹dzź by ten incydent przeszkodzi³ panu w wykonaniu zadania.
Wyprzedzaj¹c pana odpowied.
Podnoszź pana wynagrodzenie do 250,000 dolarów.
I czekam na pomylne zakończenie sprawy w najblizszych dniach.
We mikrofon.
Witam. Witam. Jestem Amy Rollings z Tv News.
Jestemy tutaj pierwsi. W³anie widzź.
Czy moæemy porozmawiaę?
Oczywicie. Chodmy do mojego biura.
Znam Maldena.
I w³anie on mnie interesuje. Naprawdź?
Jestem ciekawa co robi na tej wyspie? Mieszka tam jak jaki Robinson Crusoe.
No dalej Mike, podobno za³oæy³ w³asne zoo.
Widzia³em ciź w telewizji. W któ³rym programie, "Or³y" czy "Menopauza u pań"?
Co takiego? Jestem nowa, na razie zrobi³am tylko dwa programy.
Widzia³em "Or³y". Pos³uchaj.
Robi¹c program o Maldenie.
Moja pozycja i pensja, znacznie by wzros³a.
Nie pijesz?.
Dobrze, wiźc co muszź zrobię æeby zacz¹³ mówię?
Wiźc jak? Teraz opowiesz mi o Maldenie?
Moæe dasz mi trochź odetchn¹ę.
Wiźc o co chodzi z tym Maldenem?
Naprawdź chcesz wiedzieę? Tak.
Gotowa?
On unika p³acenia podatków. A ja jestem agentem izby skarbowej.
Mówisz prawdź? Jestem tak samo szczery, jak ty.
Sukinsynu.
Nie powinna mieszaę interesu z przyjemnoci¹.
Jezu. - O co chodzi? Zostaw mnie, gnoju.
Nie psuj zabawy. Pierdol siź.
Potrzebujesz dystansu do samej siebie. Oszczźd mi swojej filozofii.
Zna³am juæ wielu dupków. Ale ty bijesz ich wszystkich.
Trafi³a kosa na kamień.
Nie ma przestźpstwa, w odrobinie prywatnoci. Arthur, ludzie chc¹ wiedzieę.
Chcesz im tego odmówię. Co z tego?
Co z tego? Mamy tu historiź.
Ja tego nie widzź. Jezu Chryste. - Czego ty chcesz, Amy?
Kilka dni. Dwa lub trzy. Porozmawiam z ludmi, gliniarzami.
Oferujź ci rzetelny temat, który opiszź i podelź ci na biurko.
Gdy ty bździesz siedzia³ na dupie. Masz trzy dni, Amy. To wszystko.
Dziźkujź. Zawsze podziwia³em White'a,
który powiedzia³; "Nigdy nie spotka³em cz³owieka, którego nie lubi³em. A zw³aszcza kobiety".
Wyspa ma jakie 10 mil? Tak.
Sk¹d mia³e na to pieni¹dze?
Bogata rodzina?
Nie s¹ bogaci? S¹ martwi.
Byli bogaci? Tak.
Nie uwaæasz, æe posun¹³e siź za daleko w swoim odosobnieniu.
Nie. Nie zamierzasz opucię wyspy?
Znowu szach. - Nieæle grasz cwaniaczku. Za to ty ostatnie partie grasz jak idiota.
To tylko gra. Tak, I ja wygra³em.
wietna gra.
Mamo. Lubisz Jima? Tak, lubiź go.
Naprawdź? Naprawdź. A co?
Ja teæ naprawdź go lubiź. Chcia³bym by by³ moim tat¹. - Naprawdź?
Tak. Uwaæaj.
Zniszczysz placek.
Powoli. Adam ...
Przeklźty ch³opak ... Jak ciź dopadnź ...
Witam. Panie Walker.
Zapracowany? Nic nowego, prawda?
Pomóæ mi. Co tam masz? - Pyszne jedzenie.
Dobrze pomylane. Poza tym s¹ urodziny Adama.
Naprawdź? Wszystkiego najlepszego. Wemy kurczaka.
Trzymasz. A tu co mamy, tort urodzinowy?
Ciasto. Sa³atka.
Sa³atka ziemniaczana.
Gdybym nie zobaczy³a, nie uwierzy³abym. To jeszcze nic, chod.
Mój Boæe, ma wźæa.
wietne.
Kto to jest? Nie wiem.
To orze³ z tej wyspy? Najwyraniej.
£adny. Zobaczcie tam.
Uwaæaj.
Spójrz na to wszystko.
To jest piźkne. Zobacz Adam. wietne. Zrobi³ to dla nas.
Mam wiatrak, a nie mam wiatru.
Mamy goci. Co? - Gocie.
Co siź dzieje? Spokojnie. Jim, tu jest piźknie.
Ty ich przywioz³e? Jak to "ich"?
Mnie z Adamem? Kilka dni, i zaczniesz sprzedawaę bilety.
Spokojnie. On nie wiedzia³, æe przyjdziemy. Jim, dlaczego jeste z³y? - Nie wtr¹caj siź.
O co chodzi? Ch³opak chcia³ zobaczyę wyspź. Ma urodziny. Co ty gadasz, to nie jego urodziny.
Mówi³e, æe mogź przyję. - Zamknij siź. Jestecie za wczenie. - Chod, Adam.
Nie ma dzi urodzin. Prawda?
Zaczekaj Stella. Cholera.
Nie za³atwi³e tego delikatnie. Czemu wpuci³e ich do pokoju?
Nie wiń mnie za swoje b³źdy. Nie by³em gotowy.
Zostawi³a ci obiad. Czźstuj siź.
Gdzie idziesz?
Zaczekajcie.
Stella, przepraszam za to. Dlaczego, to nie twoja wina.
Kochasz go, prawda?
Wynosisz siź? Tak. Robiź ci przys³ugź.
Wolź swój namiot. Co ci jest?
Mnie? Jeste samotnikiem, który nie znosi ludzi, pamiźtasz.
Jasne. Wiesz wszystko o ludziach. Wiem wszystko o tobie.
Zarozumia³y sukinsynu. Wiesz wszystko o przyrodzie, a naprawdź nie wiesz nic?
Pozwalasz odeję takiej kobiecie.
Tak? Wiesz wszystko o Stelli.
Trzeba przyznaę, jeste konsekwentny. Najbardziej konsekwentny g³upiec na wiecie.
Skończy³e?
Nadal chcesz zobaczyę or³y?
Jasne.
Adam.
Doceniam to, æe mnie tu przyprowadzi³e. Wiem, æe wiele dla ciebie znacz¹.
Witamy z powrotem wród ludzi.
Cóæ, zabiliby mnie.
Ale mi pomog³e.
Zaufa³em ci, i wiat siź nie zawali³. Mylź ...
Æe powiniene co wyjanię ze Stell¹ i Adamem. Tak?
Powiniene to zrobic teraz.
Co mam robię? Najpierw pozb¹d siź tych szmat.
Umyj siź. Ubierz porz¹dnie.
Nie wiem co jej powiedzieę. Moæe, æe ci przykro.
To znaczy æe mi przykro ... Tylko przykro mi. Dwa s³owa.
Proszź bardzo. A ja dokończź film.
Uwaæaj na zwierzźta. Nie ma sprawy, powodzenia.
Adam.
Czeę.
Przepraszam za wczoraj.
Myli³em siź.
Twoje urodziny. Przynios³em ci co. Sam to zrobi³em.
Samolot.
Znów jestemy przyjació³mi? Na zawsze.
Twoja mama nadal jest z³a? Tak.
Wiesz gdzie jest? W starej stodole.
Zaczekaj na mnie. Wrócź póniej.
Stella.
Chcia³bym z tob¹ porozmawiaę. Nie zbliæaj siź do mnie, ani do sklepu.
I trzymaj siź z dala od mojego syna.
Jestem jak zwierzź. I jestem g³upi.
Mia³em rodzinź. Chcia³em ci o tym powiedzieę.
Nie jestem zbyt m¹dry. Stara³em siź
powiedzieę to inaczej.
Pamiźtam wszystko jak przez mg³ź.
I nie chcź k³amaę. Nie mogź.
Nie znam siź na ludziach. Samotnoę mi nie przeszkadza.
Cisza teæ nie. Jestem przyzwyczajony.
Ale ci¹gle mylź o tobie.
Zawsze by³a dla mnie mi³a. Mam to w dupie.
To nie dobrze.
Odk¹d ciź zobaczy³em,
Po raz pierwszy w sklepie ...
Wszździe s³yszź twój g³os. Noszź go ze sob¹.
Na wyspie. Ta cholerna wyspa. Gdzie zgrywasz Boga przed zwierzetami.
Mówiź do nich. I wiem, co powiedzieę.
Tobie chcia³em powiedzieę, æe tźskni³em za tob¹. Æe cudownie pachnie twoja skóra.
Jak ogród.
A gdy w nocy patrzź w gwiazdy, widzź w nich twoje oczy.
Jestem szczery.
Pragnź ciź. Potrzebujź.
Ja ...
Chod.
Zejd na dó³.
Teraz ciź dotykam.
Adam zaraz wróci. Nie chcź, by nas tu przy³apa³.
Adam? Która godzina?
Co siź dzieje?
Ty dupku.
Bez broni. Bez side³ ...
Jeli zabiorź jaja, gatunek wyginie. Ma pan jakie skrupu³y?
Zaufa³em ci. 250.000 dolarów.
To pański problem. Kim jeste?
Ma pan trzy tygodnie, zanim sie wykluj¹.
Ty dupku. Nie dotk¹³em jaj.
Nie tkn¹³em ich.
Cholera.
Ty pieprzona kupo gnoju.
Powiedzia³em, by trzyma³ siź z daleka.
Co ty tam robi³e?
Panie Walker, masz szczźcie.
Nie dotyka³em jaj.
Zastrzel mnie albo mi pomóæ.
Potrzebowa³em pieniźdzy.
By³bym bogaty. Dwa jaja?
Tak. Co teraz zrobimy?
Wyno siź.
Dobry pomys³.
Adam, wejdæ do rodka. Uwaga na samolot.
Mówi³am, æe marnujecie czas. Wola³abym bycie odeszli.
Chwileczkź. To chyba oni.
P³yn¹.
Nie zrobisz tego Amy. Wynocha Mike. Dzień dobry, panie Malden.
A moæe powinnam powiedzieę sieræancie Malden? W Wietnamie dosta³ pan Srebrn¹ gwiazdź.
Na wyspie nadal pan toczy wojnź? Wiemy, æe zgin¹³ tam cz³owiek.
Opinia publiczna chce wiedzieę, dlaczego? Zobaczcie.
To ta blizna, by³o o niej w raporcie policyjnym.
Ma j¹ pan z wojny.
Wietnam, 1972 rok. Zgadza siź.
By³ pan pacjentem oddzia³u psychiatrycznego szpitala wojskowego.
Nie by³ pan odpowiedzialny, za mierę æony i syna w wypadku samochodowym?
Sukinsynu. Wyci¹gnij mnie st¹d. Chodmy na deser.
Co, do cholery?
Chcesz dobry temat, tak? Tak.
Mam jeden dla ciebie. O alpinicie i kolekcjonerze jaj.
Ile teraz mnie to bździe kosztowaę? Zawsze moæemy siź potargowaę.
Wsiadaj.
Kolekcjoner jaj?
Witam państwa. Dzisiaj przedstawiź państwu historiź ochrony przyrody.
Ornitolodzy odkryli parź niezwykle rzadkiego gatunku or³ów.
Do tej pory uwaæany by³ on za wymar³y.
Co wiźcej, ptaki te uwi³y gniazdo na wyspie Cherokee.
20 mil na zachód od nas. Jako æe jest sezon godów,
w gniedzie znajduj¹ siź jaja. Niestety nie uda³o nam siź zbliæyę do gniazda,
poniewaæ wyspa jest w³asnoci¹ prywatn¹. W³aciciel nie zezwala wizyty
do czasu wyklucia siź m³odych or³ów. Æyczymy tej parze udanego potomstwa.
Mówi³a Amy Rollings. Wiadomoci z pierwszej rźki.
W przysz³ym tygodniu opowiemy państwu o pewnym miliarderze,
który gotów by³ z³amaę prawo, by powiźkszyę swoj¹ kolekcjź jaj.
Wspomóæ nas i zostań cz³onkiem VIP, by pozbyę siź reklam z www.SubtitleDB.org
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.