Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Rozpoczynamy wizję lokalną.
Obecni są podejrzana o zabójstwo męża
- Natalie Amiel... - Smadja.
Smadją, ekipa dochodzeniowa, a także, na życzenie podejrzanej,
przedstawiciel francuskiego konsulatu, Karim Taleb.
Esti, prosimy.
Możesz powiedzieć, gdzie jesteśmy?
W sali Xanadu.
Gdzie stałaś, gdy zgasło światło?
Stań tam.
A gdzie był Eran?
Ustaw się.
Ten się nie nadaje, jest za wysoki. Gdzie Sami?
- Na parkingu. - On jest podobnego wzrostu.
Możesz tu stanąć?
Staliście razem przy torcie. Co potem?
Wzięliśmy nóż.
Razem.
Do zdjęcia.
- Eran stał za mną. - Stań za nią.
Naturalnie.
Co pamiętasz?
Czerń.
Ruszałaś się? Ktoś cię popchnął?
Nie ruszałam się, nic nie widziałam.
A kiedy zapaliło się światło?
Co pamiętasz?
Słuchamy.
Ludzie...
Dziwnie na mnie patrzyli.
Cofniemy się dalej. Gdzie byłaś przedtem?
- Przed tortem? - Tak.
W łazience.
Zaprowadź nas.
OBSESJA
Byłaś tu sama?
Nie wiem.
Czyli nie byłaś.
- Suflujesz odpowiedzi? Nie rób tego. - Nie sufluję, sugeruję tropy.
- Nie sufluj. - Mogę stąd wyjść?
Czekaj. Gdzie dokładnie byłaś?
Co to zmienia?
Spróbuj sobie przypomnieć.
Otwórz drzwi, proszę.
Sprawdziliśmy, to twoja.
To twoja krew.
Zbadaliśmy.
Dotykałaś deski klozetowej?
Sedesu?
Ktoś zrobił coś, czego sobie nie życzyłaś?
Nie wiem.
Niech pani spróbuje sobie przypomnieć, co wtedy czuła.
Proszę się nie wtrącać.
Natalie.
Powiedz, co czułaś.
Bałam się.
Czegoś, kogoś?
Nie pamiętam.
Proszę wyjść, tu nie ma wstępu!
Szukam kierownika.
Chcę odebrać prezenty i czeki, zwrócić je gościom,
- żeby nie nazwali nas złodziejami. - Przykro mi...
- Johanna, wszystko jest tutaj. - To jej siostra.
Uspokój rodziców, nic mi nie jest.
Natalie, nie daj się zastraszyć!
Jeśli nie chcesz czegoś mówić, nie mów!
Proszę się uspokoić.
Nie mogą cię zmusić!
Chodźmy razem. Pomogę pani.
Oni tylko chcą zrozumieć, co się stało.
Jasne.
To nie ona?
Młoda zabijająca męża na własnym weselu? Jakoś tego nie widzę.
Dzień dobry, Shai.
Czego chcecie?
Przyjechaliśmy złożyć kondolencje tobie i twojej rodzinie.
Czego chcecie? Po co przyjechaliście?
Weź ją, proszę.
Uważa, że powinieneś ją zatrzymać.
- To obrączka Natalie. - Na co mi ona?
Weź.
Nalegała, by ją zwrócić.
Nic mi po niej.
Weź.
Nie.
Natalie i ciebie łączy więź.
Uważa, że ciebie i Natalie łączy więź.
Bezdzietna wdowa powinna wyjść za brata zmarłego.
Tak każe tradycja.
Powiedz mu.
Zgodnie z żydowską tradycją jesteś zobowiązany poślubić bratową.
Wiem.
Uwolnić od tego może cię tylko chalica.
Bez tego żadne z was nie może zawrzeć drugiego związku.
- To obrzęd uwalniający cię... - Serio? To teraz najważniejsze?
Musi wyrzec się jej w obecności rabina.
Rosa, to nie jest właściwy moment.
- Nawet nie zdążyłem pochować brata. - To proste jak rozwód!
Tylko trzeba się pospieszyć, bo wszystko się skomplikuje.
- Powiedz mu! - Wie doskonale, tylko nie chce!
Lepiej już idźcie.
Pojedźmy na komisariat, może zgodzą się na widzenie.
- Nie, to ważne. - Ważniejsze niż spotkanie z córką?
Proszę.
Odmówił!
Idź sobie.
Wynoś się.
Wierzysz w Boga.
Masz wiarę.
To widać.
Jesteś dobrym chłopcem.
Zrób to dla mnie.
Dla mojego spokoju.
Niech pani...
Nie pamięta pani uderzenia?
Może to pilates?
Uderzenie musiało być mocne.
Nie bolało?
Nie.
A te trzy zadrapania? Długo je pani ma?
Zauważyłam je wczoraj. I tylko dwa.
Są trzy, a sądząc po strupach, mają co najmniej kilka dni.
Może jakaś alergia?
Przepiszę coś. Teraz proszę się położyć.
I zdjąć bieliznę.
Dziękuję.
Proszę rozchylić nogi.
Nie widać śladów gwałtu.
Ani nasienia.
Trochę krwi.
- Miała pani ostatnio mleczne upławy? - Nie.
- Co dzień bierze pani pigułkę? - Tak.
Proszę podłączyć USG.
Co to?
To dla ciężarnych, a ja nie jestem w ciąży.
- Jestem? - Odpręż się, skarbie.
- Oddychaj. - To nie jest bicie serca.
Nie ma płodu.
To nie płód.
- Wygląda jak ośmiornica. - Światło tak się odbija.
Nic tam nie ma.
Ale to mogą być objawy czegoś innego.
Czego?
Ciąży urojonej.
Nie rozumiem.
To reakcja stresowa kobiet, które albo bardzo pragną dziecka,
albo bardzo się tego boją.
Często też występuje po...
molestowaniu seksualnym.
Co to może mieć wspólnego ze mną?
Dobrze zrozumiałam? Był pan w kuchni po czwartej.
Czy przed tragedią zauważył pan albo usłyszał coś dziwnego?
Nie mógłbym. Zmywarka wszystko zagłusza.
A zauważył pan coś?
- Może w korytarzu? - Nie, nie widziałem.
Nie pytam przypadkowo.
Wydarzyło się coś, co mogło mieć związek z tragedią?
Nic nie widziałem!
Nie wydarzyło się nic dziwnego ani podejrzanego?
Nie?
Jedna rzeczy, ale to było później i chyba bez związku.
- Co? - Facet na podwórku stłukł butelkę
i zaczął do siebie gadać.
- Kto to był? - Chyba jeden z gości.
Mój kolega, Selim, próbował go uspokoić.
Mówił, że całe to małżeństwo nie było normalne.
A jakieś jest? Nie pojmuję, co po ludzie się pobierają.
Selim, powiada pan? Selim Haled?
Beduin?
- O niego chodzi? - Tak.
Nie możemy go zlokalizować.
Kiedy widział go pan ostatni raz?
Kiedy wnosili tort, miał...
Miał... co?
- To dobry chłopak. - Co miał zrobić?
Miał zgasić światła, kiedy wjeżdżał tort.
Przepraszam, że przeszkadzam.
- Tak? - Może mi pani poświęcić chwilę?
Jakieś wiadomości o Natalie?
Policja przypuszcza, że mogła być ofiarą przemocy.
Policja tak mówi?
Obdukcja wykazała ślady przemocy.
Obrażeń, które mogły zostać zadane w dniu ślubu.
Co powiedziała Natalie?
Że nic nie pamięta.
- Nie wygląda pani na zaskoczoną. - Zastanawiam się tylko,
dlaczego przyszedł pan z tym do mnie, a nie do rodziców.
Bo może pani potrafi jej pomóc?
- Czy to przesłuchanie? - Nie należy do moich kompetencji.
- To po co pan się wtrąca? - Nie rozumiem, nie chce pani pomóc?
Mam dość, dzwonię do pana przełożonych.
- Policja w Izraeltu to 100 czy 101? - Sto.
Konsulat Francji w Tel Awiwie, proszę się nie rozłączać.
Pewnie zaciekawi ich, co widziałem wczoraj.
Słucham, konsulat.
Komisariat w Beer Szewie.
Nie śledzę pani, ale widziałem, co pani wrzuciła do ognia.
Nic pan nie rozumie.
Proszę mi wyjaśnić.
- Rafi jest na naradzie? - Tak, ale nie wolno wchodzić.
Mówiłam, żeby zaczekała.
Czekałam.
Przepraszam, ale potrzebuję Rafiego teraz, zaraz.
To pilniejsze niż żarcie i schematy organizacyjne.
Trzeba znaleźć Selima Beduina.
- Pozwolisz mi dokończyć? - To on zgasił światło na weselu.
Zatrzymaliśmy go dwa lata temu. Pamiętasz, za co?
To ze szpinakiem?
Nie, za co?
Za napaść. Z nożem.
Chce pan pomóc, bo uważa, że Natalie jest ofiarą?
Być może.
Ale uważa pan, że to ona zabiła?
- Nie wiem. - Stąd pańskie rozterki.
Nie wie pan, co wybrać.
A może Natalie jest i ofiarą, i morderczynią?
Eran od początku obrzydliwie ją traktował.
Natalie mówi co innego.
Bo na wszystko zamykała oczy. Eran upokarzał ją przy każdej okazji.
Zatrudniłam detektywa. Tego samego, który pomógł mi przy rozwodzie.
To tutaj normalne.
Fotografował Erana i moją siostrę.
Łajdak zmuszał ją, żeby rżnęła się z nim jak bydlę:
na balkonie, w samochodzie, w kiblu.
Mogła ich łączyć namiętność.
To gwałt. Kiedy jedno domaga się tego, czego nie chce drugie.
Kiedy jedno ma sińce, a drugie nie.
Zmuszał ją!
Znam moją siostrę, widziałam, że się boi.
- Coś podobnego przeszła już w Nicei. - Rozmawiała z nią pani?
Próbowałam, ale nie chciała słuchać. Groziła, że spali mosty.
Na co pani liczyła, wysyłając Eranowi zdjęcia?
Gdybym była mężczyzną, skopałabym go jak psa, żeby poczuł jak to jest.
Chciałam go nastraszyć, tymczasem sama żyłam w strachu.
Spaliłam zdjęcia.
Sądzi pani, że mógł...
skrzywdzić Natalie w dniu ślubu?
Kobieta potrafi ukrywać miłość przez 40 lat,
ale gniewu nawet przez jeden dzień. To powiedzenie mamy.
Pani zdaniem, to siostra zabiła?
Niech pani pójdzie na policję, wyjaśni...
Nie obchodzą ich okoliczności łagodzące.
Marzą, żeby wsadzić Francuzkę i zrobić z niej wariatkę.
Widział ją pan. Naprawdę sądzi pan,
że powinna spędzić resztę życia w pace?
Siedź tu. Żadnych głupot.
Co nazwiesz głupotą? To, co znalazłam w łazience?
- Namierzenie tego gościa? - Zawsze musisz pyskować?
- Nie zawsze. - Zawsze.
Nieprawda.
Nie zawsze.
Co to jest?
Jego rodzina mieszka tam. Ty pogadaj z kobietą.
Mówisz po hebrajsku?
Szukamy Selima Haleda, mamy kilka pytań.
Nie ma go.
- Jesteś jego żoną? - Siostrą. Mieszka w Beer Szewie.
Mogę wejść? Muszę sprawdzić, mam nakaz.
Nie ma go tu.
- Kto tu mieszka? - Tylko ja z mamą i dziećmi.
- A mąż? - Już z nami nie mieszka.
Czyli jesteś sama?
Tak.
- Ładnie pachnie. - Szukasz Selima czy żarcia?
Nie pytasz, dlaczego go szukamy?
Ilekroć wybija u was gówno, szukacie Beduina.
Ale tylko wasze gówno was obchodzi.
Co się dzieje u Beduinów, zostaje u Beduinów.
Nie ma go.
Przepytałem dzieciarnię. Nie wiedzą, kto powiesił suknię,
ale wyjaśniły, że robi się to, żeby odpędzić demony.
Kiedy przybywają do wioski,
zamiast kobiety, porywają suknię ślubną.
To demon czy drag queen?
Co?
Nie, jestem na południu. Każ Jamusowi,
niech ruszy tyłek i sam tam jedzie.
Dlaczego wszystko muszę powtarzać pięć razy?
Niech tam jedzie.
Rafi!
Rafi, do cholery!
Przyślij wsparcie, podejrzany nam ucieka! Żebyś wiedział, że pilne!
Jakaś wioska na zadupiu.
Stój, skurwielu!
Selim, ręce do góry!
Nie podchodź!
Dlaczego uciekasz?
Nie mogą mnie znaleźć!
Nic ci nie zrobię. Patrz, jestem sama.
- Nie zbliżaj się! - Patrz, stoję!
A co z nią? W porządku?
Ciąża urojona?
Dzięki.
Uciekał. Spadł z urwiska. Stan jest ciężki, ale stabilny.
Policja przestrzegała procedur, to wszystko, co musisz wiedzieć.
- Dzięki. - Gość uciekał, to nie nasza wina.
Ani twoja, ani moja.
- Ludzie nie uciekają bez powodu. - Fakt.
- Wiesz, dlaczego uciekał? - Dlaczego?
Bo coś zobaczył i się bał. Zobaczył coś,
co pomogłoby nam zrozumieć, co zrobiła dziewczyna.
Zgoda.
Może Beduin coś zobaczył. Może nawet coś zrobił.
Ale czy to usprawiedliwia dziewczynę?
Nie.
Ja bym ją wypuściła ze względu na jej stan.
Nie ma mowy. To wszystko podstęp,
- a ty dajesz się nabrać. - Dziewczyna ma zaniki pamięci,
ciążę urojoną i krwawi, jakby poroniła.
Na ciele ma siniaki i dziwne okaleczenia.
Widziałaś te zadrapania? Gdzie są? Tu.
Sama mogła je zrobić.
Niby co? Robi je specjalnie, żeby wzbudzić litość?
Jak widać, skutecznie.
Załóżmy, że robi to specjalnie. Niech myśli, że jej strategia działa.
Niech poczuje się wolna, nabierze pewności siebie.
Wtedy popełni błąd.
Tak jest zawsze. Wpadają po wyjściu na wolność.
Tak samo było z tym gościem, którego zgarnąłeś.
Zabójcą Abecassisa.
Może, ale to była całkiem inna sprawa.
Ta dziewczyna jest kompletnie nieprzewidywalna.
Proszę cię, Rafi. To nie jest seryjna morderczyni. Nie ucieknie.
Niech posiedzi kilka dni w domu, uspokoi się.
Człowiek, który czuje się osaczony, albo ucieka, albo zamyka się w sobie.
Daj spokój z tą psychologią dla ubogich.
Na razie mamy same znaki zapytania. Chcę zrozumieć, kto z kim trzyma.
Co mówi lekarz? Wygrzebie się?
A ja? Nie odwiedzisz mnie?
Jak się pani czuje?
Proszę, to od rodziców.
Cieszy się pani?
- Wypuszczają panią warunkowo. - To nie jest wolność.
Będzie pani mogła swobodnie się poruszać.
Pomarzyć dobra rzecz.
Przyjechał pan tylko z sukienką?
Dowiedziałem się o pani ciąży urojonej.
I?
Chciałem zobaczyć, jak pani się czuje.
Może istnieje związek między pani obrażeniami a śmiercią Erana?
Zabiłam, bo mnie bił?
- Kto panu tego nagadał? - Nikt.
- Chcę tylko pani pomóc. - Nie potrzebuję pomocy.
Nic nie zrobiłam, nikt mnie nie skrzywdził.
Gdyby pani zmieniła zdanie...
Już jestem spóźniona.
Podrzucisz mnie potem do Eli?
W porządku?
Wszystkie was chciałabym znowu zamknąć w swoim łonie.
Całą trójkę.
Dzięki, ale lepiej mi tu, na świecie.
Chodźmy.
Za rondem pierwsza w prawo.
Nie jedziemy do domu?
Jeszcze gdzieś wstąpimy.
Gdzie?
To tylko formalność.
Jaka? Chodzi o areszt domowy?
- Niech matka wyjaśni. - Wiesz, co to jest chalica?
Nigdzie nie idę!
Po to ci była moja obrączka? Co z nią zrobiłaś? Oddaj!
To jakiś koszmar!
Już wolę areszt. Tato, odwieź mnie tam.
Jest tam.
Shai...
Bardzo mi przykro.
Kiedy pogrzeb?
Pewnie jutro. Wciąż czekamy na ciało.
Przepraszam, że mama zawracała ci tym głowę.
Miała rację. Rozmawiałem z rabinem, trzeba to załatwić jak najszybciej.
Już czeka.
Chcesz to zrobić? Teraz?
Nie wierzę w te głupoty, to nie mój świat.
Zebrało się sporo osób. To rzadka ceremonia.
Miejmy to już z głowy.
Chodź. Trzeba się pospieszyć.
Idziemy.
Szanowni państwo, obrzęd jest bardzo prosty.
Musi pan oświadczyć, że nie zamierza poślubić bratowej.
Shai musi oświadczyć, że nie chce się z tobą żenić.
Z tą chwilą wasze zobowiązanie znika, stajecie się wolni.
Po ogłoszeniu chalicy możecie pobrać się, z kim chcecie.
Pytanie do pani.
Czy ma pani dzieci?
- Masz dzieci? - Nie.
Jest pani w ciąży?
Jesteś w ciąży?
Nie.
Oświadcza pan, że nie zamierza poślubić żony brata?
Proszę powtarzać za mną. Nie chciałem...
Nie chciałem...
Głośniej! Nie chciałem...
Przepraszam.
Nie chciałem się z nią żenić. Niech pan powtórzy!
Nie chciałem... się z nią żenić.
Poświadcza pani, że szwagier nie chce pani poślubić?
Poświadczasz, że nie chce się z tobą żenić?
Tak.
- Niech pani stanie twarzą do niego. - Odwróć się twarzą do niego.
Niech pani klęknie.
Musisz uklęknąć.
Teraz proszę rozwiązać sandał prawą ręką.
Prawą ręką rozwiąż sandał.
Dobrze się czujesz?
Proszę rozwiązać but do końca.
Rozwiąż go.
Proszę.
Może pani wstać.
Wstań.
Proszę splunąć.
Musisz... splunąć.
Mocniej. Więcej śliny.
Musi być więcej śliny.
Szanowni państwo,
chalica została przeprowadzona.
Zadowolona? Będziesz spać spokojnie?
- Odrzuca naszą pomoc. - Jej prawo.
Potrzebuje nas. Wypiera tę świadomość, ale to ona jest ofiarą.
Przemocy ze strony męża, a wcześniej innych.
- Albo próbuje nam to wmówić. - Nie jest manipulantką.
Twierdziła, że byli szczęśliwi, ale myślę, że jeśli poszperamy,
okaże się, że w Nicei doświadczyła molestowania.
Nie ma kartoteki. Przekazaliśmy dane Izraelczykom, sprawa zamknięta.
Była ofiarą przemocy, może nawet gwałtu,
a rodzina jej nie chroni.
Nie jesteś jej ojcem, adwokatem ani psychiatrą.
Wracaj do domu, weź prysznic.
Wieczorem chcę ci kogoś przedstawić.
Podobna do ciebie, też ma minę zbitego psa.
Nie wyglądam jak zbity pies.
Jasne, tryskasz radością życia.
Wpół do dziewiątej.
Raszid?
- Cześć, tu Karim. - Co słychać?
W porządku. Wciąż jesteś w Nicei?
Niezmiennie.
Miałbym prośbę.
Słucham.
Przeczytałam w aktach, że trzy lata temu brat zakłuł twojego męża.
Nie wiem, dlaczego to zrobił.
Nie oceniam was.
Jeśli ktoś zasłużył na sąd, to twój mąż.
Wiem, że nie wniesiono formalnej skargi,
ale na przesłuchaniu brat potwierdził,
że mąż wyrządził ci krzywdę.
Dlatego za niego wyszłaś, prawda?
Tak?
Czego chcesz?
Wyjaśnień, jak dziewczyna może wyjść za swojego gwałciciela?
- I tak tego nie zrozumiesz. - Rozumiem.
To pokręcona logika, ale rozumiem. Co się dzieje u Beduinów,
zostaje u Beduinów, tak?
Ale brat nie potrafił tego zaakceptować.
Chciał ukarać gwałciciela. I miał rację.
To porządny chłopak.
To on powiesił suknię ślubną przed domem, prawda?
Sądzisz, że to miało związek z tym, co zobaczył na ślubie?
Nie wiem, co zobaczył, ale nie skrzywdził panny młodej.
Czego się boi?
Pomóż mi.
Czemu miałabym ci pomóc?
Bo to niesprawiedliwe, żeby winny został bezkarny.
Selim, policjantka chce zadać ci kilka pytań.
Możesz jej zaufać.
Jak się pan czuje?
Wiem, że zobaczył pan w łazience coś, co pana przeraziło.
Zgadza się?
Nie zobaczyłem.
To dlaczego pan się bał?
Usłyszałem.
Co pan usłyszał?
Śmiech.
Śmiech?
Ktoś śmiał się w toalecie? Kto?
- Demon. - Demon?
- Tam był demon. - Dość już!
Ciągle coś zmyśla. Chodźmy.
Dlatego uciekłeś?
- Nie uciekłem. - Usłyszałeś coś dziwnego?
Pobiegłem za nią, chciałem pomóc.
- Wtedy kazali mi zgasić światło. - Ale potem uciekałeś. Dlaczego?
Bałem się czerni.
Demona?
To była kara.
Za to małżeństwo.
Zrobiła coś złego.
Zasłużyła na karę.
On też tak mówił.
Ktoś powiedział, że panna młoda zasługiwała na karę?
Kto, demon?
Nie.
Ktoś inny.
Na zewnątrz.
Mężczyzna, który rozrabiał na podwórku?
Wiesz, że poszedłeś tam kogoś uspokoić.
Kogoś, kto nie był zadowolony ze ślubu. Zgadza się?
Był wściekły z powodu ślubu.
Kto?
Kto to był?
Krewny młodego.
Z białą jarmułką.
Alex to twój chłopak, tak?
Były. Rozstaliśmy się.
Trzy tygodnie temu uciekł z psychiatryka.
- To cię nie dziwi? - Zrobiłby wszystko,
- żeby zwrócić na siebie uwagę. - Twoją?
- Zrobiłaś coś? Coś się stało? - Nie, nic.
- Jak ci pomóc, skoro nie mówisz? - Nie potrzebuję pomocy.
- Dlaczego tu jestem? - Rodzina sądzi,
że masz związek z jego zniknięciem. Że przez ciebie trafił do szpitala.
- Myślą, że przeze mnie zwariował? - Tak.
Jego urojenia się pogłębiały. A ty zmuszałaś, żeby zwiększał dawkę.
- Oszaleli? - On im powiedział.
Wyssali to z palca! Co jeszcze powiedzą?
Że go zabiłam i ukryłam ciało?
Spokojnie, musimy ustalić fakty.
A może o czymś wiesz?
Skądże. Kochałam go. Rozumie pan?
Kochałam go.
Kochałam.
Tekst: Anna Maria Nowak
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.