All language subtitles for CZARNY_NIEDZWIEDZ_6pl.vtt

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

CZARNY NIEDŹWIEDŹ

CZĘŚĆ PIERWSZA. NIEDŹWIEDŹ NA DRODZE.

- Hej. - Ja to wezmę.

Cholera.

Cześć. Jesteś Allison?

Tak. Ty jesteś Gabe?

- Ta walizka ma kółka. - W porządku, jest lekka.

Czyli jesteś reżyserką?

Mike ci powiedział?

Znasz Mike'a?

Nie, Mike nic mi nie mówił. Po prostu przeczucie.

A to ciekawe. Co jeszcze ci o mnie mówił?

Nic takiego. Mówił, że

byłaś aktorką, a teraz jesteś reżyserką.

- Ach tak. - Przysięgam.

Dlaczego rzuciłaś aktorstwo?

Nie rzuciłam.

Chyba po prostu przestali mnie angażować.

Ale jestem szczęśliwsza robiąc to, co teraz.

Przynajmniej mogę zajadać się ciastkami.

Tak trudno było z tobą współpracować?

Ale wścibski jesteś.

Nie wiem. Może po prostu nie byłam zbyt atrakcyjna.

No tak. Mike twierdzi, że jesteś łasa na komplementy.

To akurat nie jest prawdą. Nie lubię komplementów.

Nie wydaje mi się, że dlatego to rzuciłaś.

Naprawdę nie musisz niczego udowadniać.

Preferuję słabych,

cherlawych facetów.

Twój mąż taki jest?

Nie mam męża.

Nie?

Mike mówił, że twój mąż do ciebie dołączy.

Ponoć powiedziałeś już wszystko, co o mnie mówił.

Nie mam męża.

Nikt do mnie nie dołączy, Gabe.

Jestem sama na tym świecie. Zadowolony?

Jeszcze jakieś pytania?

Kilka.

Mogę się założyć.

Jakie filmy kręcisz?

Niszowe, nieudane, których nikt nie lubi.

Hej!

Co robisz?

- Cześć, kochanie. - Lekarka mówiła,

że w drugim trymestrze nie podnosi się ciężarów.

No cóż, jest piątek. Poprzednio zapomniałeś.

- Możesz? - Ja tylko dbam o ciebie.

Cześć, jestem Allison.

Tak, wiem. Jestem Blair.

Jesteś naprawdę piękna.

To miał być komplement.

Tak, wiem.

Ty też.

- Naprawdę. - Nie trzeba.

Właśnie mówiłam mu, że nie znoszę komplementów.

- Czyli mamy ze sobą coś wspólnego. - Ja tam lubię komplementy.

Po co wydajmy kasę na lekarkę, skoro nie stosujemy się do jej rad?

- My? - My. Nieważne.

Wiem, co powiedziała. Byłam przy tym.

- Ja tylko nie chcę… - A ja nie chcę o tym teraz gadać.

- Gabe! - Staram się dbać o ciebie.

Twoja żona po prostu chce żyć.

Nie jesteśmy małżeństwem.

A gdzie twój mąż?

Nie mam męża.

Mogę zanieść jej rzeczy?

Może uda mi się pojechać do studia w tym tygodniu,

albo w tym wieku.

Masz fajne ogrodniczki.

Podobają mi się.

A ty masz fajną walizkę.

Mówiłam ci, że nie lubię komplementów.

Prosiłam cię trzy, albo cztery razy.

Mówisz, że to zrobisz, ale wciąż tego nie robisz.

Zrobiłam to, bo nie chcę

ciągle cię o to prosić.

Czuję te śmieci, gdy robię sobie kawę.

Jak możesz pić kawę,

czując smród śmieci?

Twój zmysł węchu jest teraz wyostrzony.

No właśnie.

Cześć.

Cześć.

Idziesz się wykąpać?

Tak.

Zaprowadzę cię nad jezioro.

Dobrze.

Nie wiem, jak możesz pływać, gdy jest tak zimno.

Wiem, jestem dziwna. Lubię, jak jest zimno.

W górę, po schodach…

Bardzo smaczne jedzenie, Gabe.

Sama je zerwałaś?

Te z mojego pokoju też?

Tak.

Jesteś wspaniałą gospodynią.

Masz ochotę na wino?

Ty też się napijesz?

Tak, odrobinę.

W porządku.

Macie jakiś plan na to miejsce? Otworzyć pensjonat, albo…?

Właściwie to nie mamy żadnego pomysłu.

Daliśmy na razie znać przyjaciołom,

którzy coś tworzą, i nie tylko, że mamy ten dom.

Można tu odpocząć, albo kręcić filmy…

Moglibyśmy spotykać fajnych ludzi i jeszcze na tym zarabiać.

Właściwie nie chodziło tu o pieniądze.

Ten dom od dawna należy do rodziny Gabe'a.

- Tak, my… - O, to fajnie.

Mieliśmy wielkie spotkanie rodzinne…

A teraz wszyscy się nienawidzą.

Nie, nie wszyscy.

Po prostu nie są już tak blisko, jak kiedyś.

Rzecz w tym, że nikt już tu nie przyjeżdża.

Gdy Blair zaszła w ciążę, zdecydowaliśmy, że…

Nie tyle zdecydowaliśmy, co po prostu okazało się,

że życie na Brooklynie stało się bardzo drogie.

- Nie mieliśmy pracy, więc… - No, nie do końca.

- No co? - Nic.

Spodobała nam się idea zamieszkania tutaj,

ale gdybyśmy mieli pracę, to pewnie nic by z tego nie wyszło.

Przecież mieliśmy pracę.

Mieliśmy pracę.

- Niby tak. - Ty…

Byłam tancerką.

To znaczy chciałam, ale nie mogłam się z tego utrzymać.

Pracowałam jako hostessa, ale Gabe stwierdził…

Nie chciałem, żeby cały czas była na nogach do późna w nocy

i nie odpoczywała,

a ten dom stał pusty, więc…

Jego matka od lat chce go sprzedać.

Nie od lat. Od półtora roku.

Od dwóch lat.

Od dwóch lat próbuje go sprzedać.

Nie należy do realistek.

Nie o to chodzi. Nie potrzebuje go sprzedawać.

No dobrze.

I tak nie dostanie tyle, ile sobie za niego zażyczyła,

no i musiała płacić dozorcy.

A ty jaką miałeś pracę?

Gabe był muzykiem.

Jestem muzykiem.

Nie przestaje się być muzykiem.

Chodziło mi o zawód.

Moim zawodem nadal jest muzyk. Wciąż dostaję tantiemy.

Ostatnio dostał 53 centy.

Tym właśnie się zajmuję.

Jestem zawodowym muzykiem.

Grałem w różnych zespołach.

Zespołach odnoszących sukcesy.

Czasem byłem w trasie przez sześć, osiem miesięcy.

Musiałaś ciężko to znosić.

Czy ja wiem? Jestem bardzo niezależna.

Nie znosiła tego.

Wcale nie.

Nie, to nieprawda.

Przeprowadziliśmy się tu z wielu powodów,

ale nie po to, żeby otworzyć pensjonat.

Szczęściara z ciebie.

Co masz na myśli?

Masz faceta, który gotuje.

Ja zupełnie nie umiem gotować.

W ogóle?

Nawet jajek?

Umiem robić sadzone. Chyba.

A hamburgera?

Zrobiłaś kiedyś hamburgera?

Pieczone ziemniaki?

Nigdy nie piekłaś ziemniaków?

Nie jestem z tego dumna.

Do niedawna też nie umiałem gotować.

Mama nie nauczyła cię gotować?

Moja mama nie żyje.

Wiem, że to brzmi jak głupi żart, który wszyscy robią,

ale w moim przypadku to prawda.

Nie żyje. Zmarła na moich oczach.

Na oczach mojej rodziny. W restauracji.

Miała udar.

Boże, przepraszam.

Nie, nic się nie stało.

Wszystko dobrze.

Ale to nie dlatego nie umiem gotować.

Mój ojciec świetnie gotuje.

To było w pełni zamierzone.

Uznałam, że jeśli nie nauczę się gotować, to nie zostanę kurą domową.

Sprytne.

Myślisz, że to sprytne?

Nie chodzi mi o to, że to nie jest sprytne.

Dziwi mnie, że to on to powiedział,

bo wyznaje tradycyjny podział na role przypisane płciom.

Tak jest!

Daj spokój.

Zawsze upierasz się, że feminizm jest chory.

Co takiego?

Nie, to…

A teraz, przy prawdziwej feministce, będziesz udawał, że…

Wszystko upraszczasz.

- Zbytnio upraszczasz. - Myślę, że feminizm jest chory.

Tak, włosy pod pachami u kobiet. Obrzydliwe.

Za to u facetów…

Żartowałam.

O swojej mamie też żartowałaś?

Nie.

Naprawdę trudno cię wyczuć.

Wiesz co? Cały czas to słyszę,

a według mnie bardzo łatwo mnie odczytać,

więc ludzie się gubią.

Jesteś po prostu inna niż ta, którą wyobrażałam sobie

na podstawie twoich filmów.

Oglądałaś moje filmy?

Tak, oglądaliśmy je zanim przyjechałaś.

Naprawdę?

No cóż, tak mi przykro.

Nie musi ci być przykro.

Bardzo mi się podobały.

Dziękuję.

Jeszcze trochę wina?

Ty też się napijesz?

Tak, pewnie.

Ja też poproszę.

Lekarka mówiła, że mogę wypić kilka lampek od czasu do czasu.

Nie kilka, tylko dwie.

Okej, to moja druga.

To będzie trzecia, o ile mi wiadomo.

A od czasu do czasu nie oznacza codziennie.

Wypiłam jedną lampkę w środę.

To było dwa dni temu.

No dobrze, proszę.

Zadowolona? Przypomnę ci ten wieczór,

jeśli dziecko urodzi się chore.

Umiesz tańczysz fokstrota?

Mówiłaś, że jesteś tancerką.

Dobrze, to…

- Ja będę prowadzić. - Dobrze.

Połóż mi dłoń na obojczyku.

- A ja położę dłoń w ten sposób. - Dobrze.

Zaczynasz prawą nogą,

robisz dwa kroki, a potem w bok.

Dwa kroki.

Czyli prawa, lewa.

W bok.

- Prawa. - Znów prawa.

Lewa.

- W bok. - Wracasz lewą nogą.

- Lewa, prawa. - Prawa.

W bok.

Rób małe kroczki, to fokstrot.

- Przepraszam, ja… - Nie, w porządku.

- Lewa, lewa. - Przepraszam, lewa.

Prawa, w miejscu, w miejscu.

Dobrze, prawa. Daj krok do przodu, to nie wpadniesz na mnie.

Dobrze.

Dajesz krok do przodu i do tyłu. Gotowa?

- Brakuje mi… - Prawa.

Brakuje mi podstaw.

Prawa, lewa, w miejscu.

Prawa, lewa, w bok.

Prawa, lewa, w bok.

Masz dobrą sylwetkę.

Do przodu. Tak, tańczyłam całe życie.

I z powrotem, lewa, prawa.

- W bok. - Właśnie tak.

- O to chodzi. - Super.

Jestem pewna, że nic nie pojęłam.

Czemu nie zatańczysz z Gabe'm? On wie, jak.

Gabe, zatańcz z Allison, bo poczuje się urażona.

Nie, nie musisz.

Raz, dwa.

Skoro nie mogę się upić, to popatrzę sobie na was.

Chciałabym ci zadać jedno pytanie.

Czy to nie dziwne uczucie grać we własnych filmach?

Czy po prostu

podnieca cię patrzenie na siebie?

Nie.

Właściwie to trochę upokarzające.

A ten nowy scenariusz? Też zagrasz w tym filmie?

Jeszcze nie zaczęłam pisać.

Tak? A wcześniej mówiłaś, że…

Blair.

Co?

Przepraszam, tak rzadko mam okazję powypytywać artystów o różne rzeczy.

Myślisz o umieszczeniu akcji filmu w tym miejscu?

Czy tylko przyjechałaś tu pisać?

Kiedy zobaczyłam zdjęcia, stwierdziłam, że jest tak pięknie,

że mój pobyt tu może mnie zainspirować.

Ale szczerze, nie wiem, czy zrobię kolejny film.

Zdarzyło ci się to już kiedyś?

Blokada twórcza?

Tak, właściwie za każdym razem.

Czyli tak wygląda twój proces twórczy.

Nie nazwałabym tego procesem.

Raczej robię coś głupiego w ciągu dnia,

czekając, aż wydarzy się coś sensownego.

Za to ty robisz coś sensownego.

Ja? A co takiego?

Starasz się stworzyć rodzinę.

Pogubiłam się. Czy nie mówiłaś, że nie nauczyłaś się gotować po to,

by nie zostać kurą domową?

Wiele kobiet ma rodziny, a nie są kurami domowymi.

Przy okazji, to co mówiłaś wcześniej, to bzdura.

Że wyznaję tradycyjny pogląd na role płciowe.

To raczej ja wyznaję tradycyjny pogląd na role płciowe.

Tak.

Mówię serio.

Nie wiem, jakaś część mnie pragnie faceta,

który się wszystkim zajmie.

Nie stoi to w sprzeczności z całym twoim życiem?

Co z twoimi filmami? Nie uważasz, że są feministyczne?

Nie myślę o nich tak, czy inaczej.

Nie myślisz o nich?

Jak możesz coś tworzyć nie myśląc o tym?

Czasem, kiedy coś tworzysz,

- nie jesteś świadoma… - Z nią rozmawiam.

To nie tak. Myślę o tym, ale

nie mam w głowie jakichś wielkich idei, gdy coś tworzę.

Jak można coś tworzyć, gdy nie ma się nic do powiedzenia?

Mam coś do powiedzenia.

Myślę, że film to jedyny sposób na powiedzenie tego.

To wydaje się nieco solipsystyczne.

Nie wiem, co to znaczy. Co oznacza to słowo?

Egocentryczne.

Ach tak, to prawda.

Blair lubi wszystko zawiązać w ładne, małe kokardki.

Nie, chyba rozumiem.

Jasne.

Rozumiesz tak samo, jak wtedy, gdy mówię, że porzucenie

tradycyjnych ról płciowych zdestabilizowało społeczeństwo.

Dla ciebie oznacza to od razu, że jestem męskim szowinistą.

Nikt nie mówi, że jesteś męskim szowinistą.

Przez setki, tysiące lat

tradycyjna rodzina była człowieka całym światem.

Każdy pełnił określoną rolę.

A teraz to się rozpadło.

Nie ma już poczucia ważności rodziny lub społeczności.

Społeczności, które uznawały kobiety za swoją własność?

Z naszej perspektywy to może wydawać się okropne.

- Nie, to jest obiektywnie okropne. - Obiektywnie?

Mam 185 cm. To jest obiektywny fakt.

Rozumiesz coś z tego?

Skąd mamy wiedzieć, czy kobiety nie były szczęśliwsze

zanim wybuchła Rewolucja Przemysłowa?

Ależ nie były!

Ja tylko mówię, że erozja tradycyjnych społeczności

przyczyniła się do ogólnego chaosu, który teraz panuje.

- Oraz… - Ach, to dlatego panuje chaos?

Nie mówię, że feminizm jest złem.

Mówię, że zanik pewnych tradycji,

chociażby wiary, czy jest ona urojeniem, czy nie,

pozbawiło nasze życia sensu.

Dlatego wszystko to, czego nie znosisz:

nacjonalizm, fundamentalizm czy rasizm, znowu kwitnie.

Globalizm, feminizm.

- Te rzeczy są… - Gabe, do czego zmierzasz?!

Mówię tylko, że natura zrobi to, co ma zrobić.

Słońce pożre kiedyś tę zasraną ziemię.

A całe to gówno, jak ideologie,

religie, konsumpcjonizm, to tylko kłamstwo,

które ludzie wymyślili, żeby odwrócić naszą uwagę

od tego, że żyjemy w pierdolonym bagnie.

- Tak! - To jest wielkie bagno,

bezsensowny kurwidół.

Gabe, jak takim myśleniem możesz komukolwiek pomóc?

Nie mam ochoty pomagać. Chcę tylko powiedzieć, jak jest.

Ona nie może znieść, że mam moje zdanie na temat świata.

To nie tak, że nie mogę znieść, że masz swoje zdanie na temat świata.

Nie mogę znieść tego, jakie masz zdanie na temat świata.

Było bardzo miło, ale…

- Dokąd idziesz? - Jestem zmęczona.

- Zraziłeś do nas naszego gościa. - Nie, nic się nie stało.

- Proszę, jest mi głupio. - Niepotrzebnie.

Dziękuję za kolację. To była fascynująca rozmowa.

- Dlaczego nie… - Szkoda, że jej nie nagrywałam.

To było… tak.

Nie możesz zostać?

- Pójdę już. - Proszę, zostań.

- Proszę. Zmienimy temat. - Nie, proszę.

Nie, Blair. Nie chcę zmieniać tematu.

- Blair. - Zmień temat.

- Nie chcę zmieniać… - Zmieniamy temat!

Nie! Chcę, żeby dotarło do twojego zakutego łba,

że istnieje różnica między mówieniem, że zanik tradycyjnych ról płciowych

nie jest dobry dla społeczeństwa, a mówieniem, że jestem męskim szowinistą.

Nie. Ty chciałbyś wrócić do czasów,

w których kobiety przez całe dorosłe życie rodziły dzieci

i nie wychodziły z domu, by chronić wasz bezcenny męski brak pewności siebie.

Uważasz, że kobiety powinny być niewolnicami.

Tak właśnie! Według ciebie powinny być niewolnicami!

Ja tak myślę. Laskom już całkiem odbija.

Wiesz co? Pieprzyć to wszystko.

Nie, nie! Przepraszam!

- To było głupie. Nie powinnam była. - Wiem, czemu to powiedziałaś.

Czujesz się niekomfortowo, gdy pojawiają się emocje.

Gdy mowa o czymś poważnym, wtedy musisz zażartować.

Tak, masz rację.

Ona ma rację. Tak właśnie robię.

Ale tak naprawdę, to nie żartowałam.

Powiedziałam, że żartuję, bo zrobiło się dziwnie

i poczułam się zażenowana. Ale nie chodziło mi o to,

że kobiety powinny być niewolnicami,

tylko o to, że być może ja powinnam być niewolnicą.

Może byłoby mi lepiej, gdybym była niewolnicą.

Może powinnam zajść w ciążę i urodzić gromadkę dzieci.

Może to nadałoby jakiś kierunek mojemu życiu,

bo jestem pieprznięta i nie wiem, co ze sobą zrobić.

- Trudno powiedzieć. - To niedorzeczne.

I ogromnie obraźliwe.

Niech będzie.

Czy ty teraz żartujesz?

- Czy to żart? - Nie wiem.

Jestem wstawiona.

Jestem naprawdę pijana, powiedz jej.

Muszę… chcę iść spać.

Blair, możesz się trochę uspokoić?

- Ja? To ty się wkurwiłeś! - Tak, masz rację.

Bardzo cię przepraszam. To było totalnie niedelikatne.

To, co powiedziałam, było głupie i bezduszne.

- Idę spać… - Nie, to ja idę spać!

Ja idę spać, a wy sobie zostańcie.

Będziecie mogli w spokoju wymieniać swoje wsteczniackie poglądy!

Dobranoc!

- Częstuj się. - Dzięki.

Naprawdę przepraszam.

O boże.

Blair, co ty wyprawiasz?

Już mnie nie kochasz!

A ja noszę w sobie twoje cholerne dziecko!

Czy ja dobrze słyszę?

Widziałam, jak na nią patrzyłeś!

Uważasz, że jest ode mnie bardziej interesująca,

bo zgadza się z twoimi koszmarnymi, durnymi ideami!

Blair, chyba trochę za dużo wypiłaś,

a twój organizm…

- Kochasz ją! - I też piłem.

Kochasz ją, wiedziałam!

Kogo? Allison? Ja nawet nie wiem, czy ją lubię.

Jeśli się w niej zakochałeś,

to mi o tym powiedz, bo inaczej oszaleję!

Blair, czy ty słyszysz to, co mówisz?

Kochasz ją! Kochasz ją! A to ostra laska.

- O tak, jest ostrą laską! - Jak to? Co ona…

- Co ona takiego zrobiła? - Chcesz ją bronić?

Nie wierzę, że ją bronisz!

Kochanie, ledwo znam tę dziewczynę…

Pociąga cię?

Tak czy nie?

- Wiedziałam! - O mój Boże.

- Wiedziałam! - Nie pociąga mnie.

To dlaczego przed chwilą tego nie powiedziałeś?

Bo jest atrakcyjna,

więc nie uwierzyłabyś, gdybym powiedział, że mnie nie pociąga.

Wiesz co? Mam to gdzieś.

Mam to gdzieś. Idź i pieprz się z nią.

Idź się z nią pieprzyć. Jeśli tego chcesz, mam to gdzieś.

- Po prostu się uspokój. - Idź i pieprz się z nią!

Jej cipa na pewno śmierdzi pajęczym gównem!

- O czym ty mówisz? - Tu nie chodzi o mnie, wiesz o tym.

Wyraziłam się jasno, że chodzi o to, że już mnie nie kochasz.

Stój! Kocham cię.

Nie byłoby mnie tu, gdybym cię nie kochał.

Nie zrobiłbym tego wszystkiego, gdybym cię nie kochał.

Nie przechodziłbym przez wszystkie takie chwile,

gdybym cię nie kochał.

Hej, kocham cię.

Blair.

Bardzo, bardzo.

Proszę cię.

Czy możemy przestać?

To szaleństwo. To jakieś totalne szaleństwo.

Już dobrze.

Może kobiety były szczęśliwsze w XVIII wieku? Skąd mam wiedzieć?

Nie, na pewno nie były.

Przepraszam, że byłem takim cholernym dupkiem.

Mój boże.

Przyniosłem to. Jest trochę zimno.

No nic. Dobranoc.

Woda jest ciepła.

Jesteście buddystami?

Nie. Rzeźbiarz, który tu mieszkał, robi takie figurki.

Allison, przepraszam za wcześniej.

Jesteśmy tu zamknięci w naszym małym świecie.

Przepraszam.

W porządku.

Dlaczego skłamaliście mówiąc, że widzieliście moje filmy?

Dlaczego skłamałaś o swoim mężu?

Kłamię od chwili, gdy się tu znalazłam.

Mojej matce nic nie jest. Jest wredna, ale żyje.

Mieszka w Wisconsin.

Co?

Potrafię naprawdę dobrze gotować.

Nie interesuje mnie rodzina. Uważam, że dzieci są obrzydliwe.

A jeśli chodzi o moje scenariusze,

to zwykle zaczynam od bardzo prostego założenia,

na przykład, „dobro zwycięża zło”.

Poza tym,

nie angażują mnie jako aktorkę, bo jestem trudna.

To chyba jasne.

I co jeszcze?

Wiem dokładnie, co znaczy solipsystyczny.

Miałam stypendium na Wesley. Jestem totalną feministką.

Myślę, że kobiety są lepsze, a mężczyźni powinni wyginąć.

No to…

dlaczego twój mąż nie przyjechał z tobą?

Nie wiem.

Cieszę się, że go tu nie ma.

O, cholera.

Nie kocham jej.

To dziecko, to była wpadka, a my…

nie jesteśmy dla siebie stworzeni.

Jej się wydaje, że mnie kocha, ale tak naprawdę mnie nienawidzi.

Wiem, że wkrótce na świat przyjdzie człowiek, ale nie wiem,

co się dalej wydarzy. Co będzie ze mną, albo…

Myślisz, że jestem okropny?

Nie.

Jestem.

Nie mów tak.

- Jestem. - Nie jesteś.

O, kurwa!

Wiedziałam, kurwa, wiedziałam!

Ty zasrany gnoju, wiedziałam!

Ty pieprzona niszczycielko!

Wynoś się z mojego domu, suko!

Wynoś się stąd, dziwko!

Nie mogę uwierzyć, że to zrobiliście!

Wracaj tu, zasrany kłamco!

- Posłuchaj mnie! - Jesteś podły!

Blair, uspokój się!

- Co się dzieje? - O mój boże.

Co? Co?

O, kurwa.

- O, cholera. - O, boże!

- Ona krwawi! Przynieś kluczyki! - O, boże!

Kochanie, pojedziemy do szpitala.

Przynieś kluczyki do samochodu! Przy drzwiach wejściowych!

Spójrz na mnie. Jedziemy do szpitala.

Tak mi przykro.

- Nie dotykaj mnie! - Co ty robisz?!

Przyprowadź samochód!

- Już. - Boli.

Boję się.

Oddychaj.

Jedź!

O, mój boże! Tak bardzo cię kocham!

Nie wiem, co mi strzeliło do głowy. Przepraszam. Zrobiłem to bez powodu.

Tak mi przykro.

Patrz na drogę, nie na mnie!

CZĘŚĆ DRUGA. NIEDŹWIEDŹ NA PRZYSTANI.

Co się dzieje? Cięcie?

Nie wiem.

Powtarzamy.

Wracamy do pozycji pierwszej.

Było aż tak źle?

Co zrobiłam nie tak?

Wszystko w punkt. Idealnie.

Dobra.

To po co robimy dubel, skoro było świetnie?

Co mam ci powiedzieć? Było wspaniale.

To było najlepsze nieme wejście do domku nad jeziorem w historii.

Skoro było tak cudnie, to może pójdziemy na obiad

i przejdziemy do kolejnej sceny, żebyśmy mieli więcej czasu?

To ważniejsze.

Czy możesz?

Idę do ciebie.

Mogę wyjść?

Mogę?

Co się, kurwa, dzieje?

Nic. Nie rozumiem, co się dzieje z tobą.

Robię piętnaście dubli do każdej sceny,

a Blair każesz robić trzy.

- Liczysz duble? - Nie muszę ich liczyć.

- Gram w tych scenach. - Kończy się światło. I ucieka nam czas.

Właśnie tak.

Czemu płaczesz?

Przepraszam.

Robię mniej dubli z Blair, bo gdy każę jej coś zagrać,

to ona to gra.

Wystarczy? Chciałem nakręcić jeszcze jeden.

Grasz, czy nie grasz – mam to w dupie.

Ale to twoja cholerna twarz będzie w filmie!

Dasz radę?

Dobra, wszyscy. Ostatnie poprawki makijażu.

- W porządku? - Tak.

Na pewno?

- Chcesz chusteczkę? Chcesz wody? - Już w porządku.

Wyglądasz pięknie.

Reset do pierwszej pozycji.

Kręcimy!

Wybaczcie, po tej tilapii zrobiło mi się niedobrze.

W porządku. Dźwięk!

Łącz.

Klaps.

O, boże.

Musisz zobaczyć tego dubla. Będzie niesamowity!

Spójrz.

- Czy to łza? - Tak.

Teraz zastanawiam się, jakie triki stosujesz wobec mnie.

Nie stosuję. Nie muszę.

Myślę, że powinniśmy tu zostać przez jakieś 15-20 minut.

Zacznie jeść, po czym zobaczy, że tylko nas tam nie ma,

a potem wejdziesz jakieś dwie minuty przede mną,

żeby wyglądało, jakbyśmy byli razem,

ale celowo weszli osobno, by zrobić wrażenie, że nie byliśmy razem.

- To super pomysł. - Nie mogę tego zagrać.

Że się we mnie zakochałaś?

To mogę zagrać.

- Bo jesteś profesjonalistką. - Nie, bo jesteś czarujący.

Czarujący w neurotyczny, irytujący sposób.

Dobra, nie lubię komplementów.

- Wróćmy do planu. - Nie mogę.

Dlaczego? Przecież z tego żyjesz. Myślisz, że nie wie, o co mi chodzi?

Jej to pomaga. Zaufaj mi. Jesteśmy małżeństwem od sześciu lat.

Tak, ale udzielają mi się jej bardzo rzeczywiste emocje.

Będzie chciała mnie zabić.

I widzisz, jaki to dało efekt w ostatniej scenie?

W porządku. Tak właściwie,

to powinnaś wejść jakieś pięć minut przede mną.

Zróbmy tak, jakbyśmy chcieli ukryć, że się pieprzyliśmy.

- Ale nam to nie wychodzi. - Dokładnie.

- O rany. - Już. Cicho!

Ty wchodzisz pierwsza, czy ja?

Ja. Albo nie. Ty. Jeśli zechce mnie zabić,

- będziesz mógł mnie obronić. - Nie będzie potrzeby.

- Dobra, wchodzę pierwsza. - W porządku.

A ja wejdę parę minut po tobie.

Powinienem usiąść na wolnym miejscu obok albo naprzeciwko ciebie.

Wejdę, siądę obok ciebie,

a jak coś powiem, to chichocz albo się uśmiechaj.

Powinniśmy siedzieć obok siebie?

- Tak. - Nie, powinniśmy siedzieć

jak najdalej od siebie, ale spoglądać na siebie z oddali.

O, tak!

Krótkimi spojrzeniami.

Jakbyśmy próbowali nie patrzeć, ale nie mogli.

I możemy też bawić się jedzeniem zamiast jeść,

bo z nerwów nie mamy apetytu, jesteśmy zakochani, i tak dalej…

Nie wiem, trochę jestem głodna.

Ja też. Pomijamy tę część.

Ta scena będzie taka dobra.

O cholera, zobaczy nas!

Może potargamy sobie włosy?

Jesteś genialna.

Tak za bardzo.

Tak jest dobrze.

Przepraszam.

- Proszę. - Dziękuję.

Jak nazywa się miś bez zębów?

- Gumiś. - Gumiś. Skąd ty to…

- Skąd ty to znasz? - Nie spal zagadki, to wszystko.

Czytałeś tę samą książkę, co ja. To nie oznacza, że…

Co najbardziej lubi oglądać niedźwiedź?

Wybory Miś Świata.

- Miś Świata. - To było poza konkursem.

Dlaczego mały miś był tak rozpieszczony?

Baako, widziałeś tego misia?

- Co? - Miś.

Tak łatwo nauczyć się tych żartów na pamięć.

To jak wzajemny szacunek dla wszystkiego.

Ostatni dubel był naprawdę dobry.

Jesteś wspaniały.

- Nie dodawaj już nic. - Nałożyłam za dużo?

- Nie chcę, żeby zrobiła się maska. - Pewnie.

Tak czy owak, wygląda świetnie. Podoba ci się?

Ten nowy podkład jest lepszy.

Wybacz, że dopiero ostatniego dnia. Czujesz się dobrze?

Tak.

- Dobra, bierz kawę. - Dzięki.

Ubierajcie się.

O, cholera!

Czemu ta kawa jest tak gorąca?

To najatrakcyjniejszy facet na planie, czapki z głów.

- Serio? - Tak.

Nie. To Baako!

Dzielimy włos na czworo, a i tak to mi będą robić laskę.

Powinniśmy to zrobić w tej kolejności.

Trzeci i pierwszy…

Zwróć uwagę na Mike'a, bo on przypatruje się tobie.

- No, nie wiem. - Co to niby znaczy?

Chwila, chcesz mi powiedzieć, że kręcisz z Baako?

Nie mówię, że z nim kręcę. Mówię, że nie wiem.

Myślę, że Mike bardziej do ciebie pasuje.

- Nie, to się nie zdarzy. Jest hetero. - Nie wydaje mi się.

Jest. Widać to z twarzy.

Myślę, że jest gejem.

Dzięki, że mówisz gejowi, kto według niego wygląda na geja.

Makeup gotowy, gdyby ktoś widział Allison.

No dobrze, są tutaj.

Którą woli? Niebieską, czy różową?

- Zdecydowanie różową. - Dobrze.

- Tak też zrobimy. - Piękna.

Weźmiesz to? Dziękuję.

Nikt nie odpowiada.

Cahya, widziałaś gdzieś Allison?

Nie ma jej tu? O matko.

Widział ktoś Allison?

- Nikt mi nie odpowiada. - Czy ktoś mnie słyszy?

O rany. Przyprowadzę ją. Nie martw się.

- Dobra, czekamy. - Rozumiem.

O boże, przepraszam!

Tak bardzo przepraszam!

Naprawdę przepraszam!

Nic się nie stało. Po to mamy po dwie sztuki.

- Wszystko w porządku? - Proszę.

Przepraszam, przyniosę nową.

- Sama to zrobię. - Nie, ja pójdę.

- Ze śmietanką? - Nie piję mleka.

Ona nie pije mleka.

Czy ktoś z was widział Allison?

Teraz musicie być nastukane?

Czy możesz znaleźć Allison?

Proszę.

Wiesz, że tylko tracisz czas?

Czy to, co wdychacie, jest dobre na problemy żołądkowe?

Czy to jest łagodne?

- Odstaw kawę. - To łagodne?

- Przepraszam. - Dzięki.

- O jasna cholera! - O matko!

Przepraszam, naprawdę!

- W porządku? - Tak.

No cóż, zagrasz w niebieskiej.

Wszystko w porządku, kochana?

- Chyba tak. - Dobrze.

Wiesz co? Ja wezmę tę kawę.

To nie była moja wina.

Co ty…?

Joe, co myślisz?

- Dwadzieścia. - Minut?

- Cholera! Litości. - Cahya?

- Kiedy będzie Allison? - Pracujemy nad tym.

- Nie ma jej tu? - Pracujemy nad tym.

Nora do Cahyi.

Tu Cahya.

Przejdź na kanał drugi.

Przełączam.

Lepiej przyjdź tu na górę.

Gdzie jesteś?

W jakimś pokoju.

Rozumiem. Lecę.

Proszę cię, Caroline! Nie rób takiej gorącej!

Dla ciebie pięknie śpiewa skowronek,

a jeśli przestanie w pewien dzionek,

mama ci kupi diamentowy pierścionek.

Allison, kochanie.

Czemu przestałaś?

Allison, spójrz na mnie.

Muszę zaraz iść na plan.

- O nie. - Już dobrze.

- Już dobrze. - Nie, nie.

Jesteś wspaniała.

Możesz więc usiąść?

Dokończymy ten film.

Możesz usiąść na chwilę?

Możesz teraz wstać?

Jesteś taka piękna.

Powinnaś grać w tym filmie.

Ty powinnaś w nim grać, nie ja.

- Jestem zmęczona. - Dobrze, a teraz wstajemy.

Jestem zmęczona.

Nie, nie. Teraz się ubieramy.

- Powinnaś grać. - Nie jestem aktorką.

Jestem zmęczona.

Czy możesz usiąść?

- Jestem zmęczona. - Nie rób…

Możesz usiąść? Naprawdę chcesz tak robić?

Przepraszam.

Dobrze. Na litość boską.

- Wstałam. - Bardzo dobrze.

Możesz się teraz ubrać?

Co jest?

Nie tak miało być, ale…

zejdziesz na dół i nakręcimy ostatnią scenę.

On mnie karze.

Rozumiesz, co do ciebie mówię?

Cahya, on mnie karze.

Pierwszy asystent na plan.

Słyszałyście? To niedźwiedź?

Jest tu jakiś niedźwiedź? Czemu ja nic nie wiem?

Allison, idź trochę szybciej.

- Jezu Chryste! - Wszystko dobrze?

Nie, nie wszystko. To gówno nie było łagodne.

Simone. Ten papieros.

- Też jesteś skuta? - Co ty palisz z tą zdzirą?

Nie jestem zazdrosna. Tylko to gówno nie było łagodne.

- Myślałaś, że to łagodne? - Nie, ja już totalnie świruję.

Jestem na maksa zjarana.

Dokąd idziesz?

No dobrze, chodźmy.

Chodźmy już.

Tak, podoba mi się.

Powinniśmy to doświetlić.

Baako…

będziesz kręcił z ręki.

Zrób to.

Demontujemy tor.

Mam zdolności aktorskie.

Ale nie gram, bo dbam o mój kunszt.

Ale mi wyzwanie.

Hej, koleżanko.

Pomóżcie mi.

Nabrałaś mnie.

Usiądź, dobrze?

To gówno nie było łagodne. Jestem zjarana i mam sraczkę.

Sama chciałaś.

Tylko powinnaś była powiedzieć, że nie jest łagodne.

Bo według mnie nie jest.

- Cahya? - Tak?

- Co się dzieje? - Nic takiego, mam biegunkę i myślę,

że to po tilapii, która była na obiad. Coś było z nią nie tak.

Jadłem tilapię i nic mi nie jest.

- Weź coś na żołądek. - Ma ktoś coś na żołądek?

Simone coś mi dawała ostatnio.

Kiedy wchodzi Allison?

Cahya do Maude. Czas wejścia Allison?

Co pozostaje?

To ty masz coś na żołądek?

Dzięki za dołączenie do nas.

Twoja pierwsza pozycja jest tu, na tym fotelu.

Nie chcesz oddać tego Maude?

- Allison… - Znalazłaś to pepperoni?

Allison…

Możemy porozmawiać na zewnątrz?

Chodźmy na zewnątrz.

Czy pamiętasz, że władowaliśmy całą naszą kasę w ten film?

Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, co robisz,

ale jeśli cokolwiek się dzieje między tobą a mną,

to obgadamy to jutro,

bo jeśli dziś nie nakręcimy tej sceny,

spójrz na mnie –

to obiecuję ci, że tego pożałujesz. Zrozumiałaś?

Dobra, kręcimy do tekstu:

„więc jednak mamy o czym rozmawiać”.

A potem robimy szybki reset. Mike wchodzi pomiędzy was,

a Blair wychodzi.

I po tym mamy wszystko gotowe.

Allison?

Allison?

Słyszę.

Świetnie.

Gotowi?

Tak.

Super.

Gdzie mój monitor?

Wszyscy gotowi?

Czemu to…?

Gotowy?

Dźwięk!

Czyje to ujęcie rezerwowe?

Nie ma go. Jest ruchoma kamera, w stylu dokumentalnym.

- A co z ujęciem z wózka? - Nie mamy już na to czasu.

Będę wdzięczny, jeśli przestaniesz zadawać pytania i zagrasz.

Dobra. Komenda.

Dźwięk.

Łącz.

Scena 87, Romeo. Ujęcie 1. Klaps.

Kamera.

Baako, daj kamerę trochę w dół.

Przygotujcie się.

- Ja mam zaczynać? - O boże, tak…

- To moja kwestia? - Co ma mówić?

Nora?

O mój boże.

Nora, która kwestia?

Nora, proszę cię.

"O czym jest twoja dysertacja"?

To ma być moja kwestia?

Nie dziwne, że ją zapomniałam.

Nie powiem tego.

Chcesz zacząć scenę od pytania?

Powinieneś zacząć od jej odpowiedzi,

żeby ludzie wiedzieli, o czym jest mowa.

Tak byłoby lepiej.

To ma sens.

- Zaraz, poczekajcie. - Dzięki.

Nie, moi drodzy,

gdybyśmy mieli próbę,

tak jak prosiłem, to moglibyśmy omówić dialogi,

ale teraz nie mamy czasu na naradę nad scenariuszem.

Nie wypowiem tej zasranej kwestii!

Blair, zaczniemy od twojej kwestii?

Czemu ją pytasz? To moja kwestia.

- Blair? - Jak sobie życzysz.

- Dzięki. - „Jak sobie życzysz”.

Wszyscy gotowi?

Dobra.

Dźwięk.

Łącz.

Ujęcie 2. Klaps.

Kamera.

Blair, przygotuj się.

Właściwie to chciałabym porozmawiać o czym innym.

Czym ty się zajmujesz?

Nie, nie. Nie rób tego.

Nie wyślizguj się jak wąż.

Jestem zaciekawiona.

Naprawdę. Nie pamiętam, by kiedyś podano na obiad doktorat.

- Nie mam jeszcze doktoratu. - Ona nie chce o tym mówić…

Nie zmawiajcie się przeciwko mnie.

Kochanie, czy mogłabyś…

Spokojnie, to moja druga szklanka.

Poza tym, skoro nikt nie chce mówić, to chyba będę musiała się upić.

Nie taki miałam zamiar.

Pomyślałam tylko, że cię to nie zainteresuje.

Jeśli myśli, że jesteśmy zbyt głupi, by zrozumieć jej nadętą dysertację…

Wręcz przeciwnie. Uważam, że jesteście bardzo inteligentni.

"Wręcz przeciwnie", tak powiedziała.

Teraz się ośmieszasz.

Wszyscy musimy czasem rozładować stres.

Ja nie muszę rozładowywać stresu.

I nie chcę, żebyś usprawiedliwiała moje zachowanie.

Nie pokazuj palcem. Zrażasz do nas naszego gościa.

Nie, ona ma rację.

Moja praca jest o komplikacjach moralnych

wywołanych rewolucją cyfrową.

Taki jest temat mojej pracy.

Kwestia?

Jaka jest kwestia?

Co? Przecież…

Znam moją kwestię. Okej, pieprzyć to.

- Cięcie? - Nie, kręcimy.

- Chcę cięcie. - Dobra, cięcie.

Cięcie. To było dobre. To było dobre.

Kurwa.

To było dobre. Wspaniałe.

Powiem ci coś zabawnego.

- Tak, było dobrze. - Było dobrze.

Allison, możemy chwilę porozmawiać?

Porozmawiamy?

- Widzieliście to? - Tak.

Co jest, do cholery?

Nie rozumiem, dlaczego moja kolejna kwestia jest taka.

Chodzi o znamię na jego szyi.

- Wiem, o co chodzi. - Dobra.

Nie wiem, co mam z nią zrobić.

Zaznaczyć swoje terytorium.

Dobrze.

Jeśli więc chcę o ciebie zadbać, to myślisz, że właśnie to robię?

- Co? - Jezus Maria, myślisz,

że jestem głupią suką.

- Allison… - Właśnie tak.

Nawet, gdy chcę o ciebie zadbać, odczytujesz to jak najgorzej.

Czy ty w ogóle przeczytałaś scenariusz?

Wydaje mi się, że tak,

bo jesteś pijana, ale nadal pamiętasz każdą kwestię.

Mogłaś zadawać pytania przez ostatnie sześć miesięcy,

ale chcesz je zadawać teraz, ostatniego dnia zdjęć,

gdy mamy dwie godziny na nakręcenie najważniejszej sceny filmu,

bo się upiłaś i spóźniłaś na plan.

Nie wszystko kręci się wokół ciebie! To tylko zasrana kwestia z filmu.

- Wypowiedz ją. - Nie! Bzdura!

Jesteś gówno wart!

Dobra, wszyscy,

zabijacie mnie tą charakteryzacją.

Ona w każdym ujęciu wygląda tak samo.

Przepraszam, nie chcę być dupkiem.

Jestem teraz bardzo zestresowany.

Dzięki, ja tylko…

- Na czym skończyliśmy? - Nora, która kwestia?

Od której kwestii teraz zaczynamy?

"Rachel, przestań".

- „Rachel, przestań”. Zaczniemy tu. - To nie jest kwestia z tej sceny.

Kurwa, na jakiej kwestii właśnie się zatrzymaliśmy?

O mój boże.

Od której kwestii zaczęliśmy w ostatniej scenie?

Ta sama kwestia, którą już nakręciliśmy?

- Chryste Panie! - Najmocniej przepraszam.

- Boże, czy ktoś wie, jaka jest…? - „Rachel, zrażasz do nas naszego gościa”.

Zaczynamy od tego. „Rachel… zrażasz naszego gościa”.

O mój boże. Dobra.

Jedziemy.

Jesteście super, wszyscy. Naprawdę. Blair i wszyscy, dobra robota.

Bardzo dziękuję!

Gotowi?

- Tak. - Boże.

- W porządku? - Tak.

Dobra, komenda.

Dźwięk.

- Łącz. - Ujęcie 3. Klaps.

Kamera.

Allison…

Akcja.

Rachel, zrażasz do nas naszego gościa.

Nie, ona ma rację. Moja praca dotyczy komplikacji moralnych wywołanych

rewolucją cyfrową.

Taki jest tytuł mojej pracy.

Nadal masz to coś na szyi.

- To nic takiego… - Musisz to zbadać.

Dobrze.

- Może być złośliwy. - Nie jest złośliwy.

Nie jest złośliwy. O czym mówiłaś?

O konsekwencjach moralnych, które…

O tym, jak zmienia się moralność.

- Rozumiem, ale… - Tracisz swój czas,

- ona ma nas za głupków. - Dość już tego.

Rachel, jesteś pijana.

- Sam nie umie o siebie zadbać. - Dosyć.

Przez lata skarży się na bóle żołądka. Mówiłam, żeby poszedł do lekarza.

Nie chce iść. Męczę go o to miesiącami,

nadal nie chce iść. W końcu idzie, i co?

- Ma wrzody. - Rachel, zamknij się!

- Jest dzieciakiem. - Zamknij się!

Zamknij się w końcu!

Przepraszam, zwykle tak nie…

Dlaczego mówisz to do niej?

Ona ma cię gdzieś.

Ona ma gdzieś, co się z tobą stanie. Ja nie mam.

Jestem twoją żoną!

Ona chce mi cię ukraść.

- To jakieś szaleństwo. - Lepiej tego nie rób.

Przestań, bo oszaleję! Nie jestem głupia!

Widzę, jak na siebie patrzycie. To takie oczywiste.

Proszę, bądź ze mną szczery.

Powiedz mi cholerną prawdę.

Pójdę już.

Nie, nie musisz.

Rachel, daj jej odejść i wtedy porozmawiamy.

- Więc jednak mamy o czym rozmawiać. - Nic między nami nie ma!

- Nieprawda. - Oddaj mi tę szklankę.

Nic między nami nie ma!

On jest moim mężem!

Rozumiesz, dziwko? Znajdź sobie swojego męża!

Dawaj, dawaj.

- O cholera! - Znajdź sobie swojego męża!

Cięcie! Alli! Cięcie!

W porządku. Już dobrze.

Już dobrze.

Już po wszystkim.

O mój boże. Nic ci nie jest?

Chyba musimy zrobić przerwę.

Tak, zróbmy.

Chodź ze mną.

Nic ci nie jest?

Ktoś może przynieść apteczkę?

- Ma ktoś apteczkę? - Tak, już.

- Dobrze wyszło? - Doskonale.

- Było naprawdę super. - Wykorzystasz to?

Tak. Zmienimy tylko blokowanie w ostatnim ujęciu. Będzie super.

Chyba muszę iść.

Opatrzcie ją.

Dziękuję.

O rany.

- Co mnie ominęło? - No cóż…

- ustaw ostatnie ujęcie. - Nie robimy dubla?

- Nie, bierzemy to. - Dobra.

- Wstajemy. - Wstajemy.

To było ostre.

Dobra, przygotujcie się na Martini.

Nie!

Nie teraz!

Zostaw mnie w spokoju!

Alli, otwórz drzwi.

Nie mów tak do mnie! Zostaw mnie w spokoju!

Już dobrze.

- Proszę, otwórz drzwi. - Idź sobie!

Potrzebuje chwili dla siebie. Gdybyś mógł dać jej spokój.

- Proszę! - Alli, musimy pogadać.

Gabe, daj jej chwilę.

Alli, musimy porozmawiać teraz.

- Nie. - Alli, nie mamy czasu.

Proszę, zejdź na dół.

Zostaw ją w spokoju.

- Że co? - Wiem, co zrobiłeś!

- Pieprzony kłamco! - Przestań.

- Pieprzyłeś ją! - Dosyć!

- Wiem, że tak! - Allison…

- Dosyć! - Ty gnojku!

- Przestań! - Wiem, ty cholerny…

- Ty cholerny kłamco! - Allison! Przestań!

Uspokój się!

Przecież sama tego chciałaś.

Mówiłem ci, że to nas zniszczy!

Mówiłem ci to, ale musiałaś grać w tym filmie.

Uparłaś się, żeby być gwiazdą tego filmu!

Jak ci z tym?

Powiedz mi, jak ci z tym.

Korzystaj z tego!

- Pieprzony gnojek! - Mamy jeszcze jedno ujęcie.

Co za złamas.

- W porządku, kochanie? - Nie.

- Już dobrze? - Przepraszam.

- Nie przepraszaj. - Nie masz za co przepraszać.

Chcę pogadać z Baako.

Z Baako?

- Z Baako. - Na pewno?

Po prostu chcę pogadać z Baako.

- Mam po niego pójść? - Tak.

Chcesz, żebym z tobą została?

Nie, chcę tylko pogadać z Baako.

- Dobrze. - Muszę z nim porozmawiać.

Po prostu pójdźcie po niego.

Chyba będziesz musiała zagrać to jeszcze raz.

Dzięki.

Chce się widzieć z Baako.

Hej.

Kocham cię.

Muszę z tobą porozmawiać.

Ja tylko…

W porządku, w porządku.

Jest dobrze.

Powiedz mi, że mnie kochasz.

Proszę.

Nie musisz wcale tak myśleć.

Nie musisz tak myśleć.

Kocham cię.

Tylko kiedy ją łapiesz, kiedy ją odciągasz…

Ostatnio słyszałam, że w porządku.

Wygląda o wiele lepiej. Daj głowę w prawo.

Dobra, wracamy na ostatni dzień zdjęciowy.

Zaczniemy od momentu, gdy na niej siedzisz.

Tylko jej nie bij, dobrze?

Dobrze.

Nie, nie teraz. Wygląda idealnie w tej chwili.

Nie potrzebujemy make-upu, zostaw ją.

Siedzisz na niej, Mike cię odciąga i po wszystkim.

- W porządku? - Tak.

- No to jedziemy. - Pierwsza pozycja.

Dźwięk.

Łącz.

Ujęcie czwarte. Powtórka. Klaps.

Kamera.

Allison, jesteś gotowa?

Akcja!

- Wynoś się z mojego domu! - Przestań!

- Wynoś się! - Uspokój się!

To mój mąż! Ukradłaś mi go! To mój mąż!

- Wynoś się z mojego domu! - Uspokój się!

Zabiję cię!

Zabiję cię!

Cięcie!

Baako, jak tam? Mamy to?

Było trochę zbyt łagodnie.

- Serio? - Ciut za łagodnie.

No dobrze.

Dajcie nam chwilę.

Allison.

Dasz radę to zagrać jeszcze raz?

Dasz radę?

Tak? Dobrze.

- Jeszcze raz. - Wracamy do pozycji pierwszej.

Od razu, bez makijażu.

Powrót do pozycji pierwszej.

- Komenda. - Dźwięk.

Łącz.

Ujęcie piąte. Powtórka. Na miejsca.

- Kamera. - Allison, jesteś gotowa?

Akcja!

Wynoś się z mojego domu!

- Wynoś się, ty pieprzona suko! - Uspokój się! Zejdź z niej!

Zabiję cię!

Ukradłaś mi go!

To mój mąż! To mój mąż!

Ty głupia cipo! Zabiję cię!

Zabiję cię!

Jak mogłeś?

Jak mogłeś się w niej zakochać?

To mnie miałeś kochać.

To mnie miałeś zawsze kochać.

To mnie masz kochać.

Jak mogłeś? To mnie masz zawsze kochać!

Ty gnojku, to mnie miałeś kochać.

To mnie miałeś kochać.

Miałeś zawsze mnie kochać.

Dobra, cięcie!

Allison, wszystko będzie dobrze.

Allison, już po wszystkim.

Już po wszystkim.

Allison. Wiem.

Już po wszystkim.

Sprawdź bramkę.

Bramka w porządku.

Cisza, dźwięk planu.

Dźwięk planu gotowy.

Dzięki.

Chodź.

Idziemy.

Dobra, to by było na tyle.

Zrobiłam coś złego.

Przepraszam.

- Przepraszam. - Już dobrze.

Już dobrze.

Nie.

To dobrze, że…

To dobrze, że ją kochasz, Niedźwiedziu.

Kochanie, podnieś stopy.

Będzie dla ciebie lepsza.

Ona jest…

jest milsza.

Jest ładniejsza.

Jest wszystkim. A ja jestem zła.

- Ja tylko potrafię przesadzać. - Przestań.

- Potrafię tylko przesadzać. - Przestań.

- Nie… - Kochanie, posłuchaj.

Chcę, żebyś mnie wysłuchała.

Byłaś dziś wspaniała.

Spójrz na mnie.

Popatrz na mnie.

Ten film zmieni twoje życie.

- Nie obchodzi mnie to. - Zobaczysz.

Nie obchodzi mnie to.

Wcale.

Ty mnie obchodzisz.

Kocham cię. Powinieneś kochać ją.

Powinieneś. Ja jestem popieprzona.

Nic…

nic nie zaszło między mną a Blair.

Nie jesteś…

- nie jesteś w niej zakochany? - Nie.

- Nie przespałeś się z nią? - Nie.

Nie jesteś na mnie wściekły?

No dobrze.

Nie, nie idź.

Proszę, nie idź.

- Nie idź. - Ale, kochanie…

- Zostań. - Muszę podziękować ekipie.

- Wiem. - Są ważni.

- Wiem. - Tak?

- Wiem, że wiesz. - Wiem.

- Wiem. - Jesteś dobry.

Jesteś dobrym człowiekiem.

Jesteś dobrym chłopakiem.

Ale zostań ze mną jeszcze chwilę.

- Dobrze? - Nie mogę.

- Tylko na chwilę. - W porządku.

Pamiętasz, jak to było na początku?

Przed tym wszystkim?

Pamiętasz?

Zanim zaczęliśmy kręcić filmy?

Byliśmy tacy szczęśliwi.

Chciałabym tam wrócić.

Chciałabym żyć jak normalni ludzie.

Myślisz, że moglibyśmy?

Myślisz, że moglibyśmy tam wrócić i po prostu być normalni?

Myślisz, że wszyscy sobie poszli?

Chyba ich zabiliśmy.

Posłuchaj mnie. Posłuchaj.

Kochanie…

wszystko to wygląda jak jakiś koszmarny sen.

Wiesz?

Ale wydaje mi się,

że gdy obudzimy się jutro, wszystko będzie wyglądać inaczej.

Nadal cię kocham, Niedźwiedziu.

Nadal cię kocham.

Nieważne, co się stało.

Nadal cię kocham, Niedźwiedziu.

Zawsze będę cię kochać.

- Nie. - Słodko pachną.

- Tak, tak. - Przestań.

Naprawdę ładnie.

Podobają ci się?

Hej.

Hej.

Niezły teatr odstawiliśmy.

To prawda.

Nie jestem z siebie zbyt dumny.

Myślę, że zrobiłeś świetny film.

Filmy to nie wszystko.

Czy z nią w porządku?

Śpi jak zabita.

Powiedziałeś jej, że nie jesteś we mnie zakochany?

Wiesz, że nie wolno.

Ty…

Nie!

CZARNY NIEDŹWIEDŹ

DLA SOPHII

CZARNY NIEDŹWIEDŹ

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.