Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
DZIKUSY
Posiedzenie kryzysowe w Beauvau, natychmiast.
Ministrowie, szefowie służb, zdalnie prefekci.
Pałac Matignon milczy, więc załatwiamy to tutaj.
- Godzina policyjna. - Od razu?
Tak, plus wsparcie policji.
- A jak będzie kolejny zamach? - Nie wszystko naraz.
Wynik wyborów potwierdzony przez nasze służby
daje wyraźne zwycięstwo Idderowi Chauchowi,
który uzyskał pięćdziesiąt trzy i jedną dziesiątą głosów.
Zamachowiec otworzył ogień przed merostwem Grigny.
Trafił prezydenta elekta między szóste i siódme żebro.
Na razie nie znamy powodów.
Wysłaliśmy jednostki do wrażliwych punktów.
Marszałek senatu
ogłosił zamknięcie przestrzeni powietrznej do odwołania.
Mamy ruchy tłumów, parę spalonych samochodów,
ale nic ponad normę dla powyborczego wieczoru.
Szanowni państwo,
szykujmy się do najdłuższej nocy w dziejach V Republiki.
Co się dzieje?
- Proszę wracać do siebie! - O co chodzi? Dokąd tak idziecie?
Policja, nie ruszać się!
Tu są dzieci!
Puśćcie mnie! Akim! Arouan!
Gdzie moja córka?
Zostawcie moją córkę!
Zabierz dzieci!
Gdzie są?
Niech pani wraca do mieszkania!
Nie bój się, wszystko będzie dobrze.
Dzień dobry, Nerrouche.
Idziemy, czekają na ciebie.
Szybciej, do Paryża kawał drogi.
Pytanie brzmi...
Pytanie brzmi: jak chłopak mógł podejść z bronią,
na odległość strzału z przyłożenia, do kandydata na prezydenta!
Poproszono nas o sprawdzenie osób bliskich rodzinie Chaouch
i zrobiliśmy to terminowo i dokładnie.
Nie zrobili państwo,
skoro kuzyn czy siostrzeniec partnera córki Chaoucha
mógł się zbliżyć niezrewidowany.
Bo rozumiem, że tak było, tak czy nie?
Ktoś się odezwie?
Tak. Tak było.
Odpowiadam za to, panie ministrze.
I poniesie pani konsekwencje.
Skoro nie umiemy zapewnić
bezpieczeństwa kandydatowi na prezydenta, jest źle.
Jeśli wolno...
Nie wolno. I poproszę panią o wyjście, już dziękuję.
Pora na najpilniejsze decyzje. Prefekci?
Jesteśmy w kontakcie z prefektem Kraju Loary.
W Saint-Étienne powstają zarzewia niepokojów.
W centrum? W Montreynaud?
W Montreynaud.
Panie premierze?
Rozmawiałem telefonicznie z prezydentem.
Kolejne informacje ze szpitala będą dopiero za kilka godzin.
Mamy mobilizację wszystkich sił. Instytucje państwa są pod ochroną.
Mamo, musisz coś zjeść.
Obłęd.
Co?
To wszystko.
Zupełnie nierzeczywiste.
Wiesz, co najbardziej boli?
On sprawił, że umiałam marzyć.
Nie tylko ja.
Jakby otworzył ludziom oczy.
Dał im zbyt wiele nadziei...
Takie rzeczy nie uchodzą płazem.
Za to się płaci.
...odtąd będziemy o nim mówić „prezydent Chaouch”.
Wygrał ze znaczną przewagą
i zostaje 10. prezydentem V Republiki....
Więc wygraliśmy?
Dlaczego mu się nie sprzeciwiłam?
Nie sądziłaś, że mu się uda.
Nie wierzyłaś w niego.
Chcę się widzieć z Marion. Zna mnie, wie, że jestem niewinny!
Tak? A jak twój koleżka uniknął kontroli?
Kuzyn! Nie widziałem go od miesięcy.
I od miesięcy cię nie obszukują. Idealna luka.
Na bezczela.
Wiesz, że to najprostsza droga do wewnętrznego kręgu.
Od dawna to szykowałeś?
Tylko tyle jesteście warci? Do tego stopnia sobie nie ufacie?
Jestem z Jasmine od roku. Prześwietliliście mnie.
Przeoczyłby pan coś takiego?
Wypuśćcie mnie.
Już, wezwę ci Ubera.
Nie jesteśmy na ty.
O niczym nie wiesz, nie gadasz z bratem w więzieniu,
Krimowi tylko wyciskałeś sok,
właściwie ich nie znasz, to nie rodzina.
Chcę się widzieć z Marion.
Myślisz, że będzie z tobą rozmawiać?
Zwolnili ją.
Przez was.
Dobry wieczór.
Cześć.
No jasne...
Tony i jak?
Co tu robisz? Jak weszłaś?
Nie oddałam identyfikatora. Co z Fouadem?
Nic nie wie. Strata czasu.
Coś wie. O Nazirze. Nienawidzi go.
Na pewno, podpytuję go od tygodni.
Weź mnie na przesłuchanie, usiądę z boku.
Nie zaczynaj. Co tu w ogóle robisz?
Czekaj na zakończenie dochodzenia.
Wracaj do domu. Albo jedź do Lille, do rodziców.
Nie pieprz.
Tu jest syf, serio.
Zmykaj.
Kto decyduje, rodzina czy pan?
I co?
Generał Lamarche-Vadel.
Dzień dobry. Stan prezydenta się ustabilizował,
przywróciliśmy hemodynamikę, właściwe ciśnienie.
Ale musimy operować i tu zaczynają się komplikacje.
To znaczy?
Pocisk przeszył płuco, nie uszkadzając serca,
ale tkwi blisko głównych naczyń wieńcowych.
Musimy go wyjąć i oszacować szkody.
Tak i...?
Może to zrobić lekarz dyżurny, doskonały specjalista...
Albo?
Lub profesor Thoret, najlepszy kardiochirurg.
W czym rzecz?
Zespół wybrał profesora.
Jest na urlopie w Ardenach. Dotrze najwcześniej przed drugą.
Czas liczy się potrójnie.
Nie ryzykujmy czekania. Generale? Sądzę, że...
Nie, Serge, wybacz, ja powinnam zdecydować.
Czekamy na Thoreta.
Dobrze.
Poniedziałek
- Jazda. - Grzeczniej, proszę.
- Zamknij się. - Żądam adwokata.
Możesz iść.
Jak to?
Jesteś wolny.
Podchodzimy, otwórzcie.
Data i podpis.
Moi też wyszli?
Maurice...
Fouadzie...
Oni cię tak urządzili?
Nie. Szybko mnie zwalniają.
Jeszcze godzina w celi
i mogliby sobie zawiesić tabliczkę: „patałachy”.
Obserwują cię od roku, wiedzą, że jesteś niewinny.
Co z mamą i Rabią?
W porządku. Tu jest tłok, Leila zawiezie cię do kancelarii.
Muszę do Jasmine.
Żartujesz?
Chcę przy niej być.
Później!
Nie mogę w tej chwili odebrać...
- Co się dzieje? - Przyleciał profesor Thoret.
To on?
Dzień dobry, pan...?
Fouad Nerrouche, do Jasmine Chaouch.
Przykro mi, wjazd tylko dla upoważnionych.
Jeff? Powiedz, że ja do Jasmine.
Zobaczę, ale mamy instrukcje.
Tu Jeff, przyjechał Nerrouche, do Jasmine Chaouch,
co powiedzieć?
Dobra, czekam.
Przepraszam? Chciałby tu wejść Fouad Nerrouche.
Fouad?
Do wszystkich: zakaz wstępu dla pana Nerrouche'a.
Przykro mi, mamy instrukcje. Nic nie zdziałam.
Miłego dnia.
Zadzwońcie do niej, padł mi telefon!
Nie zrozumiałeś? Jechać!
Rozetnij jej bransoletkę.
Dziękuję.
Muszę wiedzieć więcej, rozumiesz?
Tak, dobrze.
Przecież tam mieszkasz.
Naprawdę? Nic nie wiesz?
Nie chce mówić!
Może coś widziałeś?
Odwiedzał go ktoś, kogo nie znasz? Ktoś nowy?
Jesteście rodziną, bliskimi krewnymi.
Milczeniem mu nie pomożesz.
Louno, zaufaj mi. Odezwij się.
Macie wspólny pokój, musieliście rozmawiać.
Co mówił? Co zamierzał?
Dobrze. Chaouch.
- Co, Chaouch? - Co o nim myślisz.
Przyjęliśmy jego sukcesy z pewną rezerwą.
Oczekiwaliśmy żywszej krytyki tego, jaki los nam zgotowano.
Wam zgotowano...
Nie głosowałem na niego, jeśli o to pan pyta.
Skoro tacy jak ja są podejrzani, radzę zwiększyć metraż.
Mądrala. Mamy sporo zeznań na twój temat.
Nazir, brat, wyświadczający przysługi.
Którego odwiedzamy w pudle, gdy mamy kłopoty.
Który wykorzystuje meczet, by szerzyć nienawiść.
Dali ci za to maksymalny wymiar.
Głupio nie wiedzieć, że można beknąć za posty na Facebooku.
A ty wiesz, co to oficjalny rasizm?
Nie podoba ci się moja twarz. Nic nowego.
W Saint-Étienne wszyscy cię znają. Wszyscy mieli z tobą do czynienia.
Nie wmawiaj mi, że kuzyn kupił giwerę bez twojej wiedzy.
Chyba że sam mu ją dałeś?
Nie.
Dziesiątki ludzi sprawdzają od wczoraj wszystko!
W razie potrzeby poświęcą tygodnie!
Esemesy, społecznościówki, wszystko!
Więc lepiej współpracuj!
Gdzie i jak to nagrałeś? Nie wkurzaj mnie!
Oskarżony ma wykazywać swoją niewinność?
Udowodnijcie mi winę.
Państwo prawa, ciężar dowodu, coś to panu mówi?
Chyba że mamy stan wojenny?
Fiutek.
Ciesz się, że Republika chroni także tych, którzy ją opluwają.
Usiłuję pomóc. Znam swoje prawa.
Nie odpowiem na więcej pytań bez adwokata.
I poproszę o szklankę wody.
Oczywiście.
Proszę.
Wracamy do tematu.
Nie wmówi mi pani, że Nazir nie maczał w tym palców.
Przecież pani wie.
Robimy kipisz w Saint-Étienne.
O co chodzi, kim pan jest?
Kapitan Tellier, służby antyterrorystyczne.
Nie widzi pan, że to zły moment?
Przepraszam. Chodźmy.
Co pan chce wiedzieć?
Jest pani szefową sztabu prezydenta?
Co z tego?
Zastanawia nas wprowadzona w ostatniej chwili zmiana programu.
Głosowanie po południu zamiast rano.
Zejście w tłum...
Co znaczy „obecnie niewykonalne”?
Kto je wprowadził?
Żartujecie?
Chodzi o wejście w tłum na placu.
Przykro mi, coś takiego wymaga tygodnia przygotowań.
Nie proszę o opinię, tylko o zabezpieczenie terenu.
Mówię: to trzeba przygotować. Pani ojciec otrzymuje pogróżki.
Łamiemy reguły od tygodni i mamy się teraz cofnąć?
Ja.
To moja wina.
Przepraszam.
Czy unieważnienie jest możliwe?
Oczywiście, że jest. Formalnie.
Fouad? Co tu robisz?
Szukam Jasmine.
- Jest w szpitalu. - Nie wpuścili mnie.
A czego się spodziewałeś?
Nie rozumiem. Chciałbym, żeby było jak dawniej.
Ja też. Zostaw nas. Nie przychodź tu.
Potrzebujemy czasu, musimy się skupić, zebrać siły.
Idź już.
Jak mówiłem, ponaglam ich w sprawie raportu.
Kto go wyśle komu? Kiedy?
Proszę pana?
Już idę.
Wolisz milczeć, więc ja powiem.
Zaczniemy od początku.
Niedziela rano.
Wstajesz tuż przed dziesiątą.
Nie zawiozę cię.
Dostaniesz na taksówkę.
Zamieniasz słowo z Fouadem. Śpieszy się.
Chcesz soku, ale nie wiesz, jak działa wyciskarka.
Spędzasz dwie godziny w mieszkaniu. Co robisz?
Co robiłeś?
Nie dowiemy się.
Zbadano cię, nie paliłeś zioła,
nie wciągnąłeś kokainy.
Może oglądałeś telewizję albo kontaktowałeś się z kimś...
za pomocą urządzenia, które odnajdziemy.
Nie wzywasz taksówki, pojedziesz autobusem.
Docierasz do gmachu Radia na przesłuchanie.
Świadkowie opowiedzieli, co tam się działo.
Powodzenia!
Dzień dobry.
- Abdelkrim Bounaem. - Poproszę o dowód.
Spędzasz tam godzinę.
Według naszych rachunków czas popisu czterech kandydatów.
Dziękuję. Powodzenia.
Co się dzieje potem?
Może teraz opowiesz?
Dobrze. Znak zapytania. Co dalej?
Później cię na chwilę gubimy.
Nie jedziesz prosto do Grigny. Pewnie się gubisz,
twoja komórka loguje się w różnych miejscach.
Szukasz w Google'u autobusu do Grigny.
Co pani tu jeszcze robi?
Proszę.
Nie ułatwiasz mi zadania.
Będziesz musiał nam pomóc.
Pomóc mnie. Żebyśmy zrozumieli.
Już?
I co?
Dobre wieści. Żyje.
Chcę go zobaczyć.
Profesor Thoret zdołał wydobyć pocisk,
który przylegał do tętnicy płucnej.
Nie będzie powikłań.
- O ile pacjent się wybudzi. - Jak to?
U męża doszło do zatrzymania akcji serca.
Nie rozumiem.
Jest w śpiączce farmakologicznej.
Na długo?
Ważne, że żyje.
Czemu on idzie?
Świetnie go zoperował. Jest wyczerpany.
Miesiące? Lata?
Nie sposób przewidzieć.
Pani Chaouch? Proszę nie zamykać oczu!
Dzień dobry. Nazywam się Fouad Nerrouche...
Tato!...
Wszystko dobrze.
Proszę się położyć i głęboko oddychać.
Mam pytanie. Coś pani dolega, odkąd pani nie miesiączkuje?
Nie wiem... Mam nieregularne cykle.
Zwłaszcza w czasie kampanii.
Który to miesiąc?
11. tydzień. Nie wiedziała pani?
Jasne, już rozumiem. Zmierzę ciśnienie, zbladła pani.
Calvados, proszę.
Główny podejrzany, kuzyn aktora Fouada Nerrouche'a,
jest przesłuchiwany przez policję.
Stoję przed blokiem Abdelkrima Bounaema w Montreynaud.
Padamalgam, nie utożsamiam!
Zobaczysz: powiedzą, że ma zaburzenia psychiczne.
Mają okazję przepchać swojego do władzy i tego nie wykorzystają.
Salem alejkum, herr komendant.
Piwo, proszę.
Wywalili cię?
Przykro mi.
Nazir odsiedzi 48 godzin i wyjdzie.
Nic na niego nie znajdą.
Dostaję szału.
Masz to pewnie gdzieś...
Wcale nie. Twoim zdaniem na ile jest uwikłany?
W skali do dziesięciu?
Tak myślałam.
Na każdej przepustce jedzie do szpitala twojej matki.
Dlaczego? Choruje?
Wygląda na to, że ona się od niego nie odcina.
To jej syn. Co mam powiedzieć?
Syn więzień, siostrzeniec zamachowiec...
To ją czyni współwinną?
Może być zamieszana?
Głowa mnie boli.
Nie, zaczekaj! Zostań.
Oboje grzęźniemy w gównie. Nic nie wróci do dawnego stanu.
Więc nie będziemy biernie czekać na kolejny zamach.
Skąd wiesz, że Krim to nie początek?
Może Nazir znów coś szykuje?
Możemy i musimy coś zrobić.
Jak? Ciebie wylali, a co ja mogę?
Poradź coś, żeby Jasmine odebrała telefon.
Zastanów się.
Zamierzasz się kajać, że twój kuzyn strzelił do jej ojca?
Bez jaj.
Pokaż, że to ona jest twoją rodziną.
Jedź do Saint-Étienne, pogadaj z nimi.
Co sugerujesz?
Mam szpiegować? Tak?
Własną rodzinę, żeby dopaść brata?
Tobie powiedzą. Glinom to zajmie miesiące.
Nie...
Nie wiem, nie mogę.
Możesz.
Twoi krewni nie znają stawki. Nie wiedzą, kim jest Nazir.
Gdzie samochody?
...wesprzyjcie wszyscy rodzinę Chaouch,
idźcie pod ich dom, manifestujcie...
Co?
Nic. Ma tupet.
Kto?
Pokażcie, że jesteście z nimi, z Jasmine...
Nie mogę na niego patrzeć.
Jesteśmy pokoleniem Chaouchów.
Co ci powiedzieli?
Nic. Mam łykać magnez.
- Co? - Magnez.
...Francuzi gromadzą się po apelu Fouada Nerrouche'a
wzywającym do wsparcia rodziny prezydenta.
Są także pod jego domem,
gdzie wszyscy czekają na Jasmine i Darię Chaouch.
A to co?
Można sobie wyobrazić, w jakim są stanie.
Spędziły noc przy ojcu i mężu w szpitalu wojskowym.
Właśnie podjechały pod dom w Grigny,
bardzo wzruszone tą manifestacją.
Cofnijcie się.
Są wstrząśnięte i niespokojne.
Czy mamy wiadomości o stanie zdrowia prezydenta?
Jedyne, co mogę powiedzieć...
Słucham.
Pani Chaouch?
Widzę panią w telewizji. Wróciła pani, więc Idder...
Proszę nas zostawić w spokoju.
A Jasmine?
Ją też.
Błagam, niech ją pani da do telefonu.
Kto to?
Nikt.
Którędy poszedł?
Jest tam!
Wracajmy do domu.
Tekst: Grzegorz Schiller
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.