Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
CHMURY
Chcecie poznać sekret?
Większość nastolatków czuje się niepokonana.
Ale nie tak jak Superman.
Tylko tak, że zaczynasz myśleć,
że to od jutra będzie lepiej zacząć spełniać marzenia.
FILM INSPIROWANY PRAWDZIWĄ HISTORIĄ
Albo że masz jeszcze dziesięć minut, by gdzieś dotrzeć, choć nie masz.
JESIEŃ 2012
- Dowóz pod drzwi. - Dzięki. Odwdzięczę się.
Dopiszę do rachunku.
- Podasz mi kule? - Tak.
- Baw się dobrze. - Jasne.
- Dziękuję. - Proszę.
- Zaczekaj. - Jest okej. Zostaw!
Dobrze, idź. Do zobaczenia. Miłej zabawy.
- Siema, Zach. - Hej.
Prawda jest taka, że nawet po czterech latach
i ponad 20 cyklach chemioterapii...
wciąż to rozkminiam.
Dziękuję, czyli idź już. Trzymaj się piłki nożnej.
- Cześć. - Dobry, panie Reed.
Nie chcę niektórych z was widzieć w spódnicy.
Nie klaszczcie. Nie róbcie tego.
Wybaczcie. Źle się to oglądało.
Nie przećwiczyli tego.
Brawa dla uczniów, którzy odbyli próby przed występem dla nas.
Brawa dla Studia tańca Topaz ze Stillwater!
I choć w moim wieku wielu rzeczy nie wiem,
wiem jedno:
to, co niektórzy biorą za pewnik, dla innych oznacza coś, o co walczą.
A uwierzcie mi, ja walczę.
- Zach? - Cześć.
Gdzie byłeś?
Lubię mieć dobre wejście.
- Wszystko okej? - Tak. Zaraz się porzygam.
Rozmawialiśmy o tym. Oddychaj.
Wiem, tylko że wszyscy...
Wszyscy wymiatają.
Spójrz na Amy. Nie musi się starać.
Urodziła się pełna gracji, a ja zdolna się przewrócić.
Jesteś dziwaczny.
Zamknij się. Sammy. Hej.
Śpiewałaś dla mnie i było super.
To miłe, ale jesteś moim przyjacielem
i masz obowiązek mówić mi miłe rzeczy.
Inni nie są moimi przyjaciółmi.
Jeśli im się nie spodoba, to są idiotami.
Przepraszam.
- Nie schrzań tego. - To nie jest śmieszne.
Boże, trema to straszna głupota.
To nie głupota.
Jeśli nie jesteś gotowa, to ja pójdę.
- Pójdziesz? - Tak.
Tak jest. Brawa. Chcę was usłyszeć.
Dobrze.
- Powal ich na kolana. - Następnym razem się uda.
Nie będę was powstrzymywał...
Hej. Świetny występ.
Podobał mi się ten obrót. Świetny styl.
A mnie się podobało, gdy dałeś kciuki do góry.
To było urocze.
Brawa dla Sammy Brown!
Panie Weaver.
Cześć, Stillwater.
Dziękuję.
Okej.
Wiem, że łatwo mnie pomylić z Sammy Brown.
Ale ci, którzy zwracają uwagę...
zauważą, że ma ode mnie więcej włosów.
W zasadzie to każdy w szkole ma ich więcej ode mnie,
jeśli się nad tym zastanowić.
- Nawet pan Weaver. - Okej.
Fajnie, że z tego żartuje,
bo zgłosiłem się, by zgolić dla ciebie głowę.
Nie powinieneś o mnie mówić.
Nie będę kłamał, dla nikogo innego tego nie zrobię.
Nie płacą mi za to. Śpiewaj.
Tak, jestem wyjątkowy.
Tak, Sammy!
Wybaczcie, dajcie mi chwilę, żebym się wczuł w tę piosenkę.
Kiedy robię zakupy Ochrona sobie nie radzi z tłumem
Jestem na plaży Wystawiam mój sexy tyłek do słońca
Właśnie tak to się robi
Chodźcie, drogie panie Czas ruszać
Idziemy do baru Nie denerwuj się, kochanie
Nie mam butów, nie mam włosów
A obsługują mnie jak króla Tylko popatrz
Spójrz na to ciało, dziewczyno
Spójrz na to ciało, dziewczyno Trenuję jak dziki
Spójrz na to ciało, dziewczyno
Spójrz na to ciało, dziewczyno
Trenuję jak dziki
Przechadzam się po mieście
Gdziekolwiek spojrzę
Wszyscy się zatrzymują I patrzą na mnie
Mam pasję w gatkach
I pokażę ją światu
Jestem sexy i wiem o tym
- Jesteś. - Tak. Co?
Jestem sexy i wiem o tym
Tak. Okej.
Dwa, trzy, cztery
I kręcimy, o tak
I kręcimy, o tak
I kręcimy, o tak
Wiesz, jak rozgrzać tłum.
I brawo za zaakceptowanie ogolonej głowy.
Nie ma sensu tego ukrywać.
Ciekawy wybór piosenki.
„Ciekawy” to ciekawe słowo na opisanie czyjejś muzyki, ale okej.
To nie była twoja muzyka.
- Mamo, to była zabawa. - Zabawa jest super. Uwielbiam się bawić.
- Uwielbiasz? - Tak.
- Jesteś fajną mamą. - Jestem. Dziękuję.
Gdy sprzątałam twój pokój, znalazłam słowa piosenek.
- Przeczytałaś je? - Nie były schowane.
Były w szufladzie biurka.
Którą otworzyłam, by schować rzeczy.
Rzecz w tym... że podobały mi się.
Cieszę się, że ci się podobały. To nic takiego.
Nudziłem się.
Nie jestem Edem Sheeranem.
Edem jakim? To ten mały, rudy gość?
Jesteś beznadziejna.
Cieszę się, że nie starasz się nim być.
Świat już go ma.
Fajnie by było, gdyby miał więcej ciebie. Tak tylko mówię.
Będę sprzątał swój pokój.
Dostanę to na piśmie?
Cześć, głupku.
Serio? Nic nie oglądasz.
Tak, to prawda,
ale jeśli naprawdę chcesz, musisz użyć magicznych słów.
Jesteś wkurzający.
To nie są magiczne słowa.
Dawaj. Znasz je.
Ja... kocham...
Nieważne.
- To twoja dziewczyna? - Przestań!
- Wynocha! - Co? Jest ładna.
Podoba jej się twoja łysa głowa? To fajnie.
Z ciekawości, ile zdjęć polubisz, nim zaprosisz mnie na randkę?
Hej co ty
Dawaj, Zach.
Pięć lajków to normalka
ale nagnę zasady, jeśli dasz się zabrać na piknik
Piknik? Robi się trochę za zimno na piknik.
Wiem. Okej? Spanikowałem.
Trzeba przyznać, że dziewczyna wie, czego chce.
Nie rozumiem, czemu chce się ze mną umówić.
Mówisz poważnie?
Jesteś łysy.
Między innymi.
Po pierwsze, włosy odrastają. I wie, że pokonałeś raka.
Ten cykl chemioterapii to formalność.
Tak.
Chwila. A skąd to niby wie?
Bo pisała do mnie czy coś.
Sprawdzała, czy to okej, byście spędzali razem czas.
A czemu miałoby nie być?
Pewnie chciała być miła, bo wie, że razem przesiadujemy.
Powiedziałaś jej, że jesteśmy prawie jak rodzina?
Zmieniali nam razem pieluchy. Wycierałaś o mnie smarki.
Od dawna tego nie robiłam, więc się uspokój.
A czuję, jakby to było wczoraj.
Skłamałam i powiedziałam, że jesteś fajny. Nie ma za co.
Napisałam piosenkę.
Okej. Zaśpiewasz mi ją?
Co? Teraz?
Tak.
Okej.
- Jaki ma tytuł? - „Jagody”.
Nie oceniaj. Jeszcze jej nie słyszałeś.
Czuję, że ją oceniasz.
Pisanie piosenki o owocach to ciekawy wybór.
Okej, co myślicie? Darmowy koncert?
Tylko nie oceniajcie. To robocza wersja, ale... Okej.
- Nie schrzań tego. - Dziękuję.
Pyłki dmuchawców unoszą się Chcę nakarmić moją duszę
Nagie drzewa pną się wysoko Stoję tu samotnie
Gryzę pestki dyni Chcę od życia czegoś więcej
Nie chcę być tylko niemądrą dziewczyną Która czeka, aż słońce zgaśnie
Promienie słońca
Padają na chodnik Padają na mnie
Liście mienią się w świetle Które wskazuje mi drogę
Nagle nadeszła zima
Gdzie się podziewasz? Nie mam pojęcia
Jak odkryć, co poszło nie tak Może nie powinnam pisać tej piosenki
- Dzień dobry wszystkim. - Dzień dobry.
Okej.
Serio zabierasz dla tej dziewczyny resztki?
Tak. Jeśli Amy jest tak idealna, jak myślę,
doceni kulinarny majstersztyk, jakim jest zimna pizza.
- Powiedziałeś zimna pizza? - Tak.
Rzuć mi kawałek na drogę.
- Proszę! - Dziękuję.
Nie karmią cię na studiach?
Sępisz, odkąd wróciłeś.
Ja nie sępię, ja szukam.
Wszyscy jesteście sępami.
A jako król tego zamku
od tego momentu zaklepuję wszystkie resztki.
Praca w taki wspaniały dzień powinna być nielegalna.
- Ma randkę. - Fajnie.
- Tak. - Wasza wysokość, nie zapomnij o Daisy.
Tak. Do widzenia, wierny psie.
- Zabierasz ją do fryzjera. - Nie prosiłaś mnie o to.
Prosiłam. We wtorek, gdy rezerwowałam wizytę.
Pytałam, czy masz czas.
Nie ma tego w kalendarzu.
Zabieram Grace na trening i jadę do pracy.
Ja odwożę Zacha na randkę i jadę po jego leki.
Mogę zabrać Daisy, ale muszę ruszać,
- bo nie zdążę do szkoły. - A Alli?
Nie mogę, czekam na telefon od Colina. Sam!
Nie możesz gadać w aucie?
Nie przez FaceTime.
Nie widziałam go od tygodni. W bazie traktują ich surowo.
Nie podoba mi się ten kaszel.
- Jedźmy. - Nic mi nie jest.
Szpital jest w drodze do parku.
Sprawdzimy to.
Nie, nic mi nie jest.
Alli, twoja rozmowa zaczeka. Musisz zabrać Daisy.
- Ale mamo... - Alli.
Przykro mi.
- Chodź. - Możemy jechać po pikniku?
- Nie ma mowy! - Proszę?
- Nie kłóćmy się. - To nic takiego.
- Nic mi nie jest. - Jedziemy do szpitala.
Dobrze.
Podrzuć to na pocztę.
Z badania wyszło, że Zach ma zapadnięte płuco.
Na szczęście chirurg mógł co nieco poprzesuwać
i możemy cię operować.
Teraz? To nie może zaczekać?
To chyba nic takiego. Czuję się dobrze.
Z płuca ucieka powietrze, co obciąża serce.
Jeśli tego nie zoperujemy, skończy się to niewydolnością
- lub zawałem. - Mamo?
Wszystko będzie dobrze. Wiedzą, co robią.
- Czekaj! - Kocham cię!
- Zaraz wrócę. - Okej.
- Olał mnie - To niepodobne do Zacha
Zmiany.
- Zmiany? - Ale operacja się udała.
Udało się zoperować płuco, ale przykro mi.
To pokazuje, że rak zaatakował płuca Zacha.
Nie rozumiem. Powiedziano nam, że mu nie zagraża.
Kostniakomięsak jest bardzo nieprzewidywalny i odporny.
- To powtórzmy leczenie. - Tak.
Obawiam się, że rak Zacha nie reaguje na leczenie.
Moment. To znaczy?
Zach umiera.
Ile czasu?
O mój Boże. Hej, kochanie.
Ile czasu?
Każdy przypadek jest inny. Nie wiadomo.
Dożyję ukończenia szkoły?
Jeśli zakończenie będzie na koniec wiosny...
Trudno powiedzieć.
Sześć do dziesięciu miesięcy.
Bardzo mi przykro.
Mamo, mogę przerwać chemioterapię?
Hej, Eli. Słyszałam, że rozgromiłeś South.
Przykro mi, że cię nie było.
Mnie też.
Trudno pogodzić szkołę z pracą zabójcy.
- Przepraszam. - Stary.
Tess, fajny kolor.
Mogę je ukraść, gdy odrosną?
- Pasowałby ci. - Spoko.
Dobra. Na razie.
- Do zobaczenia. - Tak.
Kandydujesz w wyborach?
Daję ludziom to, czego chcą.
Subtelnie. Będzie na naszych kolejnych zajęciach,
będziesz musiał jej powiedzieć.
- Mnie powiedziałeś. - To co innego. Jesteś rodziną.
Patrzcie, kto wrócił.
Co słychać, playboyu?
Miło być tu z powrotem, staruszku.
- Mam nadzieję, że nie ma testu. - Wiesz co?
Może będzie za „staruszka”. Siadaj.
I jestem w średnim wieku, a to duża różnica.
Dobra, odłóżcie telefony.
Chcę w wami pogadać.
Rano się obudziliście i nie wiedzieliście, jaki to będzie dzień.
Ale wiecie co? Dziś jest wyjątkowy dzień.
Dziś będziemy pisać waszej eseje na studia.
Nie chcę wywierać na was presji.
Kłamię. To ogromna presja.
Te eseje mogą zadecydować o całym waszym życiu.
A ja wam z tym pomogę.
Pan Weaver pomoże wam napisać najlepsze eseje w stanie.
Moja klasa. Nikogo to nie będzie obchodziło, ale dla mnie to ważne.
Wymyśliłem trzy pytania, które pomogą wam napisać idealny esej.
Pytanie numer jeden: co chcecie osiągnąć na studiach?
Co chcecie robić, gdy tam traficie?
Chcecie iść na studia, by się uczyć,
czy chcecie się po prostu zabawić?
Piwny ping pong, fizyka? Zastanówcie się.
Numer dwa: Jakie macie wyjątkowe atrybuty,
dzięki którym powinni was wziąć pod uwagę?
Dlaczego uniwersytet powinien was przyjąć?
Co macie do zaoferowania?
Nie tylko uniwersytetowi, ale światu?
Jakie macie najlepsze cechy?
I ostatnie pytanie,
a wziąłem je z wiersza jednej z moich ulubionych poetek, Mary Oliver.
Co chcecie z robić z waszym jednym, dzikim i cennym życiem?
Mary Oliver, jedna z najlepszych poetek.
Przemyślcie to. Macie jedno życie.
Co chcecie z nim zrobić?
A teraz do roboty.
Zach. Hej.
Wszystko w porządku?
Tak.
Przykro mi z powodu tej nagłej operacji.
To musiało być przerażające.
Ale Zach Sobiech, którego znam, nie zostawiłby dziewczyny samej w parku
i nigdy więcej się do niej nie odezwał.
Umieram.
Powinnaś iść.
Spóźnisz się.
Ogólne wytyczne
Zach?
Kochanie, co ty...
Jest zimno. Przyniosę ci koc.
Proszę.
Co się stało?
Na zajęciach pana Weavera mamy pisać esej na studia.
Rzecz w tym...
po co mam pisać taki esej,
skoro nigdy nie pójdę na studia?
Jaki jest sens robienia czegokolwiek?
To, z czym się mierzysz...
świadomość, że masz ograniczony czas, jest przerażająca.
I okropna, i nienawidzę tego.
Myślę sobie ostatnio, że żadne z nas nie ma gwarancji, że dożyje jutra.
Wszyscy zakładamy, że tak będzie.
A może to jest trochę jak obraz. Gdy stoisz za blisko...
widzisz ciemne i jasne elementy, ale...
nie wiesz, na co patrzysz, dopóki się nie cofniesz.
I może choć to jest do bani...
może jest to dla ciebie dziwna szansa,
by zapomnieć o powierzchownych rzeczach, na które ludzie tracą czas.
Możesz zdecydować, co dla ciebie najwięcej znaczy.
Możesz zdecydować, jak będzie wyglądał twój obraz.
Catherine Latapie była pierwszą osobą cudem uleczoną w Lourdes.
Cuda Lourdes
Wyleczyła się z paraliżu w 1858.
Takie cuda są niezwykłym zjawiskiem.
Ale inni pielgrzymi udają się do Lourdes,
by odnaleźć duchowy komfort.
Mniej spektakularne cuda,
ale wciąż ważne dla katolików...
Co to jest?
To...
- Gdzie byłeś? - W pracy. Nadrabiałem zaległości.
Co oglądasz?
Myślałam, że może powinniśmy się wybrać na wakacje.
Wakacje? Teraz?
A kiedy? Zach zawsze chciał zobaczyć świat.
Jest...
Jest takie miejsce we Francji, Lourdes.
Ludzie mówią, że woda stamtąd uzdrawia.
- Że leczy ludzi... - Woda? Serio?
Miał 24 cykle chemioterapii.
Tak, wiem, ile ich miał.
Więc wiesz, jak bardzo poczuł się zawiedziony
- i ciągnięcie go... - Wszyscy byliśmy zawiedzeni.
Ale to nie znaczy, że mamy się poddać.
Nie poddaję się. Okej?
Ale nie chcę dawać mu nadziei,
że nagle stanie się jakiś cud,
bo przemierzyliśmy w tym celu ocean.
Potrzebujemy tego.
ZIMA
- Nie mogę znaleźć słuchawek. - Jedziemy!
- Są na kanapie. - Czas dla rodziny.
Myślę, że Sama interesuje czas poświęcony na Moulin Rouge.
To miała być tajemnica.
Żartujesz, prawda?
- Czyli nie pójdziemy... - Chodź, Grace.
Nie możemy wziąć Daisy?
Państwo Schimnowski dobrze się nią zaopiekują.
Źle mi, że będziemy się bawić bez niej.
Daisy bawi się lepiej, drąc rolkę papieru toaletowego,
niż ludzie bawią się we Francji.
Wyjeżdżasz i się nie pożegnasz?
Amy, co... Cześć.
Hej. Ładne włosy.
Dzięki. Zaskakująco szybko odrastają,
gdy nie pompują we mnie chemii.
Posłuchaj. Lubię cię.
Wiem, że twoja diagnoza to komplikuje, ale tak już jest.
Mam to gdzieś, więc...
- Nie uważam... - Lubisz mnie?
- Tak, ale... - Mimo że nie mam raka?
- Dawaj, Zaki. - Zacznij działać, Romeo.
- Bądź miły. - Sam!
Może powinniśmy się pocałować? Dać im to, czego chcą.
Nie, wcale tego nie chcą.
Jakim cudem to słyszałaś?
A może napiszesz do mnie, gdy dojedziesz?
Albo wcisnę cię do walizki? Pojedziesz z nami.
- Kuszące. - Tak.
- Miłej zabawy. - Dobrze. Pa.
Pa.
- Jest taka ładna. - Zamknijcie się.
Amy – Obyś nie nosił beretu i nie palił papierosów, gdy wrócisz.
A gdybym nosił papierosa i palił beret?
Jeśli tylko to będziesz nosił, to może się zrobić ciekawie
Lepiej pozbądź się tych myśli, nim dotrzemy do Lourdes.
Gapi się na mnie.
To katolicki park rozrywki.
To co się z tobą dzieje, jest do bani.
Tak.
Czasami zastanawiam się, dlaczego tak jest.
Ze wszystkich ludzi na świecie. Co zrobiłem?
- Wkurzyłem Boga? - To chyba tak nie działa.
Dobrym ludziom ciągle przytrafiają się złe rzeczy.
- Jutro będzie dziwnie. - Wszystko jest dziwne.
Wciąż się na mnie gapi.
Dziwię się, że jeszcze nie stanąłem w płomieniach.
Noc jest wciąż młoda.
- Dużo tu ludzi. - Tak.
Myślisz, że wymieniają wodę między sesjami?
Nie wymieniają wina mszalnego w okresie przeziębień, więc wątpię.
Jeśli coś się stanie albo jeśli nic się nie stanie...
W porządku. Wiem.
Uważaj. Ślisko tu.
Dziękuję.
Zimna.
Proszę.
Bonjour.
Chwileczkę. Muszę skończyć myśl.
Fajnie, że tęskniłeś.
Znam siebie
Okej. Cześć.
A niech mnie. Piszesz piosenkę?
Tak jakby. To początek piosenki. To tylko słowa, ale tak.
Co robisz?
Czekam, aż zaśpiewasz piosenkę.
- Nie jest gotowa. - Jaki ma tytuł?
„Kubek kawy”.
- Ciekawe. - Dobra.
Zagram ci ją, ale pamiętaj, że nie jest skończona.
Okej.
Więc...
Wkładam kask I wciągam buty
Wszystko idzie pod górkę Wiem, że może się nie udać
Nie mam szans na wygraną Jeśli nawet nie spróbuję
Chciałbym poznać siebie
Zanim umrę
Tyle mam.
Płaczesz?
Nie. Ty płaczesz.
Co się stało we Francji?
Nie wiem.
Czuję, że jest we mnie muzyka...
która chce się wydostać.
- Znam to uczucie. - Pomożesz?
Z czym?
Z pisaniem piosenek.
Graliśmy wcześniej muzykę innych ludzi,
ale pomyślałem, że byłoby fajnie zagrać coś swojego.
Zachary Davidzie Sobiechu,
Czekałam tylko osiem lat, żebyś mi zadał to pytanie!
Okej. Uspokój się. To nic poważnego.
Nie zapraszam cię na bal.
Dobrze, bo nie chcę się ograniczać.
Nigdy nie wiadomo. Zaraz może wejść Tom Hanks w białym smokingu,
szukając kogoś, z kim zje kukurydzę.
Ile razy oglądałaś Dużego?
Wciąż za mało.
Amy mi mówiła, że ma nadzieję, że zaprosisz ją na bal maturalny.
- Szlag. - Co? Myślałam, że ją lubisz.
Bo lubię, ale zaproszenie na bal to straszna afera.
Po pierwsze, to tak zwane „balproszenie”.
Po drugie, zgodzi się, jeśli ją zaprosisz.
Chcę, by to było pamiętne.
Jason Mraz.
Co z nim?
Może mam bilety na jego koncert w klubie muzycznym Metropolitan.
- Ale może... - O czym ty mówisz?
Ale może zamiast mnie, zabierzesz Amy i tam ją zaprosisz na bal.
- Nie możemy dokupić biletu? - Dla kogo?
Dla ciebie, głuptasie.
Nie pójdę na koncert Mraza bez ciebie.
Tak się nie stanie.
Nie chcesz dodatkowej osoby podczas balproszenia.
Przestań wypowiadać to słowo. To dwa osobne słowa. Bal i zaproszenie.
I byłabyś dla mnie wsparciem.
A Amy staje się drugim wsparciem.
Jeśli powiesz, że potrzebujesz nas obu, zwymiotuję na koc.
- Razem zwojujemy świat. - Rzygam.
Bez jaj! Od dawna jest wyprzedany. Jak to zrobiliście?
Znam pewnego gościa. My znamy.
Tak.
Poważnie?
Zach, co myślisz o tych napisach u góry?
Nie wiem, Sammy. Może powinniśmy spojrzeć.
Co zrobiłeś?
AMY, PÓJDZIESZ ZE MNĄ NA BAL?
Więc, Amy?
O rety. Ty jesteś tą Amy?
Zgódź się.
Zgodziłabym się, ale nie wiem, kto zaprasza.
Ja, Zachary David Sobiech, zapraszam ciebie, Amy Adamle...
- Tak! - ...na bal...
- Moje biodro. - Przepraszam.
Uroczo.
Jason!
Dziękuję, Minneapolis.
Zaśpiewam wam jeszcze jedną piosenkę.
To piosenka o miłości i o oddawaniu siebie.
Nie tylko komuś, ale też czemuś większemu.
I powiedzeniu „Jestem twój”.
Załatwiłaś mnie I wiesz, że to poczułem
Wyobrażasz sobie, że ludzie śpiewają twoją piosenkę?
Zemdlałabym.
Przepadłem całkowicie
Próbuję dojść do siebie
Nie będę się już wahał
Ani trochę
Nie mogę dłużej czekać
Śpiewajcie!
Jestem twój
Otwórz się i zobacz to tak jak ja
Wyrzuć kalendarz No i jesteś wolna
Spójrz w swoje serce Zobaczysz, że możesz wszystko
Słyszałeś to? Rob.
- Co? - Zach.
Kochanie, mam wezwać karetkę?
Proszę. Oddychaj powoli.
Spójrz na mnie. Oddychaj powoli. Licz ze mną.
Jeden, dwa. Powolny wdech.
- Właśnie tak. - Hej.
- Dałaś mu coś? - Tak.
- Zaprowadzisz go do łóżka? - Tak.
Zadzwonię do lekarza.
Trzymam cię.
Hej, Sammy.
- Co? - Hej.
Zach.
Zach, co ty... Jest 4 rano. Co ty robisz?
Wiem. Nie mogłem spać.
- Chcesz nagrać płytę? - Taką prawdziwą?
Tak. Sprawdźmy, czy ludzie chcą słuchać naszej muzyki?
Moglibyśmy nagrać też teledyski.
- Wrzucić je na YouTube. - Tak.
Co nie, Gubernatorze Misiu?
Tak, Zachary Davidzie Sobiechu. Masz rację.
- Jesteś przystojny i mądry. - Oddaj go.
Nie. Zach, przestań!
- Masz absolutną rację, Gubernatorze. - Oddaj go.
- A co my tu mamy? - Nie. Ja podniosę! Zach!
Zach, daj mi to. To nie twoje.
„Nie chcę trzymać cię za rękę na korytarzu”.
Przestań! Nie czytaj tego!
„Wolałabym cię tulić teraz i zawsze”.
Sammy Brown, zakochałaś się.
- Wcale nie. - Kim jest ten szczęściarz?
- Przestań. - Gadaj.
To nic takiego. Mów.
Kto to jest?
- Zach. - Co?
Sammy.
Zach?
Przepraszam.
Nie chciałem cię zmusić, być się przyznała.
- Tylko... - Nie szkodzi.
Po prostu myślałam, że...
Zakochamy się po raz pierwszy,
pójdziemy na studia, będziemy w jakichś związkach.
A potem, gdy będziemy starsi...
My...
Wrócimy do siebie.
Zrozumiałam, że zawsze chodziło o nas.
Też o tym myślałem.
Wiesz, gdybyśmy...
byli normalni, może tak potoczyłoby się nasze życie.
Ale...
Nie jesteśmy normalni.
Nie jesteśmy.
Powiedz mi coś, czego wcześniej nie mówiłeś, nim
nim przejdę przez drzwi
Uwielbiam cię Tak bardzo
Powiedz mi coś, czego wcześniej nie mówiłeś, nim
Przejdę przez drzwi Uwielbiam cię
Tak bardzo
NaprawdęTak bardzo
Śmiej się ze mną i płacz Nigdy nikomu nie powiem
Weź mnie za rękę Chwycę ją z całych sił
I już nigdy cię nie puszczę
Chyba się nagrywa.
Nigdy się nie poddawaj Nigdy nie patrz we przeszłość
- Później się dowiemy. - Zróbmy to.
Cześć.
Nie poddam się Jeszcze raz spróbuję
Wytrę łzy Z twojej twarzy
Nie naprawisz mnie, kochanie
Hej! Może piżama.
Mówią o mnie.
Przestań.
Cztery, trzy, dwa, jeden!
Szczęśliwego Nowego Roku!
Hej!
Zaczekaj
Nie trać nadziei Niebo jest wciąż nad nami
Słuchaj, proszę Kiedy wołam
Zostań ze mną chociaż na chwilę
Wiem, że cierpisz Ale postaraj się to ukryć
Jeszcze chwilę, proszę
Już za późno Na mnie już czas
Jeszcze chwilę, proszę
Już za późno Na mnie już czas
Jeszcze chwilę, proszę
Już za późno Na mnie już czas
Jeszcze chwilę, proszę
YouTube Fix Me Up Ostateczny.mp4
DODAJ
Napraw mnie, kochanie
W dzisiejszym nagraniu przedstawimy model GT-R z 2013 roku.
Osiąga prędkość 100 km/h w 2,9 sekundy.
Jest agresywny, porywający, przerażający...
Siema.
Siano jest dla koni.
Zawsze chciałam mieć konia.
Ja nigdy, ale jeśli chcesz, to powinnaś go mieć, kochana.
Brakowało mi cię w szkole.
- Jak go nazwiemy? - Co?
Naszego konia.
Może Felicity?
A może Roger.
- Koń o imieniu Roger? - Tak.
A dzięki temu naszą córkę będziemy mogli nazwać Felicity.
Córkę, co?
Pierwszą córkę.
A ile ich będziemy mieć?
Przynajmniej trzy i trzech chłopców.
Podoba mi się, że w mojej rodzinie jest po równo.
Szóstka dzieci to sporo.
Ciekawe, kiedy powinniśmy zacząć.
Amy Adamle...
Ożeniłbym się z tobą dziś, gdybym mógł.
To nie fair.
Kocham cię.
Tak?
Tak.
Ja też.
Z?
Halo?
Tak, jestem jego mamą.
- Jak mogę pomóc? - Dasz radę.
Co? Jak?
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dostaniesz szlaban.
- To się może udać. - Zasnęliśmy.
Jasne.
Muszę to przemyśleć. Mogę oddzwonić?
Pani też.
Mamo, wiedziałaś, że Amy tu spała?
Niespecjalnie.
Pójdę do domu. Mama do mnie wydzwania, więc...
Dobrze. Wielkie dzięki, Alli.
W porządku.
Do zobaczenia. Pa.
Po co ta afera? Byliśmy zmęczeni. Przytuliliśmy się.
„Przytuliliśmy się”?
Colin zawsze śpi w piwnicy, gdy jest w mieście.
Może nie jest takim dżentelmenem jak ja.
Chyba większym niż ty.
Zach.
- Przepraszam... - Patrzyłeś na YouTube’a?
- Co? - Spójrz na to.
- Macie 20 tysięcy odsłon? - Niemożliwe.
- Poważnie? Dlaczego? - Sammy wrzuciła nasz klip.
Rozmawiałam z dziennikarką, która je zobaczyła
- i chce z wami rozmawiać. - Dlaczego?
- Nie mają o czym pisać. - Zamknij się.
Wie o raku?
Chce o tym też napisać, możemy to przedyskutować.
Nie wiem. Nie chcę być bohaterem ckliwej historyjki.
Nikt tak cię nie widzi. Powiedziałbym ci, gdyby tak było.
Tak, ale po tym wywiadzie ludzie zaczną tak myśleć.
Nie rób tego, jeśli nie chcesz.
Bez robienia czegokolwiek klip ma ponad...
- Jasny gwint? - Ile?
Pięćdziesiąt jeden tysięcy.
Poważnie? Co mówią?
„Świetnie razem brzmią. Prosimy więcej piosenek. Są parą?”
Ale wyczucie. Internet bywa dziwny.
- A ten? - Nic ciekawego.
- Pokaż. - Jest głupi.
„To żaden fenomen. Wiele dzieciaków ma raka”
Gość jest smutnym, samotnym dupkiem.
Nie wiesz tego. Może być wesołym, popularnym dupkiem,
jak ten z Grease.
To żaden fenomen. Wiele dzieciaków ma raka
Nie musisz tego robić.
Czego?
Robić coś śmiesznego, gdy nie jest wesoło.
Nie? Trudna publiczność.
Zach.
Uważasz, że to nie jest śmieszne? Ma rację.
- Nie jestem wyjątkowy. - Nieprawda. Powinieneś się cieszyć.
- To coś dobrego. - Bo mamy 51 000 odsłon?
- Kogo to obchodzi? - Bo to początek.
A jaki jest koniec?
Myślałam, że tego chcesz.
Chciałem nagrać płytę,
jechać w trasę, napisać więcej piosenek i nagrać kolejny album.
Ale nieważne, czego chcę, bo to się nie wydarzy.
A ty tego chciałaś?
Daj spokój.
Ja chcę nie stracić najlepszego przyjaciela.
Fajnie, że ludziom podoba się klip.
Idź, okej? Dogonię cię.
Posiedzę tu i porozkoszuję się sukcesem.
Sammy?
Wszystko w porządku?
Szczerze mówiąc...
ani trochę.
Chcesz o tym pogadać?
Na co patrzymy?
Nie ma pan lekcji?
Mam. Jestem nauczycielem.
Ale wiesz co? Chrzanić tę lekcję.
Mogą się sami pouczyć.
Wygodnie.
Jak się masz?
Nie wiem, czy ci to mówiłem...
ale wyglądasz super, gdy masz włosy na głowie.
Serio. Wyglądasz jak model.
Chociaż fajnie wyglądałeś bez brwi.
Miałeś coś w sobie, wyglądając jak kosmita.
Bez brwi nikt nie widział twojego wyrazu twarzy.
Nie wiadomo było, czy się cieszysz.
- Czy wiemy... - Niezła twarz pokerzysty, co?
Świetna.
Bez brwi mogłeś grać w turniejach pokerowych.
Powinni zorganizować takie, gdzie wszyscy graliby bez brwi.
Wariactwo.
To byłoby najdłuższe rozdanie.
Nie chodzę na chemioterapię.
Bo zadziała czy...
Czy.
Powiedziałeś „czy”?
Czy.
Wiesz, że nie musisz tu przychodzić?
Jeśli nie jesteś szczęśliwy, będąc w szkole.
Mam zrezygnować?
Wiesz co? Nie.
Wstawaj.
Właśnie. Nie mówię, żebyś zrezygnował.
To nie jest rozwiązanie.
Musisz zmienić priorytety.
Posłuchaj. Masz coś w sobie.
Coś, co świat musi usłyszeć.
Zrób coś dla mnie.
Pokaż Mary Oliver, jak to się robi.
Wszyscy się najedli?
- Bardzo smaczne. - Dziękuję.
Zapiekanka z makaronem. Co to za okazja?
Wybacz, jeśli jest zimna. Trochę już tu czeka.
Zach, chcesz brokuły?
- Nie, dziękuję. - Cześć.
Ser jest idealny. Spójrz na to.
Możesz tak na mnie nie patrzeć?
Jak?
Jakby twoje szczęście zależało od tego, czy zjem zapiekankę.
Jeśli zjem, wszystko będzie dobrze.
Uwaga – nie będzie.
Zach.
- Wstań. - Przepraszam.
- Nie miałem tego na myśli. - Miałem zaczekać,
ale potrzebujesz tego dziś.
Czego?
Daj spokój. Przepraszam.
- Co się dzieje? - Nie wiem.
Dokąd idą?
To niespodzianka.
Nie lubię niespodzianek.
Bez jaj!
Nie.
Co? Żartujesz sobie? To się dzieje naprawdę?
O mój...
To jest porąbane. Umarłem i poszedłem do nieba?
- To nie jest zabawne. - Ja nie żartuję.
Staram się przyswoić fakt,
że na naszym podjeździe stoi właśnie GT-R.
- Podoba ci się? - Czy mi się podoba?
Jesteśmy bogaci czy jak?
- Nie jesteśmy. - Nie kupiłem go.
Pożyczyłem od Mike’a.
Możemy nim jeździć przez tydzień.
Możesz nim jeździć. Tylko nie zarysuj.
Bez jaj. Dziękuję.
- Ale czad. Dziękuję. - Tak.
Możemy się przejechać?
Możesz zaczekać do rana albo chociaż wziąć kurtkę?
- Proszę. - Ma ogrzewanie.
I ktoś musi mnie gdzieś podwieźć.
Mogę być następna?
Nie teraz, kochanie.
Niemożliwe! O rety. Ale czad.
Dobra, odpal go.
- Super. Jedziemy. - Wciąż mam to coś.
- Grałeś na perkusji? - Blisko. Na trąbce.
Ale z ciebie nerd.
Trochę.
Moja ulubiona część.
Potrzebowałeś pączków?
To była sytuacja awaryjna.
Nie wierzę, że to zrobiłeś.
Chciałem, żebyś zabrał Amy na randkę
porządnym samochodem.
Chciałem mieć fajny wóz, żeby wyrwać twoją mamę.
Czułeś do mamy to, co ja czuję do Amy?
Czyli?
Jakbym nie mógł bez niej oddychać.
Jakby tylko ona miała sens w tym porąbanym świecie.
Chyba tak.
A teraz?
Nie wiem. Bardzo się kochamy.
Ale z wiekiem...
pojawia się więcej problemów i przeszkód.
Jestem taką przeszkodą?
Zach.
Niezła bryka.
Hej, dzięki.
Zadzwoniłem do niej.
Pomyślałem, że będziesz chciał się pochwalić.
Masz chwilę dla siebie, więc nie wracaj za wcześnie.
- Cześć. - Dobry wieczór.
- Proszę. - Dziękuję.
- Pa. - Miłej zabawy.
Przepraszam.
Wszystko okej?
Tak. Daj mi chwilę.
Oberwałem prosto w guza.
- Moja wina. - Rak psuje zabawę.
Podasz mi ją?
Zagrasz mi coś?
Może.
Dziękuję.
To dla ciebie.
Moja tancerko To jeszcze nie koniec
W twoich oczach Zawsze będę chłopakiem małej tancerki
Chodź i weź mnie za rękę
Zatańczę z tobą Póki to możliwe
Chodź i weź mnie za rękę
Zatańczę z tobą Póki to możliwe
Zawsze wiedziałaś Że będę musiał odejść
Jesteś silna
I wciąż mnie wspierasz
Będę ci winien Całą moją miłość
Prześlę ci ją z góry
Przepraszam.
Chcę, byś to zapamiętała.
To jest twoje. Wszystko.
Ja jestem twój.
To z pikniku?
Tak.
Okej.
Wszystko okej?
Tak.
Hej.
- Przepraszam. - Hej.
Czy...
Hej.
Hej.
Nie szkodzi. Możemy...
- Możemy pogadać. - Nie.
- Nie... - Muszę iść.
Myślałam, że skoro mamy mieć szóstkę dzieci,
powinniśmy zbudować basen olimpijski.
A co myślisz o kurczakach?
Przestań!
To się nigdy nie wydarzy.
Zach!
Zach, stój.
Zach, proszę.
Zach!
- Chodź tu. - Przestań, proszę!
Nie mogę nic ci dać!
- Dzieci, pierścionka, przyszłości, nic. - Zach, chodźmy do domu.
- Nie mam niczego. - Chodźmy do domu.
Proszę, Zach. Przestań. Zatrzymaj auto. Stój.
Dlaczego? Co zrobiłem?
Naprawdę ją kocha.
Powiedział ci to?
Powiedział, że bez niej nie umiałby oddychać.
Pytał, czy tak myślałem o tobie.
Co odpowiedziałeś?
„Oczywiście”
Co?
- Od miesięcy na mnie nie spojrzałeś. - Nieprawda.
- Prawie nigdy. - Nieprawda.
- Czemu nie wspomniałeś o aucie? - Mogło się nie udać.
Może chciałam wiedzieć?
Od kiedy obchodzą cię auta?
Nie obchodzą. Nie w tym rzecz.
A w tym, że o mnie nie pomyślałeś.
Chodzi o ciebie?
Tak. Chodzi o mnie. I o ciebie,
i o to, że od miesięcy nie mówiłeś do mnie nic,
co nie dotyczyło pieniędzy lub jakiejś głupoty,
która nie ma nic wspólnego z tym, że nasz syn umiera.
Wiem, że umiera!
Umiera, a ty nawet na mnie nie spojrzysz!
- Uspokój się. - Nie mów mi...
Nie będziemy rozmawiać, jeśli chcesz się kłócić.
Nie chcę się kłócić. Niczego od ciebie nie chcę.
A ja nie mam co ci dać.
Na chwilę odzyskałem Zacha. Widziałaś jego uśmiech?
Mój syn co dzień jest słabszy...
Nie mogę nic na to poradzić.
Wiem.
WIOSNA
Dlaczego leżysz na podłodze?
Bo od leżenia w łóżku czuję się chory.
Mama cię woła.
Możesz jej powiedzieć, że śpię?
Pan Weaver też tu jest.
Hej. Co się dzieje?
Nie chcą mi powiedzieć, twoja mama zadzwoniła.
Pan Weaver ma dla ciebie wieści.
Tak, o twojej muzyce.
Okej, co z nią?
Daliśmy twój klip BMI.
- Tej wytwórni? - Tak.
Jak to?
Znam różnych ludzi.
Chcą podpisać z tobą i Sammy umowy.
- To żart. Co? - Mówi pan poważnie?
To jakiś program dla chorych...
- Przestań. - Nie, podoba im się muzyka.
W weekend lecimy do Nowego Jorku.
- Chwila, ja też? - Co?
- Oczywiście. - Tak? Okej, super.
Wiem, że to dużo do przyswojenia.
Ze względu na to, co się dzieje,
ale jak mówił Einstein: „W sercu każdej trudności spoczywa ukryta możliwość”.
Może to jest twoja.
Czyta pan cytaty przed snem?
Chce przez to powiedzieć, że dziękujemy.
- Bardzo dziękujemy. To szaleństwo. - Dzięki.
O to mi chodziło. Dzięki.
Poważnie. To jest super.
- Nowy Jork. Chcesz... - Co?
- Chcesz jechać? - Pewnie.
Rihanna, Beyoncé, każdy z Backstreet Boys tu był.
Każda znana osoba przeszła przez te drzwi, a teraz nasza kolej.
- Jesteśmy tacy znani? - Chyba tak.
Cieszę się, że Milton wysłał link.
Od miesięcy o was mówi.
„Milton”?
Weaver, wasz nauczyciel.
- Nie. Serio? - Pan Weaver ma na imię Milton?
Okej, ale nie wiecie tego ode mnie, jasne?
Wycierpiał się za to w szkole.
- Buzia na kłódkę. - Nie powiemy znajomym.
Mamo, tato, musicie podpisać papiery.
Zaczekajcie. Sprawdzę, czy jesteśmy gotowi.
Okej.
Miłej zabawy.
To jest porąbane.
Takie coś zmienia życie.
Za zmienianie życia.
Brawa dla Firm Handshake.
Chodźcie tu.
- Miło cię poznać. - Cześć.
- Dzięki za zaproszenie. - Patrz!
To my.
Oficjalne czapki.
- Tak. - Patrzcie.
- To jest umowa. - Jasne.
Już czytałem.
- Zrobiliśmy to. - Tak jest!
Pasuje ci to wszystko?
Tak.
- Mogę się tu wcisnąć? - Jestem niska.
Gotowi. Firm Handshake na trzy. Jeden, dwa, trzy.
Firm Handshake!
Przepraszam. Hej, Sammy.
Zamienimy się miejscami?
- Jasne. - Dziękuję.
Przepraszam, jeśli jest tam ślina.
- Nie szkodzi. - Okej.
- Hej. - Co jest?
Dużo się dzieje i prawie nie rozmawialiśmy.
Tak.
Mam wrażenie, że to jakiś szalony sen.
To jest sen. Tylko nie możesz podczas niego spać.
Zerwałem z Amy.
Co? Kochanie, tak mi przykro.
- Wszystko okej? - Niezbyt.
Nawaliłem.
I tęsknię za nią.
Mam wrażenie, że powstrzymywała mnie przed upadkiem w czarną dziurę.
Będziesz wymiotował?
- Masz długopis? - Co?
Przepraszam.
- Ma pan długopis? - Nie. Proszę, masz.
Wszystko w porządku?
Tak. Nic mi nie jest.
Muszę to zapisać.
Wpadłem w mroczną otchłań
Chmury
- Nagrywamy. - Okej.
- To jest niesamowite. - Dziwaczne.
Gotowy, Zach?
Gotowy.
Wpadłem w mroczną otchłań
Nie było...
Przepraszam. Możemy jeszcze raz?
Jasne. Weź głęboki oddech. Dasz radę.
- Okej. - W porządku?
- Tak. - Oddychaj, pamiętasz?
Jestem gotowy.
Zaczynamy.
Wpadłem w mroczną otchłań
Nie potrafią używać internetu.
- Znasz hasło? - Wpisałam. Widzisz?
- Wybacz. - Przewiń.
- Tutaj. - Super.
- Jest. - Tak.
- Jednocześnie. - Jednocześnie?
- Jeden, dwa, trzy. - Mamy to.
Polecimy w górę Ale ja pofrunę trochę wyżej
Polecimy wysoko w chmury Bo stamtąd widok jest ładniejszy
W górę, kochanie
Już niedługo
Jego odwaga w obliczu nieuleczalnego raka jest niezwykle inspirująca.
Jakimś cudem w międzyczasie
założyłeś Fundację Zacha Sobiecha na rzecz walki z kostniakomięsakiem.
Pieniądze z muzyki chcę przeznaczyć na badania,
by inne dzieci z kostniakomięsakiem
mogły się cieszyć dzieciństwem.
I kto wie? Może nasza muzyka pomoże znaleźć lek.
A teraz nastolatek z Lakeland, który skomponował „Chmury”.
...inspirująca piosenka napisana i wykonana przez Zacha Sobiecha.
Nastolatek chory na nieuleczalnego raka pisze pożegnalną piosenkę
„Chmury” Zacha Sobiecha na szczytach list przebojów
„CHMURY” mają MILIONY pobrań dziennie
Hej, Anne.
Czekaj, co?
- Tak, teraz grają „Chmury”. - Żartujesz?
Okej.
Chwila. Czy ty płaczesz? Dan oficjalnie płacze w studiu.
Jakim cudem ty nie płaczesz?
To piękna piosenka i historia.
O rety.
Zach Sobiech z Minnesoty, a to są „Chmury”.
O rety!
Przepraszam. Mój syn jest w radiu!
O rety.
Mój syn jest w radiu. Zach jest w radiu.
Mój syn jest w radiu!
Sammy! Jesteś w radiu!
Jesteśmy w radiu? Szybko!
Naprawdę? Wciąż leci?
Vikingowie będą mieli dobry rok.
Co rok tak mówią.
- Może w tym się uda. - O rety!
- Zach! - Twoja piosenka!
- Jesteś w radiu! - Jest w radiu!
- W radiu? - Tak. KS95.
Macie radio? Przełączcie na KS95, proszę.
Ja to zrobię. Dasz radę?
Jestem w radiu!
Jestem w radiu!
O rety. Jesteśmy w radiu.
O rety!
- Cześć, krewni. - Cześć.
Hej.
No proszę. Co my tu mamy?
Masz nową bluzę.
- Tak. - Ciekawy wybór liczby.
- To moja liczba. - Co z tego?
Dziwny zbieg okoliczności. Jestem twoją inspiracją?
- To tylko liczba. - Możesz to powiedzieć.
- Alli, telefon. - Powiedz.
- Zatrzymam film. - Zaczyna się na „M”,
- a kończy na „iłość”. - Halo?
- Podoba mi się film. - Połącz je.
Może się ucisz i go obejrzymy?
- Przyznaj, że jestem twoim idolem. - Zach.
To do ciebie.
- Dzwonią z Metropolitan. - Z Metro?
- Co? - Dlaczego dzwonią?
Nie wiem.
Halo?
Tak, mówi Zach.
- Co? - To Metro? O rety!
- I wiesz co? - Co?
Chcą, byś ty też zagrała.
Halo? Sammy żyjesz? Halo?
To ty?
No wiesz...
W górę Ale ja pofrunę trochę wyżej
To moja piosenka. Jestem Zach.
- To moja ulubiona piosenka. - Tak?
Czy ty umrzesz?
Tak.
Mój kot umarł, ale nie szkodzi, bo wrócił jako drzewo.
Chodź, Janie. Czas na zajęcia.
Amy, patrz, to Zach. Jest sławny.
Tak?
Tak sławny, że podrzuciła mnie mama. Rock and roll, skarbie.
Pa, Zach.
- Pa. - Pa, Janie.
Hej.
Wiem, że nie mam prawa cię o nic prosić...
ale potrzebuję podwózki.
Co tu robimy?
Przepraszam i mam nadzieję, że słuchasz.
Nie mogłem znieść tego, że cierpisz,
wiedząc, że z mojego powodu.
Chciałem dać ci przestrzeń...
Wiem, że chcesz mnie chronić, ale...
naprawdę mnie zraniłeś.
Przepraszam.
Bywam naprawdę głupi.
Podoba mi się twoja piosenka.
- Tak? - Tak.
Jest o dziewczynie. Fajnej.
Metropolitan chce, żebym zagrał.
Co? Zrobisz to?
Nie dam rady bez ciebie.
Potrzebuję cię.
Wiem, że to samolubne, po tym co...
To nie jest samolubne, nerdzie.
A gdyby było, to ja jestem potwornie samolubna, bo...
Zakochałam się w tobie...
i to bardzo mocno, Zachu Sobiechu.
Ja też cię kocham.
Co robisz?
Co?
To źrebak. Chodź tu!
Ma na imię Roger.
Cześć, Roger.
- Mam tam wejść? Wchodzę. - Dawaj.
Dotykam go. Cześć.
O rety.
- Tak lepiej? - Tak.
- Wygodnie? - Tak.
Poza swędzącym nosem.
Gdzie?
Mamo, żartowałem. Sam się podrapię.
Ty gnojku.
Okej.
Załatwimy to?
Co?
Tę listę, którą dał nam lekarz.
Nie musimy teraz. Mamy jeszcze czas.
Nie jest taka zła. Chodź.
Nie chcę tego robić. Nie chcę się żegnać.
Pożegnania mogą poczekać.
Okej. Dobrze.
Okej.
„Jak i gdzie chcesz umrzeć?”
Skakając ze spadochronu na Florydzie.
A jak to się nie uda, masz plan B?
Nie wymyśliłem planu B.
Chcę być na tyle świadomy, by się pożegnać.
Nie chcę być w szpitalu. Czuję się wyobcowany.
Może mógłbym być tu.
Na kanapie.
By móc grać na Xboksie.
Okej.
Oddanie narządów?
Wszystko, co mogą wykorzystać.
Myślałeś o pogrzebie?
- Nie musimy tego robić... - Dudy.
Co?
Chcę mieć dudy.
Okej.
Nie chcę Psalmu 23. Jest wyświechtany.
Chcę pieśń o talentach. Ta ma dla mnie sens.
Tak.
Żadnego garnituru. Wyglądałbym jak sztywniak.
Może...
krawat i moja kamizelka.
- Lubię tę kamizelkę. - Ja też.
I może to.
Podoba mi się, jak wyglądają moje oczy.
O rany.
Okej. Co dalej?
- Trafiłaś za trzy? - Tak.
A zaliczyłaś jakieś przyłożenia?
- Nie, trafiłam do dołka jednym strzałem. - Jednym?
- Zjedz sałatkę. - Jest zbyt zmęczony, by przyjść.
Mam sobie pójść?
Co? Oczywiście, że nie, Sammy.
- Wody? - Dzięki.
Co się dzieje?
Rozmawialiśmy dziś z lekarzem i uważa...
Nie wie, czy Zach dożyje balu.
Ale został miesiąc.
Wiem, że trudno to słyszeć.
Chcieliśmy z wami pomówić...
bo wszyscy wiemy, że Zach bardzo czeka na bal.
Szczególnie odkąd zszedł się z Amy.
Myśleliśmy, że może uda nam się znaleźć sposób, by mu to zapewnić.
Jak?
Zorganizujemy dla niego przyjęcie.
Najlepsze. Urodziny, koniec szkoły, bal.
Wszystko połączone w jedno.
Co myślicie? Brzmi nieźle, co?
- Uwielbia imprezy. - Tak.
Może zrobimy to w Metro?
To za dwa tygodnie.
- Tak. - Świetny pomysł.
Może ty i Amy sprawicie, że przyjdzie cała szkoła.
- Tak. - Przyjdzie całe miasto.
Mogę zadzwonić do radia, zaangażować ich.
- Spodoba mu się to. - Spodoba.
- Wszyscy przyjdą. - Spodoba mu się.
Będzie zachwycony.
- Super. Podasz ziemniaki? - Tak.
Dziękuję, kochanie.
Świetnie. Zobaczymy się na miejscu?
Wspaniale. Dziękuję.
Michelle? Cześć. Laura Sobiech.
Chciałam dać ci znać, że organizujemy przyjęcie dla Zacha...
Cześć.
Okej, to dla ciebie.
To twoje.
Dziś się tego nauczymy.
Dziękuję, że przyszliście.
Jak zrobiłaś tak dużo?
- Ciężko ci? - Tak, trochę.
Przepraszam. Możemy zacząć od początku?
Chcą wiedzieć, czy odwołujemy występ.
Mamy dwie godziny.
Dam znać Sam. Powinien już jechać.
Zach jest wojownikiem, ale jego ciało nie daje rady.
Zostały mu dni, może mniej.
W tej chwili trudno powiedzieć.
Najlepsze, co możemy dla niego zrobić,
to zapewnić mu komfort.
Okej.
- Dziękujemy. - Dzwońcie w razie potrzeby.
Dziękuję.
- To nie fair. - Wiem.
Zadzwonię do Sammy, bo musi wystąpić bez niego.
Okej.
Dam znać Amy.
Okej, kochanie.
Grace.
Zeszłaś, by go zobaczyć?
Nie mogę.
Nie wiemy, ile zostało mu czasu.
- Nie mogę, mamo. - Możesz. Wiesz co?
- Posiedź z nim. - Nie każ mi.
Nie musisz nic mówić. Po prostu z nim posiedź.
Wszystko będzie dobrze. Idź, skarbie.
Już dobrze. Idź, kochanie.
Cześć, głupku.
Co ja bez ciebie zrobię?
Będziesz oglądać, co chcesz.
Kocham cię.
Hej.
Hej.
Kazał nam obiecać, że pójdziemy.
Dziękuję, że z nim zostaniesz.
Hej.
Pomożesz mi z krawatem?
Zach.
Co ty...
Powinieneś leżeć w łóżku. Co ty...
Pójdziesz na bal, Amy Adamle.
Na pewno? Nie muszę iść.
Idziemy.
- Zdecydowanie. - Hej, Ash.
W GÓRĘ! ZACH SOBIECH – WYPRZEDANY
Zach! Powodzenia. Dasz czadu!
Szybko!
To cały ty.
Jest zimno.
Tym razem twoje imię jest podświetlone.
- Gotowy? - Tak.
- Udanego występu. - Dzięki.
Daj czadu, Zach.
Okej. Zach jest na scenie.
Hej, kulasie.
- Dotarłeś. - Tak. Dotarłem.
Tylko tego nie schrzań.
Tak.
Tak.
Chciałbym was powitać
na imprezie i koncercie Fundacji Zacha na rzecz walki z kostniakomięsakiem!
Właśnie.
To impreza nad imprezami!
Ta piękna i niesamowita okazja
przypomina mi słowa wspaniałej Sadie Delany:
„Życie jest krótkie, to ty musisz sprawić, by było słodkie”.
I szczerze mówiąc, nie wiem, co jest słodsze
od patrzenia, jak wszyscy przyszliście tu dla Zacha.
A teraz bez zbędnych wstępów
na scenę wchodzi druga połowa Firm Handshake.
Brawa dla Sammy Brown!
Życz mi powodzenia.
Daj czadu.
Dziękuję, Miltonie.
Nie pozwalaj na to, Weaver!
Rodzina Zacha poprosiła, bym zaśpiewała piosenkę,
a nosi ona tytuł „Spowiedź”.
Napisałam ją dla przyjaciela.
Zatańczysz ze mną?
Hej.
Kochaj mnie mocno
Chcę poczuć twoją miłości
Zanim mnie przykryje
Zatańczymy?
Zawsze.
Bezlitosny śnieg
Proszę, kochaj mnie jak należy
To szczęście, że cię poznałam
Wyciągnij mnie stąd
Nie pozwól mi spaść
Zaśnij, ale nie na długo
W rękach masz marzenia
Obchodź się z nimi delikatnie
Zamknij w dłoni jak garstkę piasku
Śpiewaj o miłości albo czym chcesz
Gdy będzie po wszystkim
Zostanę i zaśpiewam za ciebie
Na zawsze będziesz w moim sercu
Chwile uciekają Każdy koniec to powitanie
Tego, co nas czeka Więc wstań z łóżka
Nie patrz na zegarek
Lepiej patrz głęboko W moje oczy
Mówię to zupełnie szczerze Każda sekunda z tobą jest bezcenna
Nasze plany na przyszłość
Są pełne dobroci Są pełne nadziei
Dziękuję.
Chcę wam przedstawić gwiazdę wieczoru,
mojego najlepszego przyjaciela, pana Zacha Sobiecha!
Tak!
Dziękuję.
Cześć, Minneapolis!
W najśmielszych marzeniach bym sobie tego nie wyobraził.
Wiele myślę o tym, jak zostanę zapamiętany.
I przez długi czas myślałem, że zostanę zapamiętany
jako dzieciak, który przegrał, walcząc.
Ale teraz, gdy tu siedzę i patrzę na was wszystkich...
wiem, że zostanę zapamiętany jako dzieciak, który wygrał,
wcale nie przegrał.
Zach!
Zach!
To piosenka pod tytułem „Chmury”.
Wpadłem w mroczną otchłań
Nie było tam nikogo Kto by się o mnie zatroszczył
Tak bardzo chciałem Wydostać się stamtąd
Siedziałaś na brzegu i rzuciłaś mi linę
Polecimy w górę Ale ja pofrunę trochę wyżej
Polecimy wysoko w chmury Bo stamtąd widok jest ładniejszy
W górę, kochanie Już niedługo
Już niedługo
Nawet jeśli wrócimy na ziemię Dla mnie nie... nadziei
Chociaż bardzo chcę żyć Odebrano mi...
I może kiedyś Wyruszymy na przejażdżkę
W górę
Wszystko będzie dobrze
Polecimy w górę Ale ja pofrunę trochę wyżej
Polecimy wysoko w chmury Bo stamtąd widok jest...
Zach?
Gdybym miał trochę więcej czasu
Gdybym tylko
Miał trochę więcej czasu z tobą
Moglibyśmy polecieć wysoko A potem wybrać się na przejażdżkę
Siedzielibyśmy, trzymając się za ręce I wszystko byłoby w porządku
Może któregoś dnia
Zobaczę cię znowu
Będziemy szybować w chmurach Nie przejmując się niczym
Polecimy w górę Ale ja pofrunę trochę wyżej
Polecimy wysoko w chmury Bo stamtąd widok jest ładniejszy
W górę, kochanie
Już niedługo
Już niedługo
Chcecie poznać sekret?
Większość nastolatków czuje się niepokonana.
Ale nie tak jak Superman.
Tylko tak, że zaczynasz myśleć,
że to od jutra będzie lepiej zacząć spełniać marzenia.
Wiem, że to dziwne, że piszę esej na studia,
choć na nie raczej nie pójdę.
Ale nie pozwolę, by coś takiego jak rak, było powodem pierwszej jedynki.
Jeśli jakimś cudem będę mógł pójść na studia,
chcę doświadczyć wszystkiego, co się tylko da.
Ale jeśli nie pójdę, to też jest okej.
Rob.
Bo chcę dotrzeć jak daleko się da, mimo ograniczonego czasu.
Wszyscy mamy ograniczony czas.
Więc co planuję zrobić z moim jednym, dzikim i cennym życiem?
To naprawdę proste.
Chcę uszczęśliwiać ludzi.
Tak bardzo i tak długo jak tylko mogę.
Mam nadzieję, że moja historia pomoże ludziom zrozumieć...
że nie musisz się dowiedzieć, że umierasz...
by zacząć żyć.
Zach Sobiech zmarł 20 maja 2013 roku.
Kilka dni po jego odejściu piosenka „Chmury” była #1 na iTunes.
Ściągnięto ją i odtworzono ponad 200 milionów razy.
Fundacja Zacha zebrała ponad dwa miliony dolarów na badania
i jest na dobrej drodze, by znaleźć lekarstwo.
Odwiedź Fundację Zacha Sobiecha, by zakończyć walkę z rakiem.
Ten poleciał daleko.
Myśl o swoich wrogach, Sammy.
- Zróbmy zdjęcie. - Zawołam wszystkich.
Ludziska. Reed. Chodźcie zrobić zdjęcie.
- Czekaj... - Przepraszam.
Zrobisz nam zdjęcie?
- Żaden problem. - Dzięki.
Ty idź tam, a ty tu.
Najwięksi fani tutaj.
Dobra. Jeden, dwa, trzy.
- Dobra. - Dziękujemy. Miłego dnia.
- Nawzajem. - Ale są nakręceni.
Sam, spójrz na to. Widzisz to?
- Źle wyglądam? - Nie.
To jest „Z”, prawda?
Tak, to jest „Z”.
Na podstawie książki „Fly a Little Higher” LAURY SOBIECH
CHMURY
- Mamy to. - Tak jest!
Chcę, by wszyscy wiedzieli.
Nie musisz się dowiedzieć, że umierasz, by zacząć żyć.
CHMURY
Napisy: Agnieszka Otawska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.