All language subtitles for top.of.the.lake.s02e02.1080p.hdtv.h264-mtb_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Wróciłam dwa tygodnie temu.

Ale zaczęłam pracować. Myślę, że to mnie ustabilizuje.

Podobno wychodziłaś za mąż.

- Cinnamon zniknęła w nocy. - Jest nieszczęśliwa.

Lepiej, żeby wróciła do domu.

- Nie widziałeś Cinnamon? - Nie ma jej. Zniknęła.

„Droga Robin Griffin, biologiczna mamo.

Podarowałaś mi życie. Dziękuję za urodzenie mnie”.

Co się stało z naszą córką?

Zabiłaby mnie, gdybym weszła jej w drogę.

Alexander prosi o zgodę na poślubienie Mary.

Witaj, kochanie. Powiesz, co widziałaś?

TAJEMNICE LAKETOP [2x02] Bliska osoba

Tłumaczenie: Eelsky & yotemka

Korekta: moniuska

Znajdź nas: fb.com/RebelSubTeam

CZTERY TYGODNIE WCZEŚNIEJ

Żenię się.

Ze mną?

- Chcesz wyjść za mąż? - Za ciebie?

Nie wiem.

Małżeństwo wszystko gmatwa. Ludzie już nie są szczerzy.

Przecież ci mówię.

- To jest szczerość. - Tak, ale z kim się żenisz?

- Z dziewczyną... - Tak?

którą znam...

od dzieciństwa.

Nie, nie. Spokojnie. Ktoś odbierze.

Ja odbiorę.

To pewnie od piwa. Powiesz, gdzie jesteśmy?

Słucham?

Johnno?

- W tych skarpetach wyglądam jak Hansel? - Pośpiesz się.

- Mam ciężką torbę. - To ją zostaw.

- Co? - Wyrzuć.

- Muszę gdzieś iść. - Ale jest plastikowa.

Wrócę po nią. Biegnij.

- Możesz biec? - Spróbuję.

- Co to za zgraja? - Jestem terapeutką.

To jego prawnik, siostra i...

Pięć minut. Znacie zasady.

Słyszałam.

- Zacznij uroczystość. - Czekamy, aż się przebierze?

Nie. Zaczynaj.

Zebraliśmy się tu, aby świętować

związek małżeński i przysięgę ślubną

Jonathana Briana Mitchama i Robin Elizabeth Griffin.

- Teraz przysięga. - Cztery minuty!

Robin i Johnno postanowili wyznać...

- Co to za jedna? - Co?

To wyjdzie na dobre im...

- Dziewczyna w twojej celi. - ...społeczności i wszechświatowi.

Turystka. Nie wiem.

Robin, to tylko liście. Nie mają wartości.

W Ameryce są legalne.

Mężczyzna i kobieta.

Pierwiastek żeński i męski.

- Kto to? - Co?

- Co to za kurwa? - Ty rozlazły chuju!

Jonathan, ty pozerze! Co, do chuja pana?!

- Kurwiszcze! - W jebanych warkoczykach!

Będziemy na ciebie czekać!

Fajfus!

Zjedz coś.

Muszę wyjechać.

Wrócić do pracy...

Nie szkodzi. Też nie cierpimy swoich chłopów.

- Wyjdzie w poniedziałek. - Raczej szybciej.

Nie będą go trzymać za liście.

Dobrze, że nie mieliście dzieci.

Trzy razy.

Natura robi aluzje?

Muszę wyjechać.

- Johnno nie jest z rodziny. - Nie jest?

Nie jest z naszej. Jego matka zdradziła Matta.

- Biedny Matt, kurwa. - Jego matka była nielojalna.

On też jest. To zła krew.

Nielojalność ma we krwi! Zostawmy ją!

Brak pokrewieństwa, brak lojalności!

Podjeżdżaj.

Co sądzisz?

Wydział zabójstw.

- Pozwolą nam pokierować sprawą? - Jeśli ofiara jest mało istotna.

- Co tam masz? - Nic przyjemnego.

Ja pierdolę.

Azjatka.

- To zaginiona? - Nikt nie zgłosił.

Muszę gdzieś zadzwonić.

- Panie chcą tę sprawę? - Jak najbardziej.

Powiadomicie koronera i zajmiecie się ciałem?

Kostnicę? Oczywiście.

Przynieś mi kurtkę.

Nie przyniesie.

- O co ci chodzi? - To nie jej praca.

- Mam iść po kurtkę? - Tak, zimno mi.

Singielka? Udawaj, że omawiamy sprawę.

- Jesteś nowa. Singielka? - To nie ma znaczenia.

Tak, ale singielka?

- To sprawa osobista. - Do tego zmierzam.

Zuch dziewczyna.

Super.

- Jak sprawa zrobi się medialna... - Odbierzesz nam ją.

- Proszę, kochanie. - Dzięki, panienko.

Widzisz, jakie to proste?

Odezwę się.

Co ty tu robisz?

Myślałem, że pozbyliśmy się ciebie dobre cztery lata temu.

Załóż fartuch. Ubrania nie zaśmierdną.

Gdybym był odważniejszy, oświadczyłbym ci się.

Dziękuję, Ray.

Nie chcę brać ślubu.

Szukałem współczucia. Tylko na mnie zerknij.

Dziękuję.

Jesteś jakaś smutna.

Też byłem, aż skończyłem 50 lat.

- Co było potem? - Zmieniłem partnerkę.

Na mężczyznę.

Nie wzdrygnęłaś się. Nieźle.

Żaden ze mnie gej, jedynie kochanek.

Zbadamy Chinkę.

Tymczasowa ksywka, aż poznasz tożsamość.

Będziesz cykać fotki?

Chinka.

- To na pewno Azjatka? - Zakładam po strukturze włosów.

Ciało długo było w wodzie.

Patrząc na uraz twarzy, zrzucono ją z dużej wysokości.

Za dużo obrzęku i przebarwień, żeby mieć pewność.

- Włączony? - Tak.

Kobieta.

Azjatycki typ włosów, około 57 centymetrów długości.

Patrząc na skórę i zęby, ma jakieś 20 lat.

Mamy gościa.

Adrian Butler, mój przełożony, kazał mi nabierać doświadczenia.

Jestem posterunkowa Miranda Hilmarson.

- W porządku? - Tak.

Wpisałaś się? Popieramy takie rzeczy.

Twarz jest w złym stanie.

- Zrobisz rysopis na jej podstawie? - To raczej niemożliwe.

Przyczyną śmierci może być uduszenie.

Widzisz te sińce?

Mogła też lubić podduszanie.

Asfiksja erotyczna? Rzadko spotykane u kobiet.

To prawda.

Skalpel, Bernard.

- Adrian nie mówił, że przyjdziesz. - Mam być twoim cieniem.

Dlaczego?

- Mogę sobie pójść. - Zostań.

Ale mógł mi powiedzieć.

- Przekażę. - Nie, ja mu powiem.

Coś tu mam.

Była w ciąży.

To chłopiec.

Ładnie zachowany. To przez słoną wodę.

17-20 tydzień ciąży.

- Mamy podwójne morderstwo. - Powinno wystarczyć.

- Ile zajmie zbadanie DNA dziecka? - Do trzech dni. Ponaglę.

- Co później z nim zrobisz? - To wciąż płód.

Włożę go z powrotem i ładnie zszyję miejsce.

Grillowy wtorek.

Masz ochotę na stek? To po drugiej stronie. Będziemy sami.

Pracuję nad sprawą. To istotny etap.

15 minut.

- Innym razem, obiecuję. - Pamiętaj, że próbowałem.

- Co próbowałeś? - Naprawdę, aniołku.

Martwa materia dodaje ci skrzydeł.

Prowadzę śledztwo. Chcę wiedzieć, co się stało.

Ja też chcę wiedzieć, ale nie biorę zwłok do domu.

Kim są twoi bliscy, Robbie?

Co to ma w ogóle być? Leci mi krew z nosa lub uszu?

- O co ci chodzi? - Potrzebujesz kogoś.

To trudna praca.

- Gdzie twój ukochany? - Kłamie. Obiecuje. Daje dupy.

Jestem sama.

Wierz lub nie, ale jestem szczęśliwa.

Co się stało w kostnicy?

- Zaczął autopsję... - Chodzi mi o Hilmarson.

Nic.

Nie wydaje mi się.

Wolę pracować sama. Tak będzie lepiej.

Nie, nie będzie.

Co ci w niej nie pasuje?

Ma o mnie jakieś wyobrażenie, jakby była moją fanką.

Daj jej tydzień. Wyleczysz ją z tego.

Bev, zawołaj Hilmarson.

Nikt nie chce z wami pracować.

Jesteście odrzutkami. Zmień nastawienie.

Posterunkowa.

Detektyw Griffin.

Chodź za nią wszędzie. Podstawowe czynności.

Sprawa się skomplikowała.

Była w ciąży. Patolog wyjął przy mnie płód.

17. tydzień.

Jezu.

Przepraszam.

Dowody przekazaliśmy technikom.

Idź do swojej koleżanki.

Od tego dostaję pierdolca. Nie mogę spać.

Oddzwonię.

Dziękuję. Do widzenia.

Dobrze się czujesz?

Nie za dobrze.

To przez hormony.

Jakiego rodzaju?

Ciążowe. Jestem w ciąży.

18. tydzień, tak jak ofiara. Zaskoczyło mnie to.

- Lepiej rzuć. - Co?

Tak.

- Przyszli z wydziału zabójstw. - Zaraz przyjdę.

Pracowałem z Carsonem nad pewną teorią.

Kobiety od swoich mężczyzn oczekują opanowania,

żeby same mogły wybuchać i siać ferment.

Zgadza się.

A kiedy wrócą do punktu wyjścia, oczekują, że faceci będą płakać.

Włączysz telewizor?

Właśnie wtedy faceci się odcinają i zaczynają kombinować.

Pornole, romanse, prostytutki.

Ciekawa teoria. Tak było z tobą?

- Nie, nie płakałem od siedmiu lat. - Sierżancie. Szefie.

Robin, zacznij. Powiedz, na czym stoimy.

Tak.

To sprawa morderstwa, bo wiele na to wskazuje.

- Umarł także płód. - To nie morderstwo.

Powinno nim być, ale dziecko musi się urodzić.

„Istota ludzka”.

Mamy problem z identyfikacją.

Twarz jest bardzo uszkodzona. Programy komputerowe nie pomogą.

W ostatnich dziesięciu dniach nikt nie zgłosił zaginięcia Azjatki.

Rozszerzyliśmy do miesiąca i nadal nic z tego.

Nie jest Australijką pochodzenia azjatyckiego.

Co z DNA?

Pobrano DNA i odciski i sprawdzono w bazie.

Brak zgodności.

Urząd ds. Cudzoziemców nic nie ma, więc albo pochodzi z Australii,

albo przyleciała na fałszywych papierach.

- Przeszukano walizkę? - Za przywieszką na bagaż?

- Mogą nie grzeszyć mądrością. - Na moje oko to azjatycka studentka

pracująca w seksbiznesie. To luka w prawie.

Opłacają studia, robiąc w burdelach,

- usługując oblechom. - Spokojnie!

- Może ze 2%. - Szefie, to dwa tysiące.

Na tych uczelniach nikogo nie ma. Nie mają zamiaru się uczyć.

To wysoce prawdopodobne. Ale tu mamy zbrodnię w afekcie.

Wywodzi się z biedoty. Nie zna ani języka, ani ludzi.

Liczy, że coś zarobi i wyśle rodzinie pieniądze.

Burdel opłacił przelot i pewnie miała u nich dług.

Nie zabezpieczała się i zaszła w ciążę.

Miała dziwną relację z klientem albo alfonsem.

Fakty mówią znacznie mniej.

- Właśnie, nic. - Nie tak zupełnie.

Mamy płód. Można ustalić, kto jest ojcem.

Jeszcze tego nie robiono,

ale jeśli mamy w bazie DNA ojca, mamy już punkt zaczepienia.

Najdroższa Mary i rodzice. Choć nie widziałam cię od narodzin,

myślałam o tobie i zastanawiałam się...

- Co podać? - Wodę z cytryną.

- Wezmę cappuccino, dzięki. - A ja wodę bez cytryny.

Woda dla wszystkich. Dzięki.

Ciągle podchodzi do ciebie. To musi być znak.

Neonowy.

Jest kelnerką, to podchodzi. Płacą jej za to.

Jeśli chcesz ją poderwać, sam musisz do niej podejść.

Jak by to miało wyglądać?

- Chcesz zobaczyć? - No.

Naprawdę to zrobi?

„Dalsze przygody magów ruchania”.

- Uśmiecha się. - Szczerze czy udaje?

To uśmiech...

Idzie.

Zdobywca powraca...

- Ogórki, panowie. - z ogórem kiszonym.

- Jak poszło? - Lubi wietnamskie żarcie.

Nie umówiłeś się z nią?

Zrobiłem pokaz męskości. Teraz musi to przemyśleć.

- I kupiłeś ogórki? - Wyszedłem poza friendzone.

Pogadaliśmy jak dorośli. „Ładnie wyglądasz. Jak leci?

Zwrócił na mnie uwagę. Feromony zaczynają działać”.

Tyle że ty, Nathan, nie umiesz umówić się z normalną dziewczyną.

Co?

A ty jesteś nudziarzem. Zanudzasz laski na śmierć.

Jak tę znalezioną na Bondi. Ofiara twojej nudy.

- Która? - Umarła z nudów.

- O czym ty mówisz? - Nie oglądasz wiadomości?

Pokaż mu. Trąbią o tym. To pewnie twoja panna. Patrz.

Jest w jakimś worku.

- Smutna sprawa. - Szukaliście jej?

- Próbowaliśmy, ale... - Wystawiłeś jej świetną ocenę.

Długie nogi, duże piersi, ciemna skóra...

„Wydaje fajne odgłosy. Podobało jej się.

- Najlepsze było leżenie na łyżeczkę”. - Dziwki umierają, jak ich nie ruchasz.

Są jak rośliny. Nawadniasz je kutasem.

Dopiero przyszliśmy. Daj spokój.

Trzeba obgadać interesy. Nie skończyliśmy jeszcze.

- Muszę coś sprawdzić. - Poważnie?

- Poszedł. - Niech idzie.

- Przychodzę na godzinę GFE. - Czego?

„Doświadczanie dziewczyny”.

- Gdzie to kupiłeś? - Gardeners Road Chinese.

Niedobre. Złe jedzenie.

Cinnamon lubi.

- Już to jadła? - Tak, i smakuje jej.

Pójdę po nią.

- Poczekaj. - Dziękuję.

Mahlee?

Chodź, zbadam cię.

Lepiej się czujesz?

Proszę.

Pokój nr 4.

Wezmę to. Zakaz jedzenia w pokoju seksu.

Baw się dobrze.

Prysznic. Umyj swojego pana.

- Cinnamon jest...? - Najpierw prysznic.

Dobrze. Duży chłopiec.

Cinnamon jest zajęta?

Lubisz?

Tak.

- Żartowniś. - Nie, to nie żarty.

Możesz dać mi klapsa.

Nie.

- Przepraszam. - Żartowniś.

- To nie dla mnie. - Dlaczego nie?

Podoba się? Chodź.

Podoba się?

- Coś nie tak? - To nie jest Cinnamon.

- Mówiłaś, że to ona. - Nowa Cinnamon. Stara odeszła.

Na plaży znaleziono Azjatkę.

Poleciała do Canberry.

Kochasz Cinnamon.

Ale to prostytutka. Przecież wiesz.

Obciągnęła mi bez gumki.

A później powiedziała, że zwykle tego nie robi. Tak?

Udawała. Nie może pojechać z tobą do Gold Coast.

Musi pracować. Pieprzyć się z klientami.

- Musi spłacić kupę kasy. - Komu? Ile jest winna?

- Trzydzieści tysięcy dolarów. - To trzystu klientów.

Chodź.

Usiądź.

Kogo chcesz? Ladyboya? Nieucięty.

- Spróbuj. Bardzo popularny. - Mam dużego fiuta.

Nie, dzięki.

- Jak mogę pomóc? - Lubisz jeździć na wakacje?

- Planowaliśmy je z Cinnamon. - Ona odeszła.

Zdenerwowała się. Nie rozumiała Pussa.

- Kogo? - Pussa.

Uczy nas, że jesteśmy ofiarami. Uciśnione. Musimy być silne.

- Kim jest ten facet? - To bardzo dobry nauczyciel.

Czasem robi się zły. Krzywdzi nas, ale to dobry nauczyciel.

To jest Puss! Chcesz coś zjeść?

- Puss, jesteś głodny? - Nie, dziękuję. Kto to?

- On kocha Cinnamon. - Nie wstawaj.

- Kocha Cinnamon? - Tak.

- Studiujesz? - Tak.

- Filozofię? IT? - Mniej więcej.

Masz dużego wacka?

Cześć, Mary.

Należy do stowarzyszenia prostytutek i nie przepada za policją.

Wykręcała się przez telefon, ale potrzebujemy jej pomocy, więc nie przestrasz jej.

Nie przestrasz?

- Co masz na myśli? - Ja będę mówić.

Nie chodzi o to, jak mówię.

Tylko o to.

Postaraj się słuchać.

- Słucham? - Policja.

- Szukamy Lindy. - Proszę poczekać.

- Powiadomię ją. - Dziękuję.

- Jest przyjazna? - Tak.

Dlaczego uważacie, że to prostytutka? To smutne, że od razu to zakładacie.

Praca w domu publicznym jest bezpieczniejsza niż chodzenie po zmroku.

Można liczyć na wsparcie innych kobiet, a odkąd działamy legalnie,

- możemy wezwać policję. - Sprawdzamy też inne możliwości.

Ale teraz chcemy wiedzieć, czy zaginęły jakieś Azjatki.

Nie ustaliliśmy jeszcze tożsamości.

I tak najpewniej pracowałaby, posługując się fałszywym paszportem.

Przestępcy uczą dziewczyny, które znają angielski,

jak przechodzić wywiady, by otrzymać wizę studencką.

Zdjęcia byłyby inne.

Znam dziewczynę, która przeszła 26 wywiadów.

- Dla was wszystkie wyglądamy tak samo. - A my dla was też?

Muszę odebrać. Przepraszam.

Robin Griffin.

Tak.

Tak, zostawiłam go. Mam nadzieję, że to nie problem.

Oczywiście.

Mogę wpaść jutro.

Świetnie.

Dziękuję. Do zobaczenia.

Macie jej zdjęcie?

- Znaleziono ją w tym. - A gdzie dziewczyna?

- Nie chce pani tego zobaczyć. - Proszę mi pokazać.

Zrobię, co mogę. Mówię po koreańsku i całkiem nieźle rozumiem tajski.

Bardzo bym chciała...

Chciałabym wiedzieć, ile dziewczyn tu pracuje.

Na pełny etat, pół etatu...

Tak. Wybacz, muszę coś załatwić.

Czyli sześć zaginionych.

Jedna dziewczyna, Charlie, to pseudonim,

pracuje w Cheapest Escorts, nie pojawiła się w tym tygodniu.

Wysłała SMS-a, potem jej telefon przestał odpowiadać.

Sprawdzimy ją.

Piątka podobno przeprowadziła się lub wróciła do domu.

Ta z Silk 41 jest jedną z nich.

Pracuje jako Cinnamon. Podobno wyjechała do Canberry.

Nie odpowiada na telefony. Inna dziewczyna przechowuje jej paszport.

- To jego wydruk. - Pewnie zdjęcie i imię są fałszywe.

- Prada. Widać metkę. - Może to podróbka.

- Porządna, jak z Hongkongu. - Nie, są prawdziwe.

- Ilu to klientów? - Dla niej? Jeden.

Myślałaś kiedyś o pracy jako osoba do towarzystwa?

Nie.

A ty?

Miałam propozycje. To chyba przez wzrost.

Myślałam o tym, bo kasa jest niezła, ale sama praca...

Co?

Jest trochę ponura.

- I jak? - Mamy coś.

To dobrze. Co?

Dziewczyny na telefon ubierają się u Prady.

- Napije się pan kawy? - Chętnie.

- Usiądź. - Panda zniknęła.

Co? A tak, dałem ją Patrickowi.

- Muszę wyjść na kilka godzin. - Dobra.

Adrian... Bywasz w burdelach?

Już nie.

To ona?

Za młoda.

Po co zakładasz marynarkę?

Pyke, nie flirtuj.

- Pamiętaj. - Dobrze.

Robin?

Jestem Pyke. Tata Mary.

Zapraszam.

To moje biuro.

Tak jak mówiłem, Mary tu nie ma.

Nie czytała jeszcze twojego listu. Chcieliśmy cię najpierw poznać.

Przyglądasz mi się.

- Jesteśmy podobne? - To mama Mary, Julia.

- Wiedz, że oboje... - Pyke...

Napijesz się kawy? Bo ja chętnie.

- Tak, dziękuję. Flat white. A ty...? - Nie. Pił już jedną rano.

- Jest bardzo zdyscyplinowany. - Napiję się.

- Zgadza się. Napiję się kawy. - Super. Powiedz Bettinie.

Chciałabym ci podziękować, że urodziłaś moją córkę.

Chociaż obecnie jest ona koszmarna.

Liczyłam, że to minie,

- ale robi się coraz gorzej. - To nastolatka, więc...

Nie udawaj. Wiesz, że to coś więcej.

- Coś się stało? - Kiedy miała 12 lat,

bardzo chciała się z tobą skontaktować.

Spytała, czy nie mamy nic przeciwko. A zwłaszcza ja.

Ostrzegaliśmy ją, że może się rozczarować.

Że list może do ciebie nie dotrzeć, ale nalegała, by spróbować.

Nie obchodziło ją, co się stanie.

Otrzymałaś list?

Głupie pytanie, skąd byś miała nasz adres.

- Otrzymałam. - I nie pomyślałaś, że trzeba odpisać?

Trzeba było. Ale nie mogłam.

- Nie mogłaś? - Nie.

- Ona też jest matką. - Czyżby?

To zły pomysł.

Odcięłaś się od niej. Matki tak nie postępują.

Matki uspokajają swoje dzieci.

Nie dam rady. Muszę iść.

Długo nie dostawała odpowiedzi. Pomyślała, że pewnie adres był błędny.

Ale nie dawało jej to spokoju. Uznała, że napisała coś odpychającego.

- Albo coś nietaktownego. - Tego słowa użyła.

Każdego dnia męczył ją ten list. Analizowała każdy szczegół.

Dlaczego nie dostała odpowiedzi?

Potem zmieniła jej się osobowość.

Zaczęła mówić z amerykańskim akcentem. Jakby była prezenterem wiadomości.

To było niedorzeczne. Boleśnie.

- To już minęło. - Znowu się zmieniła.

- Jest nieuprzejma i bywa agresywna. - Nie zawsze jest tak źle.

Ktoś czeka na mnie w aucie.

Moja przyjaciółka.

Czasami przesadzam, ale...

Bardzo kochałam twoją córkę, a teraz ona mnie nienawidzi.

Inne rzeczy też mają wpływ na zachowanie Mary.

Rozwodzimy się.

Julia poznała kogoś w szkole i zakochała się.

- On też był po ślubie? - To właściwe ona, i tak, była zamężna.

Mary jest zła w moim imieniu. Atakuje Julię za ten lesbijski aspekt.

Pięć lat. Tu chyba miała osiem.

A to jej pierwszy kucyk. Monarcha.

Siodło się obluzowało. Złamała rękę.

Chcieliśmy, żebyś poznała sytuację.

W zeszłym tygodniu poznaliśmy jej chłopaka. Ma 42 lata, ona 17.

Ile miała, kiedy zabraliście ją do domu?

Dwa dni.

Dwa dni?

Wtedy widziałam ją po raz ostatni.

Miałam 16 lat.

Nie sądzę, bym mogła pomóc.

Nie jestem jej matką. Po prostu ją urodziłam.

Myślę, że musi cię poznać.

- Do zobaczenia. - Nie mogę się doczekać.

- Pomyślałem, że ugotuję ci kolację. - Dzięki. To miłe.

Zaprosiłem twoją przyjaciółkę. Nie jesteś zła?

To nie przyjaciółka. Pracujemy razem.

- Mirando, też egzekwujesz prawo? - Tak. Masz popielniczkę?

Rzucam je.

Użyj tego.

Czym się zajmujesz, kiedy nie gotujesz kurczaka w zielonym curry?

Medycyną holistyczną. Robię masaże, również chińskie.

Pomagam ludziom wejść na nowy poziom świadomości.

Jasne. Lubię dziwne masaże, ale... przerastam możliwości większości ludzi.

To zajmie tylko chwilę, jeśli chcesz spróbować.

Ja tylko wskazuję drzwi. Masz, spróbuj tego.

Dobre, nie?

Gdy już je znajdziesz, możesz przez nie przejść w każdej chwili.

A co z kolacją?

- Przypilnujesz kurczaka? - Pewnie.

- Tylko zmniejszę ogień. - Dobra, pokaż mi te drzwi.

Powolutku podejdź do drzwi i je otwórz.

- Są zaryglowane. - Nie szkodzi.

- Zatem sięgnij do kieszeni. - Przecież jestem lampartem.

No tak.

Dotknij swej lamparciej skóry, by znaleźć klucz.

Teraz weź ten klucz...

Otwierają się.

Przekrocz próg tego innego świata.

Tu Robin.

Tak.

Poznałam po głosie.

Kiedy tylko chcesz.

Dobrze.

Spokojnie, wyluzuj.

Masz.

Nigdy nie zapomnisz tej chwili.

Więc skup się. Jesteś piękna.

Zdaje się, że dzielimy pulę genów.

Tak.

To prawda.

Możesz mi mówić skarbie. Nie Mary, nie lubię tego imienia.

- Przepraszam, że nie odpisałam... - Nie.

To była nastoletnia fantazja. Miałam 12 lat.

Myślałam, że przyjedziesz po mnie, byśmy żyły razem pośród Cyganów.

Wiem, co zamówię. Jeśli chcesz przejrzeć menu...

- Już to zrobiłam. - Musiałabyś bić się o mnie z Julią.

Złodziejką dzieci. Intruzem. Ale to koszula jest bliższa ciału.

- Co panie wezmą? - Shake'a truskawkowego.

Mrożoną herbatę.

- Nie mogę długo zostać. - Dobrze.

Więc jesteś policjantką? To zabawne.

Nie jest mi do śmiechu.

Zastanawiam się, czy robię coś nielegalnego.

Tak, jestem detektywem.

Jak się ubierasz? Skąd wiesz, co założyć?

- Macie jakiś dress code? - Spodnie, garsonki, to.

- Jaki styl? - Sportowa elegancja.

Już wiem.

Nadal mi przykro.

- Wybacz, że nie odpisałam. - Nie szkodzi. Znalazłaś mnie.

Chyba jechałaś za mną autem.

Nie szkodzi.

Trudno ze mną wytrzymać, co? Jestem zbyt intensywna i potrzebująca.

Zbyt bezpośrednia. Powiedz to, zniosę to.

- Myślę, że jesteś niesamowita. - Niesamowita?

Czemu?

Bo jesteś żywa.

Tak bardzo żywa.

I taka piękna.

Nie jestem piękna. Mam nieprawidłowości na twarzy i ciele.

Mój nos jest gorszy z prawego profilu, nie mam szpary między udami

i jestem płaska.

Pewnie myślałaś o aborcji.

Nie szkodzi. Nie zrobiłaś tego.

- Masz już jakieś plany? - Na życie?

Chcę być żoną.

Biorę ślub. Powiedzieli ci?

Tata go polubił. I tak, Julia jest wściekła.

Ale jest teraz wojującą lesbijką.

Wspólne przeżywanie złości zbliży ją i Isidore do siebie.

Zwłaszcza gdy chodzi o „skończenie szkoły”. Ale szkoła jest nic nie warta.

- Kochasz go? - Alexandra?

Ubóstwiam go.

On też mnie kształci, ale na inny sposób.

Jest czuły i troskliwy.

Żyje w prawdziwym świecie. Ma swoje ideały.

Coś, czego moi rodzice tak usilnie unikają.

Pójdę już, bo zaczynam się irytować.

Dziękuję, że mnie urodziłaś.

I dzięki, że mnie nie usunęłaś.

- Może jeszcze do ciebie zadzwonię. - Kiedy tylko chcesz.

- Zostanę, bo to marnotrawstwo. - Weź go ze sobą.

Wiem, czemu unikałaś kontaktu.

- Naprawdę? - Przecież wiesz.

W porządku. Nie dla ciebie, ale dla mnie.

Nie jestem taka jak on.

Jeśli chcesz, mogę go nawet zabić. Urodzona, by się zemścić.

Mój tata był gwałcicielem, więc go zastrzeliłam.

Lubię cię.

- Palę. Przepraszam... - Spoko, ja też.

- Serio? - Tak.

Zapalimy razem?

Tak, zgwałcono mnie.

Powinnaś wiedzieć, że sprawców było kilku.

Dobrze?

Było ich trzech.

Mamusia i tatusiowie.

Zrobimy sobie zdjęcie?

Pewnie.

Skarbie, jeśli będziesz chciała się ze mną zobaczyć

albo będziesz miała kłopoty, po prostu zadzwoń, dobrze?

Nie uwierzysz, ale moje koleżanki z Azji nigdy nie były na plaży.

Chciałam je tam zabrać i nauczyć pływać.

- Jeśli umiesz pływać... - Umiem.

Fajnie.

Nie musiałaś się fatygować.

Chciałem pomówić, bo wyniki są dziwne.

Zapraszam.

To Andy, mieszkam z nim.

Mieliśmy mały problem z próbką. Wyniki nie były prawdziwe.

- To znaczy? - DNA płodu nie pasowało do Chinki.

- Naprawdę? - Tak. Podejrzewałem zanieczyszczenie.

Pobrałem nową i wysłałem do dwóch laboratoriów.

Wyniki są takie same.

Sam już nie wiem, byłaś przy tym.

Oboje widzieliśmy, jak ten malec rozwijał się w jej łonie.

Pierwszy raz widzę coś takiego.

Ray.

Dziś spotkałam moją córkę po raz pierwszy.

Ma 17 lat.

Kochana, nic mi nie mówiłaś. Aniołeczek.

- Zobacz. - Nie dorastała ze mną.

Oto twoja rana, Robbie.

Czy ja wiem? Nic nie czuję.

To normalne.

Jest za wcześnie. Poczekaj, a poczujesz to.

Chinka jest surogatką. Dlatego nie było zgodności.

- To surogatka. - Oczywiście.

To surogatka.

Dobry Boże. Nawet nie przyszło mi to na myśl.

Kurna. Takie czasy.

Napijmy się.

Pracuję.

facebook.com/RebelSubTeam

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.