All language subtitles for the.third.day.s01e01.1080p.web.h264-videohole

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

DZIEŃ TRZECI

LATO

Co?

O nie...

Cholera! Weszli do biura?

W biurze jest forsa dla Adaya.

40 tysięcy funtów.

Owszem.

Litości!

Będziesz krzyczała czy pomyślimy...

Policji ani słowa!

Jak byś wytłumaczyła obecność 40 000 funtów w pierdolonej gotówce?

Przepraszam.

Powinienem był ci powiedzieć.

Jeśli nie zapłacę Adayowi dzisiaj, będziemy mieli przesrane.

Kiedy policja się zwinie, sprawdź, czy pieniądze są na swoim miejscu.

Dzięki. Zadzwonię do Adaya i spytam...

Tak czy siak zadzwonię.

Co u dzieciaków?

Tego nam brakowało.

Niech wybierze inny instrument.

Jesteśmy skazani na puzon.

Zaraz zaczynam.

Idę nad rzekę.

Szybciej!

Postaraj się.

Ciągnij!

Teraz!

Odsuń się.

Oddychaj...

Szlag!

No dalej...

Próbuję pomóc.

Oddychasz bez trudu?

Przytaknij. Gdzie cię boli?

Już dobrze.

Bolą mnie też oczy.

- Odstawię cię do szpitala. - Nie.

- I zawiadomię policję. - Nie!

- Jak ci na imię? - Epona.

Posłuchaj...

Nie znam się na tym. Może odniosłaś poważne obrażenia.

Zamorduje mnie.

Kto?

Gdzie mieszkasz?

Pokażę ci drogę.

- Co to za chłopiec? - Jaki chłopiec?

Spokojnie... Sięgam po wodę.

Widzisz?

Znajdzie się sól?

Sól?

Na drzwiach.

Pracowałem z młodzieżą - w opiece społecznej.

Nic o tobie nie wiem,

ale mam doświadczenie z dziećmi po przejściach.

Rozumiem ich problemy.

Nie moje.

Ja pierwszy. Mam na imię Sam.

Bardzo się cieszę, że cię poznałem.

- Komunikujemy się. - Statusu na FB na razie nie zmieniaj.

Co jeszcze? Jestem żonaty.

Mam dwie córki i syna. Starsza córka jest w twoim wieku.

Szaleństwo!

- Czyli pracujesz z dziećmi? - Już nie.

Prowadzę z żoną sklep ogrodniczy.

- Spora zmiana. - Tak.

O to chodziło.

Kłopoty w domu?

Łatwiej się czasem zwierzyć nieznajomemu.

Psie imię - Sam.

Dokąd jedziemy?

Nad samo morze. Mieszkam na Osea.

Droga na grobli pokaże się za 20 minut.

- Na grobli? - Czekamy na odpływ.

Dziękuję.

Cholera!

Aday? Mówi Sam.

Mieliśmy włamanie.

Odezwiesz się?

Dzięki.

Kurwa!

- Czekam na ważny telefon. - Może nie jedź.

Dlaczego tak mówisz?

No to ruszaj.

Nie spadniemy.

- W porządku? - Tak.

- Okolica wydaje się znajoma. - Byłeś już na wyspie?

Nie.

Dziadek stacjonował tu w czasie wojny. On mi o niej opowiadał.

Droga znajdzie się pod wodą o 15.50.

Utknąłbyś tutaj do rana.

Spójrz! Jezus i Morze.

Festiwal. W tym roku mamy edycję specjalną.

Zaprosili ludzi z zewnątrz. Zrobią regularny festiwal muzyczny.

Z kapelami i tak dalej?

- Potrzebujemy pieniędzy. - Kiedy?

- Niedługo. Dzisiaj próbują. - Ile osób tu mieszka?

- 93. - 93? Sami organizują imprezę?

Nie wyobrażasz sobie, do czego są zdolni.

- A to co? - Festiwalowe postaci. Sajora.

Raz w roku wychodzą z morza, żeby wywęszyć zło,

które następnie wycinają.

Wszystko sprowadza się do soli albo do ziemi.

Morze albo ląd.

Nasze wierzenia i tradycje.

Jedź już.

Wracaj do domu.

Wiesz, że tego nie zrobię.

Odwieź mnie do Martinów.

Do pubu. To dobrzy ludzie.

Jeśli ktoś cię krzywdzi albo przeraża,

możesz mi o tym powiedzieć.

Jesteś w porządku. Dzięki za troskę.

Znalazłem ją w lesie na stałym lądzie.

Nie wiedziałem...

- Chodź. - To było dla śmiechu?

- Nie mówcie ojcu. - Wygłupiałaś się, prawda?

Zamknij się, pieprzony idioto.

- Taka zabawa. - Nie jestem lekarzem.

- Nie wiem, czy... - Spokojna głowa. Co podać?

Mamy chipsy, orzeszki, świeże kanapki.

- I pyszne ale dla gości... - Zjebie?

Rusz się.

Frederick Nicholas Charrington. Ten od browaru.

On stworzył naszą społeczność.

Na East Endzie zobaczył raz kobietę z gromadką głodnych dzieci,

która błagała męża, by nie wydawał ostatnich pieniędzy na alkohol.

Mąż stłukł ją na kwaśne jabłko.

Gdy Charrington próbował interweniować, wylądował w rynsztoku.

Co ujrzał nad głową napastnika? Własne nazwisko.

W tym momencie odnalazł Boga.

Kupił Osea i z pijakami zbudował idealny trzeźwy świat.

- Tak się tu znaleźliśmy. - W pubie.

Zgadza się.

W pubie!

- Mogę skorzystać z telefonu? - Remontują centralę telefoniczną,

żeby dała radę obsłużyć gości festiwalu.

O czwartej wyłączą nadajniki na cały weekend -

stacjonarne i komórkowe.

- Też będziemy odcięci. - Muszę do kogoś zadzwonić.

- Do kogo? - Do Adaya...

To afrykańskie imię?

Chyba nigeryjskie.

Na brzegu jest duża społeczność Somalijczyków.

Mówi się, że rozrabiają. To nie fair.

Niektórzy jako dzieci zostali wcieleni do wojska.

Są też imigranci z Europy Wschodniej.

No więc... musisz zadzwonić?

- Mieliśmy włamanie. - O, nie...

Nie do domu, do firmy. Prowadzimy sklep ogrodniczy.

- Boże! Skąd jesteś? - Z Londynu.

To znaczy, przeprowadzamy się.

Czekamy na zatwierdzenie planów - co ma nastąpić dzisiaj.

- Wielki dzień! - Właśnie.

Może to cię trochę pocieszy.

- Jak się czuje Epona? - Fizycznie nic jej nie dolega.

Ale zaczyna do niej docierać, co zrobiła.

Dzieciaki! Zwykłe wygłupy i tyle.

- Towarzyszył jej chłopiec. - Serio?

- Twierdzi, że była sama. - Miał okulary i loczki.

Nie znam. Nie jest stąd.

Ona coś ukrywa.

Mianowicie?

- Co wiesz o jej ojcu? - Chwileczkę. Jason to dobry człowiek.

Może trochę nieokrzesany jak wielu z nas.

- Masz dzieci? - Troje - dwie córki i syna.

Wspaniale! Błogosławieństwo, które nie było naszym udziałem.

Siedem ciąż. Żadna nie została donoszona.

Bóg miał wobec nas inne plany.

Żyjemy sobie szczęśliwie,

ale w duszy odczuwamy jakiś brak.

Mógłbyś zostać. Na piętrze jest wolny pokój.

Numer jeden - gratis.

No tak, spieszysz się do rodziny. Dziś wielki dzień.

- Jezus i Morze? - Esus i morze.

Celtycki bóg wojny, utożsamiany czasem ze Zbawicielem.

Pierwsi chrześcijańscy teologowie w Anglii byli druidami.

Festiwal to święto naszej przebogatej historii.

Musi się udać. Czasy są ciężkie. Los nas doświadcza.

Wybrałeś się na spacer?

Tak.

Nad strumieniem?

Daleko od domu, w ten ważny dzień? Żona cię rozpoznała.

Twoją twarz.

Nigdy tu nie byłem.

Osobliwe stworzenie.

Z Eponą coś się dzieje. Rozumiesz?

Nic jej nie grozi.

Ocaliłeś ją.

To dziecko uratowałeś.

Jeśli nie zdążysz przed przypływem, zostaniesz w raju na zawsze.

Niedobrze.

WŁAMALI SIĘ DO BIURA - PIENIĄDZE ZNIKNĘŁY.

Sam?

W willi go nie ma.

- Przepadł. - Kiedy zaleje drogę?

- Za 15 - 20 minut. - Muszę opuścić wyspę.

Pech! W razie czego służę pokojem. Numer jeden. Tutaj nie zamykamy drzwi.

- Mógłbyś przenocować - za darmo. - Muszę opuścić tę pierdoloną wyspę!

Przepraszam.

Powiem ci coś.

Napisała do mnie żona. Włamywacze zabrali tylko gotówkę.

40 tysięcy funtów.

- Po co ci 40 tysięcy w gotówce? - Aday, do którego mam zadzwonić,

jest urzędnikiem komisji planowania. Wręczymy mu łapówkę.

Dziś odbędzie się zebranie.

Zwykle nie robimy takich rzeczy, ale nie było innego sposobu.

Powiedział, że odrzucą nasze plany.

- Muszę z nim porozmawiać. - Kto wiedział o pieniądzach?

Ja i...

Aday?

Wiesz, że to on cię okradł?

Powiedz mu to.

Połakomił się na forsę.

Jeśli nie pójdzie wam na rękę, zadzwonisz na policję.

Na pewno nie chce kiblować za włamanie.

Potrzebuję telefonu. Odebrałem esemesa i znowu straciłem zasięg.

Skoczę na przystań i ściągnę Danny'ego.

Dzięki za wszystko.

Nie wygłupiaj się. Po tym, co zrobiłeś dla Epony?

Na Osea ludzie sobie pomagają.

A jednak...

- Nie mogę zostać. - Ani odjechać.

Co z Eponą?

Doskonale cię pamiętam.

- Słucham? - Twoje apele w telewizji.

Myślałam: "Wielki człowiek".

Po takiej stracie... Twój aniołek.

Ludzie obwiniali imigrantów.

Ty powiedziałeś: "Nie, to nie jest ich wina".

Stare dzieje.

Ból istnieje poza czasem.

Powroty do lasu sporo cię kosztują.

Owszem. W tym rzecz.

Większość ludzi boi się bólu.

Nie wiedzą, jak cudowne ciepło daje.

Powiedz...

Naprawdę ich nie obwiniałeś?

Nie miałeś ochoty kogoś skrzywdzić?

Muszę skorzystać z toalety.

Ta na piętrze jest bardziej wyględna.

Coś ty narobiła?!

Zabierz go stąd.

A on?

To moja córka.

Kurwa!

Miał pierdoloną strzelbę.

Jest farmerem.

Zjawił się, bo ktoś zadaje niewygodne pytania.

- Jason jest niegroźny. - Czyżby?

Wydawała się przerażona.

To nie strach, lecz wściekłość.

Prosiła, żeby mu nie mówić, ale w końcu to jej ojciec.

Jesteśmy ludźmi głębokiej wiary.

Wiem, że nie wszyscy ją podzielają. Nie szkodzi. Świat się zmienia.

My troszczymy się o siebie.

Epona jest dla nas jak córka. Nie pozwolimy jej skrzywdzić.

Przepraszam.

Gdzieś ty był? Nie zdąży na groblę.

Droga znika pod wodą.

Rusz się, stary!

Powodzenia. Oby wszystko się ułożyło.

Szybciej!

Zaczekaj!

Stój!

Nie uciekaj.

Chcę pogadać.

Tak się, kurwa, nie godzi.

To twoja córka.

Straciłeś tak wiele,

a na wyspie wciąż jest burdel.

Dlaczego piździelec z willi ma być liderem?

- Bo mieszka w willi? - Pierdolić willę.

Wiemy, że jest piździelcem. Piździelec też to wie.

Zawsze wszystko spieprzy.

A ten przyjeżdża

i obrabia ci dupę...

Z twoją córką przy boku!

Załatwimy go.

Na miłość boską...

- Co robisz? - Bez obaw.

- Co? - To mój pokój.

- Obserwowałeś mnie? - Nie wiedziałem...

- Mówili, że jest wolny. - Ja tu mieszkam.

- Powiedzieli, że... - Wyjdź.

Spierdalaj!

Nie chciałem cię przestraszyć. Pościel była skotłowana,

- ale ciebie nie zauważyłem. - Wielka szkoda.

Pokój jest mój. Opłacony.

Jasne.

- Napijesz się? - Nie piję.

- Polej. - Przecież nie pijesz.

Nie jesteś moim sponsorem.

Przepraszam.

Zwykle nie robię scen, ale spałam.

Gapiłeś się jak jakiś zboczeniec.

- O co, kurwa, biega? - Muszę zadzwonić.

Dzisiaj zatwierdzają plany.

Mam 20 minut. Inaczej mogę stracić firmę i dom,

a telefony, kurwa, nie działają!

- Mój działa. - Co?

Czasem przerywa, bo remontują centralę.

Podobno padły wszystkie linie.

Mógłbym skorzystać?

- I do żony. Nie wie, gdzie jestem. - Zostały trzy minuty.

Łączności nie będzie do poniedziałku.

- Wyjdę na zewnątrz. - Ni chuja. To mój telefon.

Aday? Mówi Sam.

Ja nie mam zasięgu.

Wchodzisz na posiedzenie?

Wiem, co zrobiłeś.

Zginęły jedynie pieniądze. Wiedzieliśmy o nich tylko my.

Daj spokój.

Klepniesz nasze wnioski.

Zatwierdzicie plany albo dzwonię na policję.

Rozumiesz?

Nie boję się konsekwencji. Ciebie posadzą za włamanie.

Stracisz pracę.

Jak to?

W szpitalu?

Twoja żona? Co się stało?

Możesz to udowodnić?

No tak.

Pomyliłem się.

Nie, nie zadzwonię na policję. Byłem w błędzie.

Aday? Nie!

Sytuację wciąż da się uratować.

Aday?

Aday?

Co to było?

Chcesz pogadać?

- Przyjechałaś na festiwal? - Owszem.

Doktoryzowałam się z czarownic w Essex

i pozycji kobiet w czasach angielskiej wojny domowej.

Festiwal to swoiste Cromlach z wątkami miejscowymi.

- "Cromlach"? - Celtyckie bachanalia.

Charrington odkurzył stary pomysł.

Parę dni obłędu, by przez resztę roku pijacy byli grzeczni.

- Z jakim skutkiem? - Zajebista impreza. Trzy trupy.

Powinieneś...

to przegadać.

Nie jesteś aż takim drętwusem.

- Co o nich myślisz? - To znaczy?

Fantastyczni ludzie. Byłam tu już kilka razy.

Trochę w stylu "Nie zbaczaj z drogi", ale całkiem w porządku.

Troszczą się o swoje tradycje. Ty byś się nie troszczył?

- Masz dzieci? - Troje - dwie córki i syna.

A ja dwie córki.

- Mężatka? - Tak jakby.

Czym się zajmuje tak jakby mąż?

Niczym.

Dosłownie.

Wie pan, gdzie są Martinowie?

A więc to ty...

Przepraszam? Mówiłam do pana.

Fajna jesteś.

Masz ładne usta.

Nie zdążyłeś!

- Niestety. - Nie powinieneś tu przychodzić.

- Kto mi zabroni? - Znasz odpowiedź.

Leć.

Wybaczcie. Larry to zacny gość.

Serio? Nie wydaje mi się.

Był przemiłym dzieckiem.

Kiedy zniknęły ławice ostryg, ludzie się zmienili.

- Umieściłem panią Paffard w jedynce. - I jego też, pieprzony półmózgu.

Rzeczywiście!

- Nie mamy więcej pokojów. - Niech przenocują razem.

- Co? - Albo spadają.

Przyniosę narzędzia. Zawiesimy kotarę.

Pieprzoną kotarę?!

Droga będzie przejezdna o 7.28.

Obudzę cię o 6.30 i dopilnuję, żebyś bezpiecznie stąd wyjechał.

Hotel otworzą za kilka miesięcy. No to jak

- Mamy wybór? - Powrót wpław.

- Gdzie Epona? - Bezpieczna.

- Nie o to pytam. - Nie dzieje się nic złego,

ale rozumiem twoje obawy. Dzisiaj przenocuje u nas.

Miała ciężki dzień, ale czuje się znacznie lepiej.

Może ją przyprowadzimy?

Może wyhoduj sobie jaja.

Moja żonka głośno ujada, ale nie gryzie.

Miękka niczym karmel.

Późno już.

Zobaczysz dziewczynkę jutro rano.

Tymczasem rozgość się i nawal.

Pijecie na nasz koszt.

Brzmi nie najgorzej.

Postawić ci kolejkę?

Może później.

Z dedykacją dla Sama.

REŻYSERIA

SCENARIUSZ

WYSTĄPILI

Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska

Tekst: Agnieszka Rostkowska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.