All language subtitles for Scary Movie 4 2006

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian Download
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional) Download
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish Download
en English Download
eo Esperanto
et Estonian Download
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili Download
sv Swedish
tg Tajik
tt Tatar
te Telugu
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian Download
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese Download
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

23.976

.:: Napisy24.pl - Wprost od t�umaczy ::.

korekta: Thorek19 poprawki: TURiN, gregul

SYNCHRO DO WERSJI: UNRATED.DVDRip.XviD-DiAMOND BY MURU

Pomocy! Pomocy!

Czy ja umar�em?

Nie umar�e�.

Zosta�e� zabrany wbrew swojej woli.

Kobe?

Kto tam?

Doktor Phil?

Co tu si� do diab�a dzieje?

Nie wiem.

Robi� program o porzuconych nastolatkach...

i nagle budz� si� tutaj.

Te dzieciaki nie�le si� wkurz�.

Witam pan�w.

Nie znacie mnie, ale ja znam was.

Obaj zarabiacie na graniu z innymi lud�mi.

Ale dzisiaj zagracie o w�asne �ycie.

W tej chwili wdychacie truj�cy gaz.

Je�li w ci�gu 120 sekund nie znajdziecie antidotum - zginiecie.

O m�j Bo�e! Musimy si� st�d wydosta�.

Niech rozpocznie si� gra.

Tam!

Rzu� czym� w to metalowe rami�.

Tym.

Cholera!

Przepraszam.

Shaquille, nie gniewam si�, ale do �mierci zosta�a nam 1 minuta.

My�l o sukcesie.

No rzu� tego cholernego kosza!

A to za co?

Zrani�e� moje uczucia.

Twoje uczucia? Do diab�a z nimi!

Wszyscy tylko o swoich uczuciach.

Mam nadwag�, moje dzieci to bachory! Ratuj! Stul pysk!

Jak mam pomaga�, gdy jestem nic nie wart. Mama mia�a racj�, mia�a racj�!

Pozbieraj si�.

Jeste� wspania�ym lekarzem.

Niezupe�nie.

Co?

Ja tylko m�wi� ludziom, aby oprzytomnieli.

Nie jestem nawet psychologiem, tylko elektrykiem.

Zawiod�em ci� Shaq. Zawiod�em.

Zosta�o 30 sekund!

To na nic.

Jasne. On chce, aby�my odci�li swoje stopy.

Ty pierwszy.

G�wno.

No tak, wida� brak ci jaj. Twoja mama mia�a racj�.

Nigdy!

I kto jest teraz tch�rzem, mamo?!

�atwizna.

O m�j Bo�e!

Zrobi�em to! Jeste�my uratowani!

Co� nie tak?

Nie ta stopa.

O kurwa.

STRASZNY FILM 4

We wczesnych latach XXI wieku nikt nie wierzy�,

�e �wiat jest obserwowany.

Tak jak my podgl�damy przez mikroskop stworzenia �yj�ce w kropli wody.

I like big butts and I can not lie

You other brothers can't deny

That when a girl walks in with an itty bitty waist

And a round thing in your face

You get sprung, wanna pull out your tough

'Cause you notice that butt was stuffed

Deep in the jeans she's wearing

I'm hooked and I can't stop staring

Oh baby, I wanna get wit'cha

Tymczasem w kosmosie, straszliwe z�o szykowa�o si�

do ataku na nic niepodejrzewaj�c� ludzk� ras�.

Wcze�nie wsta�e�. Wracaj do ���ka.

No chod�.

Prosz�.

Halo?

Tom!

Wiem, st�skni�e� si�.

Ja te�.

�wietnie wygl�dasz.

Dzi�ki za za�atwienie mi tej rozmowy o prac�.

To nie najlepsza pora.

Musz� si� czym� zaj�� po wyje�dzie Cody'ego.

Sko�czy� 11 lat.

W zesz�ym roku wys�a�am go do szko�y wojskowej.

Maj� tam �wietny program.

Dzieci. Tak szybko dorastaj�.

Podobno zn�w kogo� masz?

Na pewno intelektualistk�.

- Donkiszotowski! - 90 punkt�w!

Twoja praca ze starszymi naprawd� mnie zainspirowa�a.

Mo�emy si� nawzajem wiele nauczy�.

Tak na prawd� s� tacy jak my, tylko starsi.

Mam nadziej�, �e nowa praca,

pozwoli mi zapomnie� o z�ych wspomnieniach.

Ciebie te� pewnie dr�cz�.

O takich ludziach nie mo�na zapomnie�.

Czasami budz� si� w �rodku nocy i my�l�, gdzie on jest?

I wtedy przypominam sobie.

Wiem, �e te� po nim t�sknisz,

ale ja mia�am gorzej.

VIAGRA

Ale je�li nie stawisz czo�a swoim emocjom,

b�d� si� w tobie gromadzi�, a� wybuchn�.

Im bardziej si� pr�buje, tym jest trudniej.

Ale nie mo�esz si� tego pozby�.

Tak jakby� d�wiga� wielkie brzemi�.

Czasami k�opoty staj� si� tak du�e, �e nie mo�esz ich kontrolowa�.

I co wtedy sobie m�wisz?

Jezu!

Tak, mo�esz odwo�a� si� do religii, rodziny, przyjaci��,

ale i tak wci�� cierpisz.

Dlatego chc� by� piel�gniark�.

�wietnie wyczuwam cudze emocje.

Chyba zawsze mia�am do tego dar.

Ryan id� do domu.

Pracujesz ju� 16 godzin.

Potrzebuj� dorobi�.

Nie martw si�, mam oczy szeroko...

Ryan, co ty wyprawiasz!

Co tam si� dzieje?

Tylko nie ma�py!

Co tam si� do cholery sta�o?

Ka�demu mog�o si� przydarzy�.

Wiesz co ci jest?

Wystarczy byle przeszkoda, a ty si� poddajesz.

Masz racj�. Odchodz�.

M�g�by� by� najlepszy,

gdyby� tylko przejrza� na oczy.

Sam nie wiem.

Co mam ci powiedzie� Ed?

Mo�e si� do tego nie nadaj�.

Mo�e nie mam tego, co potrzeba?

O czym ty m�wisz?

- Przenios�e� przecie� kontener H500, prawda? - To by�o �atwe.

Tom Ryan. Nie widzia�am ci� tu od jakiego� czasu.

Bo sp�dzam ka�d� chwil� swojego �ycia kieruj�c d�wigiem.

Bo�e, jak ja nienawidz� tej roboty.

Hej Tom! Gdzie si� podziewa�e�.

Mahalik.

C.J. to m�j kumpel Tom Ryan. Pracowali�my razem w dokach.

Jak tam rodzina Tom?

- Pami�tasz Marylin? - Twoj� �liczn� �on�. Jak m�g�bym zapomnie�.

- Zostawi�a mnie. - Wiem. Bzykn��em j� kilka razy.

Co?

Ja te�.

M�wicie o Marilyn? Niez�e nogi.

Pops mi j� przedstawi�.

Po rozwodzie moje �ycie straci�o sens.

Snuj� si� zombie.

Nie �artuj z zombie! One istniej�.

- Znasz Shannon z 20. ulicy? - Tak.

S�ysza�a zombie grzebi�cego w �mieciach.

A nazajutrz okaza�o si�, �e znikn��a.

Co? Zaraz.

Jak mo�e si� okaza�, �e znikasz?

Bo nie wiadomo gdzie jeste�, kiedy ci� nie ma.

Koledzy...

Wi�c mo�esz si� okaza� i znikn�� jednocze�nie?

Nie mo�esz si� okaza� i znikn��.

Ta suka to nie David Copperfield.

Ch�opaki...

Mo�esz sk�d� znikn�� i pojawi� si� gdzie� indziej.

I okazuje si�, �e nie znikn��e�, a jak znikasz to si� nie okazujesz.

Chyba, �e jeste� zombie.

Cholera! To bardzo mo�liwe.

Powiniene� to opisa�.

Wrzuc� to na Myspace.

Musisz si� od tego wszystkiego oderwa�.

Wrzu� na luz.

Sam nie wiem.

On ma racj�.

Pojed� z nami na ryby.

Zesz�ego lata znale�li�my �wietne miejsce.

Tak. Na prawd� �wietne.

Zmarz�e�?

Troszeczk�.

Pos�uchaj, nie mam ochoty robi� tego z facetem, dobra?

Spoko. Ja te� nie.

- Co robisz? - Spokojnie. Si�gam po orzeszki.

C.J., co ty robisz?

Chce tylko troch� fistaszk�w.

Widzisz? Fistaszki.

By�em z tob� sam w marzeniach swych.

I ca�owa�em w nich twe usta tysi�ce razy.

Czasem widz� ci� jak przechodzisz obok moich drzwi.

Witaj, czy to mnie szukasz?

Widz� to w twoich oczach

i w twoim u�miechu.

Jeste� wszystkim, czego pragn�,

a moje ramiona czekaj� otwarte.

Poniewa� wiesz, co powiedzie�,

wiesz, co zrobi�.

I chc� tak bardzo ci powiedzie�,

�e kocham ci�...

- Tak. Z�owili�my pe�no ryb.

Czarnych wontuszy.

- Cholera. - Tom. Nie my�l sobie...

Nie chc�, �eby�...

Musia�e� z tym wyje�d�a�?

Zn�w si� sp��ni�e� Tom.

Cze�� Marilyn.

My�la�am, �e si� wyprowadzasz.

Tylko na to mnie sta�. Przy rozwodzie zabra�a� mi wszystko poza nazwiskiem.

S�dzia mi je wczoraj przyzna�.

Teraz nazywasz si� Horacy Mac Cycek.

Tw�j nowy m�� jest pewnie zadowolony.

To dobry cz�owiek. Opieku�czy, nie taki jak ty.

Nigdy nie zale�a�o ci na naszych dzieciach.

To nieprawda jestem wspania�ym ojcem.

Dzieci.

Tato.

- Cze�� tato. - Cze�� Rachel. Co s�ycha�... ksi��niczko.

Zamkni�te.

- Pomog� ci z tym p�czusiu. - Ja to wezm�.

- Dam rad�. - Daj.

- Nie, ja. - No to bierz.

Do zobaczenia we wtorek.

Do twarzy ci z ci���.

Nie jestem w ci��y.

Nie chcia�em... Przepraszam.

Je�li chcesz pouk�ada� sobie �ycie, mo�e zacznij od dzieci.

Masz racj�. Te dzieci s� wszystkim, co mam.

Dzieciaki i m�j samoch�d.

OPIEKA SPO�ECZNA

- Panie Koji. Potrzebujemy kogo� do domu pani Norris. - Znowu?

Przy ka�dej nowej opiekunce traci� kup� kasy.

Co si� sta�o z ostatni� dziewczyn�.

Z Yoko? Niech pan spojrzy.

O cholera!

Pod���cie jej r�cznik.

M�wi�, �e dom Norris�w jest przekl�ty.

Nie ma czego� takiego jak kl�twa.

Niech nie b�dzie g�upia. To tylko bajki.

Potrzebuj� kogo� tam na dzi�, albo b�d� mia� k�opoty.

Cindy Campbell. Szukam pracy jako opiekunka.

Poleci� mnie znajomy, ale pope�ni�...

O Bo�e!

Nie zwraca� na ni� uwagi. Po�lizgn�� si� i upa��.

A ty moja nowa, najlepsz� pracownic�.

Gotowa zacz�� od zaraz?

Tak szybko?

Niech mi wierzy, b�dzie zachwycona.

To 10 minut st�d.

I��.

Panie Koji.

Halo?

O m�j Bo�e!

Zaprowadz� pani� do ���ka.

No dalej.

Przepraszam.

Tu jest.

Widz�, �e pozna�a pani� Norris.

- Katatoniczka. - Wiem. Chcia�am zaprowadzi� j� do ���ka, aby nic jej si� nie sta�o.

Le�a�a tu na pod�odze.

Ja pom�c.

Z�apmy j� z dw�ch stron.

Jestem tu by si� pani� opiekowa�.

Tak. Te� bardzo si� ciesz�, �e pani� pozna�am.

Ta praca jest dla ciebie idealna.

Obejrze� reszta domu.

T�dy.

I co my�li?

No nie wiem. Jest w tym domu co� dziwnego.

- Jakbym czu�a czyj�� Obecno��... - Obecno��?

Nie b�dzie niem�dra. Dom jest w porz�dku.

To zabawne. Zawsze marzy�am, �e b�d� mieszka� w takim domu z moim m��em.

Ale wszystko to ju�...

przesz�o��.

Kto chce zobaczy� g�r�?

To mi�a dzielnica. Blisko szko�y i sklep�w.

Drewniane pod�ogi spe�niaj� prawie wszystkie normy.

A tu jest �azienka. Bardzo du�a i bardzo... �adna.

Rzeczywi�cie.

Dom wygl�da na �wietne miejsce do pracy.

Ale nie mog� pozby� si� uczucia jakiego� z�a.

Z�a? Wariackie gadanie.

Wie pan co� o poprzednich lokatorach?

Nic o tym nie wiedzie� i nie pami�ta�.

Czy w tym domu wydarzy�o si� co� dziwnego?

Dziwnego. G�upoty. Ten dom jest zupe�nie normalny.

Pewnie ma pan racj�.

A jednak czuj� si� obserwowana.

Panie Koji?

To by�em ja. Jestem strasznie podekscytowany zatrudnieniem pani.

Bardzo, bardzo entuzjastyczny.

Oferujemy opiek� medyczn� i dentystyczn� oraz 2 tygodnie p�atnego urlopu.

Mam nadziej�, �e zacznie od dzi�.

Mo�e nawet przepracuje tydzie�. To wspania�a szansa.

Panie Koji, czy jest co� o czym mi pan nie m�wi?

By�em brudny.

- Przyjmie prac�? - Tak.

We� swoj� r�kawic�, jestem na podw�rku.

Robbie, chod�!

Tak do niego nie dotrzesz.

Pos�uchaj, to s� m�skie sprawy, zaufaj mi.

Jeste� gotowy na ekspres Toma Ryana?

Tak. Mo�e pewnego dnia b�d� taki jak ty.

No dobra, zawiod�em was,

ale nie macie poj�cia jak trudno by� ojcem.

Kiedy zaczniesz nim by�, daj mi zna�.

Wszystko w porz�dku?

Moje oczy! Moje oczy!

Du�o... lepiej.

- Przepraszam. - Nic si� nie sta�o. Cz�sto dostaj� w twarz.

- Cze��, jestem Cindy Campbell. Twoja nowa s�siadka. - Tom Ryan.

- Mieszkasz tu sama? - Opiekuj� si� pani� Norris, ale

po raz pierwszy w �yciu jestem na swoim.

Znam to uczucie.

- Nie zawsze tak by�o. - Wiem.

My�lisz, �e znalaz�e� swoj� drug� po��wk�.

Tak.

A� pewnego dnia wracasz do domu...

i przy�apujesz swoj� "drug� po��wk�" w ���ku z kim� obcym.

No, nie do ko�ca obcym Sammy Sosa.

Brzmi znajomo?

Nie, w og�le.

Ale wiem jak to jest cierpie� z takiego powodu...

a najgorsze jest to, �e trzeba przez to przej��...

Samemu?

- Wygl�da na to, �e mamy ze sob� du�o... - Wsp�lnego.

- Ju� nawet razem ko�czymy... - Obiad.

Zdania.

Mo�e oboje potrzebujemy przyja�ni.

Chcia�abym.

Lepiej b�d� wraca� do pani Norris.

Czas za�o�y� cewnik, a potem wyszorowa� j� pod fa�dami t�uszczu.

Ponacina� czyraki. Musz� je otworzy�...

I obetr� ciekn�c� �lin�.

To cudowne.

- Do zobaczenia. - Jak najbardziej.

Dobra pani Norris, czas, aby wygrzeba� te k�zki z nosa.

Pani Norris.

- Zauwa�y�a pani w tym domu co� dziwnego? - Tak.

Nie? Pewnie ma pani racj�.

Jestem niem�dra.

Prosz� si� odpr��y�.

Zaczynamy.

Biedactwo. Prosz� si� nie ba�.

Jestem tutaj, aby si� tob� zaopiekowa�.

My�l�, �e b�dziemy wspania�ymi przyjaci��kami.

Naprawd�.

Rozlu�niamy si�.

Troch� w uszach.

O tak.

Przyjemne.

Prawda, �e mi�o?

Mi�e i ciep�e. To przyjemne uczucie, prawda?

O Bo�e!

Tak mi przykro.

Robbie!

- Co? - Po�wiczmy rzuty.

Tak mi przykro. Nie widzia�em ci�. Wszystko w porz�dku?

Nic si� nie sta�o. Gard�o zamortyzowa�o uderzenie.

O m�j Bo�e, straci�em panowanie nad sob�.

M�j syn... Co� nie tak? Wygl�dasz na przestraszon�.

Nic takiego. W tym domu co� si� dzieje.

Zesz�ej nocy widzia�am twarz.

- Mia�a nos? - Tak.

No to rzeczywi�cie mog�a by� twarz.

A potem ta r�ka pod prysznicem i to co� na schodach.

Nie chc� tego zn�w prze�ywa�.

Rozumiem.

Masz innego faceta. I wci�� go kochasz.

�ycz� wam powodzenia.

Poczekaj. Nic nie rozumiesz.

To bolesne m�wi� o tym, ale zas�ugujesz na to, aby wiedzie�.

By�am raz m��atk�.

- Rusz si� suko. - Nie nazywaj mnie suk�.

- Jeste� g�wno wart. - Zabieraj ten t�usty ty�ek.

W�a�ciwie, to by�am m��atk� dwa razy.

Razem z m��em realizowali�my nasze marzenia.

Panie i panowie, pretendentka do tytu�u - Cindy Campbell.

B�d� rozlu�niona, pami�taj, co trenowa�a� i skup si�.

Zawsze staraj si� przewidzie�, gdzie b�dzie nast�pne uderzenie.

Po dwudziestu walkach, by�am niepokonana.

Tylko jedna walka dzieli�a mnie od mistrzowskiego pasa.

Za�atwisz j�. Jest nic nie warta.

Tiffany Stone.

Cindy, pos�uchaj mnie. Wiem, �e si� boisz, ale wierz� w ciebie.

Mo�esz to wygra�

A je�li wygram powiesz mi, co znaczy m�j pseudonim?

Tak. Obiecuj�.

Dobra. We� to do buzi i uderzaj prawym sierpowym.

Pami�taj o pracy nogami.

Start.

Zrobisz tak jeszcze raz, a zabior� ci punkt!

Mam je!

Zobacz.

D�u�ej tego nie znios�.

Wtedy straci�am opanowanie i pope�ni�am najwi�kszy b��d w �yciu.

Cindy nie!

Pieni��ek!

Nie!

George nie!

Gdybym nie pr�bowa�a uderzy�, nic by si� nie wydarzy�o.

Czuj� si� winna za to wszystko.

Powinna�.

To ju� min��o. Mo�e powinna� pomy�le� o swojej przysz�o�ci.

Je�li mam jeszcze kogo� pokocha�, to kogo�, kto b�dzie przy mnie.

W tym akurat nie jestem dobry. Zapytaj mojego syna.

Pyta�am.

Kto to jest pogi�ty pojeb?

Nieistotne. Wa�ne jest to, �e zawiod�em wiele os�b.

Powinienem ju� i��.

Poczekaj.

Mo�e nie jest mi przeznaczone by� szcz��liw�.

Ale co� w tobie sprawia, �e chc� spr�bowa�.

- Co si� dzieje? - Nie wiem.

Czemu niebo jest takie ciemne?

Dlaczego wiatr wieje w kierunku burzy?

Dlaczego nie mamy suszarek?

Jeszcze nigdy nie widzia�am takich chmur.

- Jeste� ca�a? - Tak.

Widzia�a�, ten piorun? Straszliwa burza.

- Nigdy czego� takiego nie widzia�em. - Ja te�.

Dobrze, �e nie jeste�my na zewn�trz.

Ten ostatni by� naprawd� blisko.

Nie martw si�, piorun nigdy nie uderza w to samo miejsce dwa razy.

- Gdzie jest Rachel? - My�la�am, �e jest z tob�.

Tu jeste�.

To wszystko. Nic nam nie jest.

- Ten ostatni piorun pachnia� jak... - Olbrzymi b�k.

Tak, piorun. P�jd� poszuka� Robbiego.

W��cz jeszcze raz i zobacz czy zapali.

Co si� dzieje? Nie dzia�aj� samochody.

Ruszaj!

Jelita przesta�y mi pracowa� Dlaczego?

I jak, Marvin.

Przed chwil� dzia�a�, a teraz nie chce.

- Spr�buj wymieni� cewk�. - Dobry pomys�.

�mier� Ameryce!

O cholera.

Uciekajcie!

HITY LAT 80.

ZNISZCZY� LUDZKO��

Wspania�e ciuchy.

Dzi�ki.

Halo?

Halo?

Mieszkasz tutaj?

Tw�j japo�ski jest okropny, rani moje uszy.

Jeste� duchem?

Tak. Zosta�em zabity a moja dusza b��ka si� po ziemi.

To smutne. Moje �ycie te� jest tragiczne.

Bierzesz mnie za kogo�, kto nie ma tego w dupie.

Znam tajemnic� pokonania kosmit�w.

M�j Bo�e! Powiedz mi!

Odpowied� jest w sercu mojego ojca! Pod��aj za krwi�...

Zaczekaj!

Nie potrafi� tego przeczyta�.

Tak lepiej.

Robbie, tata wr�ci�.

Co si� sta�o? Co si� dzieje?

�mier�.

Tato, co si� dzieje?

Nie ma czasu, aby to wyja�nia�.

Atak kosmit�w!

To chyba t�umaczy wszystko.

Nape�nij to jedzeniem. Opuszczamy dom za 60 sekund.

M�j ty�ek!

Penis!

Musimy i��.

- Cindy. - Tom.

- Gdzie idziesz? - Jest kto�, kto wie jak to zatrzyma�.

- Nie zrozumia�by� tego. - Rozumiem.

- Chod� ze mn�. - Chcia�bym, ale moje dzieci...

- To chyba jest po�egnanie. - Przyrzeknij, �e mnie odnajdziesz jak to si� sko�czy.

I we�miesz z powrotem w ramiona.

- �yw�? - Tak.

Przyrzekam.

�egnaj Cindy.

Poczekaj. Cewka, na szcz��cie.

- Marvin, zmieni�e� cewk�? - Tak, kupi�em j� od �puna.

- Wsiadaj. - Dlaczego?

Bo za was odpowiadam.

I nikogo poza mn� nie macie.

- Co robisz? - Wsiadaj do samochodu Marvin.

Tom nie wyg�upiaj si�.

Wsiadaj do samochodu albo zginiesz.

No dobra.

Poczekaj a�...

Nadal zamkni�te.

Gdyby� ci�gn�� za klamk�, gdy...

To kiedy mam ci�gn��?

- Na trzy. - Odliczasz czy nie?

Jeden, dwa, trzy i otwierasz!

- Dobra, na trzy. - Jeden, dwa, trzy.

- Nie r�b tak. Chcesz mnie zdenerwowa�. - Dalej zamkni�te.

Otwieram na trzy. Jeden, dwa...

Nie odliczaj jak ja odliczam. Denerwuje mnie to.

- Co z tob�? - Nie patrz na mnie.

- Jak na mnie patrzysz, gubi� si� w odliczaniu. - Odbi�o ci?

Jeden, dwa, trzy!

- Nie robisz tego w tym samym czasie. - Powiedzia�e� "trzy".

Otwierasz na "cztery". Umiesz liczy�?

- Na twoje "trzy" czy moje "cztery"? - Jest tylko jedno "trzy".

- Pr�buje wsi��� do samochodu. - Wi�c zr�b to na "cztery".

Powiedzia�e� "trzy". Wi�c robisz to na "trzy", czy ja otwieram na "dwa"?

- Cholera! - S�ysza�em "trzy".

Ja m�wi� "trzy", a ty otwierasz na "cztery".

- Wi�c teraz na "cztery". - Czemu nie mo�esz otworzy� na "cztery"?

Da�e� mi "czw�rk�", a teraz j� ukrad�e�.

Ale najpierw musz� powiedzie� "trzy".

- Daj mi powiedzie� "trzy". - Wi�c mam na ciebie czeka�?

- Chcesz, �eby czarnuch czeka�? - R�b co chcesz.

- W�a�nie to robi�. - Czemu to robisz?

Chodzi o to, czemu otwierasz jak m�wi� "trzy"?

Czyli wchodz� na "cztery"?

Kiedy powiem "trzy", nie przejmuj si� "czw�rk�".

Masz mn�stwo czasu, �eby wej��!

Mo�esz i�� do domu, poogl�da� telewizj� i dopiero wtedy wr�ci� i otworzy�.

- Dobra. - Jeden...

Nie. Nie licz. Odpadam. Dzi�kuj�.

Dobra, pojad� nast�pnym. Zadowolony?

Z�e nastawienie.

Szczerze m�wi�c wola�bym nie �y�.

Dziewczynka mia�a ma�� kaczuszk�.

Karmi�a i zajmowa�a si� kaczuszk�.

Ale jednego dnia kaczuszka uciek�a.

Kaczuszka dotar�a do drogi i bieg�a, a� znalaz�a staw.

Panie prezydencie, w�a�nie dostali�my wiadomo��, �e planeta jest atakowana przez kosmit�w.

Dobrze.

Ju� zniszczyli kilka naszych miast, je�li nic nie zostanie zrobione, zabij� nas wszystkich.

Rozumiem. Zaraz si� tym zajm�, ale teraz musz� si� dowiedzie�, co sta�o si� z kaczuszk�.

Ale z ka�d� chwil� ginie wi�cej ludzi.

Ludzie i tak b�d� gin��, a ta kaczuszka ma jeszcze szans�.

Czyta�em to ju� wcze�niej, panie prezydencie. Kaczuszka umiera.

M�j Bo�e! To straszne!

Panie prezydencie, jeste�my atakowani przez kosmit�w.

Czyli w tej chwili rodzice tych dzieci mog� ju� nie �y�?

- Dzieci! Dzieci, prosz�!

Nie jest tak �le, jak wygl�da.

Nie gin� samotnie. Jestem przekonany, �e gin� z innymi, kt�rych kochacie.

Nawet ze �w. Miko�ajem?

Nie, oczywi�cie, �e nie. �wi�ty Miko�aj nie istnieje.

Tak jak z�bowa wr��ka.

Zaj�czek wielkanocny. Nigdy nie istnieli.

Kobiecy orgazm.

Zobaczycie co si� stanie jak spr�bujecie go znale��.

Co jest? Wszyscy wasi rodzice si� rozwodz�?

Mog� im da� ma�� rad�, jak chcecie.

O, zapomnia�em. Wszyscy nie �yj�.

Przejd�my do kolejnej bajki: Czerwony napletek.

Kapturek.

Wracamy do Bia�ego Domu.

Nie rozumiem dzieci.

Musz� podpisa� ustaw� o aborcji.

Mo�na wysi��� przednim wyj�ciem albo przez dziur� w boku.

Mi�o nam, �e spo�r�d tylu linii wybrali�cie Southern Coast Airlines.

Halo?

To moje. Znalaz�am to.

- Cindy? - Brenda?

- O m�j Bo�e, min��o tyle czasu. - Tak, zbyt du�o.

- My�la�am, �e nie �yjesz. - Ja te� my�la�am, �e nie �yjesz.

Co tutaj robisz? Lecia�a� tym samolotem?

Nie, staram si� znale�� dobry materia�. Jestem reporterk� lokalnych wiadomo�ci.

Nie�le ci idzie.

Zobacz na to.

To jest Detroit.

A to jest Detroit po ataku.

O m�j Bo�e.

Atak by� mia�d��cy.

Ludzko�� przegra�a wojn�.

Nie, wcia� jest nadzieja.

Jest kto�, kto zna odpowied�.

I pomo�e si� broni�.

No dalej. Zr�b wspania�y reporta�.

Mo�e. Ale jak si� tam dostaniemy, �aden z tych samochod�w nie dzia�a.

Poczekaj. Zobaczmy czy to dzia�a.

Hej. Mam ostatni sprawny w�z w mie�cie. I tak se jad�, suki.

Mia�a� racj�, rzeczywi�cie pomog�o.

Popatrz na rannych.

To takie smutne.

Ale wielki szczur.

W tych kana�ach jest wszystko.

B�d� potrzebowa� gor�cej k�pieli.

Co tu si� sta�o?

Zombie!

Cholera!

Chod�my.

Nie daj im si� ugry��.

Nadal dzia�a na nich pr�d.

Babcia?

Zombie dorwa�y moj� babci�.

Gi� babciu, gi�!

Mahalik?

Zobaczcie, co zrobili z moj� babci�.

Wychowywa�a mnie od ma�ego.

Hej. On ma samoch�d.

On ma samoch�d!

Dawaj kluczyki.

Nie jest m�j, da�bym, ale nie mog�.

To nie m�j samoch�d.

Nie martwcie si�, drzwi s� zablokowane, nie ma mowy, by...

Zbudowali robota z czekolady.

Nie to zamawia�em. Kelner!

Tato!

Dzieci!

Dlaczego?

Cofn�� si�.

Daj mi bro�, zabieram samoch�d.

A co z nim?

Nie chc� samochodu, tylko bro�.

Nie oddam broni, dawaj samoch�d.

Wi�c ty chcesz bro�, a ty samoch�d?

A ty czego chcesz?

Nigdy nie mia�em no�a.

Dobra, wymie�my si� na 3.

1, 2, 3.

Tak jest dobrze?

Nie s�dz�.

Tato. Zabrali samoch�d.

No tak, idziemy dalej.

Co? To wszystko, poddajesz si�.

Tak jest, poddaj� si�.

Chcesz bohatera, poszukaj kogo� innego.

Za co?

Chod�my.

Ustalmy to jasno. Dziewczynka tuli�a kaczuszk� a ta umiera?

Panie prezydencie, kraj jest atakowany.

Zwo�aj Bezrad� Piecze�stwa.

Chyba Rad� Bezpiecze�stwa?

Prosz� pana, to naoczny �wiadek atak�w.

Co mo�e nam pani powiedzie�?

S� niezniszczalni.

Wszyscy mieli spalone ubrania.

Wsz�dzie byli nadzy ludzie.

- A pani by�a naga? - Nie.

Dzi�ki Bogu. Przynajmniej jedna dobra wiadomo��.

Dajcie jej jak�� pami�tk�.

Lil' Kim zabra�a mi kanapk�.

Uwaga, Russel Crowe ma telefon!

R. Kelly nie sikaj na mnie.

Moje kobiece kr�g�o�ci.

- Gdzie jeste�my? - Nie wiem.

Ale chyba blisko.

To w okolicach 62 mili.

Co� nie tak?

Nie, tylko pozna�am tego faceta i boj� si� o niego.

Polubi�aby� go Brenda.

Jak si� nazywa. Mo�e ju� z nim by�am.

Tom Ryan.

Tak. Zaliczy�am go.

Du�y, t�usty Chi�czyk?

Nie, nie.

Ale to rodzaj faceta, z kt�rym chcia�abym dzieli� reszt� �ycia.

Cindy, patrz!

62 MILA

- Co to za miejsce? - Nie wiem. Gdzie� tu jest ojciec dziecka.

Musimy si� tam zakra��.

Nie uda nam si�, je�li b�dziemy tak ubrane.

Brenda patrz.

Ezekiel!

Ezekiel, gdzie jeste�?

Ezekiel, �cigamy si�?

Bez oszukiwania.

To on.

Przystojny.

Przyjaciele.

Nie l�kajcie si� odg�os�w tych, o kt�rych nie m�wimy.

Mamy delikatny rozejm pomi�dzy nasz� osad�, a istotami z zewn�trz.

Kto chcia�by zm�wi� modlitw�?

Ezekiel.

Siusiu i wagina.

Amen.

- Ojcze? - Holly.

Z jakich powod�w przerywasz uroczysto�� �wi�towana intymnego zwi�zku Mordechaja i Haasa?

Stra�nicy z�apali dwoje nieznajomych ko�o wychodka.

Kim jeste�cie?

Musz� z tob� porozmawia�. Przys�a� mnie tw�j syn.

Nie b�d� �mieszna.

- Nie mam syna. - To nie prawda!

Wiem kim jeste�. Widzia�am zdj�cia.

- By�em m�ody. Potrzebowa�em pracy. - Nie.

W domu pani Norris.

Nie wiedzia�em czyj to dom.

Zaci�gn�li mnie. Zreszt� niewa�ne.

Jeste�cie obcymi. Rada zadecyduje o waszym losie.

Teraz sprawa nieznajomych.

Ale najpierw Martha.

Masz jakie� wie�ci?

Nathaniel Winston i Alice Smith poinformowali mnie o swoich intencjach.

On chce j� przelecie�, a ona zamierza lekko si� opiera�, a potem mu ulec.

Amos, co� ci� niepokoi?

Mamy wi�kszo��, kt�ra chce m�wi� "Ja"...

zamiast "Jam".

- Ja popieram. - Jam jest przeciw.

Cisza.

Mamy wa�niejsze kwestie do om�wienia.

Obawiam si�, �e obecno�� nieznajomych przyci�gnie tych, o kt�rych nie m�wimy.

A czy m�wi�c o tych, o kt�rych nie m�wimy,

nie powiedzia�e� o tym, o czym nie rozmawiamy?

Nie m�w o tym, o czym rozmawiamy, aby nie m�wi�.

Starszy Hale.

Powinni�my powita� nieznajomych w�r�d nas.

Jeremy. Wstrzymaj sw�j j�zyk.

Przepraszam Starszy Hale. Ale czasami m�j j�zyk tak si� wije, �e nie mog� go kontrolowa�.

To jest problem, z kt�rym mam du�e do�wiadczenie.

Mo�e mog� mu pom�c w pokoju, sam na sam?

Albo mo�ecie wszyscy patrze�. Wali mnie to!

P��niej, we�miesz swoj� rzecz, o kt�rej nie m�wimy...

i wsuniesz tam gdzie b�d� chcia�a...

Cisza.

Starsi naradz� si�.

Du�o lepiej.

Nie jestem w swoim domu, prawda?

Nie.

Nieznajomi, postanowili�my pozwoli� wam zosta� z nami.

Wi�c b�dziecie bezpieczni przed tymi, o kt�rych...

Albo i nie.

m�wimy.

Ale teraz, kiedy jeste�cie cz��ci� naszej osady,

nie mo�ecie nigdy odej��.

Nie! Nie!

Jak zgin�� tw�j syn?

�wiat jest w niebezpiecze�stwie.

Wiecie, co robi�.

Zabi�e� go?

A g�wno wam pozwolimy tak sobie pozwala�.

- Ja jestem za tym. - Jam jest przeciw.

Ta osada nie jest ju� taka, jak dawniej.

Godziny po niszcz�cym ataku kosmit�w, �wiatowi liderzy zgromadzili si� w ONZ.

W tej najciemniejszej godzinie ludzko�ci,

ludzka rasa zwr�ci�a si� do m�dro�ci i przyw�dztwa prezydenta Stan�w Zjednoczonych.

Panie i panowie. Prezydent Stan�w Zjednoczonych.

Za�atw ich tygrysie.

Chodzi�o im o pana.

No tak, oczywi�cie.

Indianin, Francuz i papie� lec� samolotem.

Pilot pyta: czy kt�ry� z was nie jest obrzezany?

Papie� podnosi sutann� i m�wi: milcz idioto, ty nawet nie m�wisz po angielsku.

Izraelczyk m�wi do Japo�czyka, by ten otworzy� szerzej oczy,

a ten odpowiada: nie mog� g�upi �ydzie, to ty mi sprzeda�e� te tanie okulary.

Jaka jest r��nica pomi�dzy Belgiem, a kawa�kiem psiego g�wna?

Belgowie pij� wino, ale psie g�wno �adnie pachnie.

A teraz powa�nie.

Jestem teraz w UN, poniewa� ziemia zosta�a zaatakowana.

Ale chyba wiemy w jaki spos�b odeprze� atak.

Moi doradcy wojskowi w Pentagramie, dokonali niemo�liwego.

Przechwycili jedno z dzia� kosmit�w.

Jak wiecie niszczy ono cia�o, pozostawiaj�c tylko ubrania.

Nasi in�ynierowie odwr�cili polaryzacj� broni,

maj�c nadziej�, �e mo�e zosta� u�yte przeciwko naje�d�com.

O czym to ja m�wi�em?

Przypuszczamy, �e os�ony kosmit�w nie b�d� odporne na t� bro�.

Prosz� o spok�j.

Wiem, �e ta nowa technologia mo�e budzi� l�k,

ale g��boko wierz�, �e jest to nasza szansa.

Pozw�lcie, �e wam zademonstruj�.

Niezbyt �adny widok.

Wszystko zwisa i obija si� o siebie.

Zobaczmy t� ma�� rzecz.

Niech kto� przyniesie olejek, trzeba tu troch� rozsmarowa�.

Harper.

Dobry Bo�e, ci ludzie s� nadzy.

Czy nie maj� wstydu, troch� przyzwoito�ci.

- Pan te� jest nagi. - Naprawd�?

My�la�em, �e to p�aszcz z marszczonej sk�ry.

Prosz� pana?

- To nie s� guziki? - Nie.

Ci�gn��em to w g�r� i w d��, jakby to by� zamek.

Panie prezydencie prosz�.

I znowu ta kaczuszka.

- Jara�e� to czerwone zio�o? - Nie.

- Za ile dojdziemy do mamy? - Nie wiem.

Nie wiem, ale d�ugo ju� twojej siostry nie ponios�.

Ca�y czas id� na piechot�.

Wi�c kto to do diab�a...

Zap�ac�.

Trzymaj si� blisko mnie.

Tato zobacz.

Hej ch�opaki! Chc� wam pom�c.

Robbie!

Nie.

Nie ruszaj si�. Na mi�o�� bosk� zosta� tutaj.

Zaraz wr�c�.

Hej ch�opaki, chc� pom�c!

Super.

Zaczekajcie!

- Oszala�e�? - Nie, zap�ac� mi p�� czesnego.

Zarypiste.

Robbie. Co z tob�?

Zobacz na tego faceta.

Ale super.

Robbie! Robbie!

Rachel! Rachel!

Ma�a dziewczynko, jeste� sama?

Powinna� p�j�� ze mn�.

Zapewni� ci bezpiecze�stwo, prawda dzieciaki?

Masz braciszka?

Trzymaj si� od niej z dala.

Dzieci uciekajcie!

Nawet w stron� Tripoda, je�li trzeba.

Nie uciekajcie! Mam diabelski m�yn i szympansa...

i du�e, wygodne ���ko, wszyscy si� w nim zmie�cimy.

Nie, prosz�!

Tylko nie moja prawdziwa twarz!

Nie!

Tutaj!

Zaprowadz� was w bezpieczne miejsce.

Ja was tam zaprowadz�.

- To nie jest dobry pomys�. - Zaufaj mi, znam si� na ludziach.

Tak jest!

Och Brenda.

Zrobi�a� to!

Szybko si� nauczy�a� i zrobi�a� wy�mienite mas�o.

Jeste� pewna, �e nie ubija�a� wcze�niej mas�a?

Tam sk�d pochodz� nie nazywamy tego ubijaniem.

Siusiu, wagina.

Szybko! Do piwnicy.

Nie!

To jest piwnica. To jest szambo.

Cholera!

Szybko!

Nie jeste�cie potworami.

Starsza pani Henderson

i Joe �wi�ska Twarz.

Co si� sta�o.

Henry mia� atak serca,

spowodowany przez ten n��.

- Kto to zrobi�? - Ezekiel.

Henry musisz i�� do szpitala. Nie jest za p��no, pomo�emy ci.

Mo�e zaczniesz, od nie opierania si� o n��.

Nie martw si� o niego, Cindy.

Wys�ali�my po leki najbardziej kompetentnego mieszka�ca.

Ju� jestem trupem.

Prosz� zostawcie mnie samego z Cindy i Brend�.

Mam im wiele do powiedzenia.

S�uchajcie mnie uwa�nie.

Ju� d�ugo nie po�yj�.

- Mi�czak. - Brenda.

Fizzy'ego Shek� postrzelili 9 razy i ci�gle �yje.

Powiedz mi Henry, kto zabi� ch�opca. Czy to by�e� ty?

Nie, kocha�em bardzo jego i jego matk�.

Powinienem z nim by�, gdy umiera�.

To by�o straszne.

Co si� sta�o? Musisz mi powiedzie�.

Poszli na mecz bokserski.

To by�a walka o mistrzostwo �wiata kobiet.

I tam wydarzy� si� straszny wypadek.

O m�j Bo�e.

Ca�y czas szuka�am zab�jcy, a to by�am ja. Brenda, to wszystko moja wina.

Tw�j syn powiedzia�, �e je�li znajd� jego zab�jc�, b�d� wiedzia�a jak pokona� kosmit�w.

Mia� racj�.

Nie rozumiesz? Wystarczy tylko, �e...

Kto wypu�ci� jego ty�ek z wi�zienia?

Jego brat. Szeryf.

Pojeby.

Prosz� bardzo kochanie.

- Zginiemy prawda? - Nic ci si� nie stanie.

Jeszcze nikogo nie straci�em.

Straci�e� Robbiego.

Poza Robbim.

Teraz liczy si� to, �e jestem z tob�.

Spr�buj si� zdrzemn��.

Za�piewaj mi "Lullaby and Goodnight".

Nie znam tego.

Za�piewaj mi "Hushabye Mountain".

Przykro mi, ale tego te� nie znam.

Je�li chcesz t� kas�, to musisz by� wredn� suk�.

Zakr�� ty�kiem po napiwek, ty wredna suko.

K�ad� si� na pod�odze, je�li jeste� wredn� suk�.

Ona nie jest dziwk�, to wredna suka.

Podejd�. Siadaj.

- Nazywam si� Oliver. - Tom Ryan.

Znalaz�em to miejsce.

Na g�rze s� dwa �wie�e trupy...

"Wynajmowali" to miejsce. Mo�emy tu zosta� na ile chcemy.

- Boisz si�? - Oczywi�cie.

A ja nie. By�em ju� cz�sto w pobli�u �mierci.

By�em kierowc� ambulansu...

ale nie by�em dobrym kierowc�.

Zabija�em wi�cej ludzi ni� ratowa�em.

Odg�os syreny mnie podnieca�.

Rze�.

- To jest co� innego, to wojna. - Nie, eksterminacja.

To nie jest wojna.

Mo�e by� wojna pomi�dzy lud�mi i krasnalami,

smokami i wilkami.

Lud�mi na smokach rzucaj�cymi wilkami w krasnale.

Do cholery, nie rozumiesz, co ci chc� powiedzie�?

Kosmici musz� mie� jaki� s�aby punkt.

S�ysza�em, �e Japo�ce zabili kilku z nich przy u�yciu Kiko.

- To jest sos sojowy. - Tak, z du�� zawarto�ci� sodu.

Chc� ci powiedzie�, �e powinni�my z nimi walczy�.

To my powinni�my wyskoczy� spod ziemi.

Oczywi�cie najpierw musieliby�my si� zakopa�...

ale by�oby warto.

Ch�odny wietrzyk. Zero s�o�ca. Robaki.

Powinni�my zbudowa� nasze w�asne Tripody, ale z 4 nogami.

Musz� ci co� pokaza�.

Wykopiemy tunel i zajdziemy ich od ty�u.

Przyda�yby si� �opaty, nie s�dzisz?

Tato.

Tato!

Rachel!

Rachel!

Co to za tajemnica Brendo?

Co przegapi�am?

No nie, wi�cej fa�szywych potwor�w?

Pomocy! Pomocy!

Obieca�em, �e ci� znajd�, prawda?

Gdzie jeste�my? Co to jest?

Jaki� kosz przyczepiony do Tripoda.

- Jezu. - Wiem to straszne.

Dlaczego? Co z nami zrobi�?

Nie wiem, ale bior� wszystkich.

M�odych, starych, bogatych, biednych i Chingy�ego.

- Tato! - Rachel!

Tom!

- Czy ja umar�am? - Nie umar�a�.

- Brenda. - Cindy.

Mog�o by� gorzej.

Chcecie si� zamieni�?

Dobra.

Brenda zobacz!

Nie wierz�. Kosmici zabili dinozaura.

Witajcie ludzie.

Witam wewn�trz centrum dowodzenia Tripoda.

Gdzie jest Rachel? Co zrobili�cie z moj� c�rk�?

Wszystko w swoim czasie Tom. Najpierw chc� zagra� w gr�.

Urz�dzenia, kt�re nosicie zamkn� si� w 60 sekund.

Prze��cznik na �cianie za Cindy wy��czy je.

Ale gdzie jest klucz?

Dam ci wskaz�wk� Cindy.

Niech rozpocznie si� gra.

Nie �api� tego.

Mo�e dzi�ki temu zrozumiesz.

Chcesz, abym co� poci��a?

To chyba oczywiste. Tak.

Nie.

Nie!

Klucz jest za twoim okiem.

Zoltar zobacz. Ta chyba to zrobi.

Sztuczne oko.

B�jka w barze w 1996 r.

Mam nadziej�, �e to nas nie rozdzieli.

Oczywi�cie, �e nie.

Czy ju� za p��no, abym to wypr�bowa�a?

Cisza! Gra si� jeszcze nie sko�czy�a.

- Rachel. - Tatusiu.

Robbie.

Tatusiu!

To ty trzymasz przy �yciu swoje dzieci.

No to po nas.

Nie spodziewa�e� si� tego, prawda?

Przeciwnie, liczy�em na to.

Nazywam to: dziadek do orzech�w.

Dlaczego?

Oczywi�cie.

Odpowied� jest w sercu mojego ojca.

O kurcze.

Oczywi�cie.

Pod��aj za krwi�, tamten by� ojczymem.

Jeste� prawdziwym ojcem ch�opca.

Gdzie�cie si� poznali?

W czasie przerwy wiosennej w Kabo. I co z tego, wkr�ci�em si�.

Tak naprawd�, kogo to obchodzi?

Co to?

Mi�ego naci�gania r��owiutkich sutk�w.

Prosz�, tw�j syn nie chcia�by tego.

On jest nadal na ziemi, przez b�l, jaki wywo�ujesz.

Przemierzy�em galaktyk�, aby si� zem�ci�.

Ale to moja wina, wypu�� pozosta�ych.

Nie wydaje mi si�. Oni te� musz�...

Cindy zobacz! Jestem w telewizji!

Zobacz.

Hejka dla ziomali.

Oszala�e�?

Nikt... nie mo�e... bi�... Brendy.

Zoltar pom��! To jakie� pierdo�y.

Wiem, �e masz uraz� do ludzko�ci za �mier� syna, ale...

Mokry fiutek!

Zabicie nas nie wr�ci ci ch�opca.

Nie. Wszyscy zap�acicie za to, co zrobili�cie.

Poza tym wybudowa�em ju� t� rzecz.

Kiedy pu�apka zamknie si� na tobie,

zwolni �a�cuchy.

Dzieci b�d� bezpieczne, ale ty b�dziesz cierpia� straszliw� �mier�.

Czy mo�esz trzyma� za tych, co kochasz?

Masz 60 sekund.

Nie.

Nie martw si� Kate. Nie zrezygnuj� z ciebie.

Mo�esz pu�ci� tato.

Wystarczy�o, �e pokaza�e� mi, �e mnie kochasz.

A mi, co znaczy by� m��czyzn�.

A mi, �e mog� jeszcze pokocha�.

Wybaczamy ci tato.

Kolce! Zatrzyma�y si�!

Dzieci.

Tatusiu.

Czy oszcz�dzasz nasze �ycia?

Ka�dy mo�e znie�� kl�tw�,

ale potrzeba prawdziwej odwagi, aby wybaczy�.

Inwazja sko�czy�a si�.

I?

I chyba przepraszam lub co� takiego.

Tak jakby� m�wi� naprawd�.

No dobrze. Przepraszam za zabicie milion�w ludzi, niewa�ne.

Poczekaj. Gdzie jest Brenda.

Co?

Mamy teraz pok�j. Finalizowa�am umow�.

Chod�my.

�egnaj Zoltar. Nie zapomnij moich p�czuszk�w.

Powiedz, �e czego� nie z�apa�e�.

Nie, jest spoko.

Powiedzia�a, �e by�a dziewic�.

Ale mamy przesrane.

Mama.

Dzi�kuj�.

Patrzcie dzieci, dziadek.

To m�j nowy m��.

To takie romantyczne.

Mi�o�� mo�e znale�� ka�dego.

I tak w ko�cu zatriumfowa�a mi�o��.

Naje�d�cy zostali zniszczeni.

Bo ten �wiat, nasz �wiat, to �wiat ludzi.

Zas�u�yli�my na prawo, aby tu �y�.

Tak d�ugo jak b�dziemy si� kocha�, ludzko�� zwyci��y.

Ka�dy z naszych wrog�w zawi�d� w swojej misji, pokonania nas.

Ka�dy z nas ma swoje plany.

Pomi�dzy wszystkimi �wiatami, poprzez galaktyk�, jeste�my, jeste�my sami.

Nikt nie mo�e zagrozi� naszemu istnieniu, nikt nie mo�e r�wna� si� z naszym duchem.

Dlaczego?

Z tego, co czyni nas wyj�tkowymi,

to mi�o�� jest nasz� najwi�ksz� si��.

I z powodu mi�o�ci rodzaj ludzki...

MIESI�C PӏNIEJ

Dzi�kuj�.

Witam w programie.

Mamy dzi� specjalnego go�cia.

Z bardzo wyj�tkowymi wiadomo�ciami.

Jest z nami. Cz�owiek, kt�ry uratowa� �wiat.

Przywitajcie g�o�no Toma Ryana.

Tak.

M�j najlepszy przyjaciel.

To wszystko?

- Wi�c jeste� zakochany. - Tak, jestem zakochany.

On tego nie kontroluje.

- Jeste� uroczy jak jeste� zakochany. - Dzi�kuj�.

- Opowiedz o niej. - Jest super, naprawd� �wietna.

To skomplikowane.

M�wi�e�, �e ma z�o�on� osobowo��.

Zamknij si�.

Jeste� szalony.

Tom Ryan jest szalony.

Jestem szalony!

Kocham Cindy Campbell!

Czy ona jest tutaj?

Wiem, �e tu jest.

Cindy wiem, �e tu jeste�.

Cindy! Cindy!

Kocham t� kobiet�. Kocham j�!

.:: Napisy24.pl - Wprost od t�umaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.