All language subtitles for Scary Movie 2 2001

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian Download
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian Download
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish Download
tg Tajik
tt Tatar
te Telugu
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian Download
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Synchro: Pele144

Piekielny Dom.

Dolly nigdy nie odejdzie,

Dolly nigdy nie odejdzie!

Dolly ju� nigdy nie odejdzie!

A t� znacie?

To dopiero kawa�ek.

Ty�kiem kr��! Pilnuj si�!

Ty�kiem kr��! Rozgrzej mnie!

Wyposzczeni i alfonsy, rusza� w pl�sy!

Czarnuchy, widz�, nie k�saj� intrygi. Spada� z maski i to w try migi!

Ty�kiem kr��! Pilnuj si�!

Ty�kiem kr��! Rozgrzej mnie!...

Jeste�cie do bani.

Dobra jest!

By�a bardzo chora.

Niegrzeczna dziewczynka!

Nale�y si� 17.50.

Ej, kole�, p�a� za jazd�!

- Ojciec McFeely. - Jak dobrze, �e to ju�.

Nie�atwo by�o osi�gn�� cel.

W moim wieku trzeba si� nie�le namacha�, �eby co� stan��o.

Ale paluszek przy dziurce wraca si�y mej rurce.

- W porz�dku, rozumiem. - Ju� nie to co kiedy�...

Jak ona si� czuje?

- Pogorszy�o jej si�, ojcze. - Doprawdy?

Nie chce je��, nie odzywa si�.

To dziecko nawet dotkn�� mi si� nie pozwoli.

Trzeba je czasem kusi� �akociami.

Ojcze.

Ko�ci�� przysy�a mnie jako asystenta. Jestem ojciec Harris.

Zobaczy si� ojciec z dziewczyn�?

Wkr�tce. Najpierw musz� pob�ogos�awi� ten dom.

Ogarn��a mnie rozpacz �miertelna.

Zaw�adn�� mn� b�l piekielny.

Wezwa�em wi�c Boga.

Wspom�� mnie, Bo�e, bym wyzwoli� tego demona.

Dzi�ki ci, Panie, najlito�ciwszy Wszechmog�cy.

To pikantne �arcie...

Pieprz�!

- Widzia� ojciec? - Niech ojciec pomy�li o dziecku.

Ale lodownia.

M�dlmy si�.

Obro�co rasy cz�owieczej, ulituj si� nad s�u�ebnic� twoj�.

Ca�uj si� w dup�, �a�osny gnoju!

Cisza!

- �wi�ty Bo�e... - Jest tutaj twoja matka, Harris.

Masz jej co� do powiedzenia? Przeka��.

Tak. Mamo, wyjd� stamt�d, prosz�.

- Smutas z ciebie. - Ja pracuj�.

Na razie, pani Harris.

�wi�ty Bo�e, Ojcze Wszechmog�cy,

wieczny Bo�e, Ojcze pana naszego Jezusa Chrystusa,

tatusiu dzieci�tka Maryi Dziewicy.

�wi�ty Bo�e, Ojcze Wszechmog�cy, wieczny Bo�e,

kt�ry� zes�a� upad�ego tyrana w ogie� piekielny,

kt�ry� pos�a� na ziemi� jedynego Syna, by zniszczy� rycz�cego tygrysa.

Kt�ry� wywali� t� bezbo�n� suk�, Jerri, z telewizji.

Pieprz mnie!

Ojcze, to nie nale�y do rytua�u.

W imi� Ojca i Syna...

- Prosz�, ojcze. Czy�ciutka. - Bardzo dzi�kuj�.

Nie zwalczycie mnie t� broni�.

M�dlmy si�.

Ojcze nasz, kt�ry� jest w Niebie...

Przesta�!

Stul pysk!

Twoja matka ssie w piekle laski.

Cholera...

Sama ssij!

STRASZNY FILM 2

Rok p��niej...

RAZ ZADASZ SI� Z CZARNYM I LOS MARNY

Dosta�e� si� na te zaj�cia, Shorty?

- Mam nadziej�, Cindy. - Przyda�aby si� lepsza ocena, co?

Nie, meta. Mamusia wykopa�a mnie z chaty.

Jednak czego� si� nauczy�em w college'u.

Jak� warto�� maj� ksi��ki.

- Naprawd�? - Tak, popatrz.

Darmowe bibu�ki.

Jak ci si� widzi w college'u?

Raczej w porz�dku.

Ale czasem czuj� si� jak sztywniak.

Wszyscy s� tacy super, ja nie.

Daj spok�j, Cindy. Nie jeste� taka z�a.

Potrzeba ci tylko troch� pieprzu i nowych szmat.

- Szmat? - To w slangu ciuchy.

Zaraz ci� wyluzujemy.

Po pierwsze nie siadaj w ten spos�b.

Wyluzuj, zwis do przodu...

B�d� sob�... Tak, a teraz zr�b tak.

Wstawaj, poruszamy si� troch�.

Prawa, lewa! Prawa, lewa!

Prawa, lewa, prawa, kop!

Wstaw lu�n� gadk�:

"Heja, w pyt� ta kurtka, ch�opie, jarzysz?"

Heja, w pyt� ta kurtka, ch�opie!

- Jarzysz? - Jarzysz?

Mniej wi�cej. Teraz wszystko razem.

Prawa, lewa, prawa, kop!

Heja, w pyt� ta kurteczka.

A teraz kasuj dupsko, laska! Jarzysz?

To jest to, stara!

Jeszcze nie gotowi?

Wyluzuj, stary. Zd��ymy.

Jak my�lisz, stary, na wierzch czy do �rodka?

- Pewnie, �e na wierzch! - Tak my�la�em.

Ju� by�cie byli gotowi, gdyby nie ca�onocna imprezka!

By�o super. Strasznie si� uchla�em!

Obali�em beczk� piwa! Zbudzi�em si� nagi w wannie lodu.

Cholera, Ray, masz tatua�.

Cholera. Jaki?

Ray.

Cholera, ty te� masz tatua�!

Serio? Jaki?

"Mnie pieprzy�."

- Ray... - Mnie pieprzy�.

Ray mnie pieprzy�!

Rowek!

Przesta�, zarazisz mnie grzybic�.

Ej, laska. Masz �wietn� kurtk�.

Lepiej uwa�aj. Jednej takiej zer�n�li dzi� ty�ek i skroili kurteczk�.

Niekt�rzy ludzie to dzikusy.

- Jakie s� nast�pne zaj�cia? - Psychologia.

Te� na nie id�. To w 101?

- Nie, w 302 o dziesi�tej. - Jasne!

Nie wytrzymam. Ale mam przyp�yw!

Przypomnijcie, �ebym zagra�a na loterii.

S�upek nie mo�e nas rozdzieli�. To pech, tak m�wi moje medium.

- Chyba w to nie wierzysz? - Owszem, wierz�.

Jak je�d��? Zadzwo� 1 - 800 - CA�UJ MNIE W DUP�.

PROJEKT "PIEKIELNY DOM" - To wszyscy kandydaci?

Tak jest. Wpisa�em wszystkich, co si� otarli o �mier� na pocz�tek listy.

S� jakie� niez�e panny?

Jak pan pewnie wie, profesorze,

osoby b�d�ce bliskie �mierci statystycznie...

�atwiej poddaj� si� badaniom paranormalnym.

Dlatego oczywi�cie, po�wi�ci�em im szczeg�ln� uwag�.

Dobrze my�lisz, Dwight. Ofiary koedukacji to pewny �up.

Podoba mi si�.

To Cindy Campbell. Typowy syndrom zagubionej osobowo�ci.

Wygl�da na ostro�n�, ale ch�tn�.

A ten?

To Ray Wilkins. Nie rozgryz�em go jeszcze,

ale wydaje si� bardzo ch�tny i zadowolony z naszego spotkania.

A to co?

Przys�a� mi to po rozmowie wst�pnej.

Gdzie� ty znalaz� te dzieciaki?

To ci, co przetrwali Masakr� w Hrabstwie Stevenson.

Fantastycznie!

Te dzieciaki to katalizator,

kt�ry pozwoli nam obudzi� duchy Piekielnego Domu.

Jak je tam zwabimy?

Powiemy im, �e to cz��� zaj��.

Powiemy... przepraszam.

Ze bior� udzia� w badaniach nad zaburzeniami snu.

To przejdzie do historii, Dwight.

Pierwszy udokumentowany, niepodwa�alny dow�d

na istnienie �ycia po �mierci.

Witam wszystkich. Jestem profesor Oldman.

Wybrali�my was do udzia�u w tych zaj�ciach na drodze surowej selekcji.

Otrzymacie najwy�sze oceny automatycznie...

po odbyciu kursu.

Przedmiotem tegorocznych bada� jest bezsenno��.

Sp�dzimy razem weekend w miejscu,

w kt�rym stworzyli�my specjalne warunki.

Poddamy tam obserwacji r��ne zaburzenia snu.

- Rozdam plany... - Ja mog� to zrobi�!

Ja to zrobi�! Mog� sam...!

Do 18.00 wszyscy macie by� na miejscu.

Zostaniemy tam do poniedzia�ku. Do zobaczenia wieczorem.

Zgubi�a� ksi��k�.

HARRY POJJEB

- Jestem Cindy. - Jestem Buddy.

Wygl�da na to, �e sp�dzimy razem weekend.

Chcia�aby� si� um�wi�... na wsp�ln� nauk�?

Na nauk�?

Nie najlepiej wysz�o.

Przykro mi, Buddy. Wygl�dasz na naprawd� mi�ego faceta,

...ale w�a�nie zako�czy�am nieudany zwi�zek.

Nie jestem gotowa, �eby umawia� si� na randki.

Mo�e zostaniemy przyjaci��mi.

Pewnie. Super. Przyjaciele!

No to do zobaczenia, przyjacielu.

Rowek! Jeszcze si� zw�chamy.

Zamknij si� i daj mi �piewa�!

Cze��, ma�y. Jaki� ty s�odki.

Jaki ma�y? Mam ogromnego, paniusiu.

Widzia�a� kiedy� ptaka z takim ptakiem?

- Wymi�kasz, co kochanie? - Tak.

To zmykaj, dupe�ko. Wr��, gdy zapragniesz prawdziwej mi�o�ci.

Jasne...

Obiecanki cacanki!

Przepraszam, dziecko. Przestraszy�em ci�?

Przepraszam. Boisz si�?

Za�piewam ci co�.

"Boga odnajdziesz w �wi�tyni."

Lepiej?

Nale�� do grupy profesora Oldmana.

Jestem Hanson. Dozorca.

- Jak ci na imi�, s�odka dziecino? - Jestem Cindy.

Uderzaj�ce podobie�stwo.

Te ko�ci policzkowe, te same usta.

Te same oczy. Te w�osy.

Masz identyczny nos. Gili, gili!

Zaprowadzi� ci� do twojego pokoju? Ci��ka.

Lepiej schwyc� w siln� r�k�.

Mmm... majteczki...

Czego ty tu nie masz...

Nie zapomnij szczoteczki. Przyda ci si� p��niej.

Gotowe. Za mn�, dziecko. Uwa�aj na m�j zadek. Cofam si�!

T�dy. Jeste�my na miejscu.

Sam pan tu mieszka?

Pr�bowali�my wynaj��, ale jako� nikt nie chcia� zosta� na d�u�ej.

Stara matka Kane.

Stary pan Kane.

A to kto?

Big Daddy Kane.

S�odki.

Tak, to by�a ulubiona zabawka pana.

Nie wiem, co ona tu robi. Przysi�gam.

Czasem wydaje mi si�, �e te zabawki �yj� w�asnym �yciem.

T�dy...

Nie, to nie ten pok�j.

To by� pok�j kochanki pana.

Tak, lubi� t� robot�.

Zamieszkasz w tym pokoju.

Nale�a� do mi�o�ci jego �ycia.

Do jego �ony, Caroline.

Poka�� ci go.

Uwa�aj, ty�eczek przechodzi.

Uwa�aj. Miejsce na ty�eczek.

Jest pi�kny.

Dzi�kuj�, dziecko. Pracuj� nad nim.

Codziennie robi� �wiczenia na po�ladki.

Napinam je mocno, a potem rozlu�niam.

Mocno napinam i rozlu�niam.

- Wspania�a. - Caroline pi�knie w niej wygl�da�a.

W�a�ciwie zawsze �wietnie si� prezentowa�a.

Podejmowa�a kr�l�w i zwyk�ych ludzi.

Nawet prezydenta Stan�w Zjednoczonych.

Nie b�j si�, dziecko. To tylko pan Kittles.

By� ulubionym zwierzakiem pana.

Jest w rodzinie od pokole�.

Popatrz tylko. W og�le si� nie zestarza�.

No, dziecko. P�jd� ju� sobie.

Daj zna�, gdyby� czego� potrzebowa�a.

Jak pan widzi, profesorze, o wszystko zadba�em.

Nawet o dostaw� lek�w i zapas krwi. Musimy by� pewni.

Rozmie�ci�e� te kamery po ca�ym domu?

Pomy�la�em, �e tak b�dzie najlepiej.

Wi�c je�li kt�ra� z naszych panienek b�dzie bra� prysznic,

kt�ry guzik przycisn��, by uzyska� zbli�enie?

Tamten.

Pan wybaczy, profesorze, pa�scy go�cie zacz�li przybywa�.

Wkr�tce zostanie te� podana kolacja.

Dzi�ki, z�ota r�czko.

Jestem dozorc�.

Nowiutkie rolki! Prosz� uwa�a�.

�eby nie upa�� i niczego nie po�ama�.

O naprawd� zabawne. Uderz� w d�onie na aplauz.

Niezwykle mi�o z twojej strony.

- Oklask�w na stoj�co nie b�dzie? - Podnie� mnie.

Rozumiem, do czego zmierzasz.

Sk�d� ci� znam. Ta�czy�e� w STOMP-ie?

Czuj� wyzwanie!

Wyka�� wy�szo�� i odejd�. Na w�asnych nogach.

P�jd� si� przebra� na kolacj�. Do rych�ego zobaczenia.

Dobra. Pobiegn� na g�r�, wskocz� w dres do biegania i schodz� na d��.

Witaj, maluchu. Jak si� masz?

Go� si�, okularnik.

S�ucham?

Powiedzia�em: Go� si�, okularnik.

Powinienem skopa� ci ty�ek.

Odpu��, kole�. To tylko ptak.

Witaj, ptaszyno. Ptaszek chce ciasteczko?

Nie, s�odkiej dupiny twojej mamusi.

Co?

Ptaszek chce s�odkiej dupiny twojej mamusi.

Ani s�owa o mojej mamusi. Nie znasz jej.

Znam. Zer�n��em j� wczoraj.

- Chcesz si� bi�? Zgnoj� ci�. - Dr�� ze strachu.

Pieprz�! Post�pi� jak d�entelmen. Potrzymaj z�ba.

Ej ty, na disco strzy�ony! Chcesz si� bi�? Dawaj!

- Taki z ciebie twardziel?! - Tak, cipko!

Wypu�� mnie, to ci spuszcz� �omot!

Cze��.

- Cze��, Buddy. - Cze��.

Os�aniaj klat�.

Trzeba mie� refleks, decho.

Cze��.

B�dziecie siedzie� ze spuszczonymi koparami czy kto� zaproponuje, �ebym usiad�a?

Ogrza�em go dla ciebie. Najwygodniejsze siedzenie.

Prawie.

Profesorze, czy to ten sam dom,

w kt�rym diabe� op�ta� pewn� dziewczyn�?

Tak twierdzono, ale nigdy nie udowodniono.

Komu przystawka?

Bu�eczki �wietnie wygl�daj�.

S� takie mi�kkie i ciep�e.

Przepraszam, pomy�ka.

- S� pyszne. - Dzi�kuj� ci, moje dziecko.

W�asnor�cznie je szykowa�em.

T�uczone ziemniaki powinny by� ju� gotowe.

Tylko je szybko zamieszam.

Ale dobre...

Wcinajcie.

A teraz czas na indyka. C�� za pi�kny ptak.

Prosz� pozwoli�, �e ja go podziel�.

R�czka odpocznie.

Poradz� sobie. Cho� mi�y z ciebie m�odzieniec.

Zas�u�y�e� na pieszczot�.

Wielu ludzi niejako onie�miela...

perspektywa upieczenia indyka,

ale to naprawd� bardzo proste.

Trzeba tylko zna� jego budow�.

Ma male�ki odbyt, ale do�� du�y, �eby wsadzi� r�k�

do samego ko�ca...

...i nadzia� ile wlezie. Piek� go z wn�trzno�ciami.

Z fiutkami, pochewkami.

Wielu ludzi podlewa indyki t�uszczem, ale ja robi� tak.

Li�� go w ten spos�b

i wsadzam j�zyk do dziurki.

To nie ta. Nie mam poj�cia, co to jest.

Ale i tak wyli��. Tam i z powrotem.

A potem tak go sadzam i...

Nast�pnie szczypta przypraw. Zyskuje w ten spos�b na smaku.

Teraz jest ju� prawie got�w.

Mo�na podawa�.

- Komu skrzyde�ko? - Twoje czy indycze?

Wiem, co tobie posmakuje. N��k�?

Mo�e 2?

Mo�e wezm� swoje i wsadz� ci je w ty�ek po kolana?

Dwight! Uspok�j si�.

Hanson, pozw�l, �e spytam.

Czy w menu jest co�, czego sam nie przygotowywa�e�?

Deser jest zam�wiony.

Zr�bcie miejsce. Oto ciasto!

Komu pierwszy kawa�ek?

Zdaje si� ty masz ochot�.

Podaj jej, prosz�.

Moje zarazki.

Teraz moje.

I moje.

Chod�cie, zagramy.

Cindy, Cindy...

Kto to?

- Chc� ci pom�c, Cindy. - Kim jeste�?

Grozi ci niebezpiecze�stwo. Chc� ci pom�c.

W jaki spos�b? Komu co� grozi?

Zajrzyj do pokoju muzycznego.

- Gdzie jeste�? - Zajrzyj do pieprzonego pokoju.

Refleks, Cindy!

Stara, jeste� do niczego.

Co do tej przyja�ni...

Super przyja�ni� si� z dziewczyn�!

W�a�nie, jestem dziewczyn�. Nie mo�esz mnie tak ostro traktowa�.

To co mamy robi�, do cholery?

Co� �agodnego. Mo�emy rozmawia�,

dzieli� si� sekretami i prze�yciami z przesz�o�ci.

Te rzeczy.

To zalatuje pedalstwem.

Ale jeste� dziewczyn�, wi�c to chyba w porz�dku.

O tak... P�jdziesz co� ze mn� obejrze�?

- Mo�emy po�wiczy� rozmow�. - W�a�nie.

Chc� ci opowiedzie�, co mi si� zdarzy�o w szkole �redniej.

Jedna gor�ca Hiszpanka li�e mi jaja...

- To jest najlepsze... - O Bo�e, patrz!

Kto� tu ma ciot�...

Prowadz� prosto do p��ki z ksi��kami.

To musi by� sekretny gabinet.

Pisz� tu, �e Hugh Kane i jego kochank� zamordowano w tym domu.

Patrz.

- To musi by� jego �ona. - Bo�e, ale� ty do niej podobna!

Tak uwa�asz? Jest naprawd� pi�kna.

Nie ma takich porozdwajanych w�os�w ja ty.

Ani takiej t�ustej cery. No i ty mru�ysz oczy.

Wygl�dasz wtedy, jakby� mia�a zesp�� Downa.

Poza tym szalone podobie�stwo.

Ma idealne cycki. Nie takie spiczaste i dziwaczne jak ty. Ani rozrzucone na boki.

Dobra, dosy�!

O m�j Bo�e, popatrz.

"Caroline" To musia�o nale�e� do niej.

Spadajmy st�d. Nieswojo si� czuj�.

Chwytaj!

Buddy! Mia�am na my�li szkatu�k�.

Co u...?

�RODA

DZI� JEST PI�TEK.

Witaj! Gdybym wiedzia�a, od�wie�y�abym si�.

Przyda�oby si�. Wskakuj na g�r�.

- Masz ochot�? - Do kogo nale�ysz?

Bierz jak swoje!

Nie uciekaj mi...

Wal �mia�o! Nie lubi� ceregieli!

To by� numerek mojego �ycia.

Pani Kane'owa. Czy� to nie brzmi �adnie?

Kochanie, dok�d idziesz?

Zadzwo�!

Za�wirujmy.

- Jak na przyk�ad? - Sam nie wiem.

Poopowiadaj mi jakie� �wi�stwa.

- Nie wiedzia�abym co powiedzie�. - Wymy�l co�.

Dlaczego my�lisz, �e jestem taka ostra?

Bo jeste� bardzo ostr� dziewczynk�.

- Pom�cz� go. - Tak, zr�b to.

- Zrobi� z niego moj� w�asno��. - On ju� jest tw�j.

Wysikam ci si� na twarz!

A potem pierdn� ci w usta!

Tak, a potem obsram �ciany!

Za ostro?

Kiciuniu malutki.

Dobra, wystarczy, kocie.

Chyba wiem, dlaczego jest pan z�y, panie kocie.

Nie chcia�am korzysta� z pa�skiej kuwety.

Ratunku! Futerko mi si� w�ciek�o!

Do�o�y� ci?

Podoba�o si�, kociaku?

Mocniej nie potrafisz?

Walnij mnie z ca�ej si�y.

- M�wi� panu, by� jak nawiedzony. - Theo, widzia�a� to zwierz�?

Nie. S�ysza�am tylko zamieszanie,

ale gdy wesz�am, by�o ju� zdaje si� po wszystkim.

My�li pan, �e sama to sobie zrobi�am?

Chc� tylko podkre�li�, �e koty strzeg� swego terytorium.

Mo�liwe, �e ci� zaatakowa�, co nie znaczy, �e by� nawiedzony.

Mo�e powinny�cie spa� razem?

Co pan sugeruje, profesorze?

M�wi� tylko, �e je�li ten kot rzeczywi�cie zaatakowa�,

mo�e powstrzyma�oby go przed powrotem, gdyby�cie by�y...

Razem.

Przecie� jeste�cie w college'u. Czas, by�cie poeksperymentowa�y.

Nie mo�emy wida� liczy� na pomoc.

Przeciwnie. By�bym zachwycony mog�c pom�c.

No, Cindy, utul� ci� do snu.

Dobry pomys�. Nie zapomnijcie poca�owa� si� na dobranoc.

W tym domu co� si� dzieje, profesorze.

Nie jestem wariatk�!

Raz... dwa... trzy...

Ej, ty!

Chod� no tu na chwil�.

Tutaj...

A kuku!

Zabawisz si�? Pobawmy si�!

To fajna zabawa.

- Co ty wyprawiasz? - Wujek Ray ma dla ciebie zabaw�.

Wyjmij stamt�d palec.

Chcesz si� bawi� z wujkiem Ray'em?

Balonowe zwierz�tko!

DZIENNIK

"Nie mog� d�u�ej znie�� �ycia z nim.

On staje si� potworem.

Podejrzewam, �e mia� romans.

S�dz�, �e sypia z nasz� nia�k�, Victori�.

Pewnie dlatego j� zatrudnia, gdy� nie mamy dzieci."

Cindy, chc�, �eby� wiedzia�a, co si� ze mn� sta�o.

- Witaj, Cindy. - Profesorze...

- Ju� si� na mnie nie gniewasz? - Tego bym nie powiedzia�a.

Prosz� si� rozlu�ni�.

S�dz�, �e ona zaczyna co� podejrzewa�.

Kto?

Twoja �ona.

O m�j Bo�e, to si� sta�o dok�adnie tutaj.

Wr�ci�a...

- I ujrza�a ich. - Kogo?

Czyta�am dziennik w jej pokoju.

Potem znalaz�am w szafce t� sukni�.

Nic wi�cej nie pami�tam.

A ty, Ray?

Kupi�em sukienk� w pi�tek. Zszed�em tu tylko po banana.

Fajna, nie?

Dobranoc, ro�linko.

Wypij t� wod�,

�eby� wyros�a na du�� i siln� marych�.

A potem wypal� ci� raperzy.

I zrobi� ca�� mas� g�upot, kt�re przewal� im kariery.

Dobranoc, dziecinko.

�eby tak zmieni� si� w fors�!

Firma Fonograficzna Odsiadka przedstawia "Hip Hopow� Gwiazdk�".

Na p�ycie us�yszycie klasyki jak "Go� si�, zboczu Miko�aju"

czy "Jaka pyszna panna, d�ba staje ko�".

Kt�� m�g�by zapomnie� "Na�panego Ba�wanka"?

No i co powiecie na "Na ga��zce gumka trzaska",

"�nie�ek da� nam czadu", "Chodz� noc� wodne faje"

...i wiele innych.

Kupi� to.

Przepraszam, nie chcia�em wyjara� twoich krewnych.

Nie zrobi�em tego sam. Whitney i Bobby mi pomogli.

O m�j Bo�e...

Cholera, co� si� pali.

Ja si� pal�!

Mam pomys�.

- Trzymaj si�, Shorty. - Nie ratujcie mnie jeszcze.

To spawa jak jasna cholera!

Zaci�gnij si� ile wlezie.

Do dupy z takim jaraniem...

Od��� Shorty'ego, to dostaniesz chipsy.

To pali bardziej, ni� p�yn do trwa�ej.

W tym domu dzieje si� mn�stwo dziwnych rzeczy.

Tu chodzi o co� wi�cej, ni� powiedzia� profesor.

Zesz�ej nocy znalaz�am ukryty pok�j

i wycinki z gazet o Kane'ie.

To by� naprawd� z�y cz�owiek.

Znalaz�am te� zdj�cie jego �ony.

- Ale� ty do niej podobna! - Tak my�lisz?

Tylko nie ma tak porozdwajanych w�os�w ani takiej t�ustej cery.

No i ty czasem mru�ysz oczy i wygl�dasz jakby� mia�a zesp�� Downa.

Tak, jeste�cie identyczne. Tylko �e ona ma idealne cycki,

a twoje wygl�daj� jak u starej samicy orangutana.

Trzeba by za�o�y� nelsona, �eby poliza�.

Dobra, dosy�!

My�l�, �e ona go zabi�a, i teraz on na mnie poluje.

Ju� to widz�!

Dzie� dobry, Dwight. Pomog� ci.

Nie potrzebuj� pa�skiej pomocy. Sam podo�am.

Profesorze, musimy porozmawia�.

O co chodzi?

Uwa�am, �e powinien pan rozwa�y� skr�cenie eksperymentu.

Ten duch coraz bardziej si� panoszy.

My�l�, �e wszyscy jeste�my tu zagro�eni. Musz� tupn�� nog�,

stan�� w obronie tego, w co wierz� i zarz�dzi� koniec.

To ja jestem tu od zarz�dzania ko�ca.

Stoimy u progu czego� wielkiego.

Poza tym jeszcze chwila, a sobie u�yj�.

Autobus przyb�dzie w poniedzia�ek. Nikt si� st�d wcze�niej nie ruszy.

Oto klucze do bramy. Nikomu ich nie dawaj.

S�uchajcie, my�l�, �e profesor co� knuje.

S�ysza�em jak Dwight m�wi� mu, �e w tym domu by� mo�e jest duch,

- ...�e mo�e nam co� grozi�. - O nie, tylko nie duch!

- Co to za duch? - Ja spadam.

Brama zamkni�ta. Tylko Dwight ma klucze.

Przynie� mi wazelin�, banana i ta�m� klej�c�.

- Kulasy mu przetr�c�. - Zar�bi� go na amen!

Zostawcie mnie z nim na 5 minut, a zdob�d� klucze.

Witaj, Dwight.

Cze��, Theo.

Nad czym pracujesz?

Taki ma�y eksperyment...

Praca, praca, praca. Nigdy nie robisz nic innego?

Te badania mog� przynie�� istotne wyniki.

Mo�e i profesor zamydli� oczy wszystkim innym,

ale ja wiem, kto stoi za t� operacj�.

Tak?

I to w�a�nie mnie w tobie podnieca.

Jeste� taki m�dry.

No i te seksowne oczy...

- W��czy� muzyk�? - O tak...

Dwight, podobno ty jeden masz klucze do bramy.

Zgadza si�.

A gdybym...

Zapragn��a po�yczy� te klucze?

Bo�e na wysoko�ciach...

Nie mog�.

Mo�esz, kochanie.

Ty pomo�esz mi daj�c klucze,

a ja pomog� tobie daj�c ci...

Zaczekaj!

Nie potrzebuj� twojej pomocy, jasne, damulko?

Sam mog� to zrobi�!

A wi�c to jest tw�j tajemny pok�j.

C��, to si� nie uda, prawda?

Profesorze...

Podejd� tu.

T�dy, przystojniaku.

Czy my si� sk�d� znamy?

Chod� tu.

Droczysz si�? Gdzie jeste�?

Tutaj, kochanie.

Wszyscy obecni? Idziemy.

On nas st�d nie wypu�ci. On nas zabije.

Prosz�, Ameryk� odkry�a!

Szybko! Do laboratorium!

Wszyscy macie przesrane!

Zamknij drzwi.

Musimy go unicestwi�.

Jak zniszczy� co�, czego nie wida�?

Zgoli� w�osy �onowe i na�o�y� na 2 tygodnie szampon.

U�yjemy tych pistolet�w.

Wytwarzaj� strumienie skupionej energii,

kt�ra uszkadza kom�rki ektoplazmy i niszczy duchy.

Nie mam wi�cej amunicji, wi�c zu�ywajcie j� rozwa�nie.

Oszcz�dza� amunicj�!

Moja wina.

Istnieje spos�b, by�my zobaczyli tego ducha.

Musimy na�o�y� te oto termo-gogle.

Reaguj� na ciep�o cia�a ludzkiego. Maj� tak� moc,

�e wykrywaj� wszelkie p�yny organiczne.

Nawet, je�li zosta�y dok�adnie wytarte.

Co?

Ze wykrzywi�y mi si� okulary?

S�uchajcie - ten duch mo�e by� niewidzialny,

ale mamy nad nim przewag�: Sprz�t na najwy�szym �wiatowym poziomie.

Jak b�dziemy si� kontaktowa�? Mamy kr�tkofal�wki?

Nie, ale dysponujemy tym.

Papierowe kubki...

Fundusze wyczerpa�y si� po zakupie pistolet�w i gogli.

Dobra, rozdzielmy si�.

Chwila moment!

Dlaczego, kiedy co� si� dzieje i nale�y trzyma� si� razem, wy biali

- ...zawsze ka�ecie si� rozdziela�? - Racja, powinni�my trzyma� si� razem.

- W�a�nie. - Ma racj�.

Dobra. Wy troje, za mn�!

To pech!

Zginiemy.

- S�yszysz? - Pewnie!

Gdzie Shorty?

Nie wiem.

Ty tu zaczekaj. Zaraz wr�c�.

- Co to? - Nie wiem.

To chyba kot�ownia.

- Chod�my. - Czekaj!

W tej gazecie pisali, �e Hugh Kane zosta� zabity w kot�owni.

Sp�jrz. Tyle popio�u.

KARTY WYBORCZE Z FLORYDY

Co robisz?

Rozdzielmy si�. Spotkamy si� w drugim ko�cu.

Powodzenia.

Kocham ci�.

ZABIJ J�

Jaki� potw�r mnie goni. Co zrobimy?

Mam!

Cholera! Dlaczego ta suka przywlok�a go tu ze sob�?

Mo�e mnie nie zauwa�y.

Na pomoc! Brenda!

Cholera! Widzia�a mnie. No dobra...

Dzi�ki ci, Panie.

Niech to g�wno zer�nie jej bia�e dupsko i zniknie.

A niech to! B�agam, umieraj.

O m�j Bo�e, Brenda, zginiemy!

Mog�a� sama zgin��, gdyby� trzyma�a g�b� na k��dk�!

Nadchodzi!

Co to? Potw�r?

To szkielet. Ko�ci.

Ucieka�aby� przed Ally McBeel?

Zamknij ryja.

Patrz - dostaje sza�u.

Przepraszam, panie szkielet. Prosz�.

Nabra�am ci�!

Mi�ego odlotu.

Mam pomys�. Chod� tu.

Bardzo �mieszne!

- Wyno� si� st�d. - Wr�c� i z�oj� tu komu� ty�ek!

Brendo, jeste� taka odwa�na.

Wiesz, jeste� moj� najlepsz� przyjaci��k�.

Nic wam nie jest?

Sterta ko�ci to za ma�o, �eby mnie przestraszy�.

- Z�apa� Buddy'ego. - M�j ty�ek!

- Zr�b co�! - Dobra.

- Co z nasz� przyja�ni�? - To przesz�o��.

B�dzie mi ciebie brakowa�.

Bierz m�j pistolet.

Nic ci nie jest?

Krwawisz. Chod�, w laboratorium jest chyba apteczka.

Hugh, kochanie!

Gdzie jeste�?

Kochanie, jeste� tam?

Hugh, kochanie, musz� z tob� porozmawia�.

Wyno� si�!

- Zostaw mnie w spokoju. - Kochanie, mo�emy si� przecie� dogada�.

Je�li b�dziemy trzyma� si� razem, nikt nie zdo�a nas skrzywdzi�.

Chodzi�o mi tylko o seks.

- Dlaczego nie chcesz ze mn� rozmawia�? - Zarazi�a� mnie wszawic� �onow�!

Wypadasz z gry. Do widzenia.

Cze��, jak si� masz?

Tylko nie ca�uj.

Nie zdejmuj tego. �licznie ci w tym.

Nie psuj nastroju.

Zastanawia�em si� nad t� przyja�ni�.

�aden przyjaciel tak si� o mnie nie troszczy� jak ty.

Mo�e Ray, ale on robi to w inny spos�b.

Przynosi mi kwiaty, przygotowuje k�piele.

Kiedy budz� si� w nocy z krzykiem, Ray jest przy mnie, tuli mnie.

Jednak ta noc mo�e by� nasz� ostatni� wsp�ln� noc�,

pomy�la�em wi�c...

- �eby zacie�ni� nasz� przyja��. - Tak.

Dok�adnie tak samo pomy�la�am.

To mo�e by� nasza ostatnia noc w�r�d �ywych.

- Chc� j� w pe�ni wykorzysta�. - Ja te� tak pomy�la�em.

Chc�, by�my mogli zrealizowa� nasze najskrytsze fantazje.

Ja na przyk�ad zawsze chcia�am chodzi� po ksi��ycu.

A ty? Co chcia�by� zrobi�?

On tu jest.

- Zamkn�� nas! - Wzywaj pomocy.

Halo, s�yszycie mnie?

Zg�o�cie si�!

No odbi�r! S�yszycie mnie?

Mamy k�opoty.

Nie s�ysz�. To pewnie przez te �ciany.

Zosta� na dole, ja sprawdz� na g�rze.

- Pom�c ci? - Nie!

- Za kogo mnie masz? - Chcia�am by� mi�a.

- Kryj mnie. - Co mam zrobi�?

Kryj!

Nie dos�ownie. Poruszam si� ruchem w��owym.

Nauczy�em si� tego w marynarce handlowej. Dwa lata s�u�by.

2 lata pe�za�em w Wietnamie.

Patrz, co potrafi kaleka.

O cholera!

Wiem, jeste� dumny, ale...

Nie zbli�aj si�, landryna!

Co my zrobimy? Zimno mi.

Z zimna straci�em czucie.

- A to czujesz? - Nie, spr�buj troch� wy�ej.

A to?

Masuj dalej.

Cindy, prosz�! To sprawa �ycia i �mierci!

Prosz� ci� w imi� mi�o�ci.

Dobra, Buddy. W imi� mi�o�ci.

Cindy, nie wiem jak d�ugo jeszcze wytrzymam.

Tylko si� nie �egnaj.

Wyjdziesz st�d, b�dziesz �y�,

b�dziesz mia� mn�stwo ma�ych dzieci,

umrzesz jako stary cz�owiek

...w ciep�ym ���ku. Nie tutaj!

Nie w ten spos�b! Rozumiesz, co m�wi�?

Przyjazd do tego domu by� najlepsz� rzecz�, jaka mi si� zdarzy�a.

Mnie te�.

- Jestem wdzi�czna. - Nie poddawaj si�...

Za nic!

S�abo mi.

- Dochodz�... - Wracaj!

No, Dwight Hartman, nadesz�a chwila twojej chwa�y.

Dalej, Kane, poka� si�!

Nie potrzebuj� nawet termo-gogli.

I jak?

Kane, g�odny jeste�? Co powiesz na ma�� przek�sk�?

Mam ci�!

Wiem, nad czym my�lisz.

Wystrzeli�em 3 kule czy 117?

I jak, zadowolony, prymitywie?

Zadowolony?

- Tak czy nie? - Strzelaj, sukinsynu.

W porz�dku.

Poka� co potrafisz, u�omny.

Pomocy!

Z�ap mnie za r�k�.

Spadniesz, je�li si� nie z�apiesz.

Podaj drug�.

Jest za s�aba. Z�ap za t�.

- Nie, zabieraj j�. - Z�ap si�!

Nie. Dlaczego ja?

Dobrze ci s�u�y�em. Nie r�b mi tego.

Dobra, Buddy. Czas, �eby�my st�d wyszli.

- Roger, zg�o� si�! - Ray, tu Cindy.

Nie chc� m�wi� z Cindy, poprosz� Roger'a.

Roger, nie �wiruj!

Duch si� zbli�a. Buddy jest ranny.

- Podaj swoje wsp��rz�dne. - Jestem za tob�.

Dzi�ki Bogu. Gdzie jest Shorty?

Nie wiem. By� tu przed chwil�.

Pom�� Buddy'emu w laboratorium, ja sprawdz� na g�rze.

Dobrze pachnie.

Witaj, Cindy. Przywitaj si� z Cindy, Shorty.

Witaj, Cindy.

Dobrze si� czujesz? M�w do mnie.

Morfina? Chloroform? Silne �rodki uspokajaj�ce? Na�pa�e� go.

Nie ja. To wszystko nale�y do niego.

Kto jest got�w na g��wne danie?

Ja.

Hanson, nie r�b tego.

Co jest, zdziwko? Niez�e barszczycho!

Kto �pa, ten tak ma.

Cholera...

Pieprz gupika.

- Cindy, co si� dzieje? - To Hanson. Jest op�tany.

Na niego.

Anio�ki.

Nic ci nie jest?

Nie czuj� n�g.

- Nie czuj�... - Nigdy ich nie czu�e�.

Nic ci do tego.

Zbierz pozosta�ych. Do��czcie do nas na g�rze.

Ty zosta�. Ray, potrzebuj� twojej pomocy. Daj mi sw�j pas.

�uraw.

Przyczajony tygrys.

Pijana ma�pa.

Szalona krowa.

Sukinsyn!

Kurza �apka.

Zbierajcie si�.

Ray, w ty� zwrot.

Kto� musi go zwabi� na tamten podest.

Dobra, ja to zrobi�.

- Mog�... - Nie, duch na mnie poluje.

Pyta�em czy mog� zatrzyma� tw�j komputer, je�li umrzesz.

Jak tylko duch tam wpe�znie, natychmiast schod�.

W ty� zwrot.

Hugh Kane, chcesz mnie, wi�c mnie bierz.

Ju� si� nie boj�.

Uka� si�.

- Zr�b co�. - Nie mog�. Ona wci�� jest na pode�cie.

- Je�li przekr�c� w��cznik, zginie. - Cindy, zejd�, bo zginiesz.

Z drogi. Id� po ni�.

- Dlaczego on tak wolno biegnie? - Ray, szybciej!

Dobra.

W��cznik!

Teraz b�dziesz moja. Na zawsze!

Ray, ocali�e� mnie. Nic ci nie jest?

Nie, mia�em mi�kkie l�dowanie.

Shorty, ty �yjesz.

2 miesi�ce p��niej...

Tak, to by�o naprawd� traumatyczne prze�ycie.

Min��o troch� czasu, nim odzyska�am spok�j.

Lecz odk�d opu�cili�my tamten dom i wr�cili�my do szko�y,

wiem, �e wszystko b�dzie dobrze.

Bo�e, zamknij si� wreszcie!

Dlaczego mnie tam nie zostawi�a�, �ebym zdech�?

Daj sznurka, to si� powiesz�. Prosz�, wieszam si�.

Cze��, tato. Dobrze si� bawisz na wakacjach?

Ptaki to czyste zwierz�ta. Nie sprawia k�opot�w.

Niech to szlag, czego� ty doda�a do tego ziarna?

Tato, przyszed� Buddy, musz� ko�czy�. Kocham ci�, pa.

To by�o co�!

- Niespodzianka. - Os�aniaj klat�.

Trzeba mie� refleks, z�amasie.

Uwa�aj, pszczo�a.

Nikt nigdy nie by� w stosunku do mnie tak opieku�czy.

To obowi�zek twojego m��czyzny.

Dwa hot dogi.

Buddy, trzymaj go!

- Wr�ci�em po ciebie. - To si� nie dzieje naprawd�...

Owszem.

Odt�d zawsze b�dziemy razem!

Nie!!!

Tak!!!

- S�ysza�e� co�? - Nie.

Niczego nie s�ysza�em.

Synchro: Pele144

.:: Napisy24 - Nowy Wymiar Napis�w ::. Napisy24.pl

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.