Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
NETFLIX - SERIAL ORYGINALNY
Mamy wolne z okazji jakiegoś pomniejszego święta,
którego nie uwzględnia mój kalendarz pomniejszych świąt?
Nie, wszystko już zrobiłam.
Przecież dopiero wpół do dziesiątej.
Wstałam o szóstej i ogarnęłam wszystko.
Skoro mam pracować sama, muszę się wprawiać.
Okazuje się, że można sporo osiągnąć bez niedorzecznej paplaniny.
Myślałam, że razem porozmawiamy z prawniczką o Omni Techu.
I że przestaniemy nazywać moje swobodne dywagacje
„niedorzeczną paplaniną”.
Rozmawiałam z Cheryl
i zatwierdziłam nakaz zaprzestania działalności.
Wszystko załatwione.
Możemy porozmawiać? Proszę.
Zrobię ci martini.
To nie herbatka.
Chociaż pokaż mi to pismo.
Klamka zapadła. Załatwiłam to.
Chciałabym to współzałatwić. Jestem współsprawczynią firmy.
Miło będzie dla odmiany być nadawcą nakazu zaprzestania.
Właśnie, znów dzwonili ze Związku Magików.
A, ci.
Proszę.
Dziękuję.
Zobaczmy...
Po pierwsze, data nie pasuje. To nie lipiec.
Właśnie że tak.
Jasne.
Tylko cię sprawdzałam.
Chyba że ty sprawdzałaś mnie?
Przecież wiem, że jest lipiec.
- Przeczytasz to czy nie? - Czytam.
Trzeci akapit to istne bagno.
Nic tylko „niniejszym” i „jednakowoż”.
Tonę w najdłuższym zdaniu świata.
Znam to uczucie.
Działasz solo, ryzykujesz otrzymywanie pism.
Zdaje się, że działanie solo jest ostatnio na topie.
„Rozpakujmy” nieco tę ostatnią uwagę.
„Rozpakowałaś” sprawy z Jacobem?
Najpierw chcę to obgadać z tobą.
Ja ci w tym nie pomogę.
Powiem „jedź”, uznasz, że mi nie zależy.
Powiem „zostań”, będziesz zła, że rozdzielam cię z facetem.
I tak źle, i tak niedobrze. Pomów z kimś innym.
Wolę powałkować temat z tobą.
Tyle że ja idę na górę.
Widzisz? Znikam.
Zostały tylko nogi.
I już mnie nie ma.
CENTRUM KULTURY LA JOLLA
TEATR KOMUNALNY NEW LEAR PREZENTUJE 1776
TEATR NIE DLA PEDAŁÓW
FACECI I LALECZKI, NIE FACECI
GEJE WARA OD MUSICALI
Myślisz: „Co to za debile”?
Owszem. Witaj, Steve.
Cześć. Wszystko w porządku?
Taki dublerski dowcip. Serio, wszystko w porządku?
Tak, bez obaw. Co to za jedni?
Banda dewotów z El Cajon.
Zawsze protestują, bo jesteśmy gejowskim teatrem.
Są nieszkodliwi, zignoruj ich.
Po wczorajszym fiasku mamy poważniejsze problemy.
Jak miło. Dzięki, Steve.
Starsi przodem.
Gwiazdy przepuszczają dublerów.
Wydech od głowy do kolan,
i sięgamy między nogami...
Super „Szczęśliwy bobas”, mamo.
Dzięki. To kwestia zwieraczy.
Naprawdę wymiatasz. Niepokojące.
Musisz oddychać.
To mój problem? Nie oddycham?
A myślałem, że to joga jest beznadziejna.
Masz rację. Beznadzieja.
Kto chce chipsy?
Od kiedy nie cierpisz jogi?
Czy ja wiem...
Chyba od kiedy zastanawiam się, czy lubię Santa Fe.
- Jedziesz do Santa Fe? - Może.
Będziesz zachwycona tym miastem.
Na Canyon Road jest mnóstwo świetnych galerii.
No i muzeum Georgii O'Keeffe. Pustynna syrena.
Zatrzymałem się tam kiedyś w ekowiosce.
Planujesz z Jacobem wyprawę?
W pewnym sensie.
On tak jakby rozważa przeprowadzkę
i wstępnie sugerował, żebym mu być może...
towarzyszyła. Na stałe.
- Nowy Meksyk? - Na wieki?
Czym jest wieczność?
Wysoka przestępczość.
Ekodom cuchnął beknięciami.
O'Keeffe nienawidziła Żydów.
Rety.
Przepraszam, mogłam wam to przekazać inaczej.
Grace się do mnie nie odzywa, muszę się wygadać.
Daj spokój, mamo. Nie wiedzieliśmy, że to tak poważny związek.
- To mój facet. - Świetnie.
Chyba liczyliśmy, że poznamy go bliżej.
Że ty poznasz bliżej Allison,
no i że ona i Jacob też się zaznajomią.
Jest powód, byśmy lepiej ją poznawali?
Właśnie?
Spokojnie.
Rozmawialiśmy o tym, że pogadamy o kolejnym kroku.
Serio?
Świetnie.
Ty może podejmiesz kroki, ja też.
- Kroki to nic złego, prawda? - A co z Grace?
Bardzo na sobie polegacie.
Pewnie ją to wszystko poruszyło.
Kto to wie? Nie chce ze mną gadać.
Emocje zwykle ukrywa pod twardym pancerzem.
Coś jak lizak z nadzieniem.
Trzeba się nalizać, żeby móc się wgryźć.
Poradziłaś sobie z masą takich lizaków.
To jak, wyjedziesz?
Bladego pojęcia nie mam.
Muszę to przemyśleć.
Cokolwiek postanowisz, poradzimy sobie.
Ja się trochę pomazgaję,
a Coyote popełni serię alternatywnych pieśni.
Które będę hołubić.
Santa Fe jest w zasięgu samolotu, pociągu lub auta.
Nie stać mnie na nie, ale za to wsiądę w autobus.
W autobusie wymiotujesz.
To ja.
Wiedziałam, że któryś z was.
- W ten sposób? - Właśnie.
- Czekamy, aż wyjdą? - Tak.
Coś w rodzaju: „Geje do domu!”.
Przepraszam, ale to mnie oburza.
Nie na miejscu te plakaty.
- Wolność słowa. - To prawo, nie alibi.
Co? Grasz pan w tym?
Niestety, nie obsadzono mnie.
Przyniosłem coś na ząb mężowi, który gra Johna Adamsa.
Z tego, co wiem, Adams nie był homo.
Historycy wciąż debatują
nad seksualnością kilku z autorów konstytucji.
Ty i pozostali pedzie możecie sobie debatować do woli. W piekle.
Do piekła trafisz ty i twoi towarzysze.
Cofnij się pan.
Wolność słowa i stania gdzie się chce.
- Cofnij się. - Zabieraj paluch z mojej klaty.
Nie każ mi tego powtarzać, pedale.
Jak mnie nazwałeś?
Zdaje się, że jesteś pedalskim lachociągiem.
No nie!
Tatusiu, jestem mokry!
Coś pan?!
- Spadaj stąd. - Właśnie.
Co on tu...?
Co tu w ogóle robią dzieci?
Dokąd idziesz taka odpicowana?
Powiedzmy, że na zakupy.
Nowa pomadka, postawiony kołnierz,
chyba stringi...
Po zakupach jadę na premierę Roberta.
Do tego mocna woda kolońska.
Wpadłaś, paniusiu. Gadaj.
Powiem ci, ale nie pojedziesz ze mną.
Dokąd to rzekomo nie jadę?
- Do Omni Techu. - Pismo przyniosło skutek?
Nasza prawniczka spotyka się z ich prawnikami i ze mną.
Poważna sprawa!
Daj mi pięć minut, włożę tylko koncertową sukienkę.
Nie musisz się przebierać. Załatwię to.
Masz stawić czoło ważniakom, a to moja domena.
Myślałam, że jest nią wkręcanie włosów w maszynę do lodu.
Straciłam wtedy mnóstwo włosów.
Przypominam, że wciąż stanowię połowę tej firmy.
Jadę z tobą, czy ci się to podoba, czy nie.
Jestem jak erozja plaż: nie ma na mnie rady.
O Boże.
Zgoda, ale rozmowy zostawimy prawniczce.
Żadna z nas się nie odzywa. Jasne?
Dobra, ale ja prowadzę.
Ja prowadzę.
To mój drugi komplet kluczyków, który zniknął w kratce odpływowej.
Tym razem sama je upuściłaś.
Bo krzyknęłaś: „Goni cię!”.
Myśląc, że to nietoperz.
Gdyby to był nietoperz, a teraz wiem, że nie był,
miałby wściekliznę i dziękowałabyś mi za uratowanie ci życia.
To ty wieszasz na drzewach owoce i napisy „Dla nietoperzy”.
Muszą coś jeść.
To twój alarm osobisty?
Owszem. To auto nie ma żadnych bajerów, więc używam go
zamiast systemu OnStar.
To praktycznie wózek golfowy.
Za ten podły tekst każę ci mówić o uczuciach.
Nie. Ty milczysz i ja milczę, pamiętasz?
Poćwiczmy.
Zgoda.
Witaj, Frankie. Mam nadzieję, że świetnie się dziś czujesz.
O mało nie zaatakował mnie nietoperz, ale poza tym super.
Pamiętaj, nie musisz patrzeć na zewnątrz.
Wszystko, co ci niezbędne, masz w środku.
- Fakt. - Jaja sobie robisz?
Ponoć nie chcesz rozmawiać.
Co nie znaczy, że mam słuchać twojej rozmowy z sobą.
Czasami życie lubi miło zaskakiwać.
Zamknij oczy...
Nie!
- Jestem zdrowa, uzdolniona... - Tylko ciut wyjechałam za linię.
No cóż, że ze Szwecji?
No cóż, że ze Szwecji?
Myślałem, że wyszedłeś.
Jak widać, nie wyszedłem.
Jestem spóźniony na ostatnią próbę, której bardzo potrzebuję.
- Pomóc ci? Czego szukasz? - Miętówek.
Abigail Adams narzeka na mój oddech,
a gdy milczę, podtapia mnie swoją śliną.
Dziękuję.
Co jeszcze się przyda?
Co jeszcze się...?
Premiera będzie hitem.
Nie masz się czym martwić.
Owszem, mam.
Peter wciąż zmienia moją pierwszą scenę,
a w tych głupich butach nogi wyglądają jak bochny chleba.
Pamiętasz, wspominałem ci o pikietujących.
Ponoć jakiś nadęty idiota wdał się z którymś w bójkę
i rzucił napojem w niewinne dziecko.
- Nie nazwałbym go idiotą. - A ja tak.
Takich należy ignorować, nie dawać im władzę.
Teraz jest ich trzykrotnie więcej.
A rano w teatrze był reporter i robił wywiady.
- Reporter? - Tak.
Mój dubler powiedział mi
po udzieleniu wywiadu i pozowaniu do zdjęć.
Rozgłos może napędzić sprzedaż biletów.
Ten rodzaj rozgłosu - wręcz przeciwnie.
Właściciel teatru grozi zdjęciem sztuki
po premierze.
Grozi nam los Moose Murders!
Nie znam tej sztuki, ale brzmi fatalnie.
Jest fatalna!
O Boże... Czy ja jestem kiepski?
Dlatego mój dubler kręci się w pobliżu?
Może powinni zdjąć ten spektakl?
Niepotrzebnie przyjąłem tę rolę.
Panikujesz.
Wiem! Jestem wrakiem! Przytul mnie!
Nikt nie zdejmie tego spektaklu, obiecuję.
A ty będziesz świetny.
- Naprawdę? - Tak.
W razie tremy odszukaj mnie na widowni.
Będę chłopcem oglądającym cię z błyskiem w oku.
Już mi lepiej.
Dziękuję, chłopcze z błyskiem w oku.
No cóż, że ze Szwecji?
Moje klientki mogą udokumentować prace badawcze i rozwojowe
nad Ménage a Moi
do każdego e-maila, faksu, listu i odręcznej notatki.
Nasz klient też ma dokumentację.
Która pewnie powstała już po ukazaniu się artykułu
- o wyrobie moich klientek. - O co ci chodzi, Cheryl?
Na początek, zmień ton, Keith.
A potem?
Przyznaj się do błędu i skończymy spotkanie.
Mam propozycję.
Omówmy wasze pismo punkt po punkcie...
Wtajemniczcie mnie, udam zainteresowanie.
Nick Skolka, szef firmy.
- Dzień dobry. - Witam w Gwieździe Śmierci.
Nick Skolka. A wy to kto?
Miło pana poznać, panie Kolka.
Mój ojciec nazywał się Kolka, ja jestem Skolka.
Ja tam słyszę „Kolka”.
- Co panie sprowadza? - Pozew o naruszenie patentu.
Stańcie w kolejce. Racja, Keith?
Miał pan nie uczestniczyć w spotkaniach.
Co wam ukradłem?
Unikamy słowa „kradzież”.
Nasz wibrator.
Mam masę dodatkowych pytań.
Nasza prawniczka odpowie.
- Nie lubię prawników. Racja, Keith? - Tak, tato.
Wszyscy z bajeranckimi piórami i brulionami, wypierdalać.
Kiepski pomysł.
Nie bez powodu wymiksowałeś się z Projektu Niewinność.
Ty też możesz wyjść, Cheryl.
Nie popieram.
Ja też nie.
Wiesz, że masz piękne oczy?
Litości.
Poradzę sobie.
Zaczynajmy.
Przecież nie ma pozostałych.
Franklin do Livingstona,
Livingstone do Jeffersona,
Jefferson do mnie, a ja robię tak.
Panie Sherman, niech pan pisze nową wersję
Pan nie budzi kontrowersji
- Fakt niezbity - Jeśli zrobię to ja
Poprawkom nie będzie końca
Jestem wredny, nielubiany Pan to wie
I owszem
Dlatego powiadam Ty to napisz, Rogerze
- Tak ty - Boże uchowaj, nie
Ty, Rogerze Shermanie
- Ale - Ty
- Ale - Ty
Jak ja się w to wpakowałem?
Przez szereg pomyłek.
Gdzie reszta aktorów?
Dobre pytanie.
Nie mogą zaparkować przez tę pikietę.
Świetnie. Gdzie zaparkują nasi bliscy?
Nie możemy pozbyć się tych ludzi?
Na początek skupmy się na was.
Czy ktoś pamięta choreografię z piórem?
- Ja! - Dzięki Bogu.
Zaprezentuj, Steve.
Jest bardzo prosta. Śpiewam:
Tak, ty, Rogerze Shermanie
Ty! Roger odpycha pióro.
Ty! Znów je odpycha.
Ty! I bierze je.
Tak robiłem
Od początku!
Proszę!
Teraz chata wydaje się ogromna, jak Biały Dom.
Tak idziesz na premierę?
No co? Pięknie sprane dżinsy.
- Z musztardą? - Szlag.
Po drodze jadłem hot doga.
Niezła akcja z mamą, co?
Nie chcę, żeby się przeniosła.
Ja też nie, ale chyba musimy się z tym oswoić.
Chyba że...
Coś z Nie wierzcie bliźniaczkom albo z Goonies?
Można spróbować.
Jeszcze jak.
Albo pojechałbym z nią.
Mam domek na kółkach.
Ale nie masz auta. Zamierzasz go ciągnąć jak rikszę?
Przestań. Nie, za daleko.
Daj mi chwilkę.
Mówiłeś serio, z Allison to poważna sprawa?
No tak.
- Rozmawialiście o ślubie? - Raz czy dwa.
Z nią? O tym, że ożenisz się z Allison?
- Coś ci się nie podoba? - Nie.
Ale jest ciut dziwna.
Sam jesteś dziwny.
Ostatnio na kolacji rozmawiała z jedzeniem.
Przepraszała, że musi je zjeść.
Jak lekka dziwaczka?
Przestań krytykować moją dziewczynę.
Trudno planować z kimś przyszłość, gdy wszyscy ją opluwają.
- Ja jej nie opluwam. - Właśnie że tak. Jak wszyscy.
Mam tego dość.
Nie miałyśmy wyboru. Musiałyśmy wezwać Omni Tech
do zaprzestania produkcji wibratora Tres Belle.
Ale zbieg okoliczności. Wasz wibrator też ma francuską nazwę.
Pierwsze wpadłyście na to skojarzenie?
Nie jesteś na to za duży?
My to małe żuczki.
Nie takie jak ty, Nick.
Ty jesteś wielki.
Doszedłem do tego kosztem takich małych firm jak wasza.
Co będzie, gdy prasa zwęszy temat?
„Omni Tech wykorzystał dwie staruszki”.
Nie widzę tu staruszek.
A ja owszem.
Ustalmy, na czym stoimy.
Ty to ta stuknięta.
A ty jesteś najwspanialszą kobietą, jaką znam.
Przejdźmy do meritum. Nie lubisz prawników.
Ja też zdecydowanie nie. Kiedyś byłam żoną prawnika.
Na pewno zdołamy załatwić to na własną rękę.
Mam pomysł.
Może zapomnę o całej sprawie przy kolacji?
Ja na pewno zgłodniałam.
O nie. Wyjaśnijmy sobie coś.
Usiadłyśmy na stole, demonstrując swoją siłę, nie seksowność.
- Frankie... - Powiesz, że władza i seks
to jedno i to samo. Zgodziłabym się z tobą w innych okolicznościach.
Co jest grane?
Musimy poczekać, aż się zmęczy.
Zjadłam sporo orzeszków, mogę gadać godzinami.
- Ale nie zrobisz tego. - Właśnie że tak.
Masz przestać pajacować i podkradać nam pomysły.
Czyżby?
Porozmawiajmy w cztery oczy.
Już my sobie porozmawiamy. W sądzie.
- Tego chcecie? - Tak.
Naradzę się ze wspólniczką
- na boku... - To zbędne.
Jesteś wstrętny, a twoja firma to dno.
No to do zobaczenia w sądzie.
Przynajmniej znów się spotkamy.
Ale czad! Jestem nakręcona.
Nakręcona, powiadasz?
Świetnie, bo mamy przesrane!
Geje do domu!
NIE CHCEMY GEJÓW
Geje do domu!
Gdzie masz pepsi?
To był napój z małej wytwórni „Pan Bąbelek”.
Chciałem przeprosić za swoje zachowanie.
Liczę, że zapomnimy o różnicach poglądów i pozwolimy linijkom...
Lesbijkom!
...tekstu płynąć ze sceny bez przeszkód dziś wieczór.
- Teraz tym nas obrzucisz? - Nie!
Jako dumny protestujący, wiem, jak ważne jest nawodnienie organizmu.
Wielokrotnie zemdlałem w upale,
a choć już jest wpół do siódmej, słońce wciąż może zaszkodzić.
Przekazuję tę wodę na znak pokoju.
Liczę, że nauczymy się żyć w zgodzie i wzajemnym szacunku.
Pięknie. Dajesz świetny przykład synowi.
Marnując wodę podczas suszy.
Znalazł się chodzący ideał.
Do domu!
Geje do domu!
Pięknie,
po prostu pięknie.
Geje do domu!
CHCEMY ANNIE, NIE TRANNIE
JAZZOWE RĘCE, NIE OBLEŚNE
Geje do domu!
Gdzie jest Paul?
Mamy przećwiczyć scenę z Adamsem.
Nie wiem. Poszedł coś zjeść.
Może to sprawka pikietujących.
Czemu wszędzie cię pełno?
Nienawiść to nie wartość rodzinna!
Oblewanie dziecka napojem też nie!
Celowałem w ciebie!
Zaraz cię dorwę!
Nie wiem, czemu się wściekasz.
Bo ustawiłam go dokładnie tam, gdzie chciałam.
Czyli gdzie? W Rezydencji Playboya w 1961?
Wiem, jak sobie radzić z takimi jak on. Robiłam to całe życie.
Poszłabym z nim na kolację, nie posunęłabym się dalej.
Za nami ciężki dzień. Naprawimy to.
My? Nie ma żadnego „my”.
- Nieprawda. - Właśnie że tak.
Połowa „nas” mnie porzuca.
Co za różnica? Zachowujesz się, jakbym wyjechała.
Napisałaś to pismo beze mnie, na spotkanie wybierałaś się sama.
Nawet nie wiem, czy pojadę.
Jasne, że pojedziesz.
Santa Fe pasuje do ciebie jak ulał.
Nie rozumiesz, że jestem w kropce?
Nie chcę stracić Jacoba ani ciebie.
Co mam zrobić?
Mówiłam, że ja ci tego nie powiem.
Powiedz cokolwiek.
- Niby co? - Bo ja wiem?
„Nie jedź, będę tęsknić”.
Coś, co powiedziałaby ludzka istota.
Sądzisz, że nic nie czuję?
Nie wiem, bo ze mną nie rozmawiasz.
Nie ma o czym mówić,
póki nie postanowisz, czy zwiejesz ze swoim lubym.
Co byś zrobiła, gdyby ułożyło ci się z Philem?
Wszyscy zamieszkalibyśmy w domu przy plaży? Nie sądzę.
Po cholerę go wspominasz?
Mówię tylko...
Skręć w lewo na Ferderd.
Masz zielone, jedź!
No jedź!
O Boże.
Pani Bergstein, wszystko dobrze?
Potrzebujemy pomocy!
Napisy: Małgorzata Hickey
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.