All language subtitles for Hubal (1973) TVRip Y

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton Download
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

RADIO:

"Dziś rano o godzinie 5.40 oddziały niemieckie...

przekroczyły granicę polską łamiąc pakt o nieagresji.

Zbombardowano wiele miast. A więc - wojna.

Uwaga, nadchodzi!"

RADIO - PREZYDENT STARZYŃSKI:

"Wczoraj Niemcy wystrzelili na Warszawę 10 wagonów amunicji.

Mogą wystrzelić 10 razy więcej. I tak nie dostaną naszej stolicy.

Zresztą - choćbym ja zginął i zginęło wielu - walkę trzeba prowadzić.

Aż do końca...

Jak stary? 40 stopni gorączki.

Przeżyję.

Co z Moczulskim? Zadnych wiadomości,panie pułkowniku.

Między nami a Warszawą nie działają już żadne związki taktyczne.

Aż do Narwi teren jest Iesisty.

Najszybciej dojdziemy do Warszawy, idąc w kierunku Łomży.

Powinniśmy iść łukiem od północy. I stracić cały dzień?

Dla Warszawy ważna jest każda minuta.

Panie pułkowniku, ułan od Moczulskiego.

Szwadron rozbity. Pan rotmistrz zginął. Mnie ranili na początku.

Gdy oprzytomniałem, wokół były same trupy.

Odprowadzić.

Panowie. Nie mamy szans.

Zarządzam rozwiązanie pułku.

Rotmistrzu Sołtykiewicz, proszę zebrać pułk.

Majorze Dobrzański!

Rotmistrzu, proszę wykonać rozkaz.

Panowie oficerowie! Obejmuje dowództwo.

* HUBAL *

Nie uda się, panie majorze. Tabor nie przejdzie.

A co mówi Helenkiewicz? Ząda jeszcze pół godziny.

Przeładować amunicję do juków. Resztę Zniszczyć.

- Rozmontować i zatopić. - Panie kapitanie!

Już ich słyszymy i bez radia.

Strzały z karabinów.

Panowie, co wy tu jeszcze robicie?

Dlaczego tak cicho?

Warszawa zdobyta.

Nie zdążyliśmy, dziękuję wam.

Waisi koledzy walczą, na Helu i niemcom zadają straty.

Nie było rozkazu kapitulacji.

Przeszliście piekło.

Za nami groby kolegów.

Czy po to ginęli, abyśmy teraz złożyli broń ?

Ja broni nie złożę. Munduru nie zdejmę.

Tak mi dopomóż Bóg.

Jak pan zamierza się wydostać ?

Jeszcze nie wiem, chyba przez Węgry.

Nasza ambasada w Budapeszcie pomaga oficerom wyjechać do Francji.

A zwykli żołnierze? Na razie tylko oficerowie.

Radio. Dziś oddziały niemieckie wkroczyły do Warszawy.

Pozdrowienia dla wszystkich walczących polskich oddziałów.

I wszystkim innym walczącym oddziałom.

Jeszcze Polska nie zginęła! Niech żyje Polska!"

MAZUREK DĄBROWSKIEGO

Moja córka ma osiem lat. Nie wiem, czy ją jeszcze zobaczę.

Będę wdzięczny, jeśli przekaże pani list i ten drobiazg do Krakowa.

I co teraz, panie majorze?

Marian...

Od 8 września w drodze, bez paszy, w marszu bez odpoczynku.

A Olimpia? Padła.

A ty dokąd? Bić się.

Myślisz, że sąjeszcze szanse?

Jak przy skoku - trzeba rzucić serce za przeszkodę.

Poczekaj.

Porucznik Karwiński melduje - pierwszy pluton bez strat.

Panie majorze! Melduję, że w drugim plutonie -dwóch zabitych.

Melduję trzeci pluton - bez strat!

A co z jeńcami?

Panie majorze, co to znaczy "Gott mit uns"?

"Bóg Z nami".

Z nimi?

Wypuścić. Panie majorze!

Wykonać.

Konie w siodłach, broń w pogotowiu, wyznacz ubezpieczających.

Dwa kilometry od miejsca walki? Z koni.

Z koni!

To rzeczywiście trochę blisko.

Gdy zając ucieka, zatacza koła i wraca w to samo miejsce.

A pies, który go goni, traci trop.

Myśl dobra, ale kiepskie porównanie. Nie wolno tak ryzykować.

Kwestionujesz mój rozkaz?

Nie. Ale mam swoje doświadczenie bojowe.

Żołnierze chodzą lasami.

Chłopi mówili, że była wielka bitwa. To prawda?

Ja nie widziałem. Ludzie mówią że jakaś kawaleria jeździ po okolicy.

To my. Ale ich jest pięciuset i mają działo.

Siadajcie.

Możliwe. Trzeba to sprawdzić. Skoro jesteśmy my, mogą być inni.

HUBAL PRZYŁĄCZA SIĘ DO ŚPIEWU

"Nimeś odszedł,mój Jasieńku,stąd...

Nimeś próg przestąpił, kwiat na ziemi zwiądł.

Ponad stepem nieprzejrzana mgła.

Wiatr w burzanach cichuteńko łka.

Przyszła Zima, opadł róży kwiat.

Poszedł w świat Jasieńko, zginął po nim ślad.

Już przekwitły pąki białych róż"...

Dwóch zdezerterowało. Może to lepiej. Słabsi odejdą.

To prawda. Ale wśród tych, którzy zostali, też są silniejsi i słabsi.

Nastroje żołnierzy nie są najlepsze.

Trudno im się dziwić.

Panowie się skarżą czy usprawiedliwiają?

Nastroje się poprawią. Jakiś oddział działa w okolicy.

Może od tamtych?

- Kim pan jest? - Kapitan Klabiński.

Porucznik Masłowski. Gdzie pana oddział?

- Uciekłem z niewoli. - Na koniu?

Wziąłem Z majątku.

Myślałem,że pan jest z tego oddziału, o którym wszyscy mówimy.

Panowie też szukają tego oddziału?

Nasi!

Wojsko polskie!

- Tylko was tylu? - Dlaczego pytasz?

- Ludzie gadali! - Co gadali?

- Cały pułk szedł, koło Skarżyska. - Kiedy?

- Niedawno.Tysiąc żołnierzy tam szło. - Lasami chodzą.

- Kupują mąkę w młynach. - Myśleliśmy, że wy od nich.

Droga wolna, panie poruczniku.

Dziękuję za wszystko. Zostańcie z Bogiem.

Szczęśliwej drogi!

Panie, co z nami będzie?

Zobaczycie na wiosnę.

Dobry!

Chłopaki!

Cel!

Pal!

Do nogi broń!

Spocznij.

Do koni.

"Przywilejem dowódcy jest brać odpowiedzialność na siebie.

Dziś biorę jąw tej najcięższej chwili.

Każę zaprzestać walki, by nie przelewać krwi żołnierskiej.

Krwi,która jeszcze może się przydać. Dziękuję wam za męstwo i karność.

Wiem, że staniecie, gdy będzie potrzeba.

Jeszcze Polska nie zginęła i nie zginie...

Miejsce postoju - 5 października 1939 r.

Podpisano - dowódca Samodzielnej Grupy Operacyjnej Polesie...

Franciszek Kleeberg - gen. brygady.

Więc w całej Polsce tylko my.

Niemcy Zgubili nasz ślad. Możemy iść prosto do granicy.

Pozwolić się internować i rozbroić? Nie ma sensu iść na Węgry.

- Major Zmienił zdanie. - Jak to? Konspiracja tu?

Rozkaz gen. Kleeberga, który przywiozłem, wydrukowano w Warszawie.

Więc działa tam jakaś organizacja.

Myśli pan o konspiracji? Bez mundurów?

Mamy przebierać się w cywilne łachy?

Nie Zdejmiemy mundurów. Mundur to nie tylko otucha dla narodu.

Mundur- to widoczny opór. W tej sytuacji -to ciągłość państwa.

Żołnierski obowiązek - to walczyć i być tam, gdzie krzywda.

A więc tu, nie tam.

Rozkaz wykonany.

Od dziś będziemy oddziałem wydzielonym Wojska Polskiego.

Będziemy mostem między jesienią a wiosną.

Dla bezpieczeństwa naszych rodzin przyjmiemy pseudonimy.

Hubal.

Kotwicz.

Pomian.

Samson.

Dziękuję panom.

Poruczniku Samson! Przebierzesz się, pojedziesz do Warszawy.

Skontaktujesz się z organizacją.

Po powrocie tu znajdziesz wiadomość o oddziale.

Może ktoś inny byłby lepszy do tej misji?

Nie lubię powtarzać rozkazów. Tak jest, panie majorze.

Niech będzie pochwalony.

My do pana, panie majorze, jako do władzy.

Chodzi tu jeden z karabinem. Ludzi morduje, kobiety napastuje.

Żołnierz? Nie. Nazywa się Sawicki.

Siedział w więzieniu za morderstwo.

Godzinę temu okradł mojego szwagra.

Zabrał mu pieniądze, które dostał przed wojną.

Oskarżonemu Sawickiemu udowodniono napady rabunkowe.

W warunkach wojennych bandytyzm jest karany śmiercią.

Wyrok wykonamy, gdy go zatwierdzi dowódca oddziału Wojska Polskiego.

Nie macie prawa mnie sądzić! Nie ma teraz żadnej władzy!

Ja jestem władza.

Każdego, kto pogwałci prawa tej ziemi, czeka ten sam los.

- Pas. - Pas.

Dwa bez atu.

Nie mam ochoty. Mogę wiedzieć, dlaczego?

Mam już dość tej kozaczyzny.

Pan rotmistrz chyba już od dawna nie zgadza się ze mną.

Tak. Ma pan rację. Więc wynoś się pan stąd, do cholery!

Konia niestety nie mogę panu dać. Jest własnością oddziału.

Łokcie do bioder, pięta w dół.

Siedzieć prosto!

Nie pochylać się, do cholery!

Przepraszam, panie kapitanie.

Nie wezmę!

Co się dzieje?

Złożyliśmy się na tę garstkę owsa. Mamy brać pieniądze od wojska?!

Wyrzucę ten owies, jeśli go nie chcecie!

Chcemy. Rozładować.

Szukałem cię. Gdzie byłeś? Na spacerze.

Jak jeździ? Coraz lepiej, panie majorze.

Zabierz łapy!

Puszczaj!

Gdzie wasz major?!

Proszę mnię przyjąć do wojska. ŚMIECH

Baby nam brakowało.

Jestem wiejską dziewczyną, dlatego pan mnie tak traktuje!

Ja też chcę bić Niemców! Przepraszam.Nie chciałem cię urazić.

Widziałem ją w Budach.

Dziecko, pod tymi mundurami są wszy. W chałupie też są.

Niedawno było nas 170. Niewielu zostało.

Dookoła śmierć.

Taka jak ja może przenosić meldunki.

Mogę robić takie rzeczy, jakich żaden żołnierz panu nie zrobi.

Mogę prać, cerować...

Dobrze.Będziesz sama wśród mężczyzn. W razie czego - od razu wygonię.

Potrafię dać w gębę!

Mamy pseudonimy, przybrane imiona. Jak chcesz się nazywać?

Moje imię od bierzmowania - Teresa.

Panie majorze, mąż przyprowadził nauczyciela.

Teraz się nie urwie. Przyszyłam podwójną nitką.

I odprasowała pani. Dziękuję.

Nazywam się Stoiński. Służyłem w piechocie.

Jestem podporucznikiem rezerwy.

Proszę, niech panowie siadają.

Pan nauczyciel przyjechał Z Kielc. Tam już Zaczęli.

Pomożecie nam nawiązać kontakt Z Kielcami.

"Niemieckie siły zbrojne

zlikwidowały bandę uzbrojonych przestępców,

która działała na szkodę Rzeszy od września br.

Jej dowódca ma pseudonim Hubal.

Hubal stanie przed sądem, oskarżony o działanie na szkodę Rzeszy...

Dajcie coś do pisania.

Pisz.

Polacy, nie wierzcie niemieckim kłamstwem.

Wydzielony oddział Wojska Polskiego istnieje, walczy.

Nigdy nie złoży broni.

Nikt nie aresztował i nigdy nie aresztuje majora Hubala.

Niech żyje Polska!

Przydałaby się pieczątka. Można zrobić.

Zajmie się pan tym. Trzeba to przepisać, rozprowadzić.

Na początek - 500 egzemplarzy. Tak jest!

Chcecie stale z nami współpracować?

Potrzebujemy ludzi, którzy nam będą organizować wywiad.

Ułatwią zakwaterowanie, uzupełnienie zapasów.

Trzeba rozszerzyć naszą walkę, żeby była powszechna.

Musicie na razie pozostać w cywilu.

Zorganizuje pan okręg w rejonie Radoszyc.

A pan - placówkę w rejonie tutejszych lasów.

Jesteście gotowi złożyć przysięgę?

Tak jest.

Zawołaj Bema i Tereskę.

Do przysięgi!

Przysięgam Bogu być wiernym ojczyźnie mojej...

Rzeczypospolitej Polskiej... POWTARZAJĄ

stać na straży honoru żołnierza polskiego...

za sprawy mojej ojczyzny walczyć do ostatniego tchu...

i tak postępować, abym mógł żyć i umierać...

jak prawy żołnierz polski.

Tam jest płytko.

Nalewkę robi na ziołach, ale nie chce zdradzić sekretu.

Trochę jak jałowiec, trochę jak piołun...

ŚMIECH

Fundujesz wódkę!

Niemcy!

Poczekajcie, panowie.

Wie pan, jak pana Niemcy nazywają? Szalony Major.

Dereniówka. Trzymałem ją na wyjątkową okazję.

Okazja jest. Porucznik się wykąpał.

A naprawdę - może na zimę założymy tu państwo.

Powitamy po staropolsku - chlebem i solą.

Szklaneczka samogonu też się znajdzie.

Czy panu to coś przypomina, majorze? Chcę to panu dać.

Inny świat. Lepiej niech ksiądz to spali. To niebezpieczne.

Panowie, pójdźcie ze mną na chwilę do kościółka. Pokażę wam coś.

Poznajecie, kto to?

Ja się przebiorę. Na pewno już wyschło.

Otwórzcie, panowie, te dwa wieka.

Chłopi Zbierali. Sami przynosili.

Wie ksiądz, jak tu zdobyć radio?

RADIO: "Tu Paryż.Nadajemy polski komunikat".

Co ci jest? Nic.

RADIO cd.

"Wódz naczelny nakazał formowanie nowych jednostek.

Wzywa się oficerów broni technicznej..."

- To do ciebie. - Tak. Powinienem tam być.

- Już panu obrzydł koń? - Na koniach tej wojny nie wygramy.

Naprawdę marnujesz się w tych lasach.

Panie majorze, mamy znowu kilku.

Porucznik saperów, marynarz, strzelec konny. I cywil, podobno krawiec.

Krawiec?

To pan jest krawcem? Nie. Jestem kapral Głowacz.

Co potrafisz?

Byłem w Legii Cudzoziemskiej. Mogę się przydać.

Krawiec toja. Jan Wilczyński z Radoszyc.

Umie pan szyć mundury? Szyłem dla straży pożarnej.

Będzie pan szyć dla wojska.

A wam na razie dziękuję. Nie mam broni ani żadnych wolnych funkcji.

Broń mam. Mundur- w plecaku. Wolnych funkcji nie oczekuję.

Mogę odpruć gwiazdki.

Saper, tak? Podporucznik rezerwy Marek Szymański.

Dlaczego nie zdjąłeś munduru? Nie było rozkazu demobilizacji.

A ty? Starszy szeregowy Kaczorowski.

Ani razu nie strzeliłem we wrześniu. Więc może teraz strzelę?

Zapisz.

Panie poruczniku, dla naszych koni brakuje miejsca.

Wszystko w porządku? Tak jest, panie majorze.

- Dla trzech koni brakuje miejsca. - Może u mnie?

Jest kowal, ale po drugiej stronie wsi.

Dlaczego tak pusto we wsi? Wszyscy poszli do kościoła.

ODGŁOS DZWONU

Nie oglądać się!

Suma się skończyła. Dlaczego dzwonią?

Panie, idą za nami.

STRZAŁY

Tereska, wstawaj! Niemcy!

Czekam przy stodole.

Papiery!

- Ilu ich było?! Mów! - Nie wiem.

- Kto to? - Córka, panie.

Czy major spał tutaj?

PO NIEMIECKU: Stać!

Tereska!

Co się dzieje?!

Papiery w torbie.

Takiej baby naprawdę nam brakowało.

Tak. Niewielu już zostało.

Panie majorze,niech pan weźmie konia.

Pojedziesz z Gołkąjako szpica.

Nie będę woził dupy, gdy inni idą pieszo.

Tereska...

Panie majorze, tylko to zdobyliśmy. Podziel, Tereska.

Nie martw się. Podleczysz się i wrócisz do nas.

- Coraz zimniej. - Połowa listopada.

Nie będę was pocieszał. Przed nami najgorsze.

Ale los ofiarował nam rzecz bezcenną.

Wolność. Przechowamy ją dla Polski.

To nasz obowiązek i nasza odpowiedzialność.

Póki my żyjemy.

ŚPIEWAJĄ:

"Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy.

Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy.

Marsz, marsz, Dąbrowski, z ziemi włoskiej do Polski.

Za twoim przewodem Złączym się Z narodem.

Marsz, marsz, Dąbrowski, z ziemi włoskiej do Polski.

Za twoim przewodem Złączym się Z narodem...

Drugie piętro, na prawo.

Co myślisz o dowodzeniu okręgiem w Kielcach?

Proszę mnie nie namawiać do pracy w konspiracji.

Ślubowałem zakończyć wojnę w mundurze.

Nasz przykład jest potrzebny narodowi, dotkniętemu klęską.

Klęskę ijej przyczyny bada już specjalna komisja.

Ciekawe, czy uzna, że klęskę spowodował określony system rządów.

Różne są koncepcje.

Rząd we Francji nie ma jeszcze poglądu na nasze sprawy.

Mają dosyć kłopotów tam. Ze zorganizowaniem armii.

Oby tylko właściwy człowiek był na właściwym miejscu.

Właśnie.

W najbliższym czasie podstawową formą walki będzie partyzantka.

Wasze doświadczenia będą dla nas miały wielkie Znaczenie.

Więc pan generał aprobuje działalność oddziału.

Mogę zwiększyć jego liczebność.

Na razie się nie spiesz. Stosuj rotację, wysyłaj na urlopy.

Do wiosny musisz mieć przeszkoloną kadrę. Jak najwięcej ludzi.

Jesteś nam bardzo potrzebny.

Pana proszę o pozostanie. Omówimy sposób pana przerzutu.

A ty jesteś zastępcą komendanta okręgu.

Masz tu instrukcje, kontakty w Tomaszowie Mazowieckim i Opocznie.

Powodzenia.

Jeźdźca już ze mnie nie zrobisz. Czuję się, jakbym dezerterował.

Powinieneś być tam.

Powiedz im, jak tu jest.

- Wyprowadzamy od razu? - Tak jest.

Klacz jest stara, ale silna. Bardzo wytrzymała.

Boże!

To ozdoba naszej stajni. Po ogierze Furioso. Demon IV.

Ojciec opowiadał, jak w 1863 r. powstańcy przyszli po konie.

To nasza tradycja rodzinna.

Dziadek dał dziesięć najlepszych koni. Wuj uciekł do Mierosławskiego.

To wszystko się u nas powtarza...

Miejmy nadzieję, że nie wszystko.

Demon dostanie godnego jeźdźca.

Nie wiem, jak mamy państwu dziękować.

Teraz chyba panie zaproszą panów na nalewkę.

Oczywiście. Panowie na pewno marzną.

Zdarza się. Na patrolu śnieg, Zadymka - czasem dupa do siodła przymarznie.

Język wojskowy. Dosadny, ale trafny.

- Dla pana. - Za mały będzie.

- Nie mogę tego przyjąć. - Niech pan jej nie robi przykrości.

- Zawsze będzie mi panią przypominał. - Niech służy jak najlepiej.

"Awansuję: do stopnia podporucznika podchorążego Bema.

Do stopnia plutonowego -kaprala Alickiego i kaprala Romana.

Wszyscy ze starszeństwem od 24 grudnia 1939 r."

Podpisano: Torwid - generał brygady.

Ku chwale ojczyzny, panie majorze.

Do Wigilii - rozejść się.

Zima jeszcze przed nami. Ale dni będą coraz dłuższe, wiosna bliżej.

Życzę wam, aby to święto stało się zwiastunem spełnionych nadziei.

Aby za rok polski mundur chronił spokój wigilijnego stołu...

w każdym polskim domu.

Mogę prosić łaskawą panią?

Drodzy panowie, życzę wam, aby wasze matki, zony, siostry, narzeczonę...

jak najszybciej powitały was - całych i zdrowych.

Wszystkiego najlepszego. Ja również życzę wszystkiego dobrego.

Żebyśmy dotrwali.

Jak alianci przyjdą z pomocą przez Niemcy?

Przecież tam jest więcej Niemców niż tutaj.

Nie martw się. Może jakoś przejdą. Wszystko w porządku?

Tak jest, panie majorze.

Rodziewicz i Alicki poszli na pasterkę.

Zwariowaliście?! Do kościoła im się zachciało!

Panie majorze...

Paradować w mundurach przy całej wsi!

Aby wszyscy wiedzieli, gdzie jesteśmy!

I ja takich głupków przedstawiłem do awansu!

Poszliśmy się pomodlić właśnie w związku z tym awansem.

Jeszcze jeden bohater.

Jak w Opocznie?

Opoczno dla mnie zdobywał i w Opocznie wytrzeźwiał.

W Opocznie.

Panie majorze, nic się nie stało.

Ludzie szli do munduru jak do najświętszego sakramentu.

O której msza poranna?

ŚPIEWA KOLĘDĘ

PRZESTAŁA ŚPIEWAĆ

ŚPIEWAJĄ:

"Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki...

Otaczał blaskiem potęgi i chwały"...

- Niech będzie pochwalony. - Pochwalony.

- Gdzie wy właściwie stacjonujecie? - Po co ksiądz chce wiedzieć?

Gdzie się da.

ŚPIEWAJĄ:

"Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie".

Dobry wieczór.

Córunia!

Witaj, gospodarzu.

Jesteśmy regularnym wojskiem. Za wszystko będziemy płacić.

Dziewczyny niech się pilnują, jeśli im na tym zależy.

Gdyby ktoś się pojawił w okolicy albo coś było nie w porządku...

natychmiast meldować.

PŁACZ Co się stało?

Doczekaliśmy się w Gałkach polskiego wojska...

Byłeś w wojsku? Jeszcze nie.

Ale wojowanie ci się podoba?

Wiesz, że gdy cię Niemcy zabiją, mama się nie dowie, gdzie leżysz?

Nie zabiją...

Jeszcze jedno -jeśli przyjdziesz do oddziału, nie będzie odwrotu.

Jeśli uciekniesz, dostaniesz kulkę w łeb. Wracaj do mamy.

Jestem Maruszewski. Urzędnik pocztowy z Opoczna.

Też ochotnik? Tak, panie majorze.

Widziałeś, jakiego osiłka odesłałem przed tobą?

Silny może być każdy dureń. Aja potrafię robić takie rzeczy...

Jestem urzędnikiem, kancelistą. Biegle piszę na maszynie.

Dobrze. Zgłoś się do oficera służbowego.

Stanisław Wiśniewski. Kapral rezerwy piechoty.

Pułk forteczny z Modlina. Wybierz sobie pseudonim.

Nie trzeba. Po zbombardowaniu Warszawy zostałem sam.

A ty? Jestem księdzem. Ksiądz Ludwik Mucha.

Jeździ ksiądz konno? Nauczę się.

Gra ksiądz w brydża? Nawet lubię.

Zaprowadź do kapitana Pomiana. Wskaże księdzu kapelanowi kwaterę.

Wy też do wojska? Nie. Coś mnie boli.

Do lekarza w Opocznie daleko.

W wojsku się Zna na leczeniu.

Gdzie boli?

Odwróć go do światła.

Przynieś samogon i ręcznik.

Uciekajcie!

Przytrzymaj.

KRZYK

Przydałby się medyk w oddziale. Ty nim będziesz.

Przecież nie Znam się na tym.

Ja też nie studiowałem prawa, a muszę sądzić.

Skompletujemy apteczkę. Mam nawet podręcznik.

Ale to jest...

Za każdym razem Zmniejszysz dawkę do jednej czwartej.

Koń też jest stworzeniem bożym.

TERESKA KRZYCZY

Roman!

- Alicki! - Nie!

Panie majorze,ktoś z komendy głównej.

Jestem pułkownik Miller. Przywiozłem rozkaz Z komendy głównej.

Proszę się rozgościć.

Pomian, Walbach, Sęp, Bem, Dołęga - do mnie.

Panie majorze, kapitan Pomian melduje swoje przybycie.

To pułkownik Miller z komendy głównej.

Jemu się meldujcie. Ja już nie dowodzę.

Panie majorze, kpt. Pomian melduje swoje przybycie.

- Panie majorze, rotmistrz Walbach. - Panie majorze, podporucznik Sęp.

Panie majorze, podporucznik Bem.

Panie majorze, podporucznik Dołęga.

Czy pan pułkownik Miller dowodzi partyzantką?

Jeśli nie, będę się meldował tylko panu majorowi.

Muszę przekazać przykrą nowinę.

Generał Torwid zaakceptował oddział.

Generał już nie dowodzi.

Nowe dowództwo uważa, że to przedwczesne.

Przedwczesne?

Przedwczesne po Austrii i Czechosłowacji i teraz też?

Myślę,że spóźnionepanie pułkowniku.

Przykro mi, ale wypełniam powierzoną mi misję.

Warunki konspiracji nie pozwalają na utrzymanie umundurowanego oddziału.

Warunki tutaj sami tworzymy.

Dopóki drogi są zasypane, jesteście bezpieczni.

- Wiosną będziecie bez szans. - Na wiosnę ruszą alianci.

Wszyscy mieliśmy taką nadzieję.

Ale dowiedzieliśmy się, że Francja przygotowuje się tylko do obrony.

- To było do przewidzenia. - Co?!

Mieliśmy się bronić dwa tygodnie. Kleeberg skapitulował po pięciu.

My już walczymy pięć i pół miesiąca. Zostaliśmy opuszczeni i oszukani.

Nie przyjechałem tu dyskutować. Przywiozłem rozkaz i propozycje.

Jako kadra.

Więc podporządkowuję się rozkazowi komendy głównej.

Panie pułkowniku, kapitan Pomian melduje się do służby w konspiracji.

Panie majorze, konia nie oddam, nie będę jeździł w cywilnych gaciach.

Panie majorze,żądamy wydania rozkazu.

Możemy cię zwolnić z przysięgi. Składałeś ją przed nami.

Przed Bogiem też.

Nikt mnie nie może zwolnić Z przysięgi.

Mówi pan o Zmianach form walki. Może pan to nazwać, jak pan chce.

Żadna nazwa mnie nie zmyli. Dobrze znam politykierskie argumenty.

Aby naród odżył po klęsce, trzeba przykładu.

Nawet więcej - demonstracji.

Jeśli sojusznicy zawiodą - to błąd polityczny i zły wybór.

Sam nie wiem...

Musicie to rozstrzygnąć we własnych sumieniach.Nie mnie przysięgaliście.

Walbach!

Rozkaz komendy głównej musi być odczytany w pododdziałach.

Mamy czas do zmroku.

Panie majorze, strzały w placówce południowej.

Alarm bojowy! Wszyscy do pododdziałów.

Panie majorze, proszę mną dysponować.

Karabin dla pułkownika.

STRZAŁY

Co to było?

Ostrzelali skraj lasu. My też zaczęliśmy strzelać i wycofali się.

- Co to za cudak? - Niedługo się dowiesz.

Tyle wysiłku na marne!

Będzie mi ciebie brakowało.

Rozwiąż oddział. Na wiosnę się zbierzemy.

Mam im powiedzieć, żeby sobie poszli do diabła?

Nie mają dokumentów. Niemcy łatwo ich złapią.

Każ mi zoętać, do cholery. Zegnaj.

Ułan Tereska!

Nie było rozkazu płakać. Tylu odchodzi...

Idą walczyć.

Ułan Maruszewski melduje, że zostaje!

Ilu zostaje? Około 80.

Obawiam się, że nie wykonałem rozkazu tak, jak żądano.

Niech pan mnie oskarży o niesubordynację.

Chciałbym, żeby to pan miał rację, nie my.

Na prawo marsz!

Panie majorze... Z alarmem poczekaj.

Wyślij patrol Z rkm.

Trzeba sprawdzić drogę Skłoby - Huciska.

Proszę o pozwolenie dowodzenia patrolem.

Słychać, że szkopy mają ckm. Odbierzemy.

Będziemy mieli dwa. Dobrze.

Ucichło.

PO NIEMIECKU: Stać! Ręce do góry!

Do tyłu!

Zostaw. To rozkaz.

Dołęga! Rozkaz do dowódców plutonów.

Kisielewski obsadzi wzgórze nad wąwozem.

Bilski ubezpieczy jego lewe skrzydło.

Sęp! Objedziesz konnym patrolem wieś. Sprawdzisz drogę do Niekłania.

Myślę, że atak od Skłobów jest pozorowany.

Prawdziwe uderzenie nastapi stamtąd.

SŁYSZĄ ROZMOWĘ NIEMCÓW

Boże! Zadepczą nas!

Dokąd?!

Niemcy obchodzą nasze lewe skrzydło! Bilski się cofa!

Patrol bojowy do mnie!

Obejdź prawe skrzydło lasem i ostrzelaj ich z flanki.

Na drodze do Niekłania ze 30 samochodów.

I chyba cały sztab niemiecki.

Alicki! Weź wszystkich konnych, jacy zostali. Jedź do Sępa.

Odciąć odwrót. Samochody... Rozkaz!

Gdy Sęp uderzy, piechota pójdzie do kontrnatarcia.

Przekaż to Kisielewskiemu.

Dlaczego nie ścigałeś piechoty? Ie ci zostało magazynków do rkm?

Ani jeden.

A granatów? Ani jednego.

Jak było? Ku chwale ojczyzny, panie majorze.

Rannych do księdza Ptaszyńskiego.

Sołtysie, zajmiecie się pogrzebaniem zabitych.

Gdy odejdziemy,zameldujecie Niemcom, że was Zmusiliśmy.

Dziękuję wam!

Panie majorze, mamy prośbę.

We wsi jest zabawa. Pozwoli pan, żeby wojsko poszło?

Pozwalam. Ale do dziesiątej wszyscy mają wrócić.

A ja mogę? Możesz.

Przecież pan major mówił, że... To było dawno. Teraz możesz.

RADIO:

"Tu Paryż. Wiadomości wjęzyku polskim.

Żołnierze pełniący w czasie świąt służbę na linii Maginota...

..._.dostali mnóstwo listów i podarków. Spiewali dla nich popularni artyści...

WYŁĄCZYŁ RADIO

Nie poszłaś na zabawę.

Co się dzieje, Tereska?

Czy to prawda, że zanim przyszłaś do nas, pomagałaś żołnierzom?

Prawda. Przecinałam Niemcom druty telefoniczne.

Jest bardzo źle?

Tęsknisz za domem? Jaki to dom? Tylko ciotka.

Dom to zawsze dom.

Przyszyję-

Mam ordynansa. Idź potańczyć, Tereska.

Rozkazuję, Marysiu.

Grajcie, chłopaki! Nie wiadomo, co jutro z nami będzie.

Nie strzelać!

Pamiętacie linię kolejki wąskotorowej?

Odrzucić za wszelką cenę!

Bagnet na broń! Tyralierą!

Naprzód marsz!

Zginiemy. WSZYSCY

Ksiądz się chyba nie łudzi, że będziemy żyć wiecznie.

Myśleli, że jesteśmy szpicą. Teraz czekają na całą armie Hubala.

My tymczasem dzień przeczekamy tutaj. W las.

Andrzej Jóźwiak.

Józef Sobierowski.

Kazimierz Poradowski.

Antoni Góra.

Tomasz Mocek.

Jan Żyto.

Ze wszystkim nie przejdziemy. Tabory i rannych trzeba zostawić.

Sęp!

Musimy się vrozdzielić. Kierunek - Góry swiętokrzyskie.

- C Z maszynąi Z radiem? - Maszynę weź.

A radio - niech szlag trafi. Już dość się nasłuchaliśmy o linii Maginota.

Alicki! Sprawdzić!

Nie znałem granic swojej wytrzymałości.

Nikt ich nie zna. Przydał się ksiądz oddziałowi.

Zostańcie z Bogiem.

Tereska, rano przebierzesz się i spróbujesz poszukać piechoty.

Panie majorze! Łącznik dowództwa okręgu.

Porucznik Czarny Z rozkazem do pana majora.

Z komendy głównej.

Przypomnieli sobie o mnie.

Do mnie?!

Każą mi rozwiązać oddział?! Mnie straszą sądem polowym?!

Podpisano - Grabica. Kto to jest?! Jakiś gówniarz w cywilnych ciuchach!

Dostałem rozkaz,musiałem go doręczyć.

Maruszewski, maszyna!

Pisz!

Żadnych Grabiców nie znam i znać nie chcę.

Ich rozkazy mam w dupie.

Napisz: "w dupie".

Podpisano - dowódca wydzielonego oddziału Wojska Polskiego mjr Hubal.

Jeśli jeszcze raz mi coś takiego przyniesiesz - zabije.

JĘCZENIE

Nie przejdziemy.

Rozdzieląmy się. Kierunek - Góry swiętokrzyskie.

Gałki, Skłoby, Huciska podpalone.

Wszyscy mężczyźni od 15 do 65 lat wymordowani.

Nieprawda.

Przyszli po mnie. Musiałem uciekać.

Stare krzyżackie metody.

Tak zrobili w Bydgoszczy, Wawrze, Aninie.

I tak będzie nadal - bez względu na to, co zrobimy.

Jeśli wierzysz w Boga...

"Gott mit uns".

Niech mnie ksiądz Zostawi.

Panie majorze, patrol gotowy do wymarszu.

- Nie idź tam. - Muszę!

Nie teraz.

- Idę po piechotę.Chcę się pożegnać... - To dla niego straszna chwila.

Wybierz miejsce na postój. Suche i blisko wody.

We wsiach już nie będziemy kwaterować.

Związek Walki Zbrojnej, kwiecień 1940 r. Komunikat:

"Wydzielony oddział Wojska Polskiego mjr.Hubala stoczył 30 marca 1940 r...

ciężki bój z dywizją niemiecką. Rozpędził przeważające siły wroga.

Straty Niemców - 200 zabitych i kilkunastu rannych...

- Aż tylu ich nie było. - Już się nami chwalą.

Piszą że Niemcy uderzyli na Danię i Norwegię...

To jest wiadomość.

Polskie brygady lądują pod Narwikiem.

Rozciągnięcie linii komunikacyjnych wroga.

Wojna na kilku frontach. To ich powinno wykończyć.

Tak powinna się rozwijać ta wojna. Pamiętacie, co mówił Kotwicz?

To jest dobra wiadomość!

Bardzo nas panny pocieszyły.

A tu jakiś Grabica straszy mnie sądem polowym.

Musimy to uczcić.

W 1938 r. na manewrach dowodziłem pułkiem straży przedniej.

Trzeba było sforsować rzekę.

Nieprzyjaciel umacniał się na przeciwległym brzegu.

Przed świtem pomyślałem, co bym zrobił,gdyby to naprawdę była wojna.

Zarządziłem alarm w szwadronach. Przeszliśmy rzekę 3 km wyżej.

Objechaliśmy ich od tyłu.

Sztab i połowę rozjemców wzięliśmy do niewoli przy rannym goleniu.

Manewry miały trwać trzy dni. Trwały trzy godziny.

Zostały dwie belki i gwiazdka. Drugiej gwiazdki już nie było.

Ale to nic...

Po wojnie pułkownicy, generałowie wrócą po ordery, wygodne posady.

Aja zdejmę mundur, zgolę brodę i pojadę do Afryki polować na Iwy.

Wy oczywiście pojedziecie ze mną.

Śmierć blisko. Przesąd! Niech pan w to nie wierzy.

Panie majorze, leśniczy Wróblewski. Niech wejdzie.

Chciałby rozmawiać tylko z panem.

Niemcy w Opocznie, Końskich...

Po tej stronie Pilicy - w każdej wiosce.

Nie bój się, pójdziemy Stąd

C to jest?

Niech pan się zgodzi. Ukryje się pan u mnie w leśniczówce. Na krótko.

Zwiń to.

Mam takie samo prawo do noszenia munduru jak ci pod Narwikiem.

Panny, macie opiekuna, możecie bezpiecznie wracać.

Przenocujemy tu, panie majorze. Pojedziemy jutro.

To jest rozkaz.

O świcie ruszymy za Pilicę.

STUKA W OKNO

Wszystko w porządku, panie majorze.

Boże! Pan major. Nie bójcie się.

Przesiedzimy cały dzień w zagajniku, wieczorem pójdziemy dalej.

Przynieście siano dla koni i chleb.

Wejdźcie do mieszkania,ogrzejcie się. Dziękujemy, wracamy do swoich.

Trzymaliśmy się oddziału, póki była nadzieja!

Niech pan strzela. Zabił pan już tylu ludzi...

Wynoście się!

ROZMOWA PO NIEMIECKU

Słyszysz?

Niemcy!

Niemcy!

To już chyba koniec. Bierz rkm i osłaniaj.

Wycofujemy się!

- Znacie go? - Nie.

Nie.

Nie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.