All language subtitles for Briarpatch.S01E07.1080p.AMZN.WEBRip.DDP5.1.x264-iKA.polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednich odcinkach:

M贸wi臋 ci, przesta艅.

- Harold Snow. - Szpiegujesz ludzi.

Nie tam. Spotkajmy si臋 w Packingtown.

- Masz pi臋kn膮 偶on臋. - Gene! Nakarmi艂e艣 kota?

- Urz膮dzi艂a scen臋 na pogrzebie. - Nie panuj臋 nad ni膮?

Wracam do domu.

- Senator? - Wdzia艂a艣 Spiveya?

- Pan Brattle. - Sida ju偶 pani pozna艂a.

Przyjecha艂em tu zrujnowa膰 komu艣 偶ycie.

- Umawiali艣my si臋. - I dotrzymam s艂owa.

Wystartuj臋 w listopadowych wyborach.

To ona zam贸wi艂a artyku艂 o Felicity.

Kronika nale偶y do Staghorn贸w. Kontroluj膮 wszystko.

Naprawi臋 to.

ZAGIN膭艁 KOT

Cze艣膰, Trish!

Bo偶e, Felicity. To by艂o cudowne.

- Ty jeste艣 cudowna. - Gene, daj spok贸j.

Dam ci, co tylko chcesz. Kocham ci臋, cukiereczku.

W MATNI

Cyrus.

- Pani Dill. Chwileczk臋. - Musimy porozmawia膰.

Za chwil臋.

Prosz臋 kontynuowa膰.

Wok贸艂 budynku stan膮 mundurowi, tajniacy wmieszaj膮 si臋 w t艂um.

- Tu s膮 szczeg贸艂y. - Doskonale.

Przeka偶臋 firmie ochroniarskiej. Przepraszam za ten kr贸tki termin.

Cieszymy si臋, 偶e odwiedzili艣cie San Bonifacio ze swoj膮 kampani膮.

Po co pani tu przysz艂a?

- Jak m贸wi艂am... - Ka偶dy m贸g艂 to za艂atwi膰.

Pofatygowa艂a si臋 pani sama. W jakiej sprawie?

Kandyduje pani na burmistrza. Szuka pani poparcia.

Nie mo偶emy go udzieli膰.

Pan Salazar to przyjaciel. Lojalno艣膰 jest wa偶na.

A kompetencje?

To polityka, a nie stolarka.

Poza tym, pani wcale nie chce rz膮dzi膰 San Bonifacio w Teksasie.

To tylko pierwszy krok. My艣li pani o czym艣 wi臋cej.

Prosz臋 nie ukrywa膰 ambicji.

To najbardziej uwodzicielski zapach.

I niech pani odr贸偶nia walut臋 od dyplomacji.

Kiedy przychodzi pani po przys艂ug臋, lepiej mie膰 co艣 na wymian臋.

Przeciwko takim zakulisowym uk艂adom zamierzam kandydowa膰.

Jest pani przezabawna.

Gdy b臋d臋 lecia艂 do Waszyngtonu, popijaj膮c wyborow膮 brandy,

b臋d臋 wypatrywa艂 pani cn贸t.

Z takiej wysoko艣ci powinienem dostrzec ich blask.

- K艂amiesz o mojej siostrze. - Kocha艂am j膮.

Z艂otko, gramy w jednej dru偶ynie.

Wal si臋.

Mi艂o by艂o.

Nie rozumiem.

- 艢winka chce by膰 zjedzona? - Co tu robicie?

Nikt mnie nie uprzedzi艂.

Senator docenia twoje informacje, ale postanowi艂 sam zakasa膰 r臋kawy.

To znaczy?

- Spotka si臋 z Brattlem. - Chyba 偶artujesz.

Ten cz艂owiek chcia艂 spali膰 ludzi.

Zamordowa艂 stra偶nika granicznego. Przyjaciela.

Spivey nie ma czystych r膮k. Syryjska wioska al Namur.

Sprawdzi艂em to.

Wy艣mienite figi, ale plony spad艂y w tym roku.

W glebie jest za du偶o wapna.

- I co? - W al Namur jest masowy gr贸b.

Dziesi膮tki cia艂.

Przyja藕艅 ci臋 za艣lepi艂a. 呕aden z nich nie jest 艣wi臋ty.

S膮 narz臋dziami, kt贸re wykorzystujemy.

- Do cel贸w senatora. - Tylko one nas interesuj膮.

No i te podroby. S膮 naprawd臋 wyborne.

Nie m贸w, 偶e straci艂a艣 apetyt.

Szkoda. Zapomnij o Spiveyu. Spotkamy si臋 z Brattlem.

Dobra.

Allegro.

Pani Ramirez do艂膮czy dzi艣 do nas. Proponuj臋, 偶eby艣...

Nie przychodzi艂a.

Pami臋tasz t臋 przemi艂膮 par臋 z Mount Airy, Gene?

Przynie艣li suflet na s膮siedzk膮 imprez臋.

Pomy艣la艂am, 偶e spr贸buj臋 odtworzy膰 ten przepis.

Mam jajka, ser, jeszcze wi臋cej sera...

Lucretia, sp贸jrz na mnie.

Ostatnie miesi膮ce by艂y dla ciebie trudne.

Oboje pope艂nili艣my b艂臋dy.

Ale teraz mo偶e by膰 inaczej.

Inaczej?

Wr贸c臋 dzi艣 wcze艣niej.

Zjemy razem kolacj臋. Obejrzymy tw贸j ulubiony program.

- O staro偶ytnych drogach. - Wcale nie jest o tym.

Jestem blisko sukcesu w pracy.

Min臋 pewn膮 przeszkod臋 i zaczniemy wszystko od nowa.

- Przysi臋gam. - Nie k艂am.

Tata m贸wi艂: nie wychod藕 za k艂amc臋.

Nie wysz艂a艣.

Dobrze, to ja zaczn臋 trze膰 ser.

Siedemnasta?

Doskonale.

艢wietnie.

Wiesz, gdzie mo偶e by膰 m贸j kot?

Nie. Ale my艣l臋, 偶e nasz los si臋 odmieni.

Nie, tam nie jest bezpiecznie. Spotkajmy si臋 w Packingtown.

By艂a przera偶ona.

Felicity powiedzia艂a, 偶eby nie ufa膰 glinom.

A ich komendantce?

Nawet nie b臋d臋 zaczyna艂.

Zam贸wi艂a artyku艂.

Pchn臋艂a Felicity pod autobus, kt贸rym wjedzie do ratusza. Dlaczego?

Godzisz si臋 na to?

Pytasz mnie jako prawnika czy jako...

- Kogo? - Kimkolwiek wtedy byli艣my.

No dobra.

- Chyba robisz to 藕le. Cindy! - Powinno bole膰. S膮 zagraniczne.

- Do diab艂a! - Mam przesta膰?

Nie.

- Wytrzymam. R贸b dalej. - Dzi臋kuj臋.

Musisz po膰wiczy膰.

To by艂o dobre!

- Chyba mo偶emy sko艅czy膰. - Nie, to jeszcze nie to.

Cze艣膰.

To takie zagraniczne.

- Mo偶emy wej艣膰? - Jasne. Zapraszam.

- Wpadli艣cie towarzysko? - Informacje o Eve Raytek.

Komendantka policji?

- Mo偶esz to zrobi膰? - Cindy, powiedz im, co mog臋.

- Jest bardzo gibki. Mo偶e... - Wszystko.

Mog臋 zrobi膰 wszystko. Za odpowiedni膮 op艂at膮.

Pi臋膰 tysi臋cy.

Trzy.

I wi臋cej ci臋 nie uderz臋.

Po艂owa teraz, po艂owa po robocie.

Singe idzie z tob膮.

- Ona 偶artuje. - Spoko.

- Co? - Ty i ja, Murtaugh.

Wezm臋 sprz臋t. B臋dzie fajnie.

- Dopisz do rachunku. - Na koszt firmy.

- Dzi臋ki. - Allegra. Nie do wiary.

Twoja aura jest niesamowicie niebieska.

To dobrze?

Nie mam poj臋cia.

Ale mnie to kr臋ci.

Jasny gwint!

Odbezpieczony dzia艂a lepiej.

Tak sprawdzam.

- Nie potrzebuj臋 nia艅ki. - Zlecenie posz艂o dawno,

a Spivey jakim艣 cudem ci膮gle 偶艂opie tandetne piwo.

- To nie takie proste. - Wiesz, dlaczego szef ci臋 zatrudni艂?

Albo jeste艣 najlepszym kilerem, w co w膮tpi臋,

albo najgorszym. Co oznacza, 偶e nie chce go zabi膰.

Dlaczego mia艂by nie chcie膰?

Cholerny Spivey.

Bydlak jest niebezpieczny, bo ludzie go lubi膮.

Zw艂aszcza szef.

- A pan go lubi, panie w艂adzo? - Kapitanie Colder.

Nie lubi臋 go. To pod艂y, antyameryka艅ski gnojek.

Wi臋c to za艂atwi臋.

Za艂atw. Albo ja to zrobi臋.

Ale wtedy nie tylko Spivey trafi do kostnicy.

- Wiesz, 偶e zasiadam w Senacie? - W艂a艣nie widz臋.

Otw贸rz drzwi.

Okej.

Wyko艅czysz mnie.

- Cyrus wie, gdzie jeste艣? - Zabroni艂 mi tu przychodzi膰.

Nie mo偶e ci zabroni膰.

A kto mo偶e?

Kiedy spotkam si臋 z Brattlem?

- Um贸wi臋 was. - Tak po prostu wystawisz Spiveya?

Tak b臋dzie lepiej.

Jake jest stuprocentowym Teksa艅czykiem.

- Nie polubi艂by艣 go. - Sam jestem Teksa艅czykiem.

Wiesz, o czym m贸wi臋.

Poza tym, co艣 nas 艂膮czy艂o.

Pogadam ze Spiveyem, je艣li uwa偶asz, 偶e warto.

- Cyrus si臋 nie zgodzi艂. - Cyrus pracuje dla mnie.

- Um贸wi臋 was na jutro. - Polecisz co艣 w tym mie艣cie?

Podobno macie 艂adne zoo.

- D艂ugo b臋dziemy to ci膮gn膮膰? - My艣la艂em, 偶e to lubisz.

Ja lubi臋.

Ja te偶.

Pogadamy, jak wr贸c臋 do Waszyngtonu.

Co my robimy? To dom komendantki policji.

Cindy zawsze powtarza, 偶e nie nale偶y si臋 waha膰.

- Co to jest? - Pineapple.

Ale nie ma nic wsp贸lnego z ananasem.

Z艂apie sygna艂 wifi komendantki,

po艂膮czy si臋 z urz膮dzeniami i da mi dost臋p do danych.

- To bardzo niepokoj膮ce. - Tak, zgadzam si臋.

- Chod藕my. - Gotowe?

Ju偶 sobie idziemy.

- Co teraz? - Wracamy do mnie,

zobaczymy, co mamy i czy w og贸le b臋dzie to chcia艂a.

Wszyscy chc膮 zna膰 prawd臋 i po to mnie zatrudniaj膮.

Ko艅czy si臋 to tak, 偶e potem mnie nienawidz膮.

W ka偶dym razie, to zajmie kilka godzin.

- Napijesz si臋? - Jak co艣 wyjdzie, dzwo艅 do Allegry.

M贸g艂by艣 nazwa膰 mnie Riggsem. My艣la艂em, 偶e si臋 rozumiemy.

- Sala konferencyjna. - Dzi臋kuj臋.

Dzi臋kuj臋, 偶e zgodzi艂 si臋 pan spotka膰.

Tato. Spotkanie poprowadzi Horace i reszta redakcji.

B臋dziemy je obserwowa膰 jako prezesi i wydawcy Kroniki.

- Horace. - Komendantko Raytek,

pani zdaniem,

jaki jest najwa偶niejszy problem, z kt贸rym boryka si臋 San Bonifacio?

Rz膮dy Tony'ego Salazara doprowadzi艂y do zastoju gospodarczego.

W jaki spos贸b chce pani t臋 gospodark臋 o偶ywi膰?

- Dzi臋kuj臋. Linda? - Londa.

Londo, dzi臋kuj臋 za pytanie.

W Packingtown dzia艂a艂y wielkie fabryki.

Teraz le偶膮 od艂ogiem.

艢rodki kierowane s膮 do starszych, bogatszych dzielnic.

- Pom贸c mu? - Tato, co si臋 dzieje?

Ona wygaduje kolosalne bzdury!

Rozumiesz, czym jest to miasto?

Czy jeste艣 t臋p膮 krow膮? Nie, nie jeste艣.

- Tato. - To miasto 偶yje.

Ma we wn臋trzu szlachetne organy.

A Packingtown to jelito grube tego miasta.

Jego odbyt.

Miejsce zgnilizny i odchod贸w.

Pe艂ne paso偶yt贸w.

A ty proponujesz je wzmocni膰.

Meksykan贸w. Kobiety. Dorobkiewicz贸w jak Jake Spivey.

Nie, ty nie wygrasz wybor贸w w tym mie艣cie.

Zgodzisz si臋 nam s艂u偶y膰.

- Redakcja nie poprze... - Zamknij si臋, Londa.

Gene, jest 17.00.

Wal si臋. Mam do艣膰.

Hej, m贸wi Luke.

Masz czas?

Nie, tam nie jest bezpiecznie.

Masz co艣?

Niewiele. Wiedzia艂a艣, 偶e zamawia buty w Maine?

- Harold. - Za bardzo si臋 nie wychyla.

Ma jakie艣 apki randkowe.

- Najwyra藕niej lubi towarzystwo... - Nie obchodzi mnie to.

- Na pewno? - Tak.

Jest weterank膮. Wiedzia艂a艣?

Utrzymuje kontakt z kolegami z wojska.

E-kartki, grupy, takie tam.

Co艣 jeszcze?

Jest jedno "艂a艂". Wiesz, kogo najcz臋艣ciej wyszukuje?

Ciebie.

- To wszystko? - Na razie tak.

Ale grzebi臋 dalej. Wpadnij p贸藕niej, dobra?

Czekaj, jest jeszcze co艣.

Czy m贸wi ci co艣 nazwisko Clyde Brattle?

Halo?

Wiesz, 偶e nie zajmuj臋 si臋 rozwodami.

- By艂e艣 dla mnie mi艂y. - Przynios臋 r臋cznik.

M贸j m膮偶

wywi贸z艂 mnie tysi膮ce kilometr贸w od rodziny,

偶eby bzyka膰 si臋 z inn膮 kobiet膮.

- Zostawi臋 mu ten dywan. - Nie tracisz g艂owy.

Sp贸jrz na mnie.

61 kilogram贸w pierwszorz臋dnej

ameryka艅skiej 艣licznotki.

Odchodz臋, bo to dobry moment.

I jestem szybka. Nad膮偶ysz za mn膮?

- Co tu si臋 dzieje? - Dawaj!

Musz臋 do toalety. Gdzie jest?

Tam. Pospiesz si臋!

Bo偶e, Felicity. To by艂o cudowne. Ty jeste艣 cudowna.

ARMIA USA 91. ZJAZD KAWALERII

Cze艣膰.

Co to za muzyka?

Co?

Cze艣膰! Wejd藕, mamy ma艂膮 imprez臋.

- Panowie, wracajcie do biura. - Tak jest.

Nareszcie. Jedziemy z tym koksem.

No dawaj.

Spivey, poka偶 si臋.

Jedziemy.

Jasny gwint!

NIE MUSISZ WRACA膯. MAM TOWARZYSTWO.

O, nie.

Mam problem. Pom贸偶 mi go rozwi膮za膰.

Chryste, Jake.

Musia艂am zdj膮膰 twoj膮 ochron臋.

- Chrzanisz. Umawiali艣my si臋. - Dotrzyma艂am s艂owa.

Nie藕le si臋 narobi艂am, sprz膮taj膮c po tobie.

Cia艂a, pogorzeliska, uciekaj膮cy imigranci.

- Troch臋 si臋 to wymkn臋艂o... - Ch艂opie, obud藕 si臋!

Trzeba ruszy膰 Packingtown. Staghornowie ju偶 to blokuj膮.

No c贸偶.

Bez immunitetu nic nie mog臋 zrobi膰.

- Musimy uzbroi膰 si臋 w cierpliwo艣膰. - Nie m贸w mi o cierpliwo艣ci.

Przez ca艂e 偶ycie u偶eram si臋 z dziadami w typie Staghorn贸w

i zmieniam pieluchy takim j臋cz膮cym smarkaczom jak ty.

Teraz moja kolej.

Niech twoja dziewczyna to za艂atwi.

Nie jest moj膮 dziewczyn膮.

Andiamo!

Dok艂adnie tak podaj膮 je we W艂oszech.

Lucretia.

Szpiegowa艂a艣 moj膮 siostr臋?

Troszeczk臋.

To 藕le, co nie?

Musia艂am wiedzie膰.

By艂a dla mnie taka mi艂a. Na imprezie s膮siedzkiej.

Podobno zawsze taka by艂a. Pomy艣la艂am,

jak to mo偶liwe, 偶e kto艣 tak mi艂y

zrobi艂 co艣 tak okropnego.

Mo偶esz mi powiedzie膰?

Dlaczego twoja siostra chcia艂a mnie skrzywdzi膰?

Nie wiem.

Na szcz臋艣cie jest kto艣 w tej zapad艂ej dziurze,

kto mo偶e si臋 dowiedzie膰 wszystkiego o wszystkich.

Dok膮d chodz膮, co robi膮,

jakie d藕wi臋ki wydaj膮, kiedy si臋 bzykaj膮.

Wystarczy zap艂aci膰. Wspania艂e, co nie?

Lucretia!

- Jest m贸j kochaj膮cy m膮偶. - Luke, co si臋 dzieje?

- P贸jdziemy ju偶. - Dobry pomys艂.

Przepraszam za dywan.

- Co im powiedzia艂a艣? - Przepraszam, wstydzisz si臋 mnie?

- Co im... - Zabi艂e艣 mi kota!

Musimy przejrze膰 pliki Harolda.

- Szpiegowa艂 Felicity dla dw贸ch os贸b! - To przest臋pca. S艂uchaj.

Dlaczego Felicity nie poprosi艂a ci臋 o pomoc?

Jedyne, co zrobi艂a,

to zapisa艂a ci polis臋. Kt贸rej nie przyj臋艂a艣.

- Nie chc臋 forsy za jej 艣mier膰. - Nie chc臋 twojej 艣mierci!

Ona te偶 by nie chcia艂a.

Wyci膮gn膮艂em ci臋 z wozu, zanim wybuch艂,

a ty ci膮gle do niego wracasz. Bez ko艅ca.

Mo偶e to i lepiej. Nie musia艂a艣 si臋 偶egna膰.

Wal si臋.

- Lucretia! - Mam co艣 dla ciebie.

Ciastka z domow膮 polew膮.

Nie znosisz s艂odyczy.

- Przepyszne. - Wiem.

- Co to za nadzienie? - Karmelowe.

Twoje ulubione.

Kocham ci臋, cukiereczku.

Pods艂uchiwa艂a艣 mnie?

Mo偶esz i艣膰 za to do wi臋zienia.

- Ka偶dy s臋dzia w Teksasie ci臋 ska偶e. - Przesta艅.

Oby ten palant nie mia艂 nagra艅,

bo je偶eli ma, to osobi艣cie go aresztuj臋!

I upewni臋 si臋, 偶e zgnijesz w celi!

Rozumiesz, ty 偶a艂osna, nienormalna paranoiczko?

Gene! B臋dzie dobrze. Naprawi臋 to.

Uwielbiam nowe banknoty. Przyjemnie le偶膮 w d艂oni.

Znalaz艂em jeszcze co艣 niez艂ego.

Mog臋 skorzysta膰 z 艂azienki?

Tylko nie dotykaj matki kombuchy. Jest wra偶liwa.

Ale maj膮 kapelusze.

- O kurka. - Jak stado mew.

Powinna艣 mie膰 taki do show. Dasz rad臋 zrobi膰?

- Raczej tak. - Na pewno.

- Wystarczy troch臋 kleju. - Klej, troch臋...

PRAWDA JEST W 艢RODKU

Co ona tam robi?

Nie wiem. Taka fryzura na pewno wymaga poprawek.

Skarbie, przyniesiesz mi krem z sypialni?

Dopiero usiad艂em. Jestem zm臋czony.

Wiesz, jak potrzebuj臋 nawil偶enia.

No dobra.

- Prosz臋. - Dobra. - Dzi臋kuj臋.

Stoi na szafce nocnej. Tam go zostawi艂am.

Z r贸偶ow膮 nakr臋tk膮 i dzidziusiem.

- Tak, wiem. - Z mas艂em shea.

Przynie艣 to z mas艂em shea!

Kto艣 przyszed艂!

Jak zwykle co艣. Spokojnie.

- Otworz臋. - Hej, s膮 mokre!

Prosz臋, prosz臋. Kogo my tu mamy?

Harold!

Na pomoc! O Bo偶e. S艂yszysz mnie? Bo偶e!

Cze艣膰, San Bonifacio!

Bardzo si臋 ciesz臋, 偶e mog臋 by膰 tu z wami.

Wiem, 偶e ju偶 nie produkujecie cukru, ale jeste艣cie s艂odcy.

Dzi臋kuj臋 swojej pi臋knej 偶onie Soni, 偶e jest tu ze mn膮.

Gdyby nie ta cudowna kobieta, nigdy bym tyle nie osi膮gn膮艂.

Mamy j膮.

To dzi臋ki mi艂o艣ci, kt贸r膮 do niej czuj臋,

jestem wierny tym trzem warto艣ciom.

Powt贸rzcie je ze mn膮.

Wiara, rodzina, lojalno艣膰.

Wiara, rodzina, lojalno艣膰.

Dzi臋ki.

Znale藕li j膮.

Nie s膮dzi艂em, 偶e kogo艣 zabije.

Kocha艂a tego kota.

Przykro mi.

Dzi臋ki.

Chcesz co艣? Kawy?

Pewnie.

NAJLEPSZY M膭呕 NA 艢WIECIE

- Cze艣膰. - Snow?

Tak jest.

- Nie mo偶e pan... - Zajm臋 si臋 tym.

Prosz臋, prosz臋. Wracaj膮 wspomnienia.

Ile lat temu widzieli艣my si臋 w takim pomieszczeniu? 10?

- Dwana艣cie. - Dwana艣cie lat.

Niesamowite.

Stworzyli艣my niez艂y zesp贸艂.

Po twoim aresztowaniu zastanawiali艣my si臋 z Danvillem,

dlaczego kto艣 oskar偶ony o szanta偶, zamilk艂 za kratkami.

Wiedzia艂am, 偶e zjawi si臋 kto艣 taki jak ty.

I kiedy si臋 zjawi艂em, co艣 w tobie dostrzeg艂em, Allegro.

- Co艣 dzikiego, ale kontrolowalnego. - Do rzeczy.

Za艂atwi艂a艣 Spiveyowi spotkanie. Gratuluj臋.

Pierwszy raz mi si臋 sprzeciwi艂a艣. I ostatni.

12 lat temu ci臋 z tego wyci膮gn膮艂em.

Bez opor贸w wsadz臋 ci臋 z powrotem.

Na sta艂e.

Bo偶e, Pika! Prawie dosta艂em zawa艂u!

Lalo Levantes nie 偶yje. Brattle go zabi艂.

Zap艂aci za to.

Nie chodzi tylko o niego. To to miasto.

Niszczy biednych, m艂odych ludzi, kt贸rzy chc膮 co艣 zmieni膰.

艢ciera ich na proch.

Felicity.

Lalo.

My.

Czy to jest Packingtown?

Tak. Co o tym my艣lisz?

- Jezu, Jake. Park wodny? - Ludziom nale偶y si臋 troch臋 rozrywki.

Czas odebra膰 zabawki starym prykom. Raz na zawsze.

Za艂atwi艂am ci spotkanie z senatorem.

Brawo!

Jutro rano.

To nasza ostatnia karta. Zostali艣my sami. Musisz wygra膰.

- Jasne, 偶e wygram. - Nie s艂uchasz mnie.

Musisz wygra膰.

Jedno spotkanie. Oboje b臋dziemy wolni.

Dobra.

Zawsze mia艂em gadane.

- Powiesz mu wszystko. - Przysi臋gam na Gwiazdk臋.

O al Namur?

To nie ja jestem tym z艂ym.

Udowodnij to.

Senator to dobry cz艂owiek. Wys艂ucha ci臋.

Jasne, skarbie. Jak chcesz.

Wylej臋 z siebie wszystko jak stary tankowiec.

Zostali艣my sami.

Tekst: Hanna Osuch

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.