Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nikt nie liczył, że w Afganistanie będzie łatwo.
Wiedzieliśmy, że zginą ludzie,
- ale to, co zrobił... - Oskarżony?
Tak. Dla sierżanta Meyera to nie była walka,
tylko zabawa.
Kiedyś zastrzelił ze snajperki niewinną staruszkę.
Gdy wracaliśmy, jej ciało wciąż leżało na ziemi.
Sierżant zatrzymał konwój, żeby wyrwać jej ząb.
- Ząb? - Stwierdził, że jest jak poroże jelenia,
bo nie są ludźmi.
Później odkryłem, że miał cały słój zębów.
Widziałeś, jak zabił dziecko?
Dziesięciolatka,
Ghulama Dawooda.
Znałem go.
Kiedyś podszedł do mnie ze zdjęciem LeBrona Jamesa
i szerokim uśmiechem na buzi.
Nie był dżihadystą.
Czy gdy uznałeś, że sierżant zabijał dla zabawy,
próbowałeś go powstrzymać?
Uszkodziłem jego karabin.
Nie zadziałało, więc zawiadomiliśmy dowódcę plutonu,
licząc, że zadziałają procedury.
- Jak się trzymasz? - Zeznaję przeciwko przełożonemu.
To budzi w ludziach skrajne emocje.
- W jakich proporcjach? - Przeważa nienawiść.
Co jest?
W jaki sposób "uszkodziłeś" karabin Meyera?
Zhackowałem celownik.
- Szlag. - Niczego im nie mów.
Poproś o kapitana Trudo - to najlepszy adwokat wojskowy.
Jest pan aresztowany.
Za co?
Poproś o Trudo!
Potrzebujesz czegoś?
Nie. Po prostu nie przywykłam do limuzyny i prywatnego odrzutowca.
Kilka razy i przywykniesz.
Czyli ile?
Pięć.
Rodzice nauczyli mnie nosić swój bagaż.
Mnie też, ale za to mi płacą.
Dzięki.
- Załatwiłaś opiekunkę? - Tak.
- Masz kostium? - Nie, zamierzam pracować.
Jasne, ale będziemy na plaży.
Wzięłam zapasowy.
- Co jest? - Właśnie z kimś zerwałam.
- Teraz? - Wyluzuj. To palant.
Spytał, czy rzucę okiem na jego biznesplan.
Boże.
"To taki Bird tylko z segwayami".
Potrzebuje zaledwie kilku milionów.
Przykro mi.
Po trzeciej randce zawsze czegoś chcą.
A ty?
Czy czegoś chcę?
Też tak masz?
Czy faceci chcą mojej fortuny?
Jasne, to przekleństwo.
A tak naprawdę co u ciebie?
Nic. Jestem nudna.
Wal się. Nigdy o sobie nie mówisz.
Bo nie ma o czym.
Mam niemowlaka i pracuję na awans.
Słyszałaś o dylemacie prawnika?
Praca, rodzina, sport, przyjaciele, sen.
Możesz wybrać trzy.
- Co wybrałaś? - Pracę, rodzinę i sen.
Wymień sen na przyjaciół, to się dogadamy.
Szlag, nie wyłączyłam komórki.
To mój samolot. Nie musisz jej wyłączać.
Co tam?
Diane chce cię widzieć za pięć minut.
Co? Nie mogę...
Żartuję.
Nie rób tak.
- Macie jacuzzi? - Nie.
Po co komuś samolot bez jacuzzi?
Od kiedy?
Sprawdzisz Francescę?
Nigdy tak długo nie była z Josephem.
Jasne. Nie zamienisz mnie na nią?
- Na Francescę? - Na krezuskę.
Jestem zabawniejsza.
Wspomnę to, leżąc w hamaku na plaży.
- Wrócę za kilka dni. - Kup mi coś.
Właśnie tam idę.
- Potrzebuję miesiąca wolnego. - Nie.
- To odejdę. - Zaczekaj.
- Jesteś moją wtyczką na dole. - Wiem.
Ale potrzebuję miesiąca, żeby kogoś obronić.
- Kogo? - Kogoś, komu zawdzięczam życie.
Czyli?
Kaprala, którego oskarżono o niesubordynację,
sabotaż i nieumyślne spowodowanie śmierci.
- Ma adwokata wojskowego. - Przydzielili mu partacza.
Jutro rozprawa.
Zaczekaj.
- Chodź. - Dokąd?
Coś taki podejrzliwy? Po prostu chodź.
- Chwila. - Nie zrobisz tego sam.
Panie Firth?
- Gdzie Adrian? - Na konferencji w Nowym Jorku.
Znacie się?
- Niezbyt. - Trochę.
Fakt.
Chciałbym, żebyś pomogła Calebowi w sądzie wojskowym.
Zależy mi, by pozostał w kancelarii.
- Jasne. - Dzięki.
- Nie prosiłem o to. - Wiem.
- Nie musisz. - To moja praca.
Posłuchaj...
Nigdy wcześniej czegoś takiego nie zrobiłam.
Ja też nie. A o czym mowa?
Naszym wybryku.
Nie spałam z nikim od rozwodu.
- To był tylko eksperyment. - Właśnie.
- Jednorazowy. - Otóż to.
Co to za sprawa?
Kapral Demarcus Laney - służyłem z nim w prowincji Baghlan.
- Długo służyłeś? - Pięć lat.
Nie wyglądasz na takiego.
- Jakiego? - Sama nie wiem.
- Gdzie jest prowincja Baghlan? - W Afganistanie.
Laney zeznawał przeciw przełożonemu i przyznał, że uszkodził jego karabin.
Następnego dnia gość zabił afgańskiego tłumacza
- i obwinił za to Laney'ego. - Dlaczego ten uszkodził karabin?
Bo gość popełniał zbrodnie wojenne.
Laney chciał pozbawić go broni.
Załatwimy odroczenie, by zyskać trochę czasu.
Powstać.
Na czym stanęliśmy?
Oskarżenie gotowe.
Obrona wnosi o odroczenie o 60 dni.
Czwarte z kolei.
W czwartek wystąpię przed Sądem Apelacyjnym.
- Nie dam rady. - Powodem poprzednich odroczeń
były wyjazdy służbowe oraz urlop.
- Każdy potrzebuje wakacji. - To próba umorzenia sprawy.
Grają na zwłokę,
a potem kilkakrotnie odwołają się od wyroku.
Nie dlatego, że mogą wygrać,
tylko dlatego że nas na to nie stać
i wiedzą, że w końcu odpuścimy.
Odraczam rozprawę o 60 dni.
Powstać.
Boże, spójrz na siebie.
Odejdź. Nie istniejesz.
Racja. Ze świecą szukać konserwatysty z zasadami.
Łatwo jest trzymać się zasad, nie żyjąc w prawdziwym świecie.
- Usprawiedliwiasz to, kim się stałeś. - Czyli?
Złym sędzią.
Ktoś podrzuca Notatkę 618,
- a ty uginasz się jak origami. - Cóż...
Baczność!
Spocznij.
Sierżancie.
Kapralu Laney, gdzie adwokat wojskowy?
- Mam swoich obrońców. - Armia nie opłaca cywilów.
Kancelaria przyjęła sprawę pro bono. Nie będzie żadnych opłat.
- Adwokaci wojskowi są przeszkoleni. - Służyłem w armii. Sierżant Garlin.
Odbył pan tam szkolenie prawnicze?
Nie.
Jesteśmy świadomi różnic między praktyką cywilną a wojskową,
dlatego wnosimy o odroczenie, aby zapoznać się ze sprawą
- i wymogami sądu. - Odmawiam.
- Naszym celem jest sprawiedliwy proces. - Moim też.
Spóźniona sprawiedliwość to niesprawiedliwość.
Kapralowi Laney'emu nie przysługuje dodatkowy czas za zmianę adwokata.
Posiedzenie odbędzie się jutro o 10.00. Może uda się załatwić sprawny fotel.
WYSTĘPUJĄ
MUZYKA
ZDJĘCIA
SPRAWA IDEALNA
SCENARIUSZ
REŻYSERIA
- Przygotuję dowody. - Jay!
To żołnierze służący w Afganistanie z naszym klientem.
- Spytaj, czy się za nim wstawią. - Kiedy?
Rozprawa jest jutro, więc raz-dwa.
Czy twoja kancelaria prowadziła sprawy wojskowe?
Diane?
Ten ptak się na mnie gapi.
Od dziesięciu minut.
Wszystko w porządku?
Tak, po prostu się nudzę.
Nie badasz znikających spraw i wątku Notatki 618?
Dałam sobie spokój.
- Dlaczego? - Grożono nam.
- Wam? - Kurtowi i mnie.
Jeden wjazd SWAT wystarczy.
Występowaliście kiedyś w sądzie wojskowym?
Mój partner, Will Gardner.
- Przed Leorą Kuhn? - Owszem.
Co o niej wiesz?
- Wrócę później. - Kuhn jest twarda,
ale sprawiedliwa. Will ją polubił.
- Postępuj zgodnie z zasadami. - Dzięki.
Przepraszam!
Tak?
Skąd cię znam?
Nie wiem. Coś za jedna?
Diane Lockhart.
Miło cię poznać.
Słyszałam o tobie wiele dobrego.
I ciekawego.
Wybacz, ale śniłaś mi się.
Byłaś prawniczką Weinsteina.
Poważnie?
To musiał być koszmar.
Miło było cię poznać.
Masz chwilę?
Wystąpię przed sędzią, który tu pracował.
- Juliusem. - Sędzią Cainem.
Czy mogłabyś mi asystować?
- To niczego nie zmieni. - Możliwe, ale przyda się każda pomoc.
Mogę o coś spytać?
Co notowałaś?
- Nic. - Wyglądało jak kropki.
To moja słabostka.
- Rysowanie kropek? - Tak.
Mogę rzucić okiem?
Ludzie uważają mnie za wariatkę.
Narysowałam już 989 tysięcy.
Dlaczego?
To uspokajające.
Kiedyś robiłam notatki na każdym posiedzeniu, spotkaniu i rozprawie.
W domu robiłam notatki z notatek,
a potem dopisywałam kolejne.
Miałam obsesję pisania.
W dzieciństwie prowadziłam pamiętnik, na studiach - dziennik.
Pięć lat temu zgubiłam notatniki w taksówce.
Tak się tym zmartwiłam, że wypadły mi wszystkie włosy.
Wiesz, co się stało?
Nic.
Nic, z tego co zapisałam, nie miało żadnego znaczenia.
Wtedy zaczęłam rysować kropki.
Z każdym skończonym zeszytem czułam, że coś osiągałam.
Dobijam do miliona.
Teraz, gdy oglądam wiadomości,
gdy widzę, co dzieje się na świecie
i uświadamiam sobie, jak niewielki mam na to wpływ...
rysuję kropki.
Nie popracuję tu.
- Popracujesz. - Gdzie?
Cały dzień spędziłyśmy w ośrodku.
- Nie podoba ci się? - Gryzie mnie sumienie. Muszę pracować.
- To praca. - Bianco.
Poważnie.
To praca.
- To? - Tak. Chce kupić ten ośrodek.
Nie żartuję. Sprawdź, czy to dobra umowa.
Będziecie zeznawać?
Tak.
Widziałem, jak Meyer zabił 12-latkę. Zastrzelił ją ze snajperki.
Laney przegiął z sabotażem?
Nie, złożyliśmy skargę na Meyera,
ale nikt nie zareagował.
Dzięki ich zeznaniom uzasadnimy podejście Laney'ego.
I załatwimy Meyera.
Czy to nie będzie błąd?
Nie. Laney powołał się na artykuł 92, który jest mieczem obosiecznym.
Nie wolno ignorować prawowitych rozkazów dowódcy.
Słowem kluczowym jest "prawowity".
Nieprawowitych rozkazów żołnierzowi wykonywać nie wolno.
Dowiedziemy, że dowodzenie Meyera było nieprawowite
- i Laney miał prawo go powstrzymać. - Właśnie.
Podobała ci się służba?
W Afganistanie owszem.
Dlaczego?
Lubiłem mój oddział.
Zabiłeś kogoś?
Tak, z daleka.
- To było trudne? - Nie.
- Wróciłbyś? - Tak.
Dlaczego wybrałeś prawo?
Lubię ten kraj.
Mam porównanie do innych i chcę, by pozostał, jaki jest.
O czym myślisz?
Że niewiele przeżyłam.
Wręcz przeciwnie.
Widać, że jesteś doświadczona przez los.
- Poprzednio zaczęło się podobnie. - Wiem, ale...
Nie miałem nic przeciwko.
Jestem twoją...
Przełożoną?
Dokąd pójdziemy?
- Załatw wniosek... - Jak leci, sędzio?
Dobrze. Kim pan jest?
Gościem.
Słyszałem o tobie, gdy pracowałeś w Reddick-Boseman.
Wszyscy cię polecali.
- Mogę w czymś pomóc? - Nie.
Spisujesz się dobrze. Masz świetną intuicję.
I jesteś jeszcze młody, więc...
- ja mogę pomóc tobie. - W czym?
W awansie.
O czym pan mówi?
Sędzią apelacyjnym nie zostaje się dzięki stażowi, tylko dzięki posłuszeństwu.
Pracuj tak dalej.
- Wpadłem tylko się przywitać. - Kim pan jest?
Mój numer.
W korytarzu wpadłem na Oscara Griegsona.
Jest ważnym darczyńcą.
Powiem mu, że rozmawialiśmy.
Powstać!
Pan Oscar Griegson i pani Chang, proszę podejść.
Przeczytałem wniosek o 60-dniowe odroczenie. Odmawiam.
- Słucham? - Jest pani gotowa?
- Tak. - Chciałbym przypomnieć, że...
obrona nie jest przygotowana.
Macie czas do 13.00.
Jeśli tyle nie wystarczy,
pani Chang na pewno chętnie zgodzi się na wygraną.
Następna sprawa! Ruchy!
Fakty są jednoznaczne.
Kapral Laney zeznał pod przysięgą,
że ukradł karabin snajperski przełożonego, sierżanta Meyera,
i go uszkodził.
Następnego dnia sierżant użył broni podczas patrolu.
Zamiast w cel, kula trafiła w głowę tłumacza Ahmada Mowada,
zabijając go na miejscu.
Sprawa jest jasna, lecz obrona próbuje zaciemnić obraz.
Twierdzą, że problemem nie jest Laney, tylko sierżant Meyer.
Opowiem państwu o nim.
Jest wzorowym żołnierzem.
Mężnym i...
- Pozwól mi otworzyć. - Dlaczego?
Liczy się, kto mówi.
Bo jestem kobietą?
Nie, bo jesteś cywilem.
Poradzę sobie.
Kapral Laney popełnił przestępstwo,
łamiąc artykuł 92 Kodeksu Wojskowego.
To wszystko.
Dziękuję. Obrona?
Dzień dobry.
- Prokurator... - Nie ma tu prokuratora.
Jest radca sądowy i obrońca.
Oczywiście.
- Radca sądowy, pan Brigham... - Major.
Dziękuję.
Major Brigham zasugerował państwu, że oskarżony jest sabotażystą,
a jego zachowanie to wynik niechęci do przełożonego.
A tak naprawdę miał uzasadnione przekonanie,
że sierżant Meyer był niebezpieczny.
Jak słyszeli przysięgli...
To nie przysięgli, tylko członkowie panelu.
Naturalnie.
Udowodnimy państwu, że czyny kaprala Laney'ego były odważne
i uzasadnione.
Mój współpracownik wyjaśni, dlaczego.
Miałeś rację.
Kapral Laney wielokrotnie próbował wpłynąć na zachowanie sierżanta Meyera.
Podobnie inni żołnierze z oddziału, którzy potwierdzą,
że Meyer nie szanował ludzkiego życia
i nie przestrzegał protokołów wojskowych ani prawa wojennego.
Major Brigham chce, by państwo zapomnieli,
że posłuszeństwo ma swoje granice.
Nawet w wojsku.
Najwyraźniej zapomniał o swoim szkoleniu, w przeciwieństwie do mnie czy państwa.
Hierarchia nie oznacza przymusu wykonywania
wszystkich rozkazów przełożonego.
Każdy z żołnierzy już pierwszego dnia uczy się,
że rozkazów pewnych dowódców
nie wolno wykonywać.
To zegar szachowy.
Włączcie go, gdy zaczniecie argumentować.
Macie 45 sekund.
- To niesprawiedliwe. - Tylko dla tych, którzy chcą przemawiać.
Rozprawa zmieni się w wyścig.
Jeśli zgłasza pan sprzeciw, proszę włączyć zegar.
Nie zdążę w 45 sekund.
Nam to pasuje.
Według prawa, gdy jedna strona bezzasadnie opóźnia rozprawę,
sędzia może zainterweniować.
Proszę więcej nie przeciągać.
Pani Chang, strona pozywająca zaczyna.
Sierżancie, czy to prawda, że jest pan oskarżony o zabójstwo?
Sprzeciw, brak związku.
Pani Reddick chce odwrócić uwagę od przestępstw klienta.
Przestępstwa sierżanta Meyera są kluczowe,
aby zrozumieć postępowanie naszego klienta.
Oddalam. Proszę odpowiedzieć.
Powołuję się na piątą poprawkę i korzystam z prawa do odmowy zeznań.
Sierżancie, jeśli skorzysta pan z tego prawa,
nie będzie pan mógł odpowiedzieć na żadne pytanie.
- Wiem. - Wnoszę o zwolnienie świadka.
Obrona ma prawo do przesłuchania.
Jeśli świadek nie odpowie, panel wyciągnie wnioski.
Obrona liczy, że w ten sposób wzbudzi uprzedzenie do świadka.
W istocie.
Proszę kontynuować.
Czy to prawda, że potraktował pan 15-latkę
w niebieskim hidżabie jak tarczę strzelecką?
Korzystam z prawa do odmowy zeznań.
Czy udusił pan 17-letniego Afgańczyka,
- który potrzebował lekarza? - Odmawiam składania zeznań.
Czy to prawda, że kolekcjonował pan zęby swoich ofiar?
Odpowiedź na to oraz przyszłe pytania brzmi:
korzystam z prawa do odmowy zeznań.
Gdybym była niewinna i słyszała te wszystkie oskarżenia,
- pragnęłabym się obronić. - Sprzeciw.
- Podtrzymuję. - To wszystko.
- Może pan odejść. - Ja też mam kilka pytań.
Major Brigham był im przeciwny.
Wniosek oddalono. Śmiało.
Czy pani Reddick liczy, iż oskarżając pana o czyny,
którym nie może pan zaprzeczyć,
przekona panel, że jest pan niebezpieczny?
Korzystam z prawa do odmowy zeznań.
Aby pokazać, jak absurdalna jest to strategia,
proszę potwierdzić, że jest pan bogiem słońca.
Korzystam z prawa do odmowy zeznań.
Czy to prawda, że zabił pan jednorożca?
Korzystam z prawa do odmowy zeznań.
Ośrodek jest w świetnym stanie.
- Nie ma zadłużenia. - Świetnie. W czym problem?
Na cenę wpływa ubezpieczenie od huraganów.
Wykorzystaj to, by zbić cenę o milion.
- Grasz w pokera? - Słucham?
Czy grasz w pokera? Chcę cię z kimś poznać.
Z kim?
Z koleżankami.
Rozmowy o książkach nam zbrzydły, więc gramy w pokera.
Co to za koleżanki?
O Boże. Jest miliarderką.
Skąd. Ma raptem pół miliarda. I...
- Serio? - Tak.
- Ta artystka? - Jest taka sama, jak my.
Nic podobnego.
Poradzisz sobie.
- Spóźniłaś się. Zapoznasz nas? - To Lucca.
A to...
Wybaczcie. Gdybym wiedziała, włożyłabym spodnie.
Skopię wam wszystkim tyłki.
Kiepska ze mnie pokerzystka.
Gramy na cele charytatywne.
- Od ilu zaczniemy? 10 czy 20? - Ostatnio od 20.
Mam pytanie.
10-20 czego?
- Tysięcy. - Popatrzę.
Założę za ciebie.
- Nie ma mowy. - Zabawmy się.
Pożyczę ci 50.
- A jeśli przegram? - Wspomożesz szczytny cel.
Baw się dobrze.
Co jest? Usiądź, nie gryziemy.
Zaczniemy od 15.
Tymczasem w C-SPAN: prezydent Trump w godzinach pracy.
Odwiedzimy go w Gabinecie Owalnym.
Gdzie Mike Pence?
Portrety wszystkich prezydentów się na mnie gapią,
a nikt nie chce mi powiedzieć, który to Hamilton!
Wzywał pan?
Co u ewangelików? Wciąż są za mną?
Do końca świata! Lub do listopada. Zależy, co będzie pierwsze.
Świetnie. Zatem mogę popracować.
Przywieźli pizzę?
Dziękuję.
Okropne. O Meghan piszą inaczej niż o Kate.
Brytyjski brukowiec.
Zasada jednej kropli krwi.
A gdyby nie wyprostowała włosów?
- Twoja kolej. - Sprawdzam.
- Para szóstek. - Nic.
Ful: dwójki i dziewiątki.
- Trzy piątki. - Lucca.
To nigdy mi się nie przytrafiło.
Pokaż.
Kareta waletów.
Zgarniasz wszystko, suko!
Przerwa na sushi.
Krótka. Odegram się.
Nie mogę tego przyjąć.
Jasne, że możesz. Stać je i świetnie się bawią.
Założyłaś za mnie kasę.
Gdy ktoś zabiera cię do lunaparku,
a ty wygrywasz rybkę lub misia, oddajesz je?
To nie rybka ani miś.
Zrezygnuję, a ty zagrasz moją wygraną.
Nie bądź śmieszna.
Zwrócisz mi pożyczone 50, reszta jest twoja.
Jeśli chcesz, przegraj.
- Ile tu jest? - Pół miliona.
Co?
Pamiętaj - 20 procent idzie na cel charytatywny.
Sprawdzam.
- Pokaż karty. - Słabo.
Trzy trójki.
Szlag. Wygrałaś.
- Co miałaś? - Nic.
Wygrałaś!
Gratulacje!
Półtora miliona dolarów.
- Mamy problem. - Jaki?
Twitter Trumpa?
"Sierżant Meyer jest jednym z naszych najlepszych wojowników.
Ułaskawiam go, aby mógł dalej służyć naszej wielkiej ojczyźnie".
- Jezu. - "Przestańcie go dręczyć
i zajmijcie się pracą".
Żołnierze i tak będą zeznawać przeciwko niemu.
- Ułaskawienie się nie liczy. - Nie będą.
- Skąd wiesz? - Zadzwoniłem do nich.
Obawiają się zemsty Meyera.
Boże.
Goście walczą z terrorystami.
Jak mogą bać się zeznawać?
To nie tchórzostwo.
Meyer pozostanie ich dowódcą.
Będą służyć pod jego komendą przez lata.
To ma sens.
Możemy wezwać jednego świadka.
Dziękuję.
Obudź się, Kopciuszku.
Spocznij.
- Czy obrona chce coś dodać? - Mamy świadka.
Wzywamy sierżanta Meyera.
Zmarnowali już dość czasu na tę cyniczną taktykę.
Sierżant nie będzie odpowiadał.
W ciągu ostatniej doby został ułaskawiony za czyny popełnione w Afganistanie,
więc nie przysługuje mu prawo z piątej poprawki. Musi odpowiedzieć.
Precedens z Sądu Najwyższego: sprawa Burdicka.
Wszystko wyszczególnione.
Wezwać sierżanta Meyera.
Czy to prawda, że pan Ahmad Mowad został postrzelony około piętnastej?
Piętnastej zero zero.
Odmawiam odpowiedzi, jak poprzednio.
Stracił pan prawo z piątej poprawki. Musi pan odpowiedzieć.
Czy postrzelił go pan o piętnastej zero zero?
Tak.
Kapral Laney zabrał pańską broń poprzedniego wieczoru.
Czy może pan to potwierdzić?
- Tak. - I miał do niej dostęp tylko wtedy?
- Zgadza się. - Oto dowód,
że codziennie rano wykonuje pan trening strzelecki.
Sprzeciw. Nie dostałem kopii tego tajemniczego dokumentu.
To transkrypcja pańskiej mowy otwierającej.
Zakładam, że powiedział pan prawdę.
Oddalam.
Sprawdziliśmy to.
Armia prowadzi rejestr amunicji wydawanej na treningi.
Czy to pańskie nazwisko?
Poranek dnia, w którym zabito pana Mowada.
- Tak. - Zatem wiedział pan,
że broń działała prawidłowo.
Bez względu na to, co kapral Laney zrobił dzień wcześniej.
- Nie. - Zanim powie pan coś więcej,
proszę zrozumieć, że został pan ułaskawiony
tylko za czyny w Afganistanie.
Krzywoprzysięstwo to inne przestępstwo.
Dlatego jest tu obecny prokurator.
Wiedział pan, że broń działała prawidłowo, gdy zastrzelił pan tłumacza?
Sierżancie?
Możliwe.
Nie mam więcej pytań.
Różnica między cywilem a bojownikiem w Afganistanie
nie jest tak oczywista, jak może się wydawać.
Zgadza się.
Czy terroryści wysyłają dzieci oraz starszych
na poszukiwania stanowisk snajperskich, licząc, że ich nie zastrzelimy,
i dzięki ich rozpoznaniu zastawiają na nas pułapki?
Zgadza się.
Prezydent Trump nazwał pana wojownikiem.
- Sprzeciw. - Jest zwierzchnikiem sił zbrojnych
i wypowiedział się na temat tej sprawy.
Proszę kontynuować.
Prezydent Trump nazwał pana bohaterem i powiedział:
"Nie widzę nic złego w zachowaniu sierżanta Meyera.
Wykonywał swoje obowiązki.
Potrzebujemy twardych wojowników".
Czy uważa pan, że kapral Laney
nie tylko zignorował pańskie rozkazy,
ale także utrudnił panu wykonywanie obowiązków?
Tak.
To wszystko.
I co?
Nie wiem.
- Proszę. - Co to?
Teczka.
- Z czym? - Z jakąś sprawą.
- I jak? - Z czym?
Jak było?
Pomogłam jej kupić ośrodek.
Żartujesz.
Wciąż jestem lepszą kumpelą?
- Jasne. Mam pytanie. - Wal.
Wygrałam trochę forsy w pokera.
- Pożyczyła mi kwotę startową. - Ile?
- Ile pożyczyła? - Ile wygrałaś.
Tysiąc pięćset.
- Słabizna. - Ale pożyczyła mi wpisowe.
- Powinnam oddać jej wygraną? - Nie.
- Obejdzie się bez półtora tysiaka. - A jeśli to znacznie więcej?
- Nie pytaj ile. - Dobra.
- Ile? - Niezależnie od kwoty,
- czy powinnam oddać? - Nie!
Jeśli gryzie cię sumienie, kup jej jakiś prezent dla bogaczki.
- Czego potrzebuje bogaczka? - Miłości?
Zaczęłaś?
Powstać.
Wyglądasz na spokojniejszą.
Co my tu mamy?
Lonergan kontra Syncrest, wywłaszczenie.
Witam ponownie.
Wszyscy gotowi?
Tak.
Niestety mój klient nie mógł dziś się zjawić.
Dlaczego?
Jest w Nowym Jorku, otwiera sesję giełdy.
Imponujące.
Pozwany wciąż szkodzi biznesowi mojej klientki.
Zatem odroczenie może być krzywdzące?
- Tak, już wyjaśniam. - Nie trzeba.
- Zgadzam się. Wniosek o zakaz przyjęty. - Wysoki Sądzie...
Miał pan 24 godziny na zawiadomienie klienta.
Orzekam na rzecz powódki.
Gratulacje.
Dziękuję. To dzięki tobie.
Wątpię.
Proszę.
Diane, co tam?
Zjedzmy razem lunch.
Dlaczego?
Żeby wymienić się informacjami o Notatce 618.
Jak myślisz?
Nigdy nie wiadomo.
Uzgodniliście werdykt?
Kapralu Laney, proszę wstać.
W sprawie zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci,
panel uznaje kaprala Laney'ego za niewinnego.
W sprawie zarzutu niesubordynacji - za niewinnego.
W sprawie zarzutu zniszczenia mienia wojskowego - za winnego.
Panel uznał karę za odbytą.
Jest pan wolny. Zamykam posiedzenie.
Powstać!
Dobra robota.
Wzajemnie.
Miło dla odmiany wygrać.
Spieszysz się do Malcolma?
Nie. Nocuje u ojca.
Zjemy coś?
Co my wyprawiamy?
Eksperymentujemy.
Ile?
Bez falban.
Ktoś zostawił prezent.
Przyjdź w dobrej wierze, to może zmienię zdanie.
Oddzwonię.
Tekst: Krzysztof Kowalczyk i S. Misiorek
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.