All language subtitles for Home.Before.Dark.S01E05.720p

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian Download
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian Download
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dzieс dobry.

Usiadіybyњcie ze mn№ na chwilк?

Usi№dџcie.

Co to wszystko jest?

Rozumiem, їe wczorajszy wieczуr wami wstrz№sn№і.

Dlatego na wszelki wypadek wyj№іem co nieco z dziadkowego garaїu.

Taki wypadek jak wіamanie lub ohydny akt przemocy?

Co to „ohydny akt przemocy”?

Nie bуjcie siк.

To zwykіe њrodki ostroїnoњci. Nie ma powodu do obaw.

No jasne.

Tylko pobiіeњ siк po pijaku, miaіeњ wstrz№s mуzgu,

darіeњ siк przy ludziach i ktoњ podpaliі rower Hilde.

Wszystko spoko.

Mуwiк tylko, їe trzeba siк przygotowaж.

Dobra.

Mamy latarki, kij baseballowy, gaњnicк,

spray na niedџwiedzie, іomy,

przerуїny inny sprzкt i syrenк.

To wszystko nie byіoby potrzebne, gdybym nie zaіoїyіa gazety.

Wreszcie jarzysz, Sherlocku.

Chyba przestanк pisaж.

- Nie. - Tak.

Nie, wykluczone.

Tamci wіaњnie tego chc№.

Na razie musimy siк tylko przygotowaж i byж czujni. Dobrze?

Posіuchajcie. Czasem... strach ma swoje zalety.

Mуwi nam, їe trzeba siк pilnowaж.

Bкd№ wam wmawiali, їe przesadzacie

i nie wiecie, co mуwicie. Zwіaszcza jako dziewczyny.

Dlatego musicie ufaж przeczuciu.

- Rozumiecie? - Tak.

A gdy ktoњ taki jak Frank Briggs przychodzi, gdy nas nie ma...

Tak, wiem, їe tu byі. Na drugi raz powiedzcie nam, dobra?

Powinnam spytaж, co siк dzieje, ale pewnie siк pogniewam.

Przyjmiemy, їe tego nie widziaіam?

Tak, pewnie.

Wracasz do pracy?

Nie. Tak. Tak jakby. Idк na rozmowк.

Dajesz, pani mecenas.

Niech Ginny nie bawi siк gaњnic№, co? Dziкki.

Ginny, nie. Nie dotykaj.

Dobra. Samoobrona.

TO NIE KONIEC KTO JESZCZE?

Sіyszaіem o podpaleniu. Jesteњ caіa?

Jaka potіuczona z was rodzina.

Nie to co prostolinijni i rozkoszni Fife'owie.

Przynajmniej nie jesteњmy band№ frajerуw.

Trochк przeginasz z tymi ciкtymi ripostami.

Myњlaіaњ kiedyњ,

їeby dla odmiany powiedzieж czasem coњ miіego?

Chodџcie.

- Poradzк sobie. - Dobra.

LISKO WRACA Z NOWEGO JORKU

RZEKOMO Z NOWYMI DOWODAMI

WARIAT!

Jeny.

Wszystko bкdzie dobrze. W porz№dku.

Nie daj im siк, dobra?

Panie sekretarzu, Sam Gillis nie prosi o zwolnienie za dobre sprawowanie

ani o... skrуcenie...

Boїe.

Dawaj.

Panie sekretarzu... Dobra.

Panie sekretarzu, Sam Gillis nie prosi o zwolnienie za dobre sprawowanie

ani o skrуcenie wyroku,

tylko o zezwolenie na wyjњcie

z eskort№ straїnikуw wiкziennych.

Dobrze.

Apelujк wiкc o... Zaraz. Co?

Zgadzam siк. Udzielк wiкџniowi 3529148 godzinnej przepustki.

Њwietnie. Dziкkujк.

Pani cуrka to nie lada dziennikarka.

Zgadza siк.

Wszyscy mуwi№ dziњ o tym jej reportaїu.

W wiкzieniu i poza nim.

Cуї, to gіoњna sprawa.

Straїnik wiкzienny latami drкczyі wiкџnia,

wyіudzaі od jego siostry leki i w koсcu j№ zabiі.

Wprowadzamy juї reformy.

Z jakiegoњ powodu jeszcze pan nie podpisaі.

Chcк puњciж Sama Gillisana na pogrzeb jego siostry.

Szczerze. Ale wpierw proszк go do czegoњ przekonaж.

Do jutra muszк dostaж zezwolenia.

Nie їartujк.

Jak wiecie, nie znam siк na їartach.

Jeњli nie dostanк zezwoleс,

- nie pojedziecie na wycieczkк. - Patrz.

20 000 osуb obejrzaіo film...

NOWE DOWODY

z porwaniem Richiego Fife'a.

W jedn№ noc.

Podbija sieж.

Zostaliњmy sіawni.

Nie wiem, czy mnie to nie przeroњnie.

Liczк, їe nie.

Przepraszam, їe przeszkadzam, pani Parker.

Zapraszam Hilde Lisko do gabinetu.

Ale dziwaczka.

Ktoњ ma do ciebie sprawк.

Usi№dџ, proszк.

To bкdzie siк za tob№ ci№gnкіo.

Za co go zgarnкliњmy?

Za prochy.

Pewnie go zwolnimy.

Widziaіeњ?

Nagranie?

Frank, wiem do czego zmierzasz. Nie wolno ci.

Nie pozwalaj m№ciж sobie w gіowie.

Nie moїesz sobie przypomnieж?

Mogк.

Ja nie.

Na twoim miejscu nikomu bym nie mуwiі.

Muszк wiedzieж, czy...

Czy kazaіeњ mi zeznaж, їe widziaіem wуz Sama?

Frank. Widziaіeњ jego wуz.

Rozumiem, їe siк boisz. Ale b№dџ dzielny.

Musisz nam pomуc znaleџж sprawcк.

Powiedz. To ni№ jechaі porywacz?

Moїe.

Wiesz, do kogo naleїy?

Do Sama Gillisa.

Wіaњnie, do Sama Gillisa.

I... wiesz o nim to i owo.

Jak to?

Choжby to, їe jest dziwakiem, prawda?

Czy nie tak woіa na niego wiкkszoњж dzieci?

Mуwi siк, їe woli siк zadawaж z mіodszymi chіopcami,

jak ty i Richie.

Postawiі wam piwo, prawda?

Tak.

Doroњli zwykle nie stawiaj№ piwa dzieciom.

Wbrew pozorom to nienormalne.

On jest nienormalny.

Nie wypada, by ktokolwiek go broniі.

Broniж trzeba dzieci takie jak ty i Richie.

Rozumiesz?

Dobrze. Odetchnij.

Przyjrzyj siк. Czy to ni№ zabrano Richiego?

Chyba tak.

Co zrobiіem?

Nic, kochanie. Spokojnie.

Jeњli nie bкdziemy pewni, puszcz№ Gillisa wolno.

I to samo spotka kolejne dziecko.

Chciaіbyњ tego?

Nie naciskaj go tak.

Dobra.

To furgonetka Sama.

Jesteњ pewien, Frankie?

Nie widziaіem twarzy, ale poznaіem jego gіos.

Czyj?

Sama Gillisa.

Zabraі Richiego, spojrzaі na nas i kazaі uciekaж,

trzasn№і drzwiami i...

Dobrze, synu. Spisaіeњ siк.

Spуjrz na tк tablicк.

Powiedz, czy cyfry wygl№daj№ znajomo.

Tak. Pamiкtam ostatnie trzy litery.

L-G-E.

Dobrze, synu. Dobrze.

Hej. Widziaіeњ go.

Czyli siк myliіem.

Gillis mуgі odkrкciж tablice.

I kaїdy, dosіownie kaїdy, mуgі zretuszowaж to nagranie.

Jesteњmy pewni, їe Sam Gillis zabiі tego chіopca.

Przyjdк pуџniej.

Nie przeszkadzasz, Trip.

Frank wіaњnie wychodzi.

Przykro mi, ale nie mogк usun№ж filmu.

Nie moїesz, czy nie chcesz?

Wіaњciwie zgodnie z Pierwsz№ Poprawk№...

Znam tekst konstytucji!

Panie burmistrzu.

Odpowiadam przed jej rodzicami.

Dobrze, przepraszam. Duїo siк ostatnio stresujк.

Dla pana burmistrza to nie tylko kolejny reportaї.

Dotyczy jego syna.

Caіe miasteczko przeїyіo duїy wstrz№s.

Bardzo wspуіczujк panu straty. Naprawdк.

Ale pragniemy chyba tego samego.

Їeby porywacz Richiego trafiі za kratki.

I s№dzisz, їe to nie Gillis?

Nie. A pan?

To obікd, rozmawiaж o tym z dzieckiem.

Wiem.

Juї prawie do tego przywykіam. Prawie.

Wiem, їe jestem dzieckiem,

ale odkryіam pierwszy trop w sprawie zabуjstwa paсskiego syna od 30 lat.

Interesuje mnie, sk№d Penny Gillis wziкіa kasetк

i gdzie u licha byіa, gdy szukano Richiego.

Niech pan spyta szeryfa Briggsa.

Zapewniaі, їe jej nie widziaі.

No, ja myњlк.

Nie tym tonem, mіoda damo.

Nie masz pojкcia, w co siк pakujesz.

„Mіoda damo” brzmi moim zdaniem jak komplement,

a jednak nigdy nim nie jest.

Szeryf nie przyznaіby, їe zgubiі kluczowy dowуd

tuї przed wyborami.

Nigdy mnie nie wysіucha.

Ale pana – bкdzie musiaі.

Gdyby ponownie otworzyі pan њledztwo...

Ta sprawa...

jest juї za nami, dziecko.

Zamkniкto j№.

A jeњli popeіniono bі№d?

Co jeњli zabуjca Richiego wci№ї grasuje?

Co jeњli kroczy teraz ulicami Erie Harbor?

Nie rуb tego. Nie zgadzaj siк.

To pogrzeb Penny. Muszк tam byж.

Rozumiem, ale kaї№ ci podpisaж...

Tylko tak siк z ni№ poїegnam.

Chc№, їebyњ wycofaі zarzuty o nкkanie

i zwolniі zakіad karny z wszelkiej odpowiedzialnoњci.

Nie mam wyjњcia. I tak osadz№ go za morderstwo, nie?

- Tak, ale... - Zapіaci za swoje czyny?

Ale zakіad karny – nie.

A dosіownie by zapіaciі.

Gdybyњmy wygrali sprawк,

nawet id№c na ugodк, dostaіbyњ doњж, by stan№ж na nogi,

gdy juї st№d wyjdziesz.

Muszк siк poїegnaж z Penny.

Sam.

Rozumiem, їe cierpisz, ale to nie dotyczy tylko ciebie.

Jeњli zrzekniesz siк prawa do pozwu,

utrudnisz sprawк wszystkim innym nкkanym wiкџniom.

Nie ukrуcimy tego.

Nie obarczaj mnie tym.

To nieuczciwe.

Їaіujк, їe muszк.

Ale... ї№daj№ od ciebie czegoњ nieetycznego.

Powinieneњ zawalczyж.

Oboje powinniњmy.

Tak?

A ile to potrwa?

Bo Penny...

moja mіodsza siostra...

ma jutro swуj pochуwek.

No?

- Co ty wyrabiasz? - A na co wygl№da?

Chcesz, by ciк kopnкіo?

Okazaіo siк, їe potrzebny nam alarm.

Pomуc ci z tym?

Ty spaliіeњ rower Richiego?

No. Byіo odjazdowo.

Nie, nie spaliіem go. Wіaњnie szukam sprawcy.

To siк staіo po pуіnocy?

Biuro przysіaіo ciebie?

Ty prowadzisz њledztwo? Jezu.

Co mam powiedzieж?

Boїe.

Najpierw wszystkie czarne, a potem zielony i czerwony.

Co to miasto z tob№ zrobiіo?

Wiem, co z tob№ zrobiіo tutejsze.

Nie za wczeњnie na picie?

Miaіem ciкїki tydzieс.

Ej.

Nie na sіuїbie.

A co, tatuњ siк pogniewa?

Przysiкgam niniejszym...

Przysiкgam niniejszym...

їe nie wolno mi mуwiж...

i їe nie bкdк mуwiі...

nikomu o tym, їe spoїyіem alkohol.

Bo dostanк choroby wenerycznej.

Co to takiego?

Nie pytaj.

Juї mnie bierze.

- Po dwуch іykach? - No.

Co to, kurka, jest?

Zaraz. Filmu nie widziaіeњ?

Nie. Rodzice nie pozwalaj№ mi ogl№daж filmуw dla dorosіych.

Jest dla nastolatkуw, kujonie.

To kondensator strumieniowy. Umoїliwia podrуїowanie w czasie.

Czad.

Wі№cza siк obwody czasowe, wybiera docelowy rok

i rozpкdza do 141 na godzinк,

czerpi№c 1,21 gigawata energii z plutonowego reaktora j№drowego.

Druga opcja to ustalenie,

gdzie dokіadnie uderzy piorun, a to їmudne jak cholera.

Daіbyњ jeszcze іyka?

Gillis byі dziwakiem.

Moїe. Ale nie przestкpc№.

Tego nie wiem.

Jego ojcu odbiіo i zabiі siк w samolocie,

a matka teї caіkiem zeњwirowaіa. Caіa ta rodzina...

Caіej rodzinie siк dostaіo.

Caіej.

Sama powi№zano ze spraw№ tylko na podstawie twojego zeznania

i paru poszlakowych dowodуw.

Przysiкgli myњleli inaczej.

Co ty powiesz. Chcieli tego samego, co biuro szeryfa.

Sprawiedliwoњci.

Nie. Nie chcieli siк martwiж o wіasne dzieci.

Za co nas tak nie znosisz?

Dlaczego nami gardzisz?

Nie gardzк.

Wіaњciwie tak.

Po prostu... mierzi mnie to, co to miasto robi z ludџmi.

Tak jak z Gillisami.

Przyznaj. Ojciec byі chory psychicznie.

A Sam? Teї nie byі potworem.

Dbaі o Richiego i resztк. Byі naszym kumplem.

Powiedz mi coњ.

Zaіуїmy, їe jakiњ dorosіy wyrzutek zaprasza Izzy na piwo do furgonetki.

Zgodziіbyњ siк?

Tak myњlaіem.

Czy to krew?

Co?

Jest jej wiкcej.

Co?

Przepraszam, ale muszк...

spytaж jeszcze raz.

Jesteњ pewny?

Czy jesteњ pewny, їe wczeњniej nie widziaіeњ nagrania?

Mуwiіem ci, Jack. Nie.

Okіamujesz mnie?

Spiіeњ siк?

Wypiіem trochк whisky.

Przykro mi, їe znуw to przerabiasz.

Ale potwуr, ktуry to zrobiі, spкdzi resztк їycia w wiкzieniu.

Czy na pewno?

Czy na pewno nie...

Czy stosunek tego miasteczka do Sama i spoіecznoњci Yakama

nie miaі z tym nic wspуlnego?

Doszukujesz siк czegoњ na siік,

bo masz czarnego ziкcia?

Rasa nie miaіa nic do rzeczy.

Wyobraїasz sobie, jak...

jak siк z tym czujк?

Gdy widzк, jak syn znika w furgonetce?

Sіuchaj.

Powinieneњ ochіon№ж.

Picie nic tu nie pomoїe. Nigdy nie pomagaіo.

Tak samo jak sіuchanie niestworzonych historii o nowych dowodach.

To teї nic nie da.

- Wiesz, co pomoїe? - Nie.

Gdy pуjdziesz naprzуd.

Skup siк na nadchodz№cych wyborach.

Wygraіem wtedy tylko dlatego, їe ludziom byіo mnie їal.

- Nie. - „Ojciec trupa.

Zlitujmy siк nad nim”.

- Nie. - Czeњж.

Czeњж, kochanie. Idџ do siebie, chcemy zostaж sami.

Wszystko gra?

Tak, wszystko dobrze. Dziкki.

Spуjrz na mnie.

Musisz pуjњж naprzуd.

Ledwie przetrwaliњmy, gdy zamknкli kopalniк i tartak.

Teraz ludzie maj№ siк jeszcze baж mordercy?

Znуw uciekaж z miasteczka, jak w 1988?

B№dџ przywуdc№.

Uspokуj ich.

Pokaї im, їe Erie Harbor jest przyjazne rodzinom.

Dasz radк? Zrуb to dla swojego syna.

Coњ nie tak?

Nie podoba ci siк?

Nie, jest czerwony.

Lubisz czerwieс.

Nie, tato, ty j№ lubisz. Ja lubiк zieleс.

Ale w porz№dku.

Jest њwietny, tato. Dziкkujк.

To najdroїszy rower w sklepie.

Syl, miaіbyњ zielony?

Niestety, tylko czerwony. Albo bікkitny.

Moїemy wzi№ж taсszy.

Mam pomysі.

Co ty na to, by nie byіo prezentu?

Dziкkujк bardzo, miіego dnia.

ROWERY U SYLA

Jesteњ taki wesoіy, gdy gadasz z klientami.

Wcale nie.

Serio?

Tak, ale to dobrze. Jesteњ uprzejmy.

Nie wiedziaіam, їe chodzк z kimњ takim.

Czyli ze sob№ chodzimy?

Co? Nie!

- Spoko. - Przepraszam.

- Ja nie... - Jasne.

Znaczy, nie powiem, їe nie chodzimy.

Czyli chodzimy?

Wybaczcie, їe przerywamy zaloty, ale trzeba nam pomуc.

Juї umarіam? Powiedz, їe tak.

- Czego chcecie? - Spalili mi rower.

Szuka czegoњ niedrogiego,

modnego i solidnego.

I mуgіby mieж dzwonek?

Kronika przynosi 45 dolarуw, z czego poіowa idzie na pokrycie kosztуw.

Co dostaniemy za 22,74?

Mуgіbym wam coњ wypoїyczyж. Niech sprawdzк.

Coњ mnie gryzie.

Wszyscy mуwi№, їe nagranie niczego nie dowodzi.

Їe Sam mуgі odkrкciж tablice przed porwaniem.

- Myњlisz, їe tak zrobiі?- Nie.

- Ale tego nie udowodniк. - Nie trzeba.

Trzeba dowieњж, їe furgonetka z nagrania nie naleїy do Sama.

Tylko jak j№ znajdziemy?

Jest z lat '80. Prehistoryczna.

Moїna zadzwoniж do urzкdu albo przejrzeж akta policyjnych aukcji.

Albo pojechaж do Sally.

Na zіomowisko.

Koсczy tam kaїdy dezel.

Podziкkowaіabym ci na іamach, ale to byіby konflikt interesуw.

Dobra, chodџmy.

Sally nie wpuњci dzieci na plac.

Tam jest niebezpiecznie.

Coњ wymyњlimy.

Dziкki.

Sporo tej krwi.

Garibaldi!

Dobry pies.

Czy to ojciec Kim?

To ty, Lisko?

Pan Collins?

Zgadza siк.

Jak leci?

Gуwno ciк to.

Wrуciіeњ, by znowu wszystkim nabruџdziж?

To paсski pies?

Bardziej wilk.

Moje dzieci siк tu bawi№.

Nie puszczam go samopas. Nie lubiк pieniaczy.

Wsioki teї znaj№ m№dre sіowa, mieszczuchu.

To siк nazywa „przyczynowoњж”, nie?

Roger...

Їe teї Penny ginie akurat wtedy, gdy Liskowie tu wrуcili.

Jedno nie ma nic do drugiego.

No jasne.

Tak jak rz№d nie zamierza zatruж naszych wуd fluorem,

czerwieni№ allura, polichlorowanymi bifenylami, somatotropin№ i col№ light?

Nie wiesz przypadkiem nic

na temat podpalenia stodoіy Liskуw?

Widziaіem ogieс wczoraj w nocy.

A Garibaldi wrуciі z zakrwawionym nosem.

Domyњliіem siк, їe przyіapaі podpalacza.

I nie raczyіeњ zgіosiж tego wіadzom?

Ej! Garibaldi, wracaj!

Chodџmy dalej.

Ojciec Kim zdziwaczaі.

Co za miejsce.

Wedіug s№dowych akt furgonetka to bікkitny GMC Vandura rocznik 1982.

To... od czego zacz№ж?

Musi gdzieњ tu byж.

Chodџcie.

Co siк staіo z ojcem Kim?

Trochк mu odbiіo.

Nie wiem, czy przed, czy po tym, jak їona go rzuciіa.

Kim nic nie wspominaіa.

No pewnie.

Zostawiіeњ j№.

Minкіo 25 lat.

Miaіaby ci teraz opowiadaж o rozwodzie rodzicуw i stukniкtym ojcu?

Nie ganiк ciк za to, їe odszedіeњ, ale...

W sumie wіaњnie tak to brzmi.

Czekaj.

To mуj ojciec?

Czekajcie.

To ona, chіopaki.

Na pewno?

Tak.

Co to?

Chyba trzeba wiaж.

Tato!

- Sylvester! - Tato!

- Syl! - Cholera. Tato!

Chyba wiem, dok№d idzie.

Lubi wкdkowaж nad jeziorem.

Syl!

Sіyszaіem o waszych wypadach. Widzi w tobie wymarzonego syna.

Do czego zmierzasz, Frank?

Nie wiem. Nie wiem, co widziaіem.

Matty pewnie miaі racjк.

Ojciec powtarzaі, їe to widziaіem, wiкc...

uwierzyіem mu.

Chyba dlatego zacz№і dr№їyж temat.

Prуbowaі mi powiedzieж.

Jest. Chodџ.

Zaraz. Coњ siк nie zgadza.

Co takiego?

Richie na pewno ni№ nie odjechaі.

Sk№d wiesz?

Wlew paliwa jest ze zіej strony.

Czyli wуz na taњmie nie naleїaі do Gillisa.

Sam nie porwaі Richiego.

Tata miaі racjк. Zabуjca wci№ї grasuje.

Tak, zgadza siк.

Co tu robi szeryf?

Sprasujcie mi go.

Masz.

Dobra.

Co oni robi№?

O nie! Izzy ma aparat!

Boїe.

Co?

Tato?

Tato.

Nie.

To ja, Matt.

To ja, tato.

Wiem. Spokojnie.

Wy dwaj! Nie ruszaж siк.

- Wiej! - Chodu!

Ej! Szeryfie!

Tato. Nie rozumiem.

Sіuchaj, nie gniewam siк.

Ale po co spaliіeњ rower Hilde?

Wiesz, їe nic nie powie.

No, wiem. Ale wci№ї prуbujк.

Zastanawiam siк, ktуry z nas bardziej traci rozum.

Byі przeklкty.

Nie chciaіem, by Hilde nim jeџdziіa. Ani nikt inny.

Co ty gadasz? Co byіo przeklкte?

To ja.

Co ty?

To przeze mnie.

Ja mu go daіem.

Co ty na to, by nie byіo prezentu?

Miaіbym dla ciebie rower.

Ciut starszy, ale jeџdzi jak naleїy.

Wiesz... czasami ojcowie...

Czasem siк potykamy.

Ile by pan chciaі?

Tobie oddam go gratis.

Sto lat.

Dziкki.

Czytaіem, co zrobiіeњ na spotkaniu, Matty.

Skoсcz z tym. Znуw bкd№ chcieli ciк przegoniж.

Powiedz mu, Frankie.

Znalazіem to, tato.

Otworzyіem sejf.

Wierzysz mi?

Wierzysz. Wiem to.

I dlatego nie rozumiem, dlaczego mnie zniechкcasz.

Proszк ciк. Przepraszam.

Szczerze. Przepraszam ciк.

Za to, їe siк nie odzywaіem,

їe nie chodziіem z tob№ na ryby ani nie dzwoniіem.

Przepraszam nawet, їe gadaіem o Richiem jak najкty.

Proszк, powiedz, їe mi wierzysz.

Jeњli to jakaњ pociecha...

ja dogadujк siк z ojcem jeszcze gorzej.

No.

To ludzki bі№d. Pielкgniarz wyszedі na dwуr na papierosa.

Sylvester zaczekaі, aї stanie do niego plecami.

To takie proste?

Zwiaі drugi raz w ci№gu tygodnia.

Tak, przykro nam.

Zwolniliњmy pielкgniarza i wprowadzimy nowe procedury.

To siк nie powtуrzy.

Ostatnio tak pani mуwiіa.

Proszк wystawiж wypis ojca.

Jutro wrуcimy go podpisaж.

Paсski ojciec ma szczegуlne potrzeby, panie Lisko.

Bez urazy, ale jest pan tu za krуtko...

Nie zapewni mu pan naleїnej opieki.

Jestem jego synem, do cholery. Jasne?

To mnie teraz potrzebuje.

Chodџ, tato. Wracamy do domu.

Nie wiem, jak to zaіatwiaj№ w Nowym Jorku.

Moїe tam dziewczynki mog№ rozrabiaж do woli

i nikt nie mуwi im zіego sіowa.

Ale tutaj... moїemy ciк odebraж rodzicom.

- Pani Lisko. - Jensen.

Szeryf Briggs.

Znam pana.

Jesteњ caіa?

Hilde weszіa z kolegami

na teren przemysіowy, peіen ciкїkich maszyn.

Mogіa sobie zrobiж krzywdк.

Nieprawdaї, Hilde?

Niewaїne. Nie bкdzie zarzutуw,

ale proszк wyjaњniж cуrce, їe wchodzenie na teren prywatny

to coњ, na co nie przymykamy tutaj oka.

Dziкkujк, na pewno jej powiem.

Chodџ.

Nic ci nie jest? Pewnie siк wystraszyіaњ.

Przepraszam, nie chciaіam...

Wybacz. Nie...

Nie musimy teraz o tym mуwiж, jeњli ci ciкїko.

Nie chodzi o szeryfa.

Przepadі jedyny dowуd niewinnoњci Sama Gillisa.

Nie ma dowodуw. Nie pomoїemy tacie i nie pogodzimy rodziny.

Kochanie. Hilde. W porz№dku. Posіuchaj.

Nie ty masz naprostowaж tatк. To jego sprawa.

Ale... on nic nie robi.

Jakby... utkn№і.

Wiem. Wiem.

Ale w tej rodzinie pomagamy sobie nawzajem. Jasne?

Co ty na to?

- Mamo? - Tak?

Tacie nic nie bкdzie?

Nie wiem.

Oby nie.

Czeњж.

To Kathryn, siostra Franka Briggsa.

Czeњж.

Wiesz, Hilde,

przyszіa do nas, bo przeczytaіa twoj№ gazetк.

S№dzк, їe powinnaњ jej wysіuchaж.

Dalej, usi№dџ.

Erie Harbor przeњladuje wspomnienie.

Wspomnienie њmierci Richiego Fife'a.

Wpіywowi ludzie,

jak Frank Briggs senior, starali siк je wymazaж.

W 1988 roku, wkrуtce po skazaniu Sama Gillisa,

mieszkaniec miasteczka, Al Wergeles, alias Ptakotyp,

wrкczyі Briggsowi kasetк z nagraniem porwania Richiego.

Wedіug jego cуrki Kathryn,

szeryf Briggs obejrzaі nagranie i je wyrzuciі.

Kathryn oddaіa j№ mamie, Annemarie Briggs,

ktуra przez kilkadziesi№t lat nie miaіa odwagi jej ujawniж.

Aї do zeszіego roku, gdy toczyіa walkк z rakiem.

Oddaіa kasetк Penny Gillis.

Nie chciaіa opuszczaж tego њwiata

z wiedz№, їe jej m№ї posіaі za kratki niewinnego czіowieka.

Ostatnia wola Penny.

Chciaіa spocz№ж poњrodku miasta, їeby przestano jej unikaж.

Brak mi jej.

Wiem.

Przykro mi, pani Jensen.

Musiaіem to zrobiж. Dla Penny.

- I dla mnie. - Rozumiem.

Czeњж, Sam.

Tak mi przykro.

Przez lata nie miaіem nikogo po swojej stronie.

Oprуcz Penny.

Chroniіa mnie.

Zawsze.

Ale ja nie ochroniіem jej.

Zaїyczyіa sobie, by zasadziж drzewo w jej imieniu.

I uіoїyж kamienie wedle obyczaju.

To jej ulubione drzewo.

W dzieciсstwie bawiliњmy siк pod takim.

Po tym, co tu siк staіo...

kaїdy siк jej wystrzegaі.

Wkrуtce... przestano nawet na ni№ patrzeж.

Ale to drzewo...

Oby dziкki niemu dostrzegli... jaka byіa piкkna.

Jaka jest piкkna.

KRONIKA MAGICZNEJ GODZINY

CУRKA SZERYFA ZDRADZA SEKRET OJCA

Rozі№cz siк.

Oddzwoniк.

- Pogadajmy u ciebie. - Nie.

Doњж gadania. Zniszczyіeњ dowуd.

- Kathryn nie rozumie. - Mуwiк o wozie Gillisa!

- Nie dowiedzie tego. - Zawsze masz odpowiedџ.

Na to teї? Bкdк kandydowaі na szeryfa.

Jesteњ skoсczony.

SERIAL OPARTY NA REPORTAЇACH MЈODEJ DZIENNIKARKI HILDE LYSIAK

Napisy: Piotr Kacprzak

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.