All language subtitles for Dom pod Dwoma Orłami- odc. 6 - serial telewizyjny, Oglądaj na TVP VOD

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

A co to? Pali się.

Zaczęło się.

Olga!

Weźmiemy Wasylkę i wychowamy jak swojego. Dziś rano o godzinie 5.30

oddziale niemieckie przekroczyły granicę nad Polską.

Nawet nie wiesz, jaki to dzisiaj dla nas ważny dzień.

To by było nieostrożne nie mieć Führera na ścianie.

Czy ja mam pieniądze, żeby to kupić? Pan ma dobre aryjskie pochodzenie. A

pieniądze się nie liczą, kiedy chodzi o życie.

Czy pan mi pomoże wyjechać z Niemiec?

Już Adolf będzie wiedział, jak Polakom obciąć głowę, a zostawić ręce. I niech

szyją nasze mundury.

W końcu to my jesteśmy narodem filozofów.

Za parę tygodni będę z powrotem.

A nam teraz trzeba modlić się, żeby ta wojna do nas nie dotarła.

Oj, kobieto, zajęcze serce. Możesz spać spokojnie, dobrze.

Tato.

Opiekuj się mamą i dziećmi.

Bardzo na ciebie liczę.

Mimo wszystko szkoda, że wasyl temu przyszedł.

Maurycy.

Dobrze ci w mundurze.

Czekaj na mnie.

Wrócę.

Kocham cię.

Nazar, lej wodę.

Lej, lej, lej, lej, lej. No lej.

Dzień dobry.

Ja do brata można?

Proszę.

Asylko.

Czego to?

Wróćcie do domu.

Dzieciu zostaw sam w domu, już się boję.

Nie szanujesz ani ojca, ani matki? Tak.

Siebie chociaż szanuj.

A ty by co do tego?

Po co ty tu za mną przyszedł?

Że niby jak za bratem.

Dzień dobry, Wasylko.

Dzień dobry.

Posłuchaj.

Jedz do swoich, bo jeszcze chwila i nie ręczę za siebie.

Pan nie usłyszał, co mówi Wasylko?

Idź stąd, Polaczku.

Ludzie! Ludzie!

Słyszycie?

Ludzie!

Ludzie, wojsko idzie.

Dużo wojska. Co się panu pokręciło, panie Maurycy? Słyszę wojsko.

Wojsko idzie. Dużo wojska. Uciekajcie.

Panie Maurycy, to niemożliwe. Coś panu słuch szwankuje.

Jadą konie.

Długie kolumny. Posłuchajcie.

Czołgi. Czołgi, konie, co jeszcze?

Jezus Maria...

Ludzie!

Uczekajcie! Uczekajcie! Ludzie!

Jezus Maria...

O śmierć. Szybko, prosimy cię, panie.

Chodźcie na lewo, kurniki sprawdzić. Witajcie.

Niech żyje radziecka Ukraina.

Niezależna Ukraina. Niezależna.

Zatknij się, dura!

Z drogi, powiedział.

Poszedł ty.

Stać, mówię.

Powiedziałem stać.

Nam patrzeć stać. Raz, dwa, trzy, idziemy.

Potrzebujesz butów?

Chodź, pokażę ci.

Wejdź. Te są dobre. Będą na ciebie pasować.

I te są ładne.

Podobają ci się?

Piękne. Wiesz wszystkie.

Łapcie je!

Szybciej! Łapcie je!

Patrzcie!

Patrzcie!

Wyglądam jak polski pa!

Zostawcie konia!

Zostawcie go!

Ludu pracujący wsi, prości mieszkańcy wsi, zapraszam was!

Chodźcie tu!

Chodźcie tu, obywatele!

Wszyscy prawosławni, posłuchajcie!

A wy tu czego chcecie? Nie mówię do was!

Bracia Ukraińcy, nowa władza zaprasza Was na wiec w Pałacu Polskiego Hrabiego.

Przyjdziecie, a nie stracicie.

Tylko tyle Wam powiem.

Nikt obcy nie ma prawa mi się tutaj rządzić.

Wasze prawo się skończyło. Od teraz będzie tutaj tylko nasze.

Ludzie,

nasza Armia Czerwona wyzwoliła was, Ukraińców, z pod jarzma

polskich panów.

Od teraz ten pałac, ta ziemia, to

wszystko jest wasze.

Nie ma już hrabiów. Nie ma już Polski.

Polscy panowie przegrali ją w paryskich kasynach i przechowali na

balach w Wiedniu.

I dlatego, te, u kogo nie ma krowy,

dzisiaj tę krowę dostanie.

U kogo nie ma krowy, podnieść rękę.

W takim razie...

Kto ma dużo dzieci?

Ja mam pięcioro, dzięki Bogu.

A dziękować trzeba ukraińskim towarzyszom.

Ja po cudze ręki nie

wyciągam.

Ten Jaworski dobrze gada.

Dobrze. Kto jeszcze ma dużo dzieci?

Kto jeszcze ma dużo dzieci?

Kto weźmie krowę?

Kto ma za mało ziemi, temu będziemy dawać ziemię.

Krowy trzeba nakarmić i wydoić.

Ziemie obsiać i plony zebrać. I zrobi to gmina.

Ale nie będziemy zabierać tego, co nie jest nasze.

Ludzie.

Ludzie, jesteście otumanieni.

Wytłumaczymy wam to później.

Wyprowadź ją.

Szybciej.

A teraz punkt drugi.

Musicie wybrać delegata na zjazd we Lwowie w sprawie

przyszłości Ukrainy.

Przez swoich przedstawicieli zdecydujecie, czy chcecie wolnej

Ukrainy.

Niech będzie jamroży.

Nie sądziłem, że wywalczymy wolną Ukrainę. Ludzie,

delegat został jednogłośnie wybrany.

Już, już, biegnę.

Dzień dobry.

Regionalny Komitet Wykonawczy

Czemu niszczysz człowieka?

Nie wystarczy wyrzucić.

To za mało.

Popatrz. Nie rwam lachom.

Tak będziemy oczy wyłupywać.

Wszyscy słyszeli? Wszyscy wiedzą, że jest wiec w pałacu?

Tak jest, towarzyszu Iwanienko.

Herbatę, proszę bardzo.

Usiądź ze mną do stołu.

Pusto się tu u nas zrobiło, co?

Mauryce z Janeczką u rodziców.

Antoni internowany.

Pisze, że jest załamany, że wszyscy walczą, a on siedzi w obozie.

Ale się tak cieszę.

Wygląda na to, że warunki są mają tam całkiem do wytrzymania w tym

hostaszkowie.

Z jednej strony to dobrze, że pan Antoni nie wystawi się na kuli na froncie, ale

że Ruscy trzymają go w obozie, to...

Nie, tak jest lepiej, na pewno.

W jego wieku miałby siedzieć w okopach.

Najważniejsi Polacy już aresztowani.

Ale ludzie mówią, że to nie koniec.

Ruscy wszystkich Polaków chcą wygubić. Na wsiach, kto co ma.

Pali polskie książki, gazety, nawet obrazki polskie wyrzucają.

Strach to mieć w hołubie.

A wy, Olgo, nie boicie się tu z nami zostać?

Może wracajcie do swoich, ja sobie dam radę.

A gdzież je tam się podzieje?

Całe życie tutaj u państwa.

Gdzie mnie do nich?

Chodź. Już idę.

Wszyscy na ciebie czekają.

Idę. Chodź już.

Wasz delegat, którego wybraliście, właśnie wrócił ze zjazdu we Lwowie.

Udzielam głosu towarzyszowi Amrożemu.

Dworą Zgromadzenia Ludowego Ukraina Zachodnia jednogłośnie poprosiła o

przyłączenie do Bratniej Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

Co? Co takiego?

A 1 listopada 1939 roku Rada Najwyższa ZSRR przychyliła

się do prośby ludu ukraińskiego.

Ura! Ura!

Jak to?

Wszyscy głosowali za.

Wszyscy, co do jednego.

Tu jest dowód. Wstyd.

Wstyd.

Otwierać drzwi.

Otwierać.

Pod ścianę.

Nie ruszaj się, bo zabiję. Sofia Józefowna Szablewska? Tak.

Przyszedł rozkaz. Macie się spakować.

Wyjeżdżacie za godzinę.

Nigdzie nie pojadę. To jest mój dom.

Radzę wam po dobroci.

Pakujcie się, bo pojedziecie w samej koszuli. I bankardy zabierajcie. Szybko.

Niech Olga ubiera bliźniaki.

Olga! Ksinia! Ubierajcie dzieci!

Nie! Nie!

Tamto!

Weź mi kastrulu.

Weźcie garnek i samogon.

Dziękuję.

Szybciej mówię.

No już, wystarczy. Szybciej z tymi dziećmi.

Szybciej. Jechać.

Szybciej. Jedziemy.

Jechać. Szybciej. Jechać.

Jest ciągle nieprzytomna.

Mamo!

Mamo, chodź babcia coś mówi.

Nie

podoba

mi się to.

Lepiej, żeby przypominali jej się żywi.

Głupio, ale wydawało mi się, że mam jeszcze czas.

Że zdążę ją o wszystko zapytać.

Tak, słucham?

Jestem tutaj.

Tutaj, tu, tutaj.

Jakie starane pismo.

I jeszcze ten papier, elegancki i w dobrym gatunku.

Naród filozofów.

Tak wyglądała latem 1939.

Później już nigdy nie zrobiła sobie zdjęcia. Ani jednego.

Wreszcie. Od wczoraj czekam na wiadomość od Paula.

Przepraszam.

Pyta, czy babcia odzyskała przytomność.

Jeszcze nie. Dlaczego nie dzwonisz?

Tam Nowosioło, tutaj Wrocław.

W pośrodku ja z Lawiną pyta.

A teraz może być już za późno. Za godzinę będę wolny.

Zaczekaj na mnie może w restauracji pod jeleniem.

Wrocław, 21 października 1941 roku.

Powodzenia, Karl.

Trzymam za ciebie kciuki.

Ale... Będzie dobrze.

21 zawsze przynosił nam szczęście. Tylko że teraz jest 1941 i wszystko może być

inaczej.

Za godzinę będę wolny.

Zaczekaj na mnie. Może pod jeleniem?

Nie mogę, muszę jeszcze iść do szpitala.

Idź.

Przepraszam. Wszyscy czekają, proszę.

Idziemy.

Panowie, przedstawiam, pan Carl Weber.

Dzień dobry.

Grunman.

Pan profesor Grundman jest głównym konserwatorem zabytków w prowincji

Dolnośląskiej? Wiem. A my się znamy...

Poznajesz mnie w mundurze? Oczywiście.

Witaj, Otto. Panie Weber, jako rektor przedstawiłem pańską kandydaturę jako

naszego najlepszego absolwenta.

Pilnie potrzebuję współpracownika.

Ochrona i zabezpieczenie dóbr kultury napływających na nasz teren, wymagając

wielokrotnienia wysiłków.

Ale jest pewien problem.

Pan Weber otrzymał dzisiaj kartę mobilizacyjną.

Pojutrze ma jechać na front.

Dlaczego nic o tym nie wiem?

Gotów jestem wyreklamować pana z wojska.

Pod warunkiem, że NSDAP wyda o panu pozytywną opinię.

Nic tu specjalnego nie mamy.

Już w 1933 roku zerwałeś kontakty z tym Żydem Goldsteinem.

Chociaż jednocześnie twoja siostra i jej mąż... Z Goldsteinami nie widzieliśmy

się. Mamy raporty, że twoja siostra pomogła w ucieczce do Londynu jego

żydowskim bachorom.

I rzesowicie je wyposażyła.

Nic o tym nie wiedziałem.

A powinieneś.

Dobrze.

Jaka jest pańska decyzja, poruczniku Hisen?

To jest bardzo poważna nominacja.

Może być związana z dostępem do tajemnic Rzeszy.

Decyzja musi zapaść w Berlinie.

Przypominam, że za dwa dni pan Weber wyjedzie na front.

Na Białoruś.

Proszę na mnie nie naciskać, panie rektorze.

Dzisiaj cztery amputacje.

Renka już śpi?

Moi dwaj koledzy z roku dostali karty mobilizacyjne i zginęli.

Kiedy?

Tydzień temu. Jutro jest pogrzeb obu.

Jest to dobrze, że to nie mój Peter.

Dlaczego ciągle nie ma decyzji o jego przepustce?

Peter jest bezpieczny.

Przecież nie walczy na froncie.

Siedzi sobie w koszarach i tyle.

Codziennie, kiedy podchodzę do skrzynki na listy, umieram ze strachu.

Wszędzie widzę zawiadomienia w czarnych obwódkach.

Tak się martwisz o tego swojego Petera.

A ja?

Jego znasz od niedawna. Mnie przez całe życie.

Ale jakoś nigdy nie słyszałem od ciebie.

Co słychać, Karl?

Jak się czujesz?

Co u ciebie, Karl?

Jadę na front.

Pojutrze. Dostałem kartę mobilizacyjną.

O Boże. Teraz będziesz miała nas obu na głowie.

Jednak dostał ten urlop. Trzy dni jadę do ciebie, Peter!

Helenko! Jedziemy do taty!

Karl? Do ciebie.

Twoja siostra po raz pierwszy przywitała mnie z uśmiechem na twarzy.

Tak, to miło z jej strony.

Tak, bardzo.

Przyszedłem powiedzieć, że chcę ci pomóc.

Te donosy, no wiesz, o twojej siostrze i jej dobrym sercu dla Żydów

przełożyłem z twojej teczki do teczki jej męża.

Dobrą służbą zmażę swoje winy.

A twoje papiery poszły prosto do Berlina. Cześciutkie jak łza.

Jedziemy do taty?

Gdzie jest tata?

Nie ma taty, ale niedługo będzie.

Koszary.

Wygrał pan.

W całej jednostce urlopy są wstrzymane, ale pan urlop dostał.

Ależ, panie kapitanie, nasz zakład był, jak rozumiem, bardziej symboliczny niż

towarowy. Był bardzo konkretny. Proszę.

Porucznicy Wolfik Nittel pełnią nadal służbę mimo leczonych ran.

Ale widocznie porucznik Littke ma większe prawa niż reszta całej

niemieckiej armii i dostaje urlop kiedy tylko chce. A właściwie kiedy chce tego

jego żona.

Myślę, że komentowanie decyzji podjętych przez dowództwo nie ma chyba sensu.

Stanowczo wymagam, aby pan zabrał tę butelkę, a nawet szybko opróżnił.

Pańska przepustka jest skrócona.

Ze spotkania z żoną mury jedzie pan na front.

Białoruś.

Z czyjego rozkazu?

Dowództwa.

Podpisał Obersturmführer Otto Hisen.

I myślę, że komentowanie decyzji podjętych przez dowództwo nie ma chyba

sensu.

Pan naprawdę pomagał jakimś Żydom?

To Hisen.

Dzień dobry.

Czy jest już oficjalna decyzja Berlina w mojej sprawie?

Jutro mam się stawić w jednostce na Białorusi.

Zostaje pan u nas oczywiście.

Gestapo urządziło ten cyrk, żeby miał pan motywację do pracy.

Formalności z panią Marią. Przepraszam bardzo, mam spotkanie.

Czuję się, jakbym się zerwał ze stryczka.

Przepraszam.

Proszę.

Peter!

Niestety nie.

Przepraszam. Może pani sobie wybierze któregoś z nas.

Dziękuję, mój mąż już tu jedzie.

Jak zginął? Dostał prosto wyprząte usta.

Pół głowy mu z tyłu odrąbało.

Porucznik Peter Lidke nawet w trumnie będzie wyglądał nienagannie.

Dziękuję.

Nie jestem złodziejką cudzych mężów. Nie jestem puszczającą się mężatką.

Powiedz mi, co się dzieje w tym domu.

Co by się stało, jakbyś ją wpuścił?

Wróć do domu.

Nie ruszaj się stamtąd i czekaj na ojca.

A potem czekajcie na nas razem.

Padam do nóg mojej bogini.

Dziś twoja ostentacja jest obraźliwa.

Jeśli zostaniemy tutaj, to ty będziesz taki jak Otto, a ja zostanę pijaną na

okrągło kochanką Herberta.

Na wschód i zachód od nas leje się krew.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.