All language subtitles for Dolphin.Reef.2020.1080p.BluRay.x264.AAC5.1-[YTS.MX]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional) Download
co Corsican
hr Croatian
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Downloaded from YTS.MX

Official YIFY movies site: YTS.MX

Maleńkie polinezyjskie wyspy pośrodku rozległego oceanu.

Na tych odosobnionych wychodniach

rozgrywa się wspaniała historia,

której bohaterowie są tak fantastyczni, jak w każdej baśni,

lecz tak prawdziwi, jak ty i ja.

By ich znaleźć,

musimy opuścić świat lądu i nieba,

zalane słońcem plaże i tropikalną roślinność.

Ten świat działa na innych zasadach.

RAFA DELFINÓW

Niektóre delfiny po prostu nie przepadają za surfowaniem.

To jest Echo,

trzyletni delfin butlonosy.

W odróżnieniu od innych członków stada

stroni od zajęć grupowych.

Ale świetnie sobie radzi z muszlami.

Niestety to nie są umiejętności,

których potrzebuje, by dorosnąć i samodzielnie przetrwać.

Do niedawna był całkowicie zależny od swojej mamy, Kumu.

Karmiła go i otaczała opieką.

Teraz powoli odzwyczaja się od mleka,

a Kumu próbuje nauczyć go, jak samodzielnie łowić pożywienie.

To nie takie proste, gdy dziecko...

ciągle skupia się na czymś innym.

Gdy już czas wrócić do domu, Kumu nakłania Echo do powrotu,

ale on nigdzie nie ruszy się bez muszelki.

Kumu i Echo dołączają do reszty stada w drodze do domu.

Echo kocha swoją ogromną rodzinę.

Gdyby mógł, wszystkich by wyściskał,

ale nie może, więc robi tak.

Delfiny pragną mieć kontakt fizyczny z innymi.

Pod wieloma względami są bardzo podobne do ludzi.

Porozumiewają się złożonym językiem, za pomocą pisków i klekotów.

Mają nawet najlepszych przyjaciół, z którymi chętniej przebywają.

Praca zespołowa i współpraca to ich klucz do przetrwania.

Kumu próbowała nauczyć Echo współpracy w grupie,

ale to wymaga czasu i wysiłku.

A Echo nie jest wzorowym uczniem.

Aby dobrze zrozumieć czyjeś metody wychowawcze,

należy zacząć od jego domu.

Oto dom Echo.

Rafa koralowa otaczająca całą wyspę.

Ulubioną rozrywką Echo jest pływanie po jej zakątkach.

Dzieli tę podwodną metropolię z milionami innych mieszkańców,

a każdy z nich pełni swoją funkcję,

by dbać o zdrowie rafy koralowej.

Rafa jest błogim rajem dla swoich mieszkańców,

ale dla Echo jest czymś, co odwraca jego uwagę

od wszystkich nauk i oczekiwań jego mamy.

Dla niego to miejsce to jeden wielki karnawał.

No proszę. Echo zna tego gościa.

To jego całkiem normalnie wyglądający sąsiad,

rawka błazen.

Jest wspaniały.

Te stworzenia żyją całkiem pod wodą, ale wydaje się, jakby ciągle się myły.

Echo jest zafascynowany swoim ekscentrycznym sąsiadem,

który jest posiadaczem

najlepszych posiadłości w rafie koralowej.

Ma obsesję na punkcie ich czystości.

Te wargacze smocze nie ułatwiają mu życia.

Są bardzo pracowite,

ale takich sąsiadów niechętnie zaprasza się na imprezy.

Działają zespołowo.

Jeden podnosi odłamek skalny, a inny rzuca się

na ofiarę, która się pod nim chowa.

Są świetni w mąceniu osadu,

ale dla rawki...

są koszmarnymi sąsiadami.

Ciężko pojąć niezliczone interakcje

i relacje tworzące tę społeczność.

Tak w skrócie prezentuje się rafa.

Wszystko zaczyna się od koralowców.

Są fundamentami, na których powstało

to tętniące życiem, oddychające, kolorowe miasto.

Na koralowcu

rosną miliony niezwykłych roślin i stworzeń.

Ale pozostawione bez kontroli,

dosłownie zdusiłyby koralowce i zabiłyby rafę.

Więc do akcji wkraczają ogrodnicy,

którzy zjadają bujne narośle i chronią koralowce przed uduszeniem.

Jednak ci ogrodnicy

zjedliby praktycznie wszystko, co rośnie na koralowcu.

Pozostawieni sami sobie obdarliby całą rafę

i zaburzyli równowagę całego systemu.

Pojawiają się drapieżniki, które zjadają ogrodników,

powstrzymując ich przed obdzieraniem koralowców.

Możesz znać tę charakterystyczną postać.

W wielu filmach i serialach gra czarny charakter,

ale w rzeczywistości

żarłacze rafowe przyczyniają się do zachowania równowagi na rafie.

Ups! Przepraszam.

Może trudno w to uwierzyć,

ale delfiny odgrywają w łańcuchu pokarmowym

taką samą rolę co rekiny.

Mimo wszystko Echo nie lubi być utożsamiany w rekinami.

Są zbyt poważne.

Echo uważa się za radosnego drapieżnika.

A kto kontroluje delfiny i żarłacze rafowe?

Poznaj żarłacza tygrysiego, rekina, który żywi się rekinami.

I Echo, jeśli ten nie będzie ostrożny.

Rafa bez rekinów jest skazana na zagładę.

Jeśli społeczność zostanie zniszczona, to i rafa ulegnie zniszczeniu.

Tu, na obrzeżach, mieszkańcy zniknęli...

a rafa umiera.

Ale jeśli wszystkie gatunki na rafie żyją swoim życiem,

mogą sprawić, że ich dom będzie zdrowy i zrównoważony.

Jest południe, na rafie panuje spokój.

Idealny moment na sjestę.

Jedną ze wspaniałych rzeczy u delfinów

jest to, że nawet gdy śpią, muszą pamiętać,

by wynurzyć się i zaczerpnąć powietrza.

Więc śpią tylko jedną półkulą mózgu

i z jednym otwartym okiem, aby ujrzeć zagrożenie.

Oto spanie synchroniczne.

To wyspecjalizowane spanie w grupie

jest kluczowe dla zdrowia i bezpieczeństwa delfinów.

Ale młody Echo nie zawsze ma ochotę na drzemkę.

Woli odkrywać.

Dobrze, że po tej stronie oko mamy śpi.

Z głębi morza rozlega się dziwny dźwięk.

Powinien wrócić do grupy drzemiących dorosłych,

ale nie ma takiego zamiaru.

Podąży za tajemniczym dźwiękiem

w głąb oceanu...

gdzie nigdy wcześniej nie był.

Poznaj Mo'oreę,

samicę humbaka o długości 12 metrów...

i jej nowo narodzone cielę, Fluke.

Mo'orea przepłynęła tysiące kilometrów ze strefy podbiegunowej,

by urodzić córkę w tych ciepłych tropikalnych wodach.

Mo'orea przypływa tu co roku, odkąd się narodziła,

ale tym razem musi znaleźć samca.

Samiec pomoże jej chronić młode,

dopóki cielę nie nabierze sił, by powrócić

do podbiegunowych wód.

Tak jak stado Echo, humbaki czują się bezpiecznie w grupie.

Echo nie może uwierzyć własnym oczom.

Jeszcze nigdy nie wypływał tak daleko,

więc nigdy nie widział wieloryba.

Fluke niepewnie przygląda się wścibskiemu przybyszowi.

Ale Echo świetnie się bawi.

Właśnie udało mu się złapać dużą falę,

którą stworzyła Mo'orea, przecinając wodę.

Podczas gdy Echo sobie harcuje, jego mama zaczyna go szukać.

Wie, że nie jest bezpieczny, pływając samotnie w oceanie.

Kumu woła syna.

Ups! Echo zna ten ton.

Jeśli nie nauczy się pływać ze stadem i robić tego, co każe mama,

jego życiu zagraża niebezpieczeństwo.

Delfiny czy wieloryby,

relacja między matką a cielęciem

to jedna z najsilniejszych więzi w przyrodzie.

Tym razem Mo'orea słyszy wielorybie wołanie.

To właśnie chciała teraz usłyszeć.

Oznacza ono ochronę dla jej córki.

Źródło uspokajającego wołania znajduje się kilka wysp stąd.

Samiec humbaka śpiewa piękną wielorybią pieśń.

Tak jak Mo'orea, przepłynął ogromne odległości

ze swojego podbiegunowego zakątka.

Zrobi wszystko, co w jego mocy,

by mieć prawo do ochrony Fluke i Mo'orei.

Jego muzyka przyciągnęła innego przybysza,

potencjalnego rywala.

Wkrótce przybędzie więcej samców.

Każdy z nich chciałby zdobyć serce Mo'orei.

Pomimo rywalizacji te migrujące giganty

często spotykają się po długiej podróży i tańczą.

Przypływają na te wyspy co roku.

Co roku to spotkanie jest magiczne.

I co roku wyłania się zwycięzca.

Niedaleko domu Echo, za sąsiednią rafą,

jest zaciszne, piaszczyste miejsce, gdzie delfiny wyruszają na polowania.

Kumu zawsze zabiera ze sobą Echo, żeby mógł podszlifować umiejętności.

Musi jak najszybciej nauczyć go szukać własnego pożywienia,

bo inaczej nie przeżyje.

Delfiny posługują się swoistym sonarem, zwanym echolokacją,

który pomaga im lokalizować obiekty zakopane pod piaskiem.

Opanowanie precyzyjnego wykrywania trwa wiele lat.

Echo jeszcze się tego nie nauczył.

Innym się udało.

Gdy wypływają, by zaczerpnąć powietrza,

ukryte smaczne kąski w końcu się ujawniają:

brzytewniki...

podstępne diabełki.

Gdy nikogo nie ma w pobliżu, trwa tu impreza.

Ale gdy Echo nurkuje, by jakąś złapać...

puf!

Ma umiejętność echolokacji,

ale musi popracować nad koncentracją.

Złapałem!

A jednak nie.

Było blisko.

Patrz, jak mama to robi.

Musisz wyczuć brzytewniki.

Bum. Widzisz?

Spróbuj jeszcze raz.

Tak! Nie.

Och, Echo!

I tyle trwa jego zdolność koncentracji.

A na rafie pan Rawka ma coraz więcej problemów.

W jego otoczeniu panuje chaos.

Tylko on sprząta i porządkuje.

Najwyraźniej ogrodnicy z sąsiedztwa zaniedbują swoją pracę.

Rafa traci równowagę, a koralowce umierają.

W takich chwilach społeczność potrzebuje bohatera.

Ale kto będzie tym wybawcą?

Kto wyjdzie przed szereg i pomyśli o innych?

Papugoryby, oczywiście.

Wierz lub nie, ale papugoryby to najważniejsze stworzenia,

jeśli chodzi o ochronę zdrowia rafy.

Wygryzają obumarłe, pokryte algami koralowce,

by w tym miejscu wyrosły nowe i odbudowały rafę.

Bez papugoryb cała rafa wymarłaby bardzo szybko.

Każde stworzenie, którego przetrwanie zależy od rafy,

tak jak pan Rawka, zawdzięcza życie papugorybom.

Skoro przez cały dzień wygryzają koralowiec,

to połykają dużo skał,

które później wydalają w formie piaskowej kupy.

Jedna papugoryba może wyprodukować pięć ton piasku rocznie.

Pięć ton.

Po pewnym czasie

kupy papugoryb mogłyby utworzyć całe tropikalne plaże.

Może to dobry sposób na uzupełnienie osadu,

ale padający deszcz piaskowej kupy

jest koszmarem dla czyścioszków.

Na domiar złego

piasek przyciągnął do ogródka dzikiego lokatora.

Myślisz pewnie, że stary pan Rawka jest nieszkodliwym domatorem.

Nic bardziej mylnego.

Widzisz te dwa młoty?

Nie chcesz z nimi zadrzeć.

Mało ci jeszcze?

Tak?

Rawka błazen ma najszybszy i najmocniejszy cios

wśród oceanicznych stworzeń.

Gdyby ludzie mogli tak mocno uderzać, ich cios mógłby przebić stal.

Łapy precz od ogródka!

O nie.

Zamieszanie przyciągnęło bardzo nieproszonego gościa.

To najbardziej podstępny mieszkaniec rafy.

Dziwna i tajemnicza mątwa.

Stworzenia na rafie nie znają tego potwora zbyt dobrze.

Może dlatego, że większość ich spotkań z mątwą

jest ich ostatnim spotkaniem w życiu.

Mątwa ma cudowne, hipnotyzujące moce.

Jej skóra świeci jak stroboskop,

hipnotyzując ofiarę.

Z tą mątwą się nie zadziera.

Na obrzeżach rafy

rozbrzmiewa nowy groźny dźwięk.

Orki.

Przypływają do wysp w poszukiwaniu ofiary.

To najwięksi myśliwi w oceanie.

Specjalizują się w polowaniu na młode delfinów...

i wielorybów.

Mo'orea też słyszy piski orek.

Są zagrożeniem dla Fluke.

Czas nawiązać kontakt z samcami.

Dźwięk niesie się wiele kilometrów w głąb oceanu.

Samiec, słysząc jej wołanie, odpowiada.

Dołącza do niego inny.

I kolejny.

Wszyscy dają znać Mo'orei, że może na nich liczyć.

Mo'orea chce przyciągnąć samców i wybrać najsilniejszego.

Wybranek pomoże jej chronić młode przed orkami.

Na jej wołanie odpowiada wiele samców humbaka.

Rozpoczynają wyścig w jej kierunku.

Rozpędzając się, demonstrują swój zapał

ogromnymi strumieniami bąbelków.

Rozpoczyna się wielki turniej o względy Mo'orei.

Dziś dzień sprzątania rafy...

nie tylko dla pana Rawki.

Kumu zabiera Echo do wyjątkowego miejsca oczyszczenia,

by wziął udział w starożytnym delfinim rytuale.

Te niezwykłe koralowce to gorgonie.

Rosną tylko w tym miejscu na rafie.

Są takie miłe w dotyku.

Ale nie dlatego są tak wyjątkowe.

Niektóre koralowce mają właściwości lecznicze.

Delfiny doznają ran i ugryzień, które mogą ulec zakażeniu,

ale gorgonie mają substancje pomagające leczyć zakażenia skóry.

Jednak Echo potrzebuje czegoś więcej niż ziołowych lekarstw,

by przetrwać.

Czyste ciało na nic się nie przyda,

jeśli nadal nie umiesz znaleźć pożywienia.

Opanowanie higieny osobistej wygląda zupełnie inaczej

wśród papugoryb.

Wybawianie morskich stworzeń ma swoją cenę.

Ich zęby się psują.

Więc każdego dnia przybywają na myjnię,

gdzie maleńkie wargatki czyściciele usuwają pasożyty i kamień

z ich ciał.

To dość inwazyjny zabieg,

ale jakże ważny dla ich zdrowia.

Klienci czekają w kolejce do myjni.

Całe ławice ryb czekają na obsługę.

Wargatki świadczą usługi szerokiej klienteli

ze wszystkich zakątków rafy.

Panuje tu niepisana zasada:

zakaz zjadania pomocników.

Ten maluch wyrusza do własnej myjni.

Oto żółwia skała.

Próbuje znaleźć dobre miejsce,

ale w dniu sprzątania nie ma gdzie się wcisnąć.

W przeciwieństwie do myjni wargatków żółwie nie znoszą czekać w kolejce.

O nie. Bójka żółwi.

Teraz na pewno nie znajdzie miejsca.

Marudni tetrycy odpływają obrażeni,

robiąc miejsce dla naszego przyjaciela.

Tymczasem Mo'orea nie ma czasu na odpoczynek.

Ona i Fluke nadal są same i bezbronne na otwartym oceanie.

Na szczęście towarzysze są już w drodze.

Wielu towarzyszy.

Wołania Mo'orei rozpaliły iskrę rywalizacji,

więc samce pędzą w jej kierunku.

Gdy docierają do matki i cielęcia,

rozpoczyna się wielki turniej

wieńczący cały ten wyścig.

Czas udowodnić Mo'orei, kto jest najsilniejszy.

Te 40-tonowe giganty zderzają się ze sobą, próbując się wypchnąć.

Zderzenia i chlapanie.

Każdy walczy, by zostać zaufanym opiekunem Mo'orei.

Po długim wyczerpującym pojedynku

ostatni z rywali zanurza się wykończony wśród fal.

Zwycięzca jest jeden.

Mo'orea ma swojego mistrza,

najsilniejszego wśród humbaków,

który pomoże jej chronić Fluke przed orkami.

To był długi męczący dzień dla Echo...

ale Kumu jest u kresu wytrzymałości.

Słyszy klekotanie delfinów.

Echo nie zna tych głosów.

Outsiderzy przypłynęli na rafę.

Czasem grupy samców napadają na samotne delfiny.

To nie jest dobry moment na samotne pływanie.

Natręci zauważają ich i atakują.

Echo trzyma się blisko mamy, która chce zmierzyć się z napastnikami.

Raz po raz gryzą i uderzają Echo.

Kumu wzywa go do ucieczki.

Ale napastnicy ją otaczają.

Nagle na pomoc przypływa stado Echo.

Odstraszają napastników.

Ale gdzie jest Echo?

Mam gwiżdże do niego.

Ale nie ma odpowiedzi.

Kumu i stado godzinami szukają Echo podczas sztormu.

Gdy zapada ciemność, Echo całkiem się gubi.

Nigdy nie był sam po zmroku.

Nie jest dobrze.

W nocy na łowy wyruszają myśliwi.

Skrzydlice.

Ich przeraźliwe płetwy i jadowite kolce skrywają je przed ofiarami.

Rekiny zbierają się na nocny patrol,

by wyczyścić rafę ze słabych lub chorych mieszkańców.

Ale nawet okazy zdrowia szukają kryjówki.

Tak na wszelki wypadek.

Rekiny pracują w zespole.

Zanim zaatakują, czekają, aż zbierze się ich wystarczająco dużo.

Jest ich nawet za dużo.

Nerwowe ryby ogarnia panika i opuszczają swoje kryjówki.

Okropny pomysł.

Echo nie chce w tym brać udziału.

Echo jest zmuszony uciekać do ciemnego kanionu.

Jest zagubiony...

i całkiem sam.

Bez mamy lub stada, które zapewnia mu opiekę,

decyduje się płynąć za tym żółwiem.

Wpływają do głębokiego ukrytego labiryntu.

Echo otaczają neonowe światła kosmicznego podwodnego świata.

Wpływają jeszcze głębiej,

coraz dalej od powierzchni.

Żółwie, które tu utknęły, udusiły się i utonęły.

Obojgu kończy się powietrze.

Tam! Widzę światło księżyca.

W końcu nadszedł świt.

Mama Echo wołała i szukała go całą noc.

W końcu go znalazła.

Gdy zgubisz się w oceanie nocą, zaczynasz rozumieć,

jak ważna jest mama.

To była też nauczka dla Echo.

Czas już minął.

Nie może polegać wyłącznie na opiece mamy.

Musi się od niej nauczyć, jak dbać o siebie...

raz na zawsze.

Kumu zabiera Echo na połów ryb,

do ulubionego łowiska ich stada,

legendarnej mulistej mielizny.

Jednak dziś nie będą czekać na stado.

Muszą zabrać się do pracy.

Echo musi nauczyć się ważnych umiejętności,

zanim przypłynie tu reszta.

Pierwszym przystankiem jest plaża Banzai.

Kumu chce nauczyć Echo swojego sposobu na ryby koralowe.

Opracowała wyjątkową technikę sprintu,

która jest tu kluczowa.

Dzięki szybkiej akwaplanacji pokazuje Echo,

jak zwodzić ryby i zmusić je, by płynęły w kierunku, w którym zechce.

Sęk tkwi w tym, by nie osiąść na piasku.

Ta płytkowodna, szybka taktyka koralowa nie jest łatwa,

ale Echo musi ją opanować, jeśli chce odnosić sukcesy

na mulistej mieliźnie.

Później Kumu płynie z Echo przez mały kanał.

Ale to nie jest dobry moment na pływanie po otwartych wodach.

Orki przeczesują wyspy...

i aktywują tryb ataku z ukrycia.

Polują bezgłośnie, by ofiara nie słyszała, gdy nadchodzą.

Gdy w ciszy śledzą ofiary,

nasłuchują każdego małego pisku i chlapnięcia.

Udało im się przepłynąć kanał,

ale teraz muszą przemierzyć tajemniczą, mroczną strefę.

Tu rządzi paranoja.

Ale czego one się tak boją?

No tak. Ogromnych płaszczek.

Jednak Kumu wie, że one mogą im pomóc.

Płaszczki polują narządami elektrycznymi, których delfiny nie mają.

Jeśli popłyną za nią, doprowadzi ich do pożywienia w piasku.

Ale Echo musi bardzo uważać na te stworzenia.

Cios ostrym jak żyletka, jadowitym ogonem jest śmiertelny.

Echo musi nauczyć się łapać pożywienie, ale to nie jest miejsce dla żółtodziobów.

W końcu Echo i jego mama docierają do celu,

legendarnych mulistych mielizn.

Tu Echo przejdzie egzamin.

Musi się bardzo skupić i nauczyć się umiejętności mamy.

Kiedyś taki ptaszek całkowicie rozpraszał uwagę Echo,

ale od czasu mrożącej krew w żyłach, nocnej przygody

i skupieniu się na naśladowaniu mamy...

Nieważne.

Możemy wrócić do lekcji?

Kumu nauczy Echo najtrudniejszej techniki łowienia.

O ile będzie chciał się skupić.

To wyjątkowo rzadka taktyka łącząca wszystkie umiejętności,

jakich go uczyła.

Rozpoczyna powoli,

następnie aktywuje dopalacze, jak to robiła na plaży.

Wzburza muł, tworząc idealne koło.

Robi jeszcze jedno, żeby Echo mógł dobrze się przyjrzeć.

Dobrze. Teraz kolej Echo.

Dobrze, zakręcaj.

W drugą stronę.

Jeszcze raz.

Tak.

Nie.

Echo chyba nie załapał.

Chwileczkę. To wygląda dobrze.

Idealny okręg z mułu.

To duże osiągnięcie, ale to nie koniec pracy.

Teraz potrzebna jest reszta stada.

Kolejny etap wymaga poważnej pracy zespołowej.

Echo jest już bezpieczny na mieliznach.

Ale Mo'orea i jej cielę ciągle znajdują się na otwartych wodach.

Orki znalazły Mo'oreę i Fluke.

Mo'orea zauważa, że czają się i przygotowują do walki.

Uderza napastników ogonem.

Fluke szuka schronienia u boku mamy.

Ale gdzie jest partner Mo'orei?

Fluke ledwo się utrzymuje.

Orki nie odpuszczają. Płyną szybko, tworząc fale, by strącić Fluke.

W końcu samiec przybywa, żeby chronić swoją nową rodzinę.

Dwa dorosłe osobniki chronią Fluke po obu stronach.

Orki przegrupowują się i atakują od przodu,

chcąc rozdzielić linię obrony humbaków.

Działając w grupie, przytłaczają matkę i cielę.

Humbaki przegrywają tę walkę.

Nagle partner Mo'orei zaczyna uderzać ogonem o powierzchnię wody.

To wezwanie do walki.

Przywołuje pokonanych przez siebie rywali.

W czasach kryzysu humbaki porzucają różnice i łączą siły.

Samce ruszają na pomoc.

Ale czy zdążą?

Fluke dłużej już nie wytrzyma.

Fluke stara się za wszelką cenę pozostać przy matce.

To jedyne bezpieczne miejsce.

W końcu na pomoc przybywa stado.

Teraz Mo'orea i Fluke mają ochronę ze wszystkich stron.

Nawet orki nie mają szans ze stadem współpracujących humbaków.

Napastnicy muszą uciekać...

z pustymi płetwami.

Dla Mo'orei to zwycięstwo przypieczętowuje

długą podróż na te wyspy, którą odbywa co roku.

Celem tej corocznej tradycji migracji, rywalizacji i współpracy

jest właśnie ochrona jej cielęcia.

Fluke zawdzięcza życie mamie i jej kompanom,

którzy tu przypłynęli.

Stado Echo dołącza do niego i mamy,

by rozpocząć wielkie polowanie na mulistych mieliznach.

Echo ma szansę wykazać się wszystkim, czego się nauczył.

Rozdzielają się po całej lagunie.

Kumu zabiera Echo i odrywa się od grupy,

żeby zapolować na nieuchwytny skarb.

Nagle Echo go zauważa.

Wielka ławica ryb.

Tu przyda się koralowa taktyka Kumu.

Przyspiesza i rysuje idealne koło z mułu,

jak nauczyła go jego matka.

Nagle ryby uwięzione w kręgu

rzucają się do ucieczki,

skacząc prosto w szczęki Echo i jego mamy.

Mulisty okręg spełnił swoje zadanie.

Reszta stada przypływa, by dołączyć się do polowania.

Echo tworzy kolejny krąg.

Inne delfiny pomagają zapędzić ryby prosto w pułapkę Echo.

Tym razem wszystkie dzielą się nagrodą.

Pan Rawka nadaje ostatnie szlify swojemu koralowemu arcydziełu.

Spójrzmy.

Wie, czego potrzebuje.

Więcej kawałków koralowców,

by wrzucić je na inne kawałki.

O nie.

Mistrz kamuflażu podkrada się do rawki

i przywdziewa swoje koralowe przebranie.

Dam ten koralowiec tutaj, obok tego drugiego koralowca.

Rawka czuje, że coś jest nie tak...

ale jest już za późno.

Rawkę przeszywa widok pulsującej kuli śmierci.

Ale chwila! Echo wraca z mielizn.

Mątwy są pożywieniem dla niewielu drapieżników,

ale delfiny są w tej grupie.

Echo w końcu dorósł i nie musi już polegać

wyłącznie na swojej mamie.

Stał się cenionym członkiem społeczności.

Gdy wszyscy spełniają swoją rolę,

społeczność się rozwija.

Na całym świecie jest mnóstwo takich historii.

Opowieść o tej rafie jest tylko namiastką wspaniałej sagi

o wszystkich oceanach na ziemi.

Skomplikowana naturalna równowaga,

która scala małą odosobnioną rafę Echo, jest tą samą równowagą,

która zapewnia życie i zdrowie wszystkim morskim stworzeniom.

Zarówno Fluke, jak i Echo

polegają na swoich dużych rodzinach

zapewniających im wygodę, bezpieczeństwo i przetrwanie.

A teraz muszą polegać też na nas.

Ich świat jest też naszym światem.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.