All language subtitles for The_Voyeurs_English

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Downloaded from YTS.MX

Official YIFY movies site: YTS.MX

KIEDY NIKT NIE PATRZY

PRZEPROWADZKI

Jakbym podpisywał cyrograf.

Żadnego malowania ani dziur w ścianach.

A zasłony?

Właściciele nie wynajmują tego lokalu byle komu.

-To się dzieje naprawdę! -Nie ruszaj się.

Zrobi nam pani zdjęcie?

-Hej, indorku. -Hej, kurczaczku.

-Co słychać? -Nic. A u ciebie?

Czyli jednak to robimy.

Na to wygląda.

-Wielki krok. -Ogromny.

Milowy. Jeśli to nie wypali...

-Hau. -Będzie słabo.

Może darujmy sobie już teraz?

-Jeszcze nie jest za późno. -No jasne.

-Było miło. -Fajnie się gadało.

-Zabiorę swoje rzeczy. -A ja swoje.

To ma sens.

Miś, to nasz dom.

Mieszkam tu z tobą.

Nie.

Jeszcze nie.

No tak, przepraszam!

PODPIS NAJEMCY

-Co to jest? -Woda chlorofilowa.

-Co? -Woda z chlorofilem.

Sekret długowieczności.

Zostanę przy moim gewürztraminerze.

Śmiało, zostań przy gewürztramamaminerze.

Moment.

Wiem, że dopiero się wprowadziliśmy, ale możemy pogadać o dzieciach?

-Dzieciach? -Tak.

Powinniśmy załatwić to już teraz.

Możemy nie mieć dzieci przez najbliższe cztery lata?

-Tak. Jezu. Pewnie. -Tak?

-Nie bądź taki... -Przestraszyłaś mnie.

Ale poważnie, tak sobie myślałam,

że całe życie spędziłam w szkole.

I odkąd się znamy.

Ty najmłodsze lata spędziłeś w punkowych spelunach,

-robiłeś, co chciałeś. -Głównie ćpałem.

A ja ślęczałam nad książkami w kącie biblioteki medycznej

-do 2 w nocy. -Zgadza się.

Nie chcę, żeby jakiś zaśliniony bejbik

rozwalił mi ostatnie lata młodości.

Wiesz co? Też o tym myślałem.

Zaraz powiesz coś głupiego.

Nie. To znaczy,

możesz pomyśleć, że zwariowałem,

ale zastanawiałem się nad nauką gry na akordeonie.

-Nie. Serio? -To o czym myślałaś?

Chcę obudzić się rano w niedzielę z wielkim kacem,

przypominającym o fatalnych decyzjach z poprzedniego dnia.

O tym myślałam.

Popieram. Zasługujesz na to.

Na wszystkie kace tego świata, Pippa.

-Tak. -O tak.

Za wspaniałe fatalne decyzje.

Za wspaniałe fatalne decyzje.

Chodź tu.

-Kocham cię. -Ja ciebie też.

Patrz na tę parkę.

To jakiś fotograf?

Na to wygląda.

Wszystko widać.

Fajne mieszkanko...

Buzi buzi.

Są zakochani.

Robi się ciekawie.

Rozbiera ją.

To się naprawdę dzieje.

-Thomas. -Co?

Nie powinniśmy szpiegować sąsiadów.

Nie szpiegujemy.

Patrzymy tylko przez okno. Są akurat w naszym polu widzenia.

Muszą wiedzieć, że ludzie ich widzą.

Dokładnie.

-Muszą. -Na pewno.

Czy on właśnie robi to, co myślę?

Tak.

Niezły widok.

Staliśmy się obleśnymi podglądaczami.

-Co, nieprawda? -Nie! Chcą, żebyśmy się gapili.

Ale przestaniemy, bo tego nie chcesz.

Dziękuję. To nasza pierwsza noc.

-Właśnie. -Dajmy sąsiadom trochę prywatności.

Ruchają się. Nieźle.

Thomas! Daj spokój, zboczeńcu.

Dobra, dobra.

Dajesz, chłopaku.

Wiesz...

mam dla ciebie małą...

Thomas?

Skarbie?

Thomas.

Seks.

Komuś się należą gratulacje.

-Mnie? Za co? -Nie, mnie.

Od trzech dni nie używam social mediów.

Zero Insta. Zero Twittera.

Przyrzekłyśmy sobie z Joni miesiąc odpoczynku.

Powodzenia, Ari.

Czytałam, że pary, które ograniczają czas spędzany przed ekranem,

już w ciągu miesiąca dwa razy częściej się bzykają.

Tak?

To na co się gapią podczas masturbacji?

Zapomniałabym! Jak wam się mieszka?

Wczoraj mieliśmy dziwną akcję.

Para sąsiadów z naprzeciwka

uprawiała seks na naszych oczach.

Ulala! Bardzo brzydcy?

Przeciwnie. Piękni.

Czyli przysunęłaś fotel, zrobiłaś sobie popcorn,

wyjęłaś lornetkę...

-Nie. -Czemu?

To, że masz poczucie, że ktoś pozwala ci zaglądać do swojego domu,

nie znaczy, że powinnaś to robić.

Nic bardziej błędnego.

Jak najbardziej powinnaś.

-Wygląda na to, że są ekshibicjonistami. -Wątpię.

A jeśli tak,

to podglądanie ich jest dozwolone.

Widzimy się na lunchu. Na razie, świnko.

Pani wzrok się znacznie poprawi.

Spokojnie.

Od 20 lat robię 40 takich zabiegów tygodniowo

i ponad połowa z nich się udaje.

Żartowałam. Kaniula.

Dwadzieścia lat.

I nadal zastanawiam się, kim zostać, kiedy dorosnę.

Dobrze. Trzy, dwa...

Bonjour. Tu Pippa z gabinetu L'Optique. Pani okulary są gotowe.

Pippa?

Pracujemy do 18. Nie ma za co. Do zobaczenia.

Co to takiego?

W Japonii ptaki określane są jako „para oczu ze skrzydłami”.

Nie bez powodu.

Mają tak dobry wzrok,

że z wysokości ósmego piętra

mogą dostrzec mrówkę dreptającą po chodniku.

Po co jej to mówisz?

Prezent z okazji nowego gniazdka.

Kiedy zobaczysz, jak ptaki piją z niego na balkonie,

zdasz sobie sprawę z niedoskonałości naszego wzroku.

A tutaj staramy się go trochę poprawiać.

Dziękuję.

Też chcę prezent.

Cześć, skarbie!

Cześć!

Thomas! To słodkie!

Trochę jak Bert i Ernie.

Co tam u naszych uroczych sąsiadów?

Serio? Mamy w to brnąć?

Spójrz, są jak my.

Wcale nie. Są dużo fajniejsi.

-No. -Nie stój tak na widoku.

Dobra. Z partyzanta.

Jak się z nimi zaprzyjaźnić...

Chcesz się przyjaźnić z sąsiadami, których właśnie podglądamy?

Czemu nie?

Założę się, że to jest wybitna sake.

Mógłby mi nalać trochę, a ja udawałbym konesera.

Ona pokazałaby ci najfajniejsze butiki w okolicy.

Jasne, bo dziewczyny tylko o tym myślą.

Dobra. To pokazałaby je mnie.

Jak się nazywają?

Ona to pewnie Margot.

Tak. Na bank Margot.

A on to Brent.

Może Brent nauczyłby mnie, jak dbać o owłosienie.

Widziałem przez chwilę jego krocze, miał finezyjnie przycięte łoniaki.

-Też mam sobie tak przyciąć? -Łoniaki?

-No. -Nie.

Nie odrosłyby bardziej sterczące?

„Sterczące”.

Czy on się zakrztusił?

Kurde. Chyba się dusi.

-Widzę. -Ona go nie widzi.

Co teraz?

-Idzie! -Dobrze! Tak!

-Nie! -Idź do kuchni! Do kuchni!

Zdejmij słuchawki!

To zagrożenie życia!

To co, mam dzwonić po karetkę?

Nie, nie zdążą. Idź do nich.

-Dowiedzą się, że ich szpiegujemy. -Ale on przeżyje. Idź!

W mordę. Dobra. Muszę?

-Już! -Dobra. Idę!

-Chwila! Wracaj! -No co?

-Co ty robisz? Nie! -Nie tak.

-Mocniej! -Co ona robi?

Nie tak!

Co ty wyprawiasz? Nie!

Patrz!

W ten sposób!

-Tak! Dawaj! -Dasz radę!

Dawaj! Przyj!

-Dobrze! -Właśnie tak!

-Tak! Tak! -Rany boskie!

Udało nam się!

-Boże, udało się! -Tak!

Wypluł rolkę z tuńczykiem.

Sexy.

Nie!

Możemy sobie narobić kłopotów.

Co? Wiedzą, że ich widać.

Ktoś tu ma towarzystwo.

Gość musi być popularny.

Tak, raczej nie robi w reklamie.

-To bolało. -Sorki.

To chyba ta, co była po południu. Dasz popatrzeć?

Jasne.

-Niezłe zbliżenie. -Co nie?

-Dałam za nią tylko 100 dolców. -Targowałaś się?

-Nie. A powinnam? -Powinnaś dać góra 50.

Kurczę.

Ciekawe, że gość dotknął wcześniej jej tyłka.

Co on robi?

Spontaniczna sesja foto? Trzymaj.

„To ja! Mario!”

Ale ogrodniczki fajne.

-Ja pierniczę. -Co się dzieje?

Ale grubo!

„No hej! Robię pompki”.

Ja też, stary. Czasami.

„Zdejmij koszulkę. Tak po przyjacielsku”.

-„Zostaniesz moim przyjacielem?” -„Na zawsze”.

-„Rozbierz się”. -„Dobrze”.

Śliska sprawa.

Urabia ją.

Cyk!

Witam. Cycuszki.

-Przestań. -Cycki, skarbie. Widać cycki.

-Myślisz, że ona tego chce? -Nie wiem.

Chyba tak.

-A co, jak wróci Margot? -No wiem!

-Jesteśmy źli, że to oglądamy? -Nie.

Gość się rozkręca.

Masz. Oglądaj.

Co robisz?

Zdejmuję ci koszulę. Wybacz.

-Pippa... -Zdejmij to!

I co teraz?

Patrz dalej.

Co teraz robią?

On całuje ją w szyję... Pytanie brzmi: co my robimy?

-Skup się. -Odwaliło ci.

Skup się.

Okej. Teraz...

Tak?

Moja kolej.

-No już! Zdejmuj. -Tak jest.

-Jesteś pewna? -Tak.

-Kocham cię. -Ja ciebie też.

-Możesz trochę szybciej? -Jasne.

I trochę mocniej.

-Tak? -Tak.

-Chyba zaraz... -Możesz wytrzymać?

-Postaram się. -Zwolnij, jeśli musisz.

Nie, zaraz...

Przepraszam.

Nic się nie stało. Za co przepraszasz?

-Poszło szybciej niż zwykle. -Było super.

Po prostu nigdy wcześniej tego nie robiliśmy.

Było świetnie.

Przyniosę ci ręcznik.

-Kocham cię. -Ja ciebie też.

To oczywiste.

Margot jest żoną albo dziewczyną Brenta,

a kiedy wyjeżdża z miasta, Brent ją zdradza.

-Też tak to widzę. -Skąd ta pewność?

Może są w otwartym związku.

Nie.

A może projektujesz na nich własne wyobrażenia o monogamii?

-Jakie są szanse? -Na co?

Że są swingersami. Czy nadal tak się to nazywa?

Siri, jaki procent par żyje w otwartych związkach?

Myślisz, że Siri będzie wiedzieć?

Blumstein i Schwartz oszacowali, że 15% małżeństw

godzi się na seks pozamałżeński.

-Piętnaście procent? -Jestem pod wrażeniem.

To tylko średnia.

Założę się, że w większych miastach jest o wiele wyższa.

To stolica seksu.

-Biedna Margot. -Tak!

-Tak, biedna Margot. -Kiepsko.

Chciałabym słyszeć, o czym rozmawiają.

Bracie.

-Siostro. -Co?

Nic.

Joni właśnie powiedziała „hmm”.

Jakby z czymś to ci się skojarzyło.

-No... -Dobra.

Kiedy studiowaliśmy z Tommym,

on bujał się w takiej Kylie z literatury.

Wszyscy frajerzy chcieli się z nią spiknąć,

ale nie mieli jaj, żeby zagadać.

Mów dalej.

Raz do nich wpadłam zjarać się i obejrzeć Piekielną głębię.

-Jak to czasem bywa. -I okazało się, że wpadli

na pomysł, jak przerobić wskaźnik laserowy na mikrofon,

żeby można było podsłuchać prywatne rozmowy Kylie,

w których być może wyzna miłość do któregoś z nich.

-Byłeś ich wspólnikiem? -Nie.

-No może. -To był jego pomysł.

Wpadł na niego po obejrzeniu filmu na YouTube.

-I co? -Nic.

-Włączyliśmy go. -Nie!

Jak tylko złapaliśmy sygnał, zamurowało nas.

Z jęków i chichotów

wywnioskowaliśmy od razu,

że Kylie i jej współlokatorka

urządziły sobie wieczorek z Gildensteinem.

-Gildensteinem? -Tak, z Gildensteinem.

Kylie była w tych 15%.

Ciekawostka, Seth Gildenstein nigdy nie nosił butów.

-Że co? -Widziano go tylko w rolkach.

-A i tak jakoś zaliczał. -Ile wlezie!

Dosyć gadki o obuwiu Setha!

Jak działa ten laser?

Uwaga, uczniowie, duże okna, jak te tutaj,

generują dźwięki, wibrują.

Teraz to okno wibruje od dźwięku mojego głosu.

Jeśli przepuszczę przez nie światło lasera, co się stanie?

Też będzie wibrować.

Piątka z plusem. Właśnie tak.

Wiązka lasera drga pod wpływem wibracji.

Jeśli uchwycisz wzorzec,

możesz przekształcić go w fale dźwiękowe.

Czemu jeszcze tego nie zrobiliśmy?

Po pierwsze, to raczej nielegalne,

a po drugie, nie możemy.

Jeśli wyślemy wiązkę w stronę ich mieszkania, zniknie.

Nie można przechwycić wibracji z drugiej strony ulicy.

Musielibyśmy najpierw odbić wiązkę lasera z powrotem.

Zaraz, co?

Musielibyśmy zakraść się do Brenta i przyczepić lusterko za jego oknem.

Inaczej nie da rady.

Tam jest satyr.

-Co? -No ten, satyr.

Ten rzymski bożek płodności.

Mam kiepski pomysł.

Nie wierzę, że to robimy.

Właśnie o to mi chodziło.

To będzie pamiętna akcja.

Jakoś mi nie do śmiechu.

-Bo jesteś za trzeźwy. -Fakt.

To się musi udać.

Ej!

-Thomas! -Ej!

Ej, stary!

-Thomas! -Gościu!

Co to niby miało być?

-Za wspaniałe fatalne decyzje. -Za wspaniałe fatalne decyzje.

Cyk!

-Złamany? -Nie, wszystko gra.

Że co?

Jak się nazywaliście?

Stress.

-Stress. Super. -Muszę się porozciągać.

Zespół w osiemdziesiątych, który?

Zajebiście!

-Hej! -Fajne przebranie.

Kapitalne, Margot!

Jak się bawicie? Mogę buszka?

Dzięki, Zorro.

Czujcie się jak u siebie.

Mogła się przebrać za dowolną postać z klanu Tenenbaumów,

ale wybrała akurat Margot!

To na czym stoimy, kurczaczku?

Misja ukończona!

Tak! To chciałem usłyszeć.

Dobra. Gotowa?

-Tak. -Okej.

Szukaj zielonej kropki.

Mów, czy mam ją dać wyżej lub niżej.

-Nie widzę jej. -Musi gdzieś być.

Wiem, ale nie widzę.

Wyłącz!

Co jest?

Pomyślą, że ktoś chce ich zastrzelić.

Dobra. Ustaw niżej.

Dobrze.

Daj w prawo.

Jeszcze trochę. Już.

A teraz w górę, trochę wyżej.

Jeszcze trochę. Już.

Co teraz?

Teraz miejmy nadzieję, że lusterko odbije wiązkę gdzieś tutaj.

Nie jest to precyzyjna metoda.

Chwila.

To mi zaimponowałaś.

-Pomóc? -Moment.

Brzmią jak nauczyciele Charliego Browna.

Tak.

Widziałam, jak wchodziłeś do łazienki z jakąś laską!

Chyba żartujesz.

I to przy wszystkich. Pojebało cię?

Myślisz, że jesteś niewidzialny?

-Halo? Słuchasz mnie? -Mam dosyć tej rozmowy.

-Dobra. Chcesz teraz o tym gadać? -Tak.

Powiedz szczerze, nadal mnie kochasz?

-Ja pierdolę! Słucham? -No kochasz?

-Jak śmiesz... -Nadal mnie kochasz?

Nie rób mi tego. Proszę cię.

Nie rób mi tego.

Chyba chcesz odejść, ale nie możesz się zebrać,

więc wymyślasz sobie wymówki, żeby zwalić winę na mnie.

Nie, nie. Widziałam cię.

Nie muszę się przed tobą tłumaczyć. Powinnaś mi ufać.

Sądzisz, że pieprzyłbym się z kimś w naszym domu?

-Naprawdę w to wierzysz? -Pomyślałam...

-Widziałam, jak... -Niby co? Już wiem.

Masz problem z moją pracą. Trudno się dziwić.

Mówiłaś o tym milion razy.

Ale kto za to wszystko zapłaci? Ty?

-To nie fair. -Będzie cię stać na rachunki?

Jak weźmiemy rozwód, to chyba niekoniecznie.

Nie chcę rozwodu.

Kiedyś będę musiał to rozważyć.

Staram się, jak mogę.

Ale co z tego?

Ile jeszcze mam to znosić?

Przykro mi.

-Jakby ci było przykro, zmieniłabyś się. -Zmienię.

Błagam. Zmienisz się?

-Jesteś pewna? -Tak.

-Na pewno? -Tak.

-To pieprzyłem kogoś dzisiaj? -Nie.

-Nie? A może ktoś mi robił laskę? -Nie.

-Nie. Nadal mnie kochasz? -Tak.

Więc przestań się zachowywać jak głupia cipa!

Wybacz.

-Dobrze się czujesz? -Tak, tylko...

Chyba coś złapałam.

Jasne.

Po Montrealu grasuje groźny kac.

Hej, Pippuś. Możesz tu wpaść na chwilę?

Dzień dobry.

W czym mogę pomóc?

Szukam nowych okularów.

Pippa jest najlepsza w dobieraniu oprawek.

-Naprawdę? -Ma pani receptę?

Nie. Nie badałam wzroku od paru lat.

Mógł się pogorszyć.

Zmieścisz panią przed 14.30, prawda?

Badanie wzroku?

Byłoby super.

-Oczywiście. -Dziękuję.

Jestem Julia.

-Pippa. -Miło mi.

Mnie również.

I, F, O, Z...

P?

Chyba znowu F.

Nie wiem.

Chwila.

A?

Czy B?

Mogę jeszcze raz?

A?

Czy B?

Wyglądają tak samo.

To dobrze?

Masz fatalny wzrok.

Jak większość ludzi.

Dzięki temu mam pracę.

Przyjrzę się powierzchni oka, sprawdzę, czy są jakieś niedoskonałości.

Połóż tu brodę.

Przez chwilę zobaczysz jasne światło.

Dobrze. Teraz się przybliżę.

OK.

Spójrz w górę.

W lewo.

Dobrze.

W prawo.

Dobrze.

Jeszcze raz.

Sama nie wiem. Jak uważasz?

Te są bardziej w stylu...

Seksownej bibliotekarki.

-Bibliotekarki? -Tak!

„Zapraszam między półki, chłopczyku.

„Poczytamy najnowszą powieść Emmy Straub”.

Te są bardziej w stylu femme fatale.

„Przelecę Doogiego Howsera, a potem poderżnę mu gardło”.

Boże.

-Myślisz, że będą mi pasować? -Pewnie.

Najlepsze w nowych oprawkach jest to, że możesz w nich stać się, kim zechcesz.

No dobra. Te przypominają mi moją baristkę.

No to chyba...

jestem femme fatale.

Całkiem możliwe.

Pasują ci.

To może dziwnie zabrzmieć...

Nie zrozum mnie źle.

Wyskoczyłabyś może na jakąś kawę?

-Kiepski pomysł? -Nie.

Na pewno?

Tak, z przyjemnością.

Dopiero się poznałyśmy, ale wyglądasz na wyluzowaną.

-Dziękuję. -Dasz mi swój numer?

Moja komórka.

Świetnie. Znajomi otwierają spa w ten weekend.

Może wyskoczymy? Jak myślisz?

-Zadzwonię. -Jasne. Super.

-To pa. -Pa!

Mamo, co jest?

Czy to urodziny, rocznica, czy zwykły dzień,

zawsze masz powód, by świętować.

Nie daj się zaburzeniom erekcji.

Zapytaj lekarza, czy twoje serce pozwala...

Możesz objąć ramę palcami?

To twoja rama. Nie rekwizyt. Należy do ciebie.

Ale bym cię wylizał.

-Co on powiedział? -Zrób tak.

Trzymaj ręce w górze, właśnie tak.

Zasłużyłaś na to. Dawaj.

„Rozebraliśmy się od pasa w górę.

„Wszystko gra, zachowujemy się profesjonalnie”.

Odkąd tu weszłaś, myślę tylko o tym, jak smakujesz.

-Rany boskie! -Możesz trochę zbastować?

Dobra.

Mamy to. Spójrz.

-To pułapka! -Wyglądasz na zszokowaną.

-Myślałam, że mówisz poważnie. -Mówiłem.

Nie, nie, za blisko.

Zabieraj ten dupny naszyjnik i zjeżdżaj stąd.

Dla ciebie zrezygnuję z opłaty.

Pobierasz opłaty?

Tak, normalnie 200 dolców

za minetę, ale zrobię wyjątek.

Boże!

Doceniam.

Co z tobą?

-No weź, stary. -Nie zamierzam...

Słuchaj, możesz wsiąść do metra i zastanawiać się, co by było gdyby,

lub zostać na pół godzinki

i przeżyć największy orgazm swojego życia.

Co?

To nie może wypalić.

Dobra.

W porządku.

-Fajnie, co? -Tak.

Co?

-Że co? -Tak.

-Nie gadaj! -Serio!

-Rozmawiałaś z nią? -Jeśli masz na myśli Julię,

-to tak. -Julia?

Ziom, widziałam wnętrze jej oka.

-Akurat ta klinika. -Weszła właśnie do mojej.

Co więcej,

świetnie nam się gadało i spotykam się z nią w weekend.

Oszalałaś!

Chyba potrzebuje psiapsiółki.

Takiej, z którą może obgadać swój chory związek.

Tak, widziałem go dzisiaj.

Wykorzystał taką dziewczynę.

Co? Pieprzył się z inną, kiedy Julia była u mnie?

Tylko mineta, ale i tak, mega nie w porządku.

Sam nie wiem,

ale to chyba nie jest też najzdrowsze dla nas.

Czułam się dziwnie, nie mogąc jej powiedzieć.

To dziwne uczucie szpiegować swoich sąsiadów.

Skradamy się, wyłączamy światła, żeby nas nie widzieli.

Naprawdę chcesz się z nią spotkać?

Nie chciałbyś wiedzieć, gdybym cię zdradzała?

Nie wiem.

Nie podobają mi się te hipotetyczne pytania.

Ale w tym przypadku to real.

Ten dupek ją bezczelnie zdradza, oboje to wiemy,

więc mam moralną powinność, żeby zrobić, co należy.

Spokojnie, skarbie.

Jak się tu przeprowadzaliśmy,

cieszyłem się tym wspólnym krokiem.

Kumam, że chcesz postąpić słusznie,

ale mamy swoje życie.

Może lepiej powiedzieć jej w ten weekend?

Czy ja ci już nie wystarczam?

Po prostu to zrobię i będzie z głowy.

-Nie słuchasz mnie. -Może to ją przekona...

-A ty dokąd? -Idę się napić.

-Ale przecież... -Pippa.

Ona nie potrzebuje twojego ratunku.

To nie jest twoja sprawa.

Thomas.

Halo?

Skarbie, mówię do ciebie.

Tak?

Miałam dzisiaj kiepski humor

przez naszą wczorajszą sprzeczkę.

Nie chciałam, żeby tak wyszło.

Pomyślałam, że jakoś ci to wynagrodzę.

Kochanie.

-Daj... -Wrzuć na luz.

-Jestem wyluzowany. -Wcale nie.

Jestem.

Po prostu nie jestem w nastroju.

I nie dasz się przekonać?

Specjalna urodzinowa oferta.

To słodkie, ale nie dzisiaj.

Wybaczam ci za wczoraj. Serio.

Pippa.

Cześć.

Boże, ale mi tego brakowało.

Miałam okropny tydzień. Chodźmy.

Musisz chyba kochać swoją pracę.

Bo kocham.

Któregoś dnia doszłam do wniosku,

że okulistyka to moja droga. Jakoś pasuje do mnie.

-I jesteś w tym dobra. -Dziękuję.

Ale nie mam zamiaru robić tego do końca życia.

W końcu osiągnęłam to, na co pracowałam tyle lat,

ale jednocześnie zamknęłam sobie drzwi do innych możliwości.

Zupełnie jak ktoś, kto ma obsesję na jakimś punkcie,

przez co zapomina, żeby rozejrzeć się wokół

i zadać pytanie, po co to właściwie robi.

Czasami jest już na to za późno.

Jasne.

-Ja mam odwrotny problem. -A czym się zajmujesz?

To właśnie chcę odkryć.

Kiedyś...

Byłam modelką.

Boże. Mówię to, jakbym się czegoś wstydziła.

Byłam modelką, ale rzuciłam to.

-Jak to? -Ciężko powiedzieć.

Trudno jest odnaleźć sens swojej pracy,

jeśli codziennie musisz się sztucznie wdzięczyć,

żeby świat uważał, że jesteś sexy.

Nawet jeśli jesteś tym znudzona i czujesz się jak przedmiot,

ta praca uzależnia,

bo całe twoje poczucie wartości opiera się na niej.

Postanowiłam, że moje drugie załamanie nerwowe to koniec.

Zrezygnowałam.

Teraz patrzę w przyszłość i nie mam pomysłu.

Możesz robić, co chcesz.

Co cię hamuje?

Chyba ja sama.

Mam tysiące zainteresowań i zero kwalifikacji.

-Przesadzasz. -Naprawdę.

Nie poszłam na studia. Piszę powoli.

Kupiłam bezprzewodową drukarkę

i minęły wieki, zanim ją rozgryzłam.

Przynajmniej nie masz kredytu studenckiego do spłacenia.

Nie mam też żadnego zawodu.

Mąż załatwił mi pracę w jego stylowym studio fotograficznym.

Jest fajnie, mogę jeździć na wernisaże i takie tam.

Wszystko super,

ale nie realizuję się w tym.

Ale przyjemnie.

Na co czekasz?

To czym zajmuje się twój mąż?

-Ma na imię Sebastian. Seb. -Seb.

Jest fotografem. Z prawdziwego zdarzenia.

Stał się znany w branży.

Jest genialny.

Wiem, że to wyświechtane słowo,

ale to naprawdę geniusz.

Poznaliście się w pracy?

Przespaliśmy się po sesji zdjęciowej.

Zwykle w takich przypadkach

dziewczyna jest tylko kolejną ciekawostką,

ale on mnie naprawdę kocha.

Brzmi jak dobra partia.

I jest niesamowity w łóżku...

Życie usłane różami, co?

Tak.

To artysta, więc jest ekscentrykiem.

Ma to swoje minusy.

Ale nie wiem, co bym bez niego zrobiła.

Jest wszystkim, co mam.

Dobrze się czujesz, Margot?

Margot?

Julia!

Sorry, przecież wiem, jak się nazywasz!

Margot? Zabawne, na tej imprezie halloweenowej...

Mniejsza o to.

Mój mąż ma złożoną osobowość i tyle.

Musisz go kiedyś poznać.

Mówisz?

-Zgadamy się na kolację, serio. -Dobra, dzięki.

Pa.

Na razie.

Nie podglądaj.

-Mam już życzenie. -Tak?

ZNAJDŹ DRUKARKĘ...

DRUKUJ

TWÓJ MĄŻ CIĘ ZDRADZA.

DRUKUJ

W KOSZU W ŁAZIENCE JEST ZUŻYTA PREZERWATYWA

Jules.

-Co robisz tak późno? -Czytam.

Tę książkę, o której mówiłam.

-Musi nieźle wciągać. -Tak.

A ty? Po co wstałeś?

-Pippa! -Thomas!

-Co robisz? -Nie.

Nie rozumiesz, ja się naprawdę martwię.

Czym?

Musiałem zjeść coś niestrawnego.

-Nie siedź za długo. Dobranoc. -Dobranoc.

Ja też się martwię.

Dlaczego się tak zachowujesz?

Coś ty zrobiła?

No mów.

Powiedziałaś jej.

Musiałam.

Spójrz na nią.

-No spójrz! -Wiem, uważasz, że źle zrobiłam.

-Bo zrobiłaś. -Nie mogłam siedzieć cicho.

-Nie musiałaś patrzeć. -Oboje zdecydowaliśmy się ich podglądać.

To nie jest tylko moja wina, że to odkryliśmy.

-Co ona robi? -To był twój pomysł.

Pippa, daj mi ją.

Boże.

Czy ona...

Thomas. Co robimy?

Chcesz oglądać, aż go zabija? Dzwonię na policję.

Nie dzwoń.

Będziemy świadkami morderstwa, które sprowokowałaś.

Nie mówiłam, żeby kogoś zabiła. Nie dzwoń!

-To co mamy zrobić? -Nie wiem!

Kurwa!

Przydałby się jeszcze jeden pokój.

Mów kiedy.

Już.

-Thomas? -Tak.

Masz pełne prawo się na mnie wściekać.

I jestem wściekły.

Jestem mega rozczarowany.

Tak. Wiem.

Chcę wiedzieć, czy mogę ci ufać.

Możesz.

-Chcę czuć, że ci wystarczam. -I tak jest.

Skończyłam z tym.

Wyrzucę tę lornetkę.

Nie spotkam się z nią więcej.

Przepraszam.

Dobrze.

Przytulisz mnie?

Tak.

Kocham cię.

Ja ciebie też.

Nie.

Co?

Nie!

-Co robisz? -Nie.

Boże...

Nie!

Thom...

Co teraz?

Thom...

-Idę stąd. -Chwila, co?

Nie mogę tu dłużej być.

-Dokąd idziesz? -Nie wiem.

Może zatrzymam się u siostry. Nie mogę tu zostać.

Thomas, nie możesz.

-Nie... -Thomas, proszę cię...

-Potrzebuję cię teraz. -Nie mogę być dalej z tobą.

-Proszę! -Mówiłem, że musimy przestać,

ale ty się uparłaś.

Boję się i potrzebuję cię. Proszę, nie odchodź.

-Kocham cię! -Trzeba było mnie słuchać.

Skąd miałam wiedzieć? Co mam teraz zrobić?

Teraz już nic, Pippa! Ona nie żyje!

Przez ciebie!

Przez ciebie ona, kurwa, nie żyje!

-To twoja wina! -Przestań.

-Nie poznaję cię już. -Proszę cię, przestań.

Nas już nie ma.

To koniec.

Thomas!

Z tej strony Pippa z L'Optique.

Okulary są już gotowe.

Pracujemy do 18.

Hej, nie mogę teraz odebrać,

ale jeśli masz ochotę, możesz nagrać wiadomość. Bip.

Cześć, Julia. Mówi Pippa,

okulistka.

Chciałam tylko...

Chciałam powiedzieć...

Możesz odebrać już okulary.

Tak mi przykro. Naprawdę.

Nie wiedziałam.

Nie zrobiłabym tego.

Przepraszam cię. Nie wiem...

Nie wiem, jak do tego doszło.

Naprawdę przepraszam.

Czy my się nie znamy?

Raczej nie.

Wyglądasz znajomo.

Piękne oczy.

Dzięki.

Co dla pani?

Wódka z tonikiem.

To nie jest miejsce na wódkę z tonikiem.

Posiedzę chwilę, w porządku?

Przesiądę się, jak przyjdzie twój Tinder.

W porządku.

Słuchaj,

próbuję coś zrozumieć.

Mogę cię o coś spytać?

Jasne.

To osobiste pytanie.

Oglądasz pornografię?

-Słucham? -Pornosy. Oglądasz je?

Raczej nie.

Ale czasami...

-Być może. -Tak.

Większość ludzi ogląda je na okrągło.

Mężowie, żony,

dziewczyny, chłopaki, kochankowie,

matki, ojcowie, zwierzęta domowe.

Wszyscy oglądają pornosy.

W tej chwili pewnie z tuzin ludzi przy tej ulicy ogląda pornosa.

Ludzi w poważnych związkach.

Ale to bez znaczenia.

Zadam ci jeszcze jedno pytanie. Byłaś kiedyś w poważnym związku?

Tak.

A czy twój chłopak lub dziewczyna...

-Chłopak. -Czy masturbował się kiedyś?

-Pewnie tak. -Tak.

-A ty? -Może.

A czy ten prosty akt umniejszył miłość, jaką go darzyłaś?

-Nie. -Właśnie. Dlaczego?

-Może dlatego, że był bez znaczenia. -Otóż to.

A jaka jest różnica między twoim wibratorem a penisem?

-Skąd wiesz, że mam wibrator? -Bo jesteś kobietą.

Wibrator nie ma uczuć.

Wibrator nie jest połączony z mózgiem.

Powiedziałbym, że większość penisów też nie.

Wibrator nie ma połączenia z duszą.

Miałem mnóstwo stosunków, które były równie nieznaczące,

jeśli nie mniej znaczące od masturbacji.

Jedyna różnica jest taka, że z człowiekiem jest fajniej.

Nie wszyscy się z tobą zgodzą.

Nie wszyscy.

Bez względu na to, jak mocno ich kochasz.

Wybacz.

Przechodzę właśnie najtrudniejsze rozstanie

w moim całym życiu,

więc mogę być trochę obcesowy. Przepraszam.

Nie szkodzi.

Dzięki.

Osioł ogrodnika.

-Słucham? -Osioł ogrodnika.

Taka bajka. Właśnie mi ją przypomniałeś.

Opowiada o osiołku.

Pracował dla ogrodnika, który marnie go karmił.

Cały dzień harował w ogrodzie i przymierał głodem,

więc zwrócił się do Jowisza:

„Stary, załatwisz mi nowego pana? Umieram z głodu”.

Wspaniałomyślny Jowisz mówi mu:

„Jasne. Spełnię twoje życzenie”.

Następnego dnia osioł został sprzedany garncarzowi.

Super. Życie jak w Madrycie, myśli osioł.

Błąd. Najgorsza praca, jaką mógł dostać.

Karmią go dobrze, ale musi teraz nosić wielgachne cegłówki.

Zwraca się więc znów do Jowisza: „Hej, stary,

„Muszę mieć innego pana. Proszę”.

Jowisz na to: „Hola, hola.

„Robię to dla ciebie po raz ostatni. Jesteś pewien?”.

Osioł mówi: „Łupie mnie w krzyżu i nie chce odpuścić.

„Ibuprofenu jeszcze nie wymyślono. Zrobisz to dla mnie?”.

Następnego dnia osioł znów został sprzedany,

tym razem garbarzowi.

Ten powiesił go na haku, wypatroszył,

oskórował i przerobił na parę sandałów.

Morał historii:

„Kto jest niezadowolony w jednym miejscu, będzie nieszczęśliwy w każdym innym”.

Wiesz, po co Ezop napisał tę bajkę?

Jak mówiłam:

żeby pokazać, że narzekamy na próżno.

Nie.

Napisał ją dla swoich niewolników.

Żeby w chwilach słabości

mogli opowiadać sobie tę historię na pocieszenie.

A tak naprawdę żyli w opresji.

Nie masz nic przeciwko, żebym zrobił ci zdjęcie?

Uwaga na kawałki szkła. Miałem mały wypadek.

Fajne mieszkanie.

Napijmy się czegoś dobrego.

Scassari.

Winogrona dojrzewają u podnóża włoskiego wulkanu.

Jesteś zawodowcem?

Jasne.

Otwieram wystawę za parę tygodni.

Wpadnij.

Zobaczę jeszcze.

Możesz tam stanąć?

Odwróć się do mnie.

Te oczy.

Na pewno się nie poznaliśmy?

Moje włosy nie są...

Są idealne.

Nie jestem pewna, co robimy.

Wykonuj tylko moje polecenia, a wszystko będzie dobrze.

Połóż lewą dłoń na ramieniu.

Głowa niżej.

Wyglądasz tak niewinnie.

Oczy na mnie.

Tak dobrze?

Tak, tylko ten sweter.

Jaki masz stanik?

Subtelny.

Robię akty modelek na co dzień, dlatego...

Zapominam, że to nie jest normalne.

Ale jeśli ci to przeszkadza, nie ma sprawy.

Nie, okej.

Taki...

Słodki.

Mogę zrobić parę fotek?

Pozwól.

Nie byłam gotowa.

Najlepsze zdjęcia robię z zaskoczenia.

Co teraz?

A bielizna?

Odwróć się.

-Dobra. -Masz wspaniałe ciało.

Dziękuję.

Oczy na mnie.

Broda trochę wyżej.

Świetnie. A teraz zdejmij stanik.

Słucham?

OK.

Ułatwię ci zadanie.

-Co robisz? -A jak sądzisz?

Fajne skarpetki.

Dzięki.

Twoja kolej.

Co ja odpierdalam?

Co się dzieje?

Po prostu mi kogoś przypominasz.

Przykro mi.

Nie, to nie twoja wina.

Poczekaj.

Weź prezerwatywę.

Pippa?

Ohyda.

Pijcie, ptaszki. Na zdrowie.

A rano...

Znalazłam jego ciało.

Musiałam ci to powiedzieć.

Wygadać się komuś.

Zrozumiem, jeśli przestaniesz się do mnie odzywać.

Zaraz.

Myślisz, że to twoja wina?

To wszystko przeze mnie.

Nie możesz się za to obwiniać.

-Ja to wywołałam. -Nie. Tak, doszło do tragedii.

To więcej niż tragedia, to jest pojebane.

Ale nie miałaś pojęcia, jak to się potoczy.

Rzucił cię facet.

Może na to zasłużyłaś. To bez znaczenia.

Jesteś samotną kobietą.

A najszybszym sposobem na załatanie zranionego serca

jest wrzucenie się w jakąś chorą, popieprzoną sytuację.

Seks z załamanym wdowcem, którego podglądasz,

jest raczej skrajnością, ale najwyraźniej zdarza się.

Nie wierzę, że to się dzieje.

Jesteś teraz w totalnym kryzysie,

powinnaś natychmiast iść na terapię,

ale jesteś dobrym człowiekiem.

Nawet jeśli w tej chwili tak się nie czujesz.

Jeśli tak, to dlaczego chcę się z nim znów zobaczyć?

Zniknął.

Wiem, że to brzmi irracjonalnie, ale gdybym mogła go tylko zobaczyć,

może mogłabym się otrząsnąć.

Wiem, to głupie.

Dobra.

Jeśli nie ma go w domu, gdzie może być?

Pippa?

Dzisiaj ma wernisaż.

-Napijesz się? -Jasne.

Nie sądziłem, że przyjdziesz.

A jednak przyszłam.

Super sprawa.

Nie mogę się doczekać zdjęć.

Super. Zajebiście.

Wszystko gra?

Muszę zaczynać. Dzięki, że przyszłaś.

Dzięki, że mnie przedstawiłaś.

Nie tak to sobie wyobrażałam.

Zanim zaczniemy,

muszę uprzedzić, że ten projekt był owocem współpracy.

Moją partnerką była miłość mojego życia,

Julia Novatore.

-Zatem... -Chyba wrócę do domu.

Powinna stanąć tu obok mnie.

Proszę państwa, oto Julia.

Śmiało.

Dobry wieczór.

Ta wystawa przedstawia współczesną bajkę.

To tragiczna historia

uroczej młodej kobiety o imieniu Pippa.

O Boże.

Pippa mieszka w naszym mieszkaniu naprzeciwko naszego studia.

Kiedy wprowadzała się tam ze swoim chłopakiem,

było idealnie.

Cukierkowo.

Jednak rozproszyła ich para sąsiadów z naprzeciwka.

My.

Bardziej interesowało ich to,

co się dzieje w życiu obcych niż w ich własnym.

Niewinna zabawa

zamieniła się w obsesję.

Wprosili się na imprezę halloweenową i zamontowali mikrofon,

żeby podsłuchiwać nasze rozmowy.

To oczywiście nielegalne.

Mimo wszystko jednak Pippa uważała...

że nie robi niczego złego.

Najpierw doszło do rozłąki.

A potem do rozstania na wieki.

Nie zdawała sobie sprawy,

że przez ten cały czas, kiedy nas podglądali...

To my podglądaliśmy ich.

Pippa!

Tak, to moje cycki.

To tutaj.

To formularz zgody na publikację zdjęć.

Ostatnia strona ich umowy najmu.

Tak to wygląda.

Czy ją przeczytali?

Nie, ale to ich problem.

Zastanówcie się,

ile razy w tygodniu pojawiło się na waszym ekranie okno

z prośbą o wyrażenie zgody na warunki umowy,

a wy kliknęliście „OK” i przeszliście do porządku dziennego?

Przywykliśmy do tego.

Ale czy to daje wam prawo...

To tragedia.

Oboje czujemy się z tym okropnie, przyznasz, Seb?

Oczywiście.

Ale to ostrzeżenie.

Nigdy ludzie w takim stopniu nie dawali nam dostępu do swojego życia.

To już norma, wręcz oczekujemy

że będziemy mogli podglądać, znajomych lub obcych,

żeby poznać jakąś tam wersję ich życia.

Stworzyliśmy z Sebem taką wersję nas, jaką Pippa i Thomas chcieli widzieć.

Stworzyliśmy własną narrację i daliśmy im możliwość śledzenia jej.

Mieli najlepsze miejsca w kinie.

I śledzili nas.

Bez oporów.

A my robiliśmy to samo.

Poza światową premierą w Tokio...

Wszędzie.

Wystawiamy się wszędzie! To wielki sukces!

Należymy teraz do elity artystycznej,

a przy okazji zarobiliśmy na tym krocie.

Macie jakieś interesujące pytania?

Ile można przyjmować gratulacje?

Twoje ulubione.

-Scassari. -Scassari.

Od kogo to?

„To zaszczyt móc prezentować Kiedy nikt nie patrzy."

Tate.

No świetnie.

Musisz do tego przywyknąć.

Nie masz wyrzutów sumienia?

Nie.

WIEM.

THOMAS NIE POPEŁNIŁ SAMOBÓJSTWA.

ZABILIŚCIE GO.

Tam.

Co ona wyprawia?

Porąbało ją.

Co ty sobie ubzdurałaś?

Pippa!

Chcemy tylko z tobą porozmawiać!

Proszę...

Po co ten cyrk, Pippa?

-Zostawcie mnie. -Co ty sobie myślisz?

Nie wiem.

To poważne oskarżenia. Skądś się musiały wziąć.

Przestań z nami pogrywać.

Kiedy was podglądałam,

myślałam, że to wszystko prawda.

Choć było kompletną fikcją.

A kiedy umarł Thomas,

myślałam, że to nieprawda, a jednak go nie ma.

On by się nie zabił.

Nie mam pewności, ale myślę, że go odurzyliście.

I upozorowaliście samobójstwo.

To ostry zarzut, Pippa.

Masz jakieś dowody?

Nie.

To co my tu właściwie robimy?

Posłużyliście się mną.

Uwiedliście mnie.

Obnażyliście.

I sądzicie, że możecie znów mnie skrzywdzić, ale nic z tego.

Bo nie mam nic do stracenia.

Chcę tylko wiedzieć jedno, bo więcej się nie zobaczymy.

Jak mogliście to zrobić?

Nie zrobiliśmy.

Sama mi powiedziałaś,

że kiedy masz obsesję na jakimś punkcie,

zapominasz się rozejrzeć wokół siebie,

żeby zadać sobie pytanie, co właściwie robisz.

Czasami jest już...

Za póź...

Seb.

Co się...

Julia! Mów do mnie.

Co się dzieje, skarbie?

No mów.

Skarbie...

Coś ty zrobiła?

Ważysz trochę więcej, więc zadziała nieco później.

Coś ty, kurwa, zrobiła?

To wino było ode mnie.

Patrz na mnie.

Patrz mi w oczy.

Po raz ostatni.

Bo nic już więcej nie zobaczysz.

Pierwsze wspólne śniadanie.

Niezły widok.

Wszystko widać!

Podglądasz naszych sąsiadów?

Patrz na tę parkę. Co oni robią?

Gdzie?

Tam, misiu.

Muszę sobie przebadać wzrok.

Baw się dobrze.

KIEDY NIKT NIE PATRZY

Napisy: Piotr Leszczyński

Nadzór kreatywny nad tłumaczeniem Zofia Jaworowska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.