Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Max?
Max!
Po pierwsze: mam na imię Ellie, nie Max.
Ellie.
Po drugie: wszystko, co zaraz się wydarzy, to wina tego świra i potwora - Nate'a -
oraz jego tępego pomagiera Streakera.
Mimo moich protestów rada szkoły wymaga, żebym rozdała te artykuły higieniczne.
Zaczęło się na lekcji edukacji seksualnej. Ptaszki, pszczółki i trauma na całe życie.
Charlie, serio?
Teraz pytania. Co nie znaczy, że musicie je zadawać.
Tak, Ellie?
Ile godzin można nosić tampon przy normalnym krwawieniu?
Tata mówi, że trzeba mieć piersi, żeby dostać okres!
Dzięki, Charlie.
Technicznie do ośmiu godzin, ale lepiej...
Jasne, dzięki.
Dzięki, przydatna wiedza.
Mam młodszą siostrę, więc muszę się znać na babskich sprawach.
Nie ma za co, Rowan.
Nate Reed.
Widzicie go?
To twoje?
Dzięki, Nate.
Najsłodszy chłopak w szkole. Ideał, prawda?
Bzdury.
Rany! Ellie dostała okres!
- Co? - Charlie! Do gabinetu dyrektora!
To prawda! Patrzcie na jej spodnie!
Nie! Ja jeszcze nie...
Nie zapomnij tego,
"Max". Może się przydać.
Max! Max!
Dobra, wystarczy! Dość!
Tak, to ja. Max od "maxi-podpaski".
Ksywka, która przylgnęła do mnie na wieczność.
To moja dziewczyna.
Wylatujesz, Max!
Ellie!
To mój Rowan. Nie wszyscy faceci zachowują się jak zwierzęta.
Odliczam dni.
JAK ZOSTAĆ PRZEGRYWEM
Serio? Czy w przenośni?
27 dni do końca trzeciej klasy i 181 w czwartej, czyli razem 208.
Ale jak odliczę prawdziwe i udawane choroby
oraz kilka dni dla zdrowia psychicznego, zejdę do 200.
- Super. Dosłownie. - Bez ciebie nie dałabym rady.
Spójrz. Konkurs popularności, który można wpisać do CV.
Gdyby wybory zależały od zasług, byłbyś prezydentem szkoły.
Cóż...
Myślałem...
Poczekaj.
Pani wicedyrektor Everdeen! Miło panią widzieć w tym gabinecie.
Panno Pearse.
Wie pani, moim marzeniem jest szkoła Ivy League.
Przyjmują jakieś 3-8% chętnych.
A uczestnicy programu PCLA Summer STEM mają 10 razy większą szansę,
więc muszę się tam dostać tego lata. I nic mi tak nie pomoże
jak rekomendacja od mojej ulubionej administratorki średniego szczebla.
Napisałam już list za panią, wystarczy podpisać.
Ellie!
Wiesz, że cię lubię. Rozmawiałam z panem Beardsleyem -
powiedział, że jesteś czarodziejką od informatyki.
Ale powiedział też,
że wszystkie projekty grupowe robisz sama, bo nie ufasz innym.
Wiesz, co znaczy skrót PCLA?
Akademia dla przywódców.
Z tego, co słyszałam, jesteś genialna, ale nie jesteś liderką.
Jak poszło?
Świetnie. Idealnie.
Tak? Te jej ostatnie słowa były w planach?
- Jak zawsze, Rowan. - Jasne.
Ellie Pearse. Piękna dusza i serce.
A to moje przyjaciółki: Aja i Lauren.
Jak się trzymasz?
Bywało gorzej, co to mówi więcej o moim życiu niż o dniu dzisiejszym.
Co to za aplikacja do totalnego ogarniania, którą mi wysłałaś?
- Zrobiłam nam wspólny kalendarz! - Jak Google Kalendarz.
Lepszy. Jak mamy zaplanować naszą piątkową wyprawę?
- To się nazywa "Piątkowy wieczór". - Już pobieram.
- Dzięki. - Prześlij mi pracę domową!
Koniec kolejki jest tutaj.
Wybacz, Max. Mam przepustkę na wejście bez kolejki. Mecz.
Nie jesteś nawet w drużynie i nie mów do mnie...
- Mam tony alkoholu na weekend! - Serio? Skąd?
Mój stary ma fazę "niskoogarniającego alkoholika",
odkąd federalni zrobili nalot na jego firmę.
Potrzebujemy tyle wódki, żeby napełniła akwarium.
Jego zapasy nam wystarczą!
Cześć, Denise. Masz coś dla mnie?
Ostra pepperoni.
Niegrzeczna.
Długa kolejka.
To jest takie niesprawiedliwe.
Daj spokój, to tylko pizza.
Chodzi o zasadę. Oni dostają pizzę, a my...
to.
To frustrujące. Żyjemy w świecie, gdzie ci dwaj,
których łączny iloraz inteligencji jest niższy niż mój,
- odniosą w życiu większy sukces niż my. - Zależy, co uznajesz za sukces.
Ojciec Streakera jest miliarderem.
A Nate jest taki gorący, że nawet Lauren traci dla niego głowę.
Skarbie, pamiętałaś!
Masz jakąś wersję sukcesu, która nie polega na byciu piękną, bogatą i popularną?
To Quinn.
Maturzystka, do tego genialna,
ale z jakiegoś powodu spotyka się z największym idiotą z naszej klasy.
Cześć, Streaker.
Masz coś na twarzy.
Nie wiem, co ona w nim widzi. Przyjęli ją na Harvard i ma...
... idealny wynik z SAT!
Słyszałyśmy to już sto razy.
Nate jest beznadziejny, czemu wszyscy go lubią?
Streaker ma tony wódki
i chcemy nią napełnić akwarium, ale co zrobimy z rybkami?
Wygoogluj, jakiej wody potrzebują i wrzuć je do jednej z ośmiu wanien Streakera.
Moja dziewczyna to geniusz. Głowa pełna pomysłów
- i pupcia twarda od przysiadów. - Muszę lecieć. Zebranie samorządu.
Co? Przyjęli cię na Harvard, po co ci to?
Mówisz o samorządzie, którego jestem prezydentką?
Mam tu siedzieć i ścigać się, kto wciśnie więcej krakersów?
Nate, mam 10! To mój rekord!
Stary, nie teraz.
Nate, muszę iść.
- Dobra, tępy dzbanie. Dawaj krakersy! - Mam 10.
- Ja wcisnę 11. - Dobra. Gotowy?
Jeden, dwa, trzy, cztery...
Trudno uwierzyć.
Wszyscy mieliście na jej punkcie obsesję.
Czekajcie!
Mam pomysł. Wiem, że to trochę szalone, ale pomyślałem...
Max!
Zapomniałaś Władcy Pierścieni.
To nie Władca Pierścieni, tylko RPG...
Wszystko jedno!
Wiesz, co w tobie lubię? Nazywasz mnie Ellie.
Tak niewiele trzeba?
Gdy podchodzisz do starca, uśmiecha się do ciebie.
- Jaki to uśmiech? - Pomyśl.
- Ja chcę grać starcem! - Co? Nie.
- Dlaczego? - 16.
Bo to tak nie działa. Mistrz gry prowadzi postacie.
Kogo to obchodzi? Mam świetny głos starca.
"Ja szukam kłopotów".
To wbrew zasadom. Poza tym już przygotowałam tę postać.
Chcesz potem pograć w Minecrafta?
Mama kazała mi go odinstalować. Mówi, że się uzależniłem.
Co zrobisz z całym wolnym czasem?
Jest coś, co chcę robić od dawna. Dopiero teraz zebrałem się na odwagę.
Uwielbiam tę odwagę. Co to?
Będę...
"DM" to Mistrz Podziemi, a nie służący od podziemi!
Dobra, wygrałaś.
- Wybacz, że chciałam się zabawić. - Psułaś zabawę innym.
Kontynuujmy.
Chwila. Zanim wrócimy do gry.
Rowan, mówiłeś, że masz jakieś ogłoszenie?
Serio? Masz?
Tak.
Postanowiłem,
- że wystartuję na prezydenta szkoły. - Co?
To szaleństwo.
- Nie. - Tak.
Może trochę, ale i tak to zrobię. Zaryzykuję.
Nie, jeśli wiesz, że przegrasz.
I nie mówię, że to twoja wina, po prostu wiesz, jak jest.
Wygrywają tacy jak Quinn. Popularni, których wszyscy lubią.
- Czyli nie tacy jak ja. - Nie tacy jak my.
Rowan, to funkcja dla lidera, a ty nie jesteś liderem.
Jeśli im się wystawisz, zjedzą cię żywcem.
Dobrowolne podkładanie się to nie
odwaga, tylko głupota.
Niezręczna sytuacja.
Dobra, wracajmy do gry.
- Cora, kowal, który zna odpowiedź. - Nie dam rady.
Nie możesz się wycofać w połowie wyprawy.
Nie o to chodzi.
Mam dość.
Nie! Co?
Przepraszam,
ale naprawdę mam dość.
- Nie uwierzycie, jakie wyzwanie dostałem. - Ja uwierzę.
Reggie spytał, czy znów będę biegał na golasa,
więc go spytałem, czy to wyzwanie. A on na to, że nie,
ale w środku krzyczał - dawaj!
- Więc muszę. - Nie, wcale nie musisz.
Właśnie! To niesprawiedliwe. Czemu ja? Ale skoro lud domaga się widowiska!
Lud domaga się widowiska!
- Nie masz już tego dość? - Imprez?
Tego wszystkiego. To takie niedojrzałe.
Bo jesteśmy w liceum.
Zapomnij.
Poznałaś jakiegoś studenta na kursie?
- Tak to rozumiesz? - Tak. Od powrotu dziwnie się zachowujesz.
- Nie chcę tego. - Czego?
Jaką wodę wlałeś?
- Z kranu. - Jezu, one zdechły.
- Streaker nalał wody. - Miałeś to wygooglować!
- Jeśli chodzi o ryby... - Nie.
- To o co? - Nie chcę tego tu.
Czego?
Zerwania.
Co?
Czemu?
To, że tego nie wiesz, jest odpowiedzią.
Odkąd z tobą jestem, zostałam prezydentką szkoły,
szefową debat, najlepszą absolwentką. A ty? Czego dokonałeś?
- Jestem gwiazdą baseballu. - Bo to przychodzi ci łatwo.
A coś trudniejszego? Lekcje, oceny?
Rzucasz mnie, bo jestem za głupi i nie mam szóstek?
Nie, po prostu się nie starasz.
A ja nie będę z kimś, kto nie chce dorosnąć i potraktować życia serio.
Briar Ferngates, rzuć k20.
- Ellie, nie musimy tego robić. - Nie wychodź z roli.
To wbrew zasadom.
Jak tam w lochu?
Hej, panie Pearse.
- Cześć, dzieciaki. Kto wygrywa? - Tato, nikt.
- To wspólne opowiadanie historii. - Jasne.
Rowan wyszedł wcześniej? Nie chcę przerywać przygody.
Po prostu wiem, jak lubi moje dyniowe muffiny.
Wszystko w porządku?
Tak. Jest cudownie.
Wiecie co?
- Chyba przyda wam się podwózka do domu. - Tak.
Nikt jeszcze nie wychodzi.
- Jest już strasznie późno! - Dobra.
Idźcie. Skoro tak wolicie.
Nie?
To ja wyjdę.
Wychodzę, i właśnie to robię.
To ja idę.
Pa.
Calzone dla Nate'a?
Ciszej.
Odczep się, Max.
Ty też. Zajadam uczucia.
Ja też.
Rzuciła cię miłość życia?
Żebyś wiedziała.
Przykro mi.
Quinn?
Przejdzie jej.
Co z tego, że nie jestem poważny?
To liceum.
Jeszcze sobie przypomni, że właśnie za to mnie lubi.
Albo mógłbyś przestać być niedojrzałym sportowcem oglądającym pornosy.
Nie bądź taka, Max.
Mówię, żebyś jej czymś zaimponował.
Niech zobaczy, że jesteś kimś więcej niż...
sobą.
Słucham.
To wszystko.
Właśnie mnie rzucił i teraz skupiam się na sobie.
W porządku.
Co się wydarzyło między tobą i...?
Serio?
Rowan.
Jestem z Rowanem.
A raczej byłam, dopóki mnie nie rzucił. Chciałam go tylko chronić.
Przed czym? Mieszkamy na przedmieściach.
Przed publiczną klęską i towarzyską katastrofą.
Nie chcę, żeby cierpiał, ale chcę go odzyskać.
Tak się stanie, gdy zobaczy, że miałam rację. Wtedy będzie cierpiał.
Bo publicznie upokorzy go jakaś piękna,
zapatrzona w siebie, popularna pusta lala, jak...
Nate,
startuj na prezydenta.
Ameryki?
Szkoły McMann High.
Liceum.
- To działka Quinn. - Właśnie!
Tak jej pokażesz, że ci zależy.
Masz w sobie to, co trzeba - jesteś popularny i dość przystojny, by wygrać.
Dzięki,
ale szkoła mnie nie kręci.
Słuchaj, koleżko.
"Koleżko"?
- Chcesz ją odzyskać? - Tak.
Więc musisz tam iść i doczołgać się do jej stóp...
krwawiąc.
Krew ma być wszędzie, na na jej stopach, pięknych butach...
Musisz pokazać, że nie jesteś zwykłym rzucaczem piłki.
- Miotaczem. - Udowodnij, że ty, Nate Reed,
potrafisz być kimś więcej niż tylko machającym kijem,
żrącym calzone bucem.
To brzmi jak...
kupa roboty.
Ale mowa była dobra.
Dość.
A wszystkie nasze wczorajsze dni oświetlały głupcom drogę ku pyłowi...
śmierci!
Czekaj! Lauren,
czy kosmos naprawdę oddaje nihilizm Makbeta?
A może jego zmaganie lepiej widać
w pustyni i chaosie Dzikiego Zachodu?
Aja, piękny geniuszu, czy to to, co myślę?
Przenosimy sztukę do roku 1885!
Na co czekasz? Słyszałaś, siodłaj konie.
Słuchajcie. Właśnie wymyśliłam, jak się zemścić, albo jak go odzyskać.
Muszę udowodnić, że zerwanie to największy błąd jego życia.
Oby tylko to.
- Rowan chce wziąć udział w wyborach, tak? - Tak.
I rzucił mnie dlatego, że w niego nie wierzę, tak?
Serio?
Byłam szczera, a on uznał, że wredna. Tyle że prawda zawsze jest wredna.
- Więc muszę mu pokazać prawdę o prawdzie. - Nie kumam.
A ja tak.
Muszę przekonać Nate'a, żeby wystartował w wyborach.
Jednak nie kumam.
To oczywiste! Muszę udowodnić Rowanowi, że samorząd to durny konkurs popularności.
Więc namówię Nate'a Reeda - ludzkiego hot doga, bez mózgu -
żeby wystartował przeciwko Rowanowi, wygrał
i wtedy Rowan zrozumie, że był naiwny, a ja miałam rację.
Albo...
mogłabyś po prostu przeprosić Rowana?
Za to, że miałam rację?
Cóż...
Zaufajcie mi, uda się.
Rowan będzie błagał, żebym wróciła. Wszystko wróci do normy.
- Czas mnie goni. - Czekaj!
Chyba nie przekona Nate'a, żeby wystartował, prawda?
Krok pierwszy: wybrać hot doga.
Głosujcie na Rowana.
Dobra robota, Rowan.
Dopisać hot doga do listy, byle nikt nie zauważył.
Krok drugi: reszta się wycofuje, zostają tylko - Rowan i Hot Dog.
Słyszeliście, że Nate Reed startuje?
Wygra na bank. Trzeba być szalonym, żeby z nim konkurować.
Krok trzeci:
zrobić tyle szumu wokół kampanii Nate'a, że Quinn będzie pod wrażeniem.
Głosuj na Nate'a. Łatwiejsze zadania. Tak?
Więcej wycieczek.
Nate chce, żeby codziennie był dzień z taco.
Nate Reed chce być poważny.
Nate Reed chce być poważny.
Nate Reed chce być poważny!
A tak poważnie, co może pójść nie tak?
Chcesz być poważny?
- Odpowiedz. To ma być zabawne? - Co?
Od szóstej klasy jestem w samorządzie, a ty zamieniasz to w żart?
- Nie mam pojęcia... - Co robisz?
Pewnie.
Byłbyś kiepskim prezydentem,
więc wykreśl swoje nazwisko i udawajmy, że to się nie wydarzyło.
- Byłbym świetnym prezydentem. - Co?
Będę świetnym prezydentem.
I nie robię tego, żeby cię odzyskać.
Robię to, bo czas w końcu być poważnym.
A teraz wybacz,
trenuję.
Musimy porozmawiać.
Cześć, daj mi chwilę.
- Nie możesz tu wchodzić. - Wpisałaś mnie na listę?
Co?
Ależ skąd.
Dobra, zrobiłam to, ale byłeś taki smutny,
że chciałam ci pomóc z Quinn.
Dzięki, Max. Ona mnie teraz nienawidzi.
Co? Chciała, żebyś się ogarnął.
Tak, ale uważa, że robię jej na złość.
Więc potraktuj to poważnie, postaraj się i wygraj wybory.
- Tak pomyślałem. - Super! Miło było, pa.
Sam nie dam rady.
Zapisałaś mnie, więc mi pomożesz.
- Daj mi szansę, Max. - Nie tak mam na imię.
Posłuchaj. Ten twój Rowan.
Co z nim?
To twój chłopak? Drugi kandydat?
No i?
Zostań moją szefową kampanii.
Zobaczy nas razem i będzie błagał, żebyś wróciła.
Rowan nie bywa zazdrosny.
Wierz mi, przy mnie każdy facet robi się zazdrosny.
Ja odzyskam Quinn, a ty Rowana.
Jesteś najpopularniejszym gościem w szkole, nie potrzebujesz mojej pomocy.
Ale ty lubisz te nudne szkolne zajęcia.
A gdy będziesz ze mną, Quinn zobaczy, że nie żartuję.
Co ty na to?
Odmówiłaś?
Nienawidzę go. Najbardziej na świecie.
I dobrze. Ten plan już dawno wymknął się spod kontroli.
Nie, to nudne! Co zrobiłaby Lady Makbet?
Uknułaby zabójstwo króla, zwariowała z poczucia winy i umarła.
Właśnie! Uczmy się od najlepszych.
Aja? Możemy w końcu ustalić estetykę spektaklu?
Ludzie jarają się westernem.
A czy mnie obchodzi, czym ludzie się jarają?
Sztuki się nie pogania. Mnie też.
Jasne.
Jak mówiłam:
Lady Makbet nie jest normalna, jak my. Jest szalona.
Nie zwariuję, ale i się nie wycofam.
- Mam nowy plan. - Nie.
Znowu? Co teraz?
Muszę lecieć.
Nie.
Żegnaj. Proszę.
Bardzo przepraszam.
Ellie.
Gloria.
- Jeszcze raz. - Pani Everdeen, właśnie pani szukałam.
- Wiem, że znasz mój grafik. - Nie udowodni pani.
Ale skoro już pani jest,
oto CV: moje doświadczenie w przywództwie
i dlaczego idealnie pasuję do programu PCLA.
Na przykład: wie pani, że jestem przewodniczącą klubu robotyki?
Tak. Jesteś jego jedyną członkinią.
Punkt dla pani. Ale są tam też inne rzeczy, które...
Ellie, spójrz na Crossa.
Tak wygląda przywództwo.
To inspirowanie innych i wyciąganie z nich tego, co najlepsze.
CV masz świetne,
ale jeśli naprawdę ci zależy, nic nie mów, tylko to pokaż.
Mamy wszystko, co lubisz: makaron z serem,
kotlety
i bułeczki.
To za dużo.
Nie szkodzi. Zostaw trochę miejsca na tort lodowy.
Z napisem "przykro mi z powodu rozstania"?
Przyłapałaś mnie.
Zetrę go.
Wyjdziemy po kolacji?
Kręgle, rozmowa o uczuciach,
twoich.
Nic mi nie jest.
Rozstania bolą. Byliście razem bardzo długo. Trudno zapomnieć.
Nie muszę, mam plan.
Dotyczy akceptacji i uzdrowienia?
- Mam skłamać? - Nie.
Więc nie skłamię.
Tu poczta Rowana Crossa. Dzięki za telefon.
Nie mogę odebrać, zostaw wiadomość.
Rowan?
Nie. Ale jesteś zdesperowana.
Nate?
Skąd masz mój numer?
Ktoś z teatru mi dał.
Przemyślałaś moją ofertę?
Tak. Nic z tego.
Ile razy do niego pisałaś?
Nie tak dużo.
Ignoruje twoje telefony?
Tak.
To desperacja.
Musisz sprawić, żeby cię chciał. Czyli być przy mnie.
Dołącz do kampanii, a obiecuję:
jak tylko zobaczy nas razem, zacznie odpisywać.
Jak będzie, Max?
Odpuszczasz, czy wracasz do gry?
Dobra!
Wchodzę.
Super. Napiszę.
Jasne.
Stało się, nie ma odwrotu, Ellie.
Jesteś Lady Makbet!
Co? Kto to?
Nic! Pa!
Cześć.
Czemu spotykamy się tutaj?
Lubię to miejsce. Jedyna opcja, żeby uciec od tłumu.
Rany!
Dobra, do roboty.
- Wyjmij zeszyt. - Po co?
Przygotowania. Kandydat musi być na wszystkich wydarzeniach.
Spotkanie z wyborcami, debata, prawybory i jeszcze zbiórka na szkolny festyn.
- Masa roboty. - Tak.
- Rezygnujesz? - Nie. Gram, żeby wygrać.
Świetnie. Wyjmij zeszyt.
Nie mam.
Co?
Więc co masz w plecaku?
Komiksy,
paczkę ciastek i moje "lunch-klapki"!
- "Lunch-klapki"? - Klapki, które noszę podczas lunchu.
A to co?
Nic.
W tym tygodniu masz pierwsze wydarzenie.
Napiszesz krótką przemowę o czymś, na czym ci zależy, potem pytania.
Czy jest w szkole coś, co cię naprawdę martwi?
- Chcę zlikwidować "kozę". - Obiecałeś, że się postarasz.
Właśnie to robię.
Nawet gdyby to był dobry pomysł - a nie jest -
i tak się nie da wprowadzić.
To, że coś jest niemożliwe, nie znaczy, że nie warto próbować.
Potrzebuję cię do tych nudnych spraw: spotkań, ulotek
i regulaminów, ale jeśli chodzi o ludzi,
lepiej wiem, co jest dobre.
Na pewno?
Zaufaj mi.
Uczniowie McMann High, witam na pierwszym wydarzeniu kampanijnym.
Kandydaci się przedstawią, a potem będą pytania.
- Quinn jest na pierwszym planie. - Super.
- Denerwujesz się? - Ja?
"O tak, strasznie".
Zabawne, ale tam jest tłum. Ja bym się stresowała.
Nie tym razem.
Dobra. Nie zawal.
Jasne.
Kocham cię, Nate!
Co tam, szkoło?!
Nazywam się Nate Reed i będę prezydentem.
Na razie kandyduję.
To wy zdecydujecie, kto wygra, bo jest demokracja
i takie tam.
Słuchajcie, chcę pogadać o tylko jednej sprawie.
Koniec z "kozą"!
Chcesz zlikwidować "kozę"?
Czyli ty i twoi kumple będziecie rysować penisy na moim plecaku bezkarnie?
Stary, nie robię tego od gimnazjum.
Może "koza" spełniła swoją rolę?
Mamy żyć w szkole, gdzie ty i twoi kumple możecie robić, co chcecie?
Nie, stary. Ja tylko...
Większość z was nigdy nie była w "kozie".
Siedzisz w klasie, nauczyciel gada o karze i winie,
a ty milczysz.
I to jest dołujące, bo wiesz, że jutro znów go zobaczysz.
I będzie na ciebie patrzył jak na porażkę.
Jeśli to się powtórzy, dla wszystkich będziesz porażką.
Wtedy i ty zaczniesz w to wierzyć.
Wiem, że często z was drwiłem.
Przepraszam.
Ale "koza" tego nie naprawi.
Po niej nie przestałem rysować ani pisać obscenicznych rzeczy.
Lepiej pracować w stołówce, albo zabrać starszą panią na salsę.
Chciałbym poczuć, że stać mnie na coś więcej,
niż ludzie ode mnie oczekują.
Więc mówię: "koza" może mnie pocałować.
Jeśli mnie wybierzecie, zlikwiduję ją.
Tyle ode mnie.
Pozdro dla Streakera i chłopaków...
i pozdro dla mojej super szefowej kampanii, Ellie Pearse.
Ellie Pearse...
Ellie Pearse?
- Kim jest Ellie Pearse? - Dziękujemy, Nate.
W porządku. Dziękujemy, panie Reed.
Ellie.
Cześć.
Pomagasz Nate'owi?
Tak.
Ładnie mówiłeś. Dobry punkt o recyklingu.
Nie rozumiem. Przecież go nie znosisz.
- Mam być zazdrosny? - Co?
Nie wszystko kręci się wokół ciebie.
A co, jesteś zazdrosny?
Panno Pearse!
Jestem zaskoczona.
Tak?
Przemowa Nate'a była trochę surowa, ale o to mi chodziło.
Prowadzisz jego kampanię, pomagasz mu rozwinąć skrzydła - to jest przywództwo.
Tak. Jasne, przywództwo. Bo jestem liderką.
Powodzenia. Będę uważnie obserwować tę kampanię.
Widzisz? Nie chodzi o ciebie.
Chodzi o...
przywództwo.
Uwierzycie, jacy ludzie są głupi?
Najpierw myślałam: "O nie, mam przerąbane!",
ale potem on zaczął gadać te swoje bzdury, a te owieczki:
"Beeee, kocham cię, Naaate!"
- A mnie się podobało. - Mnie też.
- Nigdy tak nie myślałam o "kozie". - Bo to głupie.
Chce zlikwidować "kozę", żeby bezkarnie terroryzować uczniów.
Może.
Ale jeśli twój plan zadziała i Nate wygra, to jednak coś zrobi.
Nie byłam z wami do końca szczera.
Błagam, powiedz, że nie masz dodatkowego planu.
Jest. Dokładnie jak w "Incepcji".
Tak! Nie uciszysz mnie!
Gdy wpisałam go na tę listę,
wiedziałam, że Nate Reed, wyznawca diabła, nie może zostać prezydentem.
Choć bardzo chcę odzyskać Rowana,
nie jestem aż tak zła, żeby skazać szkołę na kogoś takiego.
Więc zrobiłam to, co umiem najlepiej: "research".
"Jeśli uczeń pełniący funkcję zostanie uznany za winnego złamania regulaminu,
zostaje odwołany, a jego zastępca pełni urząd do końca kadencji".
Oto krok piąty: odwołanie Nate'a Reeda tuż po jego wygranej.
A ja wciąż będę szefową kampanii, którą podziwia pani Everdeen.
Koniec ze złymi rzeczami! Tylko dobre!
Gdy Nate wygra, uratuję sytuację.
Nate wylatuje, Rowan zostaje prezydentem, a ja dostaję rekomendację na lato.
Wszyscy wygrywają!
A Nate?
Co z nim?
Czy to nie podłe?
Gorsze niż to, co robił nam przez 12 lat?
Poza tym on i tak się nie przejmie. Robi to dla Quinn.
Odzyska ją i nie będzie musiał nic robić. Jeszcze mi za to podziękuje.
Bądź sobą i nie patrz na mnie.
Jaki plan?
Kampania ruszyła, więc musimy zbudować koalicję wyborców.
80% uczniów działa w kółkach, więc ich poparcie jest kluczowe.
- Czyli mam się zaprzyjaźniać? Łatwe. - To nie są zwykli uczniowie.
Siema.
Kluby dziennikarzy, matematyków, ogrodników.
Oni nie chcą "siema", oni chcą wiedzieć, co im dasz.
- Cześć, Nate! - Siema...
Lukas Ryan, kółko naukowe. Wyposażenie klasy chemicznej.
Właśnie o tobie myślałem.
Mamy fatalne wyposażenie na chemii, to się musi zmienić.
- Racja! Masz rozszerzenie z chemii? - Tak.
Divya Madhavi. Mów jej "Div".
Widzę. Div, co tam w drużynie?
Tak sobie. Piłkarki mają lepsze terminy treningów.
Frustrujące.
Sprawdza, czy nastawisz dziewczyny przeciwko sobie.
Chłopaki też korzystają z boiska. Może jestem zbyt postępowy,
ale czas na boisku powinien być dzielony równo, bez względu na płeć.
"Zbyt postępowy"? Nie przesadzasz trochę?
Nie, jeśli działa.
- Quinn Jacobs, prezydentka. - Przestań.
- Quinn, co tam? - Dobrze wyglądasz.
- Miło, że w końcu się przykładasz. - Podoba ci się moja kampania?
- Innym z pewnością. - Nie o to pytam.
Serio?
- Idziesz na imprezę Streakera? - Może.
Nie bądź zbyt pewny siebie. Nie masz mojego głosu...
jeszcze.
Nie. Nadal mamy robotę.
Szybko znalazłaś sobie nowe popychadło.
Jeśli chodzi o Nate'a...
Spoko.
Po prostu jestem zaskoczony.
Szczerze? Ja też.
Pójdę już.
Do zobaczenia.
Co?
Nie wiem.
Pa, Rowan.
Pa.
Słyszałem wszystko.
Wybacz, to było mało czarujące.
Zamknij się.
Spóźniłeś się.
Kandydat na prezydenta nie śpi do południa.
Spokojnie, Max. Ciesz się, że pracuję w weekend.
Czuję się zaszczycona. Kawy?
Nie, dzięki.
Speed Demon?
Nie, dzięki.
- Co teraz? - Spotkanie z wyborcami.
Pytania i odpowiedzi, żadnej długiej przemowy.
Ale musisz przygotować mini-przemowy na każde pytanie i wszystko wykuć.
Słabo.
Wczoraj przeczytałam poradniki kampanijne i mam świetne pomysły.
Spędziłaś piątkowy wieczór...
- czytając? - Zwykle wtedy gram, ale...
Rowan.
Notuj.
Rysujesz?
Nie,
trochę, ale to nic poważnego.
Czemu nosorożce?
Tata czasem zabierał mnie do pracy. Ma salon samochodowy.
W biurze oglądałem filmy przyrodnicze.
Dowiedziałem się, że nosorożce wymierają, więc zacząłem je rysować,
- żeby zapamiętać, jak wyglądają. - To miłe.
Głupie, ale miałem pięć lat.
Mogę?
Jasne.
Nosorożce to ty.
Tak.
A to ja?
Tak.
Dzięki, że nie zrobiłeś ze mnie wielkiej podpaski.
Dzięki, że nie wyśmiewasz moich rysunków.
Kampania.
To będzie najtrudniejsze,
więc musimy wszystko dopiąć, żeby zaimponować pani Everdeen.
To znaczy uczniom.
Chwila!
Nate Reed?
Nie widziałem cię od ósmej klasy.
Wyrosłeś na przystojnego młodego człowieka.
Tato!
- Nadal grasz w baseball? - Tak.
- Jak sezon? - Dobrze. Rzucam coraz szybciej.
Świetnie. Powinniśmy pójść na jego mecz.
Tak, ale teraz musimy się skupić.
Przepraszam za niego. Bardzo się angażuje.
Chce iść na mecz, nie jak mój ojciec.
- Twój tata nie chodzi na mecze? - Nie, jest zbyt zajęty.
"Pracuje na naszą przyszłość". Chce, żebym kiedyś to przejął.
A ty?
Chyba tak. Co innego mógłbym robić?
Boże!
To twoja mama?
Tak.
Czemu przebrała się za rybę?
To były moje urodziny. Śmieszy cię to?
Trochę.
Miałam imprezę w stylu "Gdzie jest Nemo".
To był mój ulubiony film. A to było ostatnie przyjęcie z mamą.
Przykro mi.
Nie szkodzi.
To było fajne przyjęcie?
Tak.
Przygotowała cały dom.
Mój pokój był rafą, a ogród - kanionem meduz.
I uszyła kostiumy.
Ona była Marlinem, ja Nemo.
Mój kostium miał "szczęśliwą płetwę",
której nie włożyłam.
Odmówiłam, bo nie było jej w filmie.
Bałam się, że wszyscy uznają to za głupie,
a przecież było cudownie.
Dlatego nie mam z nią wspólnego zdjęcia w tych strojach.
I nie wiem, czemu ci to mówię.
Wiesz co? Nieważne. To przeszłość.
Skupmy się na tym.
Jak miała na imię?
May.
May była gorącą laską.
Co?
Na pewno była super.
Wykorzystałeś to, żeby się wymigać od nauki?
Nie.
To dokładnie taki polityczny błysk, jaki chcę widzieć.
Brawo.
- Przestraszyłaś mnie. - I dobrze.
Czytaj, potem cię przepytam.
Ellie?
Beyonce właśnie umarła!
Cycek ci wystaje.
Ellie?
Gapisz się na Rowana?
Co?
Na Rowana? Tego? Nie.
Jak twój plan, Makbet?
Lady Makbet. A plan idzie świetnie.
Lepiej niż jej.
Jezu, Ellie, czy ty w ogóle czytałaś tę sztukę?
Czemu Streaker tu idzie?
Cześć, Max!
Podobno uczysz się z moim ziomem.
Przygotowujemy się.
Spokojnie!
Pierwszy raz widzę, jak mój ziom tak zapiernicza, i to jest mega.
Chcę cię zaprosić na imprezę przy basenie. Mam chatę dla siebie,
bo mój ojciec ma kłopoty z FBI,
więc siedzę solo w rezydencji, a on szuka...
ame...
amnestii za granicą.
- Was też bym zaprosił, ale was nie znam. - Jasne.
- Dobra... - Tak?
Max, dawaj!
Ellie Pearse na imprezie?
Nie dla zabawy. Sama wiesz.
Jeśli mam przyłapać Nate'a na łamaniu zasad, to właśnie tam.
Cześć.
Cześć...
- Przepraszam. Ty pierwsza. - Nie, ty.
Dobrze, ja pójdę pierwszy?
Bez stroju kąpielowego?
Przy tych ludziach? Nie, dziękuję.
Nieważne, jestem z ciebie dumny.
Dobrze, że dajesz Nate'owi szansę.
Nie po to to robi.
Chce zaimponować byłej dziewczynie.
Potem już się do mnie nie odezwie, wierz mi.
Nate Reed nie dba o mnie.
Co tu robisz?
Jadę na imprezę do Streakera. Pomyślałem, że wpadnę i cię zabiorę.
- Chcesz, żebym tam poszła? - Jasne!
A nie po to, żeby wepchnąć mnie do basenu, nagrać to i wrzucić na TikToka?
Konkretny lęk.
Tyler McCoy rok temu?
Mój telefon...
Racja.
Dobra, obiecuję, że nie wrzucę cię do basenu.
Więc idę po płaszcz.
Płaszcz?
- Byłaś kiedyś na imprezie przy basenie? - Wielu. Po prostu się przebiorę.
Ładny płaszcz.
Cicho.
O mój Boże.
To impreza kampanijna?
Chyba tak!
Gdy Streaker ogarnął, że może robić naklejki z moją twarzą, odwaliło mu.
Czemu nie zrobisz plakatów wyborczych? Jesteś artystą.
Jak to?
Rysunki.
- Myślisz, że są dobre? - Jak wszyscy.
Nie wiem. Tylko tobie je pokazałem.
- Drink dla damy. - Nie. Nie zamierzam się urżnąć.
Seltzer z procentami jest jak woda.
Nate!
Pomóż mi!
Muszę iść. Spróbuj się zabawić. Zaraz wracam.
- Ellie. - Cześć.
Bez bułki?
Jestem na diecie bezglutenowej, keto, paleo...
Wkurzyłam się, gdy usłyszałam, że startuje w wyborach.
Myślałam, że to wygłup, jak zawsze.
Ale ta wersja Nate'a mi odpowiada.
Głosujcie na Nate'a.
Byliście razem trzy lata.
Nate, z którym byłam...
Spójrz. Wysłał mi to w dniu zerwania.
Co tu się dzieje?
Nic. Robię kupę.
Dziwnie pachnie.
Śmierdzi. Skunks cię obsikał?
Rozumiesz? Ten film pokazał coś.
- Idealny. - Co?
To znaczy, ty jesteś idealna.
Zbyt idealna, by być z kimś takim.
- Daleko mi do ideału. - No nie wiem. Jesteś przepiękna.
- Nie. - Masz makijaż?
To było słabe.
Spoko. Robią to na każdej imprezie. Dzięki.
Cieszę się, że Nate jest z kimś, dzięki komu chce się naprawdę starać.
Co?
Wybacz...
Z kimś?
Pracuje z kimś, komu zależy na szkole.
Jasne. Oczywiście.
Dość gadania o szkole, jesteśmy na imprezie.
Ellie!
Zagramy w ponga?
Powiedziałeś "Ellie"?
Chyba tak.
Czekaj, jesteś pijana?
Nie! Mówiłeś, że to "praktycznie woda".
"Praktycznie", ale nie dosłownie.
Grasz?
- Nie chcesz zagrać z Quinn? - Wolę z tobą.
I w końcu będę w czymś lepszy od ciebie. Chodź!
Dawaj!
- Co to było? Podobno nigdy nie grałaś. - To tylko fizyka.
Max jest super!
- Ona ma na imię Ellie! - Spoko.
Wcale nie.
Przepraszam za tę ksywkę. Za długo to ciągnęliśmy.
Daj spokój. To tylko żart.
Jeśli przegramy, przebiegnę się na golasa po ulicy.
- A jeśli naprawdę przegramy? - Nie martw się.
Jeśli to trafisz, wygrywamy.
Ustaw rękę.
Dawaj.
Zrobiłaś to!
Boże!
DWIE GODZINY I 27 MINUT PÓŹNIEJ
Świetnie ci idzie. Wkrótce poczujesz się bosko.
- Nie czuję się bosko. - To znaczy, że jeszcze...
nie skończyłaś.
Idziesz w złą stronę.
Całe moje życie idzie w złą stronę!
Rowan mnie nienawidzi, rzygam, mój plan nie działa.
Nie wiem, co robię.
Nasz plan jest prosty.
- Nie rozumiesz. - Czego?
Nate, ja...
ty...
Moje lunch-klapki.
Dzwoń do Nate'a.
Ellie, co tam?
Powiedziałeś komuś, że wymiotowałam?
Nie! Jak się czujesz?
Na granicy śmierci.
Świat wiruje.
Normalka.
Musimy popracować.
Mamy spotkanie,
żeby zaimponować Quinn.
Jasne.
Czyli...
Czyli?
Muszę kończyć.
Na razie.
"Na razie".
Ładnie wyglądasz.
- Co? - Elegancko i prezydencko.
Ćwiczyłeś?
Bo kluczem do polityki jest sensowny kompromis.
Dość. Ludzie nienawidzą kompromisu. I kochają mnie.
Dobra, kandydaci na miejsca. Zaczynamy.
- Życz mi szczęścia. - Powodzenia.
Witam wszystkich.
Uczniowie przesłali najważniejsze pytania, a kandydaci będą odpowiadać na zmianę.
Pierwsze pytanie od Sary M:
"Jak większość, chodzę spać bardzo późno, więc Nate,
pisz do mnie w nocy. Mój nick to...".
Sarah, co to miało być?
Dobra, kolejne pytanie od Micayli C:
"Jak poprawicie jedzenie w stołówce?".
Rowan, ty pierwszy.
Zaproponuję uczniowską kooperatywę.
Co tydzień inna grupa uczniów zrobi zakupy i przygotuje posiłki przed lekcjami.
Zdrowo, smacznie i edukacyjnie.
Nate?
Micayla poruszyła ważny temat.
Jedzenie w tej stołówce jest beznadziejne.
Wybacz, Denise.
Trzeba to zmienić.
Rozwiązanie jest oczywiste: wolność.
Po co godzić się na stołówkowe menu,
skoro posiłki można zamawiać i dać uczniom dużo większy wybór?
Czy wy nie robicie tego cały czas, choć to zakazane?
- Testujemy to dla wszystkich. - Ale nie każdy może sobie na to pozwolić.
Bogaci też mają problemy!
Mój ojciec jest międzynarodowym przestępcą!
Kolejne pytanie.
Od Chrisa R:
"Sport szkolny dostaje znacznie więcej pieniędzy niż inne programy.
Czy nie powinno być sprawiedliwie? Jeśli tak, to jak?". Nate?
Jak ma na imię?
Chris R.
Świetne pytanie, Chris.
Nie możemy wiecznie liczyć na budżet szkoły.
Szkoła nie da rady wspierać wszystkich po równo. Więc czas na...
kompromis.
Pewnie część z was jest w szoku, że umiem wymówić to słowo.
Czas zacząć współpracować.
Drużyna baseballu nie może brać kasy od szkoły,
skoro inne zespoły muszą same ją zbierać.
Dlatego drużyna baseballa zorganizuje zbiórkę. Może mycie aut?
Kto chce zobaczyć, jak się brudzę, gdy wasze auto robi się czyste?
To cię przerasta, Ellie.
Co? Nie.
Widzę, jak na niego patrzysz. Czy tobie wciąż chodzi o Rowana?
Poczekaj.
Widzieliście kiedyś ryby?
Nie mają cętek jak gepard.
Mamy tutaj wyrażać siebie.
Wyrażać mogą się starsi, Jules.
Widziałaś kiedyś rybę, która tak wygląda?
Nie.
Też mnie to zastanawia. Co się dzieje między tobą i Nate'em?
To ja jestem reżyserem!
Nic się nie dzieje. Jestem już blisko.
Gdy Rowan wygra, wszystko będzie idealnie. Podziękuje mi. Nate też.
Żadnych ryb w cętki!
Na pewno widziałeś ich razem?
Na własne oczy.
Quinn próbowała zrobić z rozstania psychoanalizę,
a tak naprawdę chciała zaliczyć jakiegoś studenta. I tyle.
Sama nie wiem.
Masz inną teorię?
Quinn jest jedną z najfajniejszych dziewczyn, jakie poznałam, ale...
Czy ty dałeś się jej poznać? Pokazałeś jej siebie?
Bo chyba poznała tylko ziomala.
- Co? Nie rozumiem. - Serio?
"Siema, stary. Skoczymy do Streakera na browara".
- Nie mówię tak. - Tak brzmisz.
Dobra, zgadnij, kogo udaję.
"Jestem Ellie.
Czytam grube, nudne książki z papieru i jestem mądrzejsza od wszystkich".
Po pierwsze, wszystkie książki są z papieru.
A po drugie - to nie ma sensu, gdy zaczynasz od "Jestem Ellie".
- Boli, co? - Nie mówię tak.
- Na pewno? - Na 100%.
Dobra.
Czyli oboje jesteśmy wkurzający?
Może!
I wiesz co? Ja się nie zmienię.
Ja też.
Smacznego.
Sprzedajesz ciastka? Zawołam żonę.
- Lynn, dziewczyna z ciastkami! - Nie, jestem Ellie
Pearse.
Pomagam Nate'owi w kampanii prezydenckiej.
Ameryki?
Liceum.
Przepraszam, to pomyłka. Nate w samorządzie?
To prawda. I świetnie mu idzie.
Jest artystą. Zaprojektował to wszystko.
Słuchaj.
Nie wiem, co on ci nagadał, ale obiecuję:
Nate to dobry sprzedawca - uczył się od najlepszych.
Pod tym jego urokiem kryje się miotacz z drugiej ligi i słaby uczeń.
Nie jest artystą i nie będzie żadnym prezydentem.
Nie przejmuj się. Nie jesteś pierwszą dziewczyną,
która przychodzi pod nasze drzwi wzdychając do niego.
Nie jestem dziewczyną zakochaną w Nacie.
Jeszcze parę miesięcy temu nie mogłam go znieść,
ale ta kampania pokazała mi, że się myliłam.
A nie znoszę się mylić.
Więc z całym szacunkiem, panie Reed,
Nate'a stać na wiele więcej niż pan przypuszcza.
Dawaj!
Tęsknię za tatą.
-Gdzie nasze stoisko? - Patrzysz na nie.
Gdzie wszystko? Twój tata wyrzucił nasze rzeczy?
Zaraz zobaczysz. Divya? Masz 20 dolców?
Może.
- Chcesz rzucić mi ciastem w twarz? - Jeszcze jak!
Proszę.
- Serio? - Tak.
Dawaj.
- Zasłużyłem na to. - Pewnie.
Przynajmniej jest smaczne.
Ostatnie ciasto.
Dawaj, Ellie. Wiem, że chcesz.
Wiesz co?
Wcale nie.
Ja chcę.
To za basen w zeszłym roku.
Dzięki!
Zwykle nie znoszę improwizacji, ale to było genialne.
Dzięki.
- Naprawdę mi dołożyli. - Owszem.
Chcesz iść?
Chyba już się zwijają.
Jasne, ale...
Zdenerwowana?
Tu jest zbyt stromo.
Będzie dobrze. Zaopiekuję się tobą. Chodź!
Masz tu trochę ciasta.
Dzięki.
Co jest?
Mam coś dla ciebie.
Narysowałem komiks.
O nas.
Wiem, to głupie. Ale chciałem ci podziękować.
Jest wspaniały. Dziękuję.
To więcej, niż zasługuję.
Co ty gadasz?
Gdybyś mnie nie zapisała,
nic bym nie zrobił.
Muszę iść.
Ellie!
Zaczekaj!
Pobudka! Dzień wyborów!
- Za późno, żeby przejechał mnie autobus? - Masz na to sporo czasu.
Nie wierzę, że to mówię, Aja, ale zależy mi na nim.
A Rowan?
Nie wiem!
Lady Makbet musiała wybierać między dwoma chłopakami?
Nie.
Po prostu przeczytaj tę sztukę.
Słuchaj.
Jeśli pokażę pani Everdeen to nagranie, Nate odpadnie i Rowan wygra.
Wszystko wróci do normy, tylko że ja chyba tego nie chcę.
Co z podwodnymi kowbojami?
Uznałam, że moja wizja lepiej pasuje do black boxu,
a cała ekipa zbuntowała się przeciwko mnie.
Widocznie nie tylko ty oszalałaś w tym semestrze.
Wiesz co? Koniec z knuciem.
Gdzie Lauren? Omija ją ważny moment.
Dzień wyborów, pamiętasz? Głosuje.
I szuka mi nowej ekipy.
Cześć, Lauren.
Świetnie wyglądasz.
Dzięki.
- Nate i Ellie są razem? - Co?
- Nie wiem... - Proszę.
Wiem, że już nie gramy razem,
ale jeśli zabawa przy Minecrafcie coś dla ciebie znaczyła,
musisz mi powiedzieć prawdę.
Ellie nie jest z Nate'em.
Ona mu nawet nie pomaga. Robi to wszystko dla ciebie.
Co?
Gdzie ona jest?
- A może to przez sztukę? - Myślałam, że powiesz - przeze mnie.
Ellie, serio?
Przepraszam! Musiałam mu powiedzieć! Naciskał.
Cokolwiek ci powiedziała, to nie tak.
To jak, Ellie? Bo ja to widzę tak: namówiłaś Nate'a, żeby wystartował,
udawałaś jego przyjaciółkę,
a teraz chcesz go zdyskwalifikować, może nawet zawiesić. Po co?
To nie tak. To był błąd.
Nie, to nie był błąd.
To był kolejny plan, żeby wszystkich kontrolować.
Mogłaś mi po prostu pomóc przy tej kampanii.
Uważasz, że jesteś lepsza od wszystkich,
ale nie jesteś.
Jeśli już, to jesteś gorsza od reszty, bo to było złe, Ellie.
Naprawdę okrutne.
Rowan?
Potrzebujemy cię na zebraniu.
Za chwilę nasi kandydaci dołączą do mnie na scenie.
Cześć, Rowan.
Powodzenia.
Tak.
Wzajemnie.
Dużo myślałem o tym, co mówiłeś o "kozie".
Miałeś rację.
Pogadałem z domem opieki mojej babci -
chętnie przyjmą uczniów jako wolontariuszy.
Gotowanie, salsa, cokolwiek.
Dzięki.
Tak.
Do zobaczenia.
- Muszę ci coś powiedzieć. - O tym chłopaku?
Co? O czym ty mówisz?
Widziałem was razem.
Pewnie jestem silniejszy i skaczę wyżej, ale kogo to obchodzi?
Chyba dorosłem, jak chciałaś.
Podziękuj Ellie.
Ellie?
Tak.
- Ona naprawdę we mnie wierzy. - Nie, ona cię wykorzystuje.
Co takiego?
Wcale nie.
Zapewniam, że to robi.
Coś ci pokażę.
Witajcie.
Czas ogłosić zwycięzcę tegorocznych wyborów na prezydenta szkoły.
Nate!
Szukałam cię.
Muszę ci coś powiedzieć.
Nie chcę tego słuchać.
To była zacięta walka, więc nagrodźmy kandydatów brawami.
Proszę. To ważne.
Czemu to zrobiłaś, Ellie?
Co takiego?
Czemu wpisałaś mnie na listę?
Żeby zaimponować Quinn.
Właśnie.
Czemu wysłałaś sobie to nagranie z jej telefonu?
Nate, przepraszam.
Spoko.
Raz uwierzyłem, że ktoś naprawdę we mnie wierzy.
Gratulacje, Ellie.
Plan się powiódł.
Proszę o brawa dla nowego szefa samorządu Nate'a Reeda!
Nate Reed, zapraszamy na scenę.
Dobra robota.
Nazywam się Nate Reed
i nigdy nie chciałem zostać prezydentem.
Zgodziłem się na to, żeby udowodnić coś pewnej dziewczynie.
I zostałem, żeby udowodnić coś drugiej.
I to wszystko pokazało jedno: mieli rację co do mnie.
Wszyscy mieli rację.
Ale nawet jeśli wszedłem w to z głupich powodów,
wyjdę z tego z właściwych.
Moja pierwsza oficjalna decyzja to...
rezygnacja.
Stary...
Rowan naprawi sprawę "kozy".
To był tylko mój głupi tekst, ale on naprawdę to zrobi.
Ja nie potrafię.
Wybaczcie.
Dziękujemy, panie Reed, za tę nietypową przemowę.
I gratulacje dla nowego prezydenta szkoły McMann High:
Rowana Crossa.
Przykro mi.
Wiem, ile pracy włożyłaś w tę kampanię.
Nie jest łatwo patrzeć, jak wysiłek idzie na marne.
Na szczęście to nie poszło na marne.
Zadzwonię dziś do Pre-College Leadership Academy.
Chcę im opowiedzieć o wschodzącej gwieździe:
Ellie Pearse - genialnej inżynierce
i silnej liderce.
Nawet gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem.
Przez moment naprawdę uwierzyłam,
że Nate Reed mógłby być świetnym prezydentem.
Wiem, że jesteś wściekła, ale nie wyżywaj się na jabłkach.
- Nie jestem wściekła. - Na pewno?
Niby czemu?
To wina Nate'a, bo gdyby nie nazwał mnie "Maxi Pad",
nie zbliżyłabym się do Rowana i nie została jego dziewczyną,
a potem nie złamałby mi serca i nie wymyśliłabym tego chorego planu!
- Na pewno o to tu chodzi? - Nic mi nie jest.
Zapomnij.
Nie znam szczegółów, ale brzmi to tak, jakbyś za bardzo się o wszystko obwiniała.
Może zrobiłaś coś, z czego nie jesteś dumna.
Może zraniłaś ludzi, na których ci zależy. Ale to część dorastania.
Nie wiem, czy da się naprawić relacje z Nate'em albo z Rowanem.
Ale jedyny sposób, żeby się przekonać,
to przyznać się do błędów, przeprosić i odpuścić.
- A jeśli nie potrafię? - Potrafisz.
Wierz mi, pożałujesz, jeśli tego nie zrobisz.
Kocham cię.
Ja ciebie też.
Fiona Coyne.
Jesteś Ellie Pearse, z McMann High.
Obserwuję cię na GitHubie i Stack Overflow.
Twój poradnik o programowaniu obiektowym nauczył mnie kodować.
- Dzięki. - Nie, to ja dziękuję.
Tak się cieszę, że wreszcie będę wśród ludzi, którzy są warci mojego czasu.
Czekaj. Co?
Nie wiem, jaka jest "kultura" w McMann,
ale Horton jest pełne leniwych, hormonalnych przegrywów,
którzy myślą tylko o imprezowaniu.
Miło być w końcu wśród zwycięzców.
Mówisz poważnie?
Słucham?
Skąd wiesz, że tylko to ich obchodzi? Poznałaś ich lepiej?
Poza tym imprezy są fajne! Trzeba się bawić.
Gdy dzielisz świat na zwycięzców i przegranych, źle oceniasz ludzi,
ominie cię wiele fajnych chwil. O Boże!
Ty jesteś mną?
Ja jestem czarnym charakterem? Zawsze taka byłam?
Masz załamanie nerwowe?
Fiona Coyne?
Ellie, to było rozczarowujące.
Powodzenia, Ellie.
- Jesteś artystką? - Nie, ale mój kolega jest.
Nieważne.
To ktoś więcej niż kolega. Choć po tym, co mu zrobiłam...
Jest naprawdę utalentowany, ale tego nie widzi.
Chciałabym mu pokazać, jaki jest dobry, ale na to za późno.
Powiedz mu, że nie jest za późno, by złożył portfolio
do naszego programu letniego.
Wciąż czuję, że tu jest moje miejsce.
Żałuję, że nie wiedziałam tego wcześniej, wtedy mogłabym...
Cześć.
- Powiedziałaś Nate'owi o nagraniu? - Tak. Przykro mi, ale chyba nie.
- Co? Jakie nagranie? - Jest Brytyjczykiem?
Ellie, to mój kuzyn Adam.
Miło cię poznać.
Ciebie też.
Nie zamierzałam go pokazać.
Wierzę ci.
Ale Nate i tak zasługiwał na prawdę. A ja byłam zazdrosna.
O mnie? Jesteś idealna i miałaś najlepsze wyniki na egzaminach.
- Skłamałam, miałam 1570 punktów. - To i tak świetny wynik.
Jak Nate na ciebie patrzy, jak się stara...
Przy mnie nigdy taki nie był.
Więc tak, byłam trochę zazdrosna.
Pizza gotowa!
Do zobaczenia.
Błagam, nie mów nikomu o moich wynikach.
Sir Rowan, najgłębsze przeprosiny za wszystko.
Jesteś wspaniałym poszukiwaczem przygód i życzę ci szczęścia w dalszej wyprawie.
Zbudowałam ci coś, co przyszli czarodzieje nazwą "aplikacją na telefon".
Niech ci służy, gdy obejmiesz tron McMann High.
Zawsze po twojej stronie, Ellie.
25, 26, 27...
Tak, tu Nate Reed.
Nie. Jaki program letni?
OSTATNI DZIEŃ SZKOŁY!!!
Ellie?
- Cześć. - Cześć.
Stało się coś dziwnego.
Dostałem się do mega ekskluzywnego letniego programu artystycznego.
Serio?
Pojedziesz?
Chyba tak.
Myślałem, że rodzice się nie zgodzą, ale nagle ojciec chce,
- żebym rzucił baseball i zajął się NFT. - Chyba nikt już tego nie robi.
Czemu to zrobiłaś?
Nie chciałam mieszać.
Po prostu zobaczyłam ich stoisko, opowiedziałam o tobie,
wysłałam im twój komiks i cię zgłosiłam. Byli zachwyceni.
To twój nowy plan?
Namówisz mnie, żebym startował na kampusowego debila?
Nie.
Chciałam tylko, żebyś zobaczył, jaki jesteś zdolny.
Mnie tam nie będzie tego lata,
więc jeśli pojedziesz, będziesz miał cały kampus dla siebie.
Czemu cię tam nie będzie?
Uznałam, że to nie dla mnie.
Komiks im się spodobał?
Tak,
mnie też.
Tak?
To znaczy?
Wiesz, co mam na myśli.
To znaczy, że mi wybaczasz?
Nie. Po prostu mi cię teraz żal.
Ja jestem wielkim artystą, a ty wciąż licealistką.
4 MIESIĄCE I 17 DNI PÓŹNIEJ
Wyrzuciłem trzy, siedem i czaszkę.
Zła kostka. Rzuty obronne to jedna k20
plus zręczność plus biegłość, jeśli masz.
Wyjaśnij nam, co się dzieje przy trójce, siódemce i czaszce?
Co? To nie...
Nie ma...
Improwizacja!
Ellie, powiedz o zasadach.
Aja, po prostu je wymyśl.
Dobra.
Świetnie ci idzie.
Dobra.
Z czaszką nie masz szczęścia.
Królowa pająków wstaje ze swego tronu,
podchodzi do ciebie, otwiera oczy
i ciska w ciebie małymi pająkami! Łażą po tobie i cię gryzą!
Może nie miałam racji we wszystkim w tym roku.
Ten "potwór" okazał się całkiem fajnym facetem, a tamten...
To dla ciebie, tato!
Cóż, nie każdy zmienia się w liceum.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.