Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Markowskie pomogła przenieść się na tamten świat.
Bielatka niestety, to ona zrobiła Markowskiego ostatni zastrzyk.
Uznaje ją winną zarzucanego czynu i wymierza karę dożywotniego pozbawienia
wolności. Przecież wiesz, że ona jest niewinna. Miała uczciwy proces.
Tomek! Ewa, muszę dorwać bydlaka, który ją wrobił.
Czego ona tu szuka?
Heleny Bielawskiej, jednej z naszych podejrzanych.
A możesz mi załatwić widzenie z Heleną?
Skoro ty żyjesz, to twoi rodzice zostali domożdowani.
Zaraz potem będą wydali się.
Czy pan jest pewien, że Helena jest niewinna?
Jestem od Heleny bardziej pewny niż siebie.
Szukają kogoś. To już biega szukają?
Rozcelać! Likwidując cienia tracimy szansę rozpracowania całej siatki. To
jest sabotaż! To była prowokacja.
Niestety nieudana.
A nie boi się pan ryzyka?
Kocham cię.
Jeśli Helena Bielawska jest cieniem, to ten człowiek, z którym się spotkała,
może być oczkiem siatki. A kogo widziałaś w samochodzie na dziedzińcu w
Olkuszu? Nikogo.
A może to był tylko cień?
Bartman chciał go sprzodnić, a mu się nie udało. Chcę ci pomóc. Chcę mu uciec.
Zabiją nas.
Muszę wydusić z dziuni, kogo widziała w szpitalu w noc śmierci Markowskiej.
Jestem pewien, że ona coś wie.
Groziła mnie. Widziała mnie wtedy w szpitalu.
Tomek!
Ewa Skarga nie żyje.
Wyprowadźcie go do aretu.
Londyn się odezwał?
Za sześć dni w nocy od wsi Litmanowa w Czechosłowacji będzie czekać ciężarówka.
To będzie trzy razy.
A jedno jest pewne, Kosek nie jest agentem Londynu.
Nie rozgadnia też swoich działań z Urzędem Bezpieczeństwa.
Chciał podstawić więźniarkę z dwoma strażnikami. Jadę do Olkusza. Teraz?
W tej chwili. To pilne.
Do celi 225. Musimy uciekać. Wszystko przygotowane. Tamtej celi. Musimy tam
ruszyć.
Co z nim?
Stan jest ciężki.
Zdecydują najbliższe dni.
Ma złamany kręgosłup, ale udało się opanować kwotę wewnętrzną.
Wyjdzie z tego.
Musimy czekać.
Proszę iść do domu.
I być dobrej myśli.
A jak je złapią? Mniej trenaczy.
Dobra. Flakson.
Los. Dwa.
To oni.
Zatrzymamy. A Pola, nie czekamy na nią?
Ona nie wróci.
Nie zostawimy jej.
Co tu jest, syna?
Trzeba spieprzać.
Nie idzie.
Napijesz się?
Czego się śmiejesz? Co?
Pewnie masz małego.
... ...
...
...
Słuchajcie, do mnie majtki opadły, więc tego... O, pustka zrobi.
Jaka służbista. Zapomniałam, że ten Skalski jest na zakładzie. ... i co
innego do roboty.
Już ja jednej kurwie z drugą zaraz pokrzyczę.
Ruszcie rękami.
Ktoś
się pajczy.
Słyszycie?
Co tu można?
Co tu się dzieje?
Tak, tak, to dziadek.
Już, już.
Już, już.
Już, już.
Już, już. Już, już. Już, już.
Już, już.
Już, już. Już, już.
Już, już.
Już, już.
Już, już.
Uwaga!
Musiałyśmy tak zrobić.
Mogłyśmy inaczej.
No to kto za to odpowiada?
Wszystko to jest wina strażniczek.
Więźniarki celowo wywołały pożar w 225, żeby przedostać się tutaj.
Zrobimy dziurę, niestety.
A wy co wtedy robiliście?
No ja... Piętro zostało odcięte. Ja nie zdążyłem.
A wódy się naszłopać to zdążyliście, co?
Jedź od was na kilometr.
Kto w ogóle pozwolił, żeby przenosić więźniarki do celi z drewnianym stropem?
Majorko?
Zrobiłem wszystko to w mojej mocy, żeby ten bunt znusić jak najszybciej. I
wyjaśnienia z użyciu prokuratorów, dobrze?
To one.
One przygotowały tę ucieczkę z tamtymi.
Zabieram na przysłanie do Warszawy.
Oczywiście. A Brussard?
Nie żyje.
Dziema.
No już!
Wiesz do lasu.
Wyprowadzić. Idziemy.
Nie.
Nie idę.
Idziemy.
Wysokie budynki teraz w Warszawie budują.
I będą budować coraz wyższe.
Adam.
Dlaczego tak długo? Widzieliśmy, która z was jesteście.
A co jeszcze?
Poznaj Martę i Pole.
Wchodźmy. Dokąd?
Grośniczówki w spale.
A będziecie bezpieczne, zanim znajdziemy sposób, jak wywieźć was w kraju. Dobrze.
Idziemy.
Adama, ty się pewien, że zostajesz?
Będziecie bezpieczne.
Wysiadam się.
Tu macie rzeczy.
Zabierajcie się.
Można oddychać.
Co? Zimno?
Ja wiem, jak to wygląda i... Przepraszam.
Okłamywałaś nas od samego początku.
A jak głupio chciałam cię ratować.
Ujdziecie do jaskini. Za upłazem. Wieska.
Wsyćko przyryk to wołek.
A to bieganie się.
Auto ostawię w lesie koło twojej chałpy. A potem przydym kuwą.
Różajcie się.
Do kryjówki trzeba zdąść, a to ze dwie godziny drogi.
A tam wysoko? Nie.
Damy radę.
U nas to samo.
Wysokie budynki teraz w Warszawie budują.
Chwilę przebieżą Pawła.
Zaufana osoba wiezie go już do Nowego Targu.
Simak go przejmie i wieczorem będą w jaskini.
Na szczęście.
Dla mnie?
Tak.
Dziękuję.
Tadeusz.
Jerzy. Bardzo mi miło.
Może jeszcze po jednym?
Długo spała?
No jakieś dwie, trzy godziny.
Nie budziłbym cię, ale jeśli faktycznie chcesz iść... Muszę.
Idę, zanim zrobi się ciemno.
To pójdę z tobą.
Nie, nie.
Czekaj tu na Pawła.
Niedługo powinni być ze ślimakiem.
Nie wierzę, Krzysiu, w to.
A myślisz, że Paweł mnie polubi?
Że moglibyśmy spróbować.
Być razem?
Przepraszam.
Idę.
Uważaj na siebie.
Możecie odejść.
Daj mi pan papierosa. Już nie palę.
Niestety.
Ale... Zaraz odbierze pan swoje fajki z depozytu.
Wypuszczacie mnie?
Tak.
W mieszkaniu tej Dziuni, to znaczy Jadwigi Bratek, prócz niedopałka, o
którym pan wspomniał, rzeczywiście znaleziono odciski palców Ewy Skargi.
A co z dochodzeniem w sprawie śmierci Markowskiej?
Nic.
Ewa Skarga nie żyje. Nowych dowodów brak.
Przecież przyznała mi się.
Mogę to zeznać pod przysięgą.
Pana zeznanie nie będzie dla sądu wiarygodne. Chyba pan to rozumie.
To przeszukajcie jej mieszkanie. Musiała gdzieś ukryć biżuterię.
Byłaby bardzo nierozsądna trzymając ją u siebie. Nie sądzi pan?
Czyli błyskotek też nie znaleźliście. Dobrze.
W takim razie dalej będę szukał sam.
Nie mogę tego panu zabronić.
Jest pan wolny.
Tak przy okazji, proszę pozdrowić Panią Profesor.
Aha, Basia, ani słowa o galerach, dobrze?
I absolutnie o tym, że jest u nas lista agendów.
Dobrze, dobrze, dobrze.
A skąd ty wiesz, że ona tam jest?
Przesadzasz.
Basia, Basia, idź.
Dzień dobry.
Dzień dobry, witamy.
Dzień dobry, Jerzy Schler, bardzo mi było.
No i?
Gdzie jest Paweł?
No zaraz powinni być.
A masz?
Chodzi ci o listę konfidentów?
Jest na niej twoje nazwisko.
Lena. Nie zbliżaj się do mnie.
Posłuchaj mnie.
Byłem wtedy innym człowiekiem, naprawdę.
Dla kogo pracujesz?
Bo chyba nie dla Londynu, prawda?
To nie jest takie proste.
Dobrze wiem, że zrobiłem dużo złych rzeczy.
Wiem to.
Ale kiedy cię poznałem, chciałem z tym skończyć.
Chciałem zacząć wszystko od nowa.
Z tobą.
Dlatego chciałeś mnie wyciągnąć z więzienia.
Tak.
Najpierw dlatego.
Dlatego.
Chciałem dostać tę listę.
Żeby już nikt nigdy nie mógł mnie...
Nie jestem złym człowiekiem. Nie jestem złym człowiekiem.
Musisz mi uwierzyć.
Uwierz mi.
Błagam cię.
Jesteś chory!
Eno.
Daj mi szansę, proszę cię.
Proszę cię.
Błagam cię.
Mamy przecież Pawła.
Możemy zacząć wszystko na nowo.
Nie będziesz wychowywał mojego syna.
To jest też mój syn.
Ja z Pawła nie zrezygnuję.
A jeśli nie zostawisz mi żboru, to... Szymon, siedź kurwa! Gdzie jest
mistrzem? Nie przyjechał nic, ale... Co wyklucza? Cicho.
Pod ścianę. Już.
I ręce za głowę!
Lena. Ja cię kocham.
Chroniłem cię przecież.
War. Wszystkie.
Przed Bartmanem.
Ryzykowałem.
Kłamiesz.
A wy co?
Sami święci, tak?
Jak konie.
A twoja koleżaneczka z celi?
Kłamała wam w żywe oczy.
Donosiła nam przez cały czas.
Co? Jesteś ciekawa, która to?
Może zapytamy.
Może sama się przyzna.
Ja naprawdę nie mogłam inaczej.
Jak ja mam ci teraz w cokolwiek uwierzyć?
Słuchaj, Bolon, ten się bardzo niepokoi. Coś wiesz?
Tak, mam w Łodzi ukryte dane o faktycznej ilości wydobycia uranu w
zakładach R1.
Od kiedy je masz?
Od lipca. Zaraz przed moim aresztowaniem, dlatego nie mogłam
dostarczyć meldunku.
Może to i dobrze.
Inaczej by się namierzyli, a tak to wiedzieli.
Przedcięcie dziwolkuszu.
Ale ja nie jestem cieniem.
Jestem jego informatorką.
Kim pan jest?
To masz poradę?
Tak.
Przychodzę od poli.
Mogę wejść?
Słucham? Przyszedł meldunek z Warszawy.
Udało się.
Cień wraca do gry.
Dziękuję, Richard.
Smutek żal.
Czemuś poszedł w ciemną nockę i
nie słuchał szumucha.
Nie usłyszysz niż w turniach wiatru
grania.
I pewnikiem też mojego śpiewania.
Przecież żeś tam tego chciał.
Synku drogi, nie wiedziałam, że cię
cieszy mury.
Gdybyś szepnął choć słóweczko, nie
puściłabym Cię nijak.
Razem byśmy se grali i śpiewali,
naszym śpiewaniem ludzi pocieszali.
Pytamy chór panią, co by
śpiewał z nami wraz.
Ja ci podegram bucikę wierchową.
Dziękuje za oglądanie.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.