All language subtitles for Gra z Cieniem (2024) S01E11

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Spłonął dom naczelnika więzienia.

A co z Koskiem?

Miał dużo szczęścia.

Wpieprzyłeś sprawę.

Zafarta. Wyskoczył przez okno.

Co przyszło się?

Ślimak ci pomoże, to jej znajomy.

Ślimak?

Powiedz mu, że przysłała cię Staszka Hasejka.

Jesteś pewien, że to był Paweł? Tak, jestem pewien. To dlaczego go nie

zatrzymałeś? Paweł jest stały i zdrowy i to jest najważniejsze.

Jedziecie do Berlina.

Podejrzewamy, że śpiech zatrzymany przez sztazję może mieć związek z waszym

śledztwem.

Szanowny towarzyszu Bartman, mam dowody, że Ryszard, pseudonim Twardy, obecnie

minister, któremu podlegacie przed wojną, donosił na towarzyszy partyjnych.

Moja matka była w szpitalu, kiedy Dawidę Markowską... Mów do cholery!

Zostaw! Mów!

Pomocy! Naprawdę myślałeś?

że mogłabym zabić człowieka.

Jeśli stąd nie uciekniesz, nigdy go nie odzyskasz. Zawsze będzie myślał, że jego

rodzice to bandyci i zdrajcy. Chcesz tego?

Ludzie! Włodziej!

Tam dzieciaka!

Trzeba iść.

Chodź. Mógłbym u ciebie z Pawłem zostać kilka dni.

Świetny pomysł.

Mama!

Ale Helena ma szczęście, że na ciebie trafiła.

Bo?

Pamiętasz?

Wtedy się poznaliśmy.

Muszę jej dać znać, że Paweł się znalazł.

Bieda tak.

Takie małe już, tyle przyznam.

Dobrze, że trafił na tego cygana.

Kryminalista.

Siarki mi przychodzą i sobie o tym pomyślą. No, kryminalista, ale jednak mu

pomógł.

No i co dalej?

Co zamierzasz robić? Jakie masz plany?

Najpierw muszę się spotkać w Warszawie z Niną Nilsen.

Znajomą Helenę.

Może ona znajdzie dla niego jakieś miejsce.

A może zostać tutaj.

Ty zresztą też.

Jak długo potrzebujesz?

W Łodzi nie jest bezpieczny.

Ubedzy go szukają.

No co z tobą?

Mam tu jeszcze coś do załatwienia.

Co?

Muszę wydusić z dziuni kogo widziała w szpitalu w noc śmierci Markowskiej.

Jestem pewien, że ona coś wie.

A ty nikogo nie podejrzewasz?

Mówiłam ci.

Najbardziej przeszkadzała Dukowi.

To nie on.

Dziunia wydałaby go z zemsty.

Wrzucił ją przecież.

A jeśli to Dziunia zabiła?

Jeśli zrobimy to razem... Ty możesz palić to świnko.

Do wszystkiego można się przyzwyczaić.

Dzień dobry, pani Minul. Dzień dobry.

Pamięta mnie pani Tomasz Porada. Tak, oczywiście.

Narzeczona Helen.

Czy moglibyśmy chwilę porozmawiać?

Śpieszę się.

Dosłownie 10 minut.

Dobrze. Tam jest kawiarnia.

Chodzi o syna Heleny.

Muszę go gdzieś ukryć.

Dużo pan dla niej robi.

Musi pan ją bardzo kochać.

Przepraszam, muszę pana zapytać w kwestii.

Czy pan jest pewien, że Helena jest niewinna?

Przepraszam, co pani sugeruje?

Wiesz, pani ją zna.

Tak, tak, oczywiście.

Ma pan rację, przepraszam.

Panie Tomku, ja naprawdę bardzo chcę pomóc.

Jestem od Heleny bardziej pewny niż siebie.

Dobrze.

Dziękuję ci, kochana.

Do zobaczenia.

Może patrzę gdzieś w chłopcach? Do mojej przyjaciółki do Milanówka.

Tutaj jest adres.

Ja też tam będę.

Naprawdę nie wiem, jak pani dziękować.

Zimna jak w piwarni, cholera.

Już ty nie narzekaj.

Zaraz rozbierze się w pralni.

Zuchowicz!

Wyłazię!

Na co czekasz? Mam ci pomóc?

Parzą do ściany.

Szerzej nogi.

Idziesz.

Gdzie mnie prowadzicie?

Ale nie do piwnicy.

Na przesłuchanie?

Eee, tam.

Pogadanka Uskalskiego.

Pogadanka. Jedno z dziewiątki tak pogadał, że ledwo łazi.

Mów się lepiej, kiedy zaczynamy.

Ło! A co tobie nagle tak spiec, no? A na co chcesz czekać?

Baśka ma rapię.

Na to my czekamy.

Marta się nie zgodziła.

Jak wszystko będzie gotowe, to nie będzie miała wyjścia.

A jak doniesie Skalskiemu?

Piotra, no jak zając.

Już dawno by to zrobiła, jakby chciała.

Plakat narysujesz.

Na imieniny.

Powinsowaniem.

Dla oddziałowej Wasiak.

Kredki masz, przyłóż się.

Ja ten cholerny niurek do nią cynk.

Nie wiem.

Dziewcynom powiemy, co cak on na ślimuka.

Musno wiedzieć, co za murem syćko uryktowane.

Skończone?

No to już.

Jazda, idziemy.

No. Ujdzie w tłoku.

Zbieraj się do celi.

Musimy sprawdzić, co jest na górze. No ale jak?

Nada się?

Z kim on jest?

A co za różnica?

Sprawdzę.

Wtór zawaruje przydźwierzak. Ja mogę.

A to miękkie jest.

Jest, jest.

A to obok. Ujeżdża.

Idzie, idzie.

Ujeżdża.

Ujeżdża.

Nie. A ta obok?

Masz. Staszka, masz.

Daj ją pchnij.

Próbuj ręką tak popchnąć. Czekaj, czekaj, czekaj, bo to jak walnie to... A

może tym kubkiem?

Przynieś kubek.

A spróbuj tam, tam obok. Ręku, ręku. Nie, nie, nie, nie tak gość.

Jesteś głodny?

Nie.

Mam coś dla ciebie.

Przyszło z Kopenhagi.

Dzień dobry.

Spóźniłaś się.

Co ci się stało?

A no, grobny wypadek, nieważne.

Mam dobre wiadomości.

Londyn się odezwał?

Za sześć dni w nocy pod sią Litmanowa w Czechosłowacji będzie czekać ciężarówka.

Przerzucą was stamtąd do Wiednia.

Dobrze. Tylko musimy przekroczyć granicę, zanim ruszy obława.

Najpierw muszę się spotkać z Heleną.

Jest mi coś winna.

I z tego powodu narazisz całą akcję?

Sparcie, które ukryła w górach jest coś, co może zainteresować naszych.

Co?

Nie ufasz mi?

Bez urady, ale mniej osób utęduje tym.

No a jeśli Helena kłamie?

To umiejszymy.

To jest druga dobra wiadomość.

Co z nim?

Znalazł go narzeczony Heleny i właśnie się z nim chciała.

Mam mu pomóc bezpiecznie ukryć chłopca. Wjedziemy go jutro do mojej znajomej do

Milanówka.

Musisz znaleźć kogoś pewnego do pomocy w przerzucie. Już mam.

Ślimak. Góral z Krościenka. Dobry znajomy tej przemytniczki z soli.

Przygotuje kryjówkę w górach.

Dobrze.

Dzień przed przerzutem przywiozł chłopca na umawiane miejsce.

Co się stało?

Z miną znowu klapa.

Kostek położył na niej łapę, nie udało mi się z nią skontaktować.

Nie mamy już czasu, działaj.

Dam znać.

Niezłe to piwo.

Chyba czechosłowackie.

Może być.

Skowronek.

To już nieaktualne.

Ale zatrzymałem dwie osoby. Mają z tą sprawą coś wspólnego.

Sprawa została zamknięta, przecież wyraźnie mówię.

Tak jest.

A co z zatrzymanymi?

A gówno mnie oni obchodzą.

Muntek!

No mów coś.

No i jak jeszcze będziesz do mnie nie gadał?

No daj spokój, no.

No nie bądź jak dziecko, poszczypię tylko trochę.

Mucha jesteś?

Daj spokój, Mundek. Nie podchodź!

O tego gówniarza ci chodzi?

Co? Gdzie ty idziesz, Mundek? Wracaj tu!

Będzie tak jak kiedyś, tylko ty i ja. Gdzie ty idziesz?

A żebyście zdechli oba!

Ty i ten gówniarz!

Zobaczę, że znajdę go i na milicję zaprowadzę!

Dziękuje.

Piękna Iga.

Nowińska ją zatłucze.

To się nie uda, dajmy spokój.

Teraz?

Jak dziurę zrobiłyśmy?

Zabiją nas.

No a tutaj co cię czeka?

Nikogo nie zabiją.

Myślą, że między nami jest agentka z trupa, nic nie wyciągną.

A jak Iga tak skaczuje, że nie będzie mogła iść z nami?

To jej na plecy wezmę.

A jak do jutra nie wróci?

Nie zostawimy jej tu.

Ale wtedy cały plan będzie się rypać.

Uratowała nos.

Idziemy razem i basta.

Ja nie chcę tam wjechać. Zdzie ci tam bardzo dobrze, zobaczysz.

Ale ja chcę zostać sobą.

Przyjadę po ciebie najszybciej, jak tylko będę mógł. Może nawet z mamą.

Naprawdę? Naprawdę.

Muszę tylko załatwić kilka spraw.

A mogę wrócić do Muntka?

Z Muntkiem spotkamy się, jak będzie już po wszystkim.

Ale po jakim wszystkim?

Wsiadaj.

Dzień dobry.

Tutaj, tutaj.

Zapraszam.

Dzień dobry.

Nie wpuścisz mu?

I

dokąd

to?

Berlin.

Ładnie się urządziłeś.

Luksusowo.

Słuchaj, jest sprawa.

Wiesz, że potrafię się odwdzięczyć.

Olek.

O co ci chodzi?

Jeden mój znajomy został aresztowany za przemyt dzieł sztuki na zachód.

A co ty masz wspólnego z przemytem dzieł sztuki?

No właśnie, trochę mam.

Jeśli moje nazwisko padnie w śledztwie, to będę skończony.

Ty cholerny suki.

Jak śmiesz przychodzić do mnie z czymś takim.

Wystarczy jeden twój telefon.

Słuchaj uważnie.

Nie kiwnę palcem.

Kuba, przez wzgląd na nasze dawne czasy... Zapomnij o dawnych czasach. Nie

pójdę z tobą na dno.

Ale ja pociągnę cię za sobą.

Zapominaj, że dużo wiem.

Kilka pikantnych szczegółów.

Towarzysze będą w nie powzięci.

Nie otworzysz?

Weź urlop, zaszyj się gdzieś.

Za trzy dni wrócę.

Przebaczymy, co da się zrobić.

Wyłóż się stąd przez ogród, żeby cię kierowca nie zobaczył.

Słyszałeś, podobno parę dni temu w reżorcie kultury wpadł jeden taki

dyrektorek. To?

Znamieszczany w szafer dzieł sztuki.

Nasz majątek narodowy wywozi na zachód kanalia.

To jakaś grubsza ofera, żebyś wiedział.

Podobno nawet korowacki ten aktor też umoczył.

A ty go podobno znasz, co?

Głupoty pleciesz.

Ktoś mi o tym mówi. Nawet chciałem cię zapytać tylko.

Dobra, dobra.

Idę się odlać. I zamówię jeszcze pojedynkę. No.

W końcu Berlin to jest to.

Ty, mój kolega, tu siedzę.

Cześć, brat. Ty?

Słyszałeś o Bartmanie?

Podobno zaginął w Berlinie.

Co? Kłyś rano dzwonił z Berlina.

Mówił, że porwał go zachodni wywiad.

Kurwa mać.

Kurwa mać.

No jeżeli uciekł, to mamy wszyscy kłopoty.

A co my mamy z tym wspólnego?

Pracowaliśmy dla niego.

Kostek już wie?

Chyba nie.

Wczoraj mówił, że jedzie do Olkusza.

Dokąd idziesz?

Adam!

Towarzysz Major.

Wybaczcie.

Basiakowa, wyprowadzić.

Zbieraj się.

Idziemy.

Dalej chcecie zostać naczelnikiem?

Towarzysz Major ma dla mnie jakieś rozkazy? Nie, rozkazy nie.

Ale mam dobrą radę.

Jeżeli naprawdę nie możecie wytrzymać, to znajdźcie sobie inny kawałek mięsa do

zaspokajania waszych potrzeb.

Proszę, majorze, no to przecież było tylko tak. Mam się przyjrzeć waszym

kontaktom z osadzoną Niedzielan. Podejrzaną o szpiegostwo?

W awansie wam to raczej nie pomoże.

To był ostatni raz.

No.

Mam nadzieję.

Dajcie mi tu bielawską. Tak jest.

Lepiej przyjdźcie jutro z rana. Towarzyszy minister pewnie już dziś nie

wróci. Narada u prezydenta może się przeciągnąć do wieczora.

Towarzyszy ministrze.

Porusznik Adam Dubelski.

Od Bartmana?

Czego chcecie?

Prosić o chwilę rozmowy.

Chodzi o coś ważnego. O coś, co może mieć związek ze zniknięciem pułkownika.

Pięć minut.

Nie bądźcie śmierni.

Chcecie mi wmówić, że za zniknięcie Bartmana w Tojkotek.

Wydaje się, że pułkownik sam nie zabiegał o ten wyjazd.

Plan majorakowska...

Oni przeniósł rezultatów. Śledztwo stoi w martwym punkcie. Towarzysz pułkownik

Bartman nabrał pewnych podejrzeń.

Jakich? Słucham. Że major Kosek celowo przeciąga śledztwo.

Kazał go obserwować. O jego człowieka? Jakim prawem? Osobiście zaakceptowałem

jego plan.

Bo major Kosek nie raportował pułkownikowi o postępach w śledztwie. A

powinien. Raportował mnie.

A o...

intymnych kontaktach z żoną sekretarza poselstwa duńskiego również?

Trzeba to domyślić.

Opóźnione śledztwa.

Intymne kontakty z żoną dyplomaty tak od niego mocarstwa.

Równiutki nasuwają się same.

Poza tym, major Kosek od początku robił wszystko, aby odsunąć pułkownika od

śledztwa.

Udało mu się.

A jeżeli został porwany, to zachodni wywiad musiał skądś wiedzieć, że będzie

w Berlinie.

Snujecie śmiałe teorie, poruczniku.

Może Bartman po prostu uciekł.

Jak szczur.

A wydaje się, służyliście pod jego dowództwem.

Panie ministrze, ja służę tylko Polsce Ludowej.

i jej kierownictwu.

Inaczej nie byłoby mnie tutaj.

Możecie odejść.

Znalazłem Pawła.

Gdzie jest?

W bezpiecznym miejscu. Cały i zdrowy.

Nareszcie.

Co się z nim działo?

Niedługo sam ci opowiem.

Posłuchaj.

Uciekamy za cztery dni.

Mam zgodę Londynu na akcję.

Najpierw do kryjówki w górach.

Stamtąd przez zieloną granicę do Czechosłowacji, później do Wiednia.

Powiedz tej twojej stażce, że załatwiłem Szlimakowi widzenie. Będzie tu pojutrze.

A już zaczęłyśmy przebijać się na strych. Po co?

Co jest? Jeszcze nie skończyłem. Obywatelu, skończyliście. I to

definitywnie. Zabrać osadzoną.

Zaraz! Jak śmiesz, ty gnidoty! Ja wykonuję tylko rozkazy. Właśnie

przyszedł telefonogram z Warszawy o dziś nie wyprowadzić śledztwa, tylko

porucznik Dubelski.

Co?

Minister was odsunął.

Wyprowadzić!

Co się dzieje?

Dlaczego u Bartmana zamknięte?

Towarzyszu majorze, nic nie wiecie?

Pułkownik Bartman zaginął w Berlinie.

Co? Adam, to znaczy porucznik Dubelski teraz, to on... Tak jest.

Najpierw przejdź z mojego gabinetu.

Ale nie jest już was.

Zostaliście osunięci.

A kto tak powiedział?

Decyzję podjął towarzysz minister. Jeśli go zapytacie, z pewnością wyjaśni wam

powody.

Kabinetem towarzysza ministra Piotrowicza, proszę.

Mówi Kostek, czy towarzysz minister jest już wolny?

Przestań pieprzyć, muszę z nim porozmawiać.

Możecie odejść.

Drzwi!

To aż minister u siebie?

Wyjechał na spotkanie. Dziś go już nie będzie.

A gdzie to spotkanie? Nie jestem upoważniona. Spróbujcie jutro.

stąd natychmiast. On to może w każdej chwili zejść, a wtedy... To on ci to

zrobił?

I tego on o nas wie.

Wyparłam się wszystkiego, ale miał zdjęcia. Ktoś nas śledził.

Chciał, że jest idony do wszystkiego.

Ukryj się gdzieś, wejdź.

Posłuchaj mnie.

Powiedz mu, że mam list Markowskiej do Bartmana.

Jeżeli nie chce, żebym go użył, to niech się ze mną skontaktuje.

Moi rodzice i rodzice twojej mamy jeździli co roku na wakacje razem.

Często jeździliśmy do twoich dziadków, do szczebnicy w sierpniu.

Albo wynajmowaliśmy razem letnisko w Juracie nad Morzem.

I tam twoja mama nauczyła mnie pływać. Naprawdę?

Naprawdę.

No ale teraz powinieneś już spać, Pawełku.

A ja muszę zdążyć na ostatni pociąg do Warszawy.

Opowiedz mi jeszcze coś o mamie, jak nauczyła cię pływać.

Ale tak nie...

Kiedyś podczas wakacji

nad morzem złapał mnie skurcz i zaczęłam tonąć.

I najgorsze było to, że nikt mnie nie słyszał.

I na szczęście twoja mama była na brzegu, zbierała muszelki i zamiast

wołać rodziców, to sama wbiegła do morza, już wtedy bardzo dobrze pływała i

wyciągnęła mnie na brzeg.

Zasnął.

Miły chłopiec.

Tylko taki smutny.

Biedny jest.

A tym moje pocieszenie

zostawiłem w mutek żal.

Czemuś poszedł w ciemną nockę i

nie słuchał szumu.

Słyszysz już w turniach wiatru grania i

pewnikiem też mojego śpiewania.

Przecież żyjesz tak tego.

muzyka muzyka muzyka

śpiewali. Naszym śpiewaniem ludzi pocieszali.

Dziś została sama.

Ale przecież się spotkamy.

Przyjdzie kiedyś.

Popytamy chór aniołów, co by śpiewał

z nami wrak.

Ja Ci podegram mucikę wierchową,

Ty mi zaśpiewasz, ja pociągnę z Tobą na

niebie.

Boże.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.