All language subtitles for Gra z Cieniem (2024) S01E09

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Rozstrzelać! Likwidując cienia tracimy szansę rozpracowania całej siatki. To

jest sabotaż!

To była prowokacja.

Niestety nieudana.

Oni za wszelką cenę chcą znaleźć tę agentkę.

A skąd w ogóle pewność, że ona jest w naszej celi?

Znaleźli grypsy.

Właśnie w waszej celi. W kajucie pod strechem trzy takie jedne mną gadały.

Zrobiły dziurę i nas strech wyhipły.

Mógłbyś kazać przenieść nas do innej celi?

Zbierać rzeczy i wychodzić.

Mam dla ciebie pozwolenie na widzenie.

Widziałam Pawełka. Gdzie?

Na Rynku Pałuskim. Był z jakimś obszerpańcem.

Paweł to mój syn, prawda?

Sprawdziłem w parafii w Sieradzu.

Aleksander Kurowacki. Gdzie teraz będę mogła pana zobaczyć? Mamy wspólnego

znajomego. Olka Korowackiego.

Znajdź mi coś na tego gnoja.

Cały czas badamy go operacyjnie, sprawdzamy powiązania. I gówno z tego

wynika. Ale to wymaga czasu.

Nie ma czasu.

Czyli Nina.

Dlatego Kosek się tak przy niej kręci.

Ręce za głowę.

James nas nie zawiedzie.

Doskonale zna język i realia społeczne. A co najważniejsze, dzięki swojej

pozycji może nawiązywać kontakty z oficerami Urzędu Bezpieczeństwa. Powinna

uważać. Komuniści takim nie ufają, zwłaszcza przyjezdnym z Zachodu.

James ma immunitet dyplomatyczny.

Nawet komuniści się tym liczą, a Polakom zależy na dobrych relacjach z Danią.

Poza tym, gdy James nawiąże kontakt ze śpiochem, będą się nawzajem ubezpieczać.

Jak James zamierza przekazywać meldunki? Pocztą dyplomatyczną przez Kopenhagę. Ma

się z nami kontaktować wyłącznie w sytuacjach kryzysowych.

Wszystko jest dopięte, panie pułkowniku. Dziękuję, Richards.

Ręce za głowę.

Na pewno wiesz, co robisz?

Powtórz to, co powiedziałeś Larsowi.

Wysokie budynki teraz w Warszawie budują.

I będą budować coraz wyższe.

Siedź. Broń. Dwoma palcami rzuć na podłogę.

Mogę już opuścić ręce?

Powolniej.

Gramy w tej samej drużynie.

Dlaczego nie nawiązałeś kontaktu wcześniej?

Próbowałem. Z twoim mężem.

Mychałem, że to on jest łącznikiem.

I dlatego poszedłeś ze mną do łóżka.

Wiesz, że nie.

Mów.

Nasza agentka wpadła w listopadzie.

Przypadkowo. Ale przyjęli jej gryps.

Trzeba wyciągnąć ją z więzienia.

Siedzi w Olkuszu.

W Olkuszu, tam gdzie Helena?

No i wiecie, która to jest? No niestety na razie nie udało mi się jeszcze tego

ustalić.

Na tę chwilę to może być każda, również twoja znajoma. Helena?

Na pewno nie.

Po co?

Bo ty tego nie chcesz?

Bo jej nie ufam.

Co innego mnie trafi?

Dziewczyny musimy przekonać.

Ile mamy czasu?

Niecałe dwa tygodnie.

Potem śledztwo przejmie Bartman i ściągnie je tu z Olkusza.

No i jaki masz plan?

Proponuję, żeby odbić dziewczyny z konwoju w drodze do Warszawy.

Po takim numerze będziesz spalony.

Poza tym do tego trzeba ludzi.

Ludzie się znajdą. Pytanie co potem.

Instrukcje mam jasne.

Namierzyć cienia, ustalić przyczyny jego milczenia i w razie potrzeby ewakuować.

No to jeśli do tego czasu nie będziemy wiedzieć, która to z nich? No to

ewakuujemy wszystkich, ile ich tam jest w tej celi. Sześć.

Będą potrzebne kryjówki, dokumenty.

Zawiadomie centralę.

Mamy mało czasu.

A jednak miałeś rację.

Bartman chciał go sprzątnąć, ale mu się nie udało.

Niestety.

Może następnym razem.

Może.

Rozwalą nas wszystkie na miejscu, bez sądu.

Mogą to zrobić w każdej chwili.

Często to czeka cię na rozwałkę, bo ja nie mam zamiaru.

To niech ta szpiegowska świnia sama się przyzna. Bartosz! Zamiast narażać nas

wszystkich.

No?

Która to?

Wiesło niej zrobią, jak Jus ją dostaną w swoje łapska.

Jak nie jest głupio, nigdy się nie przyzna.

Powiedzmy, że uda nam się wydostać.

I co, gdzie się ukryjemy? Postawił na nogi całą milicję.

Nie mordwcie się. Na początek.

Gorojcie, cesećki idą.

Ja zostaję.

Marta też.

Marta.

Pola, powiesz coś?

Dajcie mi spokój.

A co z naszymi rodzinami? Ściągniemy im na głowę ubę. Ja mam syna.

Jak wyjdziesz za 10 lat, nie będzie wiedział, kim jesteś.

Basia... Ja też mam dziecko.

To było głupie i niepotrzebne, Lars.

Wyjeżdżamy.

Jeszcze dziś złoży dymisję.

Już postanowiłem.

Nie zamierzam zgnić w polskim więzieniu.

Tobie też nie pozwolę. Nic nam nie grozi.

A sprawa robi, no.

Pracownik francuskiej ambasady siedzi w ubeckim więzieniu.

Za nic.

A ten twój cały kosek chyba próbował mi podać jakieś hasło.

Zresztą wydaje mi się, że już się kiedyś słyszała.

Tak?

A nie mówiłeś mi nic o tym?

Na wystawie MDM-u jakiś facet podszedł do mnie i

gadał coś o wysokich budynkach.

Szukają kogoś.

Nie możemy się w to mieszać.

No ale nawet jeżeli to faktycznie było hasło, to przecież nie podałeś im odzewu

i widzą, że to nie ty.

Zakochałaś się.

Męce ci przyszło do głowy.

Ale nie myślisz, że mogłabym się zakochać w jakimś ubeku?

Sam nie wiem, co mam myśleć.

Dwa, trzy tygodnie rozliczę się z Heleną i wyjedziemy stąd na zawsze. Obiecuję

ci, zaufaj mi.

Nie dotarło do ciebie, że ona już nigdy nie wyjdzie z więzienia.

Sprawa jest zamknięta.

Nie dla mnie.

Nie przekonam cię. Nie.

Dam sobie radę. Nie musisz się martwić.

Idziesz do pracy?

Tak.

Chcę wysłać karę na jeden polski kram. Zapakuję i napiszę parę słów.

Zabierzesz?

Tak, proszę.

Gotowa?

Już, już.

Kierowca czeka.

Masz jakieś plany na dziś? Może wyślibyśmy dziś razem?

Zaraz przychodzi po mnie Marysia i zabiera mnie do swojego fryzjera.

podobno fantastyczny, a potem jestem wolna.

Nowy sąsiad.

Dzień dobry.

Dzień dobry. Jestem nowym sąsiadem.

Chciałbym się przedstawić. Nazywam się Adam. Rano mam coś słodkiego dla Pani.

Wtasie mleczko.

Dziękuję bardzo.

Zapraszam na kielisze konianku. Bardzo dziękuję.

Obywatelka oddziałowa, stan celi 6, syćka obecna. Andrus Bielawska, do

roboty.

Przecież Józef miała wyjść. Tydzień więcej mi wlepiły przez jedną łachudrę,

we środę wyjdę.

Grypsa mus mi przesłać do Krościenka. U nanasa, nie bój.

Z nowego sąca nawet 100 kilosów nie będzie.

Bo płaci ci się churbo.

Churis?

No to dawaj.

Jutro przyniesę.

Stoi? Stoi.

Jak chłopu na wesoło. Hej, idźcie ze mną.

Ekstra robota się wam trafiła.

Tylko się postarajcie.

Żadnej plawy nie będzie.

Ślimok nam kryjówkę wyrychtuje w górach.

Strażnicka!

Dlaczego one nie są w celi?

Naczelnik kazał je dać na pralnię.

Tak? No idziemy.

No to idźcie.

Naczelnik kazał dać do pralni.

Wyjdź.

O, niedzielan.

Co ja mam z tobą zrobić?

Powiedz mi.

No patrz na mnie.

Jakbyś była mądra.

Byś dalej mogła robić to, co umiesz.

I lubisz, nie?

Lubisz to? Co?

No patrz na mnie.

Patrz.

Co tu się dzieje? Towarzyszu naczelniku. Wyjdź!

Przecież to jest dziewka. Powiedziałem wyjdź!

Coś ci zrobił?

Pola, jedno twoje słowo.

Mogę cię stąd wyciągać, mam pieniądze.

Przecież było nam dobrze.

Tak myślisz?

Ja cię od Alfonsa uwolniłem, a ty znikłaś bez słowa.

Myślisz, że ten laluś będzie czekał?

Ale co, zazdrosny jesteś?

Wejdź za mnie.

Co?

Słyszałaś. Zostań moją żoną.

Ojej... I do tego co ja się chyba nie nadaję.

Nie wiesz wszystkiego.

Czego ja nie wiem?

Mogę papieroska?

Ja wiem tyle, że cię kocham.

A ty?

Czy on wie, że jesteś prostytutką?

Wie.

No to on mnie kocha.

I ty w to wierzysz.

Myślisz, że on na ciebie czeka.

Bo czeka.

Ty tębaliwko.

Wracaj do celi.

Zazdrosny mąż?

Wypadek w czasie czynności operacyjnych. Wypadki chodzą po ludziach. No, czasem

nawet jeżdżą. Ktoś próbował was przejechać? Może ktoś z siatki cienia?

Trzeba się pilnować, Kosek. Trzeba.

Wszyscy powinniśmy się pilnować. Nawet towarzysz pułkownik.

Co nowego w śledztwie?

Jutro jadę do Olkusza.

Niebawem zdam raport z postępów w sprawie. Robicie jakieś postępy?

No jedźcie, jedźcie.

Miałem spać w hotelu, ale naczelnik Norman i jego żona są tak mili, że mnie

przenocują.

Będzie czas, żeby porozmawiać.

Czekam na raport.

I uważajcie na drodze.

Bugaj jak jedziemy.

Nie umiecie znaleźć siedmioletniego chłopca? Naprawdę?

No podwójcie nagrodę do cholery.

Zrób ten porada?

To go zamknijcie, albo dajcie mu ogon. Ja muszę mieć tego małego jak

najszybciej, jasne?

Róża!

Proszę łączyć z gabinetem towarzysza ministra Piotrowicza.

Oczywiście. Nie, nie ty.

Ty mi kawę zrób.

O, dzień dobry, towarzyszu ministrze.

Tak, myślę, że powinniśmy się spotkać.

Dzisiaj?

Dobrze.

To śledztwo za długo trwa, Witek.

Moskwa zaczyna się niecierpliwić.

Już dawno bym nie skończył, gdyby nie Bartłom.

Nie możemy go teraz utrącić.

Ciągle ma kilku ważnych przyjaciół na górze.

A gdyby tak przycisnąć tego Korowackiego?

Podczepić pod jakąś aferę?

Zmusić do współpracy?

Można.

Tylko pamiętaj, że na takiego sukińcyna jak Bartman to trzeba twardych dowodów.

Wanda, mówiłem, żeby nie przeszkadzać. Przepraszam, Mieciu, ale to ktoś do

ciebie. Z pracy.

Zaraz?

Dobra.

Oddaj mi to.

Słucham?

Nie.

Kim właściwie jest Helena?

Nie twoja rzecz.

Oddawaj.

Mitkowi też bardzo się ten drobiesk podoba.

Co ja mu powiem?

Że zgubiłaś.

Skoro tak bardzo ci na tej błyskotce zależy, będziesz się musiał bardziej

postarać.

I co?

Nie myślisz, że w ten sposób mnie zatrzymasz?

Daj nam coś na zakąskę.

No.

To pozbędziemy się problemu.

Syćko zgnite.

Trzeba wyrwać dechy.

Tędy.

Wyjedziemy na górę.

Jak wy uciekacie, to ja z wami.

Przecież strażniczki zobaczą.

Nie uwierzę, jak się uwiniemy.

Ciekawe, jak Igena mówi, żeby przelazła przez dziurę na strych.

Nie martw się, Igą.

Bardziej boję się o ciebie i o Martę.

Wala z Loukadia. Wyłącz.

Stój. Nie mam nic.

Nie mam.

Suka jedna ty.

Chcesz tydzień dłużej kiblować?

Właśnie mówię, obywatelko oddziałowa, że nie mam nic. Buty, ściągaj.

No już!

Drugi.

Drugi, powiedziałam.

Wiedziałam, suko.

No, to se, Lońka, jeszcze trochę posiedzisz.

Ha, zabieraj te śmierdziele.

Czuj.

Szaruj, szaruj.

Ma się świecić jak psu jaja.

Pola.

Przepraszam cię za wczoraj.

Ale ja nie wiem, o czym obywatel naczelnik mówi.

Obywatelu naczelniku.

Czego?

Ważna sprawa.

Wracaj do celi.

Znalazłam gryps.

Uwala z Lońki.

Nie możecie do mnie przychodzić z każdym grypsem. Nie wiecie, co się robi w

takich przypadkach?

To nie jest zwykły gryps.

Lońka miała go tylko wynieść. Dostała go od gaździny.

Andrus Stanisławy.

Andrus.

Kto oprócz was wie o tym grypsie?

Nikt. Tylko strażniczka Borowska.

Ma milczeć.

Bez obaw. Jest nojanda.

Co mam zrobić z Andros Stanisławą?

Na razie nic.

A z tą, co miała wynieść gryps?

Przetrzymać w izolatce i wypuścić. Tak jest.

Czy towarzysz major ma jeszcze dla mnie jakieś rozkazy?

Nie.

Rozkazy nie, tylko... Miałem się gdzie zatrzymać.

W hotelu nie było wyzwolonych pokoi.

Zapraszam do siebie.

Dziękuję.

A teraz dajcie mi tu bielawską.

Znowu?

Co?

Brzdącu.

Ej, zobacz, Paweł.

Paweł! Pani!

Paweł! Gdzie?

Tam.

Co ty bradzisz, Szewczyk?

Ja też go widziałem, tam był. Jaki Paweł? Tam nikogo nie ma. Dzieci,

uspokójcie się.

Idziemy.

Idziemy.

Chyba ty i Linka nie macie dzieci. Musisz, że one zawsze mają.

Mieliśmy.

Synka. Gdzie on teraz jest?

Gdzieś.

Tam, gdzie mu lepiej.

Czyli nie żyje?

Patrz. Mama!

Uważaj! Co, kochanie, zgubiłeś się?

Niech go pani zostawi.

To pana syn? Niech go pan lepiej pilnuje.

Pawełku, chodź.

Masz?

Dobrze, Smyku.

Chodź, chodź.

O, pan Tomasz.

Dawno pana u nas nie było.

Mama jest?

Jeszcze nie wróciła.

A jak tata?

Pan umknęło mi.

Poznaliśmy się w Sopocie, prawda?

Ja pamiętam.

Tato.

To ja.

Tomek. Tomek.

Jak mój syn nie odwiedza nas.

Niedobry chłopak. Gania za babami.

Pan na długo...

Moja żona bardzo lubi gości. No dzisiaj ze mną na pewno będzie

zadowolona.

Tomek!

Tomek, cudownie, że znalazłeś czas dla ojca.

Nie wiedziałem, że jest aż tak.

Staram się sprowadzić z zachodu nowe lekarstwo.

Myślisz, że to pomoże?

Powinno spowolnić rozwój choroby.

O ciebie też się martwię.

Niepotrzebnie. Jestem tylko trochę zmęczona.

A ty co?

Jedziesz na spotkanie z Heleną?

Tak. Wieczorem mam pociąg.

Cześć, tato.

Do widzenia, panu.

Tomek, uważaj na siebie.

Ale pomyśl, to może być dobry znak, że o Pawle nic nie wiadomo.

Milicja wyznaczyła nagrodę. Zobaczysz, znajdzie się.

A jeśli się nie znajdzie?

Już nie mogę tak dłużej... Lena, Lena.

Musisz wziąć się w garść.

Szczególnie teraz, kiedy wszystko od ciebie zależy.

Co ode mnie zależy?

No powiedz.

Widziałaś coś, słyszałaś, któraś coś powiedziała, albo dziwnie się

zachowywała, nie wiem, gadała przez sen.

Domyślasz się?

Która to?

Nie, niczego się nie domyślam.

A ta cała Iga Brusar?

Bo w piwnicy przyznała się jako pierwsza.

Skalski uważa, że ona tylko udaje nienormalną.

Jurek, naprawdę nie potrafię ci pomóc.

Ciągle mi nie ufasz.

Z tymi przenosinami do nowej celi to też nie powiedziałaś prawdy.

Chcecie uciec?

Rychtuj kolibę, a Gusie poślij w B. Trzeba nam się wartką widzieć. Cekam.

Gryp z tej twojej Staszki.

Nie wiem, o czym mówisz. Ale no.

Uwierz mi w końcu, przecież gdybym był przeciwko tobie, przeciwko wam, to

zdychałybyście już katowane w piwnicach UB.

Bądź ze mną szczera.

Naprawdę chcę ci pomóc.

No dobrze.

Chcę mu uciec.

No, cały łąjestrek.

Słyszysz już w turniach wiatru grania i pewnikiem

też mojego śpiewania.

Przecież żeś tak tego chciał.

Synku drogi, nie wiedziałam, że cię

cieszy.

muzyka gdybyś

szepnął choć słóweczko nie puściłabym

cię nijak

razem byśmy

se grali i śpiewali

Naszym śpiewaniem ludzi pocieszali.

Dziś zostałam sama.

Ale przecież się spotkamy.

Przyjdzie kiedyś.

Popytamy chór aniołów, co by

śpiewał z nami wraz.

Ja ci podegram nucickę wierchową,

ty mi zaśpiewasz, ja pociągnę z tobą na

niebie. Dzięki.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.