Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Uznaje j膮 winn膮 zarzucanego czynu i wymierza kar臋 do 偶ywotniego pozbawienia
wolno艣ci. Przecie偶 wiesz, 偶e ona jest niewinna. Mia艂a uczciwy proces.
Znajd臋 w kurde syna, kt贸ry j膮 grobi艂.
Cyfr ten sam, co ostatni meldunek cienia. Czyli to kobieta, ciekawe.
Nie podskakuj do mnie.
Nie podkakuj.
S艂ysza艂am, 偶e mo偶e pan pom贸g艂.
Kiedy trafi膮 do jednej celi, b臋d膮 mia艂y tylko siebie. To rozwi膮偶e im j臋zyki
lepiej ni偶 przys艂uchaj膮.
Kto jest waszym kontaktem?
Ze wzgl臋d贸w bezpiecze艅stwa wola艂bym na razie zachowa膰 to dla siebie.
I gracie z ogniem kosek.
Takie by艂o polecenie towarzysza ministra. Da艂 mi w tej sprawie woln膮
r臋k臋. A mo偶e powiecie mi 艂askawie, jak informatorka ma wam przekazywa膰
meldunki? Je偶eli to te偶 nie jest tajemnic膮.
Porucznik Skalski regularnie wzywa osadzone na agitacj臋.
To jego obowi膮zek i nie budzi podejrze艅. B臋dzie odbiera膰 meldunki i przekazywa膰
je mnie.
To pewny cz艂owiek?
Oddany. I bardzo ambitny.
Poza tym wie, 偶e je艣li nawali, to po偶egna si臋 ze s艂u偶b膮, a zdaje si臋, 偶e
wi膮偶e z ni膮 swoje plany 偶yciowe.
Szybko nawi膮zali艣cie ze sob膮 wsp贸lny j臋zyk, co?
Zrobi te偶 porz膮dek z personelem wi臋zienia. Je偶eli to prawda, 偶e kt贸ra艣
ze stra偶niczek wynosi gryps臋 na zewn膮trz, znajdziemy j膮.
A czy towarzysz pu艂kownik pozwoli zapyta膰...
Co s艂ycha膰 w sprawie du艅skiego sekretarza?
Lars Milsen.
Urodzony w Kopenhadze. Dobrze zna Polski.
Przed wojn膮 by艂 korespondentem dziennika Extra Bladet.
W 1938 wr贸ci艂 do Danii. A w latach 1943 i 1944 zajmowa艂 si臋 przerzutem do
Szwecji 呕yd贸w i bojownik贸w du艅skiego ruchu oporu. Szpieg?
Ustalamy to. A na razie sprawdzamy, gdzie pan sekretarz bywa i z kim si臋
zadaje.
A jego ma艂偶onka?
A ni膮 ju偶 si臋 zajmuje porucznik Adam Dubelski.
Mo偶ecie mu pom贸c.
Tak jest.
W 贸smym miesi膮cu to normalne.
Te偶 tak mia艂am, jak by艂am w ci膮偶y z Paw艂em.
Tw贸j jak jest?
Poszed艂 ju偶 do szko艂y.
A jego ojciec?
Nie zna go.
Moje swojego te偶 pewnie nigdy nie pozna.
Nie my艣l tak nawet.
Je艣li Bierut podpisze u艂atkawienie... No, Bierut ci pomo偶e.
Te偶 napisa艂am do niego w swojej sprawie.
Jak mu Ruskie kadz膮, to ta Konalio...
Rodzono matk臋 po wiesi. Nic nie rozumiesz.
Prezydent nie wie, co si臋 dzieje na dole. Ma po prostu z艂ych doradc贸w.
Oczerniaj膮 go mu艂k臋 i spychalskiego i mydl膮 mu oczy. A tobie kto oczy
zamydli艂?
Kto ci臋 osiem lat wrzepi艂, co? Nie twoi towarzysze?
Akurat to by艂a pomy艂ka.
Tak, zobaczycie.
Prezydent rozpatrzy moj膮 spraw臋, wyjd臋 i wr贸c臋 do trening贸w.
W艂adza ludowa jest jeszcze m艂oda i zderzaj膮 si臋 b艂臋dy. Co艣 i ta w艂adza
troch臋 za bardzo jest sujna.
Jak ju偶 swoich i baby z brzuchami. Co to?
Musz膮 by膰 czujni.
Zreszt膮 wszyscy musimy.
A Iga co?
No co tak patrzysz?
Dziesi臋膰 lat za mi艂o艣膰 dla imperialisty.
Zw艂aszcza, 偶e ten Francuz nie by艂 taki z艂y.
No ale j膮 zostawi艂.
Wyjecha艂 do Francji.
Zreszt膮 oni wszyscy tacy albo umieraj膮, albo uciekaj膮. I po mi艂o艣ci.
Paula oczywi艣cie zna si臋 na mi艂o艣膰.
Francuskie. A co, zazdro艣cisz?
My艣lisz, 偶e lepsza jeste艣, bo b臋ben przed tob膮 nosisz i m臋偶a masz?
Tylko 偶e m膮偶 takiej 艣wi臋tej panienki potem idzie za fors臋 do takiej
nie艣wi臋tej jak ja, bo mu ta 艣wi臋to艣膰 ubokami wychodzi. Ola. Ola, co?
Gazdina na kuchni臋.
Obywatelko oddzia艂owa, mo偶na prosi膰 troch臋 ciep艂ej wody, tyle ci臋偶arnej?
Ciesz si臋, 艣cierwo, 偶e si臋 w szczynach nie mylisz.
Poczekaj, a偶 przyjdzie nowy naczelnik.
Obr臋b臋 zwalniaj膮.
Idziemy!
A wy co?
Jeszcze tutaj?
Pakuje si臋.
A co, nie wolno?
Mieli艣cie si臋 wynie艣膰 wczoraj, przed przyjazdem nast臋pcy.
Zostawcie.
Towarzyszu, rozumiem, 偶e czasami trudno rozsta膰 si臋 z gospodarstwem.
Gustaw Norman.
Mi艂o was pozna膰. Nie chowajcie urazy.
Ja do was nic nie mam. Ja wiem, komu dzi臋kowa膰.
Mienie pa艅stwowe wyprowadzacie?
Nie pa艅stwowe.
Od towarzysza prezydenta dosta艂am. Moje.
Zostawcie. Towarzyszka obrona musi mie膰 jak膮艣 pami膮tk臋. W ko艅cu sp臋dzi艂a tu
jaki艣 czas. Ale to jest dar dla wszystkich funkcjonariuszy. A kto nimi
kierowa艂, co?
Od pierwszego dnia. Kto nimi kierowa艂?
Jeszcze si臋 bez tego kierownictwa rozlicz臋? Nie ty mnie b臋dziesz
rozlicza膰. I co?
W臋szy艂e艣 jak psisko za 偶ar艂ym, ale jako艣 naczelnikiem nie zosta艂e艣. Teraz
b臋dziesz jego podgryze艂.
Towarzysze, nie warto rozstawa膰 si臋 w gniewie.
Wam 偶ycz臋 wszystkiego najlepszego na nowej drodze.
Wy do mnie jak do cz艂owieka.
To ja do was te偶 jak do cz艂owieka.
Uwa偶ajcie na t臋 gnid臋.
Znaczy i d艂ugo to miejsce nie zagrzejecie.
Witam wami, prydut.
Towarzysz Skalski.
Towarzyszu! Wasza czapka.
Czy towarzysz naczelnik chcia艂by zacz膮膰 od obchodu?
Dajcie mi wpierw akta osadzonych w 225.
Towarzyszu naczelniku.
Dosta艂em wyra藕ne polecenie od majora Koska, z Departamentu I. A ja od
towarzysza pu艂kownika Bartmana, szefa tej kom贸rki. I co?
Mam informacj臋 o Nienie Nielsen.
S艂uchajcie, to jest... W艂a艣ciwie by艂a...
Obywatelka Polski.
Pochodzenia 偶ydowskiego. Urodzona w 19 roku w Warszawie. Do wybuchu wojny
mieszka艂a u nas. A potem? 艢lad si臋 urywa.
W ka偶dym razie rodzice zgin臋li w Auschwitz.
Kolejne informacje dopiero z 45 roku, kiedy rozpocz臋艂a studia w konserwatorium
w Pary偶u.
Nina Geller.
C贸rka Henryka Gellera, przedsi臋biorcy i Emilii Stynkier贸w.
Czego, a co szuka?
Heleny Bielabskiej, jednej z naszych podejrzanych s膮kosza. Przes艂uchali艣my
ludzi, z kt贸rymi rozmawia艂a Mirzenowa.
Podobno pyta艂a o Helen臋 G贸rczyn. G贸rczyn to panie艅skie nazwisko Bielabskiej.
M贸wi艂a, bo to jej szuka?
Podobno zna艂y si臋 przed wojn膮.
Ale po wojnie Bielawska mieszka艂a w 艁odzi.
Nilsenowa o tym nie wiedzia艂a. Inaczej nie szko艂aby jej na Wilczej.
Czyli nie mia艂y kontaktu.
No nie no, za du偶o zbieg贸w okoliczno艣ci. Ja nie wierz臋 w Pana Boga ani w
przypadki. W sprawach swojego wyznania mo偶ecie meldowa膰 gdzie indziej. Teraz
najwa偶niejsze, 偶eby dowiedzie膰 si臋 co 艂膮czy skazan膮 Bielawsk膮 z Nin膮 Nilsen.
Dzi臋kuj臋, mo偶ecie odej艣膰.
Zbij! Mo偶esz nie kopci膰?
Nie ma czym oddycha膰.
Pola, nie pal przy niej.
To ty.
Staszka.
Co ci?
Nie widzia艂am, jak sobie dwie 艂osadzone l膮dowa艂y narzot razem.
W tej samej kajucie.
O co chodzi?
Chyba ze... Jedno to kapusta.
My艣lisz, 偶e to ja?
Andrus wychodzi膰, widzenie.
No, spad艂a chwila.
Jaku艣... Co ruchnie, kochano?
Jeden d膮bek.
Matko Bosko, jakby艣 wni贸s艂 na to d膮bek. Jako ci to, mamo艣? A co, jak mi to
trzeba, kochano?
Zreszt膮, to ju偶 pewnie nied艂ugo, nie?
A on co?
Nie przyjecha艂.
Interesem j膮.
Skoczy tu nast臋pnym razem.
Jad艂a ci przy wierz艂ach.
A Dudki?
Powiedz mu, co mi brak艂o. A tu trzeba klawisk膮 posmarowa膰.
Jaku艣... Co艣 ty艣 mi zniszczy艂a. Co ci to?
Zradek mnie wygn膮艂 z cha艂upy. Cokolwiek.
Nawet to 艂obr膮ck臋 po tatusiu wsi膮艂 i kochanicy rozprowadzi艂.
Wt贸ry.
Maryny, te co u ksi臋dza w Japo艅cu tak usp贸jne by艂o.
Jakby nie 艣li m贸g艂, to pod p艂otem mych spa艂a.
W suchej ziemi.
W ogrodzie.
Star膮 gruszom jest 艂ojk z nutkami zorany.
Wajsejk. I no tak, co by ten pies nie zwoj膮艂.
Sama radnie tam.
Jak w ranek interes zarobi, to Maryna murem w cha艂upie siedzi i pilnuje.
Czy nie mog臋 ci pom贸c?
Powiedz mu, Rytko, jak nas boi ci.
A jak nie b臋dzie w ci膮gu?
Nie odm贸wi.
D艂ugo mnie ma.
Nieprawda, on wysy艂a艂 moj膮 mam臋, a ona nikogo nie dobi艂a.
Jelabki! Dok膮d idziesz?
A jutro przyjdziesz z babci膮.
艢cierwoponusi.
Rozejrz si臋!
Chod藕. Ula, chod藕.
Ja nie chc臋 i艣膰 do tej szko艂y.
Ula. Ty mi tu nie maruj, tylko ty.
Mi si臋 ubija jula, bo inaczej mi kolejka wyrze藕nika przepadnie.
Ojcze, dzisiaj szybko z pracy przyjdzie, to Rych艂owa z przedszkola przeprowadzi.
Gdzie to jest?
Dawaj. Dolary dawaj, m贸wi臋.
Nic nie mam.
Chcesz mnie oswabi膰?
Nast臋pnym razem b臋d膮.
Ty z kuchni膮 mo偶esz si臋 po偶egna膰 do nast臋pnej razy.
呕ar ci臋 konfiskuje.
Do celi.
A pan do co?
Ja do pani G贸rczynowej, ale chyba jej nie ma.
W jakiej sprawie?
Osobistej. Osobistej?
Nie mog臋 d艂u偶ej czeka膰.
To mo偶e ja to przeka偶臋.
A nie, to ja zajrz臋 jutro rano.
Staszka, chod藕, jedz.
Ja艣nie, pan.
Klucze no艣, szczeniaku.
Ja si臋 do was na s艂u偶b臋 nie najmowa艂a.
Babciu? Co si臋 sta艂o, babciu?
Babciu, obud藕 si臋.
Babciu!
Pomocy!
Pomocy, babciu!
Obud藕 si臋! Odejd藕, odejd藕, odpu艣膰 si臋.
Pani doktorowo?
Pani doktorowo!
O Bo偶e!
Najpierw matk臋 straci, Teraz babk臋.
To co, mia艂em zostawi膰? Jutro milicja przyjedzie, zabior膮 go do ochronki. No
dobrze, ale 偶ery膰 mu trzeba da膰. I kto nam za to zap艂aci? Ile to odjemy? Ile?
A ty kierownikiem bazy sta艂e艣, 偶e tak tward膮 szatasz. A mo偶e?
Tak? To przejd藕 mi te pieni膮dze. Id藕 ju偶.
Poka偶, poka偶 pieni臋dze.
Natasza ta艅czy, Natasza ta艅czy, bo wzrota i orkiestra w radio gra.
Rzuciliby艣my ju偶 do stolika.
Natasza ta艅czy.
Natasza ta艅czy. Na ca艂膮 drog臋.
Brawo!
Bardzo dzi臋kujemy, panie Sisu.
A przy tamtym stoliku ca艂y czas pusto?
Go艣cie omijaj膮 jak zaraz臋.
Chocia偶 to ju偶 ze dwa miesi膮ce zak艂adam. O czym on m贸wi?
Taka jedna dziewczyna zabi艂a przy tamtym stoliku Alfonsa. Co?
Pani nie wie? Nie.
Ca艂a 艁贸d藕 o tym tr膮bi艂a.
W wi臋zieniu teraz siedzisz. Tak偶e dobrze, nie psujmy sobie wieczoru.
Za spotkanie. Chcesz mnie upi膰?
A potem wygodzi膰 czas?
Wszystkim wam jedno w g艂owie.
To potem 偶eni膰 si臋 nie ma kto.
O kim ty m贸wisz?
Obiecywa艂, 偶e si臋 rozwiedzie, a potem pojecha艂 do tego swojego Leningradu i
zostawi艂 jak brudn膮 szmat臋.
Kto? Dug?
Co ty tak pytasz? 呕eby si臋 t膮 swoj膮 Bielawsk膮 zajmij.
O co ci chodzi?
Szczerze? Nigdy jej nie lubi艂am.
Zadziera艂a nosa. No i dobrze, 偶e j膮 to spotka艂o. Chocia偶 jak tam by艂o naprawd臋,
to ja tam nie wiem.
A jak by艂o naprawd臋?
Gdyby kto艣 porz膮dnie pogrzeba艂, to by si臋 dowiedzia艂, 偶e nie tylko ona by艂a
wtedy w szpitalu.
Ty te偶?
Te偶. I inni te偶.
Nie tylko ci, kt贸rzy powinni.
Kto?
Ten tw贸j duch?
Mo偶e. A mo偶e nie tylko on?
To dlaczego nie zg艂osi艂e艣 tego na milicj臋? Co ty tak pytasz?
Tajniakiem, jakim si臋 jeste艣?
Chod藕, lepiej dalej 偶yj.
Mo偶e lepiej wr贸膰my do Torika, to? Nie.
obudzisz, to nogi ci z dupy powyrywam.
Do pana Tomasza porady. Prosz臋 o kontakt w sprawie HB.
By艂em u jej matki, ale nie zasta艂em.
Stoj臋 w hotelu Savoy.
Pok贸j 12.
Jutro spr贸buj臋 raz jeszcze.
Rano wracam do Olkusza. M贸j adres. Ulica 1 Maja 3.
Doktor Artur Zieli艅ski.
Dzie艅 dobry, panie. Przepraszam.
S艂ucham.
Czy dr Artur Zieli艅ski jest mo偶e jeszcze u siebie?
Pok贸j numer 12.
Pan Zieli艅ski.
A, taki niski w kapeluszu. To ja go obs艂ugiwa艂am.
Wymeldowa艂 si臋 przed si贸dm膮. 艢pieszy艂 si臋. M贸wi艂, 偶e musi jeszcze co艣 za艂atwi膰
przed wyjazdem.
Dzi臋kuj臋 bardzo.
Trzeba by艂o lepiej pilnowa膰. A nie, ja wieczorem z trasy wr贸ci艂em i poszed艂
wieszpa. A stara to na trzeci膮 zmian臋 robi.
Dopiero rano si臋 okaza艂o, 偶e zwi膮.
Ale dok膮d w艂a艣ciwie taki dzieciak mo偶e uciec? Mo偶e schowa艂 si臋 gdzie艣 w budynku
albo na podw贸rku? Gdzie tam?
Ja obesz艂em t膮 kamienic臋 od piwnicy po strych.
Ledwo 偶yj臋.
Mo偶e wr贸ci.
Ju偶 nie ma dok膮d p贸j艣膰.
Jakby si臋 pojawi艂, prosz臋 mi da膰 zna膰.
Wie pan, gdzie jest teatr powszechny? Tam mnie pan znajdzie.
Panie, czekaj pan.
By艂 tu taki jeden, taki ma艂y. W okularkach.
I pyta艂 o ma艂ego. Wczoraj te偶 by艂. Ale stara go przegna艂a.
Jaki艣 znajomy tej, doktor Heli, no.
A jak si臋 dowiedzia艂 dzisiaj, 偶e Ma艂y zwia艂, to od razu poszed艂 na poci膮g, 偶e
niby si臋 艣pieszy. Dziwne, nie?
A nazywa艂 si臋 tak samo, jak mu te艣膰.
Jak si臋 nazywa艂 te艣膰?
Zieli艅ski.
Zieli艅ski.
Dzi臋kuj臋. Dzi臋kuj臋.
Dzie艅 dobry.
Dzie艅 dobry. Telegram chcia艂em nada膰.
Szukam ch艂opca. Stop.
Prosz臋 nie m贸wi膰 H. Stop.
Odezw臋 si臋. Stop. Tomasz, porada.
Stop. 2,50.
Prosz臋 bardzo.
Dzi臋kuj臋 bardzo.
Kto j膮 odwiedzi艂?
C贸rka. Imi臋, nazwisko.
Aha. Dobrze. I co m贸wi艂a?
Dzi臋kuj臋. A, pobrali艣cie ju偶 pr贸bki pisma?
No to na co czekacie do roboty?
Dubelski!
Dubelski! Polec臋 p臋dzel.
Wyzwo艅cie UB w Nowym Targu.
Niech dadz膮 kogo艣 do obserwacji Agnieszki Andrus z Kro艣cienka.
Czulka tej g贸ralki Andrus Stanis艂awy?
Zgadza si臋.
Co robi, co je, z kim si臋 spotyka, z kim sypia. Wszystko sami wiecie. Tylko niech
dadz膮 kogo艣 艂ebskiego.
Bo jak si臋 dziewczyna pokapuje, to jaja urw臋.
No to nie lepiej wys艂a膰 kogo艣 po prostu lepszego od nas?
Na podfrubajk臋 wystarczy nowy targ.
Wykona膰. A, by艂bym zapomnia艂.
Pu艂kownik Bartman dopytywa艂 jeszcze wczoraj, na kiedy b臋dzie gotowa ta
analiza grafologiczna.
To przeka偶cie pu艂kownikowi Bartmanowi, 偶e nied艂ugo.
W Stalinie nasz
pracy ludzk膮 pot臋g臋
podnios艂e艣 dla dobra naszej
ojczyzny budowy.
Napisa艂y?
Pytam.
Wyprowadzi膰, wprowadzi膰 nast臋pne.
Wychodzi膰.
Jezus Maria, Sabina.
Co to jest?
Pomocy!
Ju偶 dobrze?
Tak.
Wracamy.
Nazwisko?
Bielawska.
Sk膮d wiedzia艂y艣cie, co robi膰?
Jestem lekarzem.
Lekarzem?
Odprowadzi膰. Na g贸r臋.
A偶 na cholera ceg艂onek, co tu?
Szukaj膮 kogo艣. Tu? Niby kogo?
Nie wiem.
Wygl膮da na to, 偶e sprawdzaj膮 nasze charaktery pisma.
Ale co, 偶e biega szukaj膮?
A mo偶e to jednak co艣 ich jest?
In膮 kupi臋 str贸偶.
Odbi艂o ci paszk臋. A na choler臋 pomaga tej kranty nowinkiej? Mia艂am patrze膰,
jak si臋 cz艂owiek dusi.
Te偶 wam kazali proficywa膰?
Mhm. Hala m贸wi, 偶e szukaj膮 spiega.
Kurze, jak to jest prawda, to co z nami b臋dzie?
G艂贸wno b臋dzie!
No czego ty bucisz?
O Bo偶e, 艣wi臋ty.
Co?
Co tu w og贸le ma by膰?
Panie Tomaszu, poprosz臋 na chwil臋.
Tak?
Za kilka dni premiera, a pan gdzie艣 sobie znika.
Dwa razy wysy艂a艂em go艅ca. W kulminacyjnej scenie urwa艂 si臋 sopel z
pa艅skiej dekoracji. Gerda ledwo uskoczy艂a.
A co jej si臋 nie by mia艂o sta膰? Przecie偶 to jest kawa艂ek papieru i celofan. Poza
tym m贸j asystent 艣wi臋tnie sobie radzi. To nast臋pnym razem zatrudnimy jego.
Panie re偶yserze, b臋d臋 szczery.
Zagin膮艂 ch艂opiec.
Uciek艂 z mieszkania. To jest tak jakby m贸j przybrany syn.
A co mnie to obchodzi?
Obecno艣膰 scenografa na pr贸bie kostiumowej jest obowi膮zkowa.
Niech pan pos艂ucha. Pr贸bujemy tu zrobi膰 co艣 naprawd臋 istotnego.
G艂臋bokiego. Ale robi pan bajk臋 Andersena.
Te偶 wola艂bym robi膰 O'Neill'a albo Sartre'a.
Kurwa jego madzie.
Stanowie, podnie艣cie tu!
Dzie艅 dobry.
Jak pan to wie, pan Nielsen jest znakomit膮 艣piewaczk膮.
Odnosz膮 si臋 do sukcesu nie tylko wydanych.
Mam nadziej臋, 偶e sko艅czy si臋 dla nas za艣piewa膰.
Ekscelencjo, wie pan doskonale, 偶e na czas misji mojego m臋偶a zawiesi艂am
wyst臋py. Bardzo prosz臋, nie omawia膰 nam tej przemno艣ci.
Zgoda. Ale tylko jeden raz.
Jeste艣 biedny tak jak ja. On za艣 dom w
miasteczku ma.
Ojciec mu odda艂 mnie w艂a艣nie.
za ten dom.
Tak by膰 musi, 偶egnaj mi.
Id藕 do domu, o trzy 艂zy b臋d臋
wspomina膰 prawdziw膮 mi艂o艣膰 Tw膮.
Ju偶 bliski b臋dziesz mi zawsze Ty.
Tylko Ty.
Poca艂unki, swoje u艣ciski, Ty.
Tylko Ty.
Ty masz takie dobre serce.
Umiesz tak pociesza膰 mnie.
Kiedy w smutku czy rozserce.
Tylko ty.
Tylko ty.
Kt贸偶 zrozumie, kto ma mnie tak jak ty?
Tak jak ty.
A ty ma艂y, co ty robisz?
A ty czemu uciekasz przed milicj膮? A ty co, taki ciekawski?
呕ycie bliskie b臋dziesz mi.
Tylko ty.
Zawsze. Ty.
Bezpiecznego. Bezpiecze艅stwa publicznego.
Panie G艂osko, oczarowo.
W艂a艣nie dlatego bardzo chc臋 mnie tam pozna膰.
To jeden z powod贸w.
Co ty?
Wracaj do tej brudej pie艣niarki. Przesta艅.
Bawicie to?
Pijatka! Idziemy.
Ty nie martwij, kontrol ma u lekarza.
Pani Wasiakowa, prosz臋 nas zostawi膰.
Nie mog臋, regulamin.
Pani Wasiakowa, prosz臋.
Pani Helen, no... Niestety nie mam dobrych wiadomo艣ci.
Przykro mi.
Pani mama nie 偶yje.
Prosz臋 usi膮艣膰.
A Pawe艂?
Dzie艅 dobry.
Ch艂opca przewieziono nad ranem. By艂 zbatakrowany.
Ranima ci臋g nie dawa.
Jest pan gotowy?
Zostawi艂e艣 smutek 偶al.
Czemu艣 poszed艂 w ciemn膮 nock臋 i
nie s艂ucha艂 szumu ucha.
Nie us艂yszysz ju偶 wt贸rnia. Wiatru
grania I pewnikiem te偶 Mojego 艣piewania
Przecie偶 偶e艣 tak Tego
chcia艂
Rynku drogi
Nie wiedzia艂am 呕e ci臋 cieszy
Muzyczka
Gdyby艣 szepn膮艂 cho膰 s艂贸weczko, nie
pu艣ci艂abym ci臋 nijak.
Razem by艣my se grali i 艣piewali,
naszym 艣piewaniem ludzi pocieszali.
Przyjdzie kiedy艣 taki czas.
Popytamy ch贸r anio艂贸w, co by
艣piewa艂 w nami wraz.
Ja ci podegra艅 nucick臋 wierchow膮.
Ty mi za艣piewasz, ja poci膮gn臋 z Tob膮 na
niebie.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.