Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
POPRZEDNIO. - M贸g艂bym ci wybaczy膰 t臋 profesj臋,
- ale nie k艂amstwa. - Prosi艂am, 偶eby ci nie m贸wi艂a.
- Odchodz臋. - Moja rodzina si臋 rozpad艂a.
Dlaczego nie odbierasz? Brakuje mi ciebie.
Nie mog臋 ci臋 widywa膰.
Zanini zamieszka z nami, je艣li Let铆cia mu pozwoli.
Uwiod臋 j膮.
Co zrobi艂e艣 z moim synem? Toleruje jedynie Milu.
- Kto to? - Jego pies.
- Zabi艂em Milu! - Eric m贸wi o samob贸jstwie.
Musz臋 mu pom贸c.
Przyszli na inn膮 premier臋. Twoja jest na g贸rze.
Wszystko zmienili. P贸jd臋 do medi贸w.
Tu 脕lvaro Sintra. Chcia艂bym ci臋 zaprosi膰 na debat臋.
- Nie wiem, czy to dobry pomys艂. - Jestem gotowa.
- Skontaktowali艣my si臋 z twoj膮 mam膮. - Przeczytam ci jej mejl.
"Moja c贸rka przynosi wstyd rodzinie".
WYST臉PUJ膭
RE呕YSERIA
INTERES
REWAN呕
- Nienawidz臋 go. - Idiota.
Zagra艂 poni偶ej pasa. Zdenerwowa艂 ci臋.
- Gdyby nie mejl, upokorzy艂aby艣 go. - W艂a艣nie.
- Popro艣 o rewan偶. - Wr贸膰 i go zniszcz!
Zastanowi臋 si臋. Zajmijmy si臋 prac膮. Masz klienta.
B臋d臋 u niego nocowa膰. Lepiej ju偶 p贸jd臋.
- Ja zabawi臋 si臋 w catfisha. - W catfisha?
P贸藕niej ci wyja艣ni臋.
A tobie jak idzie personal branding?
Spotkam si臋 z Salvadorem Cordarem.
Debbie by艂a u niego na praktykach. Podpowie ci, jak z nim rozmawia膰.
Pogadam z ni膮.
Twoja rodzina jest sympatyczna?
Tak. G艂贸wnie rodzice.
S膮 super.
Dlatego do dzi艣 z nimi mieszkam.
- Wyprowadz臋 si臋 dopiero po 艣lubie. - Ekstra.
- Twoja rodzina te偶 jest super? - Nie wiem,
czy jeszcze mam rodzin臋.
Jak to?
- Niewa偶ne. - M贸w.
- Nie b臋d臋 ci臋 zanudza膰 problemami. - Mo偶esz. Powa偶nie.
Nie zanudzisz mnie.
Powiedzia艂am rodzicom, 偶e jestem prostytutk膮.
Teraz ojciec ze mn膮 nie rozmawia, mama nie rozmawia z ojcem,
m贸j brat nie rozmawia ze mn膮 i matk膮.
A mama jest zraniona, wi臋c prawie nic nie m贸wi.
Kiepsko.
Chyba straci艂am rodzin臋.
Je艣li chcesz, mog臋 po偶yczy膰 ci swoj膮.
Nie 偶artuj臋. Rodzice byliby zachwyceni.
Szkoda, 偶e wyjechali.
Wiesz co?
- Co? - Jeste艣 kochany.
- Jeste艣 zaj臋ta? - Robi臋 co艣 dla galerii. M贸w.
- Tworz臋 profil, aby uwie艣膰 Let铆ci臋. - No i?
Nie chc臋 m贸wi膰 偶e jestem kobiet膮 i nie chc臋 udawa膰 faceta.
Wymy艣li艂am imi臋 "Ja, Poeta".
- Okropne. - Idealne dla niej.
Dobrze. A zdj臋cie?
To
czy to?
W profilowym daj r贸偶臋, a w tle serce.
Genialne.
Let铆cia zorientuje si臋, 偶e to fa艂szywy profil.
- Nie masz znajomych. - Kupi臋 ich, za 35 dolar贸w.
- Nie wierz臋! - Let铆cia b臋dzie 1001. znajom膮
i pierwsz膮 zdobycz膮.
Ariel sp臋dzi艂 wiele godzin przed domem Erica
czekaj膮c a偶 jego matka wyjdzie.
- Czego chcesz? - Pomog臋 ci.
Pomo偶esz mi nie pomagaj膮c.
Daj mi spok贸j.
Pos艂uchaj!
Wiem, 偶e jeste艣 na mnie z艂y.
Nie przyszed艂em tego zmienia膰.
Nie musisz mnie lubi膰. Mo偶esz mnie nienawidzi膰.
Ale nie pozwol臋, 偶eby艣 tak 偶y艂.
Wr贸膰 do klubu. Musisz si臋 czym艣 zaj膮膰.
Praca dobrze ci zrobi.
Nie mo偶esz siedzie膰 w pokoju uciekaj膮c przed rzeczywisto艣ci膮.
Co w tym z艂ego?
Rzeczywisto艣膰 to przegrana wojna.
- Praca z Cordarem by艂a ogromnym b艂臋dem. - Dlaczego?
Garnek z wrz膮tkiem spad艂 na jego pomocnika.
Pomaga艂am zdejmowa膰 z niego ubranie. Sp臋dzi艂 trzy miesi膮ce w szpitalu.
- Straszne! - Cordaro nie chcia艂 op艂aci膰 leczenia
ani wyp艂aci膰 odszkodowania.
Zwolni艂 ch艂opaka, jak tylko ten wr贸ci艂 do zdrowia.
Powa偶nie? Odwo艂am spotkanie.
Mo偶e jest numerem jeden, ale do naszego budynku nie wejdzie!
Nie b臋dziesz je艣膰 sama w domu,
- my艣l膮c o programie Sintry. - Zostaw mnie.
P贸jdziemy na przyj臋cie Henrique'a.
Nie co dzie艅 si臋 awansuje.
Napijemy si臋, po艣miejemy. Musisz si臋 odpr臋偶y膰.
- Zgoda. Jeden drink. - Jeden.
- Karin, mi艂o ci臋 widzie膰. - Gratuluj臋 awansu.
Dzi臋kuj臋.
Paulinho!
Co s艂ycha膰?
- Dziewczyny namawiaj膮 mnie na rewan偶. - Dobry pomys艂.
- Nie wiem. - Dlaczego?
- Mog臋 ci co艣 wyzna膰? - Jasne.
- My艣l臋, 偶e on ma racj臋. - Sintra?
Jak to?
Sp贸jrz, ile os贸b zrani艂am: mam臋, Augusta, rodzin臋 Luny.
To nie twoja wina.
A mo偶e chc臋 przekona膰 wszystkich, by byli jak ja, bo nie umiem przyzna膰,
偶e jestem gorsza ni偶 wszyscy?
- Nie jeste艣 gorsza.
- Nie wiem.
- Przepraszam. - Tak?
Przykro mi, ale zgodnie z polityk膮 firmy nie obs艂ugujemy prostytutek.
Mo偶e pani doko艅czy膰 drinka, ale potem prosz臋 wyj艣膰.
- Powa偶nie? - Niestety tak.
- To jaki艣 absurd! - Nie chc臋 psu膰 przyj臋cia.
- Nie psujesz. - P贸jd臋.
Nie ma mowy. Nie zostan臋 tu ani chwili d艂u偶ej.
- Powiem Henrique'owi. - Zaczekam na zewn膮trz.
Henrique jeszcze chwil臋 posiedzi. Zawo艂am taks贸wk臋.
Poprosz臋 Sintr臋 o rewan偶. Tym razem to ja go zniszcz臋.
- Zostaniesz na obiedzie? - Mog臋.
- Poznasz moich rodzic贸w. - Nie wyjechali?
Wracaj膮 wcze艣niej. M贸wi艂em im, 偶e jestem z przyjaci贸艂k膮.
Poznam najlepszych rodzic贸w na 艣wiecie?
To rodzice, kt贸rych ka偶dy chce mie膰.
Rano Karin zadzwoni艂a do Sintry.
- Chc臋 rewan偶u. - Nie mog臋 powtarza膰 tego samego tematu.
- Mia艂a艣 swoj膮 szans臋. - To szansa dla ciebie.
- Dla mnie? - Dostaniesz szans臋 na prawdziwe starcie.
- Poprzednie takie nie by艂o? - Zaskoczy艂e艣 mnie
- i nie przedstawi艂am argument贸w. - Wiedzia艂em, gdzie uderzy膰.
- To cz臋艣膰 gry. - Przesta艂am gra膰 w po艂owie.
Wygra艂e艣 z przeciwnikiem, kt贸ry nie gra艂.
Masz szans臋 zagra膰 do ko艅ca.
Ten miesi膮c jest ju偶 zamkni臋ty, ale zobacz臋, co da si臋 zrobi膰.
Dzi臋kuj臋.
Kilka minut p贸藕niej Karin otrzyma艂a wiadomo艣膰.
WCISN臉 CI臉 W PRZYSZ艁YM TYGODNIU.
ASYSTENTKA DO CIEBIE ZADZWONI.
Bri! Let铆cia przyj臋艂a zaproszenie.
Zaczyna si臋 godowy taniec.
Co jej napiszesz?
"Ciesz臋 si臋, 偶e przyj臋艂a艣 mnie do znajomych.
- Twoja ksi膮偶ka jest moj膮 inspiracj膮". - Mam pomys艂.
- M贸w. - Opowiedz jej histori臋
- Verlaine'a i Baudleaire'a. - Jak膮?
Verlaine mia艂 szans臋 porozmawia膰 z Baudleaire'em, ale nie skorzysta艂.
呕a艂owa艂 tego do ko艅ca 偶ycia. Napisz, 偶e nie chcesz pope艂ni膰 tego b艂臋du.
艢wietnie.
Mamo, jak si臋 masz?
- Jak podr贸偶? - W hotelu by艂a wystawa
- porcelanowych lalek. - Poznajcie Lun臋.
To moi rodzice.
Co s艂ycha膰?
Ju偶 wiem! Wiesz, czyje masz oczy?
- Rity Pavone. - Rity Pavone?
Nikt ci nie m贸wi艂?
- Na pewno nie wie, kim jest Rita Pavone. - Nie wiem.
- M贸wi艂am! - Nie s艂ysza艂a艣 o niej?
Jest m艂oda. Ma prawo jej nie zna膰.
- Ile masz lat? - 28.
Tyle lat mia艂aby nasza c贸reczka.
Mama straci艂a dziecko.
- Przykro mi. - Dzi臋kuj臋.
Jeszcze wina?
Sp臋dzili艣my mi艂e popo艂udnie.
Poczu艂am si臋 jak w domu.
Zamkn膮艂 mi okno przed nosem.
- Ale to dobrze. - Dlaczego?
Je艣li mimo za艂amania, jest w stanie mnie wyrzuci膰,
to znaczy 偶e nie jest do ko艅ca za艂amany. Przynajmniej, kiedy jestem w pobli偶u.
Nienawi艣膰 dodaje si艂. Jest lepsza od witamin.
Co zamierzasz?
Przekuj臋 nienawi艣膰 w co艣 co ludzie czuj膮,
kiedy kto艣 im si臋 podoba.
- Mi艂o艣膰? - Mniej wi臋cej.
- Jak? - Obsypi臋 go prezentami.
Jego serce zmi臋knie bardziej ni偶 tw贸j fiut w haremie.
Wr贸ci do klubu.
Sintra si臋 zgodzi艂.
- Powa偶nie? - Przygotowywa艂am argumenty.
Musz臋 po膰wiczy膰.
W kolejnych dniach Karin trenowa艂a swoje zdolno艣ci argumentacji.
Pozw贸l, 偶e zadam ci pytanie. Skoro twoja matka ci臋 nie akceptuje,
jak chcesz, 偶eby spo艂ecze艅stwo ci臋 akceptowa艂o?
Spytaj raczej je艣li spo艂ecze艅stwo mnie nie akceptuje,
- jak moja matka ma mnie zaakceptowa膰? - Nie by艂oby 艂atwiej zmieni膰 siebie?
Tak m贸wili Czajkowskiemu zanim si臋 zabi艂.
Coraz bardziej z偶ywa艂am si臋 z rodzin膮 klienta.
A Magali zbli偶a艂a si臋 do serca Let铆cii.
Odpisa艂a!
PRZESADZASZ.
WCALE NIE. MASZ DUSZ臉 POETY.
Ariel coraz bardziej oddala艂 si臋 od serca Erica.
Mia szuka艂a marki.
Najlepiej kogo艣, kto nie zwolni robotnika skrzywdzonego w pracy.
Oczywi艣cie wygra艂em. Reszta to by艂y kobiety.
Niekt贸re z was s膮 dobre w kuchni, ale zwykle jeste艣cie lepsze w 艂贸偶ku.
I nie seksist臋.
Prostytutki musz膮 prowadzi膰 podw贸jne 偶ycie.
Takie osoby 偶yj膮 tylko w po艂owie. To okrutne.
TEN RYMUJE, KTO RYMUJE OSTATNI.
Je艣li nie znosisz margaryny, dlaczego j膮 reklamujesz?
Nienawidz臋 margaryny, ale lubi臋 pieni膮dze.
Prostytucja nie jest agresywna. To ludzie s膮 tacy.
Nie jest seksistowska. Ludzie tak.
Nie jest niemoralna. Ludzie s膮 niemoralni.
To ludzie powinni by膰 karani. Nie prostytucja.
Ona powinna by膰 wolna.
- Bardzo dobrze. - Dzi臋kuj臋.
Zaparz臋 kawy i kontynuujemy.
- Jest gotowa. - Nie, nie jest.
- Tak s膮dzisz? - Trzeba uderzy膰 mocniej.
- Musimy zrani膰 Karin. - To znaczy?
Idzie do Sintry. On zn贸w to zrobi.
Musimy j膮 zahartowa膰. Sprawi膰, 偶e wytrzyma ka偶dy cios.
- Kontynuujemy? - Pozw贸l, 偶e zadam ci pytanie.
M贸wisz, 偶e prostytucja na nic nie wp艂ywa,
偶e ka偶da kobieta mo偶e by膰 normalna b臋d膮c prostytutk膮.
- Tak. - Kiedy艣 by艂a艣 w ci膮偶y.
Cieszy艂a艣 si臋. P艂aka艂a艣 z rado艣ci.
Wtedy zrobi艂a艣 aborcj臋.
Zabi艂a艣 dziecko, kt贸re kocha艂a艣, bo pragn臋艂a艣 dalej pracowa膰.
Czy to jest normalne?
Wiesz, 偶e to dla mnie delikatna sprawa.
Przekroczy艂e艣 granice.
- Co to ma by膰? - Musia艂em.
- Porozmawiam z ni膮. - Zosta艅.
Niech si臋 zastanowi. Zrozumie i wr贸ci. Znam Karin.
Nie odbiera?
Niech przy艣l膮 do klubu.
Prezenty nie daj膮 efektu.
- Musz臋 inaczej pom贸c Ericowi. - Jak?
Klasycznie.
- Zniszcz臋 jego rodzin臋. - Ariel, prosz臋.
Matka Erica pracuje w podstaw贸wce.
Zrobi艂a sobie kilka seksownych fotek, kiedy by艂a prostytutk膮.
Mam te zdj臋cia.
Pojawi膮 si臋 dzisiaj w skrzynce pocztowej dyrektorki szko艂y.
- Zwolni膮 j膮. - Nie b臋dzie jej sta膰 na p艂acenie czynszu.
Zaproponuj臋 Ericowi 20.000. To go zmusi do wyj艣cia z depresji.
Kontynuujmy. Mo偶ecie mnie niszczy膰.
Dobrze mamo, w razie czego dzwo艅.
M贸j brat wr贸ci艂 na studia w Kanadzie. Razem z ojcem.
- Powa偶nie? - Tata p贸jdzie na kurs angielskiego.
- Co z mam膮? - Jest przygn臋biona.
- Lec臋. - Znowu do Cotii?
Facet wykupi艂 kilka wieczor贸w.
Okradn臋 go z cz臋艣ci.
Cze艣膰.
Camilo? Mam wolne.
- Ju偶 po nas. - Co si臋 sta艂o?
- Let铆cia. - Co z ni膮?
Chce si臋 spotka膰. Dzisiaj.
- Zakocha艂a si臋. Tego chcia艂a艣. - Nie tak wcze艣nie.
Nie wie, 偶e jestem kobiet膮.
Mo偶e by膰 troch臋 zaskoczona.
- Co robi膰? - Zg贸d藕 si臋.
Jej m臋偶atk膮, mo偶e zmieni膰 zdanie. Co艣 wymy艣limy.
Zgoda.
PRZYJD臉. POZNASZ MNIE PO TWOIM TOMIKU WIERSZY.
Straci艂a艣 m臋偶czyzn臋 swojego 偶ycia.
warto przedk艂ada膰 ten zaw贸d nad ukochanych?
Nigdy tego nie robi艂am.
To inni oceniaj膮 mnie przez pryzmat mojej pracy.
M贸wisz, 偶e dziwka nie jest dziwk膮?
- Przesadzi艂em? - O to chodzi.
M贸w. Prawdziwa z ciebie kanalia.
To s艂owo mnie nie obra偶a.
Obrazi艂abym si臋 za "nieuczciw膮" i "konserwatywn膮 prezenterk臋".
- Musz臋 i艣膰 do 艂azienki. - U偶yj tej w korytarzu.
- Co to za mina? - Wesz艂am do pokoju dziecinnego.
To pok贸j mojej siostry.
Rodzice nie chcieli go rusza膰.
- Kpisz sobie? - Nie.
Wychodz臋. Wi臋cej mnie nie szukaj.
- Zaczekaj. Chc臋 ci co艣 powiedzie膰. - Co?
Kocham ci臋, Let铆cio Bilyk.
- K艂amiesz. - Przysi臋gam.
Nie lubi臋 kobiet.
A nawet gdybym lubi艂a, nie lubi艂abym ciebie.
- Tak seksownie mnie odtr膮casz. - Odsu艅 si臋.
- Jeszcze! - Brzydz臋 si臋 tob膮!
Jeszcze!
Jak 艣miesz podchodzi膰 tak blisko w ubraniu?
O czym ja my艣la艂am!
- Jeste艣 taka seksowna! - M贸w dalej!
Po kilku orgazmach Magali
postanowi艂a improwizowa膰 na spotkaniu.
- Mam dla ciebie prezent. - Naprawd臋?
Oby ci si臋 spodoba艂. M贸wi艂am, 偶e kocham szy膰.
Uwielbia to.
- Specjalnie dla ciebie. - 艢liczne.
Przymierz.
Chc臋 zobaczy膰, czy pasuje.
- I jak? - Doskonale.
Jak ula艂.
Zanini?
- Magali? - Co tu robisz?
- 艢ledz臋 faceta. - Jakiego faceta?
- Nie wiesz? - Czego?
Let铆cia pisze z jakim艣 facetem z Internetu.
- Powa偶nie? - Wys艂a艂em kilka wiadomo艣ci
podaj膮c si臋 za ni膮. Um贸wi艂em si臋 tutaj.
Przyjdzie z jej tomikiem wierszy.
- Let铆cia widzia艂a te wiadomo艣ci? - Wykasowa艂em je.
Gdyby je zobaczy艂a, na pewno by go ostrzeg艂a.
- Zanini? - Co?
Ten facet to ja.
- S艂ucham? - Ja jestem Poet膮.
Co to za 偶arty?
Chcia艂am uwie艣膰 Let铆ci臋, 偶eby艣 zgodzi艂 si臋 na poliamori臋.
- Przekroczy艂a艣 wszelkie granice! - Kocham ci臋.
I dlatego chcesz przelecie膰 moj膮 偶on臋?
Tak.
Zabraniam ci si臋 zbli偶a膰 do Let铆cii. Jasne?
Chcesz robi膰 wszystko co chcesz?
Pragniesz wolno艣ci dla tego swojego g贸wna?
Walcz膮c z wolno艣ci膮 ko艅czy si臋 z osobami
pokroju Stalina czy Hitlera.
- Jeste艣 gotowa. - Za艂atwisz go.
Oby.
- Id臋 odpocz膮膰. - Do jutra.
Do jutra.
- Uda艂o mi si臋! - Co?
Przyjaci贸艂ka matki Erica, moja by艂a podopieczna,
wys艂a艂a mi wiadomo艣膰. Cibele zwolniono.
Zadzwoni艂a do niej z p艂aczem.
Przyzwoito艣膰 w艂a艣nie odnios艂a ma艂e,
lecz wa偶ne zwyci臋stwo.
Jeste艣 chory!
- Zosta艅 jeszcze troch臋. - Ju偶 p贸藕no.
- Wspaniale by艂o ci臋 go艣ci膰, Rito Pavone. - Dzi臋kuj臋.
Odprowadz臋 ci臋.
- Prawda, 偶e s膮 najlepsi? - Bardzo.
- Nie odpala. - Sprawdz臋. Otw贸rz mask臋.
Naprawi臋 to. Zaczekaj w domu.
Zanini wr贸ci艂 w艣ciek艂y, got贸w na k艂贸tni臋 z Let铆ci膮.
Jak mog艂a flirtowa膰 przez Internet?
- Cze艣膰. - Cze艣膰.
Wszystko w porz膮dku?
Ci膮gle my艣l臋 o waszej tr贸jce.
- Zakocha艂em si臋 w poliamorii. - Powa偶nie?
Pomog臋 ci uwie艣膰 Let铆ci臋.
B臋d臋 twoim Cyranem de Bergerac.
Wr贸ci艂.
- Uda艂o si臋? - Nie. Trzeba kupi膰 cz臋艣ci.
- Rano je za艂atwi臋. - Rano?
- Zosta艅 dzisiaj u nas. - W艂a艣nie.
- Nie mam pi偶amy. - U偶yj tej, kt贸r膮 ci da艂am.
- Powinnam wraca膰 do siebie. - Nie lubisz nas?
- Uwielbiam. - Wi臋c zosta艅.
- W艂a艣nie, zosta艅. - Zosta艅.
- Zgoda. - Poka偶臋 ci co艣.
B臋dziesz spa膰 w innym pokoju.
Moi rodzice s膮 staro艣wieccy.
- Ale potem ci臋 odwiedz臋. - Zgoda.
Gdzie b臋d臋 spa膰?
CZUJ SI臉 JAK U SIEBIE W DOMU
Zrozumia艂am, 偶e musz臋 natychmiast opu艣ci膰 ten dom.
Przysi臋ga艂am, 偶e wi臋cej nie spotkam si臋 z tym klientem.
Nie uprawiam kazirodztwa!
- Daj mi spok贸j. - Chc臋 pom贸c tobie i twojej mamie.
Nie chcemy twojej pomocy.
Podobno j膮 zwolnili. Potrzebujecie pieni臋dzy.
- Co z tego? - Mo偶esz uwa偶a膰, 偶e jestem pe艂en wad,
ale moje pieni膮dze ich nie maj膮. S膮 moralnie wzorowe.
- Chcesz nam da膰 pieni膮dze? - Nie.
Proponuj臋 ci powr贸t do pracy.
Pensja - 20 tys. reali.
Wystarczy dla ciebie i twojej matki.
W ko艅cu b臋dzie mog艂a odpocz膮膰.
Odejd藕 st膮d.
Zastan贸w si臋.
Pomy艣l o matce, kt贸ra tyle dla ciebie zrobi艂a.
Dzi臋ki, 偶e tak szybko przyjecha艂e艣.
- Zostawisz tam sw贸j samoch贸d? - Jutro przy艣l臋 kogo艣 po niego.
Nie wiem, dlaczego tak si臋 z偶y艂am z t膮 rodzin膮.
Potrzebuj臋 w艂asnej.
Jeste艣 przebrany za ksi臋dza?
- Znowu robisz numery? - Nie do ko艅ca. Pomagam Camilowi.
Nie wr贸c臋 do dawnego 偶ycia.
Jak si臋 czujesz?
Bo ja jak pan Miyagi przed fina艂ow膮 walk膮 Karate Kida.
Troch臋 si臋 denerwuj臋.
- Ariel. - Tak?
- Przyszed艂 Eric. - Wiedzia艂em! Gdzie jest?
Mi艂o ci臋 widzie膰.
Ustalmy jedno. Nie rozmawiamy ze sob膮.
- Jak to? - Mia艂em wr贸ci膰 do klubu. Wr贸ci艂em.
Ale nie musz臋 z tob膮 rozmawia膰. I nie b臋d臋.
W porz膮dku. Nie b臋d臋 nic m贸wi艂.
Nie powiem, 偶e masz otwarty rozporek. Nic nie powiem.
- Dajcie zna膰, je艣li zechcecie wi臋cej. - Siadaj. Zaraz si臋 zacznie.
- To jest niesamowite! - Dzi臋kuj臋.
- Przepyszne. - Mi艂o mi.
- Delicje. - Jeden z pierwszych przepis贸w,
- jakie stworzy艂am. - Naprawd臋?
Lubisz gotowa膰?
- Pracowa艂a艣 w znanych restauracjach? - Owszem, a co?
- Zostaniesz mark膮 naszego budynku? - Jak to?
呕aden znany szef kuchni nie zas艂uguje na restauracj臋 u nas.
- Zrobimy z ciebie s艂ynnego kucharza. - Powa偶nie?
- Tak. - Niby jak?
Poprzez marketing.
- Zaczyna si臋! - Cisza!
Dobry wiecz贸r. Pierwszego pa藕dziernika 1975 roku
w Manili Muhammad Ali stawi艂 czo艂o Joemu Frazierowi.
To by艂 rewan偶 wszechczas贸w. Ali wygra艂.
Dzisiaj witam ponownie by艂膮 prostytutk臋,
Joan臋 Segall, znan膮 jako Karin.
Zobaczymy, kto z nas jest Muhammadem Alim, a kto Joe Frazierem.
Dobry wiecz贸r. Witaj ponownie w programie.
Dzi臋kuj臋.
Ostatnio przeczyta艂em list od twojej matki,
w kt贸rym okre艣la艂a twoje 偶ycie jako poni偶aj膮ce i niemoralne.
Stwierdzi艂a, 偶e przynosisz wstyd rodzinie.
Czy po tym nie przemy艣lisz swojego zdania?
- Nie. To umocni艂o mnie w postanowieniu. - Jak to?
Najsilniejsza i bezwarunkowa jest mi艂o艣膰 matki do dziecka.
I nawet ona nie pokona艂a uprzedze艅 spo艂ecznych.
Ta mi艂o艣膰 zosta艂a zmasakrowana przez warto艣ci, w kt贸re moja mama 艣lepo wierzy.
Te warto艣ci s膮 przera偶aj膮ce, okrutne i potworne.
Niszcz膮 mi艂o艣膰.
Czy wi臋c nie powinni艣my z nimi walczy膰?
Czy jest co艣 pilniejszego ni偶 ukazanie spo艂ecze艅stwu z艂a, jakie wyrz膮dzaj膮?
Ten mejl udowodni艂 mi, 偶e jestem na w艂a艣ciwej drodze.
Przestan臋 broni膰 prostytucji, kiedy nikt nie b臋dzie skre艣lany z powodu pracy.
Kiedy wszystkie dziewczyny
b臋d膮 mog艂y powiedzie膰 rodzicom: "Jestem prostytutk膮".
Chcesz, 偶eby wszystkie prostytutki przyzna艂y si臋 rodzicom?
Tak. Tego chc臋.
Chcesz tak偶e, by poddawa艂y si臋 aborcji, je艣li zajd膮 w ci膮偶臋?
- M贸wisz tak, bo usun臋艂am ci膮偶臋. - Tak.
Studiowa艂am. To nie mia艂o zwi膮zku z prostytucj膮.
Zmieniasz temat, 偶eby mnie zmyli膰.
Musisz si臋 ucieka膰 do cios贸w poni偶ej pasa?
Skoncentrujmy si臋 na temacie rozmowy.
- Zgoda. - Utrzymajmy klas臋 dla dobra programu.
Karin zmasakrowa艂a Sintr臋.
On by艂 Joe Frazierem.
Gratuluj臋 i dzi臋kuj臋, 偶e da艂a艣 mi szans臋 przegra膰.
Ten program ma pewn膮 tradycj臋.
Pokonany stawia drinka zwyci臋zcy.
Dzi臋kuj臋, jestem zm臋czona.
Mam sam 艣wi臋towa膰 moj膮 pora偶k臋?
To jeden drink.
Zgoda, ale ja wybior臋 lokal.
Ogl膮da艂am dzisiejszy program.
- Gratulacje. Bardzo mi si臋 podoba艂o. - Dzi臋kuj臋.
Jutro rozdzwoni膮 si臋 u ciebie telefony.
Zdoby艂a艣 rozg艂os, o jaki ci chodzi艂o.
Musia艂am ci powiedzie膰.
Ta kobieta otworzy艂a mi oczy. Nie mog臋 d艂u偶ej si臋 ukrywa膰.
Naucz臋 ci臋 wstydu!
Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska
Tekst: Agnieszka Figlewicz
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.