Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dzie艅 dobry.
Tutaj.
Szybciej tutaj.
Cholera.
Zgon nast膮pi艂 o 9.11.
Co? Co si臋 sta艂o?
Tato.
Tatusiu.
Po艂膮czenie przychodz膮ce. Talin. Odebra膰 po艂膮czenie.
S艂ucham. Dzie艅 dobry. Musimy porozmawia膰.
Robert,
cebula.
Cebula, Robert. W膮chaj.
Szukaj. Poszukaj cebuli, Robercie.
W膮chaj. Szukaj cebuli.
Co tu si臋 dzieje?
Bawimy si臋.
Dlaczego nie zadzwoni艂a艣? Mia艂a艣 przyj艣膰 p贸藕niej.
Wiesz, zawsze si臋 spieszysz, wi臋c postanowi艂am ci臋 uszcz臋艣liwi膰.
Id藕 male艅ki do swojej mamusi.
Mamusia si臋 za tob膮 st臋skni艂a. M贸j ch艂opiec, m贸j s艂odki ch艂opiec.
Wszystko w porz膮dku, m贸j drogi?
A co to jest?
Nie widzisz? Cebula.
A co ona robi w zabawkach?
Bawili艣my si臋. Szukali艣my cebuli po zapachu.
Mamo, no co?
My艣la艂by kto, 偶e nie widz臋, do kogo Robert jest podobny? Nie jestem 艣lepa.
I lepiej rozwija膰 zmys艂 w臋chu dziecka od dzieci艅stwa.
Rozumiem Pa艅stwa b贸l i bardzo wsp贸艂czuj臋, ale musimy dope艂ni膰 pewnych
formalno艣ci. Cia艂o waszego ojca musi zosta膰 przeniesione do kostnicy, aby
przygotowa膰 艣wiadectwo jego 艣mierci.
Ale na co umar艂?
Przykro mi, ale oboje wiemy, 偶e pa艅ski ojciec mia艂 powa偶n膮 chorob臋
onkologiczn膮.
Chorob臋 onkologiczn膮 z du偶膮 szans膮 na remisj臋.
M贸g艂 z ni膮 偶y膰 i 偶y膰.
Nie do ko艅ca pana rozumiem.
Chc臋 ustali膰 prawdziw膮 przyczyn臋 艣mierci mojego ojca.
Ma pan prawo.
Chce pan zadzwoni膰 na policj臋? Nie.
Nie na policj臋.
Tak.
Dobrze, ale nie b臋d臋 mia艂 du偶o czasu. Prosz臋 o adres.
Co za histeria.
Pow膮chali cebul臋, m贸j Bo偶e.
Zabraniam eksperyment贸w na moim synu, rozumiesz?
Jakie eksperymenty? To by艂a zabawa. Po co dramatyzujesz? Po twojej zabawie u
Roberta pojawi艂a si臋 alergia. Teraz doskonale rozumiem, dlaczego zachorowa艂.
Nara偶asz zdrowie mojego dziecka. Je艣li jeste艣 taka m膮dra, to sama go wychowaj.
I ju偶 nie przekrocz臋 progu twojego domu.
Bardzo dobrze.
Sied藕 tu sama, zamiast rozwija膰 zdolno艣ci swojego dziecka, aby mog艂o
potem zarabia膰 tyle samo, co jego ojciec.
Ojciec Roberta nie ma 偶adnego super w臋chu.
Tylko nie my艣l, 偶e jeste艣 otoczona przez takie same idiotki jak ty.
Wynocha.
Z przyjemno艣ci膮.
Nie poszcz臋艣ci艂o ci si臋 z matk膮, Robercie.
Wynocha.
Nie p艂acz, nie p艂acz.
Idiotka.
Kto to jest?
Co si臋 dzieje?
Chlorek potasu.
Tego ju偶 za wiele.
Na co pan sobie pozwala?
W pokoju by艂o sze艣膰 os贸b, w tym pani.
I jedna z tych os贸b wstrzykn臋艂a do kropl贸wki 艣mierteln膮 dawk臋 chlorku
potasu.
Pana ojciec zosta艂 zabity.
Co dalej?
Prosz臋 zadzwoni膰 do SBR.
Mam samolot. Wszystkiego dobrego.
Idiotka.
Nasze numery s膮 dwupokojowe, dzi臋ki czemu pacjenci si臋 nie nudz膮.
Wsp贸艂lokatorem Starikowa jest Igor Ma艂yszew. Wczoraj on i Starikow grali w
szachy i bardzo si臋 pok艂贸cili.
Co si臋 sta艂o?
Starikow oskar偶y艂 Ma艂yszewa o oszustwo.
K艂贸tnia by艂a burzliwa. Obaj rzucali figurami szachowymi.
Starikow nawet rzuci艂 w Ma艂yszewa zegarkiem. Ledwo ich rozdzielili艣my.
Nikt nikomu nie grozi艂?
Po k艂贸tni Ma艂yszew chwyci艂 si臋 za serce, a Starikowowi skoczy艂o ci艣nienie. Nie
mieli g艂owy do gru藕b. Ale na wszelki wypadek odprowadzi艂em ich do pokoi. Co
to by艂a za kropl贸wka? Kto j膮 przepisa艂?
Ja.
Przepisa艂em drotaweryn臋, aby zmniejszy膰 ci艣nienie. A gdzie jest teraz pan Igor
Ma艂yszew?
Zastanawiam si臋, ile kosztuje tu sp臋dzenie staro艣ci.
Wszystko tu takie na bogato, jak w restauracji.
Prosz臋 pos艂ucha膰.
Przeczyta艂em kup臋 krymina艂贸w.
I wiem, 偶e 偶eby zabi膰, musz臋 mie膰 motyw i mo偶liwo艣膰.
Mo偶liwo艣ci mia艂 pan do woli. Zgadza si臋. A motyw?
K艂贸tnia po partii szach贸w?
Nie roz艣mieszaj mnie, pu艂kowniku. Mo偶e pan jako wsp贸艂lokator wie, kto mia艂
motyw, by zabi膰 Starikowa? Oczywi艣cie, 偶e wiem.
Jego najdro偶sza c贸reczka.
Mo偶emy zabiera膰?
Losza ostatnio nie dogadywa艂 si臋 zbytnio z Ani膮, c贸rk膮.
Cz臋sto k艂贸cili si臋, nawet w mojej obecno艣ci.
O co?
Ania bardzo czym艣 rozgniewa艂a ojca.
Chcia艂 nawet j膮 wydziedziczy膰.
Wydziedziczy膰?
Losza by艂 bardzo bogatym cz艂owiekiem. Nie wiedzia艂 pan?
Witam. Ciesz臋 si臋, 偶e pana widz臋. Dzie艅 dobry.
Co si臋 sta艂o?
Chce pan herbaty? Wilma?
Zr贸b herbat臋 naszemu go艣ciowi.
Dzie艅 dobry, bez cukru poprosz臋.
Zapraszam.
Prosz臋 usi膮艣膰.
Czy zna pan ten rower?
To m贸j dzieci臋cy rower.
Sk膮d pan ma to zdj臋cie?
Tak, czasem si臋 k艂贸cili艣my.
M贸j tata by艂 w艂adczym cz艂owiekiem. Uwa偶a艂, 偶e powinnam by膰 mu pos艂uszna we
wszystkim, zw艂aszcza je艣li chodzi o moje 偶ycie osobiste.
No i choroba tatusia sprawia艂a, 偶e ka偶dy by艂by z艂y i rozdra偶niony, wi臋c wy艂adowa艂
na mnie sw贸j gniew.
Wi臋c to z powodu swojej choroby chcia艂 pozbawi膰 pani膮 spadku?
My艣la艂am, 偶e szuka pan zab贸jcy, a nie zbiera plotki.
Ale nie odpowiedzia艂a pani na moje pytanie.
Kocha艂am ojca, co by nie by艂o. I nigdy bym nie podnios艂a na niego r臋ki. Wi臋c
szukajcie zab贸jcy gdzie indziej.
A gdzie pani by艂a w nocy i rano w dniu 艣mierci ojca?
U siebie w domu. A co, oskar偶a mnie pan?
Nie.
Jeszcze nie. No to do zobaczenia.
Trzy dni p贸藕niej znale藕li pana w zupe艂nie innym miejscu.
Co si臋 sta艂o? Nie pami臋tam.
Absolutnie.
I wtedy w dzieci艅stwie nie pami臋ta艂em. W dniu, w kt贸rym pan zagin膮艂 w Gorhali,
pope艂niono mordarstwo. Mo偶e spr贸buje pan co艣 sobie przypomnie膰?
Niestety, oprzytomnia艂em dopiero w domu.
O tym, 偶e zagin膮艂em, powiedzia艂 mi m贸j ojciec.
Pami臋tam tylko, 偶e postanowi艂em zajrze膰 na plac budowy, a potem...
Pa艅ska herbata.
Dzi臋kuj臋.
Proponuj臋 uda膰 si臋 do Gorhali. Jest opuszczona. Mo偶e na miejscu wr贸c膮 do
pana jakie艣 wspomnienia.
Bardzo by nam to pomog艂o.
Z pacjentem lub jego bliskimi zawierana jest pi臋cioletnia umowa, podczas kt贸rej
pensjonat zobowi膮zuje si臋 do opieki nad pacjentem.
Koszt umowy obejmuje sta艂e zakwaterowanie, wy偶ywienie, opiek臋,
zabiegi fizjoterapeutyczne.
A przed zamieszkaniem w pensjonacie ka偶dy pacjent przechodzi pe艂ne badanie
lekarskie, aby wykluczy膰 ewentualne powa偶ne choroby. Na wypadek pojawienia
si臋 takich chor贸b pacjenci s膮 obowi膮zkowo ubezpieczani. Je艣li podczas
pobytu w pensjonacie pacjent zachoruje na co艣 powa偶nego, firma ubezpieczeniowa
w ca艂o艣ci p艂aci za leczenie.
Nawet je艣li to rak?
I nawet je艣li rak, kt贸ry nawiasem m贸wi膮c, przytrafi艂 si臋 Starikowowi.
Jak d艂ugo Starikow przebywa艂 w pensjonacie?
Oko艂o trzech miesi臋cy. Kto p艂aci艂 za jego pobyt? Sam Starikow.
By艂 bogatym cz艂owiekiem.
Rozpoznaje pan?
Nie bardzo.
Pami臋ta pan co艣?
Co si臋 sta艂o na budowie?
Tyle tylko, 偶e zostawi艂em tu rower i przelaz艂em przez szczelin臋 w p艂ocie. A
potem...
Z pensjonatem Z艂ota Jesie艅 wsp贸艂pracujemy ju偶 od trzech lat. Jest
to korzystne dla wszystkich.
Po pierwsze, pensjonat zabezpieczy艂 si臋 przed du偶ymi wydatkami w przypadku
nieprzewidzianych zachorowa艅 swoich podopiecznych, a my poszerzyli艣my lini臋
produkt贸w ubezpieczeniowych.
Ale to bardzo ryzykowne. Szanse zachorowania osoby starszej s膮 znacznie
wi臋ksze. Tak, ma pan absolutn膮 racj臋. Dlatego nasi klienci przechodz膮 pe艂n膮
diagnostyk臋 na ich koszt, oczywi艣cie.
W ten spos贸b si臋 ubezpieczamy.
Nasz program od trzech lat wykazuje bardzo dobr膮 skuteczno艣膰. To jest nasze
know-how. To nasz nowy produkt ubezpieczeniowy, przetestowany w naszej
fili. Healthy Insurance to du偶a europejska firma.
Sukces naszego programu zainspirowa艂 nasz膮 central臋 do wprowadzenia tego
produktu w innych krajach.
Cz臋sto hipotetycznie Wasza firma ubezpieczeniowa mog艂aby by膰
zainteresowana 艣mierci膮 Starikowa, aby nie p艂aci膰 za kosztowne leczenie jego
choroby.
Healthy Insurance istnieje na europejskim rynku ubezpieczeniowym od
ponad 50 lat.
Nasza reputacja jest bez zarzutu.
Tak.
To idealne rozwi膮zanie dla towarzystw ubezpieczeniowych, gdy nikt nie
zachoruje i nie dochodzi do wypadku ubezpieczeniowego.
Ale przypadki s膮 r贸偶ne, a Healthy Insurance zawsze p艂aci.
Na przyk艂ad trzy lata temu dw贸ch naszych klient贸w powa偶nie zachorowa艂o. I co?
Nikt nie umar艂.
Nasza firma w pe艂ni op艂aci艂a ich leczenie. Jestem pewien, 偶e Pan wie o
tym.
Co wi臋cej, wiem z pierwszej r臋ki, co to jest powa偶na choroba i 艣mier膰 bliskiej
osoby.
Trzy lata temu m贸j ojciec zmar艂 na raka 偶o艂膮dka.
Moje kondolencje.
Prosz臋 da膰 mi parasol i usi膮艣膰. Wilma, przeka偶 prosz臋 naszemu go艣ciowi jego
spraw臋.
Przepraszam.
O kt贸rej godzinie Anna Starikowa zosta艂a poinformowana o 艣mierci ojca?
O 8.49.
I pojawi艂a si臋 w pensjonacie o 9.11.
Wi臋c 22 minuty.
Wed艂ug niej przyjecha艂a z domu, kt贸ry znajduje si臋 30 kilometr贸w od
pensjonatu. Bior膮c pod uwag臋 ruch drogowy, to...
Co najmniej 50 minut, ale nie 22.
Kochaj膮ca c贸rka wyra藕nie k艂amie. W chwili 艣mierci ojca by艂a gdzie艣 w
pobli偶u.
Mo偶e nawet blisko.
Samoch贸d Anny Starikowej pachnie jak tartak.
Maxim, trzeba znale藕膰 tartak w promieniu oko艂o 10 kilometr贸w od pensjonatu.
Chc臋 dosta膰 si臋 do tego miejsca.
O kt贸rej ma pan samolot?
Zd膮偶ymy.
Kilka dni przed 艣mierci膮 ojca rozmawia艂em z nim.
O czym?
Po tym, jak tata dowiedzia艂 si臋, 偶e ma raka, od razu sporz膮dzi艂 testament.
Zna pan jego tre艣膰?
Wszyscy znaj膮. W przypadku 艣mierci ojca maj膮tek mia艂 zosta膰 podzielony r贸wno
mi臋dzy mnie i moj膮 siostr臋.
Ale podczas ostatniej rozmowy tata powiedzia艂, 偶e chce zmieni膰 testament, a
nawet konsultowa艂 si臋 w tej sprawie ze swoim prawnikiem. Co oznacza zmieni膰?
Zamierza艂 pozbawi膰 Annie wi臋kszo艣ci jej udzia艂u w spadku.
Potrzebuj臋 numeru telefonu prawnika pana ojca.
Rozpoznaje pan co艣?
By艂em tu.
Pami臋ta pan co艣 jeszcze?
Nie.
Na lotnisko?
Ma pan go艣cia. Go艣膰 niezidentyfikowany.
A艂a Georgiewna.
W艂膮czy膰 mikrofon.
S艂ucham pani膮.
Dobry wiecz贸r. Musimy porozmawia膰.
Otw贸rz wind臋.
Jak interesuj膮co.
A co jest we flakonach?
Zapachy?
Pr贸bki. Tak du偶o?
Herbata gotowa.
To dla por贸wna艅, tak?
W艂a艣nie przylecia艂em. Ju偶 p贸藕no.
O czym chcia艂a pani ze mn膮 porozmawia膰?
Mieli艣my trudne stosunki.
Prawdopodobnie to te偶 moja wina.
Kiedy艣 za偶膮da艂am od ciebie niemo偶liwego. Ale teraz du偶o zrozumia艂am i
przemy艣la艂am.
I?
Naprawd臋 chcia艂abym to naprawi膰.
Poprawi膰 stosunki.
Dla wnuk贸w.
Wnuk贸w?
Trudno wytrzyma膰 z moj膮 nienormaln膮 c贸rk膮.
Nawet ja tego nie potrafi臋.
Kiedy艣 obwinia艂am ci臋 o wszystko, co si臋 mi臋dzy wami wydarzy艂o. Ale teraz zdaj臋
sobie spraw臋, 偶e si臋 myli艂am.
Przyjmij moje przeprosiny.
Nie jestem pijana ani nic takiego.
Wi臋c jak?
Przyjmujesz moje przeprosiny?
No, nie spiesz si臋 z odpowiedzi膮.
Mi臋dzy nami lata niedom贸wie艅, nieporozumie艅.
Rozumiem, 偶e wszystkiego, co si臋 wydarzy艂o, nie da si臋 szybko naprawi膰.
Ale szczerze tego chc臋.
Naprawd臋.
Julia wszystko mi powiedzia艂a.
Absurd.
Panie Oleksieju.
Nie ma go. Po dziesi膮tej b臋dzie. Czego chcia艂e艣?
Dla Bronickiej z dwunastego pokoju od jutra trzecia dieta.
Bronicka to by艂a artystka. Ta, co chodzi w tych g艂upich kapeluszach. To ona? Tak.
A co si臋 sta艂o? Ma raka.
Ona te偶?
Normalnie jaka艣 epidemia.
Roz艂aduj. Kt贸ry pan wynajmuje?
Wszystkie.
Anna Starikowa sp臋dzi艂a troch臋 czasu w tym domku.
A kto wynajmuje ten domek?
Wiem, kogo odwiedza艂a Anna Starikowa.
Tak, wynajmuj臋 domek w Tartaku. To wygodne. Nie trac臋 czasu na dojazdy.
Gdzie by艂 pan w noc morderstwa Starikowa? U siebie.
Sam? Tak.
Dowiedzieli艣my si臋, 偶e ma pan intymne stosunki z Ann膮 Starikow膮 i w noc
morderstwa ona by艂a z panem.
Tak.
To prawda.
Kochamy si臋.
Ale musieli艣my ukrywa膰 nasz zwi膮zek, poniewa偶 jej ojciec kategorycznie si臋
sprzeciwia艂.
Ania po prostu nie chcia艂a denerwowa膰 staruszka.
Wychodzi艂 pan z domu w nocy?
Nie. Czy kto艣 opr贸cz Anny Starikowej mo偶e to potwierdzi膰?
Nikt.
Nie, to nie halucynacja. To wspomnienia.
Niestety wyrywkowe. I musz臋 si臋 do nich dogrzeba膰.
Najprawdopodobniej pana wspomnienia s膮 zablokowane na skutek stresu lub szoku.
I?
Aby spr贸bowa膰 odblokowa膰 wspomnienia, potrzebujemy nowego stresu. Celowego, 偶e
tak powiem.
Dobrze. A jak wywo艂a膰 ten celowy stres?
Czy nadal ma pan pr贸bk臋 zapachu, kt贸ry wywo艂a艂 wspomnienie?
Tak.
Potrzebujemy tej pr贸bki i...
Co? Niewielkie wy艂adowanie w celu wywo艂ania stresu.
Mo偶e jestem cz艂owiekiem psem.
Ale na pewno nie psem Paw艂owa.
Testament pana Starikowa zostanie og艂oszony za tydzie艅.
Zgodnie z nim Anna i Olek Starikowowie otrzymaj膮 po 50% udzia艂贸w w holdingu
Agroprodukt, kt贸ry nale偶a艂 do ich ojca.
Jak r贸wnie偶 po 50% ca艂ej reszty. Maj膮tek ruchomy i nieruchomy, pieni膮dze na
rachunkach, got贸wka, wszystko.
To znaczy sprawiedliwie.
Por贸wno nie zawsze znaczy sprawiedliwie.
O czym rozmawia艂 pan ze Starikowem jakie艣 p贸艂tora tygodnia temu?
Ma pan na my艣li rzekom膮 zmian臋 testamentu?
Olek, syn Starikowa, panu o tym powiedzia艂?
Tak, dlaczego rzekom膮?
Widzi pan, Starikow bardzo martwi艂 si臋 o Ani臋, 偶e zwi膮偶e si臋 z cz艂owiekiem, kt贸ry
b臋dzie bardziej zainteresowany nie ni膮, a pieni臋dzmi.
Z tego powodu ci膮gle si臋 k艂贸cili.
Jest taki rodzaj silnych, niezale偶nych kobiet.
Wiem.
Ania mia艂a romans.
Powa偶ny. Z lekarzem z tego pensjonatu.
Starikow dowiedzia艂 si臋 o tym i postanowi艂 sprawdzi膰 swojego
potencjalnego zi臋cia.
W jaki spos贸b?
Rozpu艣ci艂 plotk臋, 偶e zamierza wydziedziczy膰 swoj膮 c贸rk臋.
Je艣li uczucia pana m艂odego do Ani s膮 szczere, 偶adne pozbawienie dziedzictwa
ich nie zmieni. A je艣li nie, to komu potrzebny taki narzeczony?
Pana klient by艂 m膮drym cz艂owiekiem. Tak, by艂.
S艂uchaj, nie mo偶esz si臋 podda膰.
Musisz walczy膰. S艂yszysz? Walczy膰.
Zostaw mnie w spokoju.
Przede wszystkim musimy dowiedzie膰 si臋, gdzie Stieb艂ow i Starikowa byli tej
nocy. Dobrze.
Zobaczysz, b臋dziemy czeka膰 godzin臋.
Wszystko pokryte chlorem, a wi臋c piesek
zosta艂 zdyskwalifikowany.
Pora na prawdziwych fachowc贸w.
Faktycznie chlor.
Wi臋cej nie mog臋.
Sp臋dzi艂em p贸艂 godziny w parku.
Nie mog艂em spa膰. A potem?
Poszed艂em spa膰.
Po spacerze mi si臋 uda艂o.
Co spowodowa艂o k艂贸tnie mi臋dzy panem a Bronick膮?
Kto panu powiedzia艂?
Bufetowa.
No wi臋c co?
Byli艣my z Olg膮 w zwi膮zku, je艣li mo偶na tak powiedzie膰.
Platonicznym oczywi艣cie.
A kiedy dowiedzia艂a si臋 o swojej diagnozie, zamkn臋艂a si臋 w sobie.
Przesta艂a rozmawia膰.
Pr贸bowa艂em j膮 rozrusza膰, odwr贸ci膰 jej uwag臋 od tego wszystkiego.
Jak d艂ugo jest pan w pensjonacie?
Ju偶 dwa lata.
A co?
Starikowa i Stiebow sp臋dzili ca艂膮 noc w hotelu Star Plaza.
Tam s膮 kamery.
Dzi臋kuj臋.
Zwi臋kszona zawarto艣膰 chlorku potasu we krwi.
Zosta艂a zabita.
Potrzebuj臋 dokumentacji medycznych wszystkich zmar艂ych w ci膮gu ostatnich
dw贸ch lat. Oczywi艣cie.
Ma pan go艣cia. To Wiktor.
Cholera. W艂膮czy膰 mikrofon.
Schronisko dla bezdomnych zosta艂o przeniesione. Skontaktuj si臋 ze s艂u偶bami
socjalnymi. Ja s艂u偶bowo. I przynios艂em ci owoce.
Czarno to widz臋.
Otw贸rz wind臋.
Przejrza艂em dokumentacj臋 medyczn膮 tych, kt贸rzy zmarli w pensjonacie w ci膮gu
ostatniego roku i znalaz艂em cztery takie przypadki.
Pacjenci w podesz艂ym wieku zmarli nagle z powodu zatrzymania akcji serca po
zdiagnozowaniu raka.
Czy wsp贸艂czuj膮cy pacjent Ma艂yszef ratuje swoich wsp贸艂mieszka艅c贸w przed
cierpieniem?
Pocz膮tkowo my艣la艂em tak samo, ale dla pewno艣ci zacz膮艂em przegl膮da膰
wcze艣niejsz膮 dokumentacj臋 medyczn膮. Je艣li to Ma艂yszew, to p贸ki nie pojawi艂
si臋 w pensjonacie, takich zgon贸w nie powinno by膰. I?
Ale by艂y.
Jeszcze pi臋膰 podobnych przypadk贸w, 艂膮cznie dziewi臋膰 zgon贸w w ci膮gu
ostatnich trzech lat.
Seryjne morderstwa.
Jakie seryjne morderstwa? Co za bzdury.
A zacz臋艂y si臋 jakie艣 trzy lata temu wraz z pojawieniem si臋 pana firmy w
pensjonacie. A wcze艣niej ani jednego przypadku.
Nie wierzy pan w zbiegi okoliczno艣ci?
Je艣li chodzi o morderstwo, to nie.
Przepraszam.
A jak panu si臋 podoba taki zbieg okoliczno艣ci, 偶e w czasie tych dw贸ch
waszych rzekomych morderstw mam niepodwa偶alne alibi?
W to pan uwierzy?
Prawd臋 m贸wi膮c, medyczna ekspertyza jeszcze si臋 nie sko艅czy艂a i nie znamy w
pe艂ni dok艂adnej przyczyny 艣mierci.
No widzi pan? Wi臋c prosz臋 o wybaczenie. Wszystkiego dobrego. Do widzenia.
Do widzenia.
I co znalaz艂e艣? 艢lady k艂贸tni mi臋dzy gospodarzem gabinetu a inn膮 osob膮.
K艂贸tnia by艂a tak powa偶na, 偶e gospodarz rzuci艂 w rozm贸wce szklank膮.
Kto poza tob膮 mo偶e wywo艂a膰 tak膮 reakcj臋 uspokojnej i zr贸wnowa偶onej osoby?
B臋dziesz bardzo zaskoczony, gdy si臋 dowiesz.
Co si臋 sta艂o? Dlaczego pan nie je?
A jaki sens?
Jaki to wszystko ma sens, je艣li zdiagnozowano u Ciebie raka?
M贸j Bo偶e, najpierw losza, potem ole艅ka,
teraz moja kolej.
Zabili go tym samym chlorkiem potasu.
Wyobra偶asz sobie?
S艂ysza艂am, 偶e robi膮 teraz jakie艣 wina bezalkoholowe.
Jak sok winogronowy? Nie, to wino.
Jakim艣 specjalnym sposobem usuwaj膮 stamt膮d alkohol. Wietrz膮, czy co?
Ciekawe. Ciekawe? Ale偶 to bzdura. Po co wino bez alkoholu?
Nie mam 偶adnych przyjaci贸艂ek opr贸cz ciebie.
To dlatego, 偶e jestem Zouz膮, tak?
Ja w zasadzie nie jestem z o艂z膮, ale te偶 mam niewiele przyjaci贸艂ek. Czyli jestem
z o艂z膮.
Przesta艅.
Dobra. Sama wszystko doskonale rozumiem. Tak, taka w艂a艣nie jestem.
W艂a艣ciwie jestem ci bardzo wdzi臋czna.
Mnie?
Tak.
Za co?
呕e wyci膮gn臋艂a艣 mnie wtedy z psychiatryka.
Rzadko kto艣 mi dzi臋kuj臋.
Najcz臋艣ciej jest na odwr贸t.
Po prostu rozczuli艂a艣 mnie. Musimy cz臋艣ciej si臋 spotyka膰.
Co ty do cholery wyprawiasz, co?
M贸wi艂em ci po starikowie, 偶eby艣 si臋 uspokoi艂a i przystopowa艂a.
Dlaczego trzeba by艂o zabi膰 Bronick膮?
Z aktoreczk膮 posz艂o czysto. Ten policyjny odkurzacz niczego nie wyw膮cha艂
z powodu chloru.
Dlaczego zabi艂a艣 tego ma艂yszewa?
Nie zabi艂am go.
Oczywi艣cie, sam sobie wstrzykn膮艂 chlorek potasu.
Kim jeste艣, maniakiem?
Spodoba艂o ci si臋 i zabijasz dla przyjemno艣ci. A pampersy twojego tatunia
te偶 wynosi艂am dla przyjemno艣ci?
Zapomnia艂e艣, jak kaza艂e艣 zrobi膰 wszystko, co mo偶liwe, 偶eby szybko umar艂?
I kiedy ju偶 odwali艂am za ciebie ca艂膮 brudn膮 robot臋, nie by艂am wtedy
maniakiem? A kiedy poprosi艂e艣 mnie, 偶ebym za艂atwi艂a pierwszego staruszka, bo
tw贸j genialny plan ubezpieczenia pensjonariuszy si臋 nie powi贸d艂, nie
by艂am wtedy maniakiem?
Oczywi艣cie.
Jeszcze jedna wyp艂ata ubezpieczenia, a firma wykopie mnie do piek艂a.
Wtedy nie by艂am maniakiem?
Bierzemy ich?
Nie, niech dalej rozmawiaj膮.
Mog臋 rzuci膰 okiem?
Nikt mnie nie zobaczy.
Nie wolno.
Pu艂kownik osobi艣cie obieca艂 mi udzia艂 w akcji zatrzymania. Tylko na takich
warunkach zgodzi艂em si臋 odgrywa膰 trupa.
Prosz臋 zosta膰 tutaj. Zaraz si臋 dowiem.
Dobrze ci za to zap艂aci艂em.
P艂aci艂e艣 i b臋dziesz p艂aci膰 za milczenie.
Ale z ciebie Franza.
A teraz czas na wjazd, bo si臋 pozabijaj膮.
Uwaga, wchodzimy.
Cicho, cicho.
Franca, tak?
Jeste艣 idiot膮.
Chretyn.
Za mn膮.
St贸j!
Bez g艂upot.
Powiedzia艂em bez g艂upot.
Przepraszam bardzo, 偶e odszed艂em.
Wersja polska na zlecenie Megogo Green Hat Studios.
T艂umaczenie Dinamoksem. Redakcja Dorota Pacy艅ska. Czyta艂 Krzysztof Baranowski.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.