All language subtitles for The.Escape.2017.1080p.WEB-DL.DD5.1.H264-FGT pol

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian Download
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

UCIECZKA

Szybki numerek przed pracą?

- Mamy jakieś ręczniki? - Co?

- Ręczniki. - Tak, tam.

Ten jest mokry.

Wczoraj włożyłam wszystkie do prania.

I nie są suche?

Są w suszarce. Zapomniałam je wyjąć.

Cały dzień jestem w pracy. Nie mogę robić też prania.

Wiem.

Hej.

To do bani.

- Założyć ten? - Tak.

- Na pewno? - Tak. Wygląda fajnie.

Muszę się prezentować, bo on przychodzi.

Wiem. Mówiłeś.

Nie idzie mi wycieranie tym pieprzonym ręcznikiem.

Ja to zrobię.

Mam złe przeczucia co do tego spotkania.

Zawiąż mi go.

- Na pewno ten kolor? - Tak. Wygląda ładnie.

Nie przejmuj się.

Teraz już chyba nie pójdę gdzie indziej?

Nie.

W porządku. Obudzę dzieci.

Pościel łóżko.

No dalej, którą chcesz?

Dużą czy małą łyżkę?

Co się dzieje, Ted?

Nie zjesz śniadania? Dlaczego?

- Kto puścił bąka? - Ty, śmierdziuszku!

- Dalej! - Nie.

Dzieci, jedzcie śniadanie.

- Musimy wyjść. - Tatuś musi iść do pracy.

- Cześć, brzdące. - Cześć, brzdącu.

Zjedzcie wszystko.

- No dalej, Ted. - Nie.

Później będziesz głodny.

Nie musi jeść, jeśli nie chce.

Zbierzmy nasze rzeczy.

- Cześć, tatusiu. - Kocham was!

Chodźcie, pomachamy tatusiowi z okna.

- Dalej! - Szybko!

Pomachajcie tatusiowi z okna. Gotowy?

Gdzie on jest? No gdzie?

- Gdzie? - Cześć!

- Pa pa, duże oczy! - Pa!

Pa pa!

- Pa, pierdziuszku! - Pa pa.

- Czasem wjeżdża... - ...w krzak?

- O nie! - A tam są pajęczyny.

Teraz nie wjechał.

Przejdźmy tutaj. Patrzymy w obie strony.

Trzeba sprawdzać.

Stójcie. Idźcie.

Cześć, skarbie!

Zjedz to.

- Idziemy tam! - Tak, idziemy tam.

- Dzień dobry, Ted. - Znajdź swoją plakietkę.

Chodź tu. Które imię jest twoje?

Nie.

Nie.

Właśnie to!

Do zobaczenia później. Miłego dnia. Do widzenia.

- Do widzenia. - Miłego dnia.

- Ted, dasz mi buziaka? - Co to?

Chyba... wiatraki.

- To są wiatraki. - Tak.

- Cześć! - Cześć!

Obudziłaś mnie.

- Przepraszam. - Dlaczego tak wcześnie wstałaś?

Chciałam sobie zrobić herbatę.

- Też chcesz? - Nie. Chodź tu.

- Hej! Chodź tu. - Po co?

Tylko bądź cicho.

Do dzieła.

- Wyskoczę na chwilę. - Dobrze.

Potrzebujesz czegoś?

Nie.

Gdzie są dzieci?

- W kuchni. - Oglądają telewizję?

Dobrze.

- Szczęściarze z nas. - Tak.

Mamy wyjątkowe życie.

Tak.

Większość ludzi tak nie ma.

Nieźle się spisaliśmy.

Tak.

- Dokupię węgiel i alkohol. - Dobrze.

- Daj mi buziaka. - Do zobaczenia.

Szkoda, że nie mamy smakołyków.

Skarbie?!

Co tu robisz?

Jesteś markotna?

Daj spokój. To nie w twoim stylu.

Wyglądasz jakbyś miała wybuchnąć płaczem.

- Dąsasz się? - Nie.

Dąsasz się w pokoju dziecinnym?

Gdzie moja szczęśliwa dziewczyna?

Daj spokój.

Tutaj jeszcze tego nie robiliśmy.

Robiliśmy to tutaj? Chyba kiedy kupiliśmy dom.

- Nie. - Daj spokój.

Przestań.

Mark, nie chcę.

Żartuję.

Skarbie?

Dlaczego...?

Naprawdę jesteś wkurzona.

Tak.

O cholera.

Zachowuję się jak chuligan?

Poznałaś kogoś?

Mark!

Nie wierzę, że mnie o to zapytałeś.

Nikogo nie poznałam. Nie mam na to czasu.

Nigdy nikogo nie poznaję.

Bo nie wychodzę, prawda?

- Nie wychodzę. - W porządku.

- Co? Kogo? Może... - W porządku...

Hydraulika, który naprawił niedawno zmywarkę?

Przepraszam. Nie powinienem był tego mówić.

Nie wierzę, że mnie o to zapytałeś.

Powiedziałem, że przepraszam. Nie chciałem.

Staram się zrozumieć...

Spójrz na to z mojej strony.

Jest sobota.

Jeden z moich dni wolnych, a ty płaczesz.

To trochę dziwne.

- Z nikim się nie spotykam, Mark. - Nie chciałem tego powiedzieć.

Próbuję tylko zrozumieć, co się dzieje.

Jak miło!

Wrócisz, czy po prostu wyszłaś z pokoju?

Właśnie sobie ode mnie poszłaś.

Odwróciłaś się i wyszłaś do innego pokoju.

Nie chcę z tobą przebywać...

Staram się zrozumieć, co z tobą nie tak,

więc nie wychodź.

Nie wychodź.

Nie wiem, dlaczego.

Mogłoby się wydawać, że takie auto ma to w standardzie.

Hot dogi są tam. A tu mamy kiełbaski.

Przyszedłem do sklepu.

Potrzebny mi keczup i musztarda, bo mamusia zapomniała kupić.

Właśnie przyniosłam.

Nieźle.

Nie.

- Kto jest głodny? - Luke chce trochę.

Trenuje 20 godzin w tygodniu, czyli prawie codziennie po szkole.

Mamy dużo biegania i to potrafi być wyczerpujące.

Będzie reprezentował Londyn na dużych zawodach regionalnych

albo krajowych, więc...

Mamy na co czekać.

To dobrze, prawda?

Może się z nimi pobawisz?

Kto chce kiełbaskę?!

- Nie potrzebuję go. - Dziękuję.

Nie robisz drinków?

- Wszyscy już mają. - To było twoje zadanie.

Wszyscy mają.

Nie wolno ci wejść! Nie ma mowy.

- Może coś zrobisz? - Relaksuję się.

- Dzieciom odbija... - Ty zawsze zajmujesz się grillem.

- Mnie nie pozwalasz. - Bo nie chcę, żebyś to robiła.

Masz się upewniać, że wszyscy mają co pić.

- A dzieciom odbija. - Wiem. Ale nic im nie jest.

Chcecie jeszcze drinka?

- Ja właśnie dostałam. - Czyli ty masz. A ty?

- Ja poproszę kolejnego. - Tak?

- Dziękuję. - Zaczekaj, Florrie!

- Czy to czosnek? - W hummusie jest czosnek.

- Odkładam to... - A próbowałeś?

To skąd wiesz, że go nie lubisz?

- To nie musi być nasz dom. - Lubię hummus. Nałóż mi.

Dzieci, chcecie burgery?

Kto chce burgery?

Niech jedno z dzieci najpierw spróbuje.

Stary trik.

Dałem ci go.

Ted, co robisz? Niszczysz roślinkę mamusi?

- Nie wolno. - Muszę ją sprawdzić.

A niech mnie.

Nie jestem szczęśliwa.

Hej.

Nie jestem szczęśliwa.

Nie.

Muszę zrobić coś innego.

Nie mogę tak dalej. Nie jestem szczęśliwa.

Hej?

Śmiejesz się czy płaczesz? Trudno ocenić.

Zrobiłem coś nie tak?

Skarbie?

Idę spać.

To będzie 15 funtów.

- Fajnie. Dziękuję. - Dziękuję.

- Piątak reszty. - Dziękuję.

Dziękuję. Do widzenia.

- Wszystko dobrze? - Nie.

- Dlaczego? - Padam na pysk.

A ja miałam dobry dzień.

Tak? Co to?

Książka, którą dzisiaj kupiłam. "Dama z jednorożcem".

- Chcesz? - Nie trzeba.

Brzmi jak książka dla dzieci.

Nie. To książka o tapiseriach.

Takich średniowiecznych... wiszą w Paryżu.

Jest ich sześć. Każda reprezentuje inne aspekty bytu...

W każdym razie, zobaczyłam tę książkę

i zrozumiałam, co muszę zrobić.

Bo powinnam wyjść z domu i zrobić coś z moim życiem.

Coś innego niż bycie tutaj.

Więc pomyślałam, że zapiszę się na kurs sztuki.

Jak myślisz?

Co?

- To byłoby dobre. - Dlaczego płaczesz?

- Bo musisz zrozumieć... - Chodź do mnie.

Rozumiem. Chodź.

- Co się dzisiaj wydarzyło? - Spędziłam naprawdę miły dzień.

Wiesz...

- ...pojechałam do Londynu. - Tak?

Tak. I było naprawdę fajnie.

- Super. - Naprawdę miło.

Sama przejażdżka pociągiem był dobra.

Wyjście z domu i obserwowanie ludzi.

Ich różnych stylów ubierania się...

Jasne.

Byłam tam tylko kilka godzin, ale dobrze się poczułam.

To sprawiło, że...

Jest taka akademia sztuki...,

...która oferuje kursy.

Można je robić wieczorowo albo dziennie.

I właśnie te mogłabym wybrać, bo wtedy...

...mogłabym podrzucić dzieci do szkoły,

pojechać do Londynu i ktoś mógłby je odebrać...

To nie byłoby każdego dnia, tylko...

To zależy od tego, ile chce się sesji.

Myślę, że ja potrzebuję około dziesięciu.

- Kosztują od 270 do 400 funtów. - Jezu.

Ale myślę, że warto.

Świetnie.

- To naprawdę dobry pomysł. - Dobrze.

Czyli mogę się zapisać.

Mają...

...dzień otwarty...

- ...za kilka tygodni. - Super.

Jeszcze nie jestem pewna, który kurs chcę zrobić.

Może rysunku kreskowego.

Zawsze byłam w tym niezła. Albo...

...tkactwa, albo kurs włókienniczy. Nie wiem.

Cokolwiek cię uszczęśliwi.

Jest żarcie?

- Mówiłeś, że nie chcesz kolacji... - Ale to było wcześniej, prawda?

"Nigdy nie widziałem jej tak pięknej".

"Jej fryzura jest zaiste dziwna".

"Dwa warkocze zebrane z przodu i upięte na czubku głowy".

"Kosmyki wypuszczone z koka niczym nastraszone pióra".

Nastroszone.

"Przyjmuje się, że tapiserie przedstawiają 5 zmysłów,

do których dodany jest szósty,

oznaczający prawdopodobnie osąd moralny".

Nie rozumiem tego.

Jestem durny?

Ja takich rzeczy nie robię.

Nie chodzę do galerii.

Nie odchodź.

Skarbie?!

Dobranoc.

- Miło tu, prawda? - Tak.

Mówię serio.

- Mam zamiar zrobić... - Przepraszam.

- Proszę. Są państwo gotowi zamówić? - Tak.

- Poproszę dynię piżmową... - Dynia. A potem?

Papryki.

- Dziękuję. - Co wzięłaś na przystawkę?

- Dynię. - Poproszę to samo.

A na danie główne?

- Kurczaka. - Oczywiście. Bardzo dziękuję.

Dziękujemy.

Chcesz wody?

Jesteś wspaniała.

Jesteś wspaniałą mamą.

I wspaniałą żoną.

I jesteś piękna.

- Fajnie móc sobie wyjść, nie? - Bardzo.

- Wychodźmy częściej. - Jasne.

- Róbmy to częściej. - Tak.

- Proszę bardzo. - Dziękuję.

Nie ma za co. Państwa przystawki.

- Wyglądają apetycznie. - Smacznego.

Dziękujemy.

- Co to? - Dynia piżmowa.

- A nie marchewka? - Tak wygląda, ale to dynia.

Ted!

- Przyszła mamusia. - Przepraszam.

Cześć! Mamusi jest przykro. Nie chciałam się spóźnić.

Naprawdę przepraszam. Nie chciałam.

Chodź, pójdziemy po Florrie. Dziękuję. Bardzo przepraszam.

No chodź. Odbierzmy Florrie.

Poszukamy jej.

Chodź. Odbierzemy Florrie.

Jest Florrie! Spójrz!

- Przepraszam. - Kto po ciebie przyszedł?

- Przepraszam. - W porządku. Nic jej nie jest.

- Wszystko jest dobrze. - Bardzo dziękuję.

Idziesz do domu? Do zobaczenia!

Wracamy do domu.

- Wychodźcie. Do zobaczenia. - Przepraszam.

Nic się nie stało. Pa pa.

Upuściłeś to.

Posprzątaj to.

Posprzątaj.

Odłóż to.

Kto się bawił moją książką?!

Nikomu nie wolno dotykać moich rzeczy!

Mam was dość, pieprzeni idioci!

Nigdy mnie nie słuchacie!

Walcie się!

Mamusi jest naprawdę przykro.

Mamusi jest przykro.

Zazdroszczę ci.

Jak wielu ludzi, skarbie.

Radzisz sobie z dziećmi.

Lubią cię.

Rozśmieszasz je.

"Tatuś wrócił".

- Bawisz się z nimi. - Rozmawialiśmy o tym.

- Nie jestem z nimi cały dzień. - One mnie nienawidzą.

Nie bądź głupia. Nie nienawidzą.

Kochają cię.

Mogę być błaznem, bo nie ma mnie cały dzień.

Ty musisz im ustalać reguły.

Jesteś świetną mamą.

Kochasz je nad życie.

Hej!

To właśnie się robi dla dzieci. Opiekuje się nimi, wychowuje,

a one traktują cię do bani. Wszyscy o tym wiedzą.

Mam je gdzieś.

Nie mówisz poważnie. Jesteś mamą. A mamy to właśnie robią.

Mam w nosie, jeśli nie dokończą kolacji.

Mam w nosie, jak upadną. Mam to w nosie.

Mam w nosie czy chodzą do szkoły, czy nie.

O czym ty mówisz? Przestań.

Ale zmuszam się do dbania o nie.

Zmuszam się do bycia zabawną...

- No dobrze. - ...i szczęśliwą.

- Do wygłupiania się... - No dobrze.

...jak ty.

- Chyba mnie nienawidzą. - Zamknij się.

- Chyba czują, co się dzieje. - No dobrze.

To się musi skończyć.

Dobranoc, Mark.

To taka faza.

Tylko faza.

Wszyscy przez nią przechodzą.

Ale to nie serial.

To prawdziwe życie.

Co niby masz zamiar zrobić?

Jakiś kurs albo coś.

- Znajdę pracę? - Masz 30 lat. Już za późno.

Zatrudniają...

...po godzinach i takie tam.

- Po godzinach i jakie tam? - Ludzi z wykształceniem.

- A kto zajmie się dziećmi? - Mark.

Nie może.

Myślisz, że facet potrafi wychować dwójkę dzieci sam?

Ucieknie w trymiga.

- Pomyślałaś o tym? - Ty mogłabyś się nimi zająć.

Nie mogłabym.

Wiesz ile godzin pracuję w Somerset. Nie mogę się nimi zająć.

To faza.

I tyle. Tylko faza. Przetrwasz to.

Dzieci są twarde. Mówiłam ci to.

Coś o tym wiem.

Ja musiałam robić to sama.

A ty masz jego.

I on dobrze zarabia.

Macie dwa auta. Piękny dom. Ogród zimowy.

Dzieci chodzą do szkoły na końcu ulicy.

Ustawiłaś się.

Możesz coś zrobić?

Możesz?

Pójdę już.

Nie kocham cię!

Ted, idę do pracy. Do zobaczenia.

Chodź, wypucuj mi światła.

Przyda im się mycie.

Złap mnie za rękę. To jego oczy.

I nos.

To nie nos.

- Nie nos. - To jest jego nos.

- Dam mu kwiatek. - Połóż go tam.

Dobrze. Grzeczny chłopiec.

Skarbie?!

Skarbie?

Daj spokój.

Chodź do mnie.

Proszę, nie rób tego.

Proszę.

Nie mogę się dłużej tak czuć. Zrobię dla ciebie wszystko.

Chyba o tym wiesz, prawda?

- Nie mogę. - Proszę.

Jak to nie możesz?

Co mam dla ciebie zrobić?

Zrobię wszystko. Zmienię się. Zrobię cokolwiek zechcesz.

Chcesz się przeprowadzić? Sprzedać dom?

Zrobię dla ciebie wszystko.

Nie pozwolę, żeby to nas rozdzieliło. Mamy coś dobrego.

- Pomyśl o dzieciach. - Mark.

- O ich twarzyczkach. - Nie.

Proszę.

Spójrz na mnie. Proszę, spójrz na mnie.

To nie jest miłe.

Budzić się co rano z takim uczuciem. Rozwiążmy to.

Możemy?

Możemy to rozwiązać?

- Skarbie? - Nie mogę, Mark.

Proszę, powiedz coś. Przestań sprzątać, do cholery!

Zostaw naczynia, dopóki nie skończę z tobą gadać!

- Dobrze?! - Tak.

Naprawimy to?

- Tak. - Jak?

- Mów do mnie, do cholery. - Nie mogę, Mark!

Zostaw mnie.

Czego chcesz?

Tego?

Właśnie na tym ci zależy?!

Chcesz sobie porysować? To rysuj, do cholery!

Rysuj!

Nie chciałem tego zrobić.

Nie chciałem.

Tylko musisz mi powiedzieć, co mam zrobić.

I zrobię to. Tylko mi powiedz.

Proszę, powiedz coś.

Proszę.

Mamy wszystko, skarbie.

- Naprawimy to, prawda? - Jasne.

Tak? Naprawimy, prawda?

Naprawimy.

Chcę tylko, żebyś znowu była szczęśliwa.

Chcę, żebyś była szczęśliwa.

Chcę, żebyś była szczęśliwa.

Przepraszam.

Bardzo cię przepraszam.

Kocham cię.

Kocham.

Mamo?

Mamo?

Przestań, Ted.

Pora na śniadanko...

Kto jest wielkim, głodnym niedźwiedziem?

Teddy...

Mniam mniam mniam...

Zbudujemy razem obóz, zanim pójdę do pracy?

Pociągnąłeś mnie za włosy!

- To moje! - Moje!

Te są moje. I te, i te.

- Nie! - Ten jest mój!

Oddaj mi go!

Florrie, chodź zjeść ze mną stópki brata!

Są pyszne!

On mnie bije stopami!

Możecie tu przyjść? Ty niezdarna krowo!

- O nie, tato. - Upaćkałem się. Co to ma być?

Kto to zrobił?!

To było durne, nie?

- Ja to zrobię. - Mogę to zjeść!

Mógłbyś odejść?

- Kto to zrobił? - Głupia mamusia.

Gdzie mamusia?

Skarbie?!

Skarbie?!

Co robisz?

Co to?

Dlaczego wkładasz to do torby?

Chodź tu. Wszystko jest dobrze!

Zostań tam! Zostań!

- Puść mnie! - Co ty robisz?!

Chodź tu!

Chodź tu!

- Skarbie, możesz wrócić? - Puść mnie!

Zostańcie!

- Skarbie, wyjdź. - Nie!

Robisz mi obciach. Sąsiedzi patrzą.

- Chodź tu. Skarbie... - Nie, puść mnie.

Puść mnie!

- Skarbie, proszę. - Nie!

Wracaj. Nie chciałem tego powiedzieć. Proszę, wróć!

Chodź tu, do cholery! Pieprzone krówsko.

Ted!

Ted, co robisz? Nie stawaj tam.

Florrie, wracaj!

- Chodź tu, Ted. - Dokąd idzie Florrie?

- Poszukajmy jej. - Dokąd ona idzie?

Florrie?!

- Chodź tu, Florrie. Proszę. - Ona chce do mamy.

Mamusia już jedzie!

Nie widzę jej.

Nie widzę.

Dokąd ona uciekła?

- Witam. - Poproszę bilet do Paryża.

W jedną czy dwie strony?

- W jedną. - Następny jest o 10:42.

- Pasuje to pani? - Tak.

Płaci pani 180 funtów.

Pani godność?

Hainsworth.

- A imię? - Tara.

Proszę wprowadzić pin, gdy pojawi się komunikat.

Dziękuję. Proszę wyjąć kartę.

Oto pani bilet. 10:42 do Paryża. Wagon 13, miejsce 78.

Proszę zeskanować kod przy żółtym panelu w punkcie odpraw.

- Duża. Specjalnie dla pani. - Wygląda super.

Bardzo apetycznie.

We Francji mówimy "bon appetit".

- Bon appetit. - Bon appetit.

- Bon appetit. Merci. - De rien. Nie ma za co.

Wie pani, co oznaczają te tapiserie?

- Nie? - Nie.

- Jest ich sześć. - Tak.

Każda z nich opowiada...

- ...reprezentuje jeden ze zmysłów. - Jasne.

Czyli...

...wzrok.

Smak.

Powonienie...

- Słuch, dźwięk. - Słuch. Dźwięk.

- Dotyk. - Dotyk.

- Ale jest ich 6. - Tak.

A my obecnie znamy 5.

Czy pani czyta albo mówi po francusku?

- Nie. - Wcale?

Tam jest zdanie...

..."a mon seul desir".

To znaczy "dla mojego obiektu pożądania".

Desir - pożądanie.

Może to jest zmysł, który straciliśmy.

Może. Pożądanie.

Mogę? Proszę.

- Czemu chce mi pan robić zdjęcia? - Bo jest pani piękna.

I światło jest świetne, więc...

Jasne.

Skąd pani jest?

Z Londynu.

- A pan? - Stąd.

- Z Paryża? - Tak.

- Dorastał pan w Paryżu? - Słucham?

- Dorastał pan w Paryżu? - Tak.

- Szczęściarz z pana. - A pani dorastała w Londynie?

Nie. Wychowałam się niedaleko Londynu.

Przeniosłam się do miasta jak miałam 18 lat.

Na studia.

A co pani robi?

Pracuję dla...

...agencji reklamowej.

- Serio? - Tak.

Ja też. Czasem. Jako fotograf.

- Ok. - Nie lubię tego.

Dlaczego?

Nie wiem. Po prostu wolę fotografię uliczną.

- Jasne. Robi pan dużo zdjęć. - Pani. Przepraszam, to...

- W porządku. - Napijemy się kawy?

- Tak? - Tak.

- Teraz? - A czemu nie?

Jak pani na imię?

- Sam. - Philippe.

Miło cię poznać.

Zawsze chciałeś być fotografem?

- Nie. - A co chciałeś robić?

To jest ładne.

Najpierw rysowałem.

A potem dostałem pierwsze zlecenie...

Było dziwne.

Zdjęcia transseksualistów.

Rozumiesz? I...

Czujesz pełnię życia, gdy udaje ci się coś uchwycić?

- Taki już jestem. Muszę to robić. - Jasne.

Pięknie tu. Nigdy nie widziałam takiego ogrodu.

- Nie macie podobnych w Londynie? - Nie mamy takich samych.

Miałem dobrego profesora.

Nauczyciela.

Zdecydował, że zaciągnie mnie do akademii sztuk pięknych.

I zrozumiałem, że to jest dla mnie naprawdę ważne.

- Mam pytanie. - Ok.

- Wiem, że to zabrzmi głupio. - W porządku.

Masz kogoś?

Tak?

Nie.

- Nie wierzę ci. - Dlaczego?

Nie wiem.

Po pierwsze...

...albo dopiero...

...zerwaliście, albo...

No nie wiem. To po prostu dziwne.

Jesteś sama, śledzisz mnie...

To ty śledzisz mnie.

To prawda.

Nie mam czasu na chłopaka.

Ok.

- Ja też. - Serio?

Na dziewczynę.

- Nie masz czasu? - Nie bardzo.

Czyli...

- ...nie byłeś żonaty? - Nie.

- Nigdy? - Nie.

- Nie masz dzieci? - Nie.

Co?!

- Jestem sam. - Jesteś całkiem sam.

- Tak. A ty? - Ja też.

Ty też? Czyli...

...to niesamowite...

- Przepraszam. - Wszystko dobrze.

- Nie wierzę. - W porządku.

Czyli może bardzo ważne jest, żebyśmy...

...żyli chwilą.

Nie?

Kto wie?

Jesteś smutna.

Dlaczego?

Nie jestem.

- Nie jestem. - Poważnie?

- Masz taki smutny wyraz oczu. - Tak po prostu wyglądam.

Może.

Przejdźmy się.

Pooddychajmy.

Przepraszam.

Kto dzwonił?

To nic ważnego.

Dlaczego nie odebrałeś?

Bo nie chciałem.

- Co? - Co to za dziecko?

- Co? Dziecko? - Co to za dziecko?

- Które? - To ze zdjęcia.

Na telefonie.

- Kto to? - To moje dziecko.

- Tak? - Tak.

Ile ma lat?

- Ile lat ma dziecko? - Ma już trzy latka.

To twoja żona?

Tak.

Nie kochasz jej?

To nie jest jasne.

Ale my pewnie...

...weźmiemy rozwód.

Daj spokój, Sam.

Naprawdę cię lubię.

Przepraszam.

Naprawdę.

Chcę, żebyś wyszedł.

Źle postąpiłeś.

Dobrze.

- Spotkamy się jeszcze? - Nie.

Mogłabyś odebrać telefon?

Odbierzesz telefon? To niesprawiedliwe. Proszę.

Gdzie jesteś? Odbierz telefon. Przyjadę po ciebie.

Kochanie...

...nie wiem, co tu się dzieje, ale Markowi odbija.

Proszę, włącz telefon.

- Proszę. - Taro, tu mama.

Daj spokój. Odbierz telefon.

Proszę, odbierz telefon. Oddzwoń do mnie.

Chcesz pogadać z mamusią przez telefon?

- Odbierz telefon. - Powiedz "cześć".

- Powiesz "mamusiu, proszę, wróć"? - Wróć.

- Proszę. - Ładnie cię proszę.

- Czym sobie na to zasłużyliśmy? - Kochamy cię.

Skarbie, proszę, odbierz telefon.

Proszę, kochanie.

Nie chciałem tego powiedzieć. Jestem zestresowany.

Jak się czujesz?

Lepiej.

Napij się herbaty.

Dziękuję.

Spałaś nieźle.

Zazwyczaj nie sprowadzam do domu obcych.

Ale kiedy ubiegłej nocy cię tam zobaczyłam...

...niemal pękło mi serce. Wyglądałaś na nieszczęśliwą.

Nie mogłam przejść obok i...

A teraz...

...co zamierzasz zrobić?

Myślę, że powinnaś...

...zadzwonić do męża.

Boję się.

Dlaczego?

Bo wtedy będę musiała...

...zmierzyć się z sytuacją.

Myślisz, że jeśli nie zadzwonisz, to się z nią nie zmierzysz?

Dlatego zdecydowanie do niego zadzwoń.

Czasem potrzeba więcej odwagi, żeby zostać niż odejść.

Kobietom jest trudno.

Mężczyznom też, ale kobietom...

Wolność i...

...małżeństwo się wykluczają.

Bycie chronioną jest...

...miłe.

Ale nadmiar bezpieczeństwa bywa też bardzo nudny.

A kiedy ma się dzieci...

To już coś innego.

Poczujesz się naprawdę dobrze, gdy już podejmiesz decyzję.

I wtedy zbliżysz się do osoby, którą naprawdę jesteś.

I to jest piękno tego wszystkiego. Wtedy pojawia się wolność.

Zmień swoje życie, ale postaraj się to zrobić z nim.

A jeśli to się nie uda, to zmień je bez niego.

Stój!

Złapię cię!

Złapię cię, mamusiu!

SCENARIUSZ I REŻYSERIA

WYSTĄPILI

ZDJĘCIA

MUZYKA

Wersja polska: Platforma nc+ Tekst: Joanna Michalska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.