Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Interpol aresztowa� reszt� cz�onk�w grupy Sahar.
Organizacja zniszczona.
- Mama Phineasa? - Co znowu zrobi�?
Poznali�my si� rano.
Phineas nie wie, �e ojciec walczy o opiek� nad nim.
Gdzie jest Sahar? Kim ona jest?
M�wi� do niej Sarah. Ma dzieciaka.
- Jak on ma na imi�? - Phineas.
Wprowadzi�a si� tu i czeka�a na powr�t Zivy.
Phineas mia� si� do ciebie zbli�y�.
Je�li co� si� jej stanie...
Zostan� ca�kiem sam.
Jethro Gibbs?
Jeste� tam?
Obiecaj, �e nic si� jej nie stanie.
Ziver?
Obudzi�am ci�?
Nie.
Powiedzia�e� mu?
Tak.
Jak si� trzyma?
Kiepsko.
Pozw�l mi przyj��.
- Mo�e jako� pomog�... - Nie.
- Dam rad�. - Na pewno?
- Mog�... - Ziva.
Le� do Pary�a.
Le� do rodziny.
Czeka�a� ju� zbyt d�ugo.
Gibbs...
Nie wiem co powiedzie�...
A co tu m�wi�?
Mo�esz rusza�. Naprawd�.
Kto� do mnie dzwoni.
- Nie, Gibbs, pos�uchaj... - Musz� lecie�.
- Uwa�aj na siebie. - Nie, nie, nie, Gibbs...
Gibbs?
- Jack? - Hej.
Obudzi�am ci�?
Nie.
Nie mog�am zasn�� od kiedy zadzwoni�e�.
Mo�e do was przyjd�?
Nie.
Poradz� sobie.
Nieprawda.
Phin te� nie.
On potrzebuje psychologa, Gibbs.
Dobra, przyjed�.
I tak mia�em do niego zajrze�.
Du�e korki?
M�wi�am, �e nie mog� spa�.
- P�j�� z tob�? - Nie.
Nie trzeba.
Zr�b sobie kaw�.
Dam rad�.
Phin?
Phineas?
Musi gdzie� by�. Phineas!
Phineas!
Nie ma plecaka. Zostawi� ksi��ki.
Zabra� ubrania.
I to co tu by�o.
NIE SZUKAJCIE MNIE
Hej.
Bez paniki.
Nie mo�e by� daleko.
- Dzwoni� na 911. - A ja do McGee.
Policja zacznie szuka� szybciej ni� my.
Co z tego, Jack?
Dzwo� na 911. Dzwo� do wszystkich.
Potrzebujemy wszystkich!
NCIS S17E11 �In the Wind� �Zaginiony�
T�umaczenie: LeinadDD
Za chwil� go znajdziemy.
Nie m�g� zaj�� daleko.
M�wisz to dziesi�ty raz.
Trzeba to powtarza�.
Jak ten park. Mijamy go trzeci raz.
Trenowali�my tu rzucanie.
Powiedzia� wczoraj co� co wska�e dok�d m�g� p�j��?
Nie.
Nie dos�ownie. Pomy�l, Gibbs.
Jak zareagowa�, kiedy powiedzia�e� mu o mamie?
- A jak my�lisz? - Nie wiem. Ty mi powiedz.
- P�aka�? - Tak, p�aka�.
Dobrze, a co potem?
Wyparcie? Gniew?
Co si� sta�o potem, Gibbs?
Przestraszy� si�.
Czemu z�e rzeczy zawsze si� dziej�?
Nie zawsze, Phin.
A w�a�nie, �e zawsze.
Moja ciocia ju� mnie nie chce.
Ciocia?
Mieszka�em z ni� i wujkiem, kiedy by�em ma�y.
A tw�j tata?
To on zabi� moj� mam�?
Nie.
- Chce mnie zabra�? - Nie. To nie on.
Mama m�wi�a, �e jest szalony.
B�d� musia� z nim mieszka�?
- Na pewno nie. - Sk�d wiesz?
Jak zgin�a moja mama?
Tak mi przykro, Gibbs.
Co si� sta�o p�niej?
Kaza� mi wyj��.
M�wi�, �e chce by� sam.
Wi�c wyszed�em.
A teraz znikn��.
M�w, McGee. Jeste� na g�o�niku.
Przeszukali�my dom i wys�ali�my wsz�dzie zdj�cie.
Potrzebujemy wi�cej szczeg��w.
Co mia� na sobie?
Mhm.
Gibbs. Ubrania?
Sk�d mam wiedzie�, Jack?
Widzia�em go w pi�amie.
Potrzebujemy wi�cej informacji.
Szefie, pami�tasz jakiego koloru jest plecak?
Niebieski. Nie...
Chyba fioletowy.
Nie wiem, nie wiem.
Przepraszam, nie wiem.
Jest z wami Torres?
Nie wytrzyma� i poszed� szuka� sam.
Nie lubi, kiedy gin� dzieci.
Jak my wszyscy.
Na razie ani �ladu?
Na razie nie.
Je�dzimy po miejscach, gdzie Phin by� z Gibbsem.
Place zabaw, boiska, budki z lodami.
Nied�ugo otwieraj� szko��...
Budka z lodami.
Niedaleko mieszka jego kolega.
Nazywa si� Harry albo Herbie.
Mo�emy w czym� pom�c?
Jeste� Harry, prawda?
Harley.
Pan to przyjaciel Phina?
NCIS, Agentka Specjalna Sloane.
Jethro Gibbs. Przyjaciel Phina.
Wiesz gdzie on jest?
Kto? Phineas?
Co si� sta�o?
Zagin��.
To straszne. A Sarah?
Co si� sta�o?
Chyba go nie uderzy�a, prawda?
Czemu tak pani my�li?
Nie wiem.
- Nie chc� sia� plotek. - Ale?
Ale dziwnie si� zachowywa�a.
Jest kapry�na, rozkojarzona, nieuprzejma.
Nie przychodzi�a na zebrania, bo co� jej wypada�o.
Harley, skarbie...
Na pewno nie wiesz, gdzie on jest?
Mama Phina naprawd� nie �yje?
Co?
Kto ci to powiedzia�?
Obieca�em, �e nie powiem.
Musimy go znale��, �eby mu pom�c.
Rozumiesz?
Phin by� tu rano, �eby kupi� m�j rower.
Ma rower?
Chcia�em mu go po�yczy�, ale ba� si� �e go nie zwr�ci.
Da� mi $14, kt�re uzbiera�.
Chwila, czy Sarah naprawd�...
Niestety tak.
Odda�em mu rower.
Nie gniewaj si�, mamo. By�o mi go szkoda.
Kiedy to by�o? Dok�d pojecha�?
Nie m�wi�.
By�o jeszcze ciemno.
- Jedzie na rowerze. - Mo�e by� daleko.
Dzi�kuj�.
M�wcie.
Dodali�my do rysopisu pomara�czowy rower g�rski.
- Namierza�e� telefon? - Pr�buj� co dziesi�� minut.
Mo�liwe, �e wyj�� kart� SIM.
Chyba nauczy� si� tu paru rzeczy.
Powiadomi�am te� Amber Alert.
Policja ju� szuka. Na pewno go znajdziemy.
Chyba, �e si� ukry� albo jest przetrzymywany.
Nie przypuszczajmy na razie najgorszego.
A czemu nie?
Gorzej ju� nie b�dzie.
Ma dziewi�� lat i jest ca�kiem sam.
Do tego ma ojca �wira, o kt�rym nic nie wiemy.
Bior�c pod uwag� kim by�a Sahar,
jego ojciec mo�e by� zwyk�ym cz�owiekiem.
No to znajd�cie ojca!
Teraz!
Nie widzia�em go jeszcze w takim stanie.
Pewnie niewielu widzia�o.
Odpycha nas, bo strasznie cierpi.
Nie mia� wyboru. Musia� zabi� Sahar.
Wie o tym, prawda?
Tak, ale wie te�, �e pozbawi� ma�ego ch�opca matki.
To nie jego wina. Wykorzystywa�a Phineasa.
To bez znaczenia.
Ma ogromne wyrzuty sumienia.
Boj� si� my�le� co b�dzie, je�li ma�emu co� si� stanie.
Agencie Gibbs.
Ja...
Wr�ci�e�.
S�yszeli�my o...
Eee... Wszystko dobrze?
Jeszcze nie zacz��em sekcji.
Policja przekaza�a nam spraw� par� godzin temu.
Mo�esz pomin�� przyczyn� �mierci.
Dobrze.
Na pewno jeszcze wiele nam powie.
Musi.
Musi nam powiedzie�, gdzie mo�e by� Phineas.
Cokolwiek.
Gibbs, je�li co� tu jest...
Znajdziemy to.
Obiecujemy.
- Dok�d teraz, Gibbs? - Victor. Wypu�cili�my go?
Tego z baru? Musieli�my.
Tylko on wiedzia� co� o Sahar.
Trzeba go odwiedzi�.
- Ty zostajesz. - �e co?
Hej, zesp� ci� potrzebuje.
- Jad� sam. - Mowy nie ma.
Torres!
Nie baw si� w kowboja, Gibbs.
Zagin�� ch�opak.
Jad� z tob� albo mnie wywal.
Chod�.
- Cholercia. - I to jaka.
Do diab�a, znowu wy?
Joe!
Czekaj, czekaj! Tylko nie w nos!
Co jeszcze wiesz o Sahar?
Nick.
Wszystko powiedzia�em.
Gdzie jest ch�opak?
Nie nia�cz� go. Spytajcie matki.
Nie �yje.
Chcesz do niej do��czy�?
Sahar nie �yje?
O tym nie wiedzia�em.
Nie wiem gdzie jest dzieciak.
- A ojciec? - Nie znam go...
Wiem, �e ju� raz was ok�ama�em, ale...
Kilka razy.
M�wi� prawd�.
- Bishop? - Hej...
Nie wiem nic wi�cej o Sahar...
To Victor?
Jab�uszko pozdrawia.
Co masz?
Kto� widzia� ch�opca na pomara�czowym
rowerze g�rskim na rogu Maple i 10.
Zawiadomimy policj� i...
Maple Town, jedziemy.
Halo?
Sfuksi�o ci si�, Victor.
Ca�e szcz�cie, �e tu by�e�.
To brzmia�o nielegalnie.
Co?
- Nic, macie co� o Sahar? - Same podstawy.
Urodzona w Palestynie, mia�a Brytyjskich rodzic�w.
Uczy�a si� w Londynie, zradykalizowana po 11 wrze�nia.
- A tata Phineasa? - Dalej nic.
Ani �ladu po walce o opiek�.
Mog�a k�ama� te� o tym.
Mam coraz wi�ksze wra�enie, �e Phin nie jest jej synem.
Co� z obozu jenieckiego?
Potwierdzi�em, �e by�a tam 11 lat.
A miesi�c po jej ucieczce zbombardowano dom David�w.
Sahar musia�a wiedzie�, �e Ziva prze�y�a atak.
Inaczej nic by si� nie dzia�o.
Przepraszam.
- Dok�d idziesz? - Potrzebujemy wi�cej.
Kto� musi wiedzie�, co Sahar robi�a w obozie.
- Znasz kogo� takiego? - Vance pewnie zna.
Wystraszy�em kilku dostawc�w, ale ani �ladu po rowerze.
Kr�� dalej.
Dalej nie wierz� jak �atwo nas oszuka�a.
Sahar zrobi�a z nas kretyn�w.
- Powinienem by� zauwa�y�. - Ja powinienem.
Nie tylko ty.
Wykorzysta�a w�asnego syna jako przykrywk�.
To nie fair.
Tam.
Nie, fair. To nie fair.
Tam, rower.
Mog� si� przy��czy�?
To rower Hurleya.
Ale nie plecak Phina.
Niech zgadn�, jeste� lekarzem?
To nie moje.
Znalaz�em plecak w �mieciach.
Wstawaj.
Czasem t�skni� za prac� w policji,
ale nie za takimi idiotami jak ty.
Sk�d masz rower?
Te� ze �mieci?
Nie, kupi�em go.
Godzin� temu od jakiego� ch�opaka.
- Gdzie on jest?! - Dworzec w Willow.
9 albo 10 lat.
Potrzebowa� na bilety, da�em mu z rower dwie dychy.
Oddaj tego kretyna policji. Widzimy si� na dworcu.
Jad� z tob�.
Nie, mam ju� pomoc.
To nie by�a pro�ba.
Chcesz si� teraz o to k��ci�?
Nie ma czasu. Po prostu j� we�.
I po Pary�u.
Chcia�am po�egna� si� z McGee i wszystko mi powiedzia�.
Wiem ile ten ch�opiec dla ciebie znaczy, Gibbs.
Pary� poczeka.
Dzi�ki, Nick. Informuj nas.
Znale�li rower, ale bez Phineasa.
Jak to?
Nie wiem, sprawdzaj� nowy trop z Ziv�.
- M�wi�em jej, �e Gibbs nie chce pomocy. - I mia�a pos�ucha�?
Mo�e wszyscy powinni�my szuka�.
Wszyscy opr�cz skaut�w szukaj� ju� Phineasa.
- Vance nie pom�g�? - Pom�g�.
Kontakt w Damaszku potwierdzi�, �e Sahar urodzi�a w wi�zieniu.
Dziecko odes�ali do sieroci�ca w Aleppo.
- Co� o ojcu? - Ani s�owa.
I nic co pomo�e znale�� Phineasa.
- Mo�e o nie, ale to tak. - Co masz, Kase?
Naszyjnik Sahar.
My�la�am, �e to tylko wisiorek. Wygl�da normalnie.
Ale?
Ale go otworzy�am.
To nadajnik GPS.
Taki jak ten, dzi�ki kt�remu znajduj� swoje klucze.
Sahar nie mog�a o nim wiedzie�.
Na pewno nie chcia�a by� �ledzona.
Nie tylko ona.
Sp�jrzcie na wykonanie. To dwucz�ciowy naszyjnik.
Dok�adnie.
Kto� nosi drug� po�ow� serca.
- Ojciec? - Albo Phineas.
Mo�emy jako� namierzy� tego kto ich �ledzi�?
Ma�e szanse.
Ale i tak ju� zacz�am.
Tak, widzia�am go.
Fajny ch�opak.
Chcia� bilet do Filadelfii.
Oczywi�cie nie sprzeda�am mu go.
- Czemu? - Nie by�o z nim doros�ego.
M�wi�, �e ma si� tu spotka� z cioci�.
Powiedzia�am, �eby wr�ci� z ni�.
- Jest tutaj? - Nie.
Wszystko pokr�ci�a�, Maureen.
Lenny, nie wtr�caj si�, prosz�.
Ale ch�opak m�wi� co innego.
Chodzi o tego z rowerem, tak?
- Prosz� m�wi�. - Tak, to on.
M�wi�, �e jedzie odwiedzi� cioci� w Filadelfii.
Ale Maureen si� nie zgodzi�a.
Wtedy da� pieni�dze jakiej� hipisce, kt�ra kupi�a mu bilet.
Pojechali tym samym autobusem.
- Kt�r�dy jedzie autobus? - Wyjecha� 20 minut temu.
Powinien by� w Silver Spring.
- 20 minut. Motocyklem 15.
Niech w Silver Spring zatrzymaj� autobus.
- Ch�opak uciek� z domu. - Ojej...
Teraz nie b�d� si� wtr�ca�.
Jest bezpiecznie, Tony. Zadzwo�. Dosta�e� moj� wiadomo��?
Wszystko b�dzie dobrze, Gibbs.
B�dzie czeka� w autobusie, kiedy tam dojedziemy.
Prosz� ci�, powiedz co�.
Mam nadziej�, �e si� nie obwiniasz.
A kogo mam obwinia�?
Mnie, ja to wszystko sprowadzi�am.
I przepraszam za to.
Nie, to ja.
Ja przepraszam.
Przepraszam, �e niczego nie zauwa�y�em.
Przepraszam, �e pozwoli�em ma�emu...
�e wpu�ci�e� go do serca? To chcesz powiedzie�.
Oboje mieli�my je z�amane zbyt wiele razy.
Tyle razy, �e boimy si� zn�w otworzy�.
- Phineas! - NCIS.
W�a�nie dosta�em wiadomo��.
Nie pisz�, kiedy jad�. Kogo szukacie?
Phineas? Widzieli�cie go?
- Widzia�a� go? - Phina?
Widzia�a�?
Kupi�am mu bilet. Jecha� do cioci.
Fajny ch�opak, ale ma�o rozmowny.
- Dok�d poszed�? - Kupi� co� do picia.
Zaraz wr�ci.
- I co? - Tylne wyj�cie.
Phineas!
Szuka pan kogo�?
- Ch�opaka z autobusu. - Nie ma go, Gibbs.
By� tutaj. Przed chwil� wyszed�.
- Wyszed�? - Kto� go odebra�.
Odjechali vanem. To chyba by� ojciec.
Kamer� chyba zak�adali, kiedy kr�lowa�o disco.
Musimy mie� twarz albo rejestracj�.
- Mog� spr�bowa�... - Zr�b to, Kasie.
Ach...
Gibbs?
Widzia�e� ju� naszyjnik?
Sahar nosi�a nadajnik.
- Poznajesz? - Nie. Powinienem?
- Kto j� �ledzi�? - Pracuj� nad tym.
Kto� musi mie� drug� po�ow� serca.
Mo�e Phineas?
To by wyja�ni�o jak ta menda znalaz�a go przed tob�...
Przed nami.
Nie pomyli�a� si�.
Chc� wiedzie�, czy ta menda to ojciec Phineasa.
Chod�my do reszty i dajmy Kasie pracowa�.
Dzi�ki, Kasie.
Wszystko b�dzie dobrze, Gibbs. Obiecuj�.
Wi�c jak si� trzymasz?
Wszystko gra?
Przesta� o to pyta�.
Nie.
- Nie? - Nie!
Nie?
Ty, Kasie, Ziva. Wszyscy martwi� si� o mnie.
Tym jak ja si� czuj�.
Zapomnijcie o mnie.
Mo�ecie o to pyta�, kiedy go znajdziemy.
- Rozumiesz? - Hej.
- Wiem, �e jeste� z�y. - W��cz wind�.
Ale nie wy�adowuj si� na innych.
- W��cz j�. - Nie.
Chcemy ci pom�c, a ty nam nie pozwalasz.
Sp�jrz na mnie.
We� g��boki wdech.
No dalej. Wdech...
- I wydech... - Pooddycham potem.
No tak, kiedy go znajdziemy. �api�, a teraz oddychaj.
Zobaczymy.
- Co? - Nic.
Nieprawda. Powiedzia�e� �Zobaczymy�.
To ostatnie co powiedzia�em do Phineasa, Jack.
Wiesz co si� sta�o?
Twoja mama zbli�y�a si� do z�ych ludzi.
Kiedy� zrozumiesz to lepiej.
Wi�c co teraz?
Co si� ze mn� stanie? Gdzie b�d� mieszka�?
Nie martw si� tym.
Musz�.
- Phineas... - Z cioci�?
- Phineas... - Z tat�? Gdzie?
Mog� zosta� z tob�?
Zobaczymy.
Zobaczymy?
Mama tak m�wi�a. To znaczy nie.
Gdybym powiedzia� tak, dalej by tu by�.
Nie mog�e� tego powiedzie�.
Zabi�em jego mam�!
I ostatnia rzecz jakiej potrzebowa�, to obietnica bez pokrycia.
Mo�e.
Na pewno.
Musisz przesta� si� obwinia�.
Hej, chod� tutaj...
No chod�...
Kiedy go znajdziemy.
Znajdziemy.
- Cuda si� zdarzaj�. - Ha. Nie ostatnio.
Chcia�bym, �eby da�a nam co� wi�cej.
Ta kobieta tylko bra�a.
Nie widzia�em Gibbsa w takim stanie od...
Od twojej �mierci.
Tej udawanej.
Zgrywa� dzielnego, ale to go dobi�o.
Jak nas wszystkich.
Chyba b�d� dzisiaj du�o przeprasza�.
Nie po to to m�wi�.
Nawet nie wiesz, jak si� ciesz�, �e �yjesz.
Czeka na ciebie nowe �ycie.
Tylko czy to �ycie mnie zechce?
Czy Tali mnie w og�le pozna?
Co? Oczywi�cie, �e ci� pozna.
Tony nie pozwoli�by jej zapomnie�.
Pisa�am do niego.
Po �mierci Sahar.
Da�am mu zna�, �e s� bezpieczni.
I...
Nie odezwa� si�.
Nie znosz� tego.
Kiedy Breena nie odpisuje,
od razu wyobra�am sobie,
�e zawali� si� na ni� budynek
i nie mo�e dosi�gn�� telefonu...
Co na pewno si� nie wydarzy�o, ale...
O wilku mowa.
To nie od Breeny. To Torres.
Czeka na raport.
Wci�� szuka tego vana.
Bardzo si� przej��.
Nie dziwi mnie to.
Nick rozbi� szajk� handluj�c� dzie�mi.
Lata temu, kiedy by� tajniakiem.
Ale...
To zostawilo sw�j �lad.
To du�o wyja�nia.
Nie lubi o tym rozmawia�.
Co?
Wszyscy wci�� ci si� zwierzaj�.
Chyba nie jestem w tym dobry, bo w�a�nie wygada�em.
Nikomu nie powiem.
Bo ty, Jimmy, jeste� �wietnym i lojalnym powiernikiem.
Wspania�ym przyjacielem.
To kiepski moment.
My te� ju� nie wytrzymujemy, Gibbs.
Ojciec Phineasa musi �y� w bunkrze.
A walka o opiek�?
To pewnie wym�wki do szukania Zivy i innych rzeczy.
A ciocia Phineasa z Filadelfii?
- Wspomina� te� wujka. - �adnej �yj�cej cioci.
- Ale poszukam wujka. - Musi co� by�.
Witaj z powrotem, Gibbs.
Trzymasz si�?
Co� nowego z Damaszku, Leonie?
Dlatego przyszed�em.
M�j kontakt znalaz� pracownika ambasady, kt�ry co� wie.
Jack, Gibbs, do MTACu.
Najpierw musz� si� upewni�, �e Sahar nie �yje.
Mo�emy wys�a� wam zdj�cia.
Z ni� nie ma �art�w, prosz� pana.
Wiemy. Sk�d pan j� zna?
Pracowa�em kiedy� w obozie jenieckim. Obserwowa�em j�.
Wi�c wie pan, �e urodzi�a dziecko.
Wiadomo kto jest ojcem?
Ahmet, dow�dca stra�nik�w.
Mieli romans nim zasz�a w ci���.
My�la�a, �e urodzenie Fahima da jej przywileje.
Ale Fahim zosta� wys�any do sieroci�ca, prawda?
Tak, wiecie o tym?
Tak, to j� musia�o zabole�.
Tak bardzo, �e podczas ucieczki
wbi�a Ahmetowi n� w serce.
- Kilka razy. - A dziecko?
Znam tylko plotki.
Misjonarze zabrali z sieroci�c�w wiele dzieci po wybuchu wojny.
Fahim mia� trafi� do rodziny zast�pczej w USA.
Tak odnalaz�a go Sahar.
Fahim sta� si� Phineasem, a ta ciocia go adoptowa�a.
Mam znajomych w agencji adopcyjnej.
- Mo�e co� znajd�. - Id�.
Sk�d pan zna te plotki?
Chyba powiedzia�em ju� za du�o.
Kogo si� pan boi?
Ahmet ma brata.
To libijski gangster, Hassan Sayegh.
Wiele lat temu wyznaczy� nagrod�.
Milion dolar�w za g�ow� Sahar i odzyskanie siostrze�ca.
Je�li to on zabi� Sahar, mo�e te� mie� ch�opca.
Hej, McGee?
Musisz kogo� poszuka�.
Okej, s�ucham.
Imi� to Hassan.
A nazwisko to Sayegh.
Hassan Sayegh.
Libijski gangster?
Ziva, cze��. Znasz go?
Nie osobi�cie. Ale to z�y cz�owiek.
Co z nim, Gibbs?
M�g� porwa� Phineasa.
Mam!
Nagranie z dworca. Nie odczyta�am rejestracj�.
Ale zidentyfikowa�am tego faceta.
Victor z klubu?
Ziva, jedziemy.
- Ja te� jad�, Gibbs. - Nie, zostajesz.
Wy�lij zdj�cie Victora do Stra�y Ochrony Lotnisk.
McGee, niech Torres jedzie do klubu.
Jasne.
Dlaczego ci� nie zabra�?
Bo Gibbs wie, �e zabi�abym Victora.
Spr�bujmy jeszcze raz, Joe.
Gdzie jest Victor?!
Pu�� go.
Co ty masz do mojej szyi?
Gdzie jest Victor?
Nie wiem, przysi�gam.
Tutaj nikt nic nie wie.
Victor za ma�o mi za to p�aci.
Mo�e by� gorzej.
Victor k�ama�.
- Ci�gle k�amie. - Zna ch�opaka?
Tak.
Zna ch�opaka.
Zawsze podlizywa� si� Sahar, dawa� jej prezenty.
Chcia� si� do nich zbli�y�.
Naszyjnik te�?
- Naszyjnik? - By� nadajnikiem.
- Da� jej go? - Poj�cia nie mam.
Ale ci�gle sprawdza� co� w telefonie.
- Kiedy nie rozmawia�. - Z kim?
Nie wiem, ale...
Sporo dzwoni�, kiedy ju� poszli�cie.
- Kiedy wyszed�? - Kilka godzin temu.
Gapi� si� w telefon i chrzani� g�upoty.
- G�upoty? - Jaki to b�dzie bogaty.
Kaza� zaj�� si� klubem, a on wr�ci z milionem.
Ile oferowa� libijski gangster?
Milion.
Gangster?
Mo�e mie� ju� Phineasa.
Nie wierz�, �e �ga� w �ywe oczy.
Ca�y czas.
Kiedy us�ysza� o Sahar, od razu zadzwoni� do Hassana.
Szefie.
Nie znale�li�my dzisiaj �adnych lot�w na Bliski Wsch�d.
Ale i tak dali�my zna� wszystkim lotniskom.
Okej, McGee. Dzi�ki.
S�ysza�a�?
Co?
Tak.
Przepraszam, zamy�li�am si�.
O czym my�la�a�?
O wielu rzeczach, ale...
G��wnie o tym jak...
Wszystko zatoczy�o ko�o.
Zabi�am Ariego, �eby ci� uratowa�.
Ty zabi�e� Sahar, �eby uratowa� mnie.
Ci�ko uwierzy�, �e...
To ju� koniec.
Ze kiedy znajdziemy tego ch�opca...
B�d�...
Wolna.
Hmm. Czy�by?
Nie zachowujesz si� tak.
- By�am ostatnio zaj�ta... - Chodzi o co� innego.
Przez ostatnie lata, twoim jedynym celem by� powr�t do rodziny.
Od�o�y�a� to dla mnie?
C�...
Dobrze wiesz, �e nie potrzebuj� pomocy.
Dobra, masz mnie, Gibbs.
Jest inny pow�d.
I nie wiem co robi�.
Sp�dzi�am lata...
Na ogl�daniu si� przez rami�.
Tak jakbym by�a weterank�.
Teraz chc� wr�ci� do normalno�ci.
Jako matka...
Jako partnerka...
Ale czy mog�?
- Jasne, �e mo�esz. - Nie jestem pewna.
Ataki l�ku nie znikn�y ze �mierci� Sahar.
Co je�li...
Przesz�am zbyt wiele?
Co je�li nie umiem by� taka jak kiedy�?
DiNozzo wie, �e wracasz, prawda?
To kolejny problem. Tak, dzwoni�am do niego.
Zostawi�am mu wiadomo��.
Ale...
Na razie si� nie odezwa�.
- Co jest? - O m�j Bo�e...
O Bo�e, to...
To Tali.
To Tali...
Popatrz.
- �a�. - Jest ju� taka...
Taka du�a i �liczna.
Widocznie Tony wola� dla bezpiecze�stwa jeszcze poczeka�.
Kocham ci�, ima. T�sknimy za tob�.
Ja te� ci� kocham...
Ziva?
Sp�jrz na mnie.
Tak?
Jeste� gotowa.
Tak, McGee?
Szefie, kto� zam�wi� dwa bilety
do Kairu z przesiadk� w Montrealu.
Kto�?
Wed�ug paszport�w to ojciec z synem,
ale zap�acono kart� Victora.
Odlatuj� z Oakton za p� godziny.
Powiadomcie stra�nik�w.
- Jeste�my niedaleko. - Spotkamy si� na miejscu.
Tak?
Dzi�ki za szybk� odpowied�.
- Jack, jedziemy. - Idziesz?
Nie mog�, musz� co� za�atwi�.
Jed�cie, dorwijcie go.
Dzwoni�, poniewa�...
Dok�d mnie zabierasz?
Na super przygod�, ma�y.
Podzi�kujesz mi, wujek wprowadzi ci� do biznesu.
- Wujek mieszka w Filadelfii. - M�wi� o tym prawdziwym, Hassanie.
Spotkamy si� w Kairze i zabierze ci� do Libii.
Nie chc� jecha� do Libii!
Hej, kolego...
Co ci m�wi�em wcze�niej?
Zrobisz co� g�upiego, to ci� zabij�.
Rozumiesz, ma�y?
Przepraszam.
- Szybko przyjecha�e�. - Gdzie oni s�?
Kt�r�dy do odprawy mi�dzynarodowej?
D�ugo b�dzie pan w Kairze z synem, panie...
Halabi?
Halabi, zgadza si�. Kilka tygodni.
By�e� ju� w Kairze?
Jest nie�mia�y.
Uczy�em go nie rozmawia� z nieznajomymi.
Mhm.
Dobrze.
Przejd�my przez bramk�.
�mia�o, kolego.
- Prosz� tu zosta�. - Przepraszam.
Zdejmij plecak.
�mia�o.
Wr��.
Masz co� w kieszeniach?
Drobne? Mo�e pasek?
Czujnik.
A to co, do cholery?
Jak to, tato?
Chcia�e�, �ebym go potrzyma�.
- NCIS. - Wej�cie na lot do Motrealu?
Przepu��cie j�, szukamy ojca z synem.
- Phineas! - Jethro Gibbs!
Mam ci�.
Zgnieciesz mnie.
Nic ci nie jest?
Jeste� ca�y?
- Zrobi� ci co�? - Pr�bowa�.
- Ale go powstrzyma�em. - Jak?
Zasada 9. Zawsze no� ze sob� n�.
Tak jak mnie uczy�e�.
Przegi��e�, Victor.
�apy przy sobie. M�j prawnik tu jedzie.
- To prawda? - Nie, nigdzie nie dzwoni�.
- Znowu k�amiesz? - Id� do diab�a.
- Co to? - Dla pani szefa.
- �eby m�g� mnie znale��. - Po co?
- Za to. - Hej, hej, nie, nie, nie...
Nie jest tego warty.
Tak, Jab�uszko na ratunek.
A zreszt�...
Po prostu by�em z�y, Jethro Gibbs.
Ba�em si�.
Nie wiedzia�em co robi� ani dok�d i��.
Wiem.
Wszyscy tak czasem mamy.
Mia�e� do tego pow�d.
Nie powinienem o to prosi�.
No wiesz, o mieszkanie z tob�.
Wiele przeszli�my, Phin.
Nie chc� sk�ada� obietnic, kt�rych mog� nie dotrzyma�.
�wietnie sobie sam poradzi�e�.
Rower, autobus, Filadelfia.
Twoja ciocia wci�� tam mieszka?
Mia�em tak� nadziej�.
Mieszka�em z cioci� Micki i wujkiem Georgem od kiedy pami�tam.
A potem mnie ju� nie chcieli.
Zaraz, zaraz.
Kto ci to powiedzia�?
Mama.
Hej, Phin?
Mo�e powiedzia�a to, �eby� za nimi a� tak nie t�skni�.
Nie zadzia�a�o.
My�la�em o nich zawsze kiedy mama
si� denerwowa�a albo wyje�d�a�a.
My�la�em, �e je�li powiem co si�
sta�o i obiecam, �e b�d� grzeczny...
To mo�e pozwol� mi zosta�.
My�l�, �e pozwol�.
Ciocia Micki?
- Phineas, skarbie. - Jeste�.
Jak si� czujesz?
Nic ci nie jest?
Nawet nie wiesz, jak za tob� t�sknili�my.
Ale mama m�wi�a...
Myli�a si�, kochanie.
Ka�dego dnia modlili�my si� o t� chwil�.
Ale uros�e�.
Ty te�, wujku George.
Jak to zrobi�a�?
Cuda si� zdarzaj�.
Tatu� ka�e ci przyjecha�, wujku Tim.
Chcia�abym pobawi� si� z moimi kuzynami.
- Fajna ta ma�a. - Fajna? Jest przes�odka.
Delilah nie by�a jeszcze w Pary�u.
Ja by�am, je�li potrzebujecie pomocy z bli�niakami.
Tak tylko m�wi�.
Gibbs ci�gle ci� chwali, Jack Sloane.
Ale to co zrobi�a� dzisiaj...
Dzi�ki takim chwilom znosimy te trudne.
Pi�knie powiedziane.
Dzi�kuj�, �e troszczysz si� o jego sercem.
Ach.
Dbamy o siebie.
A ty zatroszcz si� o swoje.
Dzi�kuje za szybkie zorganizowanie lotu, Dyrektorze.
Prosz� przekaza� Ducky'emu, �e zadzwoni� kiedy si� zadomowi�.
Tak zrobi�.
Le� bezpiecznie, Agentko David.
Stare nawyki. Zivo.
- Uwa�aj na siebie. - Pan te�.
Chod�my, karoca czeka.
Podw�zka na lotnisko? To w�a�nie prawdziwy przyjaciel.
Ja prowadz�.
Bonne chance, l�gende.
Ach, tres genti, mon amie Kasie.
Merci, chyba.
Agencie Torres, prosz� tu podej��.
Je�li moje dziecko, nie daj Bo�e,
kiedy� zaginie, to ty masz go szuka�.
Dzi�ki.
�a�uj�, �e nie urz�dzili�my rewan�u.
Te� mia�am na niego nadziej�.
W ko�cu pozwoli�e� mi wygra�.
Aha!
M�wi�em wam?
Pozwoli�em jej wygra�.
Musia�a� mu przypomina�?
Powiedz jej w ko�cu, cykorze.
Przeka� Tony'emu, �e te� czekam na filmik.
Na pewno go wy�le.
Agentko Bishop.
Je�li mog�...
Nie wesz�a� w moje buty, wyros�a� z nich.
Odette...
Poczeka a� b�dziesz gotowa.
- U�cisk d�oni? - Mhm.
Ach.
Ciebie b�dzie mi brak najbardziej, Strachu na Wr�ble.
�Czarnoksi�nik z Krainy Oz�. Tony b�dzie dumny.
Do zobaczenia.
Ju� nied�ugo, Dorotko.
Mhm.
Chod�my, bo si� sp�nimy.
Jeste�. My�la�em, �e si� sp�ni�em.
Wiem, �e nie znosisz po�egna�.
Z Phineasem wszystko dobrze?
Tak.
Nic mu nie b�dzie.
Nie wiem co powiedzie�.
A co tu m�wi�?
Jeste� gotowa.
Jestem.
B�d� za tob� t�skni�.
Nie ka� nam znowu ci� szuka�.
.:: Napisy24.pl - Wprost od t�umaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.