All language subtitles for Kulej_Dwie_strony_medalu_2024_720p_WEB-DL_AAC_YIFY_30NAMA

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian Download
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Jeszcze raz, jeszcze raz. Niech żyje, żyje nam.

Niech żyje nam. Już, już.

Brawo!

Dajcie spokój.

Już.

Pierwszy raz zobaczyłem go na Mistrzostwach Juniorów w Częstochowie.

Ten chuderlak miał w sobie to coś.

W jego oczach i postawie nie było lęku.

Kibice śmiali się z jego trupie i szylwetki, ale tego dnia to właśnie on

swój pierwszy tytuł juniorski.

Obserwowałem go jak w za dużych portkach z pucharkiem w ręku dumnie kroczy do

domu. Mieszkał z mamą na obrzeżach miasta, czyli bardzo biednie, więc

dorabiał wyławiając z glinianki poniemiecki złom.

Jego determinacja i wola przetrwania sprawiły, że od czasu nurkowania,

Nieświadomie wypracował sobie wydolność płuc i kondycję.

Pierwszą fangę w nocy zafundował mu gruby Henio, herzt lokalnej bandy, który

notorycznie bił i okradał z wyłowionych skarbów.

Upokarzany Jurek nie dał jednak za wygrana. Z radzieckiego podręcznika do

wyuczył się jednego ciosu. Był to prawy prosty, którym nokautując, grubego Henia

zatriumfował przy całej szkole i tym samym odkrył swoje bokserskie powołanie.

Był szybki, pracowity, ambitny i niecierpliwy. Gdy tylko nadarzyła się

przyniosłem go do Milicyjnej Gwardii Warszawa.

Szkoły jednak nie polubił. Do gustu przypadli mu za to warszawscy ulicznicy,

wódka i panienki.

Mięśnie nog wyrabiał tańcząc po nocach, a za dnia ciężko trenował.

Był nie do zajechania.

Wygrywał. Wygrywał wszystko.

Podnieje klubowe Mistrzostwa Polski i Europy.

W końcu zapewnił sobie miejsce w kadrze olimpijskiej.

Do tej pory Jurek w Tokio wygrał wszystkie swoje pojedynki. Wczoraj

urodziny. A przed nim najważniejszy dzień w życiu sportowca.

Walka o olimpijskie złoto.

Jurek, jak się czujesz przed walką?

Dobrze, dobrze.

Tylko po tym ganiczyku mam takie głzy, że się nawet udrzesać nie idzie. I tak

sobie pomyślałem.

Mamy to srebro, a to jednak wielka rzecz.

Jurek!

Dziewięć minut dzieli cię od złota.

Chcesz je zdobyć?

Zrobisz dokładnie to, co ci powiem. No to jaki plan?

Nie boksujemy.

Wszyscy spodziewają się zaciętej i krwawej walki. Chcą zobaczyć

kuleja i broniącego się prołowa.

Na takich scenariuszach przygotowani Rosjanie.

A skoro tak, to ty... Będziesz po prostu czekał.

Będziesz czekał i robił wszystko, czego się nauczyłeś przez ostatnie osiem lat

poza atakowaniem i zadawaniem ciosów.

Najtrudniej będzie Ci poskromić Twój temperament.

Jurek, musisz wytrzymać, zapanować nad emocjami.

Kończy się pierwsza runda, proszę Państwa. Nie wygląda to dobrze dla

zawodnika. Daje się wyczuć wyraźne poddenerwowanie w polskiej drużynie.

Frołów będzie musiał zaatakować.

Daj mu się zbliżyć.

Gdy już się zbliży, ty powtórzysz kontrę. Nic więcej.

Trzeba go zmęczyć. Jeszcze go gubi.

Nie zmieścić, że jesteś bez formy.

Przekonaj go, że zwycięstwo ma już w kieszeni.

Dzień dobry.

I zaczęła się trzecia ruchta, proszę Państwa.

Wychodzą na siebie zawodnicy. No to co będzie? Ta trzecia ruchta będzie

tak samo jak dwie poprzednie. Z tego nie wiemy.

Spodarz go od środka, Felic.

Spalę go się chłopów.

Ja naciągam proces.

Na razie, proszę Państwa, obaj zawodnicy przyjeżdżają.

Nie!

Nie!

Proszę państwa za chwilę dowiemy się kto jest zwycięzcą

tego pojedynku. Posłuchajcie.

Tak jest, proszę Państwa. Ręka Jerzego Kuleja w ręku Jerzego Kuleja to znaczy,

że złoto jest dla Polski. Mistrzem Olimpijskim zostaje Jerzy Kulej.

dla grudyny seksywnej. Proszę Państwa, zawsze skromny Jurek wyjedzie do Polski

złoto.

I wróżający moment, proszę Państwa. Jerzy Kulej na najwyższym stopniu

Mistrz Olimpijski złoty medal centruje na tyje Jerzego Kuleja.

Długa podróż z Tokio przez Władywostok i Moskwę do Warszawy dobiega powoli

końca. Można śmiało powiedzieć, że znajdujemy się w złotej erze polskiego

Wracamy z Tokio z siedmioma medalami. Wśród nich trzy złote. W klasyfikacji

medalowej deptaliśmy po piętach w drużynie radzieckiej.

A w ringu nie raz pokazaliśmy wyższość. Oto i oni.

Srebrny medalista Artur Olek, kategoria murza.

Pierwszy mucha w kraju. A obok Tadeusz Walasek. Kategoria średnia. Tokio

wywalczył medal brązowy. Dalej. Wyszek Pietrzykowski. Praca z brązem. Ringu

dżentelmen. Lider drużyny. A tu już mistrzowie olimpijscy. Józek Grudzień.

Kategoria lekka. Trzy prawe sierpy na szczękę Baranikowa i złoty medal

olimpijski w Tokio.

Marian Kacprzyk. Kategoria półśrednia. Podczas finału pękła mu kość. Jest także

ojciec w trójce. Zenerski geniusz. niepodważalny autorytet, głowca

pa. Tam.

Nie, nie, nie.

Spadniemy. A co ty się tak przejmujesz?

Twój samolot?

Oto i on. To jego wygrana rozgrzała nasze serca najmocniej.

Panie Jurku, w trzech kolejnych finałach pobiliście razieckich bokserów.

Jak się pan czuje w roli mistrza olimpijskiego?

A jak to jak? Jak młody bok się czuje.

Proszę, o.

O.

Przepraszam.

W imieniu zrzeszenia studentów Polski witam medalistów olimpijskich w naszym

kraju. Bardzo dziękujemy. Piękne kwiaty.

To dla Pani.

I wy?

Bo najważniejsze w życiu są pograty. Co nie tak? Alec nawet się dał.

Jurek, oto go na zebrą. Jureczku, witamy w stolicach.

Ale zresztą, no wstęp od tego ludzkiego normalnie zapuścić, normalnie zapuścić.

Już, Jurunia.

Chylę się. Wszystko będzie tylko na bądź.

Dalej padajcie, proszę, znowu, znowu.

A oto i ona.

Chyba smiało można powiedzieć, najszczęśliwsza Polka w kraju. Chodźcie,

kochaniuczki, do zweru.

Opa!

Jeszcze kwiaty.

A!

Kwiaty, szanowno, tu zeszka wręczyta. Ale panowie, dokąd?

Ha, ha!

W kierunku życia!

Nie będzie socjalistyczna młodzień do ptatu wdzierać. I takich ładnych nóżek.

Jakie to uczucie, wyczoną mistrzoli pustiego.

Kto się mam widzieć, a nawet nie wiem gdzie on się podziął, że tam... Stój

stój pan, stój pan. Co raz mam panią bardzo, co raz ja przepraszam.

Dwa... cztery...

Ty trzy.

Tak. Bam, bam, bam, bam. Aaa!

Jaki ciężki!

Jaki ciężki! Grubiutki taki! Kuleje nie głodują.

Kuleje boksują teraz.

Ooo! Jest medal!

O! To tata dostał.

Nie dostał, tylko bardzo dzielnie wyboksował.

Złoty.

Ale ja się tęskniłem za tą łóżeczkę.

A za czymś jeszcze tęskniłeś?

No tęskniłem, tęskniłem. A za czym?

Jak byłem w Tokio, to najbardziej tęskniłem za...

Jelodywibamusi? Co? O ty świnio!

Szybko! Szybko!

Szybko! Szybko! Szybko! Szybko! Szybko!

Szybko!

Szybko!

Powiadaj coś o tej Japonii, no.

No to jest, mamusia, w ogóle inny świat, no.

Sama technologia, ludzie są mili, kłaniają się.

Jak to dobrze, że wróciłeś. Sąsiedzi o ciebie pytali. Ludzie na ulicy i w

sklepie. Musiałam opowiadać, co stamtąd pisałeś.

Napisał. A bo mamusia to wszystkie listy od ciebie przeczytała, nawet te, wiesz,

które. A czego się czuł wstydzić? Mężczyzna zdrowy, wypuszczony w dalekiej

Japonii. Do nic dziwnego, że pisze. Mamo!

Mamo!

Chwila.

A kto tu podgląda?

Wiesz, ja prezenty przywiozłem.

Wiesz, mamusia, też idź.

Takie. To też taka japońska wódka. Jakiś mamusia się rozgrzeje, tym takie.

Japoński wiatr.

Hej, cza.

Daj stópkę.

No nie.

Jak ulał mamusia?

Pierwszy sekretarz Władysław Gomułka powitał złotych medalistów powracających

Tokio.

Towarzystę i obywatel. Rok 64 to rok dwudziestolecia Polski

Ludowej. To także rok walki z kombinatorami, spekulantami,

kosmopolitami. Ale jest też to rok, w którym nie zawiedli nas olimpijczycy.

Pokonali długą drogę. I przede wszystkim udowodnili słuszność drogi,

którą wspólnie podążamy.

Dobry wieczór. W imieniu drużyny bokserskiej chciałbym serdecznie

naszej władzy sportowej oraz kierownictwu za tak miłe przyjęcie i

chciałbym również od siebie i od drużyny

Obiecać, że uda nam się wyboksować medale za cztery lata na Olimpiadzie w

Meksyku. Dziękuję.

Muszę powiedzieć, że jestem zazdrosny.

Naród kocha bardziej boks niż partię.

Na szczęście gramy w jednej drużynie.

Gratuluję.

O, wielki sukces. Wielka klasa.

W imieniu partii oto formularz.

Proszę się na spokojnie zastanowić i dostarczyć w urzędzie do... A to ja już

zastanowiłem. To pan może zapisać tam Mercedes model 190D Lux.

A jeżeli chodzi o kolor, to może być złoty.

Co o niczym mówili? A prezenty rozdawali. Ale posiąłeś lodówkę.

Lepiej.

Zobaczcie. Pierwsza runda.

Staję. Ja to myślałem, że to się nie uda w ogóle.

Ale staję.

Ten sędzia krzyczy.

Boks, boks, tylko słyszę boks. Koniec pierwszej rundy. Wracam.

Ja lecę.

Ja to nie wytrzymam. Ja muszę poktować.

Trader nic.

Ja to ja wracam. Kicać.

Druga runda i dalej kicam. Dwa, trzy.

A frałów idzie na mnie, wali wszystkim, co ma. A ja tylko tak.

Unik, unik, taki szybki, unik. I kicam dalej. I gąk.

A ja wracam.

No i cię leżę.

Ruszasz na mój znak.

No ja, no tak.

I cię ronda. Wracam kicać.

A mówią, że bok to najbardziej samotny sport na świecie.

Poczęstuje się pani?

Dziękuję, nie palę.

Ja bym o to ruszał.

Ale prołow też rusza.

Pani mąż świetnie się odnajduje wśród najważniejszych osób w kraju.

Ma w sobie tu coś.

Trudno mu się oprzeć. W ringu wojownik.

Poza ringiem dusza towarzystwa.

Taki nasz Belmondo.

Życie takim amantem to chyba musi być życie w kinie.

W ustach pustynia. Dobrze, tak na poważnie, to jak pani się odnajduje w

małżonki Michała Lipickiego?

W pewnym momencie go tak tu, o!

Arresta! Cieszy się, że spełnia swoje marzenia.

No ale to chyba pani marzenia również, prawda?

A jaka jest pana rola w takim razie?

Chęta.

Boże.

Przepraszam. Do zobaczenia.

Zatnijmy.

Wygram.

Wszystko wygram.

Przecież ty już wszystko wygrałeś.

Ale ja muszę wygrać drugi raz.

Żaden polski bokser nie wygrał dwukrotnie olimpiady.

Obiecałeś przecież, że jeśli wygrasz Tokio, to już... Ale... cztery lata.

No właśnie, Jurek Pawłowicz. Tary cholerne lata.

Zajmij się tą swoją olimpiadą, a ja się zajmę rozwodem.

Co ty mówisz? Chodź.

No, teraz wstanę i pójdę po rozwód.

Przecież nikt ci w nocy rozwodu nie da.

To poczekam.

Zaraz na Ciebie cztery lata czekasz, to poczekam w nocy na urzędnika.

Ja Ci dam w nocy urzędnika w kocie. Co ty sobie, Jurek, myślisz? Że ja będę na

Ciebie całe życie czekała?

Albo, że Ci syna będę wychowywała w tym mieszkaniu z tymi medalami i Twoją

ścipską mamusią?

To się musi zmienić.

Hejcia, hejcia.

Zajęte. Wiem, że zajęte.

To też się musi zmienić.

Co Ty wyprawiasz? Zmierz do pokoju.

Nie.

Mama!

Dzień dobry, Panie Jurce. Gratuluję Ci tego Tokio. Tak, Tokio, Tokio i potokę.

Chodź, Waldusiu, chodź na katalog wizję.

Gratulacje! Aleś temu ryskiemu przyłożę!

Panie Jurce, proszę, bo ja też muszę na trening i Waldusia, co w tych kolach.

Dziękuję. Dziękuję, chodź, Celenka.

Porozmawiamy. Gratulacje, Jurku, gratulacje. Po następny medal!

Po następny! Pasi!

Pasi! Pasi! Pasi! Pasi! Pasi!

Kurecku! Nowy szef gwardii chcę powiedzieć.

Siedzę na górze. Tak, tak, tak. Idź do niego.

Wejdź.

Idę.

Wejdź.

A czy ja pana gdzieś przypadkiem nie... Głównik Sikorski. Jeżdżę kolej.

Jesteście żywą legendą Gwardii Warszawa.

Najlepiej boksujący milicjant w Europie, a w ostatnim czasie najlepszy na całym

świecie. No, nie potwierdzę.

Wrodzona skromność.

Zdecydowanie na okładkach gazet.

Pierwszy sekretarz ściska wam dłoń.

Zgadza się.

A wiecie, jak mówią o was Rosjanie?

Pół bokser, pół tenzior.

Przynieśliście swoją milicjenną legitymację?

W szatni mam.

To przynieście ją. W szatni.

Teraz? A kiedy?

Ej, Miciu!

Nie poznałeś tego nowego dyrektora? Nie, jeszcze nie na to.

Co pan robisz? Na mocy zarządzenia MSW zostaliście natychmiastowo awansowani do

rangi podporucznika milicji obywatelskiej.

Dostaniecie też swój pluton. Pluton? Nie ma oficera milicji obywatelskiej bez

odpowiedzialności.

Macie kulej potężnego i wymagającego patrona.

Socjalistyczne państwo polskie. I ten patron wymaga od was jednego. Czego?

Wyciek. Subordynacji.

Jako oficermi linii musicie świetlić przykładem. Ja tutaj przyszedłem, bo...

Zostaliście tu wezwani.

Następny wyjazd z kadrą Stama macie do Irlandii.

Będziecie tam się widzieć z mistrzem Irlandii, który po walce przechodzi na

zawodowstwo. Chcielibyśmy udowodnić wyższość boksu amatorskiego nad boksem

zawodowym. Chcielibyśmy, żebyście wygrali tę walkę dla naszej ojczyzny i

żebyście do tej ojczyzny wrócili.

Nie słyszę, nie rozumiem?

Tak.

Bardzo się cieszę z tej odpowiedzi. Możecie wracać na halę.

Jeszcze jedno.

Tak mi się przypomniało.

Czarny totek.

Mówi wam to kto?

Teraz.

Chłopaki, Jurek idzie.

Jury! A jaki strafunek sprawił, że się nasz globtrotter tu pojawił?

Jaki eleganci.

Cóż to się takiego wydarzyło, że między Tokią a Dublinem znalazłeś 11 cal? No,

no, no, no.

Zobaczcie sobie.

Nowy szef gwardii, pułkownik Sikorski, mówi mi tak.

Czarny totek.

Mówi wam to coś?

Nic? No nie.

Ale coś mnie tak podkusiło, żeby...

Nie wiem. Was zapytać.

No jednak sobie przyszedłem.

Dobry. O, dzień dobry, panie Jurek. No ładnie, ładnie, ładnie. Jurek, wiesz jak

jest. U nas płótno w kieszeni.

Jak pojawia się mały zakładzik, no to nie mówimy, nie no.

Nie mówimy.

No popatrz, u nas cisza, spokój.

Nic się nie dzieje.

No to to.

Jak już wszystko zatyliliśmy, to... To z

przyjemnością.

Dwa, jeden.

Takie!

No i pięknie. Opa!

Pięcia trzeba robić, zachowywać pamiątki, bo tak to człowiek zostaje

takim, no... Jureczku, to takie ci kipi, alkohol na wyparuje. To co mi ten

dzieciak dał, mój Boże.

Takie nasze.

No już dziękuję.

Na niego złamanego grosza nie pytali. Na ostatnim groszu go wychowałam. Taka

dzielnica w Częstochowie. Po wojnie tam nic nie było. Tam mieszkaliśmy.

Na zupę nam było tylko. Taki chudy.

Jedyne zdjęcie z ojca.

Całą wojnę w lesie przeżył. Ja to Jureczku tak degustacyjnie.

Japońcom nie ufam. A musia powie jak było.

Nie pomagał.

Ja to bym was nigdy nie zostawił. Ja to was nie zostawię nigdy.

Za te eksperymenty chyba, co? Nie zawsze mówisz po japońsku.

I co?

Takie.

Ojej. Ciepła wódka. Ale słuchajcie, co kraj to obyczaj.

Już, Jureczku, popij to. Ależ tajemnic.

Aleczku.

Proszę bardzo.

Zdrowie mamusi.

Za to, że jednak no mistrzowi olimpijskiemu nie pozwoliła za młodu

głodu. Zdrowie mamusi. Moja mamusie.

Moja kochana mamusie.

Niemcy akurat rozstrzelali.

Zdrowie wszystkich mamu. Tych obecnych i tych nieobecnych. Zdrowie. Siup w ten

kupiciu.

Zdrowie.

A co ty tam takiego studiujesz? Nauki społeczne.

Ja niestety nie miałam okazji pójść na studia.

Jak ty, chłopak bez matury, dojrzałeś taką piękną studentkę. Bez matury, ale

student. A co ty niby studiujesz?

Architekturę, proszę pani.

Chodzę po mieście, budynki oglądam. A co mają nauki społeczne do boksu?

Wybrali mnie do tej delegacji, bo miałam dobre wyniki w nauce, chociaż ten

kierunek to nie jest moja bajka. Jaka bajka?

Bo zupka wam się nie domyka.

No nie domyka się, nie domyka się.

Bart tam jest?

Można lać.

Mówiłam, że pięściarstwo to jest taki brzydki sport.

No bałam się go.

W ogóle głupio wyszło, bo uczenia wybrała mnie do podania kwiatów, a potem

mnie porwał i tu zaprosił. Przejmuj się. Takim zabawnym, takim czupryną. Z

Mariankiem przecież walczyłem. My to po 16 lat wtedy mieliśmy.

To by tak normalnie, po prostu.

To była piękna rywalizacja. No ale kto wtedy leżał?

A, i tam na jedno kolano? No, no, no, na jedno kolano, ale leżał. No?

A kto to?

135 bar i nigdy nie leżał. Teraz na jedno kolano, no w końcu.

A grube Henio?

O, ty niewdzięczny.

Przechwileczkę, ale to nie było w ringu, to co?

No to nie, no to nie.

Dobrze mamusiu, że nie było w ringu, to się nie ryka, nie było, nie wydarzyło.

Dokładnie mamusiu. No to ja.

Ale moja niewdzięcznica teraz będzie upalowana.

Pani Renko, nie pozostawiono nam wyboru. Dobra

granta,

to jest dobra granta.

Co to jest?

To za Tokio. Milicjantowi łapówkę?

Za Tokio.

Wszystkie pińwa, primasol, a za wino wpadło po dłonie. Gagan obstawiał, aż

kłócił.

Jurek! Twoja dola! Juruś!

Mistrzowi Olimpijskiemu nie wypada. No nie wypada.

Jureczku, medalami olimpijskimi rodzinę nie nakarmi.

Według cennika olimpijskiego Jerzy Kunaj wyboksował 30 lat.

Wiesz, wiesz, nie stękaj.

Flota bez gipsu zarobiona. Czyste sportowe emocje. Już.

Już. Do zobaczenia. Do jutra. Już.

Na mecz towarzyski w Irlandii Jurek pojechał niesiony falą swoich

sukcesów. W pozoru prostych strategicznych do rozegrania pojedynek

z przechodzącym na zawodostwo Irlandczykiem postanowił zamienić

Pewność w sobie przysłaniała mu rzeczywistość i dawała poczucie

Oślepiony tym swój złotych blaskiem był nie do zatrzymania.

Wygrał. Ale tego dnia zrozumiałem, że straciłem nad nim kontrolę.

Wygrał, Jurek!

Wygrał. To

ja.

Jurek.

Chodź ze mną.

Mam ten znaczek.

Ile to pali?

Dużo.

Mercedes, niezłe czasko.

Czy pan da się przyjechać?

Kiedyś dam. Już, sią.

Cześć. Cześć, szufla.

Zmykać, już, zmykać, zmykać, zmykać, zmykać.

Dlaczego złoty?

No, Helenka, jaki mam być? No zielony jak ruski czołg.

A ty głupi jesteś. Chodź, chodź, chodź, chodź.

Przejdziemy się.

I co, chęcia?

Chcesz?

Co? Jak chcesz, to ja cię nauczę prowadzić dodatku.

Będziesz mogła potem jeździć, gdzie tylko chcesz.

Tema się nauczę, dziękuję.

No dobrze.

Mówiłaś, że chcesz razem.

Wszystko razem.

Jurek, ja nie żartowałam wtedy.

Jeżeli to ma tak wyglądać, że robię tanki za tanki, a ja na zapleczu z

i pieruchami, to ja nie wytrzymam tego dużo.

Ej, czemu?

Dobrze, to ja ci udowodnię, że się mylisz.

Dobry.

Wrócimy. Widzę Kulej.

Panowie, bardzo dziękuję za to spotkanie. Dokończymy później. W

Gratulacje.

Cześć, Jurek. Cześć, cześć. Gratuluję. Dziękuję.

To jest tak.

Ten Irlandczyk, co go jednak znieśli z ringu, no to on jest teraz zawodowcem.

A podobno każdą następną walkę ma mieć płaconą w dolarach.

A Trybuna Ludu napisała, że polski bokser udowodnił coś całemu światu. Tak,

czytałem.

Udowodniłem.

Ale wróciłem jednak walczyć dla naszej gwardii.

No i pytanie, panie pułkowniku, czy to pana zadowala?

Bardzo.

A teraz może przejdźcie do rzeczy, bo widzę, że o coś chodzi.

Ma pan żonę?

Miałem.

To nie wiedziałem.

W każdym razie ja mam, jak pan wie, żonę, syna, mamę. I wszyscy żyjemy na

w tej klitce.

A w takiej Irlandii to przecież mógłbym mieć już i mieszkanie.

Dobra.

Zrobimy tak.

Ja wyjdę naprzeciw waszym problemom mieszkaniowym, a wy... Ubierzesz się

w mundur i pójdziecie przywitać swój pluton.

Pluton! Dwuszeregów frontem do mnie zbiórka!

Boczność! Przedstawiam wam nowego przełożonego Jurka Kuleja. Pocznij!

Dobrze, dobrze, dobrze.

Panowie, jak panowie wiedzą, zawodowo zajmuję się jednak pięciarstwem.

Także nie będziemy się widywali zbyt często.

Panowie milicjanci, jak każdy z was, ja również

zaczynałem od zera i zawsze w swojej karierze kierowałem się jednak sercem.

Dlatego w waszej drodze do zwycięstwa także kierujcie się

tym sercem i stój się w obronie godności drugiego człowieka.

No, możecie, panowie, wrócić do swoich czynności.

Dziękuję.

Elenka! Tak?

A mamusia? A mamusiu pomachamy na pożegnanie.

Ale wyjeżdżać, co? Ale lepiej żył. Ale jak ty prowadzisz.

Tak.

Jedziemy do Brachowa.

KONIEC

No to jak będzie z tym rozwodem?

No bo wiesz.

Na Mistrzostwa Polski to jedziesz bez majtek.

A ja w tym wszystkim nie miałam czasu wybrać.

Jedź, ja... Ty jesteś moje Mistrzostwo Polski.

Halo, witamy Pani. Mistrzostwa Polski w Krakowie to ostatni sprawdzian przed

powołaniem na zgrupowanie.

W razie porażki w tych zawodach Jurek musiałby ustąpić, a pretendentem na jego

miejsce w kadrze okazał się zwycięzca wyższej kategorii wagowej Sylwester

Kaczyński. Jak pan się czuje po walce? Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa.

Mimo, że nie jest to do końca moja kategoria wagowa, ale na drodze do kadry

Sztama stoi mi Jurek Kulej, który za chwilę tam będzie miał swoją walkę.

Jurek miał głowę wszędzie, tylko nie na ringu.

Od Irlandy na sali treningowej nie spędził ani minuty.

A Bielecki tanio skóry nie zamierzał sprzedać.

Wygrana w tym pojedynku była dla Jurka przepustką na zgrupowanie.

A dla mnie oznaczała, że muszę znaleźć jakiś sposób, żeby nad nim zapanować.

Nie poznaje mnie pani?

Poznaje.

Tylko Jurka nie ma. Jest na mistrzostwach w Krakowie.

A ja właśnie pomyślałem, że zajrzę, zobaczę, czy wszystko w porządku.

Jak się państwo urządzili.

Nie ogląda pani walki?

Mąż nie podłączył telewizora.

Śpieszył się. Jeżeli pani mnie wpuści, to może zdążymy.

Jasny, przestronny salon.

Taki widok.

Telefon.

Najwyższy dostępny standard.

Można?

Dziecięcy pokój.

Asynta nie ma?

Umo musi, bo tutaj remont.

Sypialnia. Mam nadzieję, że mieszkanie się pani podoba.

Kuchnia.

To naprawdę trzeba było się postarać, żeby to zdobyć.

Co w tym telewizorze?

Antena.

I zaraz powinien pojawić się nasz skarb.

A może powie pan, dlaczego tak naprawdę pan tu przyszedł?

Panie Helenu,

Oboje doskonale znamy charakter pani męża.

Byłoby naprawdę źle, gdyby narobił wszystkim problem.

Wszystkim to znaczy komu dokładnie?

Gwardii, resortowi, władzy.

Dyskretną współpracę.

Dla dobra Jurka.

Jeden telefon w tygodniu.

Pan chce, żebym donosiła na męża, tak?

Bardzo źle to zabrzmiało.

Fatalnie. Naprawdę nie miałem takiej intencji.

Chciałem subtelnie, a wyszło jakbym chciał panią zatrudnić.

Rzeczywiście tak wyszło, panie pułkowniku.

Piję pan faka?

Co to jest?

Taka japońska wódka z ryżu.

A, rozumiem, olimpijska.

Już panu donoszę.

A ty co, harpaganie?

Jurek, dziękuję, że gratuluję, ale aczkolwiek, Jureczku, to nie wszystko.

Chcecie kogoś przedstawić?

Słynny reżyser filmowy, Jureczku.

Panie Jorku,

chodzi za mną taki film.

O, ja każdym razem, kiedy zamykam oczy, widzę w nim pana.

To pan siada, pan opowiada, co ja miałbym w tym filmie robić.

No jak to, to ja gwiazdą bym.

To będzie wszystko, czym karmi się kino. Pot, krew, alkohol, łzy, pościgni

samochodowe, kobiet, tekst.

O, właśnie, pan pozna nasze aktorki.

Jedna zagrała pańską żonę, druga fanfata, a trzecia, no trzecia jeszcze

Pani reżyser i pan nie wie? To nie.

Słuchaj.

Jurek. Krysia.

Monicja. Jerzy Kulej.

Mistrz Polski.

To ja panu nadaję jeszcze kropelacz.

Jurek na pewno świętuje zwycięstwo.

To co, my nie możemy?

Kibice pana kochają.

Kobiety pana kochają. Wie pan, kto jeszcze pana kocha? Kamera pana kocha.

I to jest magia.

Przeszłość i przyszłość w jednym kadrze.

Droga do wieczności.

Za pięćdziesiąt lat ludzie będą nas oglądali młodych, śpiących marzeniami,

zakochanych, dziki, nieśmiertelnych.

Jureczku, ja mogę z tobą w każdym filmie zagrać.

Myślałam, że wolę taniec od skończenia nad książkami, więc chodziłam z fajfy na

fajfę, aż pewnego dnia przyszedł on.

Każdy wolny wieczór spędzaliśmy na parkiecie, aż w końcu uciekłam z domu i

wzięliśmy ślub.

Jurek ruszył dalej, a ja stanęłam w miejscu.

Wie pani, jest pani jeszcze młoda.

Nawet 25 lat jeszcze nie skończyłam.

Chciałam tak, wie pan, jeszcze się zachwytnąć życiem, nie wiem, pójść do

No tak jest.

Małżeńka.

Grudzień już jest jak dętka.

Przepraszam, że przeszkadzam.

Porastuje się pani? Dziękuję.

Panie trenerze, ja bym chciała bardzo podziękować za zaproszenie, oczywiście,

ale wolałabym... Niech pani popatrzy na tych chłopaków.

Co drugi to chuliga.

Gdyby nie moja szkoła boksu, żaden z nich nie dożyłby trzydziestki.

A ja daję im cel i uznanie w społeczeństwie.

Mam w takim razie nadzieję, że dzięki panu Jurek się zmieni.

Ja sam nie dam rady. Nie ma temperamentu.

Bez pani pomocy może go zmienić tylko nokał.

Ale wtedy straci swoją nieśmiertelność. Będzie podatny na ciosy.

I do końca życia będzie czuł goręcz swojej porażki.

Ale przecież siłą pani nie zatrzyma.

Kolka to był pięściarz z ogromnym potencjałem.

Widzicie, jak tutaj ambitnie naciera na Węgra.

Trzeba wam wiedzieć, że Laszlo Papp już wtedy był legendą.

Natomiast wbrew temu, co... Odsłoncie okna.

Wbrew temu, co przewidywaliśmy jako kadra dla tego utalentowanego

jego zwycięska walka na arenie międzynarodowej była jego ostatnią.

A jak skończył Kolka?

Kto był na pogrzebie?

Stasiu, co wtedy powiedziałeś?

Że czasami sukces bywa trudniejszy do zniesienia niż porażka.

Dlatego, moi drodzy, stanowczo obrazam. Wodeczki,

panienek, pajeczek i tych pozaringowych fufli.

Eregancja Francja!

A wiesz co papa mówi?

Że taniec uzupełnia trening boksera.

Ty jesteś idealną żoną.

Idealną pomocą treningową.

O, Hela, Hela.

Jurek, muszę ci coś powiedzieć.

Mów, Hela.

Mów do mnie, nawet brzydko.

Idę do pracy.

W pracy?

I co ty? Nie, czegoś ci brakuje?

Trochę brakuje.

Ja bym chciała tak wyjść do ludzi, coś dla siebie zrobić.

A co, a ja im bardziej, to nie będzie?

Jurek, do innych ludzi.

Z dziećmi będę pracowała.

Z dziećmi?

To jest praca w MSW.

Jak, z dziećmi w MSW?

A skąd ta praca?

To pułkownik Sikorski zaproponował.

Jeżeli to... Ty go znasz?

Poznałam go na tamtym bankie w Białogonii.

I co, i on tam ci tę pracę zaproponował?

Nie, to... Później, kiedy był u nas raz i nie chciałam ci mówić, bo bałam się,

że się zdenerwujesz.

Kiedy był?

Kiedy walczyłeś w Krakowie.

Co?

zajrzał, żeby zobaczyć, jak mieszkamy.

Jak to zajrzał?

Co ty w ogóle robisz?

Sikorski, macie mnie zbliżać do mojego domu!

Naszego, Jurek.

Nie.

Nie, ja nie mam siły.

Ja nie mam siły.

Usiądź, poczekaj. Porozmawiajmy sobie.

Usiądź.

Czy ty się zastanawiałeś kiedyś, dlaczego żony innych bokserów są w

tu? No bo to nie jest miejsce Helenka dla żon.

A ja to kto?

No ty to co innego, bo ty zasłużyłaś na wyjazd nad morze. Nie, nie, nie, tu

chodzi o ciebie.

Teraz chodzi o to, żebyś nie pił i się nie szlajął po mnie. O, no i jakbym papę

słyszał. To bardzo słusznie. A ja się często zastanawiam, co się na tych

zgrupowaniach i obawach dzieje. No i co się dzieje? I dlaczego po każdym

turnieju obracasz dzień później niż reszta?

A, Grachów.

Miałem dodatkowe badania.

Badania. Mam dosyć tego. To w bitusie, wódeczki, panienki. To są te twoje

badania.

A wiesz, że papa chce, żebym była twoją opiekunką? Oni wszyscy czegoś ode mnie

chcą, tylko że to nigdy nie chodzi o mnie, tylko zawsze o ciebie. A ja chcę

swoje problemy, nie twoje. Dlatego jadę do domu i idę do pracy.

Helena, gdzie ty? Gdzie ty?

Helena!

Poczekaj.

Poczekaj. Do widzenia, doktorze Mospa.

Do widzenia.

To takie zabawy.

Po prostu ja nie zdzierżę, jak się dowiem, że ty coś z tym pułkowniczem...

nie dowiesz!

Co ty mówisz?

Czy ja się zabiję, no?

Wielki Kulej się zabije! Nie tak!

A kto drugą Olimpiadę wygra? Ja?

Nie wiem, nie wiem.

Jurek... Jeśli mnie kochasz, to mnie puść.

Jak to Boża wymyśli takie łydeczki?

Asia i Kasia zaproszone.

A kogo ja spostrzegam?

Nasza Paula w odwiedziny.

Ja mam się wydaję.

Ciężka praca po płacie.

Co znowu?

Załatwiłem jej mieszkanie.

To mi mówi, że do roboty chcę iść.

Alinka to jest kobieta pracująca.

A gdzie szanowna małżonka będzie pracować?

W MSW.

W MSW?

Baby nie zrozumiesz.

Ojojoj, czy ty mnie tam nalałeś? A co ty, gochem udałeś? Jurek, pięściarz jest

jak chirurg. Łeb musisz mieć czysty. Żadnych dramatów. Nie daj Boże. Rączka

omstnie i byk.

Leżymy na łopatka.

Jurek, dlatego zamiast wciskać ci nieścianą flotę, odkładamy swoją działkę

czarną godzinę.

I książeczki mieszkaniowe zarobiliśmy.

Dla Waldusia.

Oto akurat Waldusz to ma książeczkę. Jurek, to będzie miał dwie. O dwójku. I

Helenki, i dla mamusi też się znalazła.

I si cala pa.

Matko, wosko. A to jest tylko na te wakacje.

Kolej, nie szybko. Już, Jureczku.

Czyste, sportowe emocje.

Tam go za pół złotego kto chce, tańczyć ten płaci.

Pojrzenia dziewczyn są gorące, można się w tańcu zatracić.

Ale nie.

I co?

I czy kocham Helenka?

Bardzo kocham.

Proszę pana, ale ja mam na imię Tereska.

Nie?

Tereska.

A gdzie jest Helenka?

Jestem.

Dobra, wiem.

Przykurzyckiego jest.

... ... ... ...

Nocą dziecko ciągle z mieszkania do mieszkania. Po to, że to jest mój syn, a

mamusi. I co ty z nim jutro zrobisz? Do pracy z tobą weźmiesz? Ja nie wiem, co

ja z nim zrobię, ale wiem, że to jest moja sprawa, moje życie. Ja sobie dam

radę, rozumie mama?

bokser dołowego klubu i mówi, mam dwie przegrane wale.

A reszta?

Reszty jeszcze nie było. Jureczku, trening, trening.

Dzień dobry, panie Krysiu.

Cześć, Walduszu. Dziękuję Ci bardzo. Będzie sobie radę? Dam radę.

Będzie dobrze. Goni go Waldusz.

Chodź. Nie, ja nie chcę.

Helena Jankiewicz.

Pani Jankiewicz, w Pani dokumentach brakuje matury. Mają Pani ze sobą?

Nie mam, nie mam ze sobą. To proszę donieść jak najszybciej.

Jesteśmy.

Proszę usiąść.

Przeczytaj i podpisz.

Na górę.

I ze zrozumieniem.

Ja, niżej podpisany, rezygnuję?

Dalej.

Z udziału w kadrze, z startu w mistrzostwach Europy w Berlinie i w

perspektywie nie jestem zainteresowany przygotowaniem do Olimpiady Meksyku.

Tak, tak, dalej.

Proszę o pozostawienie mnie na zgrupowaniu w roli sparing partnera. Ale

ja z niczego nie rezygnuję przecież?

Ty myślisz, że jak masz złoto olimpijskie, to możesz ze mnie robić

Gwarantuję, że weźmę się w garść.

A ja ci gwarantuję.

że każdą godzinę, którą przepijasz, twoi rywale spędzają w ringu.

Podpisz jej.

I na trening.

Będziesz tarczował Marianowi.

Nic mnie trener nie rozumie.

Wszystko mi się wali.

Ale dobrze, proszę.

Dziękuję.

Dziękuję.

Wiesz, goż pomyliło.

Co ona tu robi?

Pomaga mi z Waldusiem, kiedy pracuje.

Elenka, ja chciałem cię strasznie przeprosić za to, co wydarzyło się w

Cetniemie.

Dziękuję.

Ładne.

No i jak ci tam w tej pracy?

Dobrze.

Ustają się.

Tak.

Bo ja pomyślałem, że może moglibyśmy Waldusia do

przedszkola odprowadzić, a potem... To może zróbmy tak, że puścisz Żożeta do

domu, odprowadź Waldusia do przedszkola, później go możesz na lody zabrać na

przykład.

Ale... Przepraszam, ale czy na mnie gniewasz?

Nie gniewam się.

Ale na mnie już pora.

Ale doj.

No powiedz mi.

Jak tady nie było, to mamę odwiedzał jakiś pan?

Może w mundurze, taki wysoki?

Co? Dorotka?

No?

Bo ty jesteś teraz przyjaciółką Helenki.

No to my też jesteśmy przyjaciele, prawda?

No, niech będzie.

No to może mogłabyś tak, jak przyjaciel przyjacielowi, prawdę powiedzieć?

Prawda jest taka, że macie kwadrat do wyjścia.

Daj, ciotka, oddaję sobie.

Ja po prostu chcę wiedzieć, czy moja Helenka z tym sikorkim to... Jurek.

Helena jest współczesną kobietą i jedyne, czego potrzebuje, to jest

Mielony polecam.

Dziękuję. To samo dla mnie.

Przepraszam.

Można?

Proszę.

Chciałem zapytać, jak pierwsze wrażenia?

Dziękuję, że mi pan pozwolił dostać przy pani taki nazwisku.

Taki proślin.

Czyli jest dla ciebie jasne, że ja was chronię.

Nie mogę liczyć na telefon, gdybyś poczuła się jakoś zaniepokojona.

Zaniepokojona czym?

Nie wiem.

Chęcią zostania za granicą.

Przecież to jest absurd.

Napowiem. Pieniędzy, nie wiadomo to pochodzenia.

Co Jurek miałby mieć z tym wspólnego?

Hazard w boksie.

Obstawianie walk.

Niech pani to przemyśli.

Pan gówniarz miał przy sobie pięć portfeli.

Po prostu spisać przesłuchek.

Normalny hazard.

Jak w Ameryce. Tyle, że u nas nielegalne. Ale obstaja pół Warszawy.

Floty w brud.

Więc wszystkie chłopaki chcą robić dla pana Alka.

Pomyśl, Halinka.

Jak to się wszystko pięknie układa.

Jurek króluje.

Ty podziałałeś ważną pracę, Halinka.

Czułaś nad bezpieczeństwem kraju.

Naszym bezpieczeństwem mogło być lepiej, Halinka. My tylko dbamy, żeby nie

trzeba było się melinować. Tyle. To wszystko dla naszego Jureczka, Halinka.

Żeby był mu godnie żyć. Żeby nie musiał stąd wiać.

Od chcesz odwiać?

Ambitny bohater.

Wiadomo, co mu tam po głowie chodzi?

Organizujemy mu przyszłość.

Wam, Elenka, organizujemy.

Od tego są przyjaciele. Od spełnienia marzeń.

Dwa krawaty ci powinny wystarczyć.

Halo?

To jest to powołanie?

Nie rozumiem.

Proszę pana, jaka taktyka na Bułgarę? Proszę pana, skąd pan masz w ogóle ten

numer? Proszę mi nie zajmować linii. Do widzenia.

Jezu, szaleć można.

Od olimpiady w Tokio tak dzwonią.

Dobra, jadę.

Zajdźcie tutaj.

I proszę.

Ale obiecy, że wrócisz.

Helcia, na razie to ja muszę wyjechać. No ale obiecaj. No daj spokój. Proszę.

Chodźcie.

Obiecuję.

Teneze!

Teneze!

Jak Boga kocham. No bez jaj.

No bez jaj.

Bez jaj to ty nie idziesz na miórek.

Teraz idziesz po swojego złotego Mercedesa.

Wsadzasz do niego Helenę i przyjeżdżacie razem na mistrzostwa.

Co? No już siądź stąd.

Siądź. Dziękuję.

Przepraszam, trenerze.

To idę.

Ten pstryczek w nos przyniósł spodziewane rezultaty.

Mimo trudnych zawodów Jurek osiągnął te.

Przez dwa kolejne lata nie sprawiał mi większych kłopotów.

Ciężko pracował.

Dogadywaliśmy się, wygrywaliśmy.

Mistrzostwa w Lucernie, w Rzymie.

Kolejne Mistrzostwa Polski.

Te zwycięstwa dawały mu coraz większą popularność.

Jego kandydatura do występu na igrzyskach w Meksyku wydawała się być

niezagrożona.

Dzień dobry.

Witam, witam.

Ale wiesz co, trzeba będzie tutaj jakoś połączyć.

Usiadamanko.

Co za wieczór, co za noc.

Masz mureczek za chwilę, kolejne laury.

A ja to bym chciał. Nie, nie, nie, ja nie.

Nie piję.

Dla rozluźnienia napięcia przed ogłoszeniem wyników głosowania.

Jakiego napięcia? Żadnego napięcia nie ma. Z czym wrócili nasi bokserzy z

ostatnich mistrzostw Europy? Z jednym złotym, dwoma srebrnymi, trzema

i pięcioma mlecznymi.

Czytelnicy przeglądu sportowego na najlepszego sportowca roku wybrali

którego przedstawiać nie trzeba nikomu.

Wielokrotny mistrz.

Idol młodzieży, gwiazdor światowej klasy, dżentelmen, świetny tancerz

serce kibiców tej niezwykle emocjonującej dyscypliny sportowej

swojemu wyjątkowemu wdziękowaniu. To prawda, to prawda. Nie tym razem, drogi

Jurku.

Drodzy Państwo, zapraszam na scenę najlepszego kierowcy rajdowego Europy,

Sobiesława!

Zasadę!

Dzień dobry!

Dzień dobry!

Sport to rywalizacja, ale sport to także piękno.

I tak, proszę państwa, najpiękniejszą damą wieczoru wybrana

została Helena Kulej!

Pani Helena, prosimy na scenę!

Brawo!

Jak nie ty, to ona!

Dziękuję bardzo Państwu za to wyróżnienie.

Myślę, że ten wieczór pozostanie w mojej pamięci na zawsze.

I jestem bardzo wdzięczna, że docenili Państwo moją powierzchowność. Ale

to nie tylko wygląd, tylko też... Dziękuję bardzo.

I oto czas na pierwszy taniel.

Rozpoczną tradycyjnie Sportowiec Roku i Miss Balu.

Chodzi Pani mąż, obawiam się, że może się to dla mnie źle skończyć.

Proszę się nie martwić, dopóki ja tu jestem nic Panu nie grozi.

Odbijany.

Gratuluję. Dziękuję.

Gratuluję.

I zapraszam wszystkie pary na parkie! Niech zacznie się bal!

A ta korona to pańska wprawka?

Nie, ale zgodam się z artystami.

Nie wierzę panu.

O czym tam tak szeptaliście?

Pan gratulował mi.

Panie pułkowniku, a pan czas na mistrzownię nie podrywa?

Kulej, zachowujcie się jak mistrza, nie jak jakiś junio.

... ... ... ... ...

Koleśko, ale ja się przeszkadzam.

Nigdy nie leżałeś na deskach, Kulejko.

Zawsze może być ten pierwszy raz, wiesz.

Zawsze może być ten pierwszy raz. Ale ja z panią nie rozmawiam.

Do

Częstochowy!

Dobra, dobra, wychodź to ze mną. Kurde, zesrałem cię!

Drodzy, teraz... Popatrzcie się lać.

Co ty robisz, Jurek?

Przestań.

Idź do domu.

I wy wszyscy też, bal się skończył.

Drodzy i szanowni towarzysze, w ciągu ostatnich 10 dni

zaszły w naszym kraju ważne wydarzenia.

Nie mała część młodzieży studenckiej w Warszawie, a także w innych ośrodkach

akademickich w kraju...

A poza tym teraz jest na zgrupowaniu, gdzie raczej uczą się boksować, a nie

pałować.

Zanim pójdziemy, coś ci przeczytam.

Zrobiło na mnie wrażenie to, co chciałaś powiedzieć na baloniku sportu.

Powiesz, czy dobrze.

Jako przedstawicielka Zrzeszenia Studentek Uniwersytetu Warszawskiego...

Popieram postulaty kolektywu studentkiego, który żąda zaprzestania

tle politycznym i narodowościowym.

Będąc studentką, młodą Polką, kobietą, chciałam powiedzieć coś od siebie.

Człowiek ma prawo do decydowania o własnym ciele, umyśle oraz owocach

pracy. Odrzucam władzę państwa, partii, kościoła. Każdy człowiek ma prawo do

życia według własnych potrzeb i wyobrażeń.

I co?

Wykładaj. Hela.

Nie wiem, się wbiję. Zaraz cię wypowsfikuję.

Cześć. Cześć.

No co?

Wracaj do inwazji, mężczyzna.

Wiosną tego roku studenci rozpoczęli wojnę z dyktaturą władzy.

Mimo rosnącego napięcia w kraju kadra pozostawała w rytmie przygotowań do

Meksyku.

Obawiałem się jednak, że Jurek będzie zmuszony do wzięcia czynnego udziału w

akcjach milicji.

To automatycznie utrudniałoby jego udział w olimpiadzie.

Cześć. Rządzi nami dyktatura potwornych ciemniaków.

I naprawdę, ja się zastanawiam i zadaję

to pytanie również i wam.

Na co my czekamy?

Przyszła teraz pora na okupację uczelni. Robotnicy nas wesprą i będą ich

próbowali urabiać.

antycymicką zagrywką. Ale robotnicy to są ludzie, którzy spadną z tą pają po

ziemi.

I nie dadzą sobie wmówić jakiejś antycymickiej paranoi przecież.

Nie musimy liczyć na siebie samych. Zresztą co ja wam będę truł? Jest

Łącz się do dyskusji.

Zapraszamy.

Adamie, to jest Helena, moja serdeczna przyjaciółka. Helena Adam.

Adam. Cześć, Adam.

Miło mi.

Jaki wydział?

Pedagogika i bezpieczeństwo.

Interesujące. Co można spowodować? No, społeczeństwo.

Wolne społeczeństwo. Jako przedstawicielka Zrzeszenia Studentek

Warszawskiego popieram pustulaty kolekcyjnego studenckiego, który żąda za

przedstawienie refleksji na tle politycznego.

Ja mam skuter.

Ja Ciebie mogę odwieźć do domu.

Co to był?

Gdzie ty byłaś w ogóle?

Miałam zwichrzyć rany.

Jesteś pijana. Ładny jakoś.

Poczekaj, jeszcze raz, ja coś tu kuję.

Co cię kuje? No tu, tak z boku kuję, wiesz?

Nie wiem, no ty kreśla.

Musiałem, wiesz, na sparingu chyba.

Obejrwać.

Dobra, pocałuję.

Wspólnie walczymy o prawne gwarancje dla swobód akademickich i autonomii

wyższych uczelni.

Obiecaj mi, że przyjdziesz.

Dobrze, przyjdę. My się odpoczywajmy.

Podczas odchodu dwudziestolecia kwardii odbędą się w terminie zagrożonym.

Przepraszam, towarzyszu.

Podporusznik Jerzy Kulej. Co z nim robimy?

Kulej weźmie udział w zawodach.

Jest bardziej potrzebny dla dzików.

Ale jego pluton weźmie udział w akcjach przywracania powodu.

Na przesłuchanie! Już! Na przesłuchanie!

Na przesłuchanie.

Ja

tam

nie idę.

Za mieszki studentów to przyszedł im pikus.

Ci żołnierze topią Wiśle.

Rozszapią nas te kruki.

Jak nie wyjdzie na ring, będzie walkowo.

Co kombinujesz?

Gorsze od walkowera byłbym Korem.

Wtedy będą pewni, że ustawiamy.

Znoty wpadnie w brud.

Ale pomyślą, że ich przycięliśmy.

Wciągnął w to Jurka.

A jak wyjdzie i przegra?

To co? Do widzenia karnawale.

Jurek mu przegrał.

Zajgorzył wypadku, będzie brak.

Daj jadę. Nie, nie.

Nie, nie.

Nie, nie.

Nie, nie.

Nie, nie.

Nie, nie.

Dobrze?

Ja ją przesłucham. Proszę.

Szukają agentów, drogie kobiety.

Absurd. I on prawie jest w rękach szaleńców.

Dociągnę cię do tego pieprzu, nie?

I powiem ci, jak możesz zaznawać, czy ty nie jesteś akcentką.

Czy jesteś?

Mordują w nas wszystko to, co piękne, prawdziwe, odbierają nam wolność.

Boją się jej. Tak już będzie zawsze?

Przestań. Musimy napisać, że szłaś na zajęcie, kiedy cię starnęłaś. Helena, w

niedzielę nie ma zajęć.

To do pokuty.

Jurek, derby dekady.

Co ty za numer wywijasz? Teraz?

Kiedy cała Warszawa się zastanawia, czy wygra stary czy młody mistrz?

Jaki mistrz? Jak to, jaki młody mistrz? No Kaczyński!

Frajer, rozumiesz?

Rudy, w ząbek czestany.

Masz. Czy na kilka miesięcy przed olimpiadą dojdzie do zmiany warty w

lekko półszedniej? No jest jak wół.

Spokojnie, Jureczku.

Już mi wychodzi. Wychodzi.

Tak nie wygląda.

Oj, dobra. No, no.

Dobre.

Dziękuję ci bardzo.

Są niewikrzyciele, żadnych agentów. A ja muszę już iść.

Jeszcze nie skończyliśmy.

Ja już skończyłam.

To tak nie działa, Pani Jankiewicz.

Musi Pani dokończyć... Ja niczego nie muszę, Błaszczyk.

Proszę powiedzieć pułkownikowi Sikorskiemu, że Pani Jankiewicz poszła

Proszę, Jankiewicz.

Poddajemy walkę i jedziemy do szpitala.

Chyba mnie nie śledziło.

Ulej. Jako trener milicyjnego klubu rozkazuję ci poddać walkę. Stop!

Jakim ty jesteś stopiem?

Ja jestem oficerem milicji. Mam swój pluton.

Nieporządzę.

Dawaj mi tę rękawicę.

Zakładaj, zakładaj mi tę rękawicę.

Działaj, trenerze.

Działaj, trenerze.

Nie wiedziałem, że się potrategował.

Nie wiem, ja nie jestem w stanie go przekonać. To się skończy tragedią.

Wszystko jest cud, Marina.

Ale my te wszystkie panikujemy.

Dobrze, trener.

Trenerze, jak on się czuje? On miał rano gorączkę.

No, bo ja wiem, że to teraz nie ma najmniejszego znaczenia. Jak wygra

gorączka minie, a jak przegra, to wtedy się dopiero będziemy walczyli.

Jurek!

Elcia. Co szalałeś?

Jurek, no.

Jeszcze, jeszcze pomóc, no.

Idziemy.

Dobrze, jeszcze przeszłaś.

Zapraszam panowie, przywitać się.

Dzień dobry mistrzu. Dzień dobry. Dzień dobry.

milicyjno -wojskowe, bokserskie nerwy przyjaźni są jednocześnie wstępem do

chodów w dwudziestoleciach warg.

No właśnie, pani Heleno, w jakiej formie jest mistrz olimpijski?

No na różniku!

Siadaj!

Walka była ustawiona na remit. Nikt nie spodziewał się takiego wyniku. Pieniądze

gdzieś go wpały. Dlatego się pobili.

No to biegnie. Kiedy telefon nie uniknęlibyśmy tego.

Musisz mi podać jakieś nazwiska, bo na razie jedyne, które mam, to Jerzy Kunel.

Słucham.

Aluś.

Andrzej Koksewicz.

Iwtut Kowalski.

To jest jeszcze jedno nazwisko.

Zostałam zatrzymana pod uniwersytetem, potrzebuję pomocy.

Mogę na ciebie liczyć?

Chciałam przywieźć tu mojego męża. Chcesz o nim? Ten student zezwał mną w

szczęku? Nie, bokser z guardii. A, Kulej.

Właśnie poplany wyrostek. Słabo wyglądał. Będzie operowany. A pana wie

Halo, Aluś? Alinka?

No mów mi prędko, co z Jureczkiem?

Musicie piać.

Jak leżałem w tym szpitalu u trenerze, to dużo zrozumiałem.

I od teraz się wszystko zmienia.

Najważniejsze jest dobro rodziny i ja też muszę zadbać o swoje. Dlatego to

jest... Koniec picia.

Dobra rodzina.

Przez chwilę prawie osieroczyłeś syna.

Cieszywko.

Dziękuję. Najlepszy sam trener powtarzał, że lepiej zęby stracić, niż

poddać. No to co ja miałem zrobić?

Trochę mnie kłuło z boku, miałem walkę poddać.

Poza tym ten łepek, no oczywiście, chciał mnie zabić.

No ale tylko zresztą mnie ten wyrostek poszukał. No właśnie, ten łepek jest

teraz swoim kontrkandydatem do reprezentacji.

Jak ja jestem tam?

Ziemno.

Tam jest kontrkandydat. Ale ty nie rokujesz.

Jak nie rokuję?

Przecież sam trener przeczytał, że nieśmiertelny gladiator. Tak napisali o

że jestem nieśmiertelny. No właśnie. I ta nieśmiertelność zrujnowała obchody

dwudziestolecia gwardii.

I Sikorski się zawiesił.

Jak to wiesz?

No, a ja mam zbioznane rzędy.

Dziękuję za śniadanie.

No, nieśmiertelne zobowiązuje.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Cześć.

Tata, a ja dzisiaj śledziłem gola.

Śledziłeś gola?

Brawo. Brawo, synek.

Brawo, synek. Leć z piłką.

Już odbiorę.

Halo?

Pan pułkownik.

Proszę chwilę poczekać.

Zaproś go na kolację.

Tak?

Wspaniała wiadomość, panie pułkowniku. Dziękuję bardzo.

Tak, i w ramach wdzięczności chcielibyśmy z mężem zaprosić pana na

Dzisiaj? Tak, tak.

Doskonale. W takim razie do zobaczenia.

To ci wytłumaczę, Helena.

Ale ty mi musisz wcześniej takie rzeczy mówić. Przecież ja niczego

przygotowanego nie mam.

Jak Zuzetta.

No i jak ty się masz, Żorżetka?

Żyjesz?

Wywalają mnie z kraju.

Co oni teraz za protesty studentów z kraju wyjebują?

Nie, Jurek.

Za żydostwo.

Wywalają mnie i setki innych rodzin.

No.

Tyle się teraz dzieje, prawda?

Polak Polakowi wilkiem.

A my tu jednak jakoś potrafimy razem przy jednym stole, prawda?

Proszę się częstować.

Wyglądasz masz nie bardzo.

No i tata też nie.

Jeżeli im.

Lekarz nie zabrania.

To proszę sobie nadać.

Został pan zawieszony za niesubordynację, a nie zabicie.

No

wiem,

wiem.

Się narobiło po tej mojej ostatniej walce, no.

Chodź, walnuj się.

Chodź.

Powiedz panu ładnie dobranoc.

Dobranoc. Dobranoc.

No bo jak to będzie wyglądało?

Olimpiada w Meksyku, pewnie?

Kulej właśnie tak ma to wyglądać.

Panie pułkowniku, może grzybków? To jest taki mój spekiel.

Wiele fotów wyladał.

Tyle wysiłków to wpakował i po prostu... A poza tym, skoro udało się,

żorżetkę pociągnąłem z tarapatu.

Wprawdzie udało się wyciągnąć panią żorżetę z aresztu, ale niestety jest

kwestia pewnej listy.

Na tej liście znajdują się nazwiska rodziców pani żorżety.

W tym wypadku nie jestem w stanie absolutnie nic zrobić.

Wszyscy mają. Dobrze.

Napijemy się?

Zdrowie Żydów wygonionych z Polski.

Myślałam, że takie rzeczy się już w naszym kraju nie dzieją. A jednak się

dzieją, kochana.

Potrzeba kozłów ofiarnych, żeby przykryć nieudolność władzy.

A gdy trzeba koziołków, to wtedy my.

Proszę pani, decyzją władz... To pan pułkownik raczej pierdoli.

Pierdolić? Co to znaczy decyzja władz?

Przecież władza to pan.

To są wasze decyzje, pana decyzje. Pani jest jeszcze za młoda. Pana to pan jest

za stary... Spokój!

I po co te nerwy, żożdżetka?

Donikąd nas te kłótnie nie zaprowadzą.

Prawda, panie pułkowniku?

Zapraszam.

Mam nadzieję, że mogę państwa na chwilę samych zostawić?

Ja nie dam rady.

Nie dam rady, bo umyliłam się.

Cały emeryt buduje. Po to są źli ludzie.

Rezygnuję z pracy. Idę tam i mu teraz to powiem. Poczekaj, poczekaj, poczekaj.

Poczekaj chwilę.

Wie pan, niełatwo jest przywyknąć do myśli, że już nie jestem Polką.

No nie teraz. Przecież nie możemy zostać razem bez pracy.

Może właśnie powinniśmy.

Przykłóćmy do tego. Tak, rodzina była tu od zawsze.

Jakimś cudem przeżyli wojnę i czują się Polakami i nagle to.

Ale co to pana obchodzi?

Pan ma rozkazy, linię polityczną, jedynie służbę.

Trzymajmy do Meksyku.

Proszę cię.

Nie ma pani zielonego pojęcia, jak bardzo teraz jest pani w błędzie.

Zrobimy tak.

Teraz mamy inne zadanie.

Już pani będzie na miejscu.

Proszę się zgłosić do tego człowieka.

Mówi po polsku.

Brat mojej żony.

O!

Czyli się dogadaliście, jak widzę.

I siedzicie blisko siebie.

Panie pułkowniku, jeszcze koniecznie pieroga. To jest przepis na muskie, ale

lubię. No.

Podwójnie dobre.

Bardzo rzadkie.

Proszę. To

proponuję za

notne Polaków rozmowy.

Przepraszam,

mogę zapalić? Tak, proszę.

A może pokażesz panu pułkownikowi nasz piękny widok na gwardię?

No wiem.

Wiem. Jest wdzięczny ze mnie, milczy.

Ale trzeba od razu zawieszać.

A co byście, kule, chcieli w zamian?

Nowy samochód?

No buksować chcemy.

Dla Gwardii, dla kraju.

No weź mnie odwieź.

Niech mnie pan odwiesi.

Proszę. Tylko nie przysięgnij, że więcej krwi nie będziesz psuł.

Słowo milicjanta.

Słowo boksera.

Słowo Jurka Kuleja.

Czyli?

Czyli tak? Tak.

Ona mi w powie zaprosiła.

Powiedziałem, że jest. Powiedziałem, że jest.

O nie, kapitan odchodzi. Zapijmy się. To nie jest mój

płask.

że olszydkę odwiozę do domu.

Dobrze?

Chodź, przejedziesz się.

Ostatni raz.

Z Kulejem.

Nie ma szczęścia w kraju.

A kto ma?

Kraj jest zły, ludzie są źli.

Chodź.

Chodź, ostatni taniec, chodź.

A ty wiesz, że ty tańczysz z milicjantem?

No i co dlatego?

To, że kiedyś ta wasza rewolucja się uda.

To mnie za wszystko rozliczą. Nie, Jurek.

Rób to, co robisz.

Ale robisz to dobrze.

Co to

robisz,

Jurek? Poczekajcie, co zrobiłem!

Wracaj tu natychmiast!

Po drugie, niewiernym mężem.

Po trzecie, pijakiem. A po czwarte, degeneratem i zgasnąćnikiem.

Stop! To stop!

Także nie będzie.

Poddaję się.

Koniec.

Wyłaź z tego samochodu! Jurek!

Ty chłopu!

Co się kłaczesz? Pchaj mnie!

Pchaj!

Rozmawiając z lekarzem, muszą założyć przynajmniej 50 szwów.

To wszystko moja wina.

Przede mnie takim złym bokserem.

Akurat bokserem jest bardzo dobrym, ale podejmuje niewłaściwe decyzje.

On wyjdzie z tymi.

Jeszcze wygra dla pana to złoto, zobaczy pan.

Podziwiam panią, że tak ciągle pani w niego wierzy.

A pan nie?

Niech mu pan coś da.

Jakąkolwiek nadzieję.

Nie wiem, ostatnio to z Konradem Kuźnią zrobić napisanie listu do Komitetu

Olimpijskiego.

Dobrze.

No ale wątpię, żeby wysłać do Meksyku tak pokierżonego zawodnika.

Panie pułkowniku, było pijaństwo, rozboje, zdrady, podejrzenia o udział w

hazardzie. Na to jeszcze jakoś przymykaliśmy oko, ale jazda po pijaku i

wypadek, no raczej kończą karierę tego zawodnika.

W

Meksyku

się powinno zakończyć.

Ludusiu, idź proszę pobaw się w pokoju.

Dzień. Kulejowo.

Dzień. Dobry panie Helenko.

A jednak.

Do olimpiadu zostało 10 tygodni.

A się wyliżę do tego czasu.

Sam minister sportu skreślił go z kadry.

Naprawdę zrobiłem dla niego wszystko, co mogłem zrobić.

A dla mnie?

Helena, czego ty ode mnie chcesz?

Tylko ty możesz przekonać władzę, żeby go pójść z nimi.

Jego teczka rośnie regularnie i systematycznie. Taki człowiek nie może

reprezentować naszego kraju.

W takim razie chcę zobaczyć teczkę.

Tu jej nie ma.

A gdzie jest?

U mnie w domu.

I chęć o tak napiszę.

Jeżeli idzie o moją twarz, no to go jeszcze wyśmienicie.

Siła wraca z dnia na dzień.

A jeżeli idzie o kondycję psychiczną, to napisz chęć o to, że po wypadku jest

mocno zahartowana.

O tak.

Ja tylko poważnie opłacę własny w tym napis.

Czytaj, chodź.

Jurek, nie rozpędzaj się. Jeszcze nie zapadły żadne decyzje w

twojej sprawie.

Ganią za studentami z pałką po ulicy.

Dobra, chodźcie tutaj wszyscy, chcę wam coś powiedzieć.

Słuchajcie, jak to jest, że zawodnik, który dopiero co uciekł spod koszy,

przybiega tutaj pierwszy, a wy się ciągniecie jak pokutnicy do Częstochowy.

Olimpiada już za chwilę.

Kubańczycy podnieśli powszechnie, a może już nie być tak dobrze jak w Tokio.

Następna taka okazja nie powtórzy się wcześniej niż za cztery lata.

A wiecie, ile może się zdarzyć w życiu pięściarza przez cztery lata?

Może, może.

To będą moje ostatnie igrzyska.

Nie zawiedźcie mnie.

Do roboty.

Dobrze, robimy kółeczko i poproszę, bieg bokserski, ciosy prosto.

Zrób te ręce, bo jak się zemniecie, to front ucieka. Prawa, lewa.

Tylko Stasia ma tożyki i robią formę i wyniki.

Zbiegamy. Na dół.

Bez urazu, Jurek, nie?

I oczywiście w górę. Niech najgrzybko pojedzie lepszy.

Niech i tak będzie.

Chodź.

A nie wie mamusia czasem, gdzie jest Helenka?

Poleciała, poleciała.

Jak powiecie, gdzie poleciała?

Pewnie poszaleć.

Młoda kobieta. A ty?

Zamykasz ją w kuchni dzieckiej.

No to jak?

Mączu, ja cię bardzo przepraszam, ale nie mogę teraz rozmawiać. Ja zadzwonię

jutro, dobrze?

To dobra, no.

A kuku!

I tutaj? Ty, bata, bierz kierpcie i szoruj na dół.

Ładna.

Co się z nią stało?

Zabili ją.

Wiesz co jest najgorsze?

Że to nie byli Niemcy.

Nie razy.

Dzięki.

Jeszcze nie.

Nie żartuj.

Dopiero, kiedy on poleci do Wynarku.

Jeszcze tylko teraz dotaskać się, ten TGP z granice.

Potem, że Orzecka nas ugości.

A ty, mów, co u ciebie? Widać, że goisz się na to, jak na wsie.

A propos psów.

Helenka nie odbiera telefonu.

Pewnie z tym Sikorskim bałam się.

A propos bałamucić.

To jest temat, Jurek.

Co?

Co się wydarzyło w akademiku?

W nocy? Z dwunastego na trzynastego?

Wituj.

No co się pytam?

Wituj, wituj, o spokojnie. Co to jest? Jakieś przesłuchanie czy co?

Nie. Witek. Wiesz jak ja to widzę?

Powiem jak było.

Proszę. Zaraz potem miałeś ten swój wypadeczek.

I podobno uciekałeś przed Haliną.

Jak?

Uciekałeś? Jerzy Kulej nie ucieka, rozumiesz? Z ringu nie uciekasz, z ulicy

uciekasz.

Pytam cię, jak na spowiedzi... Witold, a co to za

krzyki i wrzaski?

Dobry wieczór, Jerzy Kulej.

Mistrz olimpijski, złoty medalista.

Nie poznaje mnie pan?

Dokumenty poproszę.

No tak się składa, że nie mam.

Dobra, a panowie macie?

W ośrodku sportowym. Nie ma.

Nie macie dokumentów? To sobie to w środku wyjaśnimy.

Zapraszam. Ale proszę spokojnie.

Spokojnie. Po co? Po co pan daje... Spokojnie. Spokojnie.

Spokojnie.

I się myślą o tym.

Odzwonię komendacie.

Moim zdaniem to była zasadka.

Za którą, moim zdaniem, wyjście.

Złamana przegroda nosowa, dwa łuki brwiowe, cztery szczęki, listę

funkcjonariuszy. Jesteście kulej w dupie.

Musicie się przyznać.

Zabili mnie.

Nie miałem wyjścia. Wy, Kulej, dopiero teraz nie macie wyjścia.

Władza widzi w was antysystemowców.

Świat kryminalny widzi człowieka, który dogaduje się z tą władzą.

Sami milicjanci traktują was jak zdrajcę, bo się rozbijacie złotem

dla studentów to jesteście dowódcą brutalnego plutonu.

Bo tu akurat musicie wiedzieć, że to wasz pluton spacyfikował studentów przed

uniwersytetem. I tak właśnie milicja traktuje mistrz olimpijskiego.

Nic.

Ja wiem, że ona widzi w tobie coś, czego być może ja nie mam.

My o to.

Chyba, że nadal nie.

Moja chęć.

Ty się tak kule nie musisz o nią martwić.

To jest mądra, inteligentna kobieta.

Piękna, nieugięta.

Jest lepsza z wszystkiego w tym kraju i zasługuje na coś lepszego niż ty.

Chodź!

Chodź!

Chodź! Chodź!

Chodź tutaj!

No! Strzelaj!

Strzelaj!

Nie dam ci tej satysfakcji.

Wypierdalaj do Meksyku.

Wypierdalaj góry.

Tak słucham?

Heleno, nasza umowa wciąż obowiązuje. Jednak po tym co się dzisiaj stało,

Jurek nie będzie mógł wrócić do Polski bez złotego medalu.

Panie sekretarzu, w imieniu drużyny bokserskiej chciałbym serdecznie

panu sekretarzowi oraz kierownictwu resortu za opiekę do tej pory, za...

stwarzanie warunków, umożliwienie treningu i może skromny upominek.

Symboliczna moneta olimpijska tłoczona specjalnie po igrzyskach tokijskich. Tak

się składa, że akurat moim wizerunkiem.

I bardzo ładnie. Dziękuję, panie sekretarzu.

Dziękuję, panie ministrze.

I z tego miejsca obiecuję, że wszelkie siły poświęcę, żeby przywieźć złoty

medal.

Nawet tak nie mów, nie przegrasz.

Będę trzymała w ciebie za ciebie.

A z kim będziesz oglądała?

W ogóle nie obejrzę.

To nie na moje nerwy.

Będziesz na mnie czekała?

Obiecaj mi, że będziesz na mnie czekać.

Zadzwonię.

Panie Jurku, tylko dwa słowa bym poprosił, jeśli można.

Dwa słowa?

Będzie dobrze.

Dobrze, trenerze?

Będzie dobrze.

Co to było?

Penerzyn, ta Helenka, w tym wszystkim się zdradzał. Jurek, obudź się.

Matka tak się trzyma sztuki.

I trzeba w niekuchni za tatusie, żeby wygrał. Dobrze, kupisz?

Dzięki.

Zostałeś mi tylko ty.

Jesteś ostatnią szansą, żeby nam zagrali świnę.

Mamo, tata wychodzi, chodź.

Jaką taktykę wywiecie dzisiaj Papa Star na ten bardzo krótki spojedynek?

Drodzy Państwo,

jest ta runda za nami.

Za bardzo cię punktuję. Musisz więcej odpowiadać. Rozumiesz?

Hej, jest plan. Wykonuj.

No i, proszę państwa, zaczynamy drugą rundę. Co to będzie?

Obaj zawodnicy stachują się w tym momencie.

Jest, proszę państwa, taki wspaniały prosty. Jednego przechodzi z wygadzania.

Cała Polska w tym momencie zamarła.

Jurek, przestań o niej teraz myśleć.

Cokolwiek zrobiła, zrobiła to dla Ciebie.

Bez niej by Ciebie tutaj nie było.

Chcesz ją znowu zobaczyć, to musi kto wygrać.

Teraz albo nigdy!

Półkornik skarbki?

Liścik dla Pana.

Stansa polska, która jedynie jest dość efektywna i wymiana stacji. Proszę

Państwa, tutaj poszło na dwóch, teraz...

To

otrzyma złoto, to... Jeszcze nie wiemy, co...

Rokefejros lotuje na linach, proszę Państwa. Spędzia daje mu czas do

ale wiadomo, że Rokefejros wróci do walki i ponownie jeszcze wychodzi na

Rokefejrosa, który tutaj nie przeszedł na dół, ale on powie, że bardzo mocny,

jeden kulek, kilkadziesiąt kroków na dół i bardzo mocny, w tym momencie cios

lewy spędzia Rokefejrosa. Zdaję się, że w tym momencie występani samolicy

kończą. Dziękuje.

Wygrałeś!

Wygrałeś!

Wracam do Ciebie!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.