Would you like to inspect the original subtitles? These are the user uploaded subtitles that are being translated:
1
00:01:34,250 --> 00:01:35,690
I na tamtej też, widzicie?
2
00:01:36,230 --> 00:01:38,350
Ktoś do nas przyjechał.
3
00:01:42,810 --> 00:01:44,630
Dzień dobry, wielmoża, pani niech się.
4
00:01:45,150 --> 00:01:47,170
Gościa przywiozł z dalekiej podróży.
5
00:01:48,190 --> 00:01:49,190
Ładko jestem.
6
00:01:51,350 --> 00:01:54,210
Przepraszam, ale ja nie widzę. Nie wiem,
gdzie się podziały moje oczy.
7
00:01:56,570 --> 00:02:01,710
Teraz już widzę, gdzie jestem. Panią
szanowną poznaję z fotografii.
8
00:02:02,090 --> 00:02:03,290
Pani Barbara Niechcic, prawda?
9
00:02:03,570 --> 00:02:08,889
A tu mam podarunki dla dzieci. Od kogo?
Od pani brata. Od brata Juliana
10
00:02:08,889 --> 00:02:13,970
Ostrzyńskiego. Jadę właśnie z
Petersburga. Boże, nie widziałam go
11
00:02:13,970 --> 00:02:19,310
lat. Pan Julian to dusza człowiek,
proszę pani. Dla niego nie istnieje nic
12
00:02:19,310 --> 00:02:24,250
klubem. Mówią, że on nawet sypia w
klubie. Nasi nazywają go prezesem, a
13
00:02:24,250 --> 00:02:28,830
baciuszka. Żadne przyjęcie, żadne karty
nie mogą się obejść bez niego.
14
00:02:29,110 --> 00:02:30,930
No ale koleje przecież budował, koleje.
15
00:02:31,959 --> 00:02:35,940
dawno. Podobno miał nawet niezłe
dochody, ale teraz lubi sobie dobrze
16
00:02:35,940 --> 00:02:39,640
wypić, bilard, operetka i cyganie.
17
00:02:39,980 --> 00:02:42,140
Najbardziej lubi cygańskie romanse.
18
00:02:42,340 --> 00:02:46,280
Podłe miasto, okropny kraj. Wszystko się
tam wyradza i nikczem nie jest. To
19
00:02:46,280 --> 00:02:49,340
dobry człowiek. Ten klub to jego
rodzina.
20
00:02:49,740 --> 00:02:52,040
No nie winszuję mu takiej rodziny.
21
00:02:52,600 --> 00:02:54,460
Proszę pani, a sobie takiego brata.
22
00:02:55,340 --> 00:02:59,120
No co to się można dziwić? Czy to się
nie można dziwić? Nasz ojciec też nie
23
00:02:59,120 --> 00:03:02,720
inny. Też nic tylko jeść, pić, hulać i
bawić się.
24
00:03:04,220 --> 00:03:05,660
A my jesteśmy lepsi?
25
00:03:06,100 --> 00:03:09,040
A Daniel? Przecież Daniel to zmarnowany
człowiek.
26
00:03:09,400 --> 00:03:11,160
A Tomaszek się lepiej zapowiada?
27
00:03:11,360 --> 00:03:12,660
O, to w ogóle nie ma przy stole.
28
00:03:14,280 --> 00:03:16,120
Cała nasza rodzina, proszę pani,
dziwaczeje.
29
00:03:17,520 --> 00:03:19,520
Może to w ogóle Polacy schodzą na marne?
30
00:03:21,420 --> 00:03:24,460
Od dwudziestu lat jestem nauczycielką,
proszę pani.
31
00:03:25,060 --> 00:03:28,200
Ostatnie osiem lat spędziłam w
Petersburgu, w polskim domu.
32
00:03:28,800 --> 00:03:32,540
I tam właśnie poznałam pani brata. To
wspaniały człowiek.
33
00:03:34,160 --> 00:03:40,280
A może, może tutaj w okolicy ktoś
potrzebuje nauczycielki do dzieci?
34
00:03:42,300 --> 00:03:45,320
To się dobrze składa, bo właśnie my
potrzebujemy, prawda Basiu?
35
00:03:45,740 --> 00:03:49,940
No przecież sama oświadczyłaś mi, że
tylko wtedy nie przeniesiesz się do
36
00:03:49,940 --> 00:03:54,180
Kalińca, jeżeli, no jeżeli jakimś cudem
znajdziesz odpowiednią nauczycielkę.
37
00:03:54,540 --> 00:03:57,020
A więc masz swój cud.
38
00:04:10,760 --> 00:04:15,120
zgubiła swoje okulary. Nieprawda, sam je
schowałeś. To są głupie, ordynarne
39
00:04:15,120 --> 00:04:16,760
żarty. Zławaś konia.
40
00:04:17,079 --> 00:04:20,420
Zławaś. To Milka je schowała, bo nie
chciała lekcji.
41
00:04:20,640 --> 00:04:24,700
Dlaczego kłamiesz? Dlaczego nie
kłamiesz? Kto ci pozwolił wziąć konia?
42
00:04:28,000 --> 00:04:32,020
Bogumił! Bogumił, czy to prawda, że
pozwoliłeś dziecku jeździć konno?
43
00:04:32,340 --> 00:04:33,179
No nie.
44
00:04:33,180 --> 00:04:36,980
Widzisz, dlaczego kłamiesz? Tyle razy
się mówiło Klimeckiemu, żeby Klimecki
45
00:04:36,980 --> 00:04:38,800
pozwolił dziecku konia dosiadać.
46
00:04:39,200 --> 00:04:41,480
Panica Tomaszka nie upilnuje, wielmożna
pani.
47
00:04:41,720 --> 00:04:45,380
Zresztą nie pyta, sam bierze konia ze
stajni i wyprowadza. I to tak sprytnie,
48
00:04:45,380 --> 00:04:46,380
nikt nie zauważy nawet.
49
00:04:46,480 --> 00:04:50,200
No i to Klimiecki będzie bajki
opowiadał, co to koniec migła, żeby
50
00:04:50,200 --> 00:04:53,720
schować? Wy tu bez przerwy jakieś
dziwniście chcecie mi zmówić? Upoważnię
51
00:04:53,720 --> 00:04:57,360
Klimieckiego, że jeżeli jeszcze raz
zobaczy Tomaszka wyprowadzającego konia
52
00:04:57,360 --> 00:05:01,980
stajni, niech mu porządnie przyłoży
batem posiedzenie i to tak, żeby
53
00:05:02,260 --> 00:05:05,680
O, tego tylko brakowało, żeby mi obcy
ludzie dziecko bili.
54
00:05:06,520 --> 00:05:07,520
Coś takiego.
55
00:05:20,500 --> 00:05:22,640
Dobij to mnie, ludzie!
56
00:05:24,320 --> 00:05:25,520
Dobij to!
57
00:05:27,580 --> 00:05:29,840
Co się dzieje? Uczatka, rodzice.
58
00:05:30,060 --> 00:05:36,880
Nie da
59
00:05:36,880 --> 00:05:39,500
rady. Płód źle ułożony.
60
00:05:39,760 --> 00:05:40,760
I co będzie?
61
00:05:41,180 --> 00:05:44,160
Teraz trzeba już ratować tylko matkę.
62
00:05:51,380 --> 00:05:56,220
Wyjął dziecko po kawałku. Jak Tomar po
50 zatuczony, że ledwie chodzi i jeszcze
63
00:05:56,220 --> 00:06:00,060
mu się dzieci zachciewa, to nie dziwota,
że nie może potem urodzić. A co on za
64
00:06:00,060 --> 00:06:00,999
taki doktor?
65
00:06:01,000 --> 00:06:05,620
Wiele nauki ma, takiego ładnego
chłopaka. Ale pierwsza lepsza kobita, a
66
00:06:05,620 --> 00:06:09,740
żywej w całości od matki odebrać
potrafi. To prawda, gdyby mi wtedy
67
00:06:09,740 --> 00:06:13,160
chłopaka doktory do szpitala nie
zabrali, to by żył do dziś. Ale...
68
00:06:20,720 --> 00:06:27,360
od tego rodzenia, to jej tu, tu wszystko
powyrywał. No tak, bo ten doktor to nie
69
00:06:27,360 --> 00:06:30,940
jest doktor od dzieci. Bo trzeba było
posłać po kolanikę i miał być chłopaczka
70
00:06:30,940 --> 00:06:32,680
całości. Nie, dobrze ci tak mówić.
71
00:06:33,040 --> 00:06:34,320
Boże miłosierny.
72
00:06:35,320 --> 00:06:39,680
Trzeba łuczaczkę do szpitala. Od tego
nieszczęsnego porodu ma wszystko
73
00:06:39,680 --> 00:06:43,280
poprzerywane. Święta ludzie, zlitujcie
się, czy te choroby się już nigdy nie
74
00:06:43,280 --> 00:06:44,970
skończą. Choroba nie... Nie wybiera.
75
00:06:45,270 --> 00:06:48,730
Jak mi Daleniecki nie uzna wydatków,
będę płacił z własnej kieszeni. Proszę
76
00:06:48,730 --> 00:06:51,330
Boga, Bogumiuk, chcesz ludzkie życie
brać na swoje sumienie?
77
00:06:53,150 --> 00:06:55,830
A bo to ona ma sumienie?
78
00:06:56,390 --> 00:06:57,390
Proszę pani.
79
00:07:01,170 --> 00:07:02,170
Masz, jedz.
80
00:07:02,610 --> 00:07:04,350
No jedz, nie płacz, nie płacz.
81
00:07:04,630 --> 00:07:05,630
Jedz.
82
00:07:06,630 --> 00:07:07,630
Grzyć się.
83
00:07:07,850 --> 00:07:10,090
Po stogach, po kopciach.
84
00:07:10,310 --> 00:07:13,510
Z parobami to potrawisz. A teraz masz.
85
00:07:16,970 --> 00:07:18,610
Niech pani pomyśli.
86
00:07:19,110 --> 00:07:25,690
Kiedy nie miałem na nią oka, zeszła się
z niejakim Adamem, cierniakiem.
87
00:07:26,010 --> 00:07:29,570
Jak zmiarkowałem, co się święci, parłem
do ślubu.
88
00:07:30,090 --> 00:07:36,090
Ale on zabrał się do Prus. Jak wrócę, to
się ożenię.
89
00:07:36,290 --> 00:07:39,690
I zostawił ją z brzuchem. O!
90
00:07:42,860 --> 00:07:47,140
Tak jak pani kazała, szoruję co tydzień.
To się cieszę.
91
00:07:48,100 --> 00:07:53,420
Może to i lepiej, że to Stasinę dziecko
umarło.
92
00:07:54,760 --> 00:08:01,640
Położyłem je w kołyskę, co msklecił dla
mojego zepsutego chłopca i
93
00:08:01,640 --> 00:08:06,140
kolebałem. Tylko to tak, jakbym wstyd
kołysał.
94
00:08:08,720 --> 00:08:10,860
Jakbym wstyd kołysał.
95
00:08:11,950 --> 00:08:16,550
Nie wiem, proszę pani, co się stało z
moją Staszką. Od tygodni choruje na
96
00:08:16,550 --> 00:08:19,430
na piersiach. A jaka strata, dniówki
przepadają.
97
00:08:19,670 --> 00:08:22,450
Jedyna nadzieja, że zaczął do niej
chodzić fornaltyrzyk.
98
00:08:23,550 --> 00:08:25,030
Dziobaty! Dziobaty?
99
00:08:25,650 --> 00:08:27,570
Ale świata poza tobą nie widzi.
100
00:08:28,070 --> 00:08:32,770
Powinnaś dać na mszę, do kościoła, że
cię naruszoną chce brać za żonę.
101
00:08:33,030 --> 00:08:35,549
Za tyrzyka nie pójdę, choć mnie ojciec
zabił. Staszka!
102
00:08:40,270 --> 00:08:42,250
A czemu Stasia za Tyżyka nie wyjdzie?
103
00:08:42,470 --> 00:08:43,669
Bo go nie kocham.
104
00:08:44,790 --> 00:08:48,690
Mnie Adam Cierniak powiedział czekaj na
mnie Stasia, bo jak nie to będziesz
105
00:08:48,690 --> 00:08:49,690
płakać.
106
00:08:52,750 --> 00:08:53,810
To dla was.
107
00:08:54,210 --> 00:08:56,730
Trzeba nacierać systematycznie i
cierpliwie.
108
00:09:02,130 --> 00:09:03,130
Nie pani.
109
00:09:04,970 --> 00:09:06,290
Niech nic nie pomoże.
110
00:09:06,780 --> 00:09:09,740
Pół roku byłam w Kalincu. Kolanicha mi
ten urok odczyniała.
111
00:09:10,040 --> 00:09:11,100
To skonanie.
112
00:09:13,380 --> 00:09:15,900
Teraz nawet kartofli oskrować nie
poradzę.
113
00:09:17,620 --> 00:09:21,320
Tyle, że se choć na te dzieci trochę
popatrzę.
114
00:09:22,620 --> 00:09:27,480
Jak se wspomnę, że się mój mną nie
brzydził, że mnie lubiał, że przy nim
115
00:09:27,480 --> 00:09:29,160
zapominałam o tym moim nieszczęściu.
116
00:09:30,640 --> 00:09:31,640
A teraz?
117
00:09:33,260 --> 00:09:34,260
Co teraz?
118
00:09:34,620 --> 00:09:35,620
Co teraz?
119
00:09:36,170 --> 00:09:38,970
Teraz jak go matka wygnęła z domu,
poszedł spać do innej.
120
00:09:39,390 --> 00:09:40,930
Najpierw po stogach spał.
121
00:09:41,310 --> 00:09:43,850
Na końcu znalazła się taka, co go
przygarnęła.
122
00:09:44,910 --> 00:09:47,930
Andzia torebkówna już go z pazurów nie
wypuści.
123
00:09:48,290 --> 00:09:53,870
A co ona za taka ta Andzia? Kusa w
sobie, szeroka w biedrach jak szafa,
124
00:09:53,870 --> 00:09:56,250
ropiejące i świecąca na pycku.
125
00:09:57,930 --> 00:09:59,710
Kto mi go teraz wróci?
126
00:10:02,370 --> 00:10:04,410
Sparaliżowało ją po pierwszym dziecku,
proszę pani.
127
00:10:05,180 --> 00:10:09,200
Skrzywiło jej biedro i szyję i to także
ani ręko, ani nogo.
128
00:10:10,420 --> 00:10:15,900
Ale to jej nie opamiętało. Urodziła
jeszcze dwoje. I to szybko, jedne po
129
00:10:16,480 --> 00:10:18,660
Pytam ją, na co ci tyle dzieci?
130
00:10:19,080 --> 00:10:22,960
Przecież i tak muszę ci dziecko przy
piersiach przytrzymywać, a ciebie samą
131
00:10:22,960 --> 00:10:25,340
karmić, bo strawy do gęby nie
doniesiesz.
132
00:10:26,100 --> 00:10:28,740
Ale ona nic, tylko milczy.
133
00:10:29,340 --> 00:10:30,500
Tylko milczy.
134
00:10:31,660 --> 00:10:33,960
Gdy więc na wiosnę urodziła...
135
00:10:34,760 --> 00:10:36,060
Jeszcze jednego chłopaka.
136
00:10:37,880 --> 00:10:38,880
Zgniewałam się.
137
00:10:40,540 --> 00:10:41,960
I wypędziła mnie mroza.
138
00:10:43,520 --> 00:10:45,240
Nie chce idzie spać byle gdzie.
139
00:10:45,560 --> 00:10:47,680
Byle więcej dzieci z kaleką nie płodził.
140
00:10:49,300 --> 00:10:51,840
No co, pokaże mi Andzia te swoje nogi.
141
00:10:52,100 --> 00:10:56,920
A po co mam je pani pokazywać? Trzeba je
leczyć, smarować maścią, przykładać
142
00:10:56,920 --> 00:11:02,100
kompresy. A po co mi ta pani
nauczycielka przypomina to, o czym
143
00:11:02,100 --> 00:11:03,100
chciałby zapomnieć?
144
00:11:04,140 --> 00:11:06,800
Ja tam tylko czekam nocy.
145
00:11:08,380 --> 00:11:10,800
Żadnej nie prześpię sama w domu.
146
00:11:11,140 --> 00:11:15,720
Ale nogi powinna Andzia leczyć, bo może
się źle skończyć.
147
00:11:16,880 --> 00:11:18,560
A bo to mi to czego brak.
148
00:11:19,480 --> 00:11:25,840
Jak sobie zaśpiewam, to taka sama pani
jak ta, co na kanapie leży i kawę sobie
149
00:11:25,840 --> 00:11:26,840
popija.
150
00:11:27,740 --> 00:11:29,680
A kawaliry i tak mnie chcą.
151
00:11:30,700 --> 00:11:32,060
I nie tylko kawaliry.
152
00:11:32,810 --> 00:11:37,470
Ja mroza nie ciągnęłam tam przy las, bo
wierzę mu nigdzie lepiej nie będzie.
153
00:11:38,110 --> 00:11:43,550
A czy Andzia nie pomyślała choć na
chwilę, że zabrała ojca dzieciom? Że
154
00:11:43,550 --> 00:11:45,030
dniami, nocami płacze.
155
00:11:45,510 --> 00:11:47,950
Ja tam się nie mam nad tym zastanawiać,
proszę pani.
156
00:11:48,330 --> 00:11:52,630
Ja się muszę ostro brać do roboty, żeby
dogodzić wszystkim kawalirom, którzy
157
00:11:52,630 --> 00:11:53,629
mnie chcą.
158
00:11:53,630 --> 00:11:57,970
I chociaż wołają na mnie we wsi Kulfon i
Fluktovata, to i tak mam więcej
159
00:11:57,970 --> 00:12:01,010
kawalirów niż te wszystkie panny stare w
mieście, za którymi nawet pies
160
00:12:01,010 --> 00:12:02,190
kulawonogą się nie obejrzy.
161
00:12:17,420 --> 00:12:20,480
Co warte jest moje życie, proszę pani?
162
00:12:21,700 --> 00:12:24,280
Jak długo można żyć dla drugich?
163
00:12:29,000 --> 00:12:30,220
Pogardam sobą.
164
00:12:32,170 --> 00:12:36,030
Bo wiem, że to moje poświęcenie płynie z
rezygnacji.
165
00:12:36,690 --> 00:12:39,650
Z gorzkiego poczucia, że nie może być
inaczej.
166
00:12:41,330 --> 00:12:46,490
Niech mi pani powie, dlaczego dla mnie
nie została przewidziana ta odrobina
167
00:12:46,490 --> 00:12:50,390
szczęścia, którego życie nie żałuje
nawet dziewcy od krów.
168
00:12:51,930 --> 00:12:56,270
Dlaczego? Może to właśnie z rezygnacji
powstają największe rzeczy?
169
00:12:57,830 --> 00:13:01,210
Może to właśnie rezygnacja kształtuje
nas na człowieka?
170
00:13:01,500 --> 00:13:07,320
Tak, ale musi to być rezygnacja
dobrowolna, a nie z przymusu.
171
00:13:09,660 --> 00:13:14,460
Panią nauczycielkę godziło się do
dziecków na pokoje, a nie do czworaków.
172
00:13:14,460 --> 00:13:16,260
trzeba postanowić, za kogo ona będzie.
173
00:13:16,820 --> 00:13:21,260
Albo koszerka, albo nauczycielka. Ale co
w tym złego, moja droga? A to złego, że
174
00:13:21,260 --> 00:13:25,020
tu trzeba postanowić, kto jest za kogo.
Ja jestem kukarka.
175
00:13:25,390 --> 00:13:28,370
Pani to pani Barbara, pan to pan, a
dzieci to dzieci.
176
00:13:28,630 --> 00:13:32,650
I tu trzeba postanowić, za kogo ona
będzie, a nie to hajda ze dwora.
177
00:13:34,250 --> 00:13:35,250
No,
178
00:13:35,770 --> 00:13:37,350
niech się Barbara napije.
179
00:13:45,210 --> 00:13:48,210
Remont tych ruder, pani Olczak, to
wyrzucanie pieniędzy w błoto.
180
00:13:49,770 --> 00:13:51,650
Trzeba wybudować nowe czworaki.
181
00:13:54,600 --> 00:13:56,340
A może zacząć od drenowania?
182
00:13:57,500 --> 00:14:00,220
Ludzie się jeszcze nie buntują. Może
jakoś ten rok wytrzymają?
183
00:14:01,540 --> 00:14:05,340
A zresztą, panie Olczak, ile lat ja
wytrzymałem w podobnych warunkach?
184
00:14:08,680 --> 00:14:09,680
I żyję.
185
00:14:15,560 --> 00:14:20,200
Co myśmy się już na nią nawydawali? Ja
już i kiełbasy Mierdzackiego dla niej
186
00:14:20,200 --> 00:14:22,320
kupowałam. A to chore i chore.
187
00:14:22,560 --> 00:14:25,840
I wódkę z miętą piła. I ją mascy nie
żałuje.
188
00:14:26,580 --> 00:14:28,460
Dlaczego byście nie dali znać wcześniej?
189
00:14:28,880 --> 00:14:33,560
Przecież posłalibyśmy po doktora. Ona
tak ciągle płacze. A już inne dzieci to
190
00:14:33,560 --> 00:14:36,900
nie chcą z nią spać. Tak rzuca się i
jęczy.
191
00:14:37,240 --> 00:14:39,440
Jezus Maria, jak wy macie sumienie.
192
00:14:39,780 --> 00:14:44,100
Zdrowe dzieci kładziecie razem z
chorymi? A gdzie je położę, proszę
193
00:14:44,100 --> 00:14:45,200
pani, kiedy tyle tego?
194
00:14:45,620 --> 00:14:47,860
Na dól je nie wypędzę, bo zimno.
195
00:14:49,440 --> 00:14:50,480
Podejrzewam tyfus.
196
00:14:52,280 --> 00:14:53,280
Jezus Maria.
197
00:14:58,720 --> 00:15:00,500
Dwa dni temu wrócił do mnie.
198
00:15:00,940 --> 00:15:02,320
Tyle się nim nacieszyłam.
199
00:15:02,860 --> 00:15:05,380
Ledwie pożył z nami, już go zwaliła nóg.
200
00:15:10,640 --> 00:15:13,860
To te dzieci od łuczaków przywlokły nam
tę zarazę, panie doktorze.
201
00:15:14,460 --> 00:15:15,780
Ale jak się opilnować?
202
00:15:16,200 --> 00:15:20,380
Kiedy daj nam ich tu przez ścianę i
lidzie to to jak robactwo pod drzwiami.
203
00:15:20,900 --> 00:15:22,860
Uspokój się, babo, bo cię palnę czym
przez łeb.
204
00:15:23,340 --> 00:15:25,840
Jak ty się Boga nie boisz wygadywać
takie rzeczy?
205
00:15:26,140 --> 00:15:29,960
A wszystko to z tego ich brudu. Brudno
chodzą, brudno jedzą i stąd musiała
206
00:15:29,960 --> 00:15:30,960
wylegnąć się zaraza.
207
00:15:37,760 --> 00:15:39,020
No, pij.
208
00:15:39,520 --> 00:15:40,520
Oj, nie mogę.
209
00:15:40,640 --> 00:15:45,460
Pij, bo cię zaraza weźmie. No nie mogę.
No pij, bo cię ścierwo zagryzie.
210
00:15:49,680 --> 00:15:53,340
Niech moja żarnecka kochana zabije trzy
tłuste kurki na rosół dla chorych,
211
00:15:53,380 --> 00:15:57,280
dobrze? A Felicia niech biegnie do
Olczaka, żeby przygotował bańki po mleku
212
00:15:57,280 --> 00:16:01,420
maślankę. A i białe mięso. Doktor Wetter
mówił jeszcze o białym mięsie. A kuraki
213
00:16:01,420 --> 00:16:02,580
to niby co, zielone?
214
00:16:02,920 --> 00:16:05,040
A prawda. Jeszcze weźmiemy ten boczek.
215
00:16:05,320 --> 00:16:06,320
Nie!
216
00:16:06,540 --> 00:16:09,880
Dosyć tego rządzenia w kuchni! Ale muszę
wziąć... Wszystko dla tych nic płatów!
217
00:16:09,940 --> 00:16:12,360
Wszystko! Zajmie mnie tutaj czuć
alkoholem, co?
218
00:16:13,560 --> 00:16:15,560
A to karbol ode mnie.
219
00:16:15,780 --> 00:16:18,040
Nacieram się codziennie w celach
dezynfekcji.
220
00:16:23,290 --> 00:16:24,710
Święta Zyta, cholera.
221
00:16:29,610 --> 00:16:32,590
A może by tak prześcieradła z tego uszyć
moja żarnecka, co?
222
00:16:33,190 --> 00:16:35,150
Koloneczkę by się odpruło, z obydwu
stron.
223
00:16:35,490 --> 00:16:39,030
Nie, to jest za dobre. Masz. A to może
to prawdziwie kolorowe? To też jest za
224
00:16:39,030 --> 00:16:43,770
dobre. No to z czego mam już? A to jest
też potrzebne, wszystko jest potrzebne.
225
00:16:43,790 --> 00:16:44,619
O to niech.
226
00:16:44,620 --> 00:16:48,180
Pani Barbara, bierze koniec. Trzy
lustry, tak. Wielmożnej pani tu jest
227
00:16:48,180 --> 00:16:51,240
dobre przyskieradło. Może szkoda jednak.
Nic nie szkoda dla biednych ludzi
228
00:16:51,240 --> 00:16:54,440
niczego. Nie szkoda moja, Felice. A cóż
tu nowego? A nic, żyjemy poszłej
229
00:16:54,440 --> 00:16:57,620
przyskieradła. Przecież ludzie nie mogą
przez te choroby leżeć w takich
230
00:16:57,620 --> 00:16:58,620
cuknących warugach.
231
00:16:58,760 --> 00:17:02,420
Te szczerby w robociźnie zrujnują mnie.
Dziś znowu nie przyszło pięciu ludzi do
232
00:17:02,420 --> 00:17:05,920
roboty. Jak tak dalej pójdzie, to robota
w majątku stanie.
233
00:17:06,180 --> 00:17:07,180
Basiu,
234
00:17:07,460 --> 00:17:12,099
Basiu, ale Niedzki będzie mi musiał
uznać, nie? Te straty. No przecież tyfus
235
00:17:12,099 --> 00:17:16,780
tyfus. No tak biada ci biada, tyku,
wielkie rzeczy, tyku. To życie jest tak
236
00:17:16,780 --> 00:17:18,980
wiele warte, żeby tak na nim płakać bez
przerwy?
237
00:17:54,350 --> 00:17:55,350
Dawaj, nieboraku.
238
00:17:56,950 --> 00:17:58,950
Dobrze, dobrze, dajcie przejść. To nie
ona.
239
00:17:59,250 --> 00:18:01,710
To klimeczki, który leży w jamrocie.
240
00:18:01,930 --> 00:18:02,930
Panie doktorze, proszę.
241
00:18:21,290 --> 00:18:23,790
Przecież, dziecko, trzeba do szpitala.
No trzeba.
242
00:18:27,270 --> 00:18:29,910
Zostaw. Zostaw, matka.
243
00:18:35,590 --> 00:18:38,950
Przecież oni tu przyszli z dobrej woli.
244
00:20:05,610 --> 00:20:06,610
Wspomnijcie o swoje.
245
00:20:07,610 --> 00:20:13,330
Najwyższy czas, żeby zrobić porządek z
tymi przybłędami. A ty mojej rodziny
246
00:20:13,330 --> 00:20:17,970
przybłędami nie nazywaj, bo ci łeb
rozwalę ty. A ty, Staszka, uważaj, bo to
247
00:20:17,970 --> 00:20:19,010
robi na krew, ty.
248
00:20:19,250 --> 00:20:24,130
A ty już właśnie ją popsu, tą wsią krew,
bo nikt nie ma tyle wrzodów, co ty
249
00:20:24,130 --> 00:20:25,049
podzielisz. Tak?
250
00:20:25,050 --> 00:20:28,070
Złą krew, co ma twoja Magda, wiesz? Może
ją po pierwszym...
251
00:20:35,370 --> 00:20:39,730
Sormanem wieczystym zamianował mnie
jeszcze wielmożny pan dziedzic Mioduski.
252
00:20:39,730 --> 00:20:41,230
dobrą służbę, Serbinowie.
253
00:20:41,690 --> 00:20:45,710
Nie ścierpię, żeby byli jakieś
przebłęta, jak łuczak wycierał sobie mną
254
00:20:46,170 --> 00:20:51,110
A całe zło zaczęło się od tego, kiedy
dał pan im tę izbę, którą sobie
255
00:20:51,110 --> 00:20:55,270
dla mojej córki Magdy. A gdzie miałem
podziać łuczaków? Z jej wyraźciorkiem
256
00:20:55,270 --> 00:20:58,890
dzieci? W chlebie, w oborze, w stodole?
Ale ty ich pan rozochłocił!
257
00:20:59,190 --> 00:21:02,910
Ty, chmiemetki, nie krzycz! Mówią teraz
do mnie, bo nas tu posadził wielmożny
258
00:21:02,910 --> 00:21:03,910
pan Niekrzyc.
259
00:21:04,000 --> 00:21:07,900
Nie ma dnia, żeby nie było zwady z moją
rodziną. A to są przybłędy, wielbożny
260
00:21:07,900 --> 00:21:11,120
panie. Brudno chodzą, w żadnym majątku
miejsce nie zagrzali.
261
00:21:11,860 --> 00:21:16,100
Lędzą się jak króliki. I takich to ludzi
dał pan nam za sąsiadów. Niech się
262
00:21:16,100 --> 00:21:17,460
Klimecki liczy ze słowami.
263
00:21:17,680 --> 00:21:21,900
Jak pan nie zmieni postanowienia, to
pójdę sobie precz. O, niech mnie
264
00:21:21,900 --> 00:21:22,819
nie straszy.
265
00:21:22,820 --> 00:21:27,410
Ale jak ja pójdę precz, wielbożny
panie... to w takim wypadku dużo mi się
266
00:21:27,410 --> 00:21:31,690
należało od dworu. W młodości miałem
poczynione obietnice od dziedzice
267
00:21:31,690 --> 00:21:35,910
Mioduskiego, o które potrafię się
upomnieć. A jak trzeba będzie, to i
268
00:21:35,910 --> 00:21:37,150
list do pani Mioduskiej.
269
00:21:38,670 --> 00:21:41,890
Proszę. Papier, pióro. Niech Limecki
siada.
270
00:21:42,230 --> 00:21:43,910
No, niech Limecki pisze.
271
00:21:44,510 --> 00:21:49,530
Bo mi... jak w panie złości odbiera
rozum.
272
00:21:50,130 --> 00:21:53,990
Ja wiem, że co się stało, to się już nie
odstanie.
273
00:21:54,680 --> 00:21:57,200
Ale my z tymi łuczakami przed próg żyć
nie możemy.
274
00:21:58,820 --> 00:22:02,060
A co będzie, jak się którego dnia
pozabijamy?
275
00:22:06,260 --> 00:22:07,260
Proszę.
276
00:22:09,800 --> 00:22:15,060
Jedna z moich znajomych donosi mi, że
zakłada biuro pośrednictwa pracy dla
277
00:22:15,060 --> 00:22:16,840
nauczycielek i nauczycieli domowych.
278
00:22:17,160 --> 00:22:19,280
Namawiam, nibym przystąpiła do spółki.
279
00:22:19,870 --> 00:22:24,030
Ponadto mam wiadomości, że ruch spiskowo
-rewolucyjny rozwija się coraz
280
00:22:24,030 --> 00:22:26,830
gwałtowniej. Tam jest moje miejsce.
281
00:22:31,510 --> 00:22:35,110
I proszę do nas pisać. My chcieli panią
prosić, żeby pani sobie wzięła od nas
282
00:22:35,110 --> 00:22:38,830
pieska na pamiątkę. Bo pani, która się
starała przy naszej Magdzie, to od ja
283
00:22:38,830 --> 00:22:40,290
mrozów piesek, od jej w suki.
284
00:22:40,710 --> 00:22:43,990
Dziękuję, moi kochani, dla mnie tu
dobrego spotkałam.
285
00:22:44,890 --> 00:22:45,890
Ostrożnie.
286
00:22:49,260 --> 00:22:51,540
Niech pani napisze, jak się jechało
koleją.
287
00:22:51,960 --> 00:22:52,960
Dziękuję.
288
00:22:53,920 --> 00:22:54,920
Uwaga.
289
00:22:55,120 --> 00:23:01,080
A jak by się zrobiło ciemno, to jedźcie
krótką drogą. Na oczku. Do widzenia.
290
00:23:01,500 --> 00:23:03,040
Do widzenia.
291
00:23:23,310 --> 00:23:24,310
Sialo przepadło.
292
00:23:24,530 --> 00:23:28,630
Jezu, ja tu nie wytrzymam. Nie, nie ma
mowy, bym też zeszustał.
293
00:23:30,230 --> 00:23:31,470
Zobacz, jak to wygląda.
294
00:23:32,550 --> 00:23:33,730
Sialo przepadło.
295
00:23:33,930 --> 00:23:37,230
No więc, więc rzućmy to wszystko do
studiabów.
296
00:23:38,550 --> 00:23:39,610
Chodźmy stąd.
297
00:23:40,550 --> 00:23:43,410
Przestaniemy się wiecznie troszczyć, czy
pada, czy nie pada.
298
00:23:44,970 --> 00:23:49,630
Zresztą dzieci muszą iść między ludźmi,
bo przecież między ludźmi będzie upływać
299
00:23:49,630 --> 00:23:52,570
im życie. Te domowe nauczycielki to już
dawno przeżytek.
300
00:23:54,010 --> 00:23:58,250
No ale przecież do szkoły może pójść
tylko Agnisia, bo Tomaszek i Emilka są
301
00:23:58,250 --> 00:24:04,290
jeszcze za mali. No a gdybyśmy nawet
posłali Agnisię na pensję, to i tak
302
00:24:04,290 --> 00:24:09,050
wypadałoby płacić za jedno dziecko w
mieście, a dla dwojga młodszych trzymać
303
00:24:09,050 --> 00:24:11,930
domu nauczycielkę. Skąd na to brać? No
tak, ale dlatego, że dzieci będą nas
304
00:24:11,930 --> 00:24:14,250
coraz więcej kosztowały, to musimy się
przyzwyczaić.
305
00:24:14,630 --> 00:24:16,630
No ale skąd na to brać pieniądze?
306
00:24:16,870 --> 00:24:20,610
Stoimy w obliczu klęski. Czy ty tego nie
rozumiesz? To niech ja pojadę do
307
00:24:20,610 --> 00:24:22,950
miasta. Ja gdzieś mi pojadę do miasta.
308
00:24:23,230 --> 00:24:26,770
Młodsze nie będą musiały. Będą chodzić
do jakiejś freblówki. Nie trzeba będzie
309
00:24:26,770 --> 00:24:28,770
wynajmować dodatkowo nauczycielki.
310
00:24:29,070 --> 00:24:33,210
Chcesz mnie opuścić? Bo jeżeli stąd
wyjedziesz, to więcej tu już nie
311
00:24:35,090 --> 00:24:37,150
Za głupstwa przechodzą ci do głowy.
312
00:24:43,190 --> 00:24:44,270
Wrócę do ciebie.
313
00:24:46,890 --> 00:24:48,130
Gdziekolwiek byś był.
314
00:24:51,680 --> 00:24:54,220
Ale nie możesz mi mieć zasłuży, tak
tęsknię do miasta.
315
00:25:41,659 --> 00:25:44,600
Bogumił, przecież było nam ze sobą
dobrze, prawda?
316
00:25:53,200 --> 00:25:54,900
Bogumił, powiedz coś.
317
00:26:01,940 --> 00:26:03,380
Bogumił, powiedz coś.
318
00:26:05,480 --> 00:26:08,380
Co ty zrobisz, jak ja wyjadę z dziećmi
do Kalinica?
319
00:26:10,480 --> 00:26:11,880
Jakoś sobie poradzę.
320
00:26:19,660 --> 00:26:23,820
Gdybym wiedział, że będziesz taka dobra
dla mnie nadjezdnym, to chciałbym, żebyś
321
00:26:23,820 --> 00:26:24,920
ciągle wyjeżdżał.
322
00:26:39,320 --> 00:26:43,300
I pilnujcie mamusi, żeby dużo jadła i
nie paliła za dużo papierosów.
323
00:26:47,200 --> 00:26:48,900
No, Tomek, wsiadaj.
324
00:27:15,960 --> 00:27:19,620
I uważać mi na drzwi, żeby się nie
otworzyły, bo widzę, że klamka
325
00:27:54,250 --> 00:27:57,290
Może co zrobić panu do zjedzenia?
326
00:28:07,130 --> 00:28:10,210
O matko ty boska.
327
00:28:12,090 --> 00:28:16,070
Teraz dopiero to będzie smutno bez pani
dziecku.
328
00:28:37,710 --> 00:28:40,350
Felicjo! Felicjo!
329
00:29:28,400 --> 00:29:29,400
Pani Olczak!
330
00:29:31,200 --> 00:29:32,200
Załamałem się.
331
00:29:32,500 --> 00:29:34,940
Napisałem wczoraj list z Kalinka do
Daleniewskiego.
332
00:29:35,780 --> 00:29:38,160
Zwyciężymy czworaki. Budujemy czworaki,
pani Olczak.
333
00:29:58,220 --> 00:30:00,580
Dzień dobry, kochanemu sąsiadowi.
334
00:30:01,900 --> 00:30:03,740
A cóż to pan tak tam?
335
00:30:05,400 --> 00:30:07,520
Zostałem słomianym wdowcem, panie
Wojnarowski.
336
00:30:07,780 --> 00:30:10,300
Żona z dziećmi ostatecznie przeniosła
się do Kalinka.
337
00:30:10,820 --> 00:30:14,880
Długo zastanawialiśmy się, ale ja
wreszcie doszedłem do wniosku, że dla
338
00:30:14,880 --> 00:30:19,300
tak będzie lepiej. A jeżeli tak, to
niech pan przyjedzie do mnie jutro na
339
00:30:19,620 --> 00:30:21,740
Jest ze mną teraz najmłodsza córka.
340
00:30:21,980 --> 00:30:25,420
Zagramy sobie we trójkę z dziadkiem.
Oczywiście, skorzystam.
341
00:30:25,920 --> 00:30:28,080
Jak tylko terminy pozwolą, skorzystam.
342
00:30:32,820 --> 00:30:34,620
Pan Bogumił Niechcic.
343
00:30:37,200 --> 00:30:39,540
Moja córka, Ksawunia.
344
00:30:44,280 --> 00:30:48,060
Ale pan nawiózł tego wszystkiego, jak na
wesele.
345
00:30:48,440 --> 00:30:52,100
A ja myślałem, że nie zastanę cię w
domu. Myślałem, że wybrałeś się gdzieś
346
00:30:52,100 --> 00:30:54,260
przyjęcie albo do cukierni.
347
00:30:56,770 --> 00:31:01,250
Gdzie te dzieci biegają na taki deszcz?
Ja wiem, nie wiem. Ja Agnisi i Tomaszka
348
00:31:01,250 --> 00:31:02,730
to całymi dniami nie widzę w domu.
349
00:31:03,690 --> 00:31:06,230
Tomaszkowi po prostu potrzeba męskiej
ręki.
350
00:31:07,790 --> 00:31:08,790
Ręki ojca.
351
00:31:09,330 --> 00:31:11,570
Ja sobie zupełnie nie mogę dać z nimi
rady.
352
00:31:26,730 --> 00:31:27,930
Zawsze wam tu lepiej.
353
00:31:28,290 --> 00:31:30,890
W Serbinowie jest czarna jesień, błoto.
354
00:31:32,150 --> 00:31:36,690
Cóż to takiego błoto? Jak się ma całe
dobre kalosze, to błoto może zaszkodzić.
355
00:31:37,150 --> 00:31:39,150
No, rozumie się, że nie.
356
00:31:41,530 --> 00:31:44,030
Ale nie siedzisz chyba sama? Widujesz
ludzi?
357
00:31:44,270 --> 00:31:45,550
Nie siedzisz sama?
358
00:31:47,210 --> 00:31:48,210
Owszem.
359
00:31:50,390 --> 00:31:51,930
Jak zwykle bywam sama.
360
00:31:55,880 --> 00:31:58,400
Wcale mi nie zależy na tym, żeby
ktokolwiek u mnie bywał.
361
00:32:04,480 --> 00:32:08,000
Zwłaszcza kiedy pomyślę o biednym
Lucjanie. Ty wiesz, że u Lucjana lekarze
362
00:32:08,000 --> 00:32:09,000
dopatrują się raka.
363
00:32:10,660 --> 00:32:11,760
Ano, tak.
364
00:32:15,320 --> 00:32:17,980
Boże, ja bym nieraz tak wyszła gdzieś do
miasta.
365
00:32:19,100 --> 00:32:23,200
Ale tutaj trzeba zaraz się ubierać,
mieszkanie na klucz zamykać.
366
00:32:25,840 --> 00:32:26,900
To nie to, co na wsi.
367
00:32:28,740 --> 00:32:32,340
Gdzie bierzesz chustkę, już jesteś na
dworze.
368
00:32:40,320 --> 00:32:42,240
Chciałam zobaczyć tylko, czy dobrze
pościelony.
369
00:32:44,780 --> 00:32:45,780
Zostań.
370
00:33:00,850 --> 00:33:04,050
Myślę sobie, Basiu, że jednak wszystko
wróci się na dobre.
371
00:33:05,770 --> 00:33:12,150
Wierzę, że kiedy znudzi ci się w
mieście, to przecież zatęskniesz do
372
00:33:13,230 --> 00:33:15,470
No, powiedz.
373
00:33:20,430 --> 00:33:22,370
Życie w mieście jest już nie dla mnie.
374
00:33:23,070 --> 00:33:26,330
Ja zapomniałam, jak się z tymi ludźmi
rozmawia kiedyś.
375
00:33:40,400 --> 00:33:42,980
Ja naprawdę nie wiem, gdzie jest moje
miejsce.
376
00:34:34,690 --> 00:34:37,830
Maszko. Stoję w obliczu śmierci.
377
00:34:39,230 --> 00:34:45,130
To jest jedyny fakt, przed którym każdy
musi pozbierać się i stanąć w swojej
378
00:34:45,130 --> 00:34:46,130
całości.
379
00:34:46,270 --> 00:34:50,050
Nie można się od tego wykupić, wykręcić.
380
00:34:53,250 --> 00:34:57,190
Myślałem nieraz dawniej, czy możliwa
jest taka chwila.
381
00:34:57,870 --> 00:35:01,190
Kiedy człowiek cieleśnie, naprawdę godzi
się ze śmiercią.
382
00:35:03,190 --> 00:35:04,550
Otóż jest możliwa.
383
00:35:06,950 --> 00:35:12,410
Bo jak wszystko boli, to chce się tylko,
żeby przestało boleć.
384
00:35:13,530 --> 00:35:18,830
A kiedy się tak jak ja wie, że tu na
ziemi nic nie może przynieść, nawet
385
00:35:18,890 --> 00:35:21,670
to chce się po prostu przestać istniać.
386
00:35:24,110 --> 00:35:25,110
Nawet nie wiem.
387
00:35:25,960 --> 00:35:30,880
Czy chce się, żeby potem, po śmierci,
jeszcze coś było?
388
00:35:33,220 --> 00:35:38,320
Po śmierci Teresy, ty jedna byłaś mi
bliska.
389
00:35:38,860 --> 00:35:40,440
Tak bliska jak nikt.
390
00:35:41,400 --> 00:35:43,700
Ja ciebie nigdy nie obchodziłem.
391
00:35:46,620 --> 00:35:52,080
Kiedyśmy z Michasią sprowadzili was do
Serbinowa, byłaś taka nie do życia.
392
00:35:53,180 --> 00:35:55,040
A potem...
393
00:35:55,920 --> 00:35:56,920
Było ci przecież dobrze.
394
00:35:58,100 --> 00:36:01,040
Więc cieszyłem się, że się do tego
przyczyniłem.
395
00:36:04,080 --> 00:36:09,540
A kiedy zostałem sam na świecie,
uciekłem od ciebie, Basko.
396
00:36:11,060 --> 00:36:12,240
Tyś o tym nie wiedziała.
397
00:36:14,440 --> 00:36:17,300
Myślałem, że jesteś szczęśliwa.
398
00:36:18,700 --> 00:36:23,100
Bo gdybyś nie była szczęśliwa, ale ty
przecież...
399
00:36:23,790 --> 00:36:25,130
Jesteś szczęśliwa, prawda?
400
00:36:26,110 --> 00:36:27,470
Jesteś szczęśliwa.
401
00:37:03,560 --> 00:37:07,100
Pan Wojnarowski prosił, żeby pan
pojechał dziś wieczór do Pamiętowa.
402
00:37:08,500 --> 00:37:10,400
Był tu wczoraj ten ich lokaj,
Aleksander.
403
00:37:13,940 --> 00:37:15,240
Dziś już chyba za późno.
404
00:37:25,060 --> 00:37:27,320
Myślałam, że już pana nigdy więcej nie
zobaczę.
405
00:37:27,800 --> 00:37:29,340
Ojca nie ma w domu, wyjechał.
406
00:37:30,640 --> 00:37:32,600
Zaraz, porozmawiajmy spokojnie.
407
00:37:39,549 --> 00:37:41,330
Dobrze. Dlaczego pan za mną idzie?
408
00:37:42,010 --> 00:37:43,030
Porozmawiać możemy i tak.
409
00:37:51,990 --> 00:37:55,330
Jeżeli pan ma odejść, niech pan to zrobi
jak najprędzej.
410
00:37:57,050 --> 00:37:58,050
Dziecko moje.
411
00:38:00,130 --> 00:38:01,470
Cóż mogę ci ofiarować?
412
00:38:01,850 --> 00:38:03,730
nową, jeszcze gorszą niedolę.
413
00:38:35,500 --> 00:38:37,140
Już to więcej jeździć nie będę.
414
00:38:37,980 --> 00:38:42,640
Te wysiadywania po nocach, te późne
kolacje, to nie dla ludzi, którzy wstają
415
00:38:42,640 --> 00:38:43,640
przed świtem.
416
00:38:59,060 --> 00:39:03,680
Ja wiem, że te zimowe wieczory na wci,
kiedy chcieć samemu, nie należą do
417
00:39:03,680 --> 00:39:04,680
przyjemności.
418
00:39:05,740 --> 00:39:07,400
Ale niedługo Boże Narodzenie.
419
00:39:08,400 --> 00:39:09,880
Przyjadę na całe dwa tygodnie.
420
00:39:13,620 --> 00:39:16,800
Ja na twoim miejscu pojechałabym do
Pamiętowa nieraz.
421
00:39:17,220 --> 00:39:19,060
Wojnarowski jest przecież bardzo
sympatyczny.
422
00:39:19,700 --> 00:39:21,220
To też czasem jeżdżę do niego.
423
00:39:22,540 --> 00:39:23,840
Gramy czasem winta.
424
00:39:24,680 --> 00:39:26,980
Ale najczęściej to rozmawiamy.
425
00:39:31,860 --> 00:39:32,860
Rozmawiacie.
426
00:39:33,400 --> 00:39:35,020
A ja tak marzę, żeby...
427
00:39:35,500 --> 00:39:37,140
Móc nieraz z kimś porozmawiać.
428
00:39:43,180 --> 00:39:45,140
Szczęśliwy jesteś, że choć na niego
trafiłeś.
429
00:41:29,100 --> 00:41:34,180
One właściwie kochają nas tylko w
Serbinowie. Poza Serbinowem możemy dla
430
00:41:34,180 --> 00:41:35,600
nie istnieć, przynajmniej ja.
431
00:41:36,920 --> 00:41:39,840
Jakże one mają nas kochać, skoro my się
nie kochamy?
432
00:41:42,600 --> 00:41:45,020
Jak to? Przecież ty zawsze mówiłeś, że
mnie kochasz.
433
00:42:12,330 --> 00:42:14,530
Chciałam tylko zobaczyć, czy dobrze
pościelone.
434
00:42:19,430 --> 00:42:20,430
Dobranoc.
435
00:42:52,050 --> 00:42:57,590
Ojciec pozostawił mi do wyboru. Albo
wyjść za mąż za Ostrzyńskiego, albo
436
00:42:57,590 --> 00:42:59,310
wyjechać na studia do Szwajcarii.
437
00:43:01,130 --> 00:43:02,250
Co robić?
438
00:43:06,250 --> 00:43:07,710
Ja ci powiem, co robić.
439
00:43:18,170 --> 00:43:19,890
Dlaczego mnie odtrącasz?
440
00:43:21,460 --> 00:43:24,640
Dziecko szalone, obdarzasz mnie cudem,
którego nie mogę przyjąć.
441
00:43:25,120 --> 00:43:26,300
Dlaczego nie możesz?
442
00:43:26,560 --> 00:43:27,780
Czy ty wiesz ile ja mam lat?
443
00:43:28,920 --> 00:43:30,380
Co mnie obchodzą lata?
444
00:43:34,100 --> 00:43:35,300
Co mnie obchodzą lata?
445
00:43:57,180 --> 00:43:58,180
Nic. Święta.
446
00:43:59,560 --> 00:44:01,480
Jeszcze tylko w tym roku niech będzie
jak zawsze.
447
00:44:02,020 --> 00:44:05,320
Ja rozumiem, że widzicie, ale stary,
dorosły człowiek, żeby tak sobie
448
00:44:05,380 --> 00:44:09,020
Tak w ogóle ja sobie nie dogadzam, ale
na święta, jak wszystko zrobione, jak
449
00:44:09,020 --> 00:44:10,020
trzeba.
450
00:44:10,200 --> 00:44:13,640
Ja ostatni raz urządzam święta, więcej
świąt w ogóle nie będzie. No jak to jest
451
00:44:13,640 --> 00:44:15,040
zrobione? Nic płacę, jedna czerwona.
452
00:44:17,440 --> 00:44:20,360
Spokój, bo zawsze wszystko dobrze
zrobione. Dzieci, idźcie sobie, tutaj
453
00:44:20,360 --> 00:44:24,260
naprawdę. No idźcie, jak mamy, żebyście
poszły, to idźcie.
454
00:44:24,650 --> 00:44:27,910
To ciasto nie idzie. To jest źle
ugniecione.
455
00:44:28,130 --> 00:44:33,310
Trzeba poczekać. Trzeba poczekać.
Czekaj, tatka latka, aż kobyle wilki
456
00:44:33,310 --> 00:44:35,710
ty bidoto kamienie gryź i łzami popiję.
457
00:44:37,350 --> 00:44:39,090
A żarnecko znowu pije.
458
00:44:40,090 --> 00:44:41,370
Prawdy nie pije.
459
00:44:41,990 --> 00:44:42,990
Próbuje.
460
00:44:45,270 --> 00:44:46,810
Niech Barbara spróbuje.
461
00:44:47,070 --> 00:44:47,509
A co?
462
00:44:47,510 --> 00:44:49,610
To jest syny kocia, a nie nalewka.
463
00:44:51,370 --> 00:44:57,430
Te cholery musiały... Bo jak Bugumil
jeszcze raz mi każe robić talewkę, to ja
464
00:44:57,430 --> 00:44:58,430
wychodzę z domu.
465
00:44:59,290 --> 00:45:03,550
Wychodzę z domu, więcej tej talewki nie
będę pił. To to jest, to to jest.
466
00:45:04,030 --> 00:45:05,030
Jest,
467
00:45:07,470 --> 00:45:09,410
jest, Agnisiu, spójrz, pierwsza
gwiazdka.
468
00:45:10,730 --> 00:45:13,630
Mama, mama, jest pierwsza gwiazda.
Pierwsza gwiazdka jest.
469
00:45:15,970 --> 00:45:17,710
Pora zaczynać wieczerze.
470
00:45:20,810 --> 00:45:27,610
Chrystus rodzi i na świat przychodzi.
471
00:45:27,970 --> 00:45:34,930
Ciemna noc w jasnościach promienistych
472
00:45:34,930 --> 00:45:36,390
brodzi.
473
00:45:37,090 --> 00:45:42,110
Aniołowie się radują, pod niebiosa
474
00:45:42,110 --> 00:45:44,450
wyśpiewują.
475
00:46:18,480 --> 00:46:20,080
mogę wiązać mojego życia z twoim.
476
00:46:22,620 --> 00:46:24,440
Tak bardzo kochasz żony.
477
00:46:24,760 --> 00:46:25,760
Nie wiem.
478
00:46:29,880 --> 00:46:32,420
Ciągle nie wiem. Nie wiem.
479
00:46:34,040 --> 00:46:36,780
Ja kończę życie, ty zaczynasz.
480
00:46:38,020 --> 00:46:40,640
I nic prócz szaleństwa nie można
złączyć.
481
00:46:41,300 --> 00:46:45,860
Nic prócz szaleństwa, które ja będę
błogosławiał, ty będziesz przeklinać,
482
00:46:45,860 --> 00:46:46,860
wstydzić się.
483
00:47:00,660 --> 00:47:01,920
Przecież wiem, że mnie kochasz.
484
00:47:04,960 --> 00:47:06,540
A twoja żona cię nie kocha.
485
00:47:06,780 --> 00:47:07,960
Nie ustawajmy się w dniu.
486
00:47:10,300 --> 00:47:11,300
Proszę odjeść.
487
00:47:11,820 --> 00:47:14,440
Zaraz? Tak, w tej chwili. Nie chcę pana
widzieć.
488
00:47:14,740 --> 00:47:16,280
Nie czepiacie odjazdu pociągu?
489
00:47:16,580 --> 00:47:17,660
Proszę, zejdź mi do oczu.
490
00:47:38,600 --> 00:47:44,020
W dzieciństwie uczyłem się po francusku,
ale potem zapomniałem.
491
00:47:44,800 --> 00:47:50,980
Wie Felicia, że nawet nie rozumiałem tej
piosenki, co to ją zawsze panna
492
00:47:50,980 --> 00:47:52,120
Wojnarowska śpiewała.
493
00:47:52,940 --> 00:47:54,300
C 'estime.
494
00:47:55,580 --> 00:47:56,860
A co to znaczy?
495
00:47:59,520 --> 00:48:01,000
Gdybyś kochał mnie.
496
00:48:02,060 --> 00:48:06,340
Ale potem panienka nauczyła pana
rozumieć. Co rozumieć?
497
00:48:06,620 --> 00:48:07,620
No.
498
00:48:08,090 --> 00:48:09,090
To ściewanie.
499
00:48:16,930 --> 00:48:23,210
Kiedy człowiek osiągnie swój wiek, musi
zrozumieć, że nie może się podobać
500
00:48:23,210 --> 00:48:24,650
młonej, ładnej kobiecie.
501
00:48:26,150 --> 00:48:32,190
Cóż, kiedy serce rwie się do życia, do
uciechy, której w młodości nie zaznało.
502
00:48:35,290 --> 00:48:36,590
A może...
503
00:48:36,860 --> 00:48:42,800
Może się warto w życiu zapamiętać, żeby
choć te parę tygodni przeżyć tak, że się
504
00:48:42,800 --> 00:48:44,160
o nich pamięta przez całe życie.
505
00:48:54,700 --> 00:48:56,820
Dziwna jest ta panna Wojnarowska.
506
00:48:59,880 --> 00:49:02,180
Mógłby ktoś pomyśleć, że cię bałamuci.
507
00:49:03,360 --> 00:49:05,700
A to dopiero byłoby śmieszne.
508
00:49:08,220 --> 00:49:11,700
Szkoda, że nie pomyślałeś o tym, że
mogliśmy ją razem odprowadzić na
509
00:49:14,500 --> 00:49:18,220
Gdybym wiedział, że sprawię ci
przykrość, byłbym się wymówił.
510
00:49:20,460 --> 00:49:21,520
Wojnarowski mnie prosił.
511
00:49:34,200 --> 00:49:36,020
To mi się tak przyglądasz.
512
00:49:39,240 --> 00:49:45,140
Zastanawiam się, Basiu, na czyje siły,
na czyj rozum obliczone jest życie.
41468
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.