Would you like to inspect the original subtitles? These are the user uploaded subtitles that are being translated:
1
00:02:58,380 --> 00:02:59,480
Co się stało?
2
00:03:00,480 --> 00:03:06,180
Wojna? Nie, jestem na emeryturze. Teraz
jestem panem dnia. Będę mógł wiedzieć w
3
00:03:06,180 --> 00:03:10,440
każdej godzinie, co robi Michasia. Już
nie będziesz motylku skrzydlaty.
4
00:03:11,280 --> 00:03:18,080
Chcę latywać z kwiatuszka na kwiatek, bo
gdy zagrzmią wystrzały armatnie,
5
00:03:18,200 --> 00:03:21,080
o miłostkach zapomnieć już czas.
6
00:03:21,460 --> 00:03:25,220
Basiu, a poza tym muszę ci powiedzieć,
że postanowiłem wrócić do pracy
7
00:03:25,360 --> 00:03:28,700
No musi coś po mnie zostać. Muszę coś
dać społeczeństwu.
8
00:03:29,240 --> 00:03:32,640
Julka zaraz. Już nie będziesz motylku
strzydlaty.
9
00:03:33,120 --> 00:03:35,800
Basiu, przyniosłem ci bezcenną rzecz.
Bezcenną.
10
00:03:36,040 --> 00:03:36,859
A co to jest?
11
00:03:36,860 --> 00:03:38,140
Moja ostatnia praca.
12
00:03:38,510 --> 00:03:41,570
Rozdział książki o florze i faunie
Kalince i okolic.
13
00:03:43,870 --> 00:03:50,870
Jak to już wychodzisz?
14
00:03:51,070 --> 00:03:52,069
Tak.
15
00:03:52,070 --> 00:03:55,950
No pójdę zobaczyć, co robi Michasia. Pa,
Basieńko.
16
00:04:02,370 --> 00:04:03,370
Julka!
17
00:04:06,510 --> 00:04:08,010
Czy Julka to może odczytać?
18
00:04:08,590 --> 00:04:12,810
Ale skądże? To bazgro już, jak sam Pan
Bóg by nie odczytał.
19
00:04:16,970 --> 00:04:21,070
Najgorsze to to, że wszystko jest bez
ładu i składu. Wiersz zachodzi na
20
00:04:21,110 --> 00:04:22,810
Widocznie Daniel traci wzrok.
21
00:04:26,870 --> 00:04:27,870
Szkoda.
22
00:04:31,090 --> 00:04:34,590
Teraz, kiedy przyszły warunki, kiedy
mógłby na nowo żyć.
23
00:04:36,860 --> 00:04:38,460
Mógłby czegoś dokonać.
24
00:04:41,980 --> 00:04:43,680
Jest już na wszystko za późno.
25
00:04:47,080 --> 00:04:50,820
Niech Asia to niczego nie widzi, tylko w
kółko powtarza zdziwaczał do reszty,
26
00:04:50,880 --> 00:04:52,060
zdziwaczał do reszty.
27
00:05:22,100 --> 00:05:25,680
Wczoraj byłam w parku na spacerze i
zdawało mi się, że był zębą w ogółu.
28
00:05:26,940 --> 00:05:27,980
To lepiej.
29
00:05:28,720 --> 00:05:32,080
To lepiej, że odsuwa pani od siebie
świadomość, że go już nie ma.
30
00:05:33,920 --> 00:05:34,920
Nie ma.
31
00:05:36,560 --> 00:05:40,320
Tak rzeczywiście sama kazałam wziąć mu
kożu, kiedy ostatni raz szedł w pole.
32
00:05:44,660 --> 00:05:49,160
Gdybym wtedy kazała wziąć mu jesionkę,
może nie zgrzałby się i nie zaziębił,
33
00:05:49,180 --> 00:05:50,180
żyłby jeszcze.
34
00:06:09,840 --> 00:06:10,840
Niniulka, co?
35
00:06:11,020 --> 00:06:13,740
To ciche życie w mieście zaczyna mnie
nudzić.
36
00:06:17,380 --> 00:06:19,040
Ja muszę zacząć coś robić.
37
00:06:22,320 --> 00:06:26,360
Pamiętam, jaka byłam szczęśliwa z
Bogumiłem w Krępie, kiedy dostaliśmy
38
00:06:26,360 --> 00:06:27,360
winczewskich.
39
00:06:31,440 --> 00:06:34,420
Oho, barometr idzie na pogodę.
40
00:06:37,290 --> 00:06:39,550
W Serbinowie to na pewno zaczęły się już
zniwa.
41
00:06:40,570 --> 00:06:44,110
Ja zaraz po wakacjach wezmę się za
Tomaszka. Muszę z nareszcie zacząć
42
00:06:44,110 --> 00:06:45,610
nad jego ciężkim charakterem.
43
00:06:53,390 --> 00:06:57,330
A może wziąć się do jakiejś społecznej
pracy, żeby nie było za późno, tak jak u
44
00:06:57,330 --> 00:07:01,790
Daniela? Eee, to też pani się porównuje
do pana profesora. Przecież to dziadek,
45
00:07:01,790 --> 00:07:03,030
a pani młoda i ładna.
46
00:07:03,340 --> 00:07:07,300
Słyszałam raz, jak pan Wojnarowski
mówił, ile w tej pani barbarze młodości,
47
00:07:07,300 --> 00:07:10,520
życia. A jaki dowcip i bystrość umysłu.
48
00:07:10,940 --> 00:07:12,760
Za stara już jestem, moja Julko.
49
00:07:16,280 --> 00:07:19,380
Za stara, żeby cokolwiek zaczynać na
nowo.
50
00:07:32,620 --> 00:07:35,320
Proszę pani, liściki od dzieci.
Dziękuję.
51
00:07:36,120 --> 00:07:37,140
Dziękuję bardzo.
52
00:07:37,620 --> 00:07:41,680
Julka! Niech Julka zobaczy listy od
dzieci. Zawsze poznaje po kopertach.
53
00:07:41,920 --> 00:07:47,220
Od Agnisi są pieczętowane lakiem, a od
Emilki małe, pomarańczowe, dziecinne.
54
00:07:49,280 --> 00:07:51,240
Szkoda, że Tomaszek pisze tak rzadko.
55
00:07:53,320 --> 00:07:57,040
U Marcinów wszystko w porządku, tylko
tyle, że na świecie kotłuje się coraz
56
00:07:57,040 --> 00:07:58,040
bardziej.
57
00:07:58,580 --> 00:08:01,180
Za to u Emilki niedobrze.
58
00:08:02,909 --> 00:08:06,910
Przecież nikt z panienki do tego
zamążpuścia za włosy nie ciągnął. Sama
59
00:08:06,910 --> 00:08:09,170
nogami przepierała do tej rzemiaczki.
60
00:08:11,010 --> 00:08:15,010
Sewer mnie nie rozumie, mamusiu, i nigdy
nie siedzi w domu. Ja zbrzydłam tak, że
61
00:08:15,010 --> 00:08:16,550
pewnie nikt na mnie nie spojrzy.
62
00:08:16,830 --> 00:08:19,930
Teraz dopiero widzę, że najlepiej było
siedzieć przy mamie.
63
00:08:21,610 --> 00:08:24,170
Jaka szkoda, że się sprzedało pamiętów.
64
00:08:29,170 --> 00:08:30,990
Wszystko przez tego z tym bała Sewera.
65
00:08:32,840 --> 00:08:34,280
On mi się nigdy nie podobał.
66
00:08:34,940 --> 00:08:38,860
Ona tam gotowa umrzeć z udręki. Emilka
jest delikatna, wrażliwa.
67
00:08:42,840 --> 00:08:43,440
Z
68
00:08:43,440 --> 00:08:50,180
powodu
69
00:08:50,180 --> 00:08:53,580
zbliżającej się wojny mało kto moja
droga wyjechał tego lata na wywczasy.
70
00:08:53,800 --> 00:08:58,640
Choszańcy są w Reichenholu, to wiesz. Ze
zdrowiem Rejenta niedobrze. Natomiast
71
00:08:58,640 --> 00:09:01,440
Anselm umieścił żonę i synka w
Ciechanowie.
72
00:09:02,250 --> 00:09:05,730
Wasiu, ten mój Anzel, wyobraź sobie,
założył biuro.
73
00:09:07,090 --> 00:09:11,270
Jakże się to biuro nazywa, bo ja nigdy
nie mogę zapamiętać. Taryfowo,
74
00:09:11,410 --> 00:09:12,410
ekspedycyjno.
75
00:09:12,930 --> 00:09:16,390
Anzel stał się pośrednikiem i handlowcem
na wielką skalę.
76
00:09:16,790 --> 00:09:17,810
Tak, tak, tak.
77
00:09:18,110 --> 00:09:21,550
Jego działalność jest niemal mistyczna.
78
00:09:22,210 --> 00:09:23,370
Dlaczego mistyczna?
79
00:09:23,970 --> 00:09:28,150
Wyobraź sobie, Basiu, że on pośredniczy
na niewidziane. On towaru nie bierze do
80
00:09:28,150 --> 00:09:31,030
ręki. Interesują go tylko transakcje,
obojętne czym.
81
00:09:31,230 --> 00:09:35,590
Tak, byleby nie ustał proceder
pośredniczenia i chwytania zysków. O, o,
82
00:09:35,590 --> 00:09:36,590
powietrze.
83
00:09:37,370 --> 00:09:41,870
Prawdziwy z niego motor, Basiu. Stacja
węzłowa między Kalincem a Warszawą. Co
84
00:09:41,870 --> 00:09:43,710
mówię? Między Niemcami a Rosją.
85
00:09:43,950 --> 00:09:48,270
W lipcu moja droga kupił sobie piękną
kamienicę na raciborskim przedmieściu.
86
00:09:49,450 --> 00:09:53,430
Basiu, zapomniałam ci powiedzieć o
najważniejszym. W niedzielę zaprosiłam
87
00:09:53,430 --> 00:09:56,110
herbatę pana Ceglarskiego i pana
Wojnarowskiego.
88
00:09:56,470 --> 00:09:59,430
Straszny się z niego zrobił staruszek.
Ledwo się kupy trzyma.
89
00:09:59,790 --> 00:10:03,970
Kroku już nie zrobi bez służącego. No
oczywiście, nie zawiedziesz nas.
90
00:10:04,790 --> 00:10:07,650
Idą ciekawe czasy, moi państwo.
91
00:10:08,250 --> 00:10:10,070
No jest się nad czym zastanowić.
92
00:10:10,530 --> 00:10:16,030
Weźmy, panie Ludwiku, chociażby pod
uwagę owo zabójstwo księcia Ferdynanda w
93
00:10:16,030 --> 00:10:22,540
Sarajewie. No i tę wojnę wiszącą w
powietrzu. obrzut na ciele Europy
94
00:10:22,540 --> 00:10:26,600
już za bardzo i musi dojść do
katastrofy.
95
00:10:52,720 --> 00:10:57,480
Wiem, że tej wojny Rosji z Niemcami, że
też oni idą jak na manewry.
96
00:11:48,450 --> 00:11:51,950
Wojna francusko -niemiecka też już wisi
na włosach. Według wszelkiego
97
00:11:51,950 --> 00:11:54,290
prawdopodobieństwa, mamo, Rosjanie będą
się bronić na linii Wisły.
98
00:11:54,790 --> 00:11:57,230
Rozmawiałem z jednym oficerem Polakiem,
który mnie o tym zapewnił.
99
00:11:57,570 --> 00:12:02,490
W nocy wojsko ma opuścić miasto,
pozostaną tylko patrole, a i te nad
100
00:12:02,490 --> 00:12:06,590
się wycofać. W takim razie należy uważać
Kaliniec za najbardziej stosowne miasto
101
00:12:06,590 --> 00:12:10,350
do przetrwania całej tej wojny. Ciekaw
jestem, gdzie się odbędzie pierwsza
102
00:12:10,350 --> 00:12:11,450
historyczna bitwa.
103
00:12:12,170 --> 00:12:15,910
Słyszałaś? Podobno Rosjanie będą się
bronić na linii Wisły, a więc koło
104
00:12:15,910 --> 00:12:20,060
Zabłocia. Pewno Tomaszek i Bartoudowie
lada chwila przyjadą do Kalinka.
105
00:12:21,080 --> 00:12:23,620
A i śniadowskich już spodziewam się od
dwóch dni.
106
00:12:24,680 --> 00:12:27,920
Trzeba będzie na wszelki wypadek kupić
szynki.
107
00:12:29,200 --> 00:12:33,980
Tylko pamiętaj koniecznie chudej, bo
tutaj ta Agnieszka nawet by dołud nie
108
00:12:33,980 --> 00:12:34,980
widziała.
109
00:12:36,180 --> 00:12:39,120
Może byś na targu dostała trochę owoców
dla Tomaszka.
110
00:12:40,320 --> 00:12:41,780
I bułeczki, parki.
111
00:12:42,280 --> 00:12:43,940
Ty wiesz, jak on za nimi przepada.
112
00:12:44,640 --> 00:12:46,140
Tak, proszę pani, ale...
113
00:12:46,360 --> 00:12:47,740
Kolej już przestała chodzić.
114
00:12:48,840 --> 00:12:52,880
A te soldaci, jak wychodzili z koszar,
to mówili, że zostawiają tylko tych, co
115
00:12:52,880 --> 00:12:55,920
mają wysadzać dworzec i most kolejowy na
rzece.
116
00:12:56,220 --> 00:12:58,460
Więc ja nie wiem, jak to nasze dzieci
przyjadą.
117
00:12:58,920 --> 00:13:01,200
Cóż ty myślisz, że jak się koleją
spodziewam?
118
00:13:02,600 --> 00:13:05,020
W czasie wojny to przecież różnie się
podróżuje.
119
00:13:07,620 --> 00:13:08,620
Może.
120
00:13:15,550 --> 00:13:16,550
Wszyscy muszą wyjść.
121
00:13:16,930 --> 00:13:21,930
Ale co się stało?
122
00:13:22,650 --> 00:13:25,010
Dlaczego? Ale co się stało?
123
00:13:25,970 --> 00:13:26,970
Proszę wyjść.
124
00:13:27,170 --> 00:13:31,110
Co się dzieje? Dlaczego tak wszyscy
biegają?
125
00:13:31,730 --> 00:13:32,730
Mobilizacja!
126
00:13:33,090 --> 00:13:35,130
Ogłosili mobilizację! Wojna będzie!
127
00:13:36,870 --> 00:13:40,570
Wojna! Wojna, bo idziecie tak daleko. Tu
mnie w sklepie wykupili.
128
00:13:41,550 --> 00:13:44,330
Proszę pani, co się dzieje?
129
00:13:45,500 --> 00:13:47,580
Wszystko wykupili. Wojna, mobilizacja.
130
00:13:52,480 --> 00:13:53,940
Pojutrze opuszczamy miasto.
131
00:14:16,460 --> 00:14:17,460
Dziękuje.
132
00:15:30,320 --> 00:15:32,720
Proszę pani, proszę pani, już jest
wojna.
133
00:15:33,100 --> 00:15:34,320
Całe miasto schuczy.
134
00:15:35,000 --> 00:15:36,840
Może ja bym zostawał pani na noc.
135
00:15:37,060 --> 00:15:40,480
Tylko ja polecę, dam znać swojemu i
zaraz będę latać.
136
00:15:42,020 --> 00:15:44,000
Dajże spokój, moja droga.
137
00:15:45,720 --> 00:15:48,200
Takich rzeczy jak wojna to ja już się
nie boję.
138
00:15:49,620 --> 00:15:54,440
Zresztą... Wszystkich nas nie
pozabijają.
139
00:15:54,660 --> 00:15:58,820
A nawet jakby mieli zabić wszystkich, to
co, ty pomożesz? Ale jakby w nocy ktoś
140
00:15:58,820 --> 00:16:03,180
przyjechał. Pani Tomaszek albo państwo
Śniadowcy, to może bym herbatę zrobiła,
141
00:16:03,200 --> 00:16:03,699
albo co?
142
00:16:03,700 --> 00:16:07,020
No, sama zrobi. Nic takiego się nie
dzieje. Wyjdą Rosjanie, przyjdą Niemcy i
143
00:16:07,020 --> 00:16:10,900
pomaszerują sobie dalej. A Niemcy to
kulturalny naród i nie z nami prowadzą
144
00:16:10,900 --> 00:16:11,900
wojnę, tylko z Rosją.
145
00:16:20,600 --> 00:16:21,600
Proszę pani!
146
00:16:22,320 --> 00:16:23,320
Proszę pani!
147
00:16:24,820 --> 00:16:25,820
Proszę pani!
148
00:16:26,160 --> 00:16:27,460
Wojska nie ma już w mieście.
149
00:16:27,900 --> 00:16:31,600
Podobno gubernator wywiózł wszystkie
pieniądze. W kasie rządowej na owocowym
150
00:16:31,600 --> 00:16:35,140
rynku ludziom mało się nie pozabijali,
żeby swoje poodbierać, ale gdzie tam?
151
00:16:35,140 --> 00:16:36,140
nikomu nie wypłacili.
152
00:16:36,460 --> 00:16:39,020
Niech by już wszystko zabrali, byleby
nie wracali.
153
00:16:39,300 --> 00:16:40,300
Nie idę.
154
00:16:40,600 --> 00:16:42,240
Wincenty! Co się tam dzieje?
155
00:16:43,440 --> 00:16:44,720
Co się tam dzieje?
156
00:16:44,960 --> 00:16:49,560
To czego to podobne, żeby tak naród bez
opieki zostawił? Żeby rząd tak postąpił?
157
00:16:49,620 --> 00:16:50,620
Bo też to taki żart.
158
00:16:51,080 --> 00:16:53,460
Niemcom w miasto bez jednego szału
oddać.
159
00:16:54,080 --> 00:16:55,780
I wyś wszystko to potrafili.
160
00:16:56,400 --> 00:16:57,400
Ponoć wczoraj.
161
00:16:57,580 --> 00:17:02,660
Na owocowym rynku, jak się ludzie
zabijali za tymi pieniędzmi, w tłoku
162
00:17:02,660 --> 00:17:04,619
zadusi. Rany boskie.
163
00:17:05,640 --> 00:17:11,280
Obywatele Kalińca, proszę o zachowanie
spokoju, rozwagi i dyscypliny.
164
00:17:12,740 --> 00:17:16,599
Spokój, obywatele, spokój, proszę o
spokój. Panie Kazimierzu! Panie
165
00:17:16,819 --> 00:17:21,859
Pan Kazimierz Kielczyk, od wczoraj
komendant Straży Obywatelskiej. Panie
166
00:17:21,859 --> 00:17:24,180
Kazimierzu, prosimy o najświeższe
wiadomości.
167
00:17:24,380 --> 00:17:27,150
Życie w re, pani profesor Obok. Trudność
Kalińca okazała się całkowicie
168
00:17:27,150 --> 00:17:30,910
przygotowana do samorządu. Jak dotąd
same sukcesy. Wydaliśmy już bony
169
00:17:30,930 --> 00:17:34,310
zorganizowaliśmy dostawę żywności do
zakładów dobroczynnych i szpitali. Pan
170
00:17:34,310 --> 00:17:39,070
Ludwik Ceglacki zdajął się sprawą robót
publicznych. Ale co Niemcy na to?
171
00:17:39,370 --> 00:17:42,790
Jeżeli Rosja będzie się bronić na linii
Wisły, a kto wie, może na linii Bugu,
172
00:17:42,910 --> 00:17:47,070
Niemcy pójdą za niebi, a nam pozostanie
doskonała rola państwa neutralnego. I tę
173
00:17:47,070 --> 00:17:49,510
neutralność możemy rzucić na stale!
Neutralność?
174
00:17:50,090 --> 00:17:52,270
W jedynej chwili, która stanowi o
naszych losach.
175
00:17:53,350 --> 00:17:57,480
Neutralność. Jeżeli nie rzucimy na szale
w tej wojnie, w własnej krwi, pod
176
00:17:57,480 --> 00:18:00,880
własną komendą i z własnymi hasłami, to
jeszcze raz przegramy Polskę.
177
00:18:01,720 --> 00:18:03,680
Rusacy! Ludzie, pójdźcie!
178
00:18:04,760 --> 00:18:05,760
Rusacy!
179
00:18:08,540 --> 00:18:09,660
Rusacy jadą!
180
00:18:47,850 --> 00:18:49,650
Niech Julka podejdzie na chwilę.
181
00:18:58,430 --> 00:18:59,890
Niemiec tu się nie utrzymał.
182
00:19:00,850 --> 00:19:02,230
Teraz to będzie koniec.
183
00:19:33,520 --> 00:19:37,040
Dzieci też zapodziały mi się gdzieś na
tym świecie.
184
00:20:12,760 --> 00:20:17,540
Nie mam żadnych wiadomości od moich
dzików. Może pan Anzel będzie... Ale
185
00:20:17,540 --> 00:20:21,700
pani, co tam pan Anzel może wiedzieć,
jak on lata ciągle za swoimi interesami?
186
00:20:52,760 --> 00:20:54,500
Podobno narogatka widzioną patrolką.
187
00:20:55,740 --> 00:20:58,200
Panowie, może na przedmieścia widziano
kozaków? Co? Co on powiedział?
188
00:20:58,600 --> 00:20:59,600
Co on powiedział?
189
00:21:00,420 --> 00:21:02,520
Kozaki są na rogach jak miasta. Kozaki?
190
00:21:02,840 --> 00:21:04,520
Moje hyjny! Kozaki!
191
00:21:05,080 --> 00:21:06,200
Kozaki! Kozaki!
192
00:21:07,160 --> 00:21:08,900
Kozaki! Kozaki!
193
00:21:09,120 --> 00:21:10,120
Kozaki!
194
00:21:10,460 --> 00:21:11,960
Kozaki! Kozaki!
195
00:21:15,340 --> 00:21:16,340
Kozaki!
196
00:21:23,620 --> 00:21:24,620
Kozaki!
197
00:21:25,550 --> 00:21:26,550
Panie Ojciec!
198
00:22:50,540 --> 00:22:56,280
Kiedy ludność Kalinczaka stradziła się
do brony niemieckiej żołnierzy,
199
00:22:56,420 --> 00:23:03,060
wierzył, że wierzy, że wierzy, że
wierzy, że wierzy, że wierzy, że
200
00:23:03,060 --> 00:23:10,000
wierzy, że wierzy, że wierzy, że
201
00:23:10,000 --> 00:23:14,560
wierzy.
202
00:24:12,810 --> 00:24:14,270
Masakra niewinnych ludzi przed ratuszem.
203
00:24:15,450 --> 00:24:17,290
To dopiero początek represji pruskich.
204
00:24:21,050 --> 00:24:22,490
Teraz może przyjść najgorsze.
205
00:24:24,330 --> 00:24:25,830
Musimy stąd natychmiast wyjechać.
206
00:24:26,630 --> 00:24:28,830
Nigdzie stąd nie wyjadę, tu będzie
Polska.
207
00:24:29,810 --> 00:24:32,290
Ciocia ma przecież córkę pod Warszawą,
prawda?
208
00:24:32,650 --> 00:24:35,910
A my jedziemy na Warszawę i wkutnie
przesiadamy się na kolej.
209
00:24:36,950 --> 00:24:38,770
Ale kilkadziesiąt mil trzeba będzie...
210
00:24:39,850 --> 00:24:44,290
Trzeba będzie jechać furmanką, dlatego
chciałem spytać ciocię, jaką gotówką
211
00:24:44,290 --> 00:24:45,290
ciocia rozporządza.
212
00:24:45,930 --> 00:24:52,810
No cóż jednak, ja... nie mam na
utrzymaniu rodziców,
213
00:24:52,830 --> 00:24:55,070
żony, dziecko.
214
00:24:57,130 --> 00:24:59,710
Nie wiadomo, czy my siebie doliczymy w
tej wojnie.
215
00:25:01,910 --> 00:25:04,930
A już ile kto ma pieniędzy, to naprawdę
najmniej ważne.
216
00:25:05,930 --> 00:25:08,450
Basiu, nie możesz tu zostać sama.
217
00:25:11,340 --> 00:25:12,460
Owszem, zostanę sama.
218
00:25:13,720 --> 00:25:15,280
Ja tu czekam na moje dzieci.
219
00:25:15,940 --> 00:25:18,400
Wiedziałem, mamo, że ciocia będzie nam
robić kawały.
220
00:25:21,100 --> 00:25:22,160
Dosyć tego, idziemy, mamo.
221
00:25:23,120 --> 00:25:24,120
Idziemy.
222
00:25:25,160 --> 00:25:26,520
A ciocia niech będzie gotowa.
223
00:26:23,179 --> 00:26:24,580
Chodźcie!
224
00:26:25,440 --> 00:26:26,440
Chodźcie!
225
00:26:32,860 --> 00:26:35,640
Chodźcie! Chodźcie!
226
00:26:40,240 --> 00:26:41,640
Chodźcie!
227
00:26:43,760 --> 00:26:47,520
Chodźcie! Chodźcie! Chodźcie!
228
00:26:50,889 --> 00:26:51,889
Wyjeżdżamy prędzej!
229
00:26:52,030 --> 00:26:54,190
Niech się czasami zabierze! Proszę, brać
coś pod rękę!
230
00:26:54,510 --> 00:26:55,930
Nie ma minuty do stracenia!
231
00:26:56,210 --> 00:27:00,250
Ciociu, maszyny się uciekają! Ja się nie
boję! Jedźcie z Bogiem! Ja zostaję! Ja
232
00:27:00,250 --> 00:27:00,909
nie mogę!
233
00:27:00,910 --> 00:27:03,830
Niemcy są już na raciborskim
przedmieściu! Ja tu zostanę!
234
00:27:04,110 --> 00:27:05,110
Palić miasto!
235
00:27:05,430 --> 00:27:06,450
Palić miasto!
236
00:27:06,890 --> 00:27:10,930
Ciociu, niech czasami jedzie! Ja
zostanę! Ja się nie boję! Jedźcie z
237
00:27:10,930 --> 00:27:14,510
się nie boję! Basiu, zginiesz tu! Nie
możesz tu zostać sama!
238
00:27:14,890 --> 00:27:18,930
No to zginę! Ja tu przecham na dzieci!
Ja się nie boję!
239
00:27:19,310 --> 00:27:20,830
Ja tu czekam na moje dzieci!
240
00:27:22,150 --> 00:27:26,330
Michasiu! Michasiu! Na Boga! Gdzie ty
się podziewałeś?
241
00:27:27,290 --> 00:27:29,510
Będziemy notować czarnówkę!
242
00:27:30,410 --> 00:27:31,410
No właśnie!
243
00:27:32,810 --> 00:27:35,510
Czarnówkę! Daj spokój, Michasiu!
244
00:27:37,330 --> 00:27:39,130
Czarnówka, Basiu! Dobrze!
245
00:28:10,700 --> 00:28:12,540
Barometr idzie na zmianę.
246
00:28:16,400 --> 00:28:19,180
Serbinowie na pewno zaczęli kosić
kwenity.
247
00:28:23,160 --> 00:28:24,880
Bogumiłby się martwił.
248
00:28:47,600 --> 00:28:50,660
Otóż się pali, wszystko się pali,
uciekaj, wynajęłam mnorożkę!
249
00:28:50,940 --> 00:28:52,620
Niech się pani fachuje!
250
00:32:31,500 --> 00:32:33,300
Bo tam za tą kapliczką mam krewnik.
251
00:32:34,140 --> 00:32:35,280
Ale ja pojadę, Pani.
252
00:32:35,940 --> 00:32:40,100
Nie, nie, nie. Proszę. Nie, nie, nie. Ja
Pani samę nie zostawię. Na chwileczkę.
253
00:32:40,400 --> 00:32:44,420
Ja Pani samę nie zostawię. Nie, moja
Julko pustła porażę. Każda z nas musi
254
00:32:44,420 --> 00:32:45,500
swoją drogą do domu.
255
00:32:45,880 --> 00:32:47,240
A ja ze mną jedziemy.
256
00:32:47,720 --> 00:32:50,700
Któreś z dzieci przyjechało, to już w
mieście nie będą szukać. A ja tu
257
00:32:50,700 --> 00:32:54,680
rozpowiem, że Pani wyjechała i że Pani
jedzie do Zabłocia. Nie, nie, nie, nie.
258
00:32:55,020 --> 00:32:56,140
Ja pojedę.
259
00:32:56,380 --> 00:32:57,380
A Pani zdrowa.
260
00:32:58,000 --> 00:32:59,420
Pani zdrowa. I wspominaj mnie dobrze.
261
00:33:46,700 --> 00:33:49,320
Nie jedziemy dalej. Jak to? Przecież pan
nas nie zostawi chyba na środku. Nie
262
00:33:49,320 --> 00:33:50,580
widzi pani, co się dzieje dookoła?
263
00:33:50,780 --> 00:33:51,780
Trusacy!
264
00:34:02,280 --> 00:34:02,640
Proszę
265
00:34:02,640 --> 00:34:10,980
zrobić
266
00:34:10,980 --> 00:34:13,060
przejście. Niesiemy ranne dzieci.
267
00:34:17,420 --> 00:34:18,420
Cześć!
268
00:37:10,090 --> 00:37:12,110
Patrz na mnie, że to nie jest na nowo,
to moich dzieci.
269
00:37:13,250 --> 00:37:15,550
To jest wola, a może to to, co nawet
chcę ja.
270
00:38:52,240 --> 00:38:58,900
Ależ mnie wyrzuci Pan nas tak na środku
drogi! Proszę Pana! Może Państwo
271
00:38:58,900 --> 00:39:00,120
widzieli Pana Profesora?
272
00:39:00,600 --> 00:39:04,640
Może Państwo widzieli Pana Profesora
Ostrzyńskiego z żoną i z dziećmi?
273
00:39:04,860 --> 00:39:06,480
Widzieli Państwo Pana Profesora?
274
00:39:06,940 --> 00:39:09,560
Może Pani widziała Pana Profesora
Ostrzyńskiego?
275
00:39:18,990 --> 00:39:23,630
Czy może... Może pan wie, jak pana
profesora Ostrzyńskiego tutaj z żoną, z
276
00:39:23,630 --> 00:39:25,950
rodziną... Proszę pani!
277
00:39:26,550 --> 00:39:27,730
Proszę pani!
278
00:39:28,110 --> 00:39:29,110
O, Aleksander!
279
00:39:29,850 --> 00:39:33,570
Aleksander, wie, czy pan profesor
Ostrzyński z rodziną są tutaj?
280
00:39:33,910 --> 00:39:35,370
Wczoraj wyjechali. Dokąd?
281
00:39:35,570 --> 00:39:37,870
Nie wiadomo. Pojechali nieznanowską
szosą.
282
00:39:38,310 --> 00:39:44,490
A jak pan Wojnarowski? Pan dziedzic. Pan
dziedzic skończył przed godziną. Zmarł
283
00:39:44,490 --> 00:39:48,170
nagłą śmiercią. Tam leży. W tej szopie,
proszę bardzo.
284
00:39:49,140 --> 00:39:51,720
Nawet nie ma z czego trumny zrobić.
285
00:41:51,959 --> 00:41:53,360
Bogumił, ratuj mnie.
286
00:41:55,280 --> 00:41:56,660
Ratuj nasze dzieci.
287
00:41:59,780 --> 00:42:02,260
Wielmożna pani Niechcic mnie nie
poznaje?
288
00:42:02,500 --> 00:42:05,600
To ja, szymszel z kurzy.
289
00:42:06,060 --> 00:42:11,300
Stare bańtuchy, stare szmaty, łapy od
indyki kupuję, kupuję.
290
00:42:11,700 --> 00:42:15,700
A jak się szymszelowi teraz wiedzie?
Najmuję się jako woźnica, proszę
291
00:42:15,700 --> 00:42:19,800
pani Niechcic. Do Kalińca, do...
292
00:42:20,160 --> 00:42:21,220
Czałbowa, o!
293
00:42:22,740 --> 00:42:24,240
Boże, cudzy towar.
294
00:42:24,820 --> 00:42:25,820
Albo i ludzi.
295
00:42:26,080 --> 00:42:30,480
O, co ja się teraz tych ludzi nawoziłem.
Ale wolą mnie zarobić ani kopiejki, niż
296
00:42:30,480 --> 00:42:36,020
patrzeć na to nieszczęście. A teraz,
teraz to ja jestem gotów zawieść panią
297
00:42:36,020 --> 00:42:37,480
Niechczyc, dokąd pani każe.
298
00:43:02,800 --> 00:43:07,200
Pięć wiosn stąd jest gdzieś borowno.
Gdzieś borowno, panie Niekis. A majątek
299
00:43:07,200 --> 00:43:11,280
pana dziedzica Tolibowskiego jest po
drugiej stronie. Nie, nie, nie. Do dworu
300
00:43:11,280 --> 00:43:14,280
nie pojadę. Ja zmieniłam zamiar. Niech
się mszel zawraca. Trzeba pytać wśród
301
00:43:14,280 --> 00:43:15,440
chłopów o nocleg.
302
00:43:15,760 --> 00:43:20,340
Na pewno coś się znajdzie. A co się może
znaleźć u chłopa? Brud, smród. A pan
303
00:43:20,340 --> 00:43:25,160
Tolibowski to on jest wielki pan. On ma
pokoje. To nie jest dwór, to jest palac,
304
00:43:25,160 --> 00:43:28,700
panie Niekis. On panią przyjmie z
otwartymi rękami. No, no.
305
00:44:30,690 --> 00:44:34,730
Myślę, że z tego nieszczęścia, jakie
nawiedziło świat, urodzi się wolna
306
00:44:36,610 --> 00:44:40,530
Po stu latach niewoli kraj nasz na nowo
stanie się wolny, niepodległy.
307
00:44:44,370 --> 00:44:47,170
Widzisz, mszel dzieci rozpierzchły mi
się gdzieś po świecie.
308
00:44:50,530 --> 00:44:53,950
Tomaszek z Emilką to pewno siedzą w
zabłociu, nawet nie wiedzą, co się na
309
00:44:53,950 --> 00:44:54,950
świecie dzieje.
310
00:44:55,790 --> 00:44:58,210
No, w czasie wojny przecież.
311
00:44:58,830 --> 00:45:01,310
Zwykła rzecz, że jedno o drugim nic nie
wiem.
312
00:45:02,570 --> 00:45:05,290
Tym większa radość będzie, kiedy się
potem spotkamy.
313
00:45:07,750 --> 00:45:09,730
Szkoda, że mój mąż tego nie doczekał.
314
00:45:11,210 --> 00:45:14,030
Wielmożny pan Niechcic, to nie był pan.
315
00:45:14,690 --> 00:45:16,830
To była wielka majątność.
316
00:45:18,710 --> 00:45:21,850
Na ścianie wisiała powiększona
fotografia Bogumiła.
317
00:45:23,170 --> 00:45:26,050
Fotografię dzieci chwyciłam w ostatniej
chwili, a...
318
00:45:27,310 --> 00:45:28,850
O Bogu mile zapomniałam.
319
00:45:30,750 --> 00:45:32,910
Nawet teraz o Nim zapomniałam.
320
00:45:33,970 --> 00:45:40,770
Boże litościwy, gdyby ten bieg wiejów,
co ruszył z posad, mógł nagle stanąć i
321
00:45:40,770 --> 00:45:42,470
ocalić fotografię Bogu miła.
322
00:45:47,090 --> 00:45:53,070
Ale czy ja sama, czy ja nie fotografia,
323
00:45:53,090 --> 00:45:55,450
ja żywy człowiek,
324
00:45:57,680 --> 00:46:01,200
Nie byłam raz na zawsze przez kogoś
zapomniana?
325
00:47:02,270 --> 00:47:06,670
Wielmożna pani niech ci zna dziedzic
Tolibowski?
326
00:47:10,730 --> 00:47:11,730
Tak.
327
00:47:13,750 --> 00:47:16,790
Kiedyś znałam pana Tolibowskiego, ale to
było tak dawno.
328
00:47:17,790 --> 00:47:21,190
Dzisiaj ani on mnie, ani ja jego chyba
bym nie poznała.
329
00:47:24,810 --> 00:47:26,410
Słyszałam, że podobno owdowiał.
330
00:47:26,990 --> 00:47:28,270
Owszem, owdowiał.
331
00:47:29,550 --> 00:47:33,310
Ale po nieboszce jego dzieci mają piękny
majątek.
332
00:47:33,670 --> 00:47:35,310
A pan Tolibowski?
333
00:47:35,630 --> 00:47:38,290
To on jest teraz pan.
334
00:47:39,670 --> 00:47:40,890
No, no.
335
00:49:31,980 --> 00:49:35,160
Szymszelu, zmieniłam zamiar. Do dworu
nie pojadę. Niech Szymszel natychmiast
336
00:49:35,160 --> 00:49:37,540
zawraca. Co znaczy zawraca?
337
00:49:38,100 --> 00:49:41,240
Nam nie pozostaje nic innego, jak tylko
jechać do Borowna.
338
00:49:41,720 --> 00:49:44,200
Pan dziedzic Tolibowski, to on jest
wielki pan.
339
00:49:45,220 --> 00:49:49,580
Żeby tam u niego nie było nawet szpilki
wepnąć, to on powie dla pani nie chcieć.
340
00:49:49,660 --> 00:49:51,620
U mnie zawsze się miejsce znajdzie.
341
00:49:52,460 --> 00:49:55,940
Państwo powinno jechać do państwa, a nie
do chłopów.
342
00:49:56,680 --> 00:49:57,960
No, no.
343
00:50:20,320 --> 00:50:22,740
Krzymszelu. Krzymszelu, zawracamy, nie
jedziemy do Borowna.
344
00:50:23,220 --> 00:50:25,280
Zresztą tam na pewno nie ma gdzie włożyć
pancerz.
345
00:50:25,740 --> 00:50:29,960
Wielmożna, panie Niewczyc, widzi, że tu
nie ma żadne inne, drugie wyjście, jak
346
00:50:29,960 --> 00:50:33,720
tylko jechać do dziedzin Tolibowskich. A
jak nas nie przyjmij? Jak powie na
347
00:50:33,720 --> 00:50:35,500
przykład, co mnie obchodzą, wasze
nieszczęście?
348
00:50:35,940 --> 00:50:41,080
Ja, wielmożny, panie Niewczyc, coś
powiem. Jak zły człowiek, piekut, palił
349
00:50:41,080 --> 00:50:42,080
Krzymszel z kurzy.
350
00:50:42,430 --> 00:50:46,210
To wielmożna pani niech sama przyjechała
do te żywotkie nieszczęście i
351
00:50:46,210 --> 00:50:51,150
powiedziała, szybszelu, zabieram was do
siebie, bo u mnie w Serbinowie zawsze
352
00:50:51,150 --> 00:50:53,730
znajdzie się miejsce na ludzkie
nieszczęście.
353
00:50:54,070 --> 00:50:55,070
No.
354
00:51:38,860 --> 00:51:40,860
Pani nie chci, to jest koniec świata.
355
00:51:41,380 --> 00:51:43,200
Wojna odebrala tym ludziom rozum.
356
00:51:43,600 --> 00:51:45,320
Ludzie, co robicie? Ludzie!
357
00:51:48,600 --> 00:51:49,620
Ludzie, odejdźcie!
358
00:51:50,520 --> 00:51:51,620
Ludzie, odejdźcie!
359
00:51:52,340 --> 00:51:55,280
Przepraszamy bardzo państwa, ale u nas
już nie ma miejsca. Przepraszam,
360
00:51:55,280 --> 00:51:57,160
zajęte. Przepraszam bardzo.
361
00:51:58,000 --> 00:51:59,340
Pani pewno też z Kalinca.
362
00:51:59,760 --> 00:52:03,600
Ja strasznie przepraszam, ale ojciec
pojechał na drugi folwark, żeby tam
363
00:52:03,600 --> 00:52:04,760
umieścić część przyjezdnych.
364
00:52:05,370 --> 00:52:09,670
Kazał mi tu stać i prosić, żeby państwo
byli łaskawi przebaczyć. Ale u nas już
365
00:52:09,670 --> 00:52:12,010
nie ma gdzie nocować, bo się zjeżdżają
od trzech dni.
366
00:52:12,930 --> 00:52:16,470
Ojciec prosił, żeby wszystkich kierować
do Hetów i na Jastrzębice. Tam jest
367
00:52:16,470 --> 00:52:17,470
jeszcze miejsce.
368
00:52:20,010 --> 00:52:24,310
Dziękuję panu bardzo. Doskonale się
składa. Ja świetnie znam pana katelby z
369
00:52:24,310 --> 00:52:25,310
Jastrzębic.
370
00:52:25,990 --> 00:52:30,510
My jeszcze raz przepraszamy, ale to
naprawdę niedaleko. Pani sama zobaczy.
371
00:52:30,810 --> 00:52:32,650
Pani zajedzie tam przed 11.
372
00:52:33,590 --> 00:52:34,710
Jeszcze raz przepraszamy.
373
00:52:35,720 --> 00:52:36,720
Dobranoc.
29994
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.