Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dlaczego nie powiesz prawdy, że twój ojciec jest królem Sparty?
Możesz jeszcze uniknąć śmierci.
Zasłużyłem na śmierć.
Złamałem prawo, pomagając pięciu spartańskim gladiatorom w ucieczce.
Twoja kolej Spartanie.
Nadal masz czas. Powiedz im, że twój ojciec jest władcą Sparty.
Lepiej, żeby mój ojciec myślał, że umarłem, walcząc przeciwko Rzymowi...
Niż, żeby dowiedział się, że nadal żyję, ale jako rzymski niewolnik.
Będziesz walczył bez miecza.
Ten gladiator to prawdziwy rzeźnik.
Nie znajdzie jednak dość siły.
Nikt nie pokona tylu żołnierzy.
Nie widzicie, że to kwestia odwagi, a nie siły?
Na co ci odwaga przeciwko dwudziestu żołnierzom?
- Dwóm nie da rady. -Nie sądzę, żeby to długo potrwało.
Nie walczy jak niewolnik.
Ten człowiek jest nieobliczalny.
Nie chcę, żeby wymordował wszystkich moich gladiatorów.
Wykonać wyrok.
Prawo łaski! Prawo łaski!
Konsulu, w imieniu Rzymian proszę cię o ułaskawienie tego gladiatora.
Prawo łaski! Prawo łaski!
Prawo łaski! Prawo łaski!
Zgodnie z wolą ludu darowane będzie ci życie.
Zdołałeś samodzielnie pokonać trzech ludzi.
Otrzymujesz pozwolenie na powrót do swojego kraju.
W pierwszym wieku naszej ery, Sparta nadal jest częścią Rzymu, ale jako prowinicja Imperium
cieszy się większą swobodą niż reszta Grecji.
Ta "Spartańska Demokracja" rozpoczęła przemiany,
które doprowadziły do zmierzchu potęgi Imperium Rzymskiego.
Nie masz nic lepszego do roboty?
Nie słyszałeś, że Darius wraca?
Drażnisz mnie, Milanie. Trzęsiesz się ze strachu bez żadnego powodu.
Zawsze możemy wrócić do swoich niewolników i przestać się bać.
Nie.
Nie, Hiarbo.
Nie zrobisz ze mnie znowu sprzedawcy niewolników.
Stary szakal zasmakował w godziwym życiu.
Ja także nie zamierzam dłużej sprzedawać niewolników.
A co więcej, gram tutaj teraz pierwsze skrzypce.
Jestem najpotężniejszym człowiekiem w Sparcie.
I z tego powodu chcę mieć pewność, że nikt nie zagraża mojej pozycji.
Naprawdę myślisz, że Darius może zagrozić twojej pozycji?
Oczywiściem, że może.
Jego ojciec był bardzo popularnym człowiekiem.
A kiedy Darius odkryje, kto jest odpowiedzialny za śmierć jego ojca...
Ty. To ty go zabiłeś.
Ja tylko pomogłem ci upozorować samobójstwo.
Zaczęliśmy to razem. I razem to skończymy.
Nie! Odmawiam!
Lepiej uważaj. Już drugi raz mi się przeciwstawiasz.
Wcześniej odmówiłeś mi ręki twojej córki.
Cała Aglaia. Nie może się zdecydować.
Kocha Dariusa, wiem o tym. Nie potrafi tego ukrywać.
Ale czy naprawdę sądzisz, że Darius powinien poślubić córkę człowieka, który przyczynił się do śmierci jego ojca?
Darius nigdy się nie dowie.
I liczę także na twoje milczenie.
W zamian życzę sobie Aglaię, jeśli mi nie odmówisz.
Idź już. Poproś Macrobiusa o trzech najlepszych, zaufanych ludzi.
- Ismere! -Dariuszu!
Wróciłem.
Co się wydarzyło w tym domu? Gdzie jest mój ojciec?
Zabili go. Został zamordowany.
Ich imiona. Chcę znać imiona morderców. Kim są?
To nowy król Hiarba.
To jedno imię. Mówiłaś o kilku mordercach.
Milan.
Ojciec Aglai...
Opracował wszystko w najdrobniejszych szczegółach,
aby wszyscy w Sparcie pomyśleli, że twój ojciec popełnił samobójstwo.
Kto inny mógł upozorować samobójstwo, jak nie jego najbardziej zaufany człowiek?
Ale nie możesz dłużej zostać. Ten dom jest pod stałą obserwacją.
Nie martw się o mnie. Na razie nikt nie może wiedzieć, że wróciłeś.
Pomszczę mego ojca. Uważaj na siebie, Ismere.
Ale zaczekaj! Dariusie!
Trzymałam coś na twój powrót.
Należał do ojca.
I użyję go, aby przywrócić ojcu dobre imię.
Żegnaj, Ismere.
Matko! Darius wrócił!
Dobrze dobrany. Podoba ci się?
Jest piękny, dziękuję ci.
Aglaio, zrobiłbym wszystko, żebyś znowu była szczęśliwa.
Doceniam to, ale wiesz, że odzyskam szczęście dopiero, gdy wróci Darius.
Oczywiście, ale w końcu tyle już lat minęło.
Mógł bardzo się zmienić.
Byłaś prawie dzieckiem, gdy wyjechał.
Czy liczysz się z faktem, że Darius może nie wrócić?
Jeśli Darius nie wróci, moje życie straci sens.
Aglaio! Nie mów ten sposób.
Przepraszam, ojcze. Ale Darius...
Wiem, że go kochasz.
I wierzę, że wróci. Mam taką nadzieję..
Naprawdę mam taką nadzieję.
Trzymaj się, Dariusie.
Kim jesteś, chłopcze?
Livius. Dobrze znasz moje imię.
Ale nie mogę sobie ciebie przypomnieć.
Więc? Nie zdołali go zabić?
Nie, nie był sam.
Chociaż daleko nie ucieknie.
Nie zamierzam dłużej w tym uczestniczyć, Hiarbo.
Zdecydowałem się ogłosić prawdę.
Nie zdążysz. Przyjrzyj się najpierw temu mieczowi.
Ale... nie zamierzasz chyba mnie zabić?
Ja? Oczywiście, że nie.
To miecz Dariusa.
I od tego miecza umrzesz.
- Ukryj konie i czekaj tutaj na mnie. -Dobrze.
- Aglaio! -Dariusie!
Czekałem tak długo.
Ale nie sądziłem, że tyle się zmieni.
Co masz na myśli, Dariusie? Co się między nami zmieniło?
Mój ojciec nie żyje, Aglaio.
I jestem tutaj, aby wymierzyć sprawiedliwość.
Wymierzyć sprawiedliwość? Ależ Dariusie, nie ma ku temu powodów. Twój ojciec popełnił samobójstwo.
Nie!
Mój ojciec został zamordowany. I wiem kto za to odpowiada.
Dariusie, nie wiesz o czym mówisz.
Mój własny ojciec znalazł zwłoki. Powiedział mi, że to było samobójstwo.
Twój ojciec okłamał cię!
Aglaio, nie mogę ci teraz niczego wyjaśnić.
Najpierw muszę zabezpieczyć naszą przyszłość.
Wystarczy, Dariusie.
Kim jesteś? Co tutaj robisz?
- Czy to należy do ciebie? -Czego chcesz?
Poznajesz ten miecz?
- To miecz mojego ojca. -Czy to za pomocą tego miecza zabiłeś Milana?
Nie!
Ojcze! Ojcze!
Kłamiesz!
Zaatakowało mnie czterech ludzi i zabiłem trzech z nich, ale nie było wśród nich Milana.
Rozpoznałbym ojca Aglai. Czwarty uciekł, nie chcąc ryzykować.
Nie mógł uciekać, bo go zabiłeś.
Ty nie chciałeś ryzykować. Ty byłeś tym czwartym.
Aresztować go!
Na czyj rozkaz mnie aresztujecie?
Na rozkaz Hiarby.
Mordercy mojego ojca.
Pozbył się mojego ojca, a teraz próbuje zrobić to samo ze mną, wrabiając mnie w morderstwo.
Mamy dowód na to, że zabiłeś Milana.
To nieprawda! Uwierz mi, Aglaio.
Nie zabiłem twojego ojca. Uwierz mi.
Nie. Jak mogłabym, Dariusie?
Jak mogłabym, po tym jak zobaczyłam dzisiaj tę nienawiść w twoich oczach?
Po tym jak usłyszałam twoje słowa o zemście i zobaczyłam twój miecz, od którego zginął mój ojciec?
Wynoś się! Wynoś się!
Zabrać go!
Zatrzymajcie go!
Szybciej!
Uciekł?
Konie czekały przy murach.
Więc ma wspólników. Masz przyprowadzić tych ludzi do mnie razem z nim.
Zapłaci za to, co zrobił.
Przysięgam na imię twojego ojca.
Nie dość już tej wendetty?
Nie mogę postąpić inaczej, ze względu na pamięć twojego ojca.
Zostań ze mną. Wynagrodzę ci wszystkie krzywdy.
Proszę cię, Hiarbo...
Jesteś w niebezpieczeństwie. Musisz rozstać się ze złudzeniami.
Zdaj się na mnie. Wiem, że mnie nie kochasz. I do niczego nie będę cię zmuszał.
Nie odmawiaj mi. Chodzi o twoje bezpieczeństwo. Zgódź się.
Nie wierzę. Darius nie chce mi zrobić krzywdy. Czuję, że nadal mnie kocha.
Być może. Na swój sposób. Ale poza tym jesteś dla niego także córką Miliana.
Może nabrać przekonania, że i ty o wszystkim wiedziałaś. A wtedy zaatakuje.
Jesteś potencjalną ofiarą, Aglaio. I możesz skończyć tak jak twój ojciec.
Zapewnię ci bezpieczeństwo. Cichą przystań.
Z dala od wszelkich niebezpieczeństw. Niczego nie będę ci narzucał.
Zaufaj mi.
Ledwo się udało. Całe szczęście, że dziewczynie nic się nie stało.
Nie jestem tego pewien. Jest teraz podatna na wszystkie manipulacje.
Jeśli wystąpimy w imieniu twojego ojca, wszyscy Spartanie zwrócą się przeciwko Hiarbie.
Kiedy Spartanie poznają prawdę, będzie to koniec rządów Hiarby.
Nie lekceważ go przyjacielu. Hiarba trzyma tu wszystkich twardą ręką i ludzie boją się o własne życie.
Ale ja mam przyjaciół, pięciu gladiatorów, którzy zawdzięczają mi coś więcej niż życie.
Wolność. I mam nadzieję, że o tym nie zapomnieli. Ruszajmy!
Ty stary, nędzny oszuście. Wynoś się stąd!
I zabieraj swoje wypociny!
Całe moje wino! I moja tawerna! Ci ludzie mnie zrujnują!
Jak zwykle dolewa wody do wina. Chodźmy.
Wyrzuca mnie z mojej własnej tawerny. Ktoś musi go w końcu powstrzymać.
Kolejne szczyny!
Proszę pomóżcie mi! Zróbcie coś!
Trzeba coś zrobić, żeby powstrzymać tego człowieka!
Ale dlaczego cię wyrzucił?
Zażyczył sobie najlepszego wina. A gdy już je dostarczyłem, wyrzucił mnie z własnej tawerny.
I teraz mówi, że dolewam wodę do każdej kropli jego wina.
Nie obawiaj się. Porozmawiam z nim.
Nie! Nie! Nie ryzykuj życiem, już jesteś w niebezpieczeństwie, uwierz mi, gdy jest pijany, zamienia się w bestię.
Ja także znam go od tej strony. Ale on nigdy nie jest trzeźwy. Pilnuj tu wszystkiego, Liviusie.
Hej. Wyjdziesz po dobroci czy mam cię wyprowadzić za rączkę?
Darius!
Wytrzeźwiałeś już?
Hej, karczmarzu!
Podejdźcie. Zobaczycie najbardziej ekscytujące widowisko na świecie.
Posłuchajcie mnie.
Z małego, nędznego miasteczka pośród gór wywodzi się największy gladiator na świecie.
Jeśli przeciągnięcie linę na swoją stronę, nadzieję się na te noże.
Jestem gotów dowiesć mojej siły w starciu z dwoma z was.
Dwóch przeciwko jednemu w walce o wszystko.
- Co za okrutna rozrywka. -To tylko widowisko.
Na co jeszcze czekacie?
Spartanie, nie ma więcej monet dla gladiatora, który dla waszej rozrywki ryzykuje życiem?
Zaczynajcie.
Na co czekacie? Na co czekacie?
Przeciągajcie linę, kreatury. Albo zabierajcie swoje pieniądze i wynoście się.
Madosie!
Dariusie!
Cały czas oszukiwałeś?
Ty łajdaku.
Martwiliście się, co? Nie jesteśmy na arenie.
Wynośmy się stąd.
Czterech ludzi prosi o audiencję, Panie. Powiadają, że są twoimi przyjaciółmi.
Nie mam przyjaciół.
Powiedz im, że mnie nie ma.
Darius!
Niewiarygodne, że można tak się zmienić.
Co robisz w towarzystwie tego dzikiego zwierzęcia?
Doznałem wizji najwyższej miłości. Twoje piękno zawstydza wszystkie boginie.
Czy mogę ogrzać się w słońcu twojej zmysłowej obecności?
Xeno, słyszałeś to?
Mógłbyś przestać molestować moją żonę?
- Masz żonę? -Oczywiście.
- Moje gratulacje. -Zamnknij się.
Xeno, potrzebuję twojej pomocy, aby odzyskać tron.
Cóż... co mogę powiedzieć Dariusie? Prowadzę teraz ustatkowane życie.
- Tak, oczywiście. -Marnujemy czas. Spodziewaliśmy się zastać innego człowieka.
Masz rację. Zmienił się. Chodźmy.
Czego chcieli?
Zaczekajcie na mnie.
Nie zostawiaj mnie, Xeno.
Już wkrótce dojedziemy do Erby. A tam na pewno znajdziemy Panurgusa.
Wojska Hiarby! Wojska Hiarby nadjeżdzają!
Ojcze, żołnierze Hiarby będą tu lada moment.
Zostaniemy tu. Nie po to odzyskałem wolność, żeby teraz uciekać.
A teraz schowaj się.
Hej ty! Podejdź tutaj!
Słyszysz? Mówię do ciebie!
Przyjechaliśmy po naszą partię pszenicy.
Nie mamy czasu na pogawędki.
Nie mamy tu pszenicy.
Więc je zdobądź. Masz płacić lenno jak wszyscy inni.
Jak się nazywasz?
Jak się nazywasz?
Panurgus z Teb.
Darius!
Miło was wszystkich widzieć!
- Jedźmy za nimi. -Nie, pozwólcie im odjechać.
Niech opowiedzą Hiarbie, co zobaczyli.
- Gdzie jest Flaccus? - Jak zwykle chleje.
Flaccusie! Flaccusie!
Może się przywitasz?
Panurgus!
Jako człowiek znany z gościnności, nie odmówisz nam wina.
Zaczekaj chwilę, Flaccusie. Uspokój się.
Panurgusie. Potrzebuję twojej pomocy do walki z moim wrogiem.
Jesteś z nami?
Na zawsze!
- Na zawsze! -Na zawsze!
- Na zawsze! -Na zawsze!
-Na zawsze. -Moja córka.
Czeka nas ciężka walka. To nie będzie to, co na arenie.
Znacznie łatwiej było uciec przed Cesarzem Maximusem.
Na arenie byłem znacznie łaskawszy i puszczałem łajdaków żywych.
W Rzymie musieli zapomnieć, że jesteś Dariusem.
A kim w końcu jest teraz? Wieśniakiem?
Wiecie co? Tak sobie myślę.
Jestem wdzieczny Dariusowi, że wyrwał mnie z tego odludzia i monotonnej pracy.
Dlaczego? Znudziła ci się już praca?
Nie, jest w porządku. Ale dzięki tobie czuję się znów wolny.
I mam nadzieję, że z panem Hiarbą spotkamy się arenie jako Gladiatorzy.
Po raz pierwszy widzę ich tak przerażonych.
Bo wiedzą, że Darius wrócił.
Jesteś pewien, że Darius przybył tutaj, żeby odzyskać władzę?
Jestem pewien, słyszałem to na własne uszy.
A co ty o tym sądzisz, Aglaio?
- O czym? -Odnoszę wrażenie, że nasza rozmowa nuży cię.
Całe to widowisko jest irytujące.
Aglaia ma rację, Macrobiusie.
Przekonałem ją, żeby mi towarzyszyła, bo obiecywałeś, że tym razem będzie to coś zupełnie innego.
I dotrzymam słowa.
Będziecie świadkami niezwykłego widowiska, które zorganizowałem, aby ukarać
kolejnego gladiatora, który okradł Najwyższego Kapłana.
I próbował obrabować nawet mnie. Nazywa sie Vargas.
Otworzyć wrota!
Zadowolony?
Tak. A ty?
Nie bawi mnie zabijanie ludzi.
- Poderżnę Hiarbie gardło własnym nożem. -Bądź cierpliwy.
- Dlaczego mnie powstrzymujesz? -Nie teraz. Zaczekajmy. To nie jest odpowiednia chwila.
Dariusie!
Uważaj, Vargasie!
Wynosimy się stąd!
Dlaczego nie pozwoliłaś mi go zabić? Dlaczego mnie powstrzymałaś?
- Nie wiem. -Ale ja wiem. Nadal go kochasz.
Nie, żywię do niego tylko nienawiść. I udowodnię ci to, zostając twoją żoną.
Moim prezentem ślubnym będzie głowa mordercy twojego ojca.
Ojcze!
Licio! Licio!
Dariusie! Jesteś ranny.
Nic poważnego. Tylko zadraśnięcie.
Nalej odrobinę.
Wystarczy, dziękuję.
Na razie tylko chleb. Ale lepszego nie jedliście.
Ty przeklęty idioto.
Uciekł.
Ostrzegam cię, Macrobiusie, stworzyłem cię,
ale zawsze mogę cię odesłać do kamieniołomów, gdzie cię znalazłem.
Nie wiem jak do tego mogło dojść. Wybrałem najemników spośród najdzielniejszych mężczyzn w Sparcie.
I to był błąd.
Mamy najmniej powodów, żeby ufać tym ludziom.
Więc co mam zrobić?
Nie wiem! I nawet nie chcę wiedzieć!
Jak długo Darius żyje, stanowi zagrożenie dla nas wszystkich.
A cały kraj mówi o nim jak o bohaterze, żyje jego kolejnymi eskapadami.
Musimy powstrzymać Dariusa, zanim stanie się żywą legedną.
Znajdź go.
Znajdź jego kryjówkę, albo odeślę cię tam, gdzie cię znalazłem.
Broń się! Jako gladiator nie pożyłbyś długo!
Doprawdy? Zdałbym się na dobry los.
Przed tobą długa nauka. Walcz jakby chodziło o twoje życie.
Flaccusie! Co się stało?
Co ci jest?
Wina!
Daj spokój!
Co z wami? Nie macie litości dla spragnionego?
Liviusie, po co tracisz na to czas? Wszyscy jesteśmy tu mężczyznami.
Za wyjątkiem Licii.
Żebyś nie miał przez nią kłopotów. Wyraźnie skłania się ku Dariusowi.
Wiem o tym. Nie jestem ślepy.
Ale powiedz mi, co ty robisz, żeby wywrzeć wrażenie na kobietach?
Naturalnie dbam o kondycję.
Nie mogę sobie na to pozwolić.
Mógłbym nie poznać samego siebie, gdy wrócę do domu. Moja żona wyrzuci mnie.
Jest trochę kapryśna, ale bardzo bogata.
Pomyśl tylko. Dzięki niej nie muszę się przemęczać.
A teraz pozwól mi się ogolić. I szpieguj dalej.
- Jakie to zręczne. Mogę wypróbować? -Weź, jest twoje.
Dziękuję.
Wiesz? To przynosi szczęście.
Więc właśnie je utraciłem?
Nie, nie to miałam na myśli. Jestem dobrej myśli.
Wiem, że ci się uda.
Jak dotąd nie miałem szczęścia.
Weź coś pod uwagę. Jeśli los ci nie sprzyja, to tylko z twojej winy.
Tamtego dnia na arenie. Flacccus chciał zabić Hiarbę,
to była doskonała okazja, jego ludzie nic nie mogli zrobić. Ale ty się sprzeciwiłeś.
Kiedy będziemy taką kolejną szansę?
Nie chciałem, żeby coś stało się Aglai.
Jakie piękne imię. Kim jest Aglaia?
Kobietą o której myślałem każdego dnia na arenie.
I moją wielką miłością.
A teraz? Kochasz ją nadal?
Koniec z chlebem i wodą!
Przyniosłem wam trochę świeżego mięsa.
Na razie to jest jeszcze zwierzak.
I co? Liczyłem na wdzięczność na waszej strony, a wy stoicie jak słupy i gapicie się.
Gwizdnąłem to z oberży.
Więc dlaczego nie przyniosłeś wina?
Ponieważ było w beczce, której nie zdołałem udźwignąć.
Zajmiesz się nią?
Biedne zwierzę. Nic z tego nie rozumie.
Co masz na myśli mówiąc o "biednym zwierzęciu"? Nie bądź głupia.
- W porządku, Liviusie. Dalej. Ukatrup ją. -Nie. Nie jestem rzeźnikiem. To nie dla mnie.
Przy takim podejściu umrzemy tu z głodu.
Flaccusie?
Znów źle trafiłeś, bo nie jestem głodny. Umieram z pragnienia.
- A ty? -Nie, tylko nie ty.
Nie chcę unieszczęśliwiać własnej córki.
Nie.
Nie.
Na ciebie mogę liczyć!
Dziękuję bardzo. Ale obawiam się, że potrafię tylko oprawiać ze skóry.
Dlaczego nie spróbujesz sam?
To tylko przerażone zwierzę. Nie jestem zainteresowany.
Och, zamknij się. Zawsze odzywasz się wtedy, kiedy nie trzeba.
A teraz uciekaj, zanim zmienię zdanie. Jesteś wolna!
Nie kazałem wam skuwać tych ludzi łańcuchami.
Mówiłem wam, że to moi dobrzy przyjaciele!
Doskonale wiesz, że twoja władza opiera się na tych łańcucach.
I równie dobrze wiesz, że nigdy nie będziemy twoimi przyjaciółmi.
Więc może pora się ze mną zaprzyjaźnić, Milesie.
Nie ogłupisz nikogo, mówiąc o przyjaźni.
Twoja siłą perswazji są tortury.
Może masz rację, drogi Milesie.
Nie jesteśmy przyjaciółmi, ale moglibyśmy zawrzeć przymierze.
I pracować razem dla dobra Sparty.
Dla dobra Sparty? Rozumiesz przez to głodzenie i obciążanie podatkami bezbronnych ludzi.
Uważaj na słowa, Milesie.
Jestem za stary, żeby słuchać twoich pogróżek.
A reszta z was?
Zgadzacie się z nim?
Odmawiacie współpracy ze mną?
Odpowiadać!
Wasze milczenie jest wystarczająco wymowne.
Nie będę współpracował ze zdrajcami.
Zdrajcami.
Kazałem was zakuć w kajdany i nie myliłem się.
Nie będę tolerował sprzeciwu.
Zabrać ich!
-Znalazłeś ich? -Mamy ich jak na dłoni.
Tym razem nie będą mieli, gdzie uciekać.
Otoczymy ich.
Nie wiedzą, że ich kryjówka jest pułapką.
I dzisiejszej nocy uderzymy!
Cieszę się, że jesteś zadowolony.
I że mogłem okazać się pomocny. Bardzo pomocny.
To twoja zapłata.
Bierz.
Dlaczego tak na mnie patrzysz?
Czy nie jesteśmy wspólnikami?
Nie zrobiłem tego dla pieniędzy, ale dlatego, że jesteśmy przyjaciółmi.
W imię naszej przyjaźni gotów jestem zabić ich gołymi rękoma.
Więc jaka jest twoja cena?
Nie mówmy o cenie. Jesteśmy przyjaciółmi.
Dzielimy wiele sekretów. I pracujemy razem.
Dlaczego nie mielibyśmy współpracować dla dobra kraju?
Dla własnego dobra. Dlaczego nie?
Milon jest martwy i nie masz doradcy.
Ala ja mogę zająć jego miejsce u twojego boku.
Chcesz wskoczyć w jego szaty.
Ale będziesz miał za to moją dozgonną wierność, Hiarbo.
Stanie się po twojej myśli, Macrobiusie. Teraz możesz odejść.
Dostaniesz to, na co zasłużyłeś.
Macrobiusie!
Kto ci to zrobił?
Aglaio. Nie ufaj mu. To on zabił twojego ojca.
O kim mówisz?
Hiarba...
- Hiarba! -Tak... Darius jest... niewinny.
Niewinny... Gdzie teraz jest? Powiedz mi.
W dolinie...
Ale w której dolinie? Proszę, powiedz mi.
Jest... w dolinie.... Erphos.
Znam cię. Jesteś Aglaia.
- Znasz mnie? -Jesteś córką Milana.
- A kim ty jesteś? -Licia, córka Panurgusa.
Czego chcesz? Wyglądasz, jakbyś szukała kogoś.
- Gdzie jest Darius? -Obawiam się, że tutaj go nie ma.
Ale muszę się z nim spotkać, zaraz jak wróci.
Darius już nigdy tu nie wróci.
Proszę, odejdź. Chcesz sprawić mu jeszcze więcej bólu?
Nie.
Byłam zaślepiona po śmierci mego ojca, a dowody wskazywały na Dariusa.
Chciałam go teraz przeprosić.
Jest już za późno.
Darius już cię nie kocha.
Tak, wiem.
I żałuję, że nie mogę go teraz zobaczyć. Bo w głębi serca nie przestałam go kochać.
Pomimo swojej nienawiści do niego?
Tak. Zawsze. Nawet nie wiesz jak.
Nawet nie wiesz ile wycierpiałam.
Przypuszczam, że i on cierpiał z twojej winy.
Och tak, wiem. Proszę, powiedz mi, gdzie on jest. Błagam cię.
Odejdź.
Nie niszcz tej odrobiny szczęścia, której zaznałam tutaj.
- Musisz odejść... -Ale ty...
Ja tutaj zostanę. Ponieważ kocham Dariusa i zamierzam zostać jego żoną.
To znaczy, że Darius...?
Tak. Zaproponował mi małżeństwo.
Dał mi to na dowód miłości.
Teraz odejdź stąd. Nie masz tu czego szukać.
Proszę, powiedz mi...
Nie, niczego ci nie powiem. Opuść to miejsce.
Zaczekaj. Nie chciałam cie urazić. Kłamałam.
Darius kocha ciebie, nie mnie.
Zostawcie mnie!
Cała dolina ma być otoczona przez żołnierzy na koniach.
Na dźwięk rogu, wszyscy muszą być gotowi.
Rozumiem.
Wjedziecie do doliny dokładnie o świcie.
Ale musicie być absolutnie pewni, że wszyscy śpią.
Nikt nie może być na nogach, gdy będziecie atakować.
I nikt nie może uciec.
Teraz ruszajcie!
Naprzód!
Chciała prosić cię o przebaczenie. O to, że niesłusznie cię oskarżyła.
Ale okłamałam ją i odjechała.
Dlaczego odjechała?
- Co jej takiego powiedziałaś. -Powiedziałam, że...
- Powiedziałam, że... - Wyduś to z siebie!
Nie. Nie mogę powiedzieć. Wstydzę się.
Wracaj Licio. To nie ma znaczenia. Nie muszę tego wiedzieć.
Nie odchodź, Licio.
Ot i kobieca próżność.
Cieszę się, że Aglaia poznała prawdę. Wkrótce wszyscy ją poznają.
Jak zamierzasz zaatakować fortecę?
Uderzymy jutro w nocy.
Jedyny plan ataku może być następujący.
Tu mamy naszą fortecę.
Jak wiecie, jest strzeżona ze wszystkich stron, za wyjątkiem jednej,
która jest nie zdobycia. Tam, gdzie wypasane są bizony.
Podzielimy się na dwie grupy.
Vargas, Flaccus i Ja udamy się na pod mury, a reszta przepędzi bizony przez obóz, żeby odciągnąć od nas uwagę.
Dariusie!
Myślałem o twoim planie...
Sądziłem, że wszystko uzgodniliśmy. Co jest w nim nie tak, Flaccusie?
Ależ nie, wszystko jest w porządku. Sądzę, że to bardzo dobry plan.
Ale, powiedz mi, nadal chcesz ocalić życie Hiarby?
Nie. Teraz, gdy Aglaia wie, że zabił jej ojca, nie ma to znaczenia.
Nadal nie wiem dlaczego mnie powstrzymałeś, ale gdy tylko nadarzy się okazja, mój nóż zatopi się w jego gardle.
Dlaczego nie pójdziemy spać? Zaraz powinien zmienić mnie Livius.
Co się stało?
Wszędzie dookoła doliny są wojska. Setki uzbrojonych żołnierzy na koniach.
Chodźmy.
- Gdzie ich widzisz? -Tam.
To żołnierze Hiarby!
Zgotujemy im ciepłe powitanie.
Chcą nas zaskoczyć.
Ale ta niespodzianka obróci się przeciwko nim.
Szybko! Nie ma czasu do stracenia!
Pokaż mu Liviusie!
Spokojna głowa, Liviusie! Brawo, Liviusie!
Dariusie, uważaj!
- Dziękuję, Licio. -Wybaczysz mi?
Ale co takiego?
Bo nie pamiętam.
- Dobrej nocy. -Gdzie się wybierasz?
Wracam do domu.
Chłopcy, mogę obejść się bez łóżka, moich masażystek,
świetlistych dziedzińców do uprawiania sportów,
nawet bez przyborów do golenia.
Poza tym jest tu kobieta, czyż nie?
Ale absolutnie odmawiam spania pośród tych trupów.
Cmentarze źle robią mi na sen.
Naprawdę, mówię to serio.
Będziesz tu spał, Xeno.
Musimy być rano gotowi, aby zaatakować fortecę.
Dopóki nie wstanie słońce, ucieczka zostanie uznana za zbrodnię.
Nie zobaczysz już więcej, Dariusa. Tym razem naprawdę umarł.
Wysłałem ich tylko z jednym rozkazem. Zabić.
Zabić. Zabić. Nic tylko zabić.
Tylko w tym jesteś dobry, jesteś mordercą.
Król Sparty, potem mój ojciec, a teraz Darius.
Tylko ja zostałam. Na co czekasz? Czy nie zamierzasz mnie zabić?
Nie. Ty musisz żyć dla mojej przyjemności.
Weźmiemy ślub.
Co takiego? Jak mogłabym poślubić mordercę mojego ojca?
Macrobius kłamał.
Umierający człowiek nie ma powodów, żeby kłamać.
Nie dotykaj mnie. Napełniasz mnie odrazą.
Mogę poczekać. Czas gra na moją korzyść.
Zresztą i tak mam więcej czasu niż Darius.
Chodźcie za mną!
Zostań tu, Licio. I nie martw się.
Twojemu staruszkowi nic się nie stanie.
Szybciej, Flaccusie, pośpiesz się!
Brać ich!
Ludzie mogą się zbuntować i przystąpić do ataku.
Bzdura. Ludzie nigdy nie wystąpią przeciwko mnie. Zbyt się mnie boją.
Co mamy zrobić, żeby forteca nie znalazła się w rękach Gladiatorów?
Atakujcie ich! Macie swoje rezerwy, odkurzcie je z naftaliny!
Nie stójcie tu jak banda eunuchów, ruszajcie!
Co tu jeszcze robicie? Wynosić się!
Dariusie!
Tak to ja...
Nadal żywy.
Ale twój czas dobiegł końca.
Zatrzymajcie się. Nie chciałbym odciąć jej głowy.
Radzę ci nie zbliżać sie, Dariusie, jeśli wciaż ją kochasz.
Zawsze ją kochałem.
Dalej!
Idziemy do lochu! Ruszaj się!
Tu jestem!
Vargasie!
Szybciej!
Idź! Idź albo cię zabiję!
Dariusie!
- Chodź tu! -Nie! Nie! Pomocy!
Flaccusie!
Hiarba nie żyje!
Dariusz wrócił! Hiarba nie żyje!
Ojcze... ojcze... nareszcie jesteśmy wolni.
Nie mogę się pogodzić ze śmiercią tego dziecka.
Jej śmierć nie poszła na próżno.
Od dzisiaj w Sparcie zapanuje pokój i demokracja, jak za rządów mojego ojca.
Powodzenia! Do następnego spotkania!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.