Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Korzenie to istnienie.
Korzenie to istnienie.
Korzenie to istnienie.
Korzenie to istnienie.
- Will! - Mamo, już prawie jesteśmy.
- Nie nadążam za tobą. - Tam jest.
- Wyślę cię na olimpiadę. - Chodź, już blisko.
Dzięki, że pokazałaś mi nowy billboard Jett.
- Jest ogromna! - Will, uśmiech!
Will za trzy.
Lepiej nie marnuj energii.
No tak. Pewnie pora iść.
Lecisz do pracy, nie?
Chwileczkę. Obrócę.
Udało się! Dobra.
A może ty i ja
obejrzymy Kolce na stadionie?
Bo zabieram mojego syneczka
na jego pierwszy mecz rykówki!
Że co?
Mówisz serio?
Chyba że nie masz czasu.
Kochanie.
- Już dobrze. - Dziękuję.
Dziękuję. Kocham cię.
Ja ciebie też.
- Szybko. Korzenie to istnienie. - Lecimy!
To tutaj. Nasze miejsca.
Mamo, przestań.
Dalej!
Dalej!
Witajcie w Szklarni!
Zaczyna się!
Czy jesteście gotowi?
Kto jest wielki?
Kto jest wielki?
Kto jest naprawdę wielki?
Oto bohaterka Pnączogrodu, nasza pięciokrotna zawodniczka All-Stars,
Jett Fillmore.
Tak! Dalej, Pnączogrodzie.
Do boju, Jett!
Dobrze się bawisz, kochanie?
Też taki będę.
Gdy dorosnę,
będę taki jak ona.
WIELKA MAŁA KOZA
DZIESIĘĆ LAT PÓŹNIEJ...
Raz... Tak!
Potęga umysłu. Ból to fikcja.
Zrób przerwę. Nie rób przerwy.
Dasz radę.
Ciśnij.
Ciśnij.
Żyję!
Hej, Will. Trenujesz?
Hej, Theo. Się wie.
Jak Jett nie bierze urlopu, to ja też nie.
MIERZ WYSOKO
Tata mówi, że jesteś za mały na rykówkę.
Każdy tak mówi.
Jak będę w Kolcach, dam ci najlepsze bilety na mecz, gryziomeczku.
Czad.
Do boju, Kolce!
WĄSIK DOSTAWA
Zero litości.
Hej, Will!
Chyba nie próbujesz się wymknąć
bez płacenia czynszu.
Właśnie.
Zapłacę ci, gdy tylko naprawisz dziury w suficie.
Jakie znowu dziury?
Lecę do roboty. Na razie, Frank.
Will!
Dzień dobry, Pnączogrodzie!
Ciszej tam.
WĄSIK JADŁODAJNIA
Korzenie to istnienie!
Korzenie to istnienie!
Witajcie ponownie.
Dziś Jett Fillmore, weteranka,
zmierzy się z Grzywą Kopytowskim, mistrzem.
To prawdziwa walka o wielkość.
Kolce kontra Magma.
Do boju, Magmo!
Do boju, Dreszcze!
Czy kto tam gra przeciw Kolcom. Mam to gdzieś.
Gerald!
Przyjdź jeszcze raz w koszulce innej drużyny, a cię wywalę.
Carol, jestem hejterem.
Zabieram ci ciasto.
Chimera. Zabrała.
Przez grę Kolców w końcu pękło mu serce.
To Pnączogród, Geraldzie.
Nie poddajemy się. Nadzieja umiera ostatnia.
Wystarczy, że mnie zrekrutują.
Od razu podskoczyliby w rankingu.
Po co im koza dostawcza?
Mnie jedna się przyda.
A właśnie, pani Carol, dałaby mi pani podwyżkę?
Podwyżkę?
Każ Kolcom wygrać kilka meczów, to zwierzęta znów zaczną do nas wpadać.
Gdy Jett była świeżakiem, w jadłodajni były tłumy.
Potem zrozumieliśmy, że nie wygra Pazura.
Carol, oddasz mi ciasto?
Mów dalej, a lodów też nie dostaniesz.
- Tylko ostrożnie. - Jasne.
Moe potrzebuje kawy,
a przyjezdni chcą rachunek.
Jak ty to robisz? Ciarki mnie przechodzą.
Jestem kozą. Widzę wszystko.
- Podaj. - OK!
- Hej. - Na razie, Will!
Kolce tracą już 20 punktów.
No nie.
Tutaj.
Dobra, nie ma sprawy.
- Dzięki. - Spoko.
MASZ ZAMÓWIENIA!!
NASTĘPNE ZAMÓWIENIA
Odskok. Tak!
- Dzięki. - Dzięki.
- Dzięki. - Dzięki.
- Masz. - Serdeczne dzięki.
Mój ty ssaku. W końcu.
Wyluzuj, Daryl. Zamówiłeś wodę.
Woda to też jedzenie.
Hannah, jak tam Jett?
Grzywa daje jej popalić.
Głupio mi to przyznać, ale może jej czas już minął.
No coś ty. Poradzi sobie z tym kucem.
Tak się składa, że ten kuc wymiata w rykówkę.
Świetnie rzuca, podaje...
- Mięśnie ma jak z obrazka. - I to włosie.
Grzywa to petarda.
POWTÓRKA
Ojej!
- Grzywa pokazał... - W głowę?
...byłej liderce, Olivii Burke...
- Słabo. - ...gdzie jej miejsce.
No nie.
Już są z tego memy?
„Do kosza z nią”? Wredni są.
Tak, to niemiłe.
Dobra, spadam. Potrenuję w Klatce.
Co? Nie obejrzysz z nami meczu?
Nie, teraz w Klatce jest pusto.
Po meczu zrobi się tłok.
Niech Grizz cię nie złapie.
Spoko.
Korzenie to istnienie.
KORZENIE TO ISTNIENIE
Odskok. Jett!
Trybuny szaleją.
Jeszcze raz.
Zostało pięć sekund, piłka do Harrisa.
Nikt go nie kryje.
Trzy, dwa, jeden...
Co się dzieje?
Zerują zegar?
Trzeba to uszanować.
Ma czas na ostatni rzut.
Trzy, dwa, jeden...
SZKLARNIA
Korzenie to istnienie.
Nasz dzień nadejdzie. Kiedyś.
Zabieraj stąd te cztery kopyta.
Jaki masz problem, Grizz?
Jesteś tu codziennie.
I codziennie cię wywalam.
Jakie są zasady?
Mali nigdy nie wygrali.
Nie jestem mały. Jestem średni.
Średnie to są frytki.
Nigdy nie trafisz do RYK-u.
No weź, daj mi pobiegać.
Jestem lepszy niż połowa z was.
Pokażę, na co mnie stać.
Piłka.
Pobiec to możesz do domu.
Więc spadaj stąd.
Jak chcesz.
Pa, pa, laseczko. Ja tu rządzę.
Koniec meczu. Kolce przegrywają 26 punktami.
Zegar tyka, Jett.
Jett, podpiszesz mi się?
Oczywiście. Dla kibica wszystko.
Masz, mały.
Dzięki.
Dlaczego nie zdobędziesz mistrzostwa?
Idź na emeryturę!
Mogę zdjęcie?
Trzecia porażka z rzędu.
- Jakie to uczucie? - Gdzie Flo?
- Kiedy przestaniemy dawać ciała? - Flo? Hej, Flo.
Ktoś widział Flo?
PRZEGRANA!
Jest i nasza kocia zrzęda.
Jaki wynik meczu?
Przestałam oglądać. Wolałam uniknąć chlewu.
Myślisz, że to zabawne?
Jesteś właścicielką tej drużyny.
Jak mam wygrać,
jeśli w drużynie mam szajbusów i przebrzmiałe gwiazdy?
Pracuję nad tym.
Brakuje nam gracza, ale ciebie stać na robienie kopyt.
Słuchaj, wolni strzelcy chcą szybko zarobić.
Więc jeśli nie masz kandydata
na szóstego gracza, który nie będzie chciał kupy szmalu,
to lepiej wrócę do mojej błotnej kąpieli.
Świńskie dyrdymały!
Szukanie graczy to twoja praca.
Wymień kogoś, sprzedaj nas...
Mam gdzieś, co zrobisz. Tylko coś zrób. I to szybko.
Uważaj, czego sobie życzysz.
Nic mu nie jest.
Co się pchasz pod koła? Z drogi, średniaku.
Ciszej. Po co tak krzyczeć?
Dobry wieczór, Williamie.
Hej, Frank. Jak leci?
Masz może dla mnie czynsz?
Tak. Oczywiście.
Pewnie. Tu jest cała kwota.
- Sam bym przyszedł. - Dwadzieścia dwa, 23...
To nie banknot, tylko kawałek papieru.
No dobra.
A ostatni miesiąc? I jeszcze poprzedni?
Frank, znasz mnie przecież. No weź.
Daj mi jeszcze trochę czasu.
Miałeś czas.
Mam pyszczki do wykarmienia.
Nie potrzebuję kolejnego.
Hej, Will.
Hej, Will.
- Cześć. - Hej, Will.
Hej, Will.
Nie śpicie?
- Hej, Will. - Theo, cześć.
Pozwolili ci pograć w Klatce?
Znasz mnie. Pracuję nad tym.
Sporo latorośli.
Zgadza się.
Wybacz, młody.
Przynieś mi jutro zaległy czynsz,
bo inaczej wynajmę pokój komuś innemu.
Capisce?
- Zapomniałem ci... - Dzieciaki, do wanny.
Raz, dwa.
Nieważne.
KRYPTODZIKIKOŃ
Potrzebujesz kasy?
Masz szczęście, bo z nami zarobisz 300 dolarów dziennie.
Jak? Wymieniaj krypto na KryptoDzikiKoń...
Frank, znów jestem w ciąży.
To wspaniale, kochanie.
Potrzebowaliśmy jeszcze jednego.
Will.
Pamiętaj o czynszu.
SKUP
DUŻE
PNĄCZOGRÓD DOM RYK-U
Bum! Patrz i płacz.
Pnączowozielone Fillmore Czwórki we własnej osobie.
Jett miała je na meczu Kłaczków.
Zwykle sprzedają się za sześćset,
ale tobie sprzedam
za pięćset.
Tylko nie Czwórki.
Marzyłem o nich.
Jesteś spłukany.
Czwórki by to zamaskowały.
Wcale nie. Będzie dobrze.
Czysta siateczka. Naciągnięte sznurówki.
- Czuję orzech. - Fuj.
Dam 250.
- No weź. - Jak śmiesz?
Zero szacunku.
Will, mogę ci płacić w ratach.
Świetnie, Daryl, ale mój wynajmujący nie przyjmuje rat.
Dobra.
Nie mogę na to patrzeć.
To 400?
- Już 240. - Cena spada?
- Więc 230. - Stop! Proszę!
- Nie uwierzycie. - Że co?!
Grzywa jest w Klatce. Można się z nim zmierzyć.
To sprzedajesz czy nie?
Niech będzie.
Dobra. Lecimy.
Kto następny?
Patrzcie.
Dawaj to.
Żenada.
Pytam, kto następny.
Nic nie słyszę. Gdzie jesteście?
Kto następny?
Ej, wymiana piłki.
Tak!
Bierz go, Grizz!
Pokaż, na co cię stać, słabiaku.
Dotknij mnie.
NA ŻYWO
Tak jest!
Spadaj stąd, Grzywa. Kiepski jesteś.
Serio? To są niby najlepsi gracze Pnączogrodu?
A podobno rykówka powstała w Klatce.
To dlatego to miasto jest takie słabe.
Gdzie ona jest?
Jeśli Jett się nie pojawi, to niech ktoś inny stanie do walki.
- Kto następny? - Ja.
Kto to powiedział?
Hej!
Nikt nie będzie obrażał Jett ani Pnączogrodu.
Przepraszam, zróbcie przejście.
Moja kolej.
Gramy.
Zaraz. Koza?
Pośmialiśmy się, mały,
a teraz zmiataj na plac zabaw czy coś.
Kup sobie loda.
A teraz serio. Ktoś? Coś?
Nie zagrasz o kasę?
Najpierw buty, teraz zakład?
Tak jest, Will. Cała naprzód.
Co zrobisz, Grzywa?
Taki byłeś mocny w gębie?
Naprzód, Pnączogród!
Tyle to miasto ma do zaoferowania?
Kozę i drobniaki?
Ale wiesz co?
Grzywa się nie miga. Gramy.
Dawaj.
Wszystkie rzuty są za jeden.
Gramy do trzech.
Zaczynasz.
Rety!
Punkt.
Większemu bym przyfasolił.
Jednak umiesz podawać.
Chcesz się bronić spod kosza?
Graj.
Dalej.
Jak zabiorę ci piłkę, to koniec.
Koza spuściła ci bęcki!
- Rety! - Ej!
Co za koza!
NA ŻYWO
Ale typkowi dowalił!
Dobra, teraz na serio.
Lepiej zdejmę łańcuszki.
Tak. Zdejmuj.
Rozumiem.
Lubisz rzucać z daleka?
To mnie wymiń.
Gramy na serio.
Poczujesz, jak jest w lidze.
Ja tu rządzę.
Mam cię.
Bum!
Bum szakalaka!
Nie pomagałem ci wstać.
Sięgałem po kasę.
Dzięki.
Ej! Gotówka od kozy.
Nie było źle.
Nikt nie nagrywał do samego końca.
Prawda, Daryl?
Cóż... nieprawda.
No dalej.
Co?
WYBACZ, MŁODY FRANK
Szanuję to.
Hej, Will. Przepraszam za mojego tatę.
Chcę ci powiedzieć, że ja w ciebie wierzę.
I zrobiłem ci kanapkę. Łap!
Ups. Chybiony.
Wybacz.
Luzik.
Będę cię oglądał w Szklarni, gdy zagrasz dla Kolców!
- Dzięki, Theo. - Powodzenia!
- Mówiłem, że to wideo jest odjechane. - Gość żłopał.
- Joł! Jak leci, mój ty ssaku? - Hej.
- Cześć. - Oto i on.
Dzięki, że mogę tu przekimać.
Masz ze sobą rzeczy? Rzuć je na kupę.
Wciąż macie syf.
Wybierz kupkę. Wszystkie są brudne.
Przestań ględzić i zobacz, co szykuję.
ŻENADA
WILL ZWYCIĘŻA!
Podoba ci się?
Zaraz będzie śmigać po necie.
Złamałeś mu kostki.
A on mi róg.
Chciałeś wideo, na którym grasz z mocnymi zawodnikami.
A ten jest aktualnie najmocniejszy w całej rykówce.
- Tak. - Udało ci się.
Wrzucę go do sieci, bo Daryl chyba puścił bąka.
Na razie.
Mam randeczkę. Muszę się ogolić.
Z kim?
Nie mówiłam ci? Z twoją starą.
Rety.
Ale ci dowaliła.
To nie było nawet śmieszne.
Chcesz pograć w RYK 2K?
Nie, dzięki.
Położę się spać.
Pewnie. Czuj się jak w domu.
Ja sobie pogram.
Hejka!
Już dobrze.
To on, patrz.
To ten gość!
Jak leci, ziomeczku?
Hej, Will.
- Siemka. - Cześć, randomowy zwierzaku.
Mamo, to Will.
- Przepraszam za niego. - Spoko.
WĄSIK JADŁODAJNIA
$WINIA
Co za klaun zaparkował przed wejściem?
Wszystko gra?
Skąd ten wytrzeszcz?
To ja, kochanieńki. Ja jestem tym klaunem.
Florence Everson! Właścicielka Kolców!
Możesz ignorować automatyczną sekretarkę, Harris.
Ale i tak cię znalazłam.
Czekała tu na ciebie.
I nic nie zamówiła.
Siadaj.
Ależ wczoraj zagrałeś.
Grzywa miał tak połamane kostki, że myślałam, że go uśpią!
Internet oszalał.
Na twoim punkcie.
Jeju! Nie wierzę!
To nie wszystko.
Może nie zauważyłeś, ale nasza drużyna jest do kitu.
Zupełnie do bani.
Grają u nas najlepsi zawodnicy w lidze, a do Pazura znów nam daleko.
Pogadajmy jak mały z małym.
Myślę, że to właśnie ciebie potrzebują teraz Jett i drużyna.
Pewnie, jesteś kozą. Ale możesz być dwurogim jednorożcem tej ekipy.
- Serio? - Tak.
Złożę ci propozycję.
Potrzebujemy szóstego gracza na drugą połowę sezonu.
Rety. Czy to się dzieje naprawdę?
Musisz tylko podpisać tutaj, dać parafkę tu
i dołączysz do Kolców.
I Jett się na to zgodziła?
W pewnym sensie to jej pomysł.
KOLCE UMOWA
To jak będzie?
Zagrasz dla Pnączogrodu czy zostaniesz tu i podasz mi jedzenie?
Pióro! Niech ktoś mi da pióro!
Nie mam...
Dzięki.
A niech tam, raz kozie śmierć!
Gratulacje, kochanie. Jesteśmy z ciebie dumni.
Will!
Nie wierzę!
Zostanę Kolcem z Pnączogrodu!
- Mamy wieści! Wideo jest viralem! - Nie uwierzysz!
Zgadzam się.
Ale się cieszę.
Co to za bogata świnia?
Nie cierpię tego miasta.
BUDZIK
NAJLEPSZA ZAWODNICZKA
PEWNEJ BURZOWEJ NOCY
Auć. Boli.
Witajcie w programie Runda Rykówki.
Jestem Chuck, dwukrotny mistrz.
A to mój współprowadzący, tyci, malusieńki kolega,
- Rusty. - Rusty!
Czy to nie pora, żebyś odszedł na zieloną trawkę?
A to dobre. Wróćmy do pytania, które zadajemy co sezon.
Da się być graczem wszech czasów bez mistrzostwa?
Jasne. Co to było?
Nie.
Współczuję Fillmore. Zawsze była świetna.
Ale czas dla nikogo nie jest łaskawy.
Gdyby nie ja, nie mieliby o czym gadać.
Ani jednego Pazura.
Ale nie tylko ona jest temu winna.
Jeśli ktoś uważa, że Jett jest problemem, jest ślepy jak...
Jak to, Chuck? No powiedz.
Prowadzę w rankingu liczby koszy w historii RYK-u.
À propos Kolców, mamy wieści!
KOLCE REKRUTUJĄ ZAWODNIKA
W końcu mają szóstego gracza.
Nareszcie ktoś pomoże Jett.
Tak! Krokodyl?
Nie. Ktoś większy. Goryl?
- Oto Florence Everson. - Brawo.
Posłuchajmy jej.
To pierwszy w historii drużyny mały.
Mały co?
Zrekrutowaliśmy malutką...
Malutką co?
- ...maciupeńką... - Że co?
- ...tycią... - Słucham?
...kozę.
Kozę?
Znów to samo?
Florence Marjorie Everson!
Zrekrutowałaś kozę? Odbiło ci?
Zaraz. Chwilę.
Ty prosiłaś o drużynę, która zdobędzie Pazur.
Miałaś gdzieś, jak to zrobię. Pamiętasz?
Tego nie mam gdzieś.
Nie mogę grać z kozą.
Będzie pośmiewiskiem drużyny.
Pośmiewiskiem miasta. On...
Siedzi tam.
Hej!
Chyba żartujesz.
Nie zauważyłam go na fotelu.
Jak mam go dostrzec na boisku?
Będę w koszulce Kolców.
Łapiesz?
Odwróć wzrok. Zjem go.
Poleję go sosem i skonsumuję.
Będziemy udawać, że to nie miało miejsca.
Nie jestem smaczny.
Mówiłaś, że o mnie wie.
Taka moja praca, naginam prawdę. Spokój.
Moją pracą jest też planowanie na zapas.
Od lat nie wzbudziliśmy takiego zainteresowania.
Nie chcesz go na boisku? Twoja sprawa.
Ale zostaje w drużynie.
Chyba zwariowałaś.
Schowaj te pazury.
Powinnaś się cieszyć.
Wszystko idealnie się układa. Media pragną poznać Willa.
Zejdź, Will. Schodź.
Ty go im przedstawisz.
- Nie ma opcji. - Właśnie że tak.
Czekają na ciebie na dole.
No dalej, wąsy do góry.
I szczerzcie kły! Kocham was! A teraz spadajcie.
Jett, posłuchaj.
Chcę tylko powiedzieć, że to spełnienie moich marzeń.
W sensie gra z tobą. Jesteś moją ulubioną zawodniczką.
Wiem, że nie tego oczekiwałaś,
ale całe życie na to trenowałem.
Jeśli dasz mi szasnę...
Słuchaj. Widziałam to całe twoje wideo.
Grzywa rozsmarował cię jak dżem na kanapce.
Chętnie popatrzę, jak te piranie rozerwą cię na strzępy.
KOLCE
- Jett! Tutaj! - Hej, Jett!
- Will! - Spójrz tu!
- Will! - Tutaj!
- Tu! - Will!
Zaczynajmy. Najpierw trudne pytania.
Czy viral z boiska wystarczy, by grać profesjonalnie?
A jak zawiedziesz małych?
Kolce wykorzystują cię
do odwrócenia uwagi od porażek?
Na pewno jesteś kozą?
- Nie jesteś do bani? - Ja...
Powtórzy pan pytanie?
Nie wszyscy naraz.
Nie ma doświadczenia w takich sprawach.
Jakie to uczucie być pierwszym małym,
który zagra w lidze?
Szczerze mówiąc, trochę surrealistyczne.
Wczoraj walczyłem z karaluchami na chacie u mojego ziomka,
a teraz gram dla Kolców.
Zły ruch.
Tym komentarzem obraziłeś społeczność karaluchów.
Chcesz ich przeprosić?
Rety, nie. Nie to miałem na myśli.
- Kocham karaluchy. - Kłamiesz.
- Może następne pytanie? - Tutaj.
Nie martwisz się, że ktoś zrobi ci krzywdę?
W rykówce nawet duzi gracze obrywają.
Mały ryzykuje życie.
- Cóż... - Will wie, że ryzykuje.
Czy go spiorą? Prawdopodobnie.
Zmiażdżą? Możliwe.
Zabiją? Pewnie tak.
Ale on kocha tę grę.
Jest gotów za nią umrzeć.
- Prawda? - Tak.
A Grzywa?
Boisz się, że zażąda rewanżu?
Nie ma mowy.
Nazywamy go zaklinaczem koni, bo złamał tego grzywacza.
Wiecie, co mi powiedział?
Że ma dla Grzywy ksywkę.
Nazywa go Kucykiem Pony.
- Prawda? - Nie mówiłem tak.
- A jednak. - Wcale nie.
I że Grzywa nie jest wcale wielkim graczem,
a do tego ma brzydkie włosy, z czym się zgadzam.
Już nie żyje.
- Przestań. - Ostatnie pytanie.
Jett, to twój piętnasty sezon.
A drużyna prosi o pomoc kozę.
Myślisz czasem, czy nie lepiej odejść?
Nikt nie odchodzi.
Czuję się świetnie, to jeden z lepszych momentów kariery.
Błagam, grałam z każdym słabeuszem tej ligi.
Chcę tylko wyjść na boisko i zrobić wszystko, by zdobyć Pazur.
I nic, absolutnie nic, nie stanie mi na drodze.
Dzięki. Bajgle na trzecim piętrze.
Jett, spójrz tutaj!
Tak. Fajnie.
- Will! - Jakiś komentarz?
Mogę... OK, dzięki.
Pa.
Trenerze, jak wykorzysta pan kozę w przyszłych meczach?
Świetnie pytanie. Cóż...
Dennis, jest twój.
Jett, masz chwilkę?
Chciałem przegadać nowe zagrania.
Nie ma sprawy, może później.
Jak leci, mały? Dennis Cooper, miło mi.
Wiem, kim pan jest, trenerze. To wielki zaszczyt.
„Trener” to mocne słowo.
Raczej słabo opłacany stojak na tablicę.
Ale się staram.
Przygotujmy cię na mecz.
Chętnie zagram.
Zagrasz? Uroczo. Nie.
- Co? - Nic.
Proszę.
Nie wierzę. To szatnia Kolców?
Tak!
Przebierz się i przedstawię cię drużynie.
Tak!
Nie wierzę w to!
Rety! Moje nazwisko na koszulce.
Zaraz. Czy to Fillmore 13?
WĄSIK
Nieźle leży.
Prawda?
Dziś mecz.
SZYKUJCIE SIĘ
Oto regionalne zawody zwierzęcej rykówki, czyli RYK.
RYK
Boiska do tego sportu są nieziemskie.
Stalaktyty.
Burze piaskowe.
Klify.
Lód.
Ogień. I pnącza!
Dziś jesteśmy w Szklarni, a stadion aż się kołysze.
KOLCE – TEKTONIKA
Czekają nas trzy mecze z rzędu.
Na stadionie pojawili się mali kibicujący nowemu graczowi Kolców.
Całuśna Kamera nie odpoczywa!
Mój ty króliczku!
Splątani w uścisku!
„Dziobnij mnie, kochana”. Ale ślimor, fuj.
Złapałeś!
Jestem genialna.
Olivia, oczyść umysł.
Kontroluję sytuację.
Wiem, kim jestem. Jestem wystarczająca.
Mam gdzieś, co myślą o mnie inni.
Mam gdzieś, co piszą o mnie teraz w Internecie
na różnych platformach, które mogłabym przejrzeć,
żeby tylko się upewnić.
Telefon! Czy ktoś tu ma telefon?
Nie przebrałeś się!
Dres jest na rzepy.
- Lenny. - Dorwiemy cię!
Tata to yeti!
Doceniam waszą kreatywność z tą pianką,
ale nie wolno celować tacie w twarz, dobra? Super.
Słodziaki.
Tak, wiem.
Nie patrz, ale idzie w naszą stronę koza
z dziwnym uśmiechem na pysku.
Jestem Will Harris.
Pomogę drużynie w czymkolwiek trzeba.
O, przekąska przed meczem.
Poluzuję sobie szczękę.
Proszę, nie! Nie jedz mnie!
- To typek z sieci! - Jakiś gatunek ryby?
Nie, jest z Internetu.
Dziwne. Ale spoko. Zatańczymy.
Nikt z tobą nie zatańczy, Modo.
Mnie się podoba.
O co chodzi z tym jajem?
Nie daj sobą sterować.
Korzenie to istnienie.
Korzenie to istnienie.
Ale hałas.
Jett? Myślisz, że mogę dziś zagrać?
Przedstawiamy najnowszego Kolca.
Ma imponujący metr siedemdziesiąt i pochodzi z południa Pnączogrodu.
Oto pogromca Grzywy, Will Harris!
Straciłem go z oczu!
Will zmieni dziś bieg historii
czy pójdzie w twoje rozczarowujące ślady?
Nie wyplączesz się z tego. Tak, też umiem żartować.
- Do boju, Will! - Dajesz!
To Will, nie? Wygląda jak myszoskoczek.
Myślicie, że zagra?
Oby nie, bo zobaczymy jego śmierć na żywo.
Gerald!
- Świetnie! Tak! - Dalej!
Trenerze, kiedy mogę wejść?
- Ucz się zagrań. - Spierz go na kwaśne jabłko!
Bajeczka?
Tak. Chodźcie. Dawno, dawno temu było sobie zagranie Orzeł 24.
Już mi się podoba.
Ktoś się zmęczył? Bo ja mogę wejść.
- Posiedziałbym. - Nie.
Zagra w następnym meczu. Na pewno.
DRESZCZE
Musimy trafić do kosza.
Modo, trzymaj się na dystans. Odsuń obronę.
Zrób, co potrafisz najlepiej.
Jak zawsze.
Piłka!
Piłka!
Zauważyłem, że łoś zawsze atakuje z prawej.
Jeśli przesuniecie obronę na...
Kto chce przekąsić akację?
Ja!
Jutro odmienimy bieg historii. Tym razem mówię serio.
KOLCE – PIASKI
Zbieraj się, Archie!
- Oferuję wodę, ręczniki, wsparcie. - Radzę sobie.
Trzy porażki z rzędu Kolców z Pnączogrodu.
Teraz ruszą w drogę z kozą, która ani razu jeszcze nie zagrała.
Auć.
Wyśpimy się po śmierci, nie?
Nie, nie. Nie ma mowy. To prywatny trening.
Patrz na to. Rzucę z logo. Dotknie tylko siatki.
Fart.
Może. Teraz od tablicy.
Może zagram na loterii. Szczęście mi sprzyja.
Co tu robisz, młody?
Chcę zagrać w meczu.
Zapomnij.
Zmierzmy się. Czy boisz się, że przegrasz z kozą?
Dobra. Zakład.
Rzut ze schodów, jedną ręką, wokół obręczy, kosz.
Jett za trzy punkty. Wpadła.
Łatwizna.
Przez pnącza i kosz.
Złote łapy.
Tak jest!
Co jeszcze umiesz?
Od tyłu
i kosz.
Znad reflektorów.
Łatwizna.
Mam cię.
Z tunelu, od tyłu, tylko siatka. Dobra?
Jeśli mi się uda, musisz dać mi zagrać.
Dobra, zobaczymy.
Pakujcie się.
Pudło.
No już, ruchy. Samolot rusza za pół godziny.
Zmachałem się, ale...
Wow. Co?
Prywatny odrzutowiec?
Mega.
- Widzisz to? - Niezłe bęcki!
Gracie w RYK 2K?
PTASI MÓŻDŻEK
Dodali memy? Dlaczego?
Co za brak szacunku!
Względem wszystkich ptaków, jak coś.
Ciocia Olivia jest średnim ptakiem. Ptaki latają.
Jesteś zepsuta?
Hej, ciocia Olivia ma zaburzenie zwane zespołem nielotów.
Nie umie latać.
- My umiemy! - Tylko nie do kokpitu!
Dziewczynki!
- Przejmujemy stery! - Zgłaszamy się!
- Nie dotykajcie! - Torbom jest wygodnie.
- Lenny, to miejsce jest zajęte? - Tak.
- Przez kogo? - Przeze mnie.
O tak.
Wyśmiewasz się ze mnie? To body shaming.
Wybacz. Modo, ktoś tu siedzi?
Technicznie rzecz biorąc, nie.
Co...? Fuj.
To moja skóra.
Wylinka.
OK. Proszę.
Jett!
Hej.
Rzucałaś do kosza z młodym? Dobry jest, co?
Moja mama też by trafiła.
- To nie znaczy, że umie grać. - Hej, Jett!
Jestem.
Słuchajcie, brawa dla kozy.
Stawiła się.
Lubisz dowalić.
Czy łażenie za mną i wkurzanie mnie to praca na pełen etat?
Musisz to otworzyć.
Orzeszki są w środku.
Czyli puszka to nie jedzenie?
GRZYWA CIĘ ZDISSOWAŁ!!!
O nie!
Grzywa wypuścił diss na kózkę!
Olivia, puść to na ekranie.
- Czekajcie! - Się robi, Królowo.
- Modo śpi. - Ależ skąd.
Pokazujcie, ale już!
- Posłuchajmy. - O nie.
- O tak. - Nie, proszę.
KOLCE DO BANI KOZA OSZUST
„KOZIE ŁZY” GRZYWA K.
Nie jesteś gotowy.
To sezon Grzywy!
Wiesz, co mam w kubku.
Myślisz, że popisałeś się-ę-ę
A ja sprawię, że zaryczysz: be-e-e
Jesteś tylko kozą Ja tu jestem gwiazdą
Ojcem Chrzestnym kosza Ponym Soprano
Powiem krótko Jak twoje kopyta
W następnym starciu Zobaczymy, kto pofika
Zgrywasz twardziela A po nocy ci się śni
Że cię rozwalam I beczysz kozie łzy
I beczysz kozie łzy
I beczysz kozie łzy
Niezły hicior!
Tekst średniawka.
PODZIEMNE MIASTO
I beczysz kozie łzy
I beczysz kozie łzy
Pyszna kózko Beczysz kozie łzy
Rany!
Jak tu ładnie pachnie.
To... pokój moich marzeń.
Co to jest? Pierwsze... Istnieją takie pokoje?
Super! Czilerka w penthousie!
Czilerka w penthousie.
Czilerka w pent... Ale jaja!
DZWONI...
Kogo my tu mamy?
Czekajcie. Nie uwierzycie, gdzie jestem.
Mam w salonie 95-calowy telewizor.
Widzicie? I TV w kibelku. Ma nawet pilota.
Niehigienicznie, ale OK.
Przestań! Zły sedes.
I na koniec TV w minibarku.
Dlaczego mamy takie słabe miejsca? Nie miałeś załatwić najlepszych?
Wiecie, nie jest mi tu łatwo.
Jak za tydzień wciąż będę w drużynie, postaram się coś skołować.
Żartujesz sobie?
Co to znaczy, że jeśli za tydzień będziesz w drużynie?
Jesteś w Kolcach.
Nikt nie wywali naszego ziomka.
Nie.
Dobra, koniec. Muszę to usłyszeć.
- Co niby? - Już ty wiesz co.
Co? Nie.
Zrób to.
Z uczuciem.
Co?
Co to za hałas? Dawaj to!
Jett...
Fillmore.
Jesteś zielona...
Niektórzy z nas jutro grają.
Masz być cicho.
- Jett. - No co?
Tak sobie myślę, twój wybór oczywiście...
Mógłbym jutro zagrać?
To tyle?
Chcesz tylko wejść na boisko?
Młody, wystarczyło poprosić.
Serio?
MALI NIGDY NIE WYGRALI
Wracamy do Jaskini w Podziemnym Mieście, z której sufitu spadają stalaktyty.
Kolce ryzykują odpadnięcie z playoffów.
Marshy!
- Marshy! - Hej!
- Faul. Numer trzy, Fillmore. - Serio?
Teraz gwiżdżesz?
Jeszcze jedno słowo, a będzie techniczny.
Weź ten gwizdek
i wsadź go sobie w kloakę.
Powiedziała „kloaka”? Tak można w telewizji?
Dobry synonim do słowa „du...”.
Mogliśmy się odbić od dna! Dałabym radę.
- Wstawaj. - O nie.
- Mam złe przeczucie. - Na co czekasz?
Rety.
Wysyłasz mnie do gry?
Myślisz, że chcę? Nie mam wyboru.
Czeka nas walkower.
Wystawiają Willa!
Wystawiają Willa!
Co?
Pora spać. Mówiłem wam, że...
Sprawy przybrały brzydki obrót.
A ty masz w tym doświadczenie.
Will.
Suńcie się. Muszę to zobaczyć.
Pamiętaj, taka szansa może się nie powtórzyć.
Ale publiczne upokorzenie zostanie z tobą na wieki.
Serio? Tak mnie motywujesz?
Co? Oj.
Dawno nikogo nie trenowałem. Wyszedłem z wprawy.
- Kto coś takiego mówi? - Świat patrzy.
Nie. Nie słuchaj mnie.
Co za piękna chwila.
Pierwszy mecz małego w RYK-u.
Dorastasz mi do kolana.
Koszulki to wiem, że się kurczą w praniu, ale gracze też?
Przejadą cię jak walcem, mały.
Archie! Na lewo!
- Zmień plan! - Brawo, koza!
Archie blokuje.
- Mam. - Lenny wraca do gry.
Will Harris wybiega daleko.
Lenny! Tu jestem. Do mnie.
Lenny szuka kogoś, kto nie jest kozą.
- Jest tylko Harris. - Lenny!
Lenny naprawdę nie chce mu podawać!
Dawaj!
Tylko nie to.
Rzucaj, młody!
Trafił!
Will Harris to pierwszy mały, który zdobył punkt w RYK-u!
PIERWSZY KOSZ MAŁEGO NOWICJUSZ
Wracaj na obronę.
Czy on właśnie...?
- Nie miał szans! - Ej!
Wkurzyłem małą kózkę?
Zobaczymy kozie łzy?
I beczysz kozie łzy
KOZIE ŁZY
Co? No weźcie.
Will! Hej! Grajcie Orła 24.
Kolce! Zbierzcie się.
Co my teraz zrobimy?
Trener chce Orła 24.
- Znacie to zagranie? - Nie.
- Ja tak. - Zjadłem kiedyś 24 orły.
- Że co? - Co?
Lenny, jesteśmy sami.
Coś czuję. Nie umiem tego opisać. Cały się trzęsę.
- To adrenalina. - Podoba mi się.
Grajcie albo wlepię wam karę za zwłokę.
Dobra, gramy.
Cokolwiek zrobisz, kozo, nie dam ci wygrać.
Dajesz, młody.
Will!
Kolce wygrywają!
Udało się!
- Lenny! - Tak jest!
Mali górą!
Harris jest mały, ale zrobił coś wielkiego.
O tak!
Chyba się popłaczę ze szczęścia.
Dawaj, Gerald. Piąteczka.
Dobra.
Tak! Do boju!
O tak!
- Dobranoc, ziom! - Nie!
Radość i stres!
Radość i stres!
Korzenie to istnienie!
A nie mówiłem? Ma to coś!
No weź, Jett. Wygraliśmy.
Kto podrzuci Dennisa?
KOZA POSYSA!
Jak to mówią:
zadrzyj z kozą, a walnie cię stalaktyt.
Nikt tak nie mówi.
Spadaj do kloaki, Chuck!
Nieważne.
Ja zdobyłam 33 punkty, ale kto by to liczył?
Czy to trochę głupie wyszukiwać się w sieci?
Tak, wiem. Ale nie mogę się powstrzymać.
Ej, kozo. Nieźle ci dziś poszło.
Dołączysz do nas?
- Co? Ja? - Dawaj.
- Lepiej się poznamy. - Nie gryziemy.
Dobra, Modo czasem gryzie.
- Chodź. - Wyciągamy gałązkę oliwną.
Sięgnę po nią.
Dobra, wyskakuj z kasy. Nie kryguj się, młody.
Coś ty, gość zachowuje zimną krew. Ciągle strzela za trzy.
To było raz.
Gdy Jett wypadła z gry, myślałam, że to koniec.
- O tak. A potem weszła koza. - Ziomeczek!
Nie potrzebowałam piachu.
Jak miło!
Dobra.
Zawołamy tu Jett?
Ej! Chcesz zepsuć nasz jedyny luźny moment?
Wygraliśmy bez Jett.
Nie wierzę, że o tym rozmawiamy.
Może to usłyszeć.
Co? Dlaczego?
Gdy wygrywamy, lubi sobie tę wygraną przywłaszczać.
Bo jest świetna. Dzięki niej zagramy w playoffach.
Raz nam się poszczęściło.
Nie nakręcaj się.
Doceniam optymizm, ale spójrz na tę drużynę.
Prowadzi nas trener Dennis.
Ja myślę, że umiera we śnie.
A ja chcę się tylko skupić na moich słodkich aniołkach.
Uwaga, leci!
Uratowałyśmy ci życie.
- Jeju. - Wszyscy mają mnie
za wysokiego robota zbierającego spod kosza.
W pewnym momencie się wyłączyłem.
Rozwijam kreatywność w inny sposób.
Lenny jest raperem.
Teraz to mnie wydałaś.
Nie biorę tego na poważnie.
LENNIONER
ŻYRAFA
DŁUGA SZYJA RYK ŻYCIE
Może jednak biorę to trochę na poważnie.
A ja jestem porażką. Może i największą w historii RYK-u.
Daj spokój, Liv. To nieprawda.
W porządku, możesz to przyznać.
Jak nazwiesz świetną zawodniczkę,
która słynie wyłącznie z tego, że jest na czyimś plakacie?
Olivia?
Chodzi o to, że to drużyna pełna szajbusów, przebrzmiałych sław
i tego, czymkolwiek jest Modo.
Modo to ikona.
Dobra, słodziaku. Obstawiamy.
Co masz?
- Pas. - Pas.
Uno, zmiana kierunku.
- Uno! - To nie ta gra, Modo!
Są najgorsi.
- Hej! - Cześć, Flo.
- Hej. - Cześć.
- Szefowo. - Hej, świnko.
Cześć, Modo.
Do rzeczy.
Gratuluję wygranej.
W social mediach grzmi. A ja mam dobre wieści.
Jest tam Jett?
- Jett? - Co?
- Jett? - No co?
- Jett! - Co jest?
Hej. Jett miała jutro nagrywać reklamę, nie?
Wszyscy w niej wystąpicie.
Ale czad.
W Pnączogrodzie korzenie to istnienie.
Tutaj nie tylko wymyśliliśmy rykówkę.
My ją definiujemy.
Nie przepuszczę nawet myszy.
Dla mnie nie liczy się długość.
A wysokość.
Złap mnie, jeśli potrafisz.
Przy mnie czujesz się nieswojo
i nie wiesz dlaczego.
A ja jestem najlepsza.
To koniec pewnej ery i początek nowej.
Nadeszła moja chwila.
Pora przekazać pałeczkę nowemu wielkie...
Wielkiemu!
Sorki. Nie mogę.
Przez gardło mi nie przejdzie.
- Zróbmy przerwę. - Cięcie!
Kochana, jaki jest problem?
Taki, że to ja jestem wielka.
Nie przekażę mu pałeczki, bo wciąż gram.
To tylko reklama i gra słów.
Bo jest mały, ale chce być wielki.
Powiedz to.
Wszyscy się zgadzają?
Podnieście łapy.
Wyżej! Kto się zgadza?
Wszyscy? Aha.
Maximus, czytaj od „My ją definiujemy”.
Się robi, szefie.
Tutaj nie tylko wymyśliliśmy rykówkę.
My ją definiujemy.
Blokuję każdy strzał.
Jestem nie do zatrzymania. Chyba.
A ja myślę, że ktoś tu walczy o władzę.
- To koniec pewnej... - Ja jestem wielka.
...ery i początek nowej, lepszej.
To moja chwila.
- Wcale nie. - Cięcie!
Powiedz, co trzeba.
Nie! To nieprawda.
Chyba nie rozumiesz tej metafory.
To gra słów.
Wisi mi to. Nie powiem tego! I on też tego nie powie!
Ani mi się ważcie to mówić. Capisce?
Tutaj nie tylko wymyśliliśmy rykówkę.
My ją definiujemy.
Chcę tylko być dobrym tatą.
Chcę kleić genialne rymy.
Do memiarzy odezwie się mój prawnik.
Nie znam nawet zasad rykówki.
Jestem wielka. Od zawsze i na zawsze.
Ja. A nie jakiś mały.
- Won z tą grą słów. - Cięcie!
Cięcie!
Skoro nie chcesz tego powiedzieć, to może chociaż zabeczysz.
Nie ma mowy.
Dlaczego tak cię drażnię?
Dopiero co się pojawiłeś. Kim ty w ogóle jesteś?
Kimś, kto wszedł na boisko, gdy ciebie wyrzucono.
W końcu wygraliśmy, a ciebie nawet tam nie było.
Teraz mi nieswojo.
Czy tak się przy mnie czujecie?
Wiesz co, gwiazdo?
To teraz twoja reklama.
Bo ja stąd spadam. Tak. Powodzenia w sprzedaży biletów.
Jett! Czekaj. Przepraszam. Nie chciałem...
Nie pisałam się na to.
Daj spokój, to tylko reklama.
- Ma nakręcić kibiców! - Ale tak nie jest.
Wszyscy mnie tak traktują.
Chcą, żebym przekazała pałeczkę. Ale nie skończyłam!
- To ona. Mamo... - Ciągle tu jestem! Ciągle gram!
Wciąż czekamy na Pazur, Fillmore.
Lepiej siedź na ławce.
- Co? - Kocham cię!
- Muszę znaleźć auto. Gdzie kierowca? - Jett, hej!
- Za mną. - Jett Fillmore!
Hej. Czemu już nie wygrywasz?
Z drogi!
Przepraszam.
Tędy.
Ale ten dzieciak śmiga.
Nigdy nie złamałam prawa.
Czuję, że żyję.
Zapłaciłem za oba bilety.
Sprawdzałem, czy pękniesz.
To był jakiś absurd.
Zachowują się, jakbyś od zawsze przegrywała.
Nie wiem, co z nimi nie tak, ale pamiętam mecz Kłaczków.
Co to była za akcja! Zdobyłaś 70 punktów!
Wiesz, dlaczego tak go nazywają?
Bo mnie zatkało. Na końcu chybiłam.
Nie zdobyliśmy Pazura.
Od tamtej chwili Pnączogród już nie kocha Jett Fillmore.
Nie kocha Jett Fillmore?
Będziesz słuchać paru hejterów?
Nie kłamią. Rozumiem ich.
Następna stacja, Centrum.
Wstawaj.
Wysiadamy.
A kto to przyszedł!
Wpadłeś po kilka dodatkowych zmian?
Żarty się was trzymają.
Przychodzisz z pustymi rękami? Obiecałeś mi autograf Jett Fillmore.
O rety. To Jett Fillmore.
Jak leci?
Jett nigdy nie próbowała ciasta, więc uznałem, że wpadniemy.
To...
Niezłe, co?
To moja koszulka z licealnej drużyny?
Ale z was stalkerzy.
Co my tu mamy? No nie.
To ty?
Chcesz poznać resztę?
Mój dziadzio przyjechał tu z daleka pomóc budować Szklarnię.
To ja, ten w pieluszce.
Nazwiemy nasze dziecko „Jett”!
Gdy dorośnie, będzie taka jak ty.
Urocze jajko.
Patrz na to!
Jak ruszam ramionami, robisz wsad.
Tak.
Coś na pewno... robię.
Przegrywamy dwoma punktami.
Zaczyna mnie mdlić.
Za każdym razem, gdy otwieram pysk,
no... zbiera mi się.
- Na oczy nie widzę. - Wiedziałem!
Czułem, że coś nie gra.
Gdzie się tak załatwiłaś?
Nie wiem, czy to prawda,
ale dostawca jedzenia miał na sobie koszulkę Magmy.
Zbieg okoliczności? Kto wie.
Werble.
Co nie? Mówiłem ci.
Nie wierzę. To Fillmore Jedynki?
Skąd je masz?
Kolekcjoner nie wyjawia swoich źródeł.
Żartuję. Kupiłam je w sklepie po premierze.
Wszędzie ich szukałam.
Ile za nie chcesz?
Żartujesz?
Nic od ciebie nie wezmę.
To twoje buty. Weź je.
Nie. Nie mogę.
W zamian za Pazur.
Zgoda.
Pa, Jett!
Do zobaczenia.
Skąd znasz to miejsce?
Wpadam tu na ciasto.
Zawsze dowozi.
Rozwoziłeś jedzenie.
Tak. Co mnie zdradziło?
Wiesz...
Tak naprawdę znam tę jadłodajnię, bo pracowała tu mama.
Była wielką fanką Kolców.
- Mamo. - Jeden za każdy rok.
Sto lat, Will.
Niech twoje marzenie będzie wielkie.
Będziesz nie tylko grać w rykówkę.
Ty zmienisz tę grę.
Mierz wysoko.
A potem zachorowała.
A Pnączogród mi pomógł.
Dzięki rykówce nie myślałem o problemach. Tylko... grałem.
Wiesz?
Wszyscy brali mnie za wariata, jak mówiłem, że będę grał w rykówkę.
Wszyscy oprócz mojej mamy.
MIERZ WYSOKO
Chcę, by miała rację.
Wspiera cię dobra ekipa.
Ciebie też.
Widzimy się jutro na treningu.
ZWYCIĘZCY(NA DZIŚ)
GRZYWA ROBI LIVE’A
Joł, to sezon Grzywy.
O nie. Znowu on.
Jestem u barbera z P-Doggiem i Boogie’em.
Pogadajmy.
Do wszystkich krytykantów,
którzy nawijają o „wielkim” meczu kozy.
Zdobył tylko trzy punkty. Jest do kitu.
Kolce są do kitu!
I nie tylko koza jest tam żenująca.
Cała drużyna jest do bani!
Słabizna.
Ktoś musi zamknąć pysk temu pajacowi raz na zawsze.
Chwila! Chyba mamy dziś gościa specjalnego.
Babcia we własnej osobie, Jett Fillmore.
Ej! Grzywa robi live’a z Jett!
Co? Pokaż to.
O ja cię, gryziomeczku.
Jestem w szoku, że umiesz korzystać z telefonu
do czegoś więcej niż czytania menu z latarką.
A ja, że mówisz z takimi sztachetami w płocie. Twój ozór wygląda jak w kiciu.
„Wypuść mnie”.
Ale mu dogadała.
Gram w lidze od pięciu lat
i mam już dwa Pazury.
A ty ile?
- Nada. - Nie zmyśla.
To się zmieni.
Nie wiem, czy oglądałeś ostatni mecz, ale Will jest genialny.
Archie to bestia,
Olivia odzyskała pewność siebie, Lenny zatrzyma każdego,
- a Modo to ikona. - Ej!
Kolce wygrają kolejne osiem meczy,
a potem pójdziemy po Pazur.
Powaliło cię, laska.
Mnie? Spójrz lepiej na swoje doczepy z grzywy Clydesdale.
Nawet ślepy zauważy.
Wykończ go, Jett.
- Ślepy zauważy. - Nie dissujcie mi włosia.
To drażliwy temat.
Brawo, Jett!
Poczekajcie do końca live’a.
Wiesz co? Oby wam się udało, bo wtedy was zmiażdżę.
Tak jak zmiażdżyłem tę kózkę w Klatce.
Do tego czasu przestań gadać o Willu i Kolcach.
Korzenie to istnienie!
Fillmore spada.
KONIEC LIVE’U.
- Korzenie to istnienie! - Korzenie to istnienie!
Korzenie to istnienie!
Korzenie to istnienie!
Brawo, mała!
Powiedziałaś o nas coś miłego.
Ciekawe dlaczego.
Jesteś chora?
Pierwszy raz nie popłakałam się po otagowaniu.
Coś mi tu śmierdzi.
Mówiłaś serio?
Powiedziałam samą prawdę.
Naprawdę was potrzebuję.
W końcu powinnam docenić,
że wspiera mnie dobra ekipa.
- Tak. - Serio?
Dlatego też jestem gotowa co nieco zmienić.
Oficjalnie mianuję Dennisa nowym głównym trenerem Kolców.
Już nim jestem.
Wiem. Ale teraz tak naprawdę.
Będziesz jedynym trenerem.
Drużyna jest twoja.
O tak!
Tak jest. Brawa.
Na terapii usłyszałem, że to mrzonka.
Dajcie mi moment.
Ogarnij się, Dennis.
Ogarnij. Się. Dennis.
Obserwowałem, uczyłem się, czekałem na ten dzień.
- Boję się. - Jaram się.
Wyrwiemy tej lidze serce,
a inni będą na to patrzeć.
Nieźle.
Witajcie w świecie bólu Dennisa.
Archie, nie martw się, że dziewczynki będą dorastać wśród agresji.
Szarżuj!
To urodzone psychopatki przez 365 dni w roku.
Przez 364.
Urlop w Boże Narodzenie.
Nie jesteś mięśniakiem drużyny.
Ty ją chronisz.
PNĄCZOGRÓD
Twoi koledzy są jak twoje córki.
Chroń je.
Łapy precz od mojej pięknej córeczki.
Dzięki za pomoc.
Zaraz, jak mnie nazwałeś?
Lenny, wszystkie drużyny wykorzystywały twój wzrost, a potem cię wyrzucały.
Straciłeś wolę walki.
Dziesięć drużyn w dziesięć lat.
Ta drużyna cię wspiera.
SZCZYTOWO
Więc nadstaw karku.
Cała naprzód, bracie!
- Brawo, Lenny. - Moja ekipa.
Moja ekipa. To mi się podoba.
Olivia.
Chwilkę. Tylko...
- Daj mi telefon. - O nie.
Więcej go nie zobaczysz.
Kolejny telefon?
Skąd ty je bierzesz?
Odpuść Internet i skup się na grze!
Nie bez powodu zostałaś wybrana do drużyny jako pierwsza.
Jesteś swoim największym wrogiem.
OGNISTA DOLINA
Wciąż jesteś tym ptakiem.
Jestem tym ptakiem.
Will. Jett.
Macie ruszyć zadki.
- Dennis, tu są dzieci. - Zadek!
Jett, pamiętaj: „Podaj piłkę”.
- Mam ją puścić? - Jett.
Podzielić się nią? Z innymi?
Na pewno mówisz do mnie?
- Zaufaj drużynie. - Do mnie!
Jett, podaj piłkę.
- To trudniejsze, niż się wydaje. - Podaj.
- Podaj! - Co?
- Jett. - Dam radę.
- Podaj piłkę. - Nie.
Dennis, nie. Nie!
Hurra!
Teraz to samo 500 000 razy.
Ej, ty, duży włochaczu.
Blokuj wszystko, co młody rzuci.
To trzyipółmetrowy grizzly. Wymyśl coś.
Blok.
- Blok. - Kurde.
- Ej. - Blok.
Blok.
Will, musisz go jakoś wyminąć.
Modo...
Czekaj. Powiedz to umysłem.
Wiadomość!
Tak.
Bez odbioru.
Wtedy będziecie czymś więcej niż drużyna.
Będziecie jednością. Nikt was nie zatrzyma.
Korzenie to istnienie!
„Kozie łzy” są do bani. Nie pozwolę na tę zniewagę.
Przygotowałem dla ciebie coś
w ramach podziękowania, że nas zmotywowałeś.
To moja ekipa, moja ekipa
Proszę, pani Fillmore. Mogę zdjęcie?
Zróbcie hałas dla ekipy Podaj piłkę, kiedy trzeba
Ja dorastam aż do nieba
Nie wierzę.
Miło cię poznać, Theo.
To dla twojego taty.
CZYNSZ
Nie robimy cię w konia
Uno, zmiana kierunku. Co ty na to, Modo?
Wyskakuj z kasy.
Kucyku, sorry Nie dla ciebie fory
Pan Kuc zmienia imię na Buc
Will.
Lenny Ż. to właśnie ja Przy mnie ma ekipa trwa
Wsad jak bum-cyk-cyk!
To moja ekipa, moja ekipa
Olivia.
Kocham tę ekipę
Lenny!
Zróbcie hałas dla ekipy Podaj piłkę, kiedy trzeba
Ja dorastam aż do nieba Wsad to dla mnie pestka
Włóżcie rogi.
Kolce odzyskały dawny flow.
Wydaje mi się, czy Modo wygląda jakoś inaczej?
Fakt. Niezły z niego lowelas.
Uwaga, rzucam skórę.
Wyjdź za mnie, Modo.
Nie, wyjdź za mnie!
Kolce!
Kolce trafiły do ostatniej czwórki
i wystąpią w playoffach.
Co za niespodzianka!
Na miejscu Grzywy zawiesiłbym sobie podkowę na szczęście,
bo będzie mu potrzebne.
Pan Kuc zmienia imię na Buc
Umowa stoi?
Dobrze.
Trenerze, skomentuje pan jakoś ten zwrot akcji?
Jakie to uczucie?
Jak wygrana!
WYJDŹ ZA MNIE, MODO!!
Nie wiedziałem, że strusie mają tyle polotu. Sztosik, Olivio.
Od dziś polot to nasze drugie imię.
Archie to klasa sama w sobie.
Tak jest. Dobrze wyglądam i dobrze gram.
Jakby Modo był jeszcze słodszy, sam by siebie pożarł.
Cudo.
Zaraz wrócę.
Ktoś wie, gdzie jest Jett?
Pójdę po nią.
Oto rzucająca Kolców z Pnączogrodu, Jett Fillmore!
Sprzedałam drużynę.
Nowe Kolce przeniosą się do Podziemnego Miasta.
Że co? Chyba żartujesz.
Nigdy nie żartuję z pieniędzy.
Sprowadziłam tu Willa, żeby zaktywizować kibiców,
ale nie sądziłam, że serio wygracie.
Sprzedaję was, póki jesteście dobrzy.
Co będzie z drużyną?
Wszyscy wypad, kochana. Nikt nie zostaje.
A ty...
Dopilnowałam, by nowi właściciele wiedzieli, że jesteś wrakiem.
I, co za niespodzianka, nie chcą marnować pieniędzy
na starego, zepsutego gracza,
który nigdy nie zdobędzie Pazura!
Każ kolegom opróżnić szafki w szatni, jak już przegracie.
Miłej emerytury.
I powodzenia wieczorem.
Flo sprzedała Kolce?
- Teraz mnie podsłuchujesz? - Powiedzmy im.
Nie, powiemy im po meczu.
Teraz się rozsypią.
To zmieni wszystko.
Cokolwiek się stanie, zmierzymy się z tym razem.
Kto jest kapitanem? Ty czy ja?
- Jett. - Po meczu.
PÓŁFINAŁ
Witajcie w Kriosferze.
Oto półfinał: Dreszcze zmierzą się z Kolcami.
Zwycięzca wejdzie do finału z podniesioną głową,
w którym zawalczy o mistrzostwo i wieczną chwałę.
A przegrany? Runie w bezdenną otchłań historii.
To nie jest tylko gra.
To wyrównanie rachunków.
Lenny, chcesz, żeby cię wymieniono?
Jett, wszystko OK?
Skup się na grze.
Spokojnie. Trafimy następnym razem.
DRUGA KWARTA
Olivia.
Podaj.
Następnym razem rusz tym ptasim móżdżkiem.
Przepraszam.
Połowa za nami.
PRZERWA
Powiedzmy im teraz.
Po meczu.
CZWARTA KWARTA
Powoli, babuniu.
Mam to! Tak jest!
Lód pękł!
A Harris runął jak długi.
Żegnaj się z Pazurem.
Dzięki.
Zbliża się koniec, a Kolce są 15 punktów do tyłu.
Tracą nadzieję na playoffy?
Co się dzieje?
Jett, powiedz im. Muszą wiedzieć.
Co ci powiedziałam?
Flo sprzedała drużynę Podziemnemu Miastu.
I nikt z nas się nie załapał.
Może tak zrobić? Wolno jej?
Dobrze graliśmy. Rozkręcamy się.
- Sprzedała nas? - Tak nie można.
- Miałaś mistrzostwo w garści. - Mogłaś być legendą.
Schorowana zawodniczka, która nigdy nie zdobędzie Pazura!
Podajcie mi piłkę.
Nie odejdę w ten sposób.
Chyba „my”, prawda?
Znam to spojrzenie.
Co ty wyprawiasz?
Dwa kosze. Muszą zdobyć jeszcze 10.
No weź.
Na obronę.
Niech ją ktoś zablokuje.
Szybciej.
- Podaj! - Nie pierwszy raz tak robi, Rusty.
Jett Fillmore kradnie to przedstawienie.
Rzut z powietrza. Jeszcze osiem punktów.
Uwaga!
Są pięć punktów w plecy.
Dzieli ich jeden punkt.
- Podaj! Już! - Ostatnia akcja!
- Archie. - Dawaj ją, mały.
Podsadź mnie!
Will Harris leci po wygraną!
Tak!
Kolce wygrywają!
Idą po Pazur!
Wygląda na to, że zagramy...
w finale.
Wow. Ja odpadam. I tak nas sprzedali.
- Chodźcie, dziewczynki. - Też się zwijam.
Modo też.
Byłaś moją ulubioną zawodniczką.
Aż do dziś.
Co za zwrot akcji.
Kolce mają szansę wygrać Pazur, ale Pnączogród stracił drużynę.
Wiesz co, Rusty, nie chciałbym być ich kibicem
w takiej chwili.
KOLCE SPRZEDANE PODZIEMNEMU MIASTU
Dawaj, graj!
Moja!
Tak!
Mali czasem wygrywali.
Tak!
- Czy to...? - No nie.
Hej, Will.
Koza? Piłka.
Nie szykujesz się do finału z Magmą?
Nie oglądaliście meczu?
Jett nie chce już z nami grać.
Założę się, że chce.
Hej. Pogadamy?
Jestem zajęty.
- Wcale nie. - Przestań.
- Daj piłkę. - Nie ma opcji. Moja piłka.
MIERZ WYSOKO
Przyszłam cię przeprosić.
To przeprosiłaś. A teraz...
Proszę, wysłuchaj mnie.
Chcę wygrać.
Chcę trzymać Pazur
i poczuć, jak to jest być wielką.
Gdy Flo powiedziała, że to koniec mojej kariery,
po prostu... no...
namieszała mi w głowie.
Nie mogłam przestać o tym myśleć, bo głęboko w środku
boję się, że ma rację.
Spanikowałam.
Okropnie was potraktowałam.
Bardzo przepraszam.
Wiesz, kiedyś myślałam,
że gdy będę mieć w łapie Pazur, to koniec końców
nie będzie ważne, jak go zdobyłam.
I teraz zrozumiałam,
że właściwie liczy się wyłącznie to.
To naprawdę dobre przeprosiny.
Ale jesteś winna jadłodajni Pazur.
Trudno go wygrać bez drużyny.
Znam tego i tamtego.
- Tata. - Tata klaun!
Dzięki Bogu.
- Są walnięte. - Tatusiu.
Zabierzcie mnie stąd. Szybko, odpalaj auto.
Joł.
Jak leci?
Chodź, mamy mecz do wygrania.
Tak!
FINAŁ
To absolutne spełnienie marzeń.
Drużyny mają szansę na mistrzostwo.
Gracze stają się legendami.
Gramy!
- Do boju! - Najlepszy dzień mojego życia.
Zaczynam się wkręcać.
Dobra tam. Zrań mnie, młody.
KOLCE
Dawaj, Will! Do boju!
Kolce, Kolce!
Dziś Jett i Grzywa w końcu odpowiedzą na ważne pytanie.
- Kto jest wielki? - Na trzy.
- Raz, dwa, trzy. - Korzenie to istnienie!
A więc zaczynamy.
Niewiarygodne!
Grzywa Kopytowski rzucił do kosza znad Lenny’ego.
Ten kosz to jasny sygnał dla Kolców.
Jesteś za mały.
Dalej, Will.
Pokaż im, kto tu jest za mały.
Patrz na mnie.
Jett pięknie podaje.
Kolce reagują.
Tak!
Pod koniec pierwszej kwarty nie ma wyraźnego faworyta.
Powinniśmy ich miażdżyć.
Zróbcie z nimi, co chcecie. Ale macie utrzymać tę przewagę.
DRUGA KWARTA
Harris ucieka obronie!
O nie, nie dzisiaj!
Will, uważaj!
Zderzenie z Jett.
Bez faulu.
Co?
O nie.
PRZERWA
Jeśli obciążysz tę nogę, kontuzja może cię zdyskwalifikować z gry na zawsze.
Przepraszam was.
Jett.
Nie chciałem, by coś ci się stało.
To nie twoja wina.
Ale chyba już nie zagram.
Co my zrobimy?
Nie wygramy bez Jett.
No co? Wszyscy myślimy o tym samym.
MIERZ WYSOKO
„Korzenie to istnienie” to coś więcej niż okrzyk.
Nie macie pojęcia, ile to znaczy dla tego miasta.
Mama mówiła mi, żebym mierzył wysoko.
A dla Pnączogrodu to oznacza zdobycie Pazura.
To może być ostatni mecz Kolców z Pnączogrodu.
Nie możemy się poddać.
Słyszeliście młodego.
Mierzmy wysoko.
Czy to Jett?
- Czy ona...? - Jett!
- Dobrze cię widzieć! - Kochamy cię!
JETT RZĄDZI
Jett!
Zasłużone owacje na stojąco dla legendarnej Jett Fillmore.
Jett.
Witaj ponownie, wielka.
Jett.
TRZECIA KWARTA
Archie.
Harris ma nieziemską passę.
Drużyny remisują.
- Olivia! - Dam radę.
Jestem tym ptakiem.
Jestem tym ptakiem.
Ona lata!
Ja latam!
Ona lata?
Olivia Burke ograła Grzywę!
Ja tu zwariuję!
Olivia!
- Tak jest. - Brawo!
- Kolce! Kolce! - Uda się!
Mali wygrali! Strusie latają!
Taką drużynę chcieliśmy zobaczyć!
I z kogo teraz zrobią memy?
Przerwa.
Moja rada? Nie wchodź na social media.
Musimy się odegrać.
- Gdzie moje Grzywki? - Grzywa! Grzywa!
O nie, to chyba trzęsienie ziemi.
Jak ten tłum skanduje.
- Szaleje. - Tak jest!
Dalej!
CZWARTA KWARTA
Archie jest uwięziony.
Wiem, co czuje, Rusty.
Rety! Lenny’emu się udało.
Jett cię już nie uratuje.
Grzywa fauluje.
- Co? - Gdzie gwizdek?
Zebra i koń są w zmowie.
- Buu! - To jawny faul!
Serio? Tak chcesz wygrać?
I co mi zrobisz, mały?
Ej, Grzywa!
Nie jest mały.
Jest średni!
Przestańcie!
- Puśćcie mnie do niego! - Spokojnie!
Kopyta z dala od mojej drużyny.
Bierz go, tatusiu!
Niech krwawi!
Nie chcecie tego oglądać.
Mów za siebie.
Faul niesportowy. Numer 34 zdyskwalifikowany.
Żartujesz? To Grzywa zaczął.
- Gdzie jego faul? - Popłacz się.
Kolce potrzebują pięcioro graczy albo oddają mecz walkowerem.
Dorzuć mi.
Dobra.
Nie grałem od lat, ale chyba mogę...
Daj mi wejść.
Muszę to wygrać.
Ledwo chodzisz.
Nie możemy ci na to pozwolić. Pogorszysz swój stan.
Nabrali się?
Ja na pewno.
Mamy ze trzy sekundy, nim się połapią.
Więcej nam nie trzeba. Gotowi?
Próbowałem wdrożyć tę strategię cały sezon, ale ktoś mi wciąż przerywał.
To świetne zagranie.
Warto było czekać.
Korzenie to istnienie!
Kolce są dwa punkty w plecy, zostało 20 sekund.
Jett postawi wszystko na jedną kartę.
Co za zawodniczka!
Słuchajcie. Macie ją obstawić.
Wszyscy na nią, jeśli trzeba.
Nie spuszczajcie jej z oczu.
Jett mierzy się z kontuzją. Powierzchnia jest nierówna.
Na pewno to ona ma zdobyć ostatni punkt?
Ogień i siarka mącą nam w głowie i nas zaślepiają! Do boju, Fillmore!
Will!
Dalej, wymiń mnie.
Nie muszę.
MAGMA KOLCE
Nasz ziomeczek wygrał Pazur.
- Zuch chłopak! - Daryl, trzymaj mnie.
Pierwszy raz od 50 lat
mistrzami zostają Kolce z Pnączogrodu!
Cuda się zdarzają, kochani.
Kocham tę grę.
I ciebie też kocham, Rusty.
Ja ciebie również, Chuckusiu.
Brawo, Will!
Słoneczko!
Zróbmy sobie kolejne kilkadziesiąt dzieci.
Dziesięć lat, dziesięć drużyn, jeden Pazur!
Jesteśmy mistrzami!
- Tatusiu! - Tatusiu!
Byłeś czadowy.
O tak, tata był czadowy. Ciągle tylko...
Kochamy cię.
Ja też was kocham.
Dobry mecz, Grzywa. Pomogę ci wstać.
- Włosy ci się fajczą. - Co?
O nie!
Tylko nie włosy.
- Will! - Jett.
Jesteśmy mistrzami.
Jett! Udało się! Naprawdę się nam udało!
Nie, tobie się udało.
Twoja mama miała rację.
- Jesteś cała? - Jasne.
- Na pewno. - Tak.
Nóg nie czuję, ale jestem mistrzynią.
Nie sądziłam, że dożyję chwili, gdy Jett poda komuś piłkę.
Ochrona!
Chwileczkę.
- Pobawimy się? - Zniszczymy ją?
Zniszczymy!
Wiecie, kim ja jestem?
Miałaś rację co do Willa!
Idealnie pasował do drużyny.
Pa, świnko.
Oto mistrzowie RYK-u,
Kolce z Pnączogrodu!
MISTRZOWIE
Zróbcie hałas, Pnączogrodzie!
Rogi do góry.
Pnączogród!
Niech powie parę słów...
wielki.
Will!
Średnie frytki dowiózł!
Ja...
Nie wiem, co teraz powiedzieć.
- To jakiś absurd. - Kochamy cię!
Wow.
Wiecie...
Gdy byłem dzieckiem...
oglądałem mecze Jett.
Powiedziałem mamie: „Będę taki jak ona”.
I wiecie, co jest najdziwniejsze?
Ona mi naprawdę uwierzyła.
Zawsze miała do takich spraw nosa.
Wiedziała,
że nawet jeśli jej przy mnie nie będzie,
Pnączogród mnie wesprze.
Pomogliście mi...
Naprawdę zmienił tę grę.
Mogłem liczyć na wasze wsparcie...
inspirowaliście mnie.
Sprowadziliśmy Pazur do domu!
I nawet jeśli Pnączogród nie jest już naszym domem...
nikt nam tego Pazura nie odbierze!
Pnączogród będzie mistrzem na zawsze!
Modo chce coś powiedzieć!
Kolce zostają w Pnączogrodzie.
Modo to właściciel.
UMOWA WŁASNOŚCI
Czekaj. Jak to?
Wchodzę za wszystko.
Ja też.
Uno, zmiana kierunku.
- Co? - Pokaż to.
Ktoś dał temu jaszczurowi drużynę?
Nieźle! To nie podróbka.
Modo to mój szef.
Niedobrze.
Juhu!
Modo.
Wyjdź za mnie, Modo!
Nie, za mnie!
Słyszycie, Pnączogrodzie?
Kolce zostają!
Korzenie to istnienie!
MIERZ WYSOKO
KOLCE STADION W PNĄCZOGRODZIE
Dzięki, mamo.
WIELKA MAŁA KOZA
Tłumaczenie napisów: Marta Przepiórkowska
Mierz wysoko.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.