Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Istnieją we wszechświecie prawa, których nadal nie rozumiemy.
Niewidzialne siły wpływają na naszą egzystencję
i mogą w jednej chwili zaburzyć naturalny porządek.
Podróżujemy w przestrzeni kosmicznej, lecz nie znamy jej tajemnic.
Richard Matheson.
Wystarczy spojrzeć na niebo,
by poczuć się maleńkim jak kropla wody
w oceanie,
jak pyłek na skale.
Jesteśmy drobinkami.
Jedni o tym zapominają,
inni - robią wszystko, by o tym nie myśleć.
Wszyscy przymykamy oczy i miotamy się.
Wmawiamy sobie, że jest jakiś sens, jaki cel.
Opowiadamy sobie historie i nazywamy to życiem.
2 MAJA
Ale cokolwiek robimy,
nasze życie nigdy nie przypomina historii, które sobie opowiadamy.
Stawia opór.
Wymyka się nam.
To nie nasza wina,
niewiele od nas zależy.
W gruncie rzeczy nasze życie świetnie radzi sobie bez nas.
Cześć.
Cześć, Xavier.
Dzwoniłeś w sprawie węzłówek?
Co?
Dzwoniłeś w sprawie węzłówek? Skończyły się.
Tak. Oddzwonią jutro.
Xavier, kask!
Już skończyłem.
Załóż kask.
Spiesz się, to nasz największy projekt.
Nasz jedyny projekt. Niech uregulują pierwsze faktury.
Spłacą.
Bo w kasie
pustki.
Lecę.
Zadzwoń do architekta.
W Europie pojawiły się dopiero w drugiej połowie XIV wieku.
Spotkały się z przychylnością publiczności i wrogością ze strony Kościoła...
Nawet, gdy jesteśmy szczęśliwi, zawsze czegoś brakuje.
Szczęście jest jak zapach:
czujemy je, a później przywykamy. I wtedy co?
Dalszy ruch?
Nowy cel?
Nowa historia?
Cześć, tato.
Czy naprawdę może to tak trwać?
Jeszcze wentylacja.
Nie. Najpierw lekcje.
Nie można otworzyć okien. To jakiś obłęd.
Nie o tym mówię. Nie rozumiesz.
Przepraszam.
Rysuj. Rób lekcje.
- Już skończyłam. - Nie skończyłaś.
Mnie to mówisz?
Pójdę...
Przynieś wino.
- Idę do Bubulle. - Nie skończyłaś lekcji.
Hej, mała!
Nie wchodź, Tufu.
Nie!
Kiedy przyjadą nowe rybki?
Nie będzie nowych, skarbie. Z kotem to nie takie proste.
- Ale Bubulle jest sam. - To rybka - samotnik.
Mia, podaj mi pomarańczowe kombinerki.
Zaraz wracam, rybko.
Dzięki.
Tato...
Co?
- Pająk. - Co z nim?
Zabij go.
Nie zabiję.
Zabij.
Pająki są pożyteczne. Łowią komary.
I tak go zabij.
Nie zje cię.
Nie zje cię,
bo ja cię zjem.
Tylko nie potwór!
Zjem cię!
Przestań!
Idź na górę. Zaraz przyjdę.
Już nie mamy myszy.
- Tata się nie zgodził. - A żółwia?
Żółwie są fajne. Kot go nie zje.
- Zajmę się nim... - Jasne.
Proszę...
- Wyjedziemy w piątek? - Tak.
Nie!
Mia ma pokaz tańca w sobotę rano.
Nie chcę iść.
- Czemu nie chcesz? - Bo brzydko tańczę.
Kto tak powiedział?
Duże dziewczyny śmieją się z nas,
że nie umiemy tańczyć i że za głośno gadamy.
To nie gadajcie tylko tańczcie.
Są zazdrosne.
Każdy tańczy tak jak chce, a ty tańczysz bardzo ładnie.
Pokaż mi, jak tańczysz.
Muzyka!
Piękny krok!
Każdy tańczy tak, jak chce.
5 MAJA
Widziałeś mój telefon?
Nie.
Spóźnię się.
Miłego dnia, skarbie.
Miało być 30 dni.
A to już dwa miesiące.
Mamy ten sam problem.
Liczę na pana.
Dzięki. Do widzenia.
Jesteś z nami?
Tak.
Skończyłam.
Chcesz jogurt?
Nie.
- Powtórzyłaś wierszyk? - Tak.
To piżama...
Zęby, ręce...
Zaraz przyjdę.
Zadasz mi potem zagadkę?
Nie dziś, skarbie. Jutro.
Wczoraj też tak mówiłeś.
Już późno.
Zgódź się.
Niech będzie bajka!
Księżniczka zbudowała zamek na spadającej gwieździe.
- To niemożliwe. - Możliwe!
To niemożliwe, Mia.
To niemożliwe, bo spadająca gwiazda to maleńki meteoryt.
W bajce ten meteoryt jest duży i można na nim zbudować zamek.
To możliwe tylko w bajkach. Księżniczka jest zmęczona i ja też.
- Wcale nie jest zmęczona! - Jest wykończona.
Nie!
Śpij dobrze, słonko.
Dobranoc.
Tato!
Nie, Mia! Nie.
- Tak! Chodź do mnie! - Nie dzisiaj. Nie.
Proszę!
Jesteś okropna.
Plecy mnie bolą.
No już.
Spać!
Dobrze.
Dobranoc.
Śpij już.
- Dobrze. - Śpij.
Tracimy czas na wyobrażanie sobie tego, czego nie ma,
rzeczy najgorszych i najlepszych - to nasza siła i przekleństwo.
Marzymy, by być gdzie indziej, by wszystko zmienić,
może zacząć od nowa... Żeby coś się działo.
Zawsze coś się dzieje. Siłą rzeczy.
7 MAJA.
To niemożliwe...
Coś jest nie tak. Patrz.
Może trochę schudłeś.
Bzdury! Nie chudnie się z długości.
Grzeczniej, proszę.
Patrz, Elise!
Może tracisz objętość?
Oddychaj.
Jeszcze.
Dobrze. Zmierzę cię.
Stań tu.
1,76 m.
Żartujesz?
Ubierz się.
To niemożliwe. Byłem wyższy.
Od czasów wojska mam 1,80 m. Zawsze tyle miałem.
Ile teraz ważysz?
74 kilo.
I masz 1,76 m wzrostu. Prawidłowo.
Dobrze sypiasz?
Tak.
Apetyt?
Mam.
- Potencja? - Jest.
Więc wszystko gra. Kiedy ostatnio się mierzyłeś?
Jakieś 15 lat temu.
Kurczymy się z wiekiem.
O cztery centymetry?
- Tak? - Co powiedział?
Wszystko w porządku.
Widzisz? Mówiłam.
Pora spać.
Ja nie chcę!
Podnieść cię za stopy?
A teraz spać.
Dobranoc.
Wystraszyłeś mnie.
- Co robisz? Jest trzecia w nocy. - Nie mogę spać.
- Chodź do łóżka. - Już.
20 MAJA.
Elise!
Nie stwierdziliśmy żadnych zaburzeń metabolicznych.
Wyniki badań są w normie. Rentgen - prawidłowy.
Wynik tomografii i rezonansu magnetycznego mózgu - również.
Ma pan 165 centymetrów wzrostu i waży pan 63 kilogramy.
W ciągu kilku tygodniu stracił pan 15 centymetrów i 10 kilogramów.
Około 17 % masy ciała.
Ma pan kontakt z toksynami?
Nie.
Nawozy sztuczne?
Nie.
Rozpuszczalniki?
Nie... chyba... nie.
W warsztacie są rozpuszczalniki.
Tak. Ale nie ja ich używam.
Zdarzyło się coś szczególnego?
Trauma?
Szok emocjonalny?
- Nie. - Mam pytanie: zna pani takie przypadki?
Nie.
Co mi jest?
Na tym etapie nie umiem tego wyjaśnić.
Nie licząc jednolitego, proporcjonalnego spadku masy.
Czyli?
Pan się
tak jakby
kurczy.
Anatomia i funkcje fizjologiczne pozostają bez zmian.
Zachował pan swoje proporcje.
Tak?
Nie odnotowaliśmy zmian w pańskim kodzie genetycznym.
Zrobimy dodatkowe badania.
Damy sobie trochę czasu.
Zobaczymy, jak to ewoluuje.
Ale to życie wybiera zdarzenia.
Na ślepo.
Brutalnie.
Zaczynamy tęsknić za tym, co minęło.
Nawet za tym, co chcieliśmy zmienić.
Odwracamy wzrok, uciekamy jakby nic się nie stało.
Jednak dobrze wiemy, że nic już nie będzie takie samo.
Czemu nie chcesz tańczyć?
Kiedy będą wyniki?
Nie pamiętam...
Chyba dwa razy. Tak. Dwa razy.
Tato! To my!
Mia, nakryj do stołu.
Jak się czujesz?
Nie wiem.
Znów dzwonili ze szpitala. Co im powiedzieć?
Nic.
Co my tu mamy, kotku?
Powinniśmy sprzedać dom.
Będziemy bliżej rodziców, mama zajmie się Mią na czas wyjazdu.
Może zmiana klimatu dobrze ci zrobi? Kto wie?
Albo pojedźmy gdzieś indziej?
Dokąd chcesz pojechać?
Paul? Dokąd?
Do cyrku.
Leć.
30 CZERWCA
Oto dom.
Jest nad samą wodą.
- Zapraszam. - Dziękuję.
Bardzo proszę.
Przestronny salon i taras z widokiem na morze...
Bardzo ładnie...
- Otwarta kuchnia... - Piękna.
- Kominek działa? - Tak.
- Meble kuchenne zostają? - Tak.
Świetnie.
Tu mamy sypialnię z łazienką.
Przestronna.
Dlaczego dom jest na sprzedaż?
Mąż właścicielki zaginął.
Ona nie chce tu zostać. Zbyt dużo wspomnień.
Pokażę pani drugi pokój. Zapraszam.
Mogli mnie zobaczyć!
Co z tobą?
Już nie istnieję?
Mogliśmy porozmawiać o sprzedaży domu!
Rozmawialiśmy.
Postawiłaś mnie przed faktem dokonanym. Sama podjęłaś decyzję.
To także mój dom!
Mój!
Zbudowałem go.
Nie stać nas na niego. Rozumiesz?
Nie wiem, co robić. Odrzuciłeś pomoc lekarzy, badań...
Odmówiłeś leczenia.
Elise.
Leczy się chorych.
- Ja nie jestem chory. - Przestań.
Spójrz na mnie!
Nadal żyję!
Jestem żywy!
Nie chcę skończyć jako królik doświadczalny.
- Nie jestem chory. - Przestań, Paul.
Zaczekaj!
Może nie jestem jedyny? Nie wiadomo.
Przestań! Przepraszam.
- Elise! - Stop!
Nie jestem chory!
Nie jestem.
5 LIPCA
Wygodnie tu.
Piękny dom.
Gustownie urządzony.
Ładny widok.
Dobre światło.
To twój domek?
Twój?
Masz gust.
A jaka kuchnia!
- Jest i sypialnia! - Tak.
Ktoś tam śpi!
Moja lalka.
Obudzić ją?
Jak chcesz.
Mia! Włącz muzykę!
Co się stało? W co się chcesz pobawić?
W potwora!
Nie, Mia. Tylko nie w potwora!
To nic.
Wszystko w porządku, skarbie. Nie przejmuj się.
Przepraszam, tato.
10 LIPCA
Zdejmij buty.
Paul, to my!
Paul?
Mamo, taty nie ma w domku dla lalek!
Elise!
- Paul? - Hej, Elise!
Tu jestem!
Paul?
Tutaj!
Tu jestem!
Elise, tutaj!
Elise! Tutaj!
Tu jestem, Elise!
Chodź tu.
Chodź! Chodź!
Elise! Tu jestem!
Ty to zrobiłeś?
Dlaczego?
Czemu to zrobiłeś?
Nie!
Chodź tu!
Tutaj jestem!
Tutaj! Jestem tu!
Elise!
Ja tu jestem!
Tutaj!
Trzeba uczyć się żyć na nowo.
Wszystko wokół nas zmieniło wygląd
i patrzy z litością.
Znajome przedmioty, szczęśliwe wspomnienia stają się bolesne.
Doskwiera samotność.
Tato! Gdzie jesteś?
Tato!
Chodź już.
Mia!
Elise!
Na pomoc!
Mia!
Mia!
Mia!
Nie można na tym poprzestać.
Jedynym sposobem na to, by się nie poddać, jest działanie.
15 LIPCA
Elise!
Elise!
Elise!
Kochanie!
Tu jestem!
Chodź!
Piwnicę zostawmy. Zajmiemy się nią później.
Tutaj!
Idziemy. Nie mam siły...
Myślimy: "tak teraz będzie wyglądać moje życie?
Jak walka przegrana z góry? Koniec, który nie ma końca?"
Chcieliśmy żyć, a staramy się przeżyć.
Działamy, reagujemy, jak zwierzęta -
na pragnienie, głód, zagrożenie.
Skoro tak, to lepiej przestać myśleć.
Pozostaje tylko potrzeba pocieszenia.
To na mnie czyha.
Nie patrz.
Zajmę się nim.
Chodź tu!
Tak...
Tęsknię za nią.
Za Mią też.
Może ją jeszcze zobaczysz.
Powiesz jej, że ją kocham i że żyję.
Powiesz jej?
Jestem żywy.
Żywy.
Żywy.
20 LIPCA
Gdzie jest?
Tak, widzę. Nadal jest.
Tak, żyje.
Zabrać?
2 SIERPNIA
Zostaje już tylko koniec.
Albo: jeszcze koniec.
Można uczynić go pięknym.
I po raz ostatni - podnieść głowę.
Jazda!
Mamy szczęście, stając oko w oko ze śmiercią.
To przywraca światu jego piękno,
którego nie dostrzegaliśmy.
Podobno żyjąc, uczymy się umierania.
Może trzeba umrzeć, by nauczyć się żyć.
7 SIERPNIA
Musiałem pokonać taką długą drogę, by odnaleźć siebie.
Wyjść z klatki.
Uwolnić się od strachu.
Już się nie boję.
Jestem pogodzony.
Nasze życie to chwila, kropla w oceanie,
pyłek na kamieniu, maleńki i piękny.
Tak, Mia,
chciałbym ci to wszystko powiedzieć.
Sprawić, byś odzyskała czas, który straciłem,
nasz śmiech, który nadal słyszę, nasze zachwyty,
niebo, na które często patrzyliśmy razem.
Nie wiem, gdzie jestem, córeczko.
Ale - jestem.
POMNIEJSZONY
Tłumaczenie na zlecenie Monolith Films: Magdalena Kamińska-Maurugeon
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.