All language subtitles for Now.You.See.Me.2013.2160p.UHD.BluRay.X265-IAMABLE

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Poprawa synchro do wersji 2160p by imho

Podejdźcie bliżej.

Bliżej.

Im lepiej wszystko widzicie,

tym łatwiej będzie was oszukać.

Przelecę przez talię.

Zapamiętaj jedną kartę. Nie tę. To zbyt łatwe.

Skup się.

Za szybko. Powtórzę. Gotowa?

Dobra.

Zobaczyłaś?

Tak.

Wybrałaś?

Jest tutaj?

Nie.

Bo patrzysz zbyt uważnie.

A co wam mówiłem?

Lm uważniej patrzysz, tym mniej widzisz.

Spójrz mi w oczy.

Zaśnij.

I...

Możesz sobie wziąć ten banknot.

Proszę, weź.

Możesz wziąć, jak powiesz swoje imię.

Na chwilę cię zostawię.

I zajrzę do głowy twojemu mężulkowi.

- Widzę... Nic nie mów. - Jasne.

Plaża. Drinki.

Floryda?

Służbowo.

Sprawy zawodowe.

Najstarszy zawód świata?

Słoneczko...

Nie ruszy się.

Kobiece imię.

A, B, C...

D, E, F, G...

H, I, J...

Jean. Jane. Janet.

Kim jest Janet?

Znasz ją?

Przyjaciółka?

- Siostra? - Błagam.

Ze szwagierką? Boże!

To nie podróż służbowa.

Tylko łóżkowa.

Ze szwagierką!

Ale się wkurzy, jak się dowie.

Odpuszczamy?

- Tak. - Wyjmij portfel.

Wyjmuj.

- Wszystkich tak rolujesz? - Tylko wybrańców.

Co tu mamy? 200 będzie OK?

Zróbmy 250.

Wyłudzacz.

Zgadza się.

A teraz...

Śpisz!

Jak pstryknę palcami, o wszystkim zapomnisz.

A ty,

za każdym razem, gdy tylko pomyślisz o Janet,

zobaczysz mnie na golasa.

Nie polecam.

Obudziłaś się!

Robiłem co mogłem, ale niektórych nie można zahipnotyzować.

- Idziemy. - Nie spisałam się?

Zapraszam cię na kolację.

Najpierw bankomat.

Panie i panowie, wkrótce zostanę wielkim iluzjonistą,

a teraz daję 100 dolarów

temu, kto powie, jak to zrobiłem.

Oto zwykła łyżeczka z supermarketu.

Proszę.

A teraz uważnie się przyglądajcie.

Bo zegnę ją siłą woli.

Dziękuję. Podajcie dalej.

- Co to? - Co robisz?

Łyżeczka i trzonek.

Daj mi moje 100 dolców.

Obiecałeś.

Ładny portfel.

Ma pan dobre oko.

Portfel.

Mój portfel! Mój zegarek!

Stój!

Zatrzymać faceta w skórzanej kurtce!

Los Angeles!

Gotowi na finał?

Gdy na zegarze zobaczycie zero,

opróżniony zostanie pojemnik z krwiożerczymi piraniami!

Oto kajdanki dla damy.

1! 2! 3!

Nie może się uwolnić!

Pomóżcie jej!

Co jest?

Z drogi!

Nabrałam was.

Myśleliście, że dam się zjeść?

- Jestem twoją fanką. - Ostro atakujesz.

Chodź, Magiku.

Czekaj.

- Jak to zrobiłeś? - 7 karo?

Sekret zawodowy.

Musiałem przekupić elektryka.

Ile?

- 50 dolców. - Niesamowite.

Zawsze wybierasz 7?

- Sztuczkę robię na 52 sposoby. - Wypróbujesz je na mnie?

Postaram się.

Prawdziwa magia! Uwielbiam twój show.

Moment.

Wyjdź.

Żartujesz?

To żenujące.

Zawsze tak traktujesz dziewczyny?

45 East Evan Street.

Zadzwonię.

Nie znasz numeru.

Jestem magikiem. Dowiem się.

Dupek.

Henley.

Danny? Cześć.

Dostałaś kartę?

Brawo. Gratulacje.

Wejdę do środka i się rozejrzę.

Poczekaj tu. Wrócę po ciebie.

Nie jestem już twoją asystentką.

Super fryz.

Co porabiasz?

Dobrze wiesz.

Znam twoje anonimowe posty na mojej stronie.

Masz stronę? Dobrze, trzeba się promować.

OK.

Widzę, że nie jestem jedynym wybrańcem.

Muszę okiełznać rozbuchane ego.

Przepraszam.

- Zamknięte. - Sprawdzę.

Ty jesteś... Nie podpowiadaj.

Helen?

Henley.

Na kubku.

Dzięki.

To nie był mentalizm, tylko obserwacja.

Kolejna:

Jesteś piękna.

Dzięki.

Pierwszorzędny numer. Brawo.

J. Daniel Atlas, miło mi.

Znam cię.

Nie trenuj na nas mentalizmu.

Szczególnie, gdy nie wiemy, co jest grane.

Wyczuwam...

że lubisz pociągać za sznurki.

Znamy się?

Nie trzeba być mentalistą, by to zobaczyć.

To komplement?

- Tylko dla niego. - Kolejny, dzięki.

- Dlatego nie jesteście już razem? - Nigdy nie byliśmy razem.

Przecinał mnie piłą.

- Była dobrą asystentką. - Za grubą.

Wymknęło mi się raz, przy numerze z zapadnią.

- Nikt się nie mieścił. - Rebeka.

Przez wiele lat.

Nie wiesz, jak to jest paradować w tych okropnych kostiumach.

Taki los asystentki.

Nie doceniał cię.

Zasługujesz na to, by być docenioną.

Wzruszające.

Bawcie się dobrze.

No nie.

J. Daniel Atlas?

Widziałem twoje wszystkie numery.

Jesteś...

- Moim idolem. - A ty prawdziwym fanem.

Jack.

Też dostałeś?

Tak. Śmierć.

- Najwyższa Kapłanka. - Kochanek.

3 minutowy.

Pustelnik.

Czekamy na kogoś?

Drzwi zamknięte.

Nie dla mnie.

Co to za miejsce?

Gorsze od mojego mieszkania?

Okropnie zimno.

Co to?

Nie wiem.

Wiadomość?

"Teraz nie".

"Róża pod inną nazwą..."

Co się dzieje?

Spójrzcie.

Gaz!

Spokojnie, to tylko suchy lód.

Fajne.

O co tu chodzi?

Moment.

Nie wiem.

- Po co ten pośpiech? - Mądrość potrzebuje czasu.

- To twoja robota, Danny? - Nie. Twoja?

Chciałbym.

A mnie nikt nie pyta?

Świetnie.

Nie ma prądu.

Sprawdźmy.

Światłokopie.

Niesamowite.

Kto to zrobił?

Chętnie go poznam.

To show.

ILUZJA

Las Vegas, rok później

Merritt McKinney.

Daniel Atlas.

Henley Reeves.

Jack Wilder

Arthur Tressler i hotel MGM Grand mają zaszczyt przedstawić...

Czterech Jeźdźców.

Dziękuję.

Na koniec pokażemy coś jedynego w swoim rodzaju.

Ostatnia sztuczka,

coś czego Las Vegas nigdy nie widziało.

Ani żadna inna scena.

Panie i Panowie.

Dziś

obrabujemy bank.

Przestępstwo tak was kręci?

Jesteście bardzo podekscytowani?

1, 2, 3!

Nie wolno nagrywać spektaklu.

Oczywiście. Już odkładam telefon.

Niestety, muszę go zabrać. Oddam po spektaklu.

Wystarczy.

Proszę o spokój.

Czy ktoś chciałby polecić bank do obrabowania?

Widzę, że wielu pała żądzą zemsty.

Wybierzemy losowo.

Moi współpracownicy zadbają o to.

Elvis, pomóż mi.

Jack ma piłeczki pingpongowe z numerami sektorów.

Podaj numer sektora.

Sektor B.

Gdzie jest sektor B?

Wybierzemy jednego z was.

Nie wiem, czemu się tak cieszycie.

Który rząd?

Dzięki.

Rząd numer 5. Który to?

Henley, podaj wylosowany numer fotela.

Numer 13.

B-5-13.

Czy mógłby pan wstać? Witamy.

Proszę potwierdzić, że siedzi pan na miejscu B-5-13.

Tak.

Wspaniale. Proszę się przedstawić i podać nazwę banku.

Nazywam się Etienne Forcier.

Mój bank to Credit Republicain de Paris

Francuski.

Liczyliśmy na lokalną kasę pożyczkową bez zabezpieczeń.

No trudno. Obiecaliśmy.

Zapraszam na scenę. Obrabujemy pański bank.

A w międzyczasie... Jest z nami ktoś,

bez kogo bylibyśmy tylko 4 objazdowymi magikami

próbującymi załapać się w takim miejscu, jak to.

Pewnie znacie jego nazwisko z innych przedsięwzięć, które firmuje.

Nasz przyjaciel i dobroczyńca. Pan Arthur Tressler.

Pokaż się, Art.

Człowiek, który zna numer do Królowej.

Nie siadaj jeszcze.

Gdy przyszliśmy do pana Tresslera

obiecaliśmy, że zostaniemy sławami świata magii.

Dziękujemy.

Zauważyłeś przy wejściu

swoje nazwisko jako pierwsze?

Jeśli okażecie się tak dobrzy, jak twierdzicie,

to już nie będzie potrzebne.

Oto wielki finał.

Obejrzyj i sam zdecyduj.

Panie i Panowie, Arthur Tressler!

Dziękuję.

Wielki Jasnowidz, Merritt McKinney

Jack wniesie teraz na scenę rzecz,

którą w świecie magii nazywa się kaskiem do teleportacji.

Proszę go założyć. Dzięki niemu

przeniesie się pan w czasie i przestrzeni

do swojego banku

w VIII?

IX dzielnicy.

Będziemy się

porozumiewać przez kask.

Teraz...

Cudnie.

Jest bardzo szykowny.

Niech Francja uczy się od nas stylu!

Gustowne nakrycie głowy.

Prawda?

Bardzo dziękuję.

Zanim uda się pan w podróż, proszę wybrać kartę.

Nie tę.

Nie, to tylko taki stary amerykański żart.

Tę?

Pokaż ją widzom z sektora B.

I podpisz się na niej.

Po angielsku.

Dzięki.

Włóż do kieszeni.

Został nam jeden szczegół.

Etienne, wejdźmy do naszej osobliwej machiny.

Ja wychodzę.

Godzina 23:50 w Vegas.

8:50 w Paryżu.

Twój bank zostanie otwarty za 10 minut.

1...

2...

3.

Co jest?

Etienne?

To nie tak miało być.

Etienne?

Zdążyłem go polubić.

Gdzie jest?

Paryż, w tej samej chwili

Jest!

Proszę o ciszę.

Tu Daniel Atlas. Słyszysz mnie?

- Wszystko w porządku? - Tak.

Co widzisz?

Pieniądze.

Prawdziwe?

Tak. Wygląda na jakieś 3 miliony euro.

Oto co musisz zrobić.

Wyjmij z kieszeni podpisaną kartę.

I bilet na dzisiejszy spektakl.

Połóż na pieniądzach.

Rzuć.

Z boku kasku masz guzik.

Jeszcze nie naciskaj. Aktywuje on kanał powietrzny

łączący Paryż z Las Vegas.

Naciśnij.

Etienne, trzymaj się.

Uważaj, żeby cię nie zassało.

Chwileczkę.

Dziękuję, Etienne. Dziękuję państwu!

Czterej Jeźdźcy żegnają się z Wami!

Dobranoc!

Poczekaj.

Dylan Rhodes.

Chyba się przesłyszałem.

Iluzjoniści?

Tak.

Gdzie jesteś?

Hotel Aria. Idę po nich.

FBI! Ręce na widoku!

Podnieść ręce.

Do góry.

Odłóż książkę.

Poddaję się.

Nie ruszać się!

Możecie nam pomóc z walizkami?

Szefie, to jakiś żart.

Willy Mears właśnie zakapował Attanasio.

Za miesiąc będę miał ich wszystkich na tacy.

- Weź Turkelsona. - Jest w Atlantic City.

A Cowan? Siedzi na dupie i się nudzi.

Przezabawne.

Uwielbiam cię.

Dupek.

Odpuść mi magików.

Wyprowadzili z paryskiego banku 3 mln euro.

Naprawdę?

Dokładnie, 3,2.

A to kto?

Alma Dray z Interpolu.

- Będziemy współpracować. - To żart?

Nie dość, że mam ścigać kumpli Davida Copperfielda,

to jeszcze mam się bujać z Interpolem?

Ja też się cieszę, agencie Rhodes.

Nie będę potrzebował pani pomocy.

- Gdzie ten Francuz? - Rozmawiałam z nim.

Rozmawiała pani z moim świadkiem?

Myślałam, że nie bierze pan tej sprawy.

Jest bezużyteczny.

Dlaczego?

Wierzy, że to były czary.

Naprawdę? To chyba rzeczywiście jest bezużyteczny.

Czy ja też mogę przesłuchać świadka?

Dziękuję.

W życiu nic nie ukradłem.

Chciałem zwrócić pieniądze, ale nie przyjęli.

Rozumiem.

Może pan wyjaśnić, jak przemieścił się pan z Vegas do Paryża w 3 sekundy?

Dzięki kaskowi do teleportacji.

Jaja sobie robicie?

Został zahipnotyzowany.

Mówiłam, bezużyteczny.

Pogadamy, jak ogarnę te bzdury.

Połowa widzów została zahipnotyzowana. Sądzili, że grają w Filharmonii.

Wyzwalaczem było słowo "bzdury".

Złaź. To nie Filharmonia.

- Jak jest "stop" po francusku? - Stop.

Powiedz mu.

Nie mogę. Dajmy mu skończyć.

Muszę wyjść.

- Za dużo Francuzów w jednym pokoju. - Agencie Rhodes!

Muszę dostarczyć raport.

Będę tu tak długo, jak będzie trzeba.

Będziemy współpracować

albo będzie pan powtarzał po mnie te same pytania.

Pański wybór.

Nie skończyłam.

Leciałam tu 12 godzin, po ciężkim dniu.

I źle znoszę zmianę czasu.

Jeśli mamy się licytować na upierdliwość, przegra pan.

Który z tych idiotów idzie na pierwszy ogień?

Ten?

Dylan,

nie dowiedziono trafności mentalizmu.

To nie dziedzina nauki. Raczej rozrywka.

Nie wierz w to, co on mówi.

Przekaż koledze wyrazy głębokiego współczucia.

Przykro mi z powodu Trans-wtorku. To było nie na miejscu.

Trans-wtorek?

Umowa z żoną.

Choć agent Fuller temu zaprzecza.

Ale czyż FBI nie szczyci się chlubną tradycją panów gustujących w sukienkach?

Nie ma się czego wstydzić, agencie Fuller.

Żartuję.

Jeśli nie mieliście z tym nic wspólnego,

jak karta do gry znalazła się w skarbcu?

To były... Jak to nazywają dzieciaki?

Czary.

Odpowiedz na pytanie.

Dobrze, przepraszam.

Proszę sobie wziąć.

Podobno jest pan mentalistą.

Co to jest, ten mentalizm?

Głównie sztuczki i trochę nauki.

Stawianie hipotez, to najwłaściwsze określenie.

Z pomocą intuicji i słyszanych od czasu do czasu

głosów w głowie.

Podobno byłeś kiedyś znany.

Umiesz hipnotyzować przez telefon.

Kilka dużych tournee po USA. 2 programy telewizyjne.

Dni chwały.

Wtedy twój brat-menadżer znika z całą forsą.

- Odrobiłeś lekcje. - Audyt skarbówki. Niepłacone podatki.

I mozolna harówka, by znowu stanąć w świetle jupiterów.

To prawda. Dziękuję za wzruszającą podróż sentymentalną.

Kiedy gościu z Paryża założył magiczny kask...

Słuchaj.

Wiedziałeś o napadzie na bank, więc jesteś współsprawcą.

Jeśli chcesz stąd dzisiaj wyjść...

Macie prokuratora który wyłoży to ławie przysięgłych?

Bo my mamy wieczorem spektakl, a panu radzę zacząć od początku.

Pierwsza randka?

Co?

Widzę, że się chyba nie znacie.

Ale wyczuwam w tym pokoju napięcie.

Zanim do czegoś dojdzie,

rozważ to, że ona ma wiele tajemnic.

Na przykład taką, że to jej pierwsze samodzielne śledztwo.

Prawda?

Nie powiedziałaś mu? Dziwne, że dowiadujesz się ode mnie.

Prosisz się o zapuszkowanie.

Nie możesz tego zrobić.

Gdybyś mnie zamknął, oznaczałoby to, że FBI i Interpol

na poziomie instytucjonalnym, wierzą w magię.

Prasa miałaby używanie.

My zyskalibyśmy jeszcze większą sławę, a wy opinię jeszcze większych durniów.

Nie ty. On.

Nie masz, jak to mówimy w branży, asa w rękawie. I wiesz o tym.

Nie możesz go uwieść i rzucić.

Bo porzucenie to poważny problem w jego życiu.

Mamusia?

Tatuś.

Problem z tatusiem.

Dość.

Terapeuta skasowałby ciebie za tę sesję na 200-300 dolców.

A mnie zadowoli dyszka.

Nawet jak cię kiedyś ruszy sumienie, wezmę tylko dychę.

Wiesz kto tu siedział przed tobą?

Mafiozi, mordercy i złodzieje.

A wiesz, kto ich tu posadził? Facet, który tu siedzi.

Moja determinacja przetrwa dużo dłużej

niż twoja lipna arogancja.

Jak tylko pojawi się rysa na tej fasadzie samozadowolenia,

zaatakuję.

- Przycisnę cię, jak... - Imadło?

Przepraszam.

Musisz nas śledzić.

Bez względu, jaką posiądziesz wiedzę, zawsze będziemy 3 kroki przed tobą.

Będziesz nas doganiał, my zaskoczymy cię z tyłu.

Będziesz tam, gdzie ja zechcę.

Zbliż się.

Bo im bliżej będziesz, tym mniej zobaczysz.

Dopadnę cię.

Coś nie tak?

Cholera!

Pierwsza zasada magii.

Musisz być inteligentniejszy od reszty.

Szefie, wypuszczamy ich?

- Zamierzają dalej robić to samo. - Pół godziny temu miałeś to gdzieś.

- Co się zmieniło? - Poznałem ich.

Sprawdziłem publiczność.

Większość ściągnięta przez Tresslera, by wypełnić salę.

Ale zgadnijcie, kto siedział z tyłu i filmował.

Thaddeus Bradley.

Znany z występów w TV i płyt DVD.

Demaskuje iluzjonistów.

Ujawnia, jak robią sztuczki.

- Dzwoń do niego. - Za 45 minut macie lunch.

Dobrze.

Był pan iluzjonistą. Jak znalazł się pan po drugiej stronie?

Wie pan, ile osób obejrzało magię na żywo

w ciągu ostatnich 5 lat?

1,6 milliona.

A ile osób kupiło moje cyfrowe pliki w tym samym czasie?

5 milionów.

A koszty pana działalności?

Złamane kariery.

Nawet życia.

Myśli pani o Lionelu Shrike'u.

Kto to?

Lionel Shrike.

Przeciętny iluzjonista. Tak naprawdę, głupiec.

Próbował wyrobić sobie markę w latach 70.

W pierwszym programie, ujawniłem jego sztuczki.

Zdemaskowałem go, jako zwykłego kanciarza.

Rok później próbował wrócić na scenę.

Zamknął się w sejfie

i kazał wrzucić do East River.

I już się nie wynurzył.

- Zginął? - Sejfu nie odnaleziono.

- To podniosło pańską oglądalność. - Nie przygotował się odpowiednio.

Tak jak pan.

Zapewniam pana, że Vegas to dopiero początek.

Będzie jeszcze Nowy Orlean, żeby pan uwierzył, że wszystko już wie.

A w międzyczasie przygotowania do wielkiego uderzenia.

Show numer 3.

Skąd pan wie, że następny będzie Nowy Orlean?

Co?

Z ulotki rozdawanej po spektaklu.

Posłużą się tobą, mój przyjacielu.

A twoje żałosne próby, by wkraść się w moje łaski

pokazują tylko, że nie masz gruntu pod nogami.

Oto propozycja.

Pan chce ich zdemaskować, my chcemy ich aresztować.

Nie pomógłby nam pan?

Czemu miałbym to zrobić?

Lm dłużej stoicie w miejscu,

tym więcej ja zarabiam.

A jak oskarżę pana o utrudnianie pracy FBI i zmuszę do zeznań?

Chyba, że tak naprawdę chce pan powiedzieć,

że nie ma pan pojęcia, jak oni to zrobili.

Sceniczne triki i manipulacja.

Kiedy magik macha ręką i mówi: to tu rozgrywa się magia,

wiadomo, że trik powstaje gdzie indziej.

Zmyłka - podstawowe założenie magii.

Nie interesuje mnie to. Chcę wiedzieć, jak obrabowali bank.

Jeśli pan sądzi, że to oni, to jest pan idiotą.

Ale głowy nie dam.

Podróż do Paryża?

Hermio, proszę kask do teleportacji.

Żartuje pan?

Chce pan wiedzieć, czy nie?

Założę kask.

Proszę wejść.

Dobrze.

Ściągamy w dół osłonę.

Proszę się odprężyć.

Gdy będzie pan gotów do podróży

proszę wypowiedzieć magiczne słowo.

Dmuchanko?

Może być.

Ja przyszedłem do Paryża spacerkiem po schodach.

Witam w Mieście Świateł.

- Po co cyrk z kaskiem? - Dla mojej przyjemności.

Co?

Nic.

Skarbiec.

Tak.

Replika skarbca z banku Francuza. Facet jest wtyką.

Naiwniakiem.

Wybrali go. Wiedzieli gdzie siedzi.

Publiczność wybrała numer fotela.

Chyba, że jednak to nie była publiczność.

Tylko pozory.

Wybierzemy losowo.

Ukrywali w dłoniach piłeczki z ustalonym numerem.

Rząd numer 5.

Henley, podaj numer fotela. 13!

Może pan potwierdzić?

Został wytypowany.

Zaprogramowali jego umysł tak, by pojechał do Vegas.

Powtarzali to, aż do chwili przyjazdu.

Śledzili go.

Poznawali.

Wszystko dopięte.

Nie miał pojęcia, że jest ich celem.

Aktywowali go w Vegas.

Jeszcze raz, Merritt McKinney.

- Skąd znali jego bank? - Żartujesz?

Możesz być jeszcze bardziej protekcjonalnym dupkiem?

Tak.

Posłuchaj.

Jest taki niebywale tajemniczy sposób,

w jaki iluzjonista odgaduje nazwę banku wybranego widza.

Gotów?

Tak.

Karta kredytowa.

Z niej wzięli podpis na karcie,

którą zostawili w skarbcu w Paryżu.

Dobrze.

Jest lepsza.

Jak ją wnieśli do skarbca? Powiedziałeś, że nie ukradli pieniędzy.

Nie mówiłem, że nie ukradli, tylko że nie obrabowali banku.

Przypuszczam, że obstawili dostawę świeżych banknotów z mennicy

jadącą do banku

w pancernej ciężarówce.

Do której równie ciężko się włamać.

Chyba, że jesteś w środku.

I wbrew zapewnieniom banków,

kierowcy tych ciężarówek nie są superbohaterami.

Dla naszych Jeźdźców to była łatwizna.

Chłopaki.

A jak fałszywe pieniądze zniknęły ze skarbca?

Papier błyskowy.

Magicy go uwielbiają.

Nie wydziela dymu, nie zostawia sadzy.

2 dni temu nikt o nich nie słyszał,

a dzisiejszy show sprzedano w 35 sek.

Rozgryźli tajemnicę show-biznesu.

Rozdanie widzom 3 mln dolarów wprawia ich w dobry nastrój.

Wielki finał.

Pierwsi seksowni magicy w historii.

Pamiętaj, maskę tlenową najpierw

zakłada się prawnikowi.

Najpierw adwokat, potem ja, a na końcu dzieci.

Tak jest.

Wylądujemy wcześniej.

Proszę się oprzeć. Zaraz lądujemy. Dziękujemy za wspólny lot.

Co ma z tego Tressler, oprócz pieniędzy?

Większe ego.

Wybierz kartę.

Spójrz na nią i włóż do talii.

Nie mów, jaką.

Thaddeus tam wtedy był. Dokładnie wie, jak to zrobili.

Współpracuje z nimi?

Piąty Jeździec?

Nie wiem. Rok temu byli ulicznymi magikami bez środków.

Jak osiągnęli dzisiejszy status

bez pomocy z zewnątrz?

Twoja karta?

Moja karta jest na kolanie tamtego gościa.

Dobrze tasujesz.

Pozwól, że wyrażę to, o czym oboje myślimy.

Czyli?

Wiem, że darzysz Daniela uczuciem

chybionym i nieodwzajemnionym

z powodu jego emocjonalnego upośledzenia.

Wskutek tego, jesteś... Jak to ująć?

Zakorkowana.

Tak?

Twoje potrzeby fizyczne nie są zaspokojone.

Wyciągam więc ku tobie pomocną dłoń

i proponuję, byś wykorzystała mnie jako osobisty korkociąg.

Dzięki.

Rozważę twoją propozycję zdawkowego seksu.

Może i zdawkowy, ale za to

nie czasochłonny.

Masz problem ze wszystkimi magikami?

Czy konkretnie z tymi?

Ogólnie mam ich wszystkich gdzieś.

Nie lubię tylko, jak ludzie wykorzystują innych ludzi.

Wykorzystują? Spróbuj jeszcze raz.

Wykorzystują słabość.

Potrzebę wiary w rzeczy niewytłumaczalne,

aby uczynić życie znośnym.

A dla mnie to siła. Moje życie jest szczęśliwsze, gdy w to wierzę.

To ta karta?

Tak.

Tak?

Super.

Ten uśmiech jest prawdziwy?

Może.

Powiedz mi, panie detektywie. Czujesz się wykorzystany?

Czy może miałeś choć trochę radości?

Facet jest u doktora. Doktor mówi... Przestań się masturbować.

- Czemu? - Bo nie mogę cię zbadać.

Możemy pogadać o mojej roli w spektaklu?

Słuchajcie.

Musimy się przygotować.

Tak?

Nie rób tego.

Tylko patrzę.

Znam cię. Znam wszystkie twoje sztuczki.

Sztuczki?

Efekt horoskopowy.

Język ciała.

- To może rozpracujesz Henley? - Rozgryź mnie, Danny.

Wolę rozgryźć Jasmine.

Nie.

Mnie.

Rozgryź Arta.

Chętnie.

Ostrzegam, jak chcę potrafię być nieprzenikniony.

Patrz na mnie.

Byłeś trudnym dzieckiem.

Małą kanalią.

Miałeś groźnego psa.

Niebezpiecznej rasy.

Buldoga Bena.

Byłem nadętym brzdącem

i miałem białego kota, który wabił się Sapek.

Ja to zrobię dużo lepiej.

On to zrobi lepiej.

Teraz rodzina. Miałeś wujka ze strony matki.

Miał twarde męskie imię, prawdziwa sól ziemi,

bezkompromisowe,

Coś w stylu: Paul... Thompson?

Nie wiem.

Blisko.

Wujek nazywał się Cushman Armitage.

Twoje dzieciństwo to Sapek i Cushman Armitage?

Mam nadzieję, że show lepiej się uda.

Bez obaw.

Załatwiłeś nam jakiś hotel?

Żartujesz?

Jest święto. Nie ma nic w pobliżu teatru.

Poczekaj. Gdzie ta kobieta?

Jesteś.

Francuzeczka zwiedza Nowy Orlean?

Mówienie po francusku to tutaj prawdziwy atut.

Widzisz tę kobietę?

To Marie Claire.

Ma dla nas apartament.

Nie ma za co.

Mamy pokój.

Ten Maximilian...

Nie interesuje mnie historia iluzji.

Niewiedza działa na ich korzyść.

Chcę zrozumieć, jak oni myślą.

Działam na ich korzyść?

Nie wiem, jak to wszystko ma ich pokonać.

Ich czary?

Lionel Shrike.

W Central Parku, kazał facetowi wybrać kartę i ją podpisać.

Potem pokazał drzewo, które rosło tam od 20 lat

i kazał je przeciąć.

W środku drzewa tkwiła karta z podpisem.

Jak to zrobił?

Na pewno jest na to logiczne wytłumaczenie.

- Agent w hotelu? - Nie, ale mam dobrą wiadomość.

Atlas chce wszystkich kontrolować i założył im bransoletki z GPS.

Co?

Założył im bransoletki elektroniczne.

Działają na niskiej częstotliwości.

Atlas ich śledzi,

a my z wozu śledzimy Atlasa.

Daj znać, jak się ruszy.

Tak jest.

Brakuje ci szerszej perspektywy.

W Paryżu jest takie miejsce, Pont des Arts.

Czasami siadam tam rano na ławce.

Patrzę jak ludzie wypowiadają życzenie i zamykają je w kłódce.

A klucz wyrzucają do Sekwany.

Cały dzień. Matki, kochankowie, staruszkowie.

Patrzą jak klucz tonie.

Ich tajemnica na zawsze zamknięta.

Rzeczywiste i magiczne zarazem.

Naprawdę sądzisz, że istnieje piąty Jeździec?

Tak.

Zdemaskowana Magia, Thaddeus Bradley

Legenda mówi, że w starożytnym Egipcie powstał zakon

"Oko".

Opracowali sztuczki, dzięki którym

kradli żywność faraonom i rozdawali biednym.

Cel?

Siła magii i iluzji w służbie powszechnej sprawiedliwości.

Czy Jeźdźcy są kolejnymi głupcami, którzy uwierzyli w ten mit?

Czy obejdą zasady prawa i logiki, tak jak to zrobili w Las Vegas?

Czy raczej mroczny mistycyzm podmokłej krainy Południa

popsuje im szyki?

Brawo, panie Bradley.

Jako że nie masz nakazu zaprzestania działalności, opuść to miejsce.

Jak chcę przerwać czyjąś działalność,

to przerywam.

Przerwa.

Twoi sponsorzy

mówią, że wyciągasz góra 2,5 miliona

z programu.

Mam tu czek

na 3,5 miliona.

Żebym odstąpił?

Żebyś odleciał. Mój jet jest do twojej dyspozycji.

Nie oszukujmy się, panie Tressler.

Pan zarabia na ich sukcesie.

A ja - na ich porażce.

Czyli się nie dogadaliśmy.

Brak porozumienia generuje konflikt.

Będę szczery.

Moje konto jest znacznie większe od twojego.

Moi prawnicy są znacznie silniejsi.

Sparaliżują cię

lawiną sądowych zakazów.

Będziesz bezradnie patrzył,

jak wszystko, co masz odchodzi w niebyt

na twoich, pałających chciwością, oczach.

Wielokrotnie słyszałem groźby.

Ale pierwszy raz słyszysz groźbę ode mnie.

Nie powinieneś tego robić.

Jest taki przesąd,

że ten kto używa laleczki, by zmaterializować swój gniew,

sprowadzi ten gniew na siebie.

Zabawne.

Myślałem, że nie wierzysz w czary.

Panie i Panowie.

Hotel Savoy wita państwa na wyjątkowym spektaklu.

Czterej Jeźdźcy, akt 2.

W przeciwieństwie do innych,

nasz spektakl może być filmowany, przesyłany przyjaciołom

w streamingu i na tweeterze bez ograniczeń.

Dziękuję. Spektakl rozpocznie się za kilka minut.

Wiem, jak zrobił tę sztuczkę.

- Kto? - Shrike.

Gdy miał 14 lat, zobaczył w drzewie dziurę.

Poprosił faceta, który obsługiwał karuzelę

żeby podpisał kartę, jak do niewinnego triku.

18 lat później, na przyjęciu z okazji przejścia tego faceta na emeryturę,

Shrike miał występ, dał mu kartę do podpisania

i proszę!

- Karta jest w drzewie. - Była przez 18 lat.

Drzewo obrosło kartę wokół. To żadna magia.

Sztuczkę można było rozszyfrować nie z bliska,

ale patrząc w dal.

20 lat do tyłu.

Po zatonięciu Shrike'a, nie odnaleziono jego ciała.

Co sugerujesz?

Arthur Tressler przedstawia:

Jacka Wildera...

Henley Reeves... Merritta McKinney'a...

i Daniela Atlasa.

Czterech Jeźdźców.

Czym jest magia?

Niczym więcej, jak tylko celnym oszustwem.

Dlatego patrzcie.

Uważnie obserwujcie.

Sztuki, które zobaczycie mogą się wydać nie powiązane.

Ale tak nie jest.

100 oderwanych od siebie trików?

Czy jedna olbrzymia iluzja?

Oto jedna z klasycznych sztuczek.

Danny, otwórz skrzynkę

i pokaż, że jest zupełnie pusta.

Zapraszam 12 odważnych ochotników.

A teraz włożę słodkiego Puszka

do środka tajemniczej skrzynki.

Na widowni są 2 ołówki. Podnieście je w górę.

Magiczne słowo.

Abracadabra.

Pomacham czarodziejską różdżką. Nie wiem, po co...

Puszek znikł na waszych oczach.

Za chwilę doświadczycie zbiorowej hipnozy.

Śpij.

Śpij. Głęboko zaśnij.

Dobrze.

Dziś wieczorem obalimy kilka magicznych mitów.

Wszyscy wiemy, że Puszek ma się dobrze.

Oto Puszek powraca do żywych.

A oto lustro, dzięki któremu skrzynka wyglądała na pustą.

Gdy usłyszycie słowo: "stać"

staniecie się graczami futbolu.

Waszym zadaniem będzie

rozwalać,

zderzać się,

szarpać

rozgrywającego.

Dowiecie się, kto nim jest.

Ten, który wypowie to słowo.

Stać.

3, 2, 1!

Ręce do środka.

Dorwać go!

Wracajcie.

Wkrótce się zobaczymy.

Chyba schudłaś.

W przerwie

prosiliśmy, byście wpisali stan konta

i zakleili koperty.

Teraz wyjmijcie koperty.

I wszyscy

na raz wykrzyknijcie swoje imię.

Krzyczcie.

Clement? Frannick?

Tutaj!

Dina? Robertson?

To ja!

Następne imiona!

Josepha? Hickey?

To ja!

Skup się na stanie konta

i odliczaj na głos od 1 do 10.

- 1, 2, 3, 4, 5... - Stop.

Pierwsza cyfra to 5?

Tak.

- Jeszcze raz, tylko szybciej. - 1, 2, 3, 4, 5, 6...

Stop.

6. Jeszcze raz.

Czy twój stan konta na dziś to 562 dolary?

Tak, tyle mam.

Mylisz się.

Dina.

1...

4...

7...

7...

Tak uważasz. Ale ty też jesteś w błędzie.

Clement.

Nie masz 6500 dolarów na koncie.

Niech wszyscy teraz wstaną.

Przyłóżcie koperty do czoła.

Skupcie się na liczbie.

O Boże. Tego się obawiałem.

Dziwna sprawa.

Przykro mi, ale wszyscy się mylicie.

Nie znacie

stanu swojego konta.

Możecie usiąść.

Zapomniałbym.

Ten spektakl nie byłby możliwy

bez udziału naszego dobroczyńcy, Arthura Tresslera.

Proszę o brawa!

Zapraszamy na scenę, na wielki finał.

Chodź do nas!

Idzie.

- Wszyscy w gotowości? - Tak, w pogotowiu.

Nikt nie może wyjść.

Art, wypełniłeś swoją kopertę?

Zrobiliśmy to za ciebie.

Próbowałem zgadnąć.

Ponad 140, prawda?

140 milionów.

Przepraszam.

Mógł trafnie ocenić stan konta, jeśli wszyscy inni się pomylili?

On chyba też jest w błędzie.

Wyjmijcie kartki.

Latarką schowaną pod fotelem

podgrzejcie papier.

Zacznie się pojawiać prawidłowy stan konta.

Dla ciebie, Art, też mamy latarkę.

Tak.

Spójrz.

Co jest?

Dziwne.

Przed sekundą było 144,579,651,

a teraz...

jest o 70,000 dolarów mniej.

Josepha, wstań.

Jaką masz kwotę?

Teraz na moim koncie jest 70,562.

To możliwe, że konto Josephy wzrosło o taką samą sumę,

o jaką zmalało konto Arta?

Znowu to samo!

Tak?

Rzeczywiście.

Konto Arta zmalało o 280 tysięcy.

A twoje, Dino Robertson?

Wynosi 281,477.

Musimy coś wyznać.

Oszukaliśmy was.

Nie wybraliśmy was losowo. Wszystkich was coś łączy.

Każdy jest ofiarą

kataklizmu, który dotknął to wspaniałe miasto.

Straciliście domy, samochody.

- Firmy. - Najbliższych.

Wszyscy byliście ubezpieczeni w tej samej firmie.

Tressler Insurance.

- Jesteście ofiarami luki prawnej... ...i zostaliście wyrolowani.

To tylko show, prawda?

Bo rozgrywa się na scenie przed widownią?

Tak.

Mam na koncie 82,000 dolarów!

Wyświetla mi się na komórce!

Sprawdźcie w telefonach!

- To się dzieje naprawdę? - Nie wiem.

- To się dzieje naprawdę? - Nie wiem!

To wasza sprawka?

Skąd.

Nie znamy hasła.

Nie mieliśmy dostępu do takich informacji.

Do zabezpieczeń...

Panieńskie nazwisko matki, imię pierwszego zwierzaka.

Skąd mielibyśmy je znać?

Nigdy byś nam nie powiedział.

Mamy potwierdzenie. Okradli go.

Nie mogą uciec.

Zostawiliśmy ci samolot i samochód.

Masz za co płacić!

Stop!

Stop! Nie ruszać się!

Stać!

Rozgrywający!

Czterech Jeźdźców życzy

dobrej nocy.

Zabrać ich!

Zdejmijcie ich!

Złazić!

Wszyscy na ulicę!

Spotykamy się przed teatrem.

Idziemy!

- Daj czytnik. - Idziemy.

FBI!

Dylan!

Co masz?

To on.

Wezmę to. Przetnę im drogę.

Skręca w Burgundy.

Ruszać się!

Ruszać!

Idzie na północ.

Z drogi!

Przepraszam.

Zgubiłem go.

Gdzie jesteś?

Przepraszam.

Idzie na południe Exchange Place.

Stój!

Co robisz?

Napoleon House.

Szybciej!

Z drogi!

Jest w łazience.

Nie!

Stać!

Opuścić broń!

Co?!

Śledzę sam siebie!

Jeźdźcy wystawili na pośmiewisko agencje federalne,

zakwestionowali skuteczność oddziałów specjalnych FBI,

i prowadzącego dochodzenie agenta specjalnego Dylana Rhodesa,

który został publicznie ośmieszony podczas dzisiejszego spektaklu.

Ta historia obiegła już cały kraj.

Jeźdźcy dokonali czegoś na pozór niemożliwego

2 razy w ciągu 2 dni.

2 dni temu w Vegas, obrabowali bank w Paryżu.

Co robisz?

Piję.

Przyszłam, bo martwię się o ciebie.

A ja o ciebie.

Miałaś go.

Nie mogłam strzelać.

Pozwoliłaś mu uciec.

Prawda?

Śliczna Francuzeczka spada z nieba, udaje twardziela

i pozwala przestępcy uciec.

Kim ty jesteś?

Mówiłaś, że pracujesz za biurkiem.

Nieźle.

Co to?

Oko Horusa?

Na pewno nie będę ci tego teraz tłumaczyć.

Nawet na trzeźwo mnie lekceważysz.

Sam sobie wracaj.

Pan Bradley? Pan Tressler zaprasza na drinka.

Dziękuję.

Jaką grasz w tym rolę?

Rolę?

Wszystko wiesz.

Co zamierzają zrobić.

Nie chodziło o ciebie. Może to poprawi ci humor.

A o co w takim razie?

To była magiczna sztuczka

na skalę globalną.

Pan pełnił rolę "abracadabra".

Odwrócenia uwagi od właściwego triku.

Odwrócenie uwagi warte 140 milionów?

Tak.

A przez przerośnięte ego, które pchnęło pana w ich ramiona,

nie dostrzegł pan tego.

"Mogę cię zniszczyć", Tak, wiem.

Nie sądzę.

Ich też pan nie zniszczy.

To wielki trik, który

został zaplanowany dawno temu.

Jestem pewien, że to co się wydarzy wszystkich wprawi w osłupienie.

Sugeruję, żeby zajął pan swoje VIP-owskie miejsce i podziwiał.

Zapłacił pan za to wysoką cenę.

Nie wiem, ile masz na tym zarobić,

ale podwajam stawkę, jeśli ich teraz zdemaskujesz.

I zniszczysz.

Mam zarobić 5 milionów.

Drgnęła mi powieka?

Nie.

Strażnicy Horusa

Dzień dobry.

Przepraszam. Dzień dobry.

Przepraszam za rękę.

To nic.

Przepraszam, uchlałem się.

Kompletnie się zagubiłem w tej sprawie.

Możesz mi wytłumaczyć, co to wszystko znaczy?

Dobrze.

Nazywają się "Oko".

Są znani od tysięcy lat

jako strażnicy i obrońcy prawdziwej magii.

"Kandydaci do inicjacji

muszą wypełnić serię rozkazów ze ślepym posłuszeństwem.

Bo tylko uruchamiając pokłady zaufania

zdołają otworzyć oczy na cuda tego świata."

Czyli Jeźdźcy, napad,

spektakle, wszystko po to...

By wstąpić do "Oka".

Trochę jadą po bandzie.

Jak wstępowałem do bractwa na uniwerku,

to kazali mi tylko wypić 4 baryłki piwa

i założyć wiewiórce pampersa.

Lubię wiewiórki. Nie należę do bractwa.

Jestem idiotą.

Ale słodkim.

Czułeś kiedyś

że jest coś, czego nie widać,

ale wiesz, że jest?

Co?

Co?

Pluskwa.

Podsłuchiwali wszystkie rozmowy. Czytali sms-y.

Wyprzedzali nas.

Cholera!

- Daj taśmę z przesłuchania Atlasa. - Mam na twardym dysku.

Leci.

Przewiń.

Jeszcze! Stop.

Poklatkowo.

Stop. Zbliżenie.

Wtedy zabrał mi telefon.

- Nadaje? - Tylko przy dzwonieniu.

- Usunęłam pluskwę. - Włóż z powrotem.

Nie wiedzą, że się zorientowaliśmy. Teraz to my jesteśmy górą.

- Znajdź mój prawdziwy telefon. - Już to zrobiłam. Jest w Nowym Jorku.

Dobrze.

Trzeba ich unieszkodliwić. Odciąć im prąd.

Mają telefony, elektryczność, wodę? Odciąć.

Niech poczują, że mamy ich w garści.

Załatwcie samolot.

- Oni wiedzą, że nie działa firewall? - Kto?

- Ci, dla których pracujemy. - Dla kogo pracujemy?

- A jak wylądujemy w więzieniu? - Nie panikuj.

- To się zdarza. - Tobie, nam nie musi.

Nie chcę iść do więzienia.

To nie spieprz. Chcesz być traktowany, jak dorosły?

To zachowuj się, jak dorosły. Trzymaj się planu i wszystko spal.

- Co ja tu robię? - A gdzie chciałbyś być?

Zgarnę swoje złote runo

i znikam.

Po wszystkim zrobisz, co zechcesz,

na razie trzymaj się planu.

Są tutaj.

- Gotowi. - Szybka akcja.

Nie.

- Nie podlegamy jej. - Jest z Interpolu.

- Zostaje. - Co?!

Zostań.

Idziemy.

Do roboty.

FBI!

Panie przodem.

Stać!

Czy wydajecie moje pieniądze na słuszny cel?

Bardzo słuszny.

Powiedz.

Befsztyk z Jeźdźców, życzysz sobie krwisty czy dopieczony?

Siekany.

Przekażę kucharzowi.

Stać!

Dylan!

Czekaj!

Chodź tu!

5 piętro czyste.

Ty gnojku!

- W co ty grasz? - W co ty grasz?

6 piętro czyste.

Idziemy na 7.

Chodź tu!

Poczekaj!

- Naprawdę? - Tak.

Oddaj!

- Do północnego wyjścia! - Na Evan czysto.

Zablokować wyjścia!

Wracaj!

FBI. Potrzebuję pański samochód.

Stój!

Za nim!

Nigdy więcej nie mów, że mam zostać w samochodzie!

Jedź!

Tam!

W lewo!

Jedziemy na wschód.

- To nie wschód. - Na północ!

Oto nasza relacja na żywo.

Policja i agenci federalni

uczestniczą w szalonym pościgu za czarnym sedanem.

- Fuller, gdzie jesteś? - Próbuję cię dogonić.

Spróbujemy to lepiej pokazać.

Szybciej!

Chyba zamierzają skręcić na most przy 59 Street.

Pokażemy to państwu, jak tylko pojawią się w zasięgu kamery.

Trzymaj się go.

Jedź!

Za autobusem!

Wyprzedzaj!

Kurde!

Cofnąć się!

Chodź!

Wyłaź!

Musimy odejść!

Zostaw go. Nic nie możesz zrobić.

Papiery!

Idziemy stąd!

Rozpoznali te papiery z samochodu Jacka.

Tak?

I dlaczego chłopak zginął chroniąc je. Evans już do nas jedzie.

Idziemy.

- Odbierz. - Kto to?

Twój znajomy, Thaddeus Bradley.

Czy rozumie pan rolę asystentki iluzjonisty?

Ma odwracać uwagę, gdy ten przygotowuje trik.

Miałby pan rację, gdyby się pan nie mylił.

Podczas gdy obserwujemy magika,

ta niewinna istotka pociąga za sznurki.

Nie wydaje się panu dziwne, że Interpol przydzielił

panu jako asystentkę żółtodzioba zza biurka?

Czemu zabiegała o tę sprawę?

Została wyznaczona.

Przypadek?

Taki jak wybór przypadkowej karty z talii?

Dziwi mnie raczej pański przypływ uczynności.

Wyrównuję szanse.

Działa pan jak z płetwami na nogach i kamieniem u szyi.

Musi pan nadążać, agencie Rhodes.

Mamy problem.

Tu jest sejf.

Co jest?

- Co on tu robi? - Przedstawia pierwszy konkretny trop.

Od 5 lat obserwujemy właściciela agencji ochrony, Elkhorna.

I?

- Ukrywa pół miliarda dolarów. - Nie pytam ciebie.

Forsa jest w sejfie w magazynie w Queens.

Sądzimy, że ten sejf jest celem magików.

Młody, który zginął na moście

trzymał w ręku nasze tajne akta dotyczące Elkhorna.

Wciskają bajeczki o Robin Hoodzie, a są zwykłymi złodziejami.

Skąd mają akta?

To szczególnie interesująca historia.

Połączyli się z moim serwerem poprzez waszą mobilną jednostkę w Nowym Orleanie

używając haseł z twojego telefonu.

Kazałeś nam ich ścigać.

Poziom niekompetencji w tej sprawie

to magia sama w sobie.

Abracadabra. Przejmuję dowodzenie.

Szefie, to prawda?

Idziemy.

Pozwól na słówko.

Dlaczego wzięłaś tę sprawę?

Podobno trudno mnie odczytać. Amerykańskie powiedzenie. Rozumiesz?

Tak.

To spróbuję być czytelny.

Jeżeli się dowiem, że nie jesteś tym, za kogo się podajesz...

We Francji też mamy powiedzenie.

"Wiara czyni cuda"

Jeśli mamy złapać Jeźdźców, musisz mi zaufać.

Nie zasłużyłam sobie na to!

Właśnie dostałem swoją dupę na tacy. Zabrali mi sprawę.

Wiara to luksus, na który nie mam już czasu.

Zbliżamy się.

Jednostki 5 i 6 na północnym i południowym wejściu.

Idziemy po sejf.

Gdzie jest sejf?

Gdzie ten cholerny sejf?!

Właśnie go wynieśliśmy. Na rozkaz Evansa.

Nie!

Zadzwonili z Waszyngtonu i kazał pan przewieźć sejf.

Nic takiego nie mówiłem.

Co się stało? Co tu się dzieje? Co to za bzdury?!

Nie!

Jezu Chryste.

Co pan robi?

Gra koncert Beethovena. Gdzie sejf?

Ładują na ciężarówkę.

Zatrzymać ich!

Zatrzymać ciężarówkę!

Co jest? Dostaliśmy rozkaz.

Otwierać!

Posłuchajcie.

Oni myślą, że sejf stąd wyjeżdża.

Niech jedzie. A my za nim. Dokąd ma jechać?

5 Pointz.

Jedziemy tam, gdzie jedzie sejf.

Doprowadzi nas do nich.

Wy dwaj ze mną.

Panowie.

Dzwonili z centrali.

Jeźdźcy wrzucili to na YouTube.

Postanowiliśmy się wam pokazać, żeby powiedzieć

że teraz nie możemy zrezygnować.

Zapoczątkowaliśmy coś wielkiego.

Musimy to skończyć.

Zapamiętajcie nazwisko Jack Wilder.

5 Pointz, Queens, godzina 7.

Show zaczyna się za pół godziny. Jedziemy.

No nie wiem, szefie.

Oni są cwani.

To tylko spece od rozrywki.

Zdumiewające tłumy przed budynkiem.

Buntowniczy Jeźdźcy sprowokowali FBI do ostatecznej rozgrywki.

Zaprosili nas wszystkich na decydującą konfrontację z Agencją.

Co planują? Zaraz się dowiemy.

Zobaczmy, kto przyjdzie.

Tak jest.

Agenci Rhodes i Fuller?

Gotowi.

Ktoś zbliża się do ciężarówki.

Kobieta.

- Stać! - Cholera.

O co chodzi?

To gościu z telewizji.

Kogóż tu mamy? Piątego jeźdźca.

Żarty? Śledzę ich, tak jak ty.

Ja już nie śledzę. Cały czas byliście o krok przed nami.

Teraz moja kolej.

Dopadłem cię.

Nic nie zmądrzałeś.

Nie?

Kiedyś była tu sala prób Lionela Shrike'a.

Tu wystawiłem pierwszy pokaz.

Chcecie wyjść na jeszcze większych głupków?

Otwórzcie.

A w międzyczasie

niech pan poćwiczy wyraz kompletnego osłupienia

Idealny na okładkę mojego DVD.

Otworzyć sejf.

Dawaj.

Co jest?

Co?

Daj.

Nie.

Nie!

Co to jest?

Cofnąć się!

Wszyscy uwielbiamy magiczne sztuczki.

Zwabili was do pustego sejfu.

Kolejna zmyłka.

Zaczyna się show!

Teraz musi pan sobie odpowiedzieć

co stało się z tym prawdziwym?

Usunąć ich!

Z drogi!

FBI! Zrobić przejście!

Rozejść się!

Czym jest magia?

Jest oszustwem. Ale takim, które ma zachwycać,

bawić i inspirować.

Z drogi!

Polega na zaufaniu i wierze.

Bez tych przymiotów, magia jako sztuka nie mogłaby istnieć.

Co się dzieje, gdy walory te nie są wykorzystane w dobrym celu?

Gdy używa się ich, by kłamać i oszukiwać?

Z chciwości i dla osobistej korzyści?

To już nie jest magia. To przestępstwo.

Podczas dzisiejszego spektaklu

pomożecie nam parę rzeczy naprawić.

Co jest?

Nie wiem.

Zaczynamy.

Patrzcie!

Są na dachu. Idziemy!

Dylan!

- Co tu robisz? - Wiesz, że idą w złym kierunku.

Przyślij tu wszystkich!

Musisz mi zaufać. Okaż trochę wiary.

Czekaj.

- Idę z nią. - Dobra, ja zostaję.

Szybko! Idziemy!

Daniel?

Tak?

Jako że kończy się nasz rok niebezpiecznego życia,

w tej wyjątkowo wzruszającej chwili,

chciałbym wyrazić moje uczucia do ciebie.

Gdy po raz pierwszy cię spotkałem uznałem, że jesteś...

fiutem.

I?

To wszystko.

Bardzo miło. Jestem wzruszony.

- Prosto z serca. - A ja z czego innego.

Co po wszystkim zrobimy?

Instrukcje kończą się wraz z tym występem.

Nawet jak nie ma "Oka",

jakbyśmy zostali zrobieni w balona i zapuszkowani na 20 lat,

to chciałabym powiedzieć...

Wiem, ja też.

Jak dla mnie zbyt sentymentalnie.

Są!

Złapać ich!

Wstawaj!

Co jest?

Witamy Nowy Jork!

Dziękujemy za magię!

Za to, że jesteście taką niesamowitą i oddaną publicznością!

Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy.

Dzisiejszy show chcielibyśmy rozpocząć

pożegnaniem.

Chcieliśmy wprowadzić świat do magicznego spektaklu

i w ten sposób wnieść magię do naszego świata.

Z drogi!

Dla wszystkich nas było to niesamowite doświadczenie.

Ale już czas na nas.

Dobranoc!

Dziękujemy, że uwierzyliście w nas.

Stop!

Stać!

Nie!

Jasna cholera!

Przepraszam.

Miałaś rację. To było coś większego niż sądziliśmy.

Miałam rację, ale wcale mnie to nie cieszy.

Skończyło się.

Tak?

Dylan!

Zobacz.

Gdzie prawdziwa forsa?

Jest pan aresztowany! Ręce do góry!

Zostałem wrobiony.

Jasne.

Mogę to udowodnić. Jak zawsze.

- Tak jak przewidziałem pańską głupotę. - Darujmy sobie teatralne teksty.

Kamery są wyłączone.

Możecie nas zostawić samych na parę minut?

Dobrze.

Oferuję informację. Wiem, jak to zrobili.

Jeśli ma wartość...

Za kratami człowiek ma czas na przemyślenia.

Jestem prawie pewny, że wiem, jak to zrobili.

Numer z królikiem w drugim show?

Skrzynka nie była pusta.

Hala też.

Jak dostali się do magazynu,

zostawili w nim prawdziwy sejf,

a całą halę przekształcili

w gigantyczną skrzynkę królika.

Po wejściu tam

uznaliście, że sejfu nie ma.

Stój!

Nie zauważyłeś triku, który spowodował, że uznaliście sejf za ukradziony.

I wyszliście.

A kiedy bawiliście się balonikami,

ktoś włamał się do magazynu.

Kto?

Jack Wilder.

Cholera.

To niemożliwe. Zginął na moich oczach.

Chyba, że jednak nie.

Zamknięte.

Nie wiesz? Dla mnie nie ma nic zamkniętego.

Brawo, panie Wilder!

Jesteś dorosły!

Uciekł typowym wozem FBI?

Doprowadził was na most

gdzie czekali Jeźdźcy z identycznym autem.

Gdy na ułamek sekundy straciłeś go z oczu

podmienili auta.

Gdy wczołgałeś się do płonącego samochodu,

wykazując się heroizmem,

o mało nie umarłeś próbując ratować

najprawdopodobniej trupa z kostnicy.

Po co mieliby realizować tak skomplikowany i niebezpieczny plan,

by wrobić jednego faceta?

Nie zatrzymali pieniędzy.

Tego jeszcze nie rozszyfrowałem.

Ale dałem ci o niebo istotniejsze informacje.

Niezupełnie.

W końcu przyjrzałem się Lionelowi Shrike'owi.

Jak wyglądał jego comeback i wypadek.

Firma ubezpieczeniowa, która odmówiła wypłaty odszkodowania?

Tressler Insurance.

Bank, który asekurował polisę?

Credit Republican of Paris.

Co ty na to?

Głupców nie sieją.

A co będzie, jak po tym wszystkim

zostaniemy o 2 w nocy zaciukani w Central Parku?

Jesteśmy we właściwym miejscu.

- Musimy tylko znaleźć... - To?

Drzewo Lionela Shrike'a.

Karta przykryta szkłem.

Co teraz?

Ładnie!

Oto moja teoria.

Legenda mówi, że "Oko" jest wszędzie.

I czeka.

Aż naprawdę wielcy iluzjoniści wyróżnią się spośród

tych miernych.

Byłeś tym miernym,

który w głębi serca marzył by zostać członkiem "Oka",

ale nikt go nie zaprosił.

Więc chcesz ich zniszczyć. Ale udaje ci się jedynie

ich wkurzyć.

"Oko" nie istnieje.

W takim razie, kto za tym stoi?

Ktoś ogarnięty obsesją. I skrupulatny.

Gotowy wszystko poświęcić.

Tak dalece gotowy przegrać,

że jest poza podejrzeniem.

Nie potrzebny mi profil. Tylko nazwisko. Kto?

Nie wiem.

Musiał mieć dostęp do magazynu, by zamontować lustra.

Zawsze o krok przede mną. I FBI.

Nie raz musiał się o nich ocierać.

Zupełnie, jakby był...

W środku.

Ty.

Czemu?

Dobre pytanie, co?

Miałeś rację.

Nie wiesz jak długo czekałem,

by zobaczyć twój wyraz twarzy.

Kim jesteś?

Czego chcesz?

Czego chcę?

Chcę, żebyś spędził resztę życia w tej celi,

wpatrując się w 4 ściany i zastanawiając, jak mogłeś na to nie wpaść.

Jak mogłeś być tak zaślepiony swoim ego,

że sądziłeś, iż jesteś o krok przed nimi,

a byłeś o 2 kroki za.

Dylan?

Poczekaj.

Jak do tego doszło?

Dlaczego?

Dlaczego?

Boże.

Tego się nie spodziewałem.

To niemożliwe!

To było naprawdę dobre.

Dziękuję.

- "Zawsze bądź inteligentniejszy od reszty." - Co do tego, zgoda.

Dobra.

Henley.

Zamurowało ją.

Traktuję to jako komplement.

Przepraszam, że cię trochę obiłem.

Tak między nami,

zawsze byłem w 100% wierzący.

I wydatkowałem wiele energii na ustawianie tych niewiernych do pionu.

Merritt, jesteś przyjęty.

Dzięki.

Prawdziwa magia to 4 spektakularne występy,

które stanowią całość.

I tego dokonaliście.

Witajcie.

Witajcie w "Oku".

Woda stała się jego mogiłą.

Wielki finał wielkiego iluzjonisty w odmętach rzeki.

Były ze sobą połączone.

Credit Republican. Tressler Insurance.

A Elkhorn? Co miał wspólnego ze Shrikem?

Elkhorn zaczynał od produkcji sejfów.

Używał kiepskiej stali.

Cięli koszty.

Jak wylądował na dnie rzeki, sejf się odkształcił.

Shrike był w pułapce.

Był twoim ojcem.

Oczywiście.

Miałem 12 lat.

I od tamtej chwili,

tworzyłem fikcyjną postać.

Planowałem każdy szczegół.

Tylko jednego nie przewidziałem.

Ciebie.

Wiem, że dla ciebie logiczną i racjonalną konsekwencją

powinno być rozwiązanie tej sprawy.

I postawienie mnie przed sądem.

Tak.

Ale wiesz, co myślę o logice i racjonalizmie.

Wiesz też,

że moim zdaniem pewnych rzeczy nie trzeba wyjaśniać.

Kolejny sekret do zamknięcia.

Podejdź blisko.

Bliżej.

Teraz znasz nasz sekret.

Możemy być wszędzie i cię obserwować.

Poszukujemy kogoś do współpracy przy kolejnym triku.

Na 3, otwórz oczy i powiedz, co widzisz.

1...

2...

ILUZJA

Tekst: Martyna Łukomska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.