All language subtitles for poldark.2015.s05e03.1080p.hdtv.h264-mtb

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Pom贸g艂by nam odkry膰, kto ci臋 fa艂szywie oskar偶y艂.

Stawiam na tego 艂ajdaka, Hansona.

Czy w czasie przes艂uchania wspominano niejakiego Bannantine'a?

Jego zeznanie mog艂o wiele wnie艣膰.

Je艣li kt贸ry艣 z nas, spr贸buje im si臋 postawi膰...

nie masz pan poj臋cia, do czego s膮 zdolni.

Istny Nelson!

I to na kredyt! Chyba 偶e znajd臋 maj臋tnego dobroczy艅c臋.

Wci膮偶 zachowuje dystans?

Zosta艂a tak skrzywdzona... 偶e mo偶e nigdy nie b臋dzie ju偶 sob膮.

Jeste艣 pewien, George? Naprawd臋 tego pragniesz?

Nie mam swojego rozumu?!

Nie mog臋 pozwoli膰, by m贸j kuzyn to podpisa艂.

Co?!

Od twego po艂膮czenia z Despardem zawstydzi艂e艣 Koron臋 i jej urz臋dnik贸w.

A teraz Korona pragnie, by艣 to naprawi艂.

- Szcz臋艣liwa? - St膮paj膮c po kornwalijskiej ziemi...

wszystko jest na miejscu. Londyn nie mo偶e nas tkn膮膰.

.::Project HAVEN::. facebook.com/ProHaven

Tekst polski: Nazgul, ruda666, sindar

Korekta: Shylock

POLDARK 5x03 Na motywach powie艣ci Winstona Grahama

- Czemu si臋 u艣miechasz? - A ty?

Wspominasz pewn膮 noc?

Gdy艣 spyta艂, czy ci臋 lubi臋?

- A lubisz? Wci膮偶? - Z jakich艣 niebywa艂ych powod贸w tak!

Ja tak偶e nie wiedzie膰 czemu ci臋 lubi臋!

To zrozumia艂e.

Wszystko jest bardziej zrozumia艂e, gdy jeste艣my w domu...

a Londyn ze swymi dziwactwami jest od nas tak daleko.

Kapitanie Poldark...

je艣li czytasz te s艂owa, znaczy to, 偶e nie 偶yj臋.

Niech ma 艣mier膰 uprzytomni ci, z jakimi si艂ami masz do czynienia.

Oni s膮 bezwzgl臋dni.

Je艣li chcia艂by艣 ochroni膰 siebie i sw膮 rodzin臋,

oddal si臋 od Neda Desparda,

a偶eby 贸w zwi膮zek nie by艂 dla ciebie fatalny, jako by艂 dla mnie..

Bannantine nie 偶yje.

Co?

Jak?

Uton膮艂!

Gospodyni m贸wi...

Wypadek?

My艣lisz, 偶e to prawdopodobne?

Hanson jest w Truro.

Nie wiem, czy macza艂 palce w 艣mierci Bannantine'a,

lecz jego tu obecno艣膰...

Nie polepszy mu to zdrowia.

Roztopniej dla niego, by mnie unika艂.

A ty - jego.

A w zasadzie wszelkich konfrontacji.

- Mam zapa艣膰 si臋 pod ziemi臋? - I to dos艂ownie.

Przebili艣my si臋 ju偶?

M贸wi艂em, 偶e trzeba u偶y膰 wi臋cej prochu.

Pu艂kownik musi by膰 cierpliwy.

- Jeste艣my tu bardzo ostro偶ni! - I robota trwa dwa razy d艂u偶ej.

Chod藕偶e, cz艂eku! Gdzie偶 nasza brawura?

Ned i te jego fajerwerki!

Chyba zaostrzy艂 apetyt pana Rossa na nie.

Ned uczy艂 si臋 tego w Ameryce. Wie, co robi.

Rosino!

Ojejku, biedny Tommy. Bi艂e艣 si臋 z kim艣?

Nie, panienko. Obawiam si臋, 偶e to szkorbut.

Dr Enys ostrzega艂, 偶e mo偶e nawr贸ci膰.

Ale nie wr贸ci, prawda?

Dzi臋kuj臋, panienko.

Patrzajcie, kapitanie! M贸j ch艂opak, Arthur, ma ju偶 12 wiosen

i got贸w jest do pracy pod ziemi膮.

- I dostanie j膮, gdy b臋dzie mia艂 14 lat. - Ale to za dwa lata.

Jak ma wy偶y膰 za dzieci臋c膮 stawk臋?

Wiesz dobrze, czemu nie pozwalam pracowa膰 dzieciom pod ziemi膮.

Zarabiaj膮 ma艂o w kr贸tkich terminach, ale d艂ugoterminowo - du偶o.

Bo po偶yj膮 d艂u偶ej.

Ale teraz trza nam 艣rodk贸w na 偶ycie, ch艂opak s艂aby z g艂odu!

A Demelza jest w艂a艣nie w Sawle i rozdaje zapasy.

Jemu nie trza ja艂mu偶ny, jeno m臋skiej roboty.

I je艣li nie wy mu j膮 dacie, to wiem, kto da.

P贸jd藕, ch艂opcze, popytamy za prac膮 u Warleggan贸w.

Twa matka czu艂aby si臋 dotkni臋ta widz膮c, jak zaniedbujesz nauk臋.

- Ale nie zaniedbuj臋. - Czy偶 nie mam racji, najdro偶sza?

Zdecydowanie nie chcemy tu 偶adnych nieuk贸w!

Najdro偶sza, zechcesz jecha膰 ze mn膮 do Truro? Mam sprawy w banku.

Chyba nie.

Cardy, odprowad藕 sir George'a, nie czuje si臋 dobrze.

Bzdura.

Najdro偶sza, powiedz mu.

Cardy, we藕 go pod rami臋.

To oburzaj膮ce! Puszczajcie mnie!

Elizabeth, ka偶 im mnie pu艣ci膰!

Ma by膰 zrobione na jutro. Panienka Poldark kaza艂a.

Masz szcz臋艣cie, 偶e siostra ma dobre serce.

Po tym, co艣 zrobi艂a...

Niewielu da艂oby ci drug膮 szans臋.

Mo偶e to ja da艂am jej drug膮 szans臋?

Niby jak?

My艣lisz, 偶e jak d艂ugo b臋d臋 s艂u偶y膰, czy艣ci膰 i s艂ucha膰 polece艅?

Tylko przeczekuj臋, a偶 przyjdzie dobre.

Dobre co?

Praca.

P艂aca.

Lepsza panienka.

I lepszy pan.

Nie przychod藕 po to, po艣l臋 bratem Samem.

Niechaj i b臋dzie brat Sam.

Zwierzchnik Kr贸lewskiego Szpitala Kornwalijskiego?

C贸偶, dr. Enys, zas艂ugujesz na to.

Ale wi臋cej, ni偶 pragn臋. Dziwnie si臋 to zbieg艂o.

Wkr贸tce po procesie Hadfielda.

Tak, ale czy ci si臋 to podoba, czy nie, jeste艣 s艂awny.

Powinienem to przyj膮膰?

A nie przyjmiesz?

I opu艣ci膰 moich pacjent贸w tutaj?

Horace uwa偶a, 偶e tutejsi pacjenci ci臋 nie doceniaj膮.

Horace wie, 偶e jedn膮 z zalet bycia zamo偶nym dziedzicem

jest mo偶liwo艣膰 leczenia pacjent贸w, nie licz膮c za to wiele.

Przemy艣l to cho膰.

Przemy艣l臋.

Siadaj, zostaw to.

Usi膮d藕.

Panie Hanson!

Podoba si臋 panu w Kornwalii?

Dwa piwa.

Jestem tu w interesach, wi臋c mam ma艂o czasu na przyjemno艣ci.

Na pewno nie da si臋 ich po艂膮czy膰?

Zale偶nie od tego, jak kto艣 za艂atwia sprawy i jaki ma cel.

Czy偶 celem ka偶dego interesu nie s膮 profity?

Siadaj.

Podoba艂a si臋 broszurka?

Odrobink臋 jednostronna.

Jak i raporty, kt贸re oskar偶a艂y osob臋 o zdrad臋?

Pewnie nie wiesz, kto za tym stoi?

Nie zajmuj膮 mnie cudze aferki.

Jeste艣 tego pewien?

Ned...

Oczekuj膮 nas gdzie艣 indziej.

Czego w "unikaj konfrontacji" nie zrozumia艂e艣?

Przepraszam.

Nie mog艂em si臋 oprze膰.

Poza tym zadaj sobie pytanie: co go sprowadza do Kornwalii?

A kt贸偶 to?

Charlie i Jacob, moi czeladnicy.

Dzie艅 dobry panom.

Sta膰 nas na nich?

Nie. Ale co dzie艅 przychodz膮 i b艂agaj膮, bym ich uczy艂,

a ja nie umiem odm贸wi膰.

- Lepiej tu ni偶 w kopalni. - Jakbym nie wiedzia艂!

Zszed艂em raz i nigdy nie 偶yczy艂bym takiego losu 偶adnemu z moich synk贸w.

Dzi臋kujemy.

Ma艂偶e艅skie szcz臋艣cie! Czy偶 oni nie s膮 najlepsz膮 rekomendacj膮?

Nie dla mnie!

Bez urazy, pani, lecz ja ceni臋 sw膮 wolno艣膰.

Przynajmniej tyle, ile mam.

By膰 mo偶e spotkasz kiedy艣 m臋偶a, kt贸ry zmieni twe zdanie.

Taki cz艂ek nie istnieje!

Pokazywa艂e艣 pannie Hanson tutejsze widoki?

Odwiedzili艣my Hendrawn臋...

- A 艣wi臋t膮 studni臋? - Tego nie mo偶emy przegapi膰.

- Nie jestem zwolenniczk膮 religii. - To nie religia.

- To wiara. - I magia.

Musz臋 ju偶 i艣膰.

Ojciec zaraz pewnie ka偶e mnie szuka膰.

Cecily, a mo偶e jeszcze jeden widok?

Sir George wci膮偶 odpoczywa?

Zostawili艣my go w spokoju, jak pan kaza艂.

Kuzynie.

Sk膮d to masz?

Och, George, co ty wyprawiasz?

Czemu to ma s艂u偶y膰?

Pos艂u偶y mnie, bym pozby艂 si臋 tego z艂odzieja!

Od艂贸偶 pistolet, George.

Uspok贸j si臋, George.

C贸偶 ci ukrad艂em?

- Nigdy nie by艂a twoja. - Nigdy.

George, to ja.

- Wsp贸艂czuj臋 ci... - To ja, tw贸j wuj.

- ...no i prosz臋. - Pos艂uchaj! - Nie chc臋 twego wsp贸艂czucia!

- Gi艅 w piekle! - Od艂贸偶 pistolet.

- Zawsze by艂e艣 okropnym strzelcem! - To ja.

Przyszed艂 pan Ralph Hanson.

Wuju...

Sir George nie wyjdzie z tego pokoju.

- Tak jest. - Wuju...

- Czy偶bym s艂ysza艂 wystrza艂? - Co?

Ach, tak, to nasz gajowy.

Prosz臋 wybaczy膰 nag艂膮 wizyt臋.

Jestem tu w interesach i zastanawia艂em si臋,

czy mo偶emy wznowi膰 negocjacje naszych wsp贸lnych interes贸w w Hondurasie?

C贸偶, to mo偶e by膰 trudne.

Sir George'a bowiem wezwano do Anglii P贸艂nocnej.

Kiedy wraca?

Nie okre艣lono.

Te sprawy wymagaj膮 czasu, jak dobrze pan wie.

Czas jest istotny, je艣li mamy zakupi膰 wi臋cej niewolnik贸w

i dokona膰 wycinki na nowych terenach.

M艂ody Valentine.

C贸偶 za niezdarne dziecko.

Ch艂opak si臋 rozbisurmani艂, musz臋 przywo艂a膰 go do porz膮dku.

Odprowadz臋 pana do drzwi.

Tu by艂a kiedy艣 droga, p贸ki pan Warleggan wszystkiego nie ogrodzi艂.

Nie mo偶na tam wej艣膰?

- Wszak to dom Poldark贸w. - Mo偶e kiedy艣 zn贸w nim b臋dzie.

Ale p贸ki co 偶aden Poldark nie mo偶e tam wchodzi膰.

Chod藕my.

Clowance!

Cz艂ek pyta: "Jak B贸g nas kocha, skoro pozwala na nieurodzaj?".

"Zamykanie kopal艅 i mr膮ce z g艂odu dziatki?".

"Czeg贸偶 wi臋cej 偶膮da od nas Pan?".

Cierpliwo艣ci.

Pob艂a偶liwo艣ci.

M臋stwa.

Rumu i roboty.

Jezus m贸wi nam: "Jak Mnie ukocha艂 Ojciec"...

Nie s膮 wdzi臋czni. Wszyscy wiedz膮, 偶e kapitan Poldark

zatrudnia wi臋cej, ni偶 mo偶e i p艂aci wi臋cej, ni偶 go na to sta膰.

Tak.

Ale czy to wystarcza?

Kiedy艣 mo偶e tak, ale teraz?

Nigdy nie by艂o takiego niedostatku.

Czy mo偶na zrobi膰 co艣 wi臋cej?

Powiedzia艂abym, 偶e tak, panienko.

P贸ki bogacze z rado艣ci膮 widz膮 sprzedaj膮ce swe cia艂a dziewczyny w Truro Quay.

- To ich jedyna szansa? - Tak my艣l臋, pani.

Nie wszystkie mia艂y艣my szcz臋艣cie, by sprzeda膰 swe cia艂o naszemu panu

za pier艣cionek na palcu!

Panienko.

Nie powinna tak do ciebie m贸wi膰.

Ma racj臋.

Wiedzia艂am, co robi臋, gdy sz艂am tamtego wieczora do pokoju Rossa.

On by艂 szlachcicem,

a ja wykorzysta艂am jego chwil臋 s艂abo艣ci.

Ja te偶.

Dwa tygodnie opiekowa艂am si臋 mym panem, gdy chorowa艂.

Gdy zaprosi艂 mnie do swego 艂o偶a, posz艂am z ch臋ci膮.

Nim zosta艂a艣 jego 偶on膮?

- Mamo, mog臋 ci poczyta膰? - Tak, je艣li chcesz.

Ja te偶, mamo! Mog臋?

Jestem najlepszy! Lepszy od Tommy'ego!

On nawet s艂owa nie przeczyta!

Dlaczeg贸偶, mamo?

Pewnie nikt go nie uczy艂.

Czemu?

Nie s膮dzili, 偶e to wa偶ne.

Gdzie艣 by艂a?

Zwiedza艂am.

Nie cieszy mnie, 偶e wa艂臋sasz si臋 po wsi.

Znaczy sklepy, tatku.

Truro jest tak staro艣wieckie.

Raduj si臋 tym, p贸ki mo偶esz.

Z chwil膮, gdy zako艅cz臋 swe sprawy tutaj,

wr贸cim do cywilizacji.

Co to za sprawa, tato?

Uznam, 偶e musisz to wiedzie膰, a si臋 dowiesz.

Podziwiam tw膮 cierpliwo艣膰.

Wobec kogo?

Twej niepokornej pokojowej.

Nie do艣膰, 偶e chcia艂a pu艣ci膰 z dymem dom...

Zarzeka si臋, 偶e nie.

A jednak nieugi臋cie nie zna swego miejsca.

A czy ja je zna艂am?

Gdym przyby艂a pierwszy raz?

Ona i ty to co innego.

I owszem, zna艂a艣.

Poza t膮 nock膮,

gdym do twej izby przysz艂a.

Gdyby艣 nie przysz艂a, sam bym ci臋 sprowadzi艂!

O Panie, ale by艂 ze mnie urwis!

Kt贸ry przypad艂 mi do gustu.

A gdyby ten urwis pozosta艂 urwisem,

nie nauczy艂 si臋 manier,

czytania, pisania...

Mog艂o nie by膰 艣lubu.

Bo zale偶a艂o mi, by艣 umia艂a naskroba膰 swe imi臋?

Mnie zale偶a艂o!

Teraz widz臋 to tak, 偶e niezbit膮 r贸偶nic膮

mi臋dzy gminem a szlacht膮 jest w艂a艣nie to,

o艣wiata.

Bez niej nikt si臋 nie wzniesie ponad sw贸j stan.

Mam my艣l.

Mamy niemal 50 dzieci, pracuj膮cych pod ziemi膮 w Wheal Grace.

Ale kapitan Poldark daje im wolne, ale p艂atne sobotnie popo艂udnie,

by uczy艂y si臋 czytania i pisania.

Dziatwie nie trza szko艂y, jeno jedzenia!

"Nie samym chlebem 偶yje cz艂owiek", rzek艂 Pan!

- Uczenie si臋 da艂o komu艣 dom albo przyodzia艂o? - Jeszcze nie.

- Ale na d艂u偶sz膮 met臋... - Potrzeby s膮 ju偶! Nie w innym stuleciu!

C贸rko!

Jak odbierasz kornwalijski klimat?

Zapewniam ci臋, jest lepszy ni偶 w Londynie.

Zostaw go.

Niewart twej atencji.

- Przyklaskuj臋 twej wyrozumia艂o艣ci. - A ja nie!

Takich afront贸w nie wolno tolerowa膰.

Mam si臋 z nim pojedynkowa膰?

Musia艂abym ca艂y kraj wyzwa膰 na pojedynek.

Taki zb贸r,

gdzie zawezwie si臋 艣mietank臋 z ca艂ego hrabstwa...

A cel jaki...?

Poszerzenie ich w膮skich horyzont贸w!

M贸wi艂em, gada艂 dziad do obrazu...

A jednak, wybaczcie,

jak mog膮 oceni膰, czego im brak,

nie rozumiej膮c, co trac膮?

Dlaczego艣cie si臋 nauczyli czyta膰?

Bym m贸g艂 g艂osi膰 Ewangeli臋.

呕eby si臋 nie wstydzi膰 w towarzystwie.

呕eby mnie nie odes艂ano do szko艂y.

Bym m贸g艂 pisa膰 listy do panny Morwenny Chynoweth.

Rozumiecie? Mieli艣cie powody, by si臋 uczy膰.

A oni nie maj膮 takich.

Albo ich nie zauwa偶aj膮.

M贸j brat Tommy jest spragniony.

B艂agamy o kubek mleka.

Oczywi艣cie.

Wejd藕cie.

Prosimy.

Pocz臋stujcie si臋 ciastem.

Dzi臋kuj臋.

Chcia艂by艣 obejrze膰 obrazki w ksi膮偶ce,

gdy b臋dziesz jad艂?

...przez ekspert贸w w swych dziedzinach.

Znakomity Karol Linneusz. Znany pa艅stwu?

Lady Whitworth go przyprowadzi艂a.

Najwyra藕niej 艂膮cz膮 ich interesy.

Podzieli艂 ludzki gatunek na 4 oddzielne rasy.

Na czele, oczywi艣cie, Europaeus Albus,

bia艂y blondyn o niebieskich oczach, nieugi臋ty, rozs膮dny, bystry.

Dystyngowany, tw贸rczy, czysty i szlachetny...

A w ogonie?

Africanus Niger,

ma艂y m贸zg w du偶ej czaszce...

Jak dobrze was widzie膰, moi drodzy.

...cwany i chytry...

Poznajcie innych go艣ci.

...niezdolny by zrozumie膰 czegokolwiek,

pr贸cz si艂y i prostych polece艅.

Przedstawiam naszych przyjaci贸艂, pu艂kownik Despard z ma艂偶onk膮.

Lady Whitworth. Doktor Penrose.

Czy dobrze s艂ysza艂am, sir?

Chytra, bezrozumna i potrzebuj臋 bata?

Wyra偶a艂 si臋 z perspektywy naukowej.

Droga Lady Whitworth, czu膰 si臋 lepsz膮 - to dodaje otuchy.

Czy偶 nie?

Zw艂aszcza gdy mamy nauk臋 po swej stronie.

Mog臋 tylko przeprosi膰.

Caroline zaprosi艂a miejscowych luminarzy,

lecz mog艂em sprawdzi膰...

Prosz臋 si臋 nie niepokoi膰.

Nasze 艣cie偶ki nie musz膮 si臋 krzy偶owa膰, z pewno艣ci膮 b臋dzie mnie gorliwie unika膰.

Czy偶 mo偶e by膰 gorzej?

Mo偶e odrobina brandy?

Morwenno, cieszy mnie twa obecno艣膰.

Panie! S膮 nieustraszeni jak ty!

Jestem nieustraszona?

Jak inaczej dzieciak g贸rnika sta艂by si臋 wielk膮 dam膮?

Jestem wielk膮 dam膮?

Dlatego Tess ci zazdro艣ci.

- Tess? Po co j膮 w to wci膮ga膰? - W istocie!

Je艣li o mnie chodzi, niech nie zbli偶a si臋 do niczego, co kocham.

Nie zauwa偶asz jej z艂o艣liwo艣ci.

Da艂am jej kredyt zaufania.

Oby艣 nie do偶y艂a rozczarowania.

Panie Warleggan. Czy sir George jest z panem?

Zawezwano go na p贸艂noc w interesach.

Oby by艂 uzbrojony! Podobnie偶 to barbarzy艅ski obszar.

Zna pan doktora Penrose'a? Zwierzchnika Kr贸lewskiego Szpitala?

S艂ysza艂em, 偶e nowy kandydat ju偶 czeka w kolejce.

Lecz jego ekscentryczne pogl膮dy 艣wiadcz膮 przeciw niemu.

- Pogl膮dy? - W temacie ob艂臋du.

Ten cz艂owiek popiera metody,

kt贸re wykraczaj膮 poza sprawdzone terapie.

Sprawdzone?

Mog臋 pom贸wi膰 z ja艣nie pani膮?

Przepraszam.

Czy mog臋 skonsultowa膰 pewn膮 prywatn膮 spraw臋?

Lady Whitworth, czy by艂aby pani tak mi艂a...

i zdradzi艂a, jak si臋 miewa John Conan?

Nie musz臋 ci si臋 t艂umaczy膰 ze stanu mego wnuka.

Przepraszam pani膮.

Je艣li czu艂a pani matczyn膮 mi艂o艣膰 lub strat臋...

c贸偶 to za szkoda powiedzie膰 jej to, czego pragnie?

John Conan to chorowite dziecko.

Ma dw贸ch guwerner贸w, trenera szermierki, instruktora jazdy konnej

oraz osobistego lekarza.

By艂 edukowany jak przysta艂o na Whitwortha-Godolphina,

i jestem przekonana, 偶e prze艣cignie

nawet osi膮gni臋cia swego wybitnego ojca.

Ja艣nie pani jest 艂askawa.

Czy mog臋...?

Czy wspomina o mnie?

Twe imi臋 nigdy nie wybrzmiewa.

Tak jest najlepiej,

by obie strony zapomnia艂y, 偶e inne istniej膮.

Mo偶e mi pan ufa膰, sir. B臋d臋 milcza艂 jak gr贸b.

Ciekawam, co teraz za艂atwia.

Szuka ci kawalera?

Pom贸偶my mu! Czym m贸j wybranek powinien si臋 charakteryzowa膰?

Nieprzyzwoitym bogactwem?

Ogromn膮 posiad艂o艣ci膮?

Nazwiskiem z tradycjami?

Do tego - kompletn膮 g艂upot膮!

Bez m贸zgu nie zauwa偶y, 偶e ja go mam!

Ale jak mog艂aby艣 go szanowa膰?

Nie mog艂abym!

Jak wi臋c m贸g艂by wymaga膰 mej wierno艣ci?

Jeste艣 przera偶aj膮ca!

Czy twa towarzyszka nie odbiera Kornwalii jako zimnej, po d偶unglach Hondurasu?

Mieszka w Anglii ju偶 od jakiego艣 czasu, sir.

S膮dz臋, 偶e ju偶 przywyk艂a do klimatu.

Powinna si臋 czu膰 jak w domu.

Mniemam, 偶e to tylko tymczasowy pobyt.

To nie jest m贸j dom, prosz臋 pana.

Ni mego m臋偶a. Nasz dom jest w Zatoce,

zamierzamy tam wr贸ci膰 tak szybko, jak tylko si臋 da.

A to dziwne.

Tu uchodzisz za prawie cywilizowan膮,

a tam musz膮 ci przypomina膰 o korzeniach.

Ma艂偶onek, zanim mnie uwolni艂...

kupi艂 mnie od cz艂eka o nazwisku O'Hara.

O'Hara...?

Pa艅ski zwierzchnik?

Moja matka prosi艂a go, by mnie sprzeda艂.

Nie chcia艂a, by艣 mnie zha艅bi艂!

Mia艂am 12 lat.

Czy偶 obowi膮zkiem niewolnika nie jest wykonywa膰 polecenia?

Powinna艣 by膰 wdzi臋czna, 偶e ci臋 dostrzeg艂em.

A ty za to, 偶e dowiaduj膮c si臋 o tym

w domu mych przyjaci贸艂, nie nadu偶yj臋 ich go艣cinno艣ci

przez wyrwanie ci wn臋trzno艣ci przy go艣ciach.

Ned? Ned...

Nasze motto, Ned? Pozw贸l mi.

Ju偶 wiesz, dlaczego w Zatoce znany jest jako Szalony Ned.

Znany przez kogo? Swych koleg贸w?

Pracownik贸w? Nie wydaje mi si臋.

Ni swego sekretarza, kt贸rego niestety ju偶 nie ma z nami.

Ale to oczywi艣cie wiedzia艂e艣.

Nie mam poj臋cia.

Dlaczego w to w膮tpi臋?

Dlaczego s膮dz臋, 偶e艣 macza艂 palce w jego 艣mierci?

Zapewniam ci臋, nic o tym nie wiem.

Je艣li nie...

to kto wie?

Stoisz pan na mej stopie.

Prosz臋 o wybaczenie. Ale偶 jestem nieostro偶ny.

Ross! Co ty wyrabiasz? Chod藕. Co w ciebie wst膮pi艂o?

Ten cz艂owiek zabi艂 Bannantine'a.

Przepu艣膰cie mnie! By艂 wypadek, wypadek w Wheal Plenty!

Ogromny g艂az osun膮艂 si臋 na 30 poziom, zablokowa艂 g艂贸wny szyb,

nawet 20 g贸rnik贸w zagin臋艂o, w tym dzieci.

W takim razie jakie s膮 drogi wyj艣cia?

呕adne.

M贸j Bo偶e!

Czy Warlegganowie spr贸buj膮 ratunku? Czy wie艣ci dotar艂y ju偶 do sir George'a?

Te oto uwolni膮 zatory melancholii.

Stawianie baniek wykurzy szkodliwe nastroje.

Krwawienie wyma偶e zatrut膮 materi臋 w krwiobiegu.

A ten wywar z opium obezw艂adni

zwierz臋ce instynkty, kt贸re opanowa艂y pacjenta.

Z Wheal Plenty.

Przysz艂y wsp贸艂czu膰, co?

M贸j Arthur utkn膮艂 na dole.

A wy przychodzicie, by usprawiedliwia膰 grzechy waszego rodzaju?

Jakiego rodzaju?

Wheal Plenty nie jest nasza.

A co to za r贸偶nica?

Kt贸ry w艂a艣ciciel przejmuje si臋 swemi niewolnikami? Moim Arthurem?

Skoro艣 pracowa艂 dla Rossa, to winiene艣 wiedzie膰,

偶e nigdy nie kaza艂by wam robi膰, czego sam by nie zrobi艂.

Trza da膰 wam nauczk臋!

Stracicie swe kopalnie, a z nimi swe frymu艣ne 偶ycie!

I c贸偶 to zmieni? Nie przyniesie kolejnego cierpienia?

Nie m贸w o cierpieniu, p贸ki nie stracisz syna!

Arthur...

Bessie, czemu nigdy nie chodzimy nad morze?

- To by艂oby wszystko. - Kapitan Poldark, sir...

Co zamierzasz zrobi膰 z Wheal Plenty?

Sztygar Carter oszacowa艂 straty i niestety,

jakiekolwiek pr贸by oczyszczenia szybu potrwaj膮 przynajmniej 3 tygodnie.

Za d艂ugo, by ktokolwiek prze偶y艂.

A i koszt b臋dzie niebotyczny.

Pod nieobecno艣膰 sir George'a podj膮艂em decyzj臋,

by zamkn膮膰 kopalni臋.

- Ca艂kowicie? - Tak.

A za co maj膮 偶y膰 ci, kt贸rzy prze偶yli?

Ci, dzi臋ki Bogu, mog膮 szuka膰 zatrudnienia gdzie indziej.

To g艂贸wny szyb.

Tu, jak mniemam, spadli nieszcz臋艣nicy.

Ten pok艂ad wyczerpa艂 si臋 na po艂udniu...

Dok膮d prowadzi艂 wcze艣niej?

Ko艅czy艂 si臋 mniej wi臋cej tu, przy jaskiniach Tregunna Cove.

Mo偶na przebi膰 si臋 do 艣rodka?

Przebi膰 si臋 do 30 poziomu... st膮d?

Wymaga艂oby precyzji.

Nie mamy pewno艣ci, jak daleko byliby艣my od g艂贸wnego szybu.

Mam pomys艂.

I cho膰 m贸wi臋 to z b贸lem, to sama my艣l jest szalona.

No i do diab艂a z tym.

Kto jest ze mn膮?

Masz wyobra偶enie, jakie to ryzyko?

To nawet nie nasza kopalnia.

Zatem ta pr贸ba musi by膰 sekretem.

Nie mo偶emy ingerowa膰, je艣li Warlegganowie si臋 dowiedz膮,

pozw膮 nas za wtargni臋cie.

Mam patrze膰 Morwennie i Caroline w twarz i udawa膰, 偶e jeste艣cie na rybach?

- 艢wietny pomys艂. - Ross, b艂agam ci臋.

Kochana, gdyby to Jeremy by艂 uwi臋ziony na dole,

nie b艂aga艂aby艣, bym go sprowadzi艂 do domu?

Tak, b艂aga艂abym.

Obiecaj, 偶e nie pozwolisz Drake'owi i Samowi na ryzyko.

Zamierzam pozostawi膰 ca艂e ryzyko Nedowi.

U cz艂eka pokroju sir George'a

konwencjonalne zabiegi nie przynosz膮 efektu.

Potrzebne jest bardziej zdecydowane podej艣cie.

- Kto zna te jaskinie? - Ja.

T臋dy jest najbli偶sze doj艣cie do tunelu.

Idziemy za nimi?

To bezcelowe.

Zostawmy to pu艂kownikowi.

Macie ochot臋 zobaczy膰 ksi膮偶ki?

I mo偶e na kawa艂ek ciasta?

Lont podpalony.

Kry膰 si臋!

Dobra, ch艂opaki. Szkoda czasu, za mn膮.

Gdzie m贸j Tommy? Chc臋 go w domu.

Chce si臋 uczy膰 czyta膰.

Straci艂em ju偶 syna przez w艂a艣cicieli kopal艅.

Nie strac臋 kolejnego przez pr贸偶ny nonsens.

Jacka, p贸ki dzieci nie naucz膮 si臋 liter,

nie maj膮 wyboru, musz膮 ryzykowa膰 偶ycie w kopalni.

- Tego pragniesz dla swego dziecka? - Nie m贸w, co dla niego najlepsze!

Co艣 si臋 dzieje w Wheal Plenty!

Chod藕cie!

Czekaj.

Musimy wpierw przej艣膰 przez to.

M贸j ch艂opak.

Pom贸偶cie mu.

Przykro mi to rzec,

ale nie dojdziemy do nich, nim runie sklepienie.

Nie tra膰my czasu na paplanie.

Z drogi!

Ned!

- Zwa偶 na ryzyko. - Usu艅 si臋.

Zastan贸w si臋 przez chwil臋.

Nie!

Kiedy nast臋pnym razem b臋d臋 umiera艂 na polu bitwy, id藕 dalej.

- Sprowad藕 pomoc. - Da艂bym rad臋,

ale musia艂em znale藕膰 spos贸b, by艣 si臋 tu dosta艂.

Pospieszcie si臋. Kt贸ry艣 偶yje?

Tak.

Musimy co艣 znale藕膰, by zrobi膰 most.

Chc臋 rozmawia膰 z tat膮.

"呕膮da膰 od w艂a艣cicieli kopal艅, by ruszyli na ratunek".

Co za ludzie!

Przekl臋ty ratunek.

- 呕yj膮? - Niekt贸rzy.

To cud, 偶e kto艣 przetrwa艂.

Arthur?

To Jimmy Rogers.

Billy Nanfan.

Podpory musz膮 by膰 stabilne.

Mamy ci臋, ch艂opcze.

Do ty艂u z tym.

Daj go tu. Po艂贸偶 go.

- To Robby Kernow. - Przynie艣 wod臋.

Jeste艣 bezpieczny.

Z drogi.

Gdzie ci臋 boli?

Martwy czy 偶ywy?

Chyba 偶ywy.

Czy to m贸j Arthur?

Nie 偶yje?

Powiedz, nie 偶yje?!

Oddycha.

Co si臋 sta艂o?

Mogli艣my by膰 w Wheal Plenty.

Sformowali艣my zesp贸艂 ratunkowy, by sprawdzi膰, czy co艣 si臋 da zrobi膰.

I da艂o si臋?

Wyprowadzono 14 偶ywych.

I nie rzek艂e艣 mi, 偶e idziesz.

Pozwoli艂aby艣 mi?

Wygl膮da艂a艣 ostatnio na dw贸r?

To nieludzkie.

Jak i pacjent.

Szaleniec postrada艂 ca艂y rozum, co jest istot膮 jego cz艂owiecze艅stwa.

Nad jego oswobodzon膮 zwierz臋co艣ci膮 mo偶na zapanowa膰 tylko dyscyplin膮

i udr臋k膮.

M贸g艂bym spa膰 przez tydzie艅.

Gdzie tw贸j charakter, cz艂owieku?

Kitty? Demelza?

Straw臋 i rum!

Czemu nie?

Sp贸jrzcie na ten buzuj膮cy ogie艅.

Wybacz, je艣li nie podzielam og贸lnej euforii.

- Nie lubisz Neda? - Wr臋cz przeciwnie.

Podziwiam go.

Zgadzam si臋 ze wszystkim, co reprezentuje.

Ale to by艂 akt czystego szale艅stwa.

Dzi臋ki Rossowi to sko艅czy艂o si臋 dobrze,

ale mog艂o si臋 sko艅czy膰 kompletn膮 katastrof膮.

Powiesz to Rossowi?

Nie jest gotowy tego wys艂ucha膰.

W Ameryce Ned by艂 bohaterem,

albo tak s膮dzi艂em.

Ale zacz膮艂em dostrzega膰 jego lekkomy艣lno艣膰 blisk膮 szale艅stwu.

Pomog艂abym, gdybym wiedzia艂a.

Ciesz臋 si臋, 偶e nie wiedzia艂a艣. Ludzie stracili 偶ycie.

My艣lisz, 偶e nie widzia艂am 艣mierci?

Moja matka piel臋gnowa艂a umieraj膮cych niewolnik贸w.

O czym nie wiedzia艂 m贸j ojciec.

Wspania艂a kobieta.

By艂a ni膮.

Jak i jej c贸rka.

- Co to dziecko porabia tu samo? - To m贸j brat.

Valentine.

Geoffrey Charles.

Przyszed艂em pogratulowa膰.

14 ocalonych w Wheal Plenty.

Mistrzostwo.

A sentymentalna Cecily b臋dzie mi艂a dla sir George'a,

je艣li uwierzy, 偶e to jego pomys艂.

Oczywi艣cie, 偶e by艂.

Mam nadziej臋, 偶e nie masz nic przeciwko.

Znale藕li艣my go w wiosce, bez opieki.

- Valentine. - Morwenna.

Chyba ci nudno, 偶e jeste艣 tu sam.

Bardzo nudno.

C贸偶...

Jeremy, Clowance, chod藕cie.

Mo偶esz si臋 pobawi膰 z tymi przyjaci贸艂mi.

Mi艂o was pozna膰.

Wzajemnie.

Brawo.

Skoro panna Hanson jest z tob膮 w Truro...

W chwili, kiedy powr贸ci George,

posuniemy sprawy do przodu z wielk膮 pr臋dko艣ci膮.

Czemu 偶e艣 to zrobi艂?

My艣la艂em, 偶e spadniesz.

To ma jakie艣 znaczenie?

Pozwolisz, bym ci towarzyszy艂 w drodze powrotnej do Trenwith?

Wybaczysz mi na chwil臋?

Lucy, odejd藕.

Mog臋 zapyta膰, jak sir George dozna艂 tych ran?

To nie rany.

To rezultat zalecanych interwencji w zwi膮zku z jego stanem.

Czyli?

Zwiesz si臋 ekspertem od chor贸b psychicznych?

Sir George jest w obj臋ciach zwierz臋cych duch贸w.

Jakich jeszcze interwencji zazna艂?

Bratanek by艂 zamra偶any, przypalany, oparzany, topiony

- i kr臋powany. - Godzisz si臋 na to?

Mym zmartwieniem by艂o, by szybko wydobrza艂.

Aby utrzyma膰 jego chorob臋 w tajemnicy.

Sir George cierpi na ostry rozstr贸j z powodu straty umi艂owanej 偶ony.

Wymaga 偶yczliwo艣ci i cierpliwo艣ci.

Jedyny szaleniec w tym pokoju jest tam.

Dla dobra twego bratanka zaniechaj tej brutalno艣ci.

Jego metody wywo艂uj膮 szale艅stwo, nie lecz膮.

Chod藕cie, czas do 艂贸偶ka.

Ross, to dziecko musi i艣膰 do domu.

Zaprowadz臋 go.

Dotrzymam ci towarzystwa. W ko艅cu Trenwith to m贸j dom.

- A je艣li George si臋 sprzeciwi... - Te偶 p贸jd臋.

Chc臋 zobaczy膰 tw膮 ogromn膮 posiad艂o艣膰.

Nie chc臋 ci臋 zatrzymywa膰.

Prawie jakby艣 pr贸bowa艂 si臋 mnie pozby膰.

Sam pomys艂...

Zobacz, kto mnie odprowadzi艂 do domu.

Do domu? Sk膮d? Gdzie by艂e艣?

Znaleziono go, gdy b艂膮ka艂 si臋 sam po Sawle.

Nikt nie zda艂 sobie sprawy, 偶e go nie ma?

Polubi艂aby mnie?

Chyba by ci臋 uzna艂a za...

Niesforn膮? Niepodobn膮 do lady?

Odrobin臋.

Ale mnie kocha艂a.

I usi艂owa艂aby umi艂owa膰 ka偶dego, kogo bym...

podziwia艂.

Mia艂 dobre mniemanie.

George nie dba o dobro swego syna?

Sir George wyjecha艂, jest w p贸艂nocnej Anglii.

Nieprawda.

Jest na g贸rze. Widzia艂em go.

Dobry wiecz贸r.

Tato.

- Nie spodziewa艂am si臋... - Nie.

Dostrzegam to.

Musz臋 panu pogratulowa膰 艣mia艂ego ratunku w Wheal Plenty.

Sir George na pi艣mie

zaoferowa艂, by pan skorzysta艂 z domu w mie艣cie podczas swego pobytu.

To bardzo szczodre z jego strony.

Ale z Cecily udamy si臋 do Bristolu, gdzie mam interes.

Musimy?

Skoro sir George jest taki 艂askawy,

mo偶e zechce ufundowa膰 swemu pasierbowi

pierwszy rok w akademii wojskowej?

Skoro go na to sta膰.

Na kogo nale偶y wystawi膰 weksel?

Czy Ross wspomina艂 ci o bitwie pod James Creek?

Sk膮d ma sw膮 blizn臋?

Nigdy o tym nie wspomina.

Ale Ned tak.

O potyczkach, kt贸re stoczyli, o zasadzkach, kt贸re przygotowali,

jak podpuszczali jeden drugiego,

i jak nabrali przekonania, 偶e s膮 niezwyci臋偶eni.

Dziwisz si臋, czemu tyle czasu min臋艂o, nim do was przysz艂am?

My艣lisz, 偶e nie szuka艂am mniej porywczego cz艂eka,

by pom贸g艂 uwolni膰 mego m臋偶a?

Ale nikt nie wyst膮pi艂,

wi臋c z wdzi臋czno艣ci膮 przyj臋艂am jego ofert臋.

Wiem wi臋c, czego si臋 l臋kasz.

Osobno mog膮 by膰 okie艂znani

ale razem i w sprzyjaj膮cych okoliczno艣ciach...

艢ci膮gn膮 sobie na g艂ow臋 ca艂y 艣wiat.

Traktuj to jako po偶yczk臋.

Przeka偶 nasz膮 wdzi臋czno艣膰 sir George'owi.

Geoffrey Charles!

- Odwiedzisz nas jeszcze, bracie? - Z przyjemno艣ci膮.

- Mog臋 ci臋 zn贸w odwiedzi膰? - Je艣li masz ochot臋.

Czy to przeze mnie Bannantine nie 偶yje?

- Gdybym nie rozdawa艂a broszur... - Najdro偶sza...

呕adne z nas nie wiedzia艂o, z kim mamy do czynienia.

Ale Wickham...

Gdy rozkaza艂 ci donosi膰 na Neda, co mia艂 na my艣li?

Jawn膮 zdrad臋?

Czy przypadkowe czyny, zdradzaj膮ce niebaczn膮 lub niepos艂uszn膮 natur臋?

Jak to, co dzi艣 w kopalni? Albo w Killewarren?

To samo w sobie nie mo偶e by膰 rozumiane jako buntownicze.

Lecz ka偶e mi zastanawia膰 si臋, jak zmienny i porywczy jest Ned.

Gdy ty jeste艣 wcieleniem pow艣ci膮gliwo艣ci.

Ale Wickham nie musi wiedzie膰.

Je艣li mu nie powiesz.

S艂owa nie rzekn臋.

Ale kto艣 inny mo偶e.

Odwied藕 nas: facebook.com/ProHaven

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.