All language subtitles for krwawy_tyran_henryk_viii_cz.1_(Polish)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

25.0fps

Richmond, Anglia, rok 1509

Ju偶 czas.

- Artur? - Nie, ojcze, Artur nie 偶yje.

To ja, Henryk.

Ach, Henryk...

Wdowa po twym bracie, Katarzyna... musisz j膮 po艣lubi膰.

- Anglii jest potrzebna Hiszpania. - Tak, ojcze.

Wielu uzurpator贸w do tronu czai si臋 w mroku.

- Jestem got贸w. - Jeste艣?

Powiedz zatem, jakie s膮 najwa偶niejsze zadania kr贸la.

Toczy膰 zwyci臋skie wojny. Obudzi膰 ducha Algincourt贸w.

Poszerzy膰 terytoria we Francji, utrzyma膰 Szkot贸w w zatoce.

- Nape艂ni膰 skarbiec. - I co jeszcze?

W艂adca naprawd臋 wielki musi przede wszystkim spe艂ni膰 jedno zadanie:

Zapewni膰 ci膮g艂o艣膰 rodu.

Mie膰 syna.

Kr贸l umar艂.

Niech 偶yje kr贸l.

KRWAWY TYRAN - HENRYK VIII cz臋艣膰 pierwsza

Zgodnie z 偶yczeniem ojca

Henryk po艣lubi艂 hiszpa艅sk膮 ksi臋偶niczk臋, Katarzyn臋 Arago艅sk膮.

Po 15 latach panowania

jest najpopularniejszym kr贸lem w historii Anglii.

Nadal jednak nie ma spadkobiercy.

Por贸d jeszcze trwa. Por贸d trwa!

Pchaj, pchaj!

To ch艂opiec. Zdrowy ch艂opiec.

Bo偶e, strze偶 kr贸la.

Kr贸l Francji chcia艂 postawi膰 jedn膮 z najbogatszych prowincji

w grze w warcaby!

Nie mia艂em serca powiedzie膰 mu, 偶e ca艂e dzieci艅stwo

przegra艂em w warcaby i spu艣ci艂bym mu wielkie lanie,

wi臋c pozwoli艂em mu zatrzyma膰 te zasrane p贸lka.

Za par臋 lat wy艣l臋 Norfolka, 偶eby je odbi艂 z powrotem.

Pogratuluj mi, Wolsey, mam syna.

Wasza Wysoko艣膰...

Zdrowy ch艂opak, nazwa艂em go Henryk Fitzroy.

Jego matce, tej Blount贸wnie, damy ziemi臋 i pieni膮dze.

Ch艂opiec ma by膰 w艂a艣ciwie kszta艂cony,

Seymourowie maj膮 mu tu zapewni膰 ksi膮偶臋cy dom.

Nadam mu tytu艂y ksi臋cia Richmond i Somerset.

Ty, Tomaszu, b臋dziesz jego ojcem chrzestnym.

Je艣li nie masz opor贸w,

ale przecie偶 sam jeste艣 b臋kartem i p艂odzisz b臋karty.

B臋d臋 zaszczycony,

Wida膰 z tego, 偶e jednak mog臋 mie膰 syn贸w.

Ja zrobi艂em swoje, teraz twoja kolej.

Na co?

Zalegalizuj go i zapewnij nast臋pstwo tronu.

Nie, b艂agam. Lud go nie zaakceptuje.

Zrobi膮, co ka偶e im kr贸l.

To by艂aby polityczna katastrofa,

Hiszpania uzna艂aby to za wypowiedzenie wojny,

a twoja c贸rka Maria za do偶ywotniego wroga.

- Kraj by si臋 podzieli艂... - To co proponujesz?

- Prosz臋 nadal pr贸bowa膰 z kr贸low膮. - Pr贸bujemy od 15 lat.

Na pewno wkr贸tce wam si臋 poszcz臋艣ci.

Panie Cromwell,

ustalcie, czy kr贸lowa ma jeszcze krwawienia miesi臋czne.

Spytam jej medyk贸w.

Kr贸lowi potrzebny jest nast臋pca, by powstrzyma膰 spiskuj膮cych wrog贸w.

Panowie, smutne to czasy, gdy rz膮dzi kr贸l bez prawa by by膰 kr贸lem,

a kardyna艂em jest syn rze藕nika,

kt贸ry wci膮ga nas w sojusze z Francj膮 z Hiszpani膮.

Czas pos艂a膰 ich do piachu.

A na tronie Anglii posadzi膰 prawowitego kr贸la, Plantageneta.

- Kto jest ze mn膮? - Ja.

Wracajcie zatem na swe w艂o艣ci, przygotowa膰 oddzia艂y.

Zbi贸rka pod Londynem, za trzy dni.

Buckingham, Derby i Wiltshire... Kto jeszcze?

Lord Montague. I lord Abegevanny.

Mocna grupa. Mo偶esz odej艣膰.

Katarzyno, chod藕 do 艂贸偶ka.

Modl臋 si臋 do Kasyldy z Toledo, patronki p艂odno艣ci, o wstawiennictwo.

Za tydzie艅 zaczynam pielgrzymk臋 do Walsingham.

Chod藕 tu. B膮d藕 dla swego m臋偶a kobiet膮.

Co to?

- W艂osienica, panie. - Po co?

By B贸g okaza艂 mi 艂ask臋 i wys艂ucha艂 mych mod艂贸w.

Masz tak膮 szorstk膮 sk贸r臋,

otar艂a艣 j膮 do krwi.

To niewa偶ne. Cierpienie si臋 op艂aci.

A teraz pozw贸l, bym da艂a ci syna, m臋偶u.

Katarzyno...

- Chc臋 tylko by膰 dobr膮 偶on膮. - Jeste艣.

Chc臋 da膰 ci szcz臋艣cie.

Dajesz.

Czy nie byli艣my szcz臋艣liwi przez te 15 lat?

Tak.

Ale dlaczego B贸g tak mnie ka偶e?! Dlaczego?

Nie wiem, Kasiu. Nie wiem.

Zamek Hever, siedziba rodu Boleyn

Gratulacje, c贸rka przynosi ci dum臋.

Wypij臋 za to, jak za艂o偶膮 obr膮czki.

Podobno jego ojciec, hrabia Northumberland, jest temu przeciwny.

O niego si臋 nie martw.

Mam pos艂uch u kr贸la, zapewnia艂 mnie, 偶e da b艂ogos艂awie艅stwo.

Jeden z najznamienitszych szlachcic贸w

usidlony przez skromn膮 c贸rk臋 rycerza z Kent.

- Czy偶by艣 by艂 zaskoczony, bracie? - Owszem.

Przyznaj臋, 偶e nie mia艂a艣 wiele szans.

Perry 偶eni si臋 ze mn膮, bo mnie kocha

i dlatego, 偶e wiem, jak zadowoli膰 m臋偶czyzn臋.

A ty go kochasz?

O mi艂o艣ci kr膮偶y wiele niebezpiecznych k艂amstw.

Ja chc臋 od Perry'ego poczucia bezpiecze艅stwa.

Patrz膮c na nasz膮 siostr臋 Mari臋, kt贸ra pope艂ni艂a b艂膮d mi艂o艣ci do kr贸la,

tym bardziej je ceni臋.

- Gdzie oni s膮? - Na pewno zaraz tu b臋d膮.

- To sztandar Derbych, ju偶 jad膮. - Doskonale.

- A stamt膮d nadje偶d偶a Wiltshire. - Witajcie wszyscy!

Dobry Bo偶e...

Ojciec mia艂 racj臋 ostrzegaj膮c mnie przed tob膮.

Mia艂 nieczyste sumienie. To nasz r贸d ma legalne prawo do tronu.

Ojciec ocali艂 kraj,

kt贸rzy twoi zdegenerowani przodkowie zostawili w ruinie.

Uzna艂em twoj膮 przynale偶no艣膰 do rodu Plantagenet贸w,

da艂em w rekompensacie ziemie i tytu艂y.

Najwyra藕niej nie wystarczy艂o ci to.

Prosz臋.

We藕 go.

We藕.

Ale najpierw b臋dziesz musia艂 mnie zabi膰.

Zabra膰 go do Tower.

Dobry kardyna艂 dobrze spe艂nia swe zadanie.

Kardyna艂 zbyt lubi te zadania, by nazywa膰 go "dobrym".

Nie podoba mi si臋 on i jego wp艂yw na ciebie.

Jest lojalnym poddanym, kt贸ry czyni sw膮 powinno艣膰.

W przeciwie艅stwie do innych.

Je艣li m贸wicie o mnie, panie, zwa偶cie, 偶e nosi艂am sz贸stk臋 waszych dzieci.

Z kt贸rych pi臋膰 urodzi艂o si臋 martwych,

a sz贸ste jako c贸rka jest mi niepotrzebne!

- Nie moja to wina. - Czyja zatem?!

Ja mog臋 p艂odzi膰 syn贸w!

Wszyscy wiedz膮, 偶e siejesz b臋karty po ca艂ym kraju.

A czemu? Zadaj sobie to pytanie.

Kraj potrzebuje stabilizacji, m臋skiego nast臋pcy.

Bez niego tron si臋 zachwieje.

Naprawd臋 musz臋 to robi膰?

To nie trwa d艂ugo, a wzbudza wierno艣膰.

Same kwestie polityczne?

Ma艂偶e艅stwo ponad wszystko, Wasza Wysoko艣膰.

Masz racj臋.

Sir Edward Seymour i pani Katarzyna Fillol.

Mam nadziej臋, 偶e dobrze opiekujesz si臋 moim synem?

Doskonale si臋 rozwija.

艢wietnie. C贸偶 to za r贸偶臋 przywiod艂e艣 ze sob膮?

- Pani Katarzyn臋 Fillol. - C贸rka sir Johna. To prawy cz艂owiek.

Macie moje b艂ogos艂awie艅stwo.

Nie daj Edwardowi zim膮 zmarzn膮膰, Katarzyno.

Nie dam, panie.

Lord Henryk Percy i pani Anna Boleyn.

Boleyn? Siostra Marii?

Niedawno wr贸ci艂a z Francji.

Podejd藕 i poka偶 mi twarz, kobieto. Czy te偶 ukrywasz j膮 nie bez powodu?

Zatem wr贸ci艂a艣 z Francji, Anna?

Tak, Wasza Wysoko艣膰.

- Znasz francuski, Percy? - Ani s艂owa.

Oczywi艣cie, jeste艣 w ko艅cu owczarzem z Northumberland.

- Bywa艂a艣 tam na dworze? - Tak, Wasza Wysoko艣膰,

Ciekaw jestem, jak wypada w por贸wnaniu z naszym.

To bezprzedmiotowe por贸wnanie.

Francja nale偶y do Anglii,

zatem wszystkie zbytki tamtejszego dworu nale偶膮 do ciebie.

A kr贸l Francji? Damy dworu s膮 ciekawe jego reputacji.

Jako m臋偶czyzny.

Reputacja to cz臋sto wytw贸r fantazji.

Francuskie damy by艂y oszcz臋dne w pochwa艂ach.

Masz zatem zamiar po艣lubi膰 Percy'ego?

- Za twoim pozwoleniem. - Z Northumberland daleko do dworu.

- B臋dziemy cz臋sto przyje偶d偶a膰. - Oczywi艣cie. Na pewno b臋dziecie.

Wolsey.

Innym na audiencji odbiera mow臋, ale ty!

Widzia艂a艣, jak ci si臋 przygl膮da艂, ch艂on膮艂 ka偶de s艂owo?

Ka偶dy komplement.

Henryk Tudor jest pr贸偶ny, a tych 艂atwo podporz膮dkowa膰 sobie pochlebstwem.

W przeciwie艅stwie do mego m臋偶a.

Lordzie Percy, panno Anno...

- Co?! - Jeste艣 oczywi艣cie rozczarowany,

ale dzieli was nieprzekraczalna przepa艣膰 pozycji.

Hrabia i c贸rka rycerza? To pogwa艂cenie protoko艂u arystokracji.

A co ty wiesz o arystokracji, jeste艣 synem rze藕nika!

- Po偶a艂ujesz tego. - Zamilcz, nim powiesz zbyt wiele.

Zostaw nas na chwil臋, zaraz przyjd臋.

Kardynale, b艂agam, zostawcie nas w spokoju.

Kr贸l szuka rozrywki, na pewno znajdzie j膮 gdzie indziej.

Wasze ma艂偶e艅stwo jest niew艂a艣ciwe.

Uwi贸d艂 ju偶 moj膮 siostr臋, nie mo偶e mnie oszcz臋dzi膰?!

To wszystko, panno Boleyn.

Prosz臋, wy mo偶ecie go od tego odwie艣膰, s艂ucha was.

- Traktuje was jak ojca. - To wszystko, panno Boleyn.

Zdrajca!

Przychodz臋 tu umrze膰 bez s艂owa skargi.

Niech B贸g chroni i b艂ogos艂awi naszego szlachetnego i sprawiedliwego kr贸la.

Powinien by艂 go spali膰.

艢wiat nie zna艂 艂agodniejszego monarchy.

M贸j Bo偶e, kr贸l nadje偶d偶a!

Kr贸l tu jedzie!

Przebierz si臋 pr臋dko, dziewczyno, kr贸l zaraz nadjedzie.

Nie zejd臋 do tego potwora. Wstyd藕 si臋, 偶e go tu przyjmujesz.

Co takiego?

Bez powodu zniszczy艂 moje ma艂偶e艅stwo, nie chc臋 go widzie膰.

Zejdziesz tu i to natychmiast. Anno, kaza艂em ci zej艣膰!

Prosz臋 wybaczy膰 to wtargni臋cie, lady El偶bieto.

To zaszczyt, Wasza Wysoko艣膰.

Wasza Wysoko艣膰...

Ach, to Maria...

Na lito艣膰 bosk膮, niech kto艣 jej poda krzes艂o.

Jerzy, do艂膮czysz do nas na polowaniu.

- Je艣li taka jest wola kr贸la... - W艂a艣nie taka. 艢wietnie.

Chc臋 te偶 zobaczy膰 Ann臋, gdzie jest?

- Na g贸rze. - Po艣lij po ni膮.

- Oczywi艣cie. - Niestety, nie czuje si臋 dobrze.

Doprawdy? Zatem p贸jd臋 偶yczy膰 jej ozdrowienia.

Anno!

Wasza wysoko艣膰.

Martwi mnie twoja niemoc.

- To tylko gor膮czka. - Zbiegiem okoliczno艣ci i mnie trapi.

Cho膰 m膮dry medyk zgad艂by, co j膮 wywo艂uje.

Niecierpliwo艣膰, by ujrze膰 ci臋 znowu.

Wasza Wysoko艣膰 zapewne si臋 pomyli艂,

przyjecha艂 przecie偶 do mojej siostry Marii.

- Wr臋cz przeciwnie, do ciebie. - Wszak ona nosi wasze dziecko.

Niew膮tpliwie nosi dziecko, ale w膮tpi臋, 偶e moje.

Uwa偶aj na s艂owa, mog臋 je wzi膮膰 za obraz臋.

Sugerujecie, 偶e siostra nie zna ojca swego dziecka, czy to nie obraza?

Na szcz臋艣cie nied艂ugo wychodzi za m膮偶.

Za prowincjonalnego rachmistrza, tak Wolsey reperuje jej reputacj臋.

Kardyna艂 ma du偶o pracy z nasz膮 rodzin膮, aran偶uje ma艂偶e艅stwa, rozbija je...

Twoje ma艂偶e艅stwo uniemo偶liwi艂, bo tak nale偶a艂o.

Wasz zwi膮zek by艂 nie przyj臋cia. Dla mnie.

A czy dla mojej siostry jest do przyj臋cia, 偶e wpadacie tu,

robicie co chcecie i znikacie ignoruj膮c konsekwencje?

Ro艣nie ci gor膮czka, zapominasz, z kim rozmawiasz.

Wiem to dok艂adnie. Z cz艂owiekiem, kt贸ry zniszczy艂 ten dom.

Wyznaj, 偶e nie zapobieg艂e艣 temu ma艂偶e艅stwu,

bo s膮dzisz, 偶e zrobisz mi to, co mojej siostrze.

Mog臋 zrobi膰, co zechc臋.

Jestem kr贸lem z boskiej woli, moja wola jest wol膮 Boga.

Zatem spe艂nij j膮 i odejd藕.

A ja b臋d臋 mog艂a wr贸ci膰 do Percy'ego.

Dzi艣 udasz si臋 na dw贸r, a jutro stawisz w komnatach kr贸lowej.

B臋d臋 ci臋 wygl膮da艂.

Kto to?

Jaki艣 Szkot, panie. Zawodowiec, dot膮d niepokonany.

Doprawdy?

Cieszy mnie pani widok, ufam, 偶e pani komnaty s膮 wygodne?

Na ile wygodne mo偶e by膰 wi臋zienie.

Ale偶 doprawdy. Trudno nazwa膰 je wi臋zieniem.

Jak nazwa膰 miejsce, gdzie trzymaj膮 nas wbrew woli?

Uzna艂em, 偶e mia艂a艣 racj臋 m贸wi膮c o siostrze,

powinienem co艣 dla niej zrobi膰.

Nadam jej ziemi臋 i u艂o偶臋 korzystny maria偶.

Tw贸j ojciec zostanie hrabi膮 Essex, a tw贸j brat lordem Rochford.

A kiedy oddacie mi m臋偶a?

- Tego nie mog臋 zrobi膰. - Jeste艣 kr贸lem, mo偶esz wszystko.

On nale偶y ju偶 do innej.

Jego rodzice zbyt spieszyli si臋 z o偶enkiem, by m贸g艂 zaprotestowa膰.

Przykro mi.

Sir Francisie Bryan! Popatrzmy, co poka偶e ten wasz szkocki rycerz.

Patrzcie.

Przynie艣cie mi zbroj臋. Zbroj臋!

Jego Kr贸lewska wysoko艣膰, Henryk Tudor, kr贸l Anglii!

Jeszcze raz.

Zaraza! To zaraza!

Ch艂opak jest zara偶ony!

To pojedynczy przypadek, na dworze nikt nie choruje.

- Ale wiatr przywiewa zaraz臋. - Nie mog臋 zosta膰 w Richmond?

- Za blisko. - Albo w Windsorze?

Tak偶e zbyt blisko.

Nie mog臋 teraz wyjecha膰 z Londynu, to konieczne, 偶ebym tu zosta艂.

Jeste艣, panie, kr贸lem Anglii, a chwilowo nie masz nast臋pcy.

Dobrze wi臋c.

Pojecha艂, dzi臋ki Bogu. Mo偶e b臋d臋 mia艂a troch臋 spokoju.

Innych mo偶esz zwodzi膰, mnie nie.

- S艂ucham? - Obdarzy艂a艣 kr贸la uczuciem.

Wuju...

A on ciebie. My艣lisz, 偶e dlaczego wyjecha艂?

呕eby unikn膮膰 zarazy.

Najbli偶szy przypadek zdarzy艂 si臋 40 mil st膮d.

- A ten ch艂opak na turnieju? - Mia艂 tylko gor膮czk臋.

To robota Wolseya.

Widzi, jak kr贸l na ciebie patrzy,

umie rozpozna膰 niebezpiecze艅stwo i usun膮膰 je.

Ja nie jestem zagro偶eniem.

Kardyna艂 wie, 偶e mog臋 najwy偶ej zosta膰 na艂o偶nic膮.

W normalnych warunkach tak, ale te nie s膮 normalne.

Kr贸lowa ma k艂opoty, chodz膮 s艂uchy o uniewa偶nieniu ma艂偶e艅stwa.

Dodaj do tego kr贸lewsk膮 sk艂onno艣膰 do ciebie

i pragnienie posiadania nast臋pcy.

Co ty chcesz powiedzie膰?

呕e wszystko spoczywa w twoich r臋kach. Zyskasz tyle, ile zechcesz.

Najdro偶sza Anno,

w tym nieszcz臋snym i wymuszonym oddzieleniu

ka偶dy dzie艅 zda si臋 tygodniem, tydzie艅 miesi膮cem, miesi膮c rokiem.

Wspomnienie twej urody nie blednie.

Bez odpowiedzi.

Najdro偶sza Anno,

trzy tygodnie min臋艂y od mego ostatniego pisma i nadal 偶adnej odpowiedzi.

Czy uchybi艂em ci w jaki艣 spos贸b?

Je偶eli tak, powiedz w czym, bym m贸g艂 to naprawi膰.

Sp臋dza ca艂e noce pisz膮c do niej, wysy艂a podarunki...

Bez obaw, ju偶 to widzia艂am.

Gdy tylko j膮 zdob臋dzie, wyp臋dzi z dworu.

Ona gra z nim m膮drze.

Po mistrzowsku powstrzymuje jego afekt, doprowadza do szale艅stwa.

Anno, b艂agam ci臋 o odpowiedz, brak wie艣ci od ciebie zabija mnie.

Panie, powodem mego milczenia nie jest ch臋膰 obrazy,

wr臋cz przeciwnie, ch臋膰 oszcz臋dzenia sobie rozczarowa艅.

Jeste艣 偶onaty, Panie.

Jednak偶e twoja hojno艣膰 poruszy艂a mnie i sk艂oni艂a do napisania.

Podarunek Waszej Wysoko艣ci tak mnie uradowa艂,

偶e chyba nigdy nie b臋d臋 umia艂a zdj膮膰 tej bransolety.

呕e stanie si臋 cz臋艣ci膮 mego cia艂a

i 偶e wraz z mym sercem b臋dzie niecierpliwie czeka膰

na bezpieczny powr贸t mego pana.

Oby do tego czasu wasza wysoko艣膰 radowa艂 si臋

z mych oznak rosn膮cego uczucia i wierno艣ci.

Najdro偶sza Anno,

dowody twego uczucia przynios艂y mi szczer膮 rozkosz.

I by tym wi臋ksz膮 uczyni膰 ci przyjemno艣膰,

gdy przy najbli偶szym spotkaniu b臋dziesz moj膮,

przyrzekam ci wyrzuci膰 z my艣li i uczu膰 wszystkie kobiety, pr贸cz ciebie.

Bez odpowiedzi.

Najdro偶sza Anno, nie rozumiem.

Jednego dnia przesy艂asz mi dowody swego uczucia,

a nazajutrz karzesz mnie milczeniem.

Dlaczego?

Je艣li pragniesz po艂o偶y膰 kres temu uczuciu,

powiadom mnie o tym, by sko艅czy膰 z t膮 udr臋k膮.

Wszystko jest lepsze od tortury tej niewyt艂umaczalnego milczenia.

- Przybywasz z dworu? - Tak, panie.

- Masz co艣 od pani Boleyn? - Nie, panie.

Nic?

Czekaj, ch艂opcze.

Chwileczk臋. Jak ci na imi臋?

- John, panie. - Umiesz dotrzyma膰 tajemnicy, John?

Obud藕 si臋. Kr贸l przyjecha艂.

- Co? - Czeka na ciebie w ogrodzie.

O Bo偶e. Pom贸偶 mi si臋 ubra膰.

Wasza Wysoko艣膰...

A my艣la艂em, 偶e dobrze pami臋ta艂em twe pi臋kno.

Anno, musz臋 ci臋 o to spyta膰: Czy dosta艂a艣 moje listy?

Tak. Dosta艂am.

Czemu nie odpowiada艂a艣?

M贸j sekretarzyk zasypany jest odpowiedziami.

Napisa艂am tuzin list贸w i 偶adnego nie wys艂a艂am.

Dlaczego?

- Poniewa偶 nie mog臋 ci臋 mie膰. - Mo偶esz. Pisa艂em przecie偶 jasno.

Pisa艂e艣, 偶e mog臋 by膰 twoj膮 kochank膮.

Jedyn膮 i oficjaln膮, kt贸r膮 czci艂bym ponad wszystkie.

- Jednak偶e jeste艣 偶onaty, panie. - 呕eby spe艂ni膰 ostatnie 偶yczenie ojca.

Moje serce jest wolne i oddaj臋 je tobie.

Dop贸ki jeste艣 偶onaty b臋dziemy skazani na takie schadzki,

potajemne, prowadzone szeptem.

Po c贸偶 to roztrz膮sa膰.

B艂agam, Wasza Wysoko艣膰, poszukaj rozrywki gdzie indziej.

Pa艂ac pe艂en jest dw贸rek gotowych da膰 ci wszystko, czego zapragniesz.

Inne mnie nie interesuj膮.

Chc臋 ciebie.

Dop贸ki jeste艣 偶onaty mo偶esz da膰 mi tylko ha艅bi膮ce miano na艂o偶nicy,

a naszym synom status b臋kart贸w.

Gdyby艣 mi艂owa艂 mnie tak, jak m贸wisz, nie chcia艂by艣 tak mnie ukrzywdzi膰.

Nie.

Masz racj臋.

Moje stra偶e przysz艂y po mnie.

呕eby im uciec przelaz艂em przez mur jak sztubak.

- Do widzenia, Anno. - Do widzenia.

Czekaj.

- Wzywa艂e艣 mnie, panie? - Tak.

Sprawd藕 legalno艣膰 mojego ma艂偶e艅stwa.

Po co, panie?

Kocham Ann臋 Boleyn

i b臋d臋 j膮 mia艂 cho膰by by艂a to ostatnia rzecz, jak膮 zrobi臋 za 偶ycia.

- Ale kr贸lowa 偶yje. - 呕yje ksi臋偶na Katarzyna.

Jestem zdania, 偶e kr贸lowej nigdy nie by艂o.

- Ale偶 panie, by艂a i jest twoj膮 偶on膮! - Wdow膮 po moim bracie.

Rzym da艂 specjaln膮 dyspens臋 na ten 艣lub.

Bo papie偶 chcia艂 zacie艣ni膰 sojusz z Hiszpani膮.

- Bo ty nalega艂e艣. - Dyskutujesz ze mn膮?

- Nie, panie. - Czyta艂e艣 Leviticus.

Kto odkrywa nago艣膰 偶ony brata swego, pozostanie bezdzietny.

Ich ma艂偶e艅stwo nie zosta艂o skonsumowane.

Kto za to zar臋czy?

S膮dzisz, 偶e m贸j brat, pe艂nokrwisty Tudor,

przez p贸艂 roku nie skonsumowa艂by ma艂偶e艅stwa?

Panie, nie r贸b tego, b艂agam. To podzieli pa艅stwo.

A jak膮 mam alternatyw臋?

Zostawi膰 tron c贸rce-b臋kartowi, sp艂odzonej w nielegalnym zwi膮zku?

- Nazywasz ksi臋偶niczk臋 Mari臋 b臋kartem? - Moim obowi膮zkiem jest mie膰 syn贸w.

Przyrzek艂em to ojcu, chcesz, bym mu si臋 sprzeciwi艂?

Nie.

Czy kr贸l Anglii ma 偶y膰 w grzechu z kobiet膮,

kt贸ra prawnie nie mo偶e by膰 jego 偶on膮?

- Nie. - Wi臋c daj mi Ann臋 Boleyn.

Dobrze. Napisz臋 do Rzymu.

W Holandii ludzie maj膮 dosy膰. W Niemczech tak偶e.

Dosy膰 skorumpowanego ko艣cio艂a katolickiego,

kt贸remu pro艣ci ludzie p艂ac膮 ci臋偶ko uciu艂any grosz za takie cuda.

Ja m贸wi臋, 偶e Anglicy te偶 maj膮 dosy膰.

Nie chcemy dekadenckiego ko艣cio艂a rzymskiego!

Pragniemy silnego ko艣cio艂a Anglii!

S艂u偶臋 kardyna艂owi od 5 lat.

Widzia艂em, jak kieruje kr贸lem do tego stopnia,

偶e zastanawia艂em si臋, kto tu jest w艂adc膮.

Wczoraj Henryk Tudor przypomnia艂 wszystkim, kto nosi koron臋.

M贸wi臋 wam, upar艂 si臋 na t臋 ma艂膮 Boleyn, ale nie chce jej tylko do 艂o偶a.

- Chce z niej zrobi膰 kr贸low膮. - Dobry Bo偶e.

Cranmer, to jest nasza szansa.

Anna jest jedn膮 z nas, zwolenniczk膮 reform, czyta Tyndale'a.

Ale co mo偶emy zrobi膰 maj膮c tu Wolseya?

Wolsey utrzyma si臋, je艣li da kr贸lowi to, czego chce - rozw贸d.

Wolsey ma znajomo艣ci w Rzymie, za艂atwi to.

Na pewno?

Rzym jest w r臋kach cesarza, siostrze艅ca kr贸lowej,

papie偶 nie zgodzi si臋 na rozw贸d.

I to b臋dzie koniec Wolseya.

Kt贸r膮 to chcesz przed艂o偶y膰 nade mnie? J膮?

- T臋 dziwk臋 Boleyn! - Nie ma znaczenia, kt贸r膮.

- Znaczenie ma nast臋pca tronu. - Usuniesz mnie dla jakiej艣 dziwki!

- Prosz臋 o odpowied藕, tak czy nie? - Nie.

- Zatem rozkazuj臋 ci. - A ja odmawiam.

Jestem kr贸lem Anglii, mog臋 robi膰, co zechc臋.

Nawet kr贸l nie mo偶e rozdzieli膰, co z艂膮czy艂 B贸g.

- Jakie masz powody? - Dobro twoje i kr贸lestwa.

Trzeba was przed ni膮 ocali膰.

Nie b膮d藕 tak 艣lepy i nierozumny, ona ci臋 wykorzysta.

Milcz!

Pozwoli艂em sobie rozwiesi膰 portrety twoich krewnych.

Herb rodu jest w ka偶dym rogu, a inicja艂y wyryto w z艂ocie.

Musisz by膰 tym upokorzony.

Tak stara艂e艣 si臋 mnie pozby膰, a teraz oddajesz mi swe komnaty.

Wci膮偶 gniewasz si臋 na mnie.

Mia艂em nadziej臋, 偶e dzi臋ki tym darom zapomnimy o przysz艂o艣ci.

Tego by艣 pragn膮艂, prawda? Twoja przysz艂o艣膰 zale偶y ode mnie.

Je艣li nie zdo艂asz przeprowadzi膰 uniewa偶nienia ma艂偶e艅stwa,

tylko kto艣 bardzo bliski kr贸lowi zdo艂a go powstrzyma膰

przed impulsywnym dzia艂aniem.

Na szcz臋艣cie legat papieski zapewni艂, 偶e to p贸jdzie g艂adko.

Je艣li tak, zostan臋 twoj膮 kr贸low膮

i uka偶臋 kr贸lowi twoj膮 zach艂anno艣膰 i dwulicowo艣膰.

Nie wygrasz, kardynale.

Oby艣 si臋 nie rozczarowa艂a.

Twoja 艣wie偶o nabyta w艂adza nad kr贸lem nie bierze si臋 z mi艂o艣ci.

Chwilowo jest bardzo silna,

ale kr贸lowi chodzi o syna i to jest pow贸d rozwodu.

Dasz mu syna - staniesz si臋 nietykalna.

Ale je艣li nie, gwarantuj臋, 偶e twoja w艂adza zniknie z dnia na dzie艅

i lodowaty wiatr prze艣ladowa艅, wiej膮cy dzi艣 w twarz Katarzynie,

owieje i ciebie.

Rok 1529, Black Friars, Londyn.

Legat papieski rozstrzyga legalno艣膰 kr贸lewskiego maria偶u.

Niech 偶yje kr贸lowa Katarzyna! Nasza jedyna kr贸lowa!

Wolsey widzia艂 si臋 z legatem, proces b臋dzie tylko na pokaz.

Osi膮gniemy nasz cel.

- Ale Rzym jest pod wp艂ywem cesarza. - Nie odm贸wi膮 mi.

Przyrzekam ci, do Bo偶ego Narodzenia b臋dziesz kr贸low膮.

Nawet teraz nie b臋dziesz moj膮 kochank膮?

B臋d臋 twoj膮 najwspanialsz膮 kochank膮, gdy tylko zostan臋 偶on膮.

- Umiesz si臋 targowa膰. - Zaufaj mi, b臋dzie warto.

Henryk! Kr贸lu Anglii! Sta艅 przed s膮dem!

C贸偶 takiego ci uczyni艂am,

偶eby艣 ty, moja s艂uga, obr贸ci艂a si臋 przeciwko mnie?

- Nie da艂a艣 Anglii nast臋pcy tronu. - I to ci臋 tak zagniewa艂o?

Co gniewa kr贸la, gniewa mnie.

Co艣 ci powiem.

Chcesz, bym sk艂ama艂a przed Bogiem,

偶e moje pierwsze ma艂偶e艅stwo by艂o skonsumowane? Nie by艂o.

呕ebym si臋 usun臋艂a i wycofa艂a s艂uszne prawa c贸rki do tronu?

Nie zrobi臋 tego. Nigdy w 偶yciu. Cho膰by torturami wydzierali mi 偶ycie.

Oby艣 mia艂a waleczne serce, bo b臋d臋 walczy膰 z tob膮 o ka偶d膮 pi臋d藕 ziemi.

Panie...

W czym ci uchybi艂am?

Przez 20 lat by艂am pos艂uszn膮 i wiern膮 偶on膮.

Kocha艂am tych, kt贸rych kocha艂e艣.

Da艂am ci dzieci, cho膰 Bogu podoba艂o si臋 zabra膰 je z tego 艣wiata.

Ty wiesz, 偶e gdy mnie bra艂e艣, by艂am dziewic膮,

nietkni臋t膮 przez m臋偶czyzn臋.

B艂agam ci臋, drogi m臋偶u, oszcz臋d藕 mi tego.

Je艣li jednak mam stan膮膰 przed s膮dem...

Stoisz przed nim, pani.

...niech to b臋dzie s膮d w艂a艣ciwy i kt贸rego w艂adz臋 uznaj臋.

Odwo艂a艂am si臋 do Jego 艢wi臋tobliwo艣ci Papie偶a

i oczekuj臋 odpowiedzi lada dzie艅.

Jako 偶e kr贸lowa zechcia艂a opu艣ci膰 sal臋,

proces przebiegnie dalej bez jej udzia艂u.

Watykan, Rzym

Rankiem ksi膮偶臋 Artur wyszed艂 z 艂o偶nicy prosz膮c o wino

i m贸wi膮c, 偶e w Hiszpanii tej nocy by艂o gor膮co.

- Jak pan to zrozumia艂? - To chyba oczywiste.

To by艂a noc po艣lubna, a ksi臋偶niczka Katarzyna jest Hiszpank膮.

Dzi臋kuj臋, to wszystko.

S膮d oddali si臋, by ustali膰 werdykt.

Od Jego 艢wi臋tobliwo艣ci Papie偶a.

Wsta膰!

Panie, otrzyma艂em pismo od Jego 艢wi臋tobliwo艣ci,

kt贸ry anuluje moje uprawnienia w zakresie prowadzenia procesu.

Nie mam zatem wyboru i odraczam spraw臋.

M贸wi艂e艣, 偶e masz Campeggia w kieszeni, 偶e wygramy!

Tak by艂o. Bezpo艣rednia interwencja kr贸lowej zaskoczy艂a wszystkich.

- Trzeba to by艂o przewidzie膰. - Jak?

Zamiast tego zawiod艂e艣 i upokorzy艂e艣 kr贸la.

Panie, znalaz艂em chyba w lady Annie wroga, lecz nie wiem, dlaczego.

Dlatego 偶e le偶y mi na sercu dobro kr贸la, kt贸re ty zdradzasz.

Wasza Wysoko艣膰, s艂u偶y艂em wam jak nikt...

S艂u偶膮c najpierw sobie.

Chroni艂em ci臋, strzeg艂em jak w艂asnego syna.

Co za arogancja. Ma si臋 za r贸wnego twemu ojcu, kr贸lowi!

Mieszka w pa艂acu wi臋kszym ni偶 tw贸j

i za twoimi plecami gromadzi bogactwa wi臋ksze ni偶 twoje.

Otw贸rz oczy, panie.

Pani Boleyn daje jeszcze naiwnie pos艂uch wszystkim dworskim plotkom.

Przeciwnie, jest 艣wietnie poinformowana i spisa艂a list臋 twych przewinie艅.

- Odczyta膰 ci j膮? - Przesta艅cie!

Nie s艂ysz臋 w艂asnych my艣li! Nie znios臋 tych waszych swar贸w!

Musisz zatem wybra膰 mi臋dzy nami.

Je艣li bardziej ufasz kardyna艂owi ni偶 mnie,

odejd臋, ale nigdy ju偶 nie wr贸c臋 na dw贸r.

Anno, b艂agam ci臋, nie zmuszaj mnie do tego.

Podejd藕.

Dzi臋kuj臋, Wasza Wysoko艣膰.

S艂u偶y艂e艣 mi wiernie. By艂e艣 mi jak ojciec.

- Pojad臋 jeszcze raz do Rzymu... - Za p贸藕no.

Nie, panie.

M贸j panie, b艂agam, nie!

Pu艣膰cie mnie!

Dzi臋kuj臋, m贸j panie.

Cranmer, masz wszystko, czego potrzebujesz?

Tak, jestem gotowy.

Znale藕li艣my starodawne prawo,

okre艣laj膮ce jako zdrad臋 uznanie wy偶szej w艂adzy ni偶 wola kr贸la.

Zak艂adam, 偶e wol膮 kr贸la jest rozw贸d i 艣lub z lady Ann膮?

Tak.

W 艣wietle tego prawa s膮d musi spe艂ni膰 twoj膮 wol臋,

poniewa偶 stawiaj膮c wol臋 papie偶a nad twoj膮 pope艂niliby zdrad臋.

Sk膮d pochodzi to prawo?

Odkryli je doktorzy teologii na naszym 艣wietnym uniwersytecie,

pochodzi z czas贸w kr贸la Jana.

- Jeste艣 pewien, 偶e nadal obowi膮zuje? - Bez w膮tpienia.

To by oznacza艂o zerwanie z ko艣cio艂em katolickim.

Jest inny spos贸b? Mo偶e wr贸膰my do Rzymu?

Po nowe upokorzenia?

W艂adca Anglii wys艂uchuj膮cy polece艅 zdeprawowanych cudzoziemc贸w.

Niech Wasza Wysoko艣膰 nie zapomina,

偶e jego r贸d kr贸lewski jest starszy ni偶 w艂adza Rzymu.

Ustawa o Supremacji ustawi艂aby wszystko na w艂a艣ciwym miejscu.

Ob艂o偶膮 mnie ekskomunik膮 i p贸jd臋 do piek艂a.

Papie偶 nie mo偶e ci臋 tam wys艂a膰.

Jako kr贸l Anglii b臋dziesz g艂ow膮 ko艣cio艂a

i najwy偶szym rang膮 s艂ug膮 Bo偶ym na ziemi.

Ekskomunikuj膮 ci臋 z korupcji Rzymu, Wasza Mi艂o艣膰, nie z mi艂o艣ci Bo偶ej.

Wyjd藕 za mnie.

I to wszystko, by mie膰 syna...

By mie膰 tw膮 mi艂o艣膰. Niech B贸g mi wybaczy, ale po to.

Je艣li ci臋 pokocham, b臋d臋 bezpieczna?

Oczywi艣cie.

- Mam twoje s艂owo? - Moje s艂owo, moje serce i moje 偶ycie.

Bo偶e dopom贸偶...

Z woli kr贸la masz, pani, opu艣ci膰 dw贸r i uda膰 si臋 do More Park.

Kr贸lowa nie mo偶e opu艣ci膰 kr贸la.

Musz臋 ci臋 u艣wiadomi膰, 偶e nie jeste艣 ju偶 kr贸low膮.

- Nie mo偶e nam tego zrobi膰... - Bra膰 dziewczyn臋.

- Zostawcie j膮! Zostawcie! - Zabierzcie plugawe r臋ce!

Matko, zr贸b co艣!

- Jak 艣miesz! - Matko, bro艅 si臋!

Ujrzysz j膮 znowu, gdy spe艂nisz 偶yczenie kr贸la.

Mam uzna膰 ma艂偶e艅stwo za niewa偶ne,

siebie za dziwk臋, a sw膮 c贸rk臋 za b臋karta?

Nigdy.

Jestem kr贸low膮, prawowit膮 ma艂偶onk膮 kr贸la, za艣lubion膮 przed Bogiem.

I 偶adna wygrzebana ustawa, 偶aden potajemny 艣lub tego nie zmieni.

Czy ty, Henryku Tudor, bierzesz Ann臋 Boleyn za sw膮 ma艂偶onk臋?

Tak.

C贸偶 to?

Pomy艣la艂am tylko, 偶e teraz, gdy mnie masz...

- Co? - Stracisz zainteresowanie.

Tob膮?

Najpowabniejsz膮, najpi臋kniejsz膮, wolnomy艣l膮c膮 kobiet膮 艣wiata?

Jak mo偶na straci膰 tob膮 zainteresowanie?

- Jedn膮 kr贸low膮 ju偶 odsun膮艂e艣. - 呕eby m贸c by膰 z tob膮.

- I dlatego, 偶e nie da艂a ci syna. - 呕eby by膰 z tob膮...

Ostro偶nie.

Dlaczego?

Panie, czas kr贸lowej nadszed艂, musisz wraca膰 na dw贸r.

Ca艂a Anglia na to czeka艂a.

Anno.

Anno!

- Gdzie jest m贸j synek? - Panie, zawiod艂am ci臋.

Da艂am ci c贸rk臋.

C贸rk臋?

C贸rka...

Da艂am jej imi臋 El偶bieta, po twojej matce.

- Czy dziecko jest zdrowe? - Ca艂kowicie, panie.

Zatem je艣li mo偶emy mie膰 zdrow膮 c贸rk臋, mo偶emy mie膰 zdrowych syn贸w.

M贸dlcie si臋 za kr贸la, bo wpad艂 w r臋ce Szatana.

Op臋tany przez nierz膮dnic臋 wygna艂 sw膮 偶on臋, Katarzyn臋,

szczer膮 c贸rk臋 Chrystusa.

Henryku, kr贸lu Anglii,

za zast膮pienie kr贸lowej Katarzyny nierz膮dnic膮 Ann膮, spotka ci臋 los Ahaba!

Tw膮 krew wych艂epcz膮 psy!

Lud wrze od gniewu, czekaj膮 tylko na tw贸j znak, by wznieci膰 bunt.

Tw贸j siostrzeniec, cesarz Karol, ch臋tnie poprowadzi inwazj臋 na Henryka.

To twoja chwila, pani. Powiedz s艂owo, a zagraj膮 rogi.

Jeste艣 wiernym s艂ug膮.

Ale nie, ambasadorze, nie dam znaku.

Wyrz膮dzi艂am Anglii do艣膰 krzywd

i nie chc臋 spocz膮膰 w grobie wywo艂uj膮c kolejne.

Kto to?

Lady Maria Somerset.

Wczoraj to by艂a Margaret Shelton, przedwczoraj jej siostra Maria.

Kiedy si臋 poznali艣my, nie m贸g艂 oderwa膰 ode mnie oczu.

Przysz艂am do m臋偶a.

Rozkaza艂, by nikt mu nie przeszkadza艂.

呕ona tak偶e?

Nikt.

Powiedzcie, 偶e chc臋 go widzie膰.

Jego Wysoko艣ci nie wolno... Prosz臋 poczeka膰...

Nie mo偶esz tak ignorowa膰 w艂asnej 偶ony!

Jestem zaj臋ty.

Im d艂u偶ej jeste艣my ma艂偶e艅stwem, tym mniej mnie widujesz.

Sp臋dzasz ka偶dy dzie艅 z inn膮 dziwk膮!

Co to za jedna? Pewnie jaka艣 krowiasta idiotka z prowincji.

Wiesz, kto to jest?! Pani Blake!

Przysz艂a guwernantka naszej c贸rki El偶biety.

S艂ucham?

Przynosisz mi wstyd, co si臋 z tob膮 dzieje?

Broni臋 tylko swej pozycji.

Mo偶esz j膮 poprawi膰 tylko daj膮c mi syna.

Da艂abym ci go mo偶e, gdyby艣 sp臋dza艂 ze mn膮 wi臋cej czasu.

Tw贸j udzia艂 jest niezb臋dny.

Czy jako g艂owa ko艣cio艂a czujesz si臋 tak bliski Bogu,

偶e liczysz na niepokalane pocz臋cie?

Ja ci poka偶臋...

Daj mi si臋 poruszy膰, sprawi膰 ci przyjemno艣膰...

Le偶!

My艣lisz, 偶e lubi臋 te wyuzdane sztuczki, kt贸re przywioz艂a艣 z Francji?

Odstr臋czaj膮 mnie!

Od kr贸la? Licz臋, 偶e dobre wie艣ci.

Tak. Za tydzie艅 przenocuje tu w drodze do West Country.

Znasz, panie, moich syn贸w Edwarda i Tomasza.

To nasza c贸rka, Jane, dama dworu kr贸lowej.

Naprawd臋?

- 艁atwo mnie przeoczy膰, panie. - Nie.

Poza tym jest nas wiele...

Jeste艣 ranny? Panie! Sprowad藕cie pomoc!

Le偶 spokojnie, panie.

- Urazi艂am ci臋, przepraszam. - Nie, doskonale sobie radzisz.

To ciekawe, sir Janie, c贸rka przebywa od tak dawna na dworze,

a nie zauwa偶y艂em jej.

- Urody nie ma w艣r贸d jej zalet. - Nonsens, promienieje urod膮.

I 艣wietnie dogl膮da chorych. Ciekawi膮 mnie jej inne przymioty.

Pos艂usze艅stwo, skromno艣膰, opanowanie.

Wszystko, czego brak mojej 偶onie.

Jak miewa si臋 kr贸lowa? S艂ysza艂em, 偶e jest brzemienna?

Owszem. I dla jej dobra powinien to by膰 syn.

- Serce bije mocno, ale szybko. - Szybko? Za szybko?

To nic zatrwa偶aj膮cego, ale musi pani odpoczywa膰.

W twoim wieku te tygodnie ci膮偶y s膮 najtrudniejsze.

Mam odpoczywa膰, nie martwi膰 si臋...

Jak? M膮偶 nie rozmawia ze mn膮, dw贸r pe艂en jest moich wrog贸w.

M贸wi膮 o mnie, jakby mnie tu ju偶 nie by艂o.

- Lecz je艣li dasz mu syna... - A je艣li nie?

Je艣li brzuch wystaje, to syn, je艣li jest okr膮g艂y - dziewczynka.

Wystaje czy nie? Nie wiem.

Pr贸buj臋 przypomina膰 sobie, jak by艂o z El偶biet膮, ale nie pami臋tam!

Nie pami臋tam!

Moja 艣liczna siostrzyczko...

Pr臋dko! Pomocy!

Edwardzie, kr贸lowa rodzi.

Ale por贸d mia艂 by膰 dopiero...

W lipcu.

M贸j panie, wybacz mi, nasz syn urodzi艂 si臋 martwy.

Co?!

Urodzi艂 si臋 zbyt wcze艣nie, nie mog艂am nic poradzi膰, nie moja to wina...

Martwy...

- Zabi艂a艣 go? - Nie!

Ludzie mieli racj臋, jeste艣 wied藕m膮.

Panie, kr贸lowa jest s艂aba, prosz臋 wyj艣膰...

Knu艂a艣 z protestantami, by mnie gn臋bi膰, wied藕mo.

Ojciec zobowi膮za艂 mnie do wype艂nienia tylko jednego kr贸lewskiego zadania:

Sp艂odzenia syna.

By spe艂ni膰 jego 偶yczenie dwukrotnie by艂em ju偶 偶onaty,

艣cierpia艂em ekskomunik臋, ryzykowa艂em najazd i wojn臋 domow膮.

A c贸偶 dostaj臋?

Martwe noworodki, b臋karty i c贸rki!

Kr贸lowa przyrzek艂a mi syn贸w! Zdradzi艂a mnie. Pozb膮d藕 si臋 jej.

- Ale jak, panie? - Ty znasz prawo!

- Mia艂em dziecko z jej siostr膮. - By艂a m臋偶atk膮, mog艂o by膰 jej m臋偶a.

A mi艂ostki we Francji?

Bez dostatecznych dowod贸w lub b臋karta...

Znajd藕 jaki艣 spos贸b!

Jest pewien, nie, to nonsens.

Co?

Tydzie艅 temu lady Rochford wyzna艂a mi, 偶e ma informacje o kr贸lowej.

Twierdzi, 偶e dopu艣ci艂a si臋 ona czyn贸w nierozwa偶nych, niewierno艣ci...

Z kim?

Lady wspomnia艂a pana Smeetona,

Henryka Norrisa i lorda Rochforda.

Z w艂asnym bratem?

Jerzy Boleyn, aresztuj臋 ci臋 w imi臋 kr贸la.

Pu艣膰cie mnie!

W niczym nie zawini艂em, przysi臋gn臋 to!

Bra膰 go.

Do niczego si臋 nie przyznam, to szale艅stwo.

- Jerzy... aresztowany? - Chod藕.

Kuzynie, los si臋 odwraca.

Ann臋 czeka proces, jestem marsza艂kiem, b臋d臋 mu przewodzi艂.

Jako jej wuja stawia mnie to w okropnej sytuacji, ale nie mam wyboru.

Nie czas na sentymenty, musisz si臋 od niej odsun膮膰.

Ona mnie potrzebuje.

Zapewniam ci臋, 偶e ona poci膮gnie nas na dno.

Porzu膰 j膮. Jed藕 na wie艣, z dala od dworu. Nie masz czasu do stracenia.

- Ale to moja c贸rka... - Po偶egnaj si臋 z ni膮 i jed藕.

Panie Kingston, wprowadzi膰 wi臋藕nia.

Smutny to dzie艅, gdy szlachta nie wspiera swej kr贸lowej.

Jeszcze smutniejszy, gdy kr贸low膮 oskar偶a si臋 o cudzo艂贸stwo i kazirodztwo.

Oskar偶ona nie znaczy skazana, panie Cromwell.

Chyba 偶e w tym s膮dzie tak.

Jeste艣 oskar偶ona, 偶e mi臋dzy 24-tym i 27-ym rokiem panowania,

Henryka, kr贸la Anglii, jako jego 偶ona

zosta艂a艣 op臋tana przez szatana i pope艂ni艂a艣 艣wiadomie cudzo艂贸stwo.

- Przyznajesz si臋 do winy? - Nie, panie.

I jako kr贸lowa podwa偶am prawo tego s膮du do os膮dzania mnie.

- Na jakiej podstawie? - Nie s膮 mi r贸wni.

Odradzam tak膮 arogancj臋 w sytuacji,

gdy jeste艣my w posiadaniu dowod贸w obci膮偶aj膮cych.

Raczej steku k艂amstw.

Mam zeznania niezliczonych 艣wiadk贸w, z艂o偶one pod przysi臋g膮.

Albo wi臋c pope艂nili krzywoprzysi臋stwo albo zmusi艂e艣 ich do niego torturami.

Czy kr贸lowa nazywa mnie k艂amc膮?

Mniej bezpodstawnie ni偶 ty mnie - dziwk膮.

Czemu pozwalamy na podobny brak szacunku?

Czyta艂em setki stronic udowadniaj膮cych kr贸lowej cudzo艂贸stwo,

zdrad臋 i wyst臋pki seksualne, tak niemi艂e Bogu.

Odczytajmy te zeznania.

I gdzie s膮 艣wiadkowie? Nie mo偶emy ich wys艂ucha膰 osobi艣cie?

To skaza艅cy, nie b臋dziemy obra偶a膰 kr贸la ich widokiem.

Czemu nie?

Bardziej obra偶acie go t膮 perwersyjn膮 wersj膮 sprawiedliwo艣ci w jego imieniu.

Czy kr贸lowa ma kwalifikacje, by m贸wi膰 o perwersji?

Cisza.

Szlachetni panowie, je艣li moje obawy si臋 sprawdz膮

i wy ju偶 mnie skazali艣cie, moje 艣wiadectwo jest bez warto艣ci.

Ale pozw贸lcie przez wzgl膮d na me sumienie powiedzie膰:

Mi艂o艣膰, kt贸r膮 czuj臋 do brata, to uczucie,

jakie kt贸rakolwiek siostra mia艂aby dla cz艂owieka, z kt贸rym dorasta艂a,

bawi艂a si臋 w dzieci艅stwie i kt贸rego piel臋gnowa艂a w chorobie.

Tak膮 mi艂o艣ci膮 go kocham.

Co si臋 tyczy pozosta艂ych pan贸w,

mog臋 tylko na g艂ow臋 swej c贸rki r臋czy膰, 偶e nie by艂am ich kochank膮.

Przyznaj臋, 偶e nie zawsze okazywa艂am kr贸lowi nale偶n膮 pokor臋.

Przyznaj臋, 偶e by艂am zazdrosna.

Przyznaj臋, 偶e zawiod艂am jako matka dziedzica.

Ale Boga bior臋 na 艣wiadka, 偶e nie zdradzi艂am go nigdy.

Oto moje s艂owa. Rozwa偶cie je w swych sumieniach.

Panowie, oddajcie swe g艂osy.

Winna.

Winna.

Na mnie spoczywa brzemi臋 og艂oszenia wyroku.

Anno, kr贸lowo Anglii, przez ten s膮d zosta艂a艣 uznana winn膮 zdrady,

i jest moim obowi膮zkiem skaza膰 ci臋 na stos lub 艣ci臋cie, wedle woli kr贸la.

- M贸wi艂em jej o twojej propozycji. - Tak?

Odm贸wi艂a. Potwierdza sw膮 niewinno艣膰.

Ocali艂aby tym 偶ycie...

M贸wi, 偶e zgadzaj膮c si臋 na uniewa偶nienie ma艂偶e艅stwa uczyni sw膮 c贸rk臋 b臋kartem,

z czym i tak nie mog艂aby 偶y膰.

- Jest niewinna? - Nie wiem.

- Wys艂ucha艂e艣 jej spowiedzi! - Owszem.

Na pewno chcia艂a ocali膰 sw膮 dusz臋. Co m贸wi艂a?

- Panie, nie wolno wyjawia膰... - Zada艂em pytanie.

Mog臋 powiedzie膰, 偶e nie...

nie odczu艂a potrzeby spowiedzi.

S艂ysz臋 t艂um...

- Przyszli obejrze膰 moj膮 艣mier膰? - Tak, pani.

- A kr贸l? Gdzie jest? - Podobno na polowaniu.

Dzie艅 akurat na polowanie.

Cranmer m贸wi, 偶e pos艂ali do Francji po fachowego kata.

Podobno nic nie poczuj臋.

Musz臋 pami臋ta膰, by hojnie go nagrodzi膰.

Ju偶 czas.

Niech ci臋 B贸g b艂ogos艂awi, moja 艣liczna c贸reczko.

Kr贸l sp艂onie za to w piekle!

Przem贸w przeciwko nim z szafotu, zdo艂asz porwa膰 t艂um.

Kr贸l wykona艂 tylko sw贸j obowi膮zek. Wybaczam mu. Wy tak偶e musicie.

Panie Kingston.

- 呕egnaj, El偶bieto. - Mamusia?

- Ja chc臋 do mamy. - Wiem.

Dobrzy chrze艣cijanie!

Przychodz臋 tu na 艣mier膰 zgodnie z prawem.

Nie powiem nic przeciwko kr贸lowi

i wzywam was, by艣cie modlili si臋 za naszego w艂adc臋,

najlepszego z kr贸l贸w na ziemi.

Odchodz臋 z tego 艣wiata i b艂agam was o modlitw臋 za mnie.

Wybacz mi, Mario, je艣li by艂am na ciebie gniewna czy niemi艂a w mowie.

Jezusie, przyjmij moj膮 dusz臋. Panie, zmi艂uj si臋 nade mn膮.

Bo偶e, dopom贸偶 mi...

DVD.SubRip Zet^eN - poda艂a dalej Lioness

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.