Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nie wierzę, że mamy biały płotek.
To takie urocze,
a jednocześnie pasywno-agresywne.
A jednak wygląda jak brytyjskie zęby,
przebarwiony i powykrzywiany.
Szybko przeszliśmy z loftu na trawnik.
Wszystko idzie szybko.
Tak to jest z bratnią duszą.
Trzeba ją zaklepać.
Spodoba ci się tu.
Hinkley Hills to bezpieczne miejsce.
Miles na to zasługuje.
Na to, co najlepsze.
Nie planowaliśmy mieszkać w domu moich rodziców,
ale mogło być gorzej.
Mogli tu być.
Umiesz kosić trawnik?
Bo ja tego nie tknę.
Dam radę.
Dobrze wyglądasz, pracując.
Bardzo dobrze.
Wypnij swoją…
Mówi mi „tatusiu” Kiedy to robisz
Chłopcze, z kim sobie pogrywasz?
Nie chcę wracać do pracy.
Nie bawcie się za dobrze beze mnie.
Spędzę macierzyński,
gapiąc się przez okno i tańcząc…
Co…
Niedobrze.
Koniec spacerku.
Ten dom na pewno jest pusty?
Tak. Bardzo.
Nie!
Kurde.
Czekajcie!
Stójcie!
Zabierzcie pieluchy.
W ostatniej chwili.
Zapomniałem.
Miło cię widzieć.
Wróciłeś na Ashfield Place.
Nie pamiętasz mnie?
Wybacz.
Mam problem z twarzami.
Spoko. Lubię tę ulicę.
Tak to jest ze ślepymi uliczkami.
Tylko jedno wyjście!
Miłego dnia, Robert.
To cześć.
Dobra.
Dla ciebie wszystko.
Nawet przeprowadzka.
NA PODSTAWIE FILMU NA PRZEDMIEŚCIACH
Mam zostać?
Poproszę Ninę o kolejny tydzień.
Na co patrzysz?
Długo jest pusty?
Ze 20 lat.
- Nie dziwi cię to? - Nie.
Właściciele muszą mieć powód.
Jacy właściciele?
Jacyś, nie wiem.
Dobra, mądralo.
Nie zastanawiałeś się?
Nie.
Nieważne. Musisz wrócić do pracy.
Będę jeździć z Naveenem.
Jednym pociągiem.
- Ale mogę zostać. - Nie.
W końcu musisz wrócić.
Zostanę samiusieńka.
Z Milesem. Pierwszy raz sami.
Bez znajomych, rodziny.
Ale to dobrze. W ogóle się nie martwię.
Dajesz sprzeczne sygnały.
- Łap pociąg. - Kocham cię.
Ja ciebie też.
I ciebie, mały.
W razie czego dzwoń.
Jestem zapisany
jako Biały Bob, z czarnym kciukiem.
Nie zmienię tego.
Wyjdź z domu.
Mogę pomóc?
Słucham?
Powinien tego słuchać?
Nie rozumie tekstu.
Dzieci chłoną takie rzeczy.
Jasne.
Musisz być żoną Roba Fishera!
Słyszałam, że wróciliście.
- I zamieszkaliście. - Tak.
To wspaniale.
Bardzo chciałam cię poznać.
Rzadko wychodzę.
Lynn Gardner.
Samira, a to Miles.
Podobny do mamy.
Samira. Ładne imię.
Afrykańskie?
Tak.
Fascynujące.
W razie czego mieszkam po skosie.
Wpadnij na wino.
Spotykamy się u mnie z sąsiadami,
chcą cię poznać.
Niestety karmię piersią.
Odciągniesz sobie.
Witaj w Ashfield Place.
Siostra, mam ważne pytanie.
Mariah, Whitney, Janet czy Beyoncé?
Jedną skreślasz.
Nie chcę się kłócić.
- To nie kłótnia. - Tęsknię.
Jak moje mieszkanie?
Jeśli pytasz o artystę,
którym jest moje nowe mieszkanie, to jest boskie.
Masz idealny gust.
A widoki? Cudo.
- Jak siostrzeniec? - Słodki.
Totalnie.
Bo jesteśmy bliźniakami
Dlatego kończymy tę rozmowę.
A jak tam w Hinky Mountain?
Hinkley Hills. Jest biało.
To przedmieścia.
Jestem złą matką, sprowadzając tu ciemne dziecko?
Nie wiem. Bo zamieszkał w ładnym domu
w fajnej dzielnicy
bez przestępczości i z dobrymi szkołami?
Okropność.
Czuję się odizolowana.
Każdy dzień jest taki sam.
Nie wiem, co robię.
I nie mam nikogo do pomocy.
Ona nad tobą czuwa.
Tata tak mówi.
Z nieba nie nauczy mnie przewijania.
Amen.
Jak ja przetrwam macierzyński?
Lubię dynamiczne środowisko.
Strukturę, konkretne cele.
Nie znam się na korpomowie.
Bądź kurą domową.
Zacznij pić codziennie wino.
Zapijaj nim tabsy przeciwbólowe.
Jak, skoro dziecko ciągnie mi z cycka?
To problem.
Potrzebujesz znajomych.
Mam znajomych.
Jakichś okolicznych.
Nie ma potencjału w sąsiadach?
Patrzą, kto jest kim, a kto nie.
Sami wariaci.
Chciałem pomóc.
Wiem, i to doceniam.
Kocham cię.
Niedługo przyjadę.
Wywaliłabyś Mariah.
Nie znam jej.
Kocham cię, pa.
Naveen.
Patrz na nas.
Towarzysze z jednego pociągu.
Megan chce rozwodu.
Co?
Wczoraj mi powiedziała.
Spakowała mi walizki jak w kiepskim filmie.
Kurde.
Od dawna jest nieszczęśliwa i chce
uratować młodość.
Nie zniesie już moich humorów.
Przecież ja
nie jestem humorzasty.
Sypia z dentystą.
Dr James. Tylko on akceptował moje ubezpieczenie.
Więc zajebiście. Mogłem się domyślić.
Za często leczyła zęby,
a ma idealny uśmiech.
Fakt, ma.
Dwa czyszczenia w tygodniu!
Mówiła mi, że potrzebuje plomby. Kurwa!
Co mówiłeś na moim kawalerskim?
Nie pamiętam przez alko i prochy.
Byliśmy w Miami, a moja szczęka w Teksasie.
Złapałeś mnie za twarz.
„Żadnej Megan się nie ufa”.
Jebany Nostradamus.
Przykro mi.
Ale dość o mnie. Co u ciebie?
Jak mały?
Jest cudowny. Idealny.
Może nie śpi i sra jak słoń,
ale nic bym nie zmienił.
Fajnie. A Samira?
Ciągle mnie pyta
o dom naprzeciwko.
- Serio? - No.
Co jej powiedziałeś?
A co tu mówić?
Wiesz co? Masz rację.
Spróbowałam dziś wyjść z domu.
W dzień?
Poznałam Lynn.
Jest taka, jak mówiła twoja matka.
Wścibska i nie szanuje przestrzeni osobistej?
Dokładnie.
Zaprosiła mnie na wino z sąsiadami.
Tak?
Idź. Spędzę czas z małym.
Może pójdę.
Poznam resztę.
Dwadzieścia lat? Więc pewnie ich znasz.
Kogo? Grantów?
- Co? - Czyli znasz.
- Znowu to robisz. - Co?
Zaczynasz mieć obsesję.
To twoja prawnicza dusza.
Pamiętasz zupkową konspirację?
Sklepik dał mi zakaz wstępu,
ale wiem, że handlowali dragami
w zupkach chińskich.
Coś w tym było.
Nie mieli nawet kota.
Jaki sklepik nie ma kota?
To nie obsesja, tylko ciekawość.
Powiedz, co wiesz
- o rodzinie ze strasznego domu. - Strasznego?
Mieszkali naprzeciwko, ale…
Kto zna swoich sąsiadów?
Znałam imiona i nazwiska.
Plotkowaliśmy.
Serio?
Właśnie.
Skoro o plotkach mowa.
Megan rzuciła Naveena.
Wiszę ci dychę.
Zawsze masz rację.
Do tego zdradzała go z dentystą.
- Co? - Tak.
Boże.
Żadnej Megan się nie ufa.
- Tak mówiłem. - Tak.
Podobno.
Nigdy mnie nie zostawiaj.
Gdzie bym poszła?
Jesteś uwięziona.
- Kocham cię. - Ja ciebie też.
Nie wybrałabym dentysty.
Dzięki, to dużo znaczy.
Lepiej z kimś obcym.
Jeśli ta bestia znów zrobi z mojego trawnika wychodek,
sięgnę po pistolet do kleju.
Niech mnie kule biją.
To Samira!
Prawie.
Chodź.
Siadaj.
To żona Roba Fishera z drugiej strony ulicy.
Dana Richards.
Bardzo miło mi cię poznać.
Nawzajem. Samira.
Samira.
Przekręcam imiona.
Nie widziałyśmy cię.
Myślałam, że Rob cię wymyślił.
Jestem prawdziwa.
Mama samotniczka z cieknącymi sutkami.
Dana była w wojsku.
Zdobyła dużo medali.
I złota rączka.
Nie czepiam się, ale zauważyłam, że wasz płot
jest pokiereszowany. Mogę pomóc.
Chętnie, bo śrubokręt widziałam
tylko na zdjęciu.
- To Tod! - Cześć.
Cześć.
Tod jest małomówny.
Nie widziałam cię wcześniej.
Obserwowałaś nas przez okno, Jimmy Stewart?
Kto z nas jest mordercą?
Ale mina.
Przepraszam.
Wyluzuj, na przedmieściach wszyscy robią monitoring.
Nie widziałaś mnie.
Mój dom jest poza twoją linią wzroku i wychodzę późno.
Co robisz?
To i tamto.
A ty?
Prawniczka, sprawy cywilne.
Pani mecenas.
Szacunek, cokolwiek to znaczy.
Rob jest redaktorem.
- Jak się poznaliście? - Na koncercie Kaytranady.
Kate Ranady?
Wyszukam ją.
Czekam na opinię.
- Rob sprawia wrażenie romantyka. - Racja.
Długo tu mieszkacie?
Ja kilka lat.
Chciałam być bliżej natury,
ale dla mojej żony to oznacza ogródek restauracyjny,
więc poszłyśmy na kompromis.
Ale pojechała na misję.
Też jest w wojsku?
Nie mogę potwierdzić.
Mimo tego, co mówią w telewizji,
dużo ludzi nie toleruje
lesbijek w średnim wieku.
Ale ja czuje się przeważnie akceptowana.
Jestem tu osiem miesięcy i 10 dni.
Co za precyzja.
Ona jest tu od zawsze.
Nie najdłużej. Wprowadziliśmy się z Martym 15 lat temu.
Chętnie poznam Marty'ego.
Niestety zmarł.
- Rany, przykro mi… - Dziękuję.
Zawał.
Prawie pół roku temu, ale ciągle czuję, jakby tu był.
Te spotkania pomagają.
Czuję się jak w rodzinie.
Zgadza się.
Z sąsiadami nigdy nie jesteś sama,
nawet gdy chcesz.
Jak z miasta trafiliście tu?
Znacie rodziców Roba.
Przenieśli się na statek dla emerytów.
To nie dla mnie, ale odważnie.
Zaprosili nas tutaj.
Nie planowaliśmy wyprowadzki, ale mieliśmy włamanie.
Więc postanowiliśmy dać temu domowi szansę.
Na szczęście tutaj jesteście bezpieczni.
A jaka jest historia z tym wiktoriańskim domem?
Masowy mord? Sataniści?
Panna młoda, która ucięła głowę niewiernemu mężowi?
Nawiedzony w chuj.
Światła ciągle migają.
Widziałam.
Może to coś z elektryką.
Sceptyk. I dobrze.
Lynn, ty się znasz. Powiedz jej.
To było, zanim tu zamieszkałam.
Żyła tam rodzina.
- Grantowie? - Tak.
- Mieli córkę, która… - Zmarła.
W domu?
Mówi się, że zmarła
w tajemniczych okolicznościach.
- Może to nawet… - Morderstwo.
Rodzice się wyprowadzili i nie sprzedali domu.
Więc stoi tam, niszczeje i wkurza radę osiedla.
Oddałabym lewy cycek,
żeby zapolować tam na duchy.
Cześć wam.
Ciasteczka.
Zawsze czuje, kiedy spada mi cukier.
Rory zawsze żeruje na lekko wstawionych.
Tu zarobię więcej niż u siebie.
To, co zawsze.
Reszty nie trzeba, kotku.
Widziałam wózek.
Mam rękę do dzieci.
Mogę czasem pomóc.
- Ile masz lat? - Za tydzień 13.
Mam kurs pierwszej pomocy i opieki.
Umiem przewijać.
Przewijać?
- Niezłe CV. - Moja wizytówka.
Zapraszam do kontaktu.
Jesteś notariuszką?
Jakby nas usłyszeli.
Po takim czasie?
Lubię zwroty akcji.
NA SPRZEDAŻ
TYLKO U NAS
Chcesz słuchać tego podcastu?
Gadają o średniowiecznej budowlance.
Ale z ciebie nudziarz.
Seksi kucharz.
Dzięki.
Jak sąsiedzi?
Dziwni, ale fajni.
To ślepa uliczka.
To źle?
Sami dziwacy.
To jakaś reguła?
A może trzeba mówić „niewidoma uliczka”?
Czuję się jak w Uciekaj!.
Nie dziwota.
Gdy tu zamieszkaliśmy,
nie wiedzieli, co o nas myśleć.
Ale to fajna okolica
i chcą się uważać za miłych,
więc zachowywali się miło, póki nie stali się mili.
To miło.
Ale czułem się obco,
póki nie poznałem swoich.
Swoich, czyli
dziwnego nastolatka z akcentem,
który sprowadził się zza oceanu
- przez pracę ojca. - Akcent?
Dziwny? Laski na niego leciały.
Nadal lecą.
Nazywały go księciem Robem.
- Nie sądzę. - Tak było.
Stary dom jest na sprzedaż.
Serio?
Wnioskując po znaku, tak.
To więc dość pewne.
Nie mówiłeś, że kogoś tam zabili.
Że co?
Córkę Grantów.
Alison nie została zamordowana.
- To tylko plotki. - Alison.
Co się z nią stało?
Szczerze,
to już nie pamiętam dokładnie.
Ale ją znałeś.
Tak, jak każdego sąsiada.
Czemu nie mówiłeś?
Bo to nieważne.
Minęło 20 lat.
Hinkley Hills to najbezpieczniejsze miasto w USA.
Powinnam coś jeszcze wiedzieć o tym miejscu?
Nie.
Hinkley House
zbudował w 1902
założyciel Hinkley Hills, H. Horace Hinkley.
Magnat górniczy i filantrop
w 1898 roku zakupił 10 000 hektarów lasu
i zmienił go w przedmieścia
nazwane jego nazwiskiem.
Hinkley Hills to obecnie coś więcej niż spokojne osiedle.
To przykład współpracy i rodzinnych wartości.
Hinkley Hills, najbezpieczniejsze miasto w Ameryce.
SPONSOR: RADA OSIEDLA
STARY DOM HINKLEY HILLS
NIERUCHOMOŚCI ASHFIELD PLACE 3
HINKLEY HILLS ZABÓJSTWO ALISON GRANT
KONIEC POSZUKIWAŃ NASTOLATKI 15 MARCA 2025
Zobaczmy.
NIE ZNALEZIONO
Witam. Jak mogę pomóc?
Macie gazety?
Stare. Może mikrofiszki?
Dzień dobry pani.
Przepraszam, jestem zabieganą mamą.
Rozumiem.
Ależ słodka czekoladka.
A odpowiadając,
tak, mamy egzemplarze
Hinkley Hills Herald od 1946 roku.
Interesuje panią konkretna data?
Piętnasty marca 2005.
Moment.
Ktoś wypożyczył marcowe wydanie.
- Tak? - Do zwrotu za tydzień.
Może pani wrócić.
Do zobaczenia, Judy.
Bill! Zostawiłeś kawałek.
Kurde, zrobi to.
To nie jej dom.
Czym ona karmi tego psa?
Czeka ją niezły opierdziel.
Nie uwierzysz.
DZIEŃ OTWARTY
Boże.
Wiem.
Idziemy?
Czy białe panie lubią sałatki?
No idziemy.
Tylko skoczę po Lynn.
Rob, gdybyś nie spał,
spytałabym cię o zdanie, ale cóż.
Mam dreszcze.
Wy też?
Zrobię to.
Byłam chętna, ale pierwsza się zgłosiłaś.
Zacięły się.
Cóż.
Tylko spokojnie.
O spokoju nie ma mowy.
Tu jest jak w muzeum.
Albo w mauzoleum.
Stąd te światła, szykują dom.
W czym mogę paniom pomóc?
Szukamy wielkiej posiadłości dla naszej siostrzenicy.
Pokaże pan dom?
Zapraszam.
Właściciele
zakazali robienia zdjęć.
To biblioteczka.
Bardzo gustowna.
Lubimy czytelnictwo.
Podłogi są oryginalne,
w stylu królowej Anny.
Jak widać,
nieco miłości i cyklinowania zdziała cuda.
Rozgośćcie się.
Przepraszam. Witam.
Dyskryminują starsze kobiety.
Jak zawsze.
Dom dla siostrzenicy?
Nie umiesz kłamać.
Musiałam coś wymyślić, żeby nas nie wyrzucił.
To dzień otwarty, więc…
Rozejrzę się.
Ale paskudna kuchnia.
O nie.
A ty tu skąd?
Dobra.
Przerażające.
O nie…
- Wszystko dobrze? - Tak.
Wspaniały dom.
Piękny.
SPRZEDANY
Kto by pomyślał. Po 20 latach.
Koniec epoki.
Kto będzie naszymi nowymi sąsiadami?
Płatność gotówką.
Szybkie formalności.
Musiało im zależeć.
Jemu. Jeden facet.
Mów dalej.
Doktor.
- Skąd wiesz? - Mam sposoby.
Zainstalował mocne zabezpieczenia,
za poważne jak na dom.
Miałyby sens tylko w razie zagrożenia
albo jeśli masz coś do ukrycia.
Nigdy nie powiedziałeś tak dużo naraz.
Życzę mu powodzenia z nawiedzonym domem
i z ekipą remontową.
I egzorcystą.
Wstawaj.
- Słyszałeś? - Co?
- Która godzina? - Druga.
Coś jest nie tak.
To faktycznie dziwne.
Czy to…
Nie.
Tak.
Dla sąsiada.
Jestem smutny i głodny.
Trudno. Chcę być miła.
To osiedle, gdzie udaje się miłych,
póki się nie jest.
- Tak mówiłem. - Tak.
Mama coś knuje.
No co? Chcę się tylko czegoś dowiedzieć.
Może nie ma czego.
Facet wprowadza się do starego domu w środku nocy. Proszę.
Coś jest na rzeczy.
To mega dziwne.
Kiedy je wziąłeś?
Ninja.
Załatwiłam go.
Pięć minut przy lewym cycku i odleciał.
To super.
Super? To cud.
Jeśli zasypia, gdy jest ciemno
i się nie rzuca, to przełom.
Życiowa chwila.
Na co patrzysz?
Twoje brownie nadal tam leżą.
Serio?
Czemu ich nie zjadł?
Może unika glutenu.
Może wywalić i oddać talerz.
Lubię go.
Nie kumam.
Wszyscy lubią brownie.
To Beyoncé ciast.
Jak ktoś nie lubi,
- to na złość. - To na złość.
Może nie zauważył.
Kamera działała.
Uwielbiam, jak prawnikujesz.
Spokój na sali.
Proszę podejść do podium.
Sprzeciw.
Zauważyłaś coś jeszcze?
Ruch zasłon.
Może patrzy?
Może.
Więc lepiej…
Zawsze wie.
Poczułam się zbyt pewnie.
Podleciałam
za blisko słońca, a to moja kara.
Trudno. Wyjdę z nim na chwilę.
Dobra.
Idę.
Dziękuję.
Niedługo wrócimy.
- Kocham cię. - Ja też.
Odpocznij.
Chodź.
Jebać to.
Odzyskam talerz.
Za kogo on się ma?
Nie je moich brownie.
Są przepyszne. Sama je zjem.
Niech se weźmie ten talerz.
Kurde.
Coś się stało?
Ręce do góry.
Co się dzieje?
Włamanie do starego domu Grantów.
Pasuje pani do opisu sprawcy.
Hej! Co tu się odwala?
Właściciel widział, jak czarna osoba kręci się przy domu.
To nieporozumienie.
Czyżby? Aż dwa razy.
Zaniosłam mu brownie.
To moja żona. Mieszkamy tu z synem.
Ja jebię.
Robert Fisher.
Danny Daniels. Z liceum!
Słyszałem, że wróciłeś.
Spokojnie.
- Mama… - Wybacz.
Musieliśmy zareagować.
Ale jaja.
Sprawa zamknięta.
Bez obaw.
W tym wieku tak wyglądają.
Robert Fisher, ja nie mogę.
Miłego wieczoru.
Dzięki.
Podziękowałeś glinom?
Kurde.
Coś mi się powaliło.
Przepraszam.
Nie chcę mieszkać obok kogoś takiego.
Co by się stało, gdybym nie przyjechał?
To są jakieś jaja.
Glina przeklnie dzień, gdy znalazł się w Hinkley Hills.
Chciałem zabrzmieć dramatycznie.
Nie ma za co.
Tod mi powiedział.
Podsłuchałem policyjne radio.
Co jest?
Jak ci pomóc?
Chcesz wina? Może lody?
Zabójcę? Znam paru.
Znasz mnie. Tylko powiedz.
Z tym się wstrzymajmy, ale wina chętnie się napiję.
Lek na wszystko.
Na rasizm też?
Wszyscy jesteśmy źli.
On tu długo nie pociągnie.
Doceniam nienawiść.
Popieram.
Przyszła sommelierka.
Rob. To jakiś absurd.
Nie ma na to zgody.
Przynieść kieliszki?
- Czuj się swobodnie. - Przyniosę.
- Siadaj. - Dobra.
Suń się.
Powinniśmy wszyscy dziś tu spać.
W kupie siła.
Ktoś musi stać na warcie.
- Jak w wojsku. - Stanę przed domem.
Na całą noc.
- Dobra. - Opiłam się kawy.
Dam radę.
Spędzę noc na zewnątrz.
Tod. Musimy trzymać się razem i zawrzeć sojusz.
- Jestem samotnym wilkiem. - Razem.
Mam mocne latarki. Przyniosę z 10.
Masz jakieś rzeczy z wojska?
W garażu.
Tylko przypomnę sobie kod do walizki.
To świetliki?
Tak.
Zawsze chciałam je zobaczyć,
ale w mieście ich nie ma.
To jakby zobaczyć wróżkę.
To niesprawiedliwe.
Zaczęłam czuć się tu dobrze.
Jest przestrzeń, mili sąsiedzi.
Nie chcę wnosić wózka na czwarte piętro.
Zostańmy tu.
Żeby Miles miał świetliki.
Nie damy się przepędzić rasiście nienawidzącemu brownie.
Zostajemy.
Tak, zostajemy.
Wchodzimy?
Zaraz.
Zaczerpnę powietrza z przedmieścia.
O cholera.
Przetłumaczone przez: Małgorzata Fularczyk
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.