Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Potraficie wskazać dokładny moment utraty swojej niewinności?
Ja miałam ich kilka.
To był efekt domina.
Nie do zatrzymania.
Niszczył moje życie kawałek po kawałku.
PIXAPOST – NA ŻYWO
Mama dosłownie mnie nienawidzi.
To znaczy kocha mnie,
ale tak, jak prześladowca kocha ofiarę.
Moja trenerka wyjechała na tydzień.
Zgadnijcie, kto ją zastępuje.
Właśnie tak!
Pięć, sześć, siedem, osiem, jazda!
Mocno!
Zdecydowanie!
Tak! Pięknie, Katie!
Dajcie tak czadu na zawodach za miesiąc,
a pozamiatamy!
Veronico, pozycja na udach.
Nie trzęś się tak.
Bo Maddie źle trzyma.
Trzyma dobrze.
To ty źle układasz piętę.
Katie, pokażesz jej?
Śmiało.
Widzisz, jak przenosi ciężar na przednią część stopy?
Żadna z ciebie trenerka.
Co powiedziałaś?
„Jasna sprawa, trenerko”.
Chwila przerwy.
Maddie, szykuj się na wyskok.
Dobrze.
Skarbie, wszystko dobrze?
Steve miał czelność zadzwonić i powiedzieć,
że wydawca będzie ciął koszty.
Zasadniczo powiedział mi, że mogę polecieć.
Przykro mi, Jeff. To do bani.
Wie, że mam kryzys i myśli, że to jakoś pomoże.
- Maddie, żyjesz? - Muszę iść.
Widać źle postawiła stopę.
Maddie! Skarbie!
Spróbuj nie ruszać ręką.
Chyba jest złamana. Nic ci nie będzie.
Chodź, zabiorę cię do szpitala.
Pomóż mi ją podnieść.
Pomóż mi. Delikatnie.
Już dobrze, będzie dobrze.
Nic ci nie będzie. Idziemy.
To koniec na dziś.
NIEZNAJOMY W MOIM DOMU
„JEFF MITCHELL JEST W SZCZYTOWEJ FORMIE!” - MIKE HIGGINS
Tak, wiem, pracujesz.
To była katastrofa, Jeff.
Mówiłaś, że Maddie nic nie będzie.
Ma złamaną rękę. Przegapi zawody regionalne.
- Czuję się okropnie. - To nie twoja wina.
Rozproszył cię mój telefon.
A rodzice wiedzą, że treningi wiążą się z ryzykiem.
Simone zaufała mi, że zastąpię ją przez jeden dzień,
i zobacz, co się stało.
Ali, to nie twoja wina.
Jasne.
W sporcie kontuzje to codzienność.
Wiem.
Nie zapomnij, że przyjęcie jest w przyszły piątek.
Idę do sklepu.
LICEUM CAVENDISH
Pa.
Oddawaj!
Zobaczmy, co tam porabia mały aniołek mamusi.
Ciacho. Kim jest Jordan?
Mamusia wie, że piszesz z dorosłym facetem?
Zrobiłaś to specjalnie, prawda?
Maddie jest w szpitalu, Veronico.
U trenerki Simone by do tego nie doszło.
To na pewno.
Oddaj mi telefon.
Czekaj, piszę.
„Cześć, Jordan.
Nudzi mi się.
Wyślij mi zdjęcie swojego…”
- Nie. - „…emotka bakłażana”.
Przestań.
Wysłane.
Zatrzymam go do końca dnia.
Cześć, Craig.
Chyba nie wyjeżdżasz?
Jordan tu ogarnia. Wrócę, zanim zauważysz.
Na pewno zauważę.
NA PODSTAWIE POWIEŚCI ADELE PARKS
Ali Mitchell?
Tak.
Jestem Tom Truby.
To niezręczne.
Przyszedłem w sprawie Katie.
Wszystko w porządku?
Coś się stało w szkole?
Nie, nic z tych rzeczy.
Katie urodziła się 15 lat temu,
między 27 marca a 29 marca, w szpitalu St. Julian,
zgadza się?
Przepraszam, o co tu chodzi?
Nie, to ja przepraszam.
Mam dwie córki, starsza chodzi do Wolk High.
Gdyby ktoś przyszedł do mnie
i wypytywał o nią, na pewno bym się wściekł.
Ale…
Cóż… moja żona zmarła.
Mogę wejść?
Naprawdę musimy porozmawiać.
Oczywiście.
Jeff?
Dzięki.
Piękna córka.
Witam.
Cześć, Tom Truby.
Jeff Mitchell.
Oczywiście wiem, kim jesteś.
Jeśli chodzi o pracę,
wolałbym kontaktować się poprzez moją agencję.
Nie, nie dlatego tu jestem.
Zatem dlaczego?
Chciałem powiedzieć wam osobiście.
Moja żona, Bella, miała raka jajnika.
To była mutacja genetyczna genu BRCA,
ale odkryliśmy to za późno.
Przykro mi z powodu twojej żony,
ale co to ma wspólnego z Katie?
Po śmierci Belli zbadałem dzieci
pod kątem tej mutacji genetycznej i wyniki były negatywne,
tyle że moja 15-letnia Liv nie miała zgodności.
Ani z moim DNA,
ani z DNA mojej żony.
Chyba macie moje dziecko.
Nie.
W szpitalu musiała zajść pomyłka.
- Nie. - Mamy twoje dziecko?
Między 27 a 29 marca w St. Julian
urodziło się dziewięcioro dzieci,
w tym sześciu chłopców. Z kolei ta trzecia dziewczynka
była innego pochodzenia etnicznego.
Musicie zrobić test DNA.
Jeśli mam rację, powinniście zbadać,
czy Katie ma mutację BRCA,
i to czym prędzej.
Opaski.
Katie miała w szpitalu opaskę,
która pasowała do mojej.
Liv była wcześniakiem,
zabrano ją na intensywną terapię.
W St. Julian opaski zakładają dopiero,
gdy dziecko będzie stabilne.
Katie też była wcześniakiem.
Owszem.
Musisz już wyjść.
Dobrze.
Zostawię wam mój numer.
Po prostu idź.
To nieprawda.
Wiedziałabym, Jeff.
Ja…
Wiedziałabym, gdyby nie była moja.
Tak.
Myślisz, że będzie chciał opieki?
To się nigdy nie wydarzy.
Żaden sąd nie zabierze 15-latki z kochającej rodziny, w której dorastała.
Tak.
Bez względu na wynik testu DNA.
- Jest nasza. - Tak.
- Dokładnie. - Właśnie.
Po co nam ten głupi test?
Z powodu zagrożenia rakiem, Ali.
- Cześć. - Cześć.
Co?
Rozmawiałam z mamą Maddie, wyszła już ze szpitala.
Tak, pisała do Georgii.
Lekarz musiał wsadzić jej kość z powrotem na miejsce.
Tak.
Koszmar… Mamo, co ty robisz?
Stój!
Halo!
Przepraszam.
Nie ciśnij tak, Ali.
Mało już narobiłaś szkód?
Tylko żartuję.
Veronica wszystko mi powiedziała.
To nie była twoja wina.
Szukałam cię, Katie.
Zostawiłaś telefon w klasie.
Jak Jeffowi idzie pisanie?
Wiem, że ma blokadę.
- Naprawdę? - Tak, piszemy do siebie.
Ale nasz bohater musi stworzyć
kolejne straszne arcydzieło, prawda?
- Prawda. - Wyskoczmy kiedyś na kawę.
- Jasne. - To do zobaczenia.
Świetny trening, trenerko.
Niepotrzebnie hamowałam.
Fakt.
Ktoś ukradł mi telefon, dziękuję, że nie wysłałeś zdjęcia fiuta
WNIOSKOWANIE STATYSTYCZNE
Pora na test.
Dlaczego to robimy?
Bo widzieliśmy reklamę o przodkach i uznaliśmy, że będzie fajnie.
A kto wie, co się wydarzy?
Może tata się odblokuje
i wyciągnie z tego historię.
Padły strzały.
My już zrobiliśmy nasze.
To łatwizna.
Ciekawostka. Większość ludzi myśli,
że badają ślinę, ale tak naprawdę
wacik zbiera komórki policzkowe.
Ohyda, tato.
No co?
To fajna ciekawostka.
- Przepraszam. - Dobrze.
Dobra, jadę to wysłać.
W porządku.
Wyniki będą za trzy dni.
Dobrze.
Kotku, bez książek ciężko ci będzie dokończyć pracę domową!
Co takiego?
Nie jesteście moimi rodzicami?
Oczywiście, że jesteśmy.
- I zawsze nimi będziemy. - Zawsze, kochanie.
To tylko biologiczne…
Tak, pochodzisz od kogoś innego.
O mój Boże.
Odwiedził nas mężczyzna, który jest twoim biologicznym ojcem.
Pobraliśmy od niego próbki DNA, żeby to potwierdzić.
To niczego nie zmienia.
Nie, ale nie musiałam tego wiedzieć!
Po co mi o tym mówicie?
Kochanie, nie chcieliśmy.
Ale musieliśmy.
Jest coś jeszcze.
Możesz być genetycznie obciążona chorobą.
Nie teraz, ale w przyszłości.
Dlatego musiałaś wiedzieć.
Że jakimś rakiem?
Tak.
Nie! Wynoście się!
Wynocha z mojego pokoju!
Zostaw mnie! Wynocha!
Chodź tutaj.
Mamusiu!
Jeśli mam zły gen,
mam ponad 50% szans,
by zachorować na raka, który zabił moją biologiczną matkę?
Muszą zbadać krew.
Wyniki będą za kilka tygodni.
Zalecają konsultację dla…
Daj mi ten test.
Jasne, skarbie.
Ale musisz z kimś o tym porozmawiać.
Z profesjonalistą.
Raczej nie powinnaś jeszcze
mówić o tym swoim znajomym.
Nie.
Dopóki nie dowiemy się więcej.
Niech to zostanie między nami.
Dobra. Wszystko jedno.
Dobra robota.
Zgaduję, że nie pierwszy raz się wymykasz.
Fakt.
Wszystko gra? Co się dzieje?
Katie, o co chodzi?
Jest bardzo źle.
To porąbane.
Cokolwiek to jest, pomogę ci.
Nie, mam nikomu nie mówić.
Potrafię dochować tajemnicy.
No i?
Chyba ma twoje oczy.
- Naprawdę? - Przypomina ciebie.
Nie, boję się spojrzeć.
Liv.
Biedna dziewczynka. Tak młodo straciła mamę.
Czuję, że wszyscy jesteśmy karani przeze mnie.
Co? Dlaczego?
Oddałam jedno dziecko, a teraz to?
Ile razy będziemy to przerabiać?
Nie możesz się winić za pękniętą prezerwatywę
i tępego chłopaka.
Byłaś w wieku Katie, prawda?
Myślisz, że Katie mogłaby wychować dziecko?
- Nie. - W życiu.
Porzucenie dziecka
nie jest czymś, co można zapomnieć.
Adopcja to nie porzucenie.
Nie brnij w to, dobrze?
- Dobrze. - W porządku.
Boże, spójrz na to.
Jest urocza.
To prawda.
Pięć, sześć, siedem, osiem.
Katie, nic ci nie jest?
Tak, wszystko gra.
Te dziewczyny cię podziwiają.
Dlatego musisz być skupiona, bardziej niż kiedykolwiek.
Jasne, dam radę, trenerko.
No to jeszcze raz.
Gotowe?
Pięć, sześć, siedem, osiem.
W tym tempie Katie pójdzie na studia,
zanim skończą to podwórko.
Przepraszam, musiałem skorzystać z toalety.
Wybacz, nie chciałam…
Napijesz się wody czy coś?
Nie, dziękuję.
W porządku.
Dobrze.
Minął ponad tydzień.
Możemy porozmawiać?
Nie będzie tak niezręcznie jak poprzednim razem.
Obiecuję.
Dziękuję.
Mój Boże.
Wygląda jak Bella.
Tom, doceniamy, że dostarczyłeś próbki DNA,
ale wciąż to przetwarzamy.
To nie byle co.
Potrzebujemy przestrzeni.
Dlatego przyszedłem teraz, gdy Katie jest w szkole.
Ale nadal tu jesteś.
Ali, Katie przyszła do naszego domu.
Co takiego?
Widziałem, jak obserwuje nasz dom.
- Kiedy to było? - Wczoraj.
Musiała się wymknąć w czasie lekcji.
Nic mi nie jest.
Ja…
Odnoszę wrażenie, że każda moja decyzja jest błędna.
Na pewno nie każda,
bo Katie wydaje się wspaniała.
Tak, to prawda.
Wiesz, kto jeszcze jest wspaniały?
Liv.
Zobaczysz, jak ją poznasz.
Chcę ją poznać.
To wszystko mnie przeraża.
Myślę, że się zaprzyjaźnicie.
Kto wie, może do mnie też się przekonasz.
Nie dajmy się ponieść.
Tom prosił, żeby przy dzieciach nie rozmawiać o Belli.
Chyba wciąż nie pogodziły się z odejściem ich mamy.
Dobrze?
- Przyjąłem. - Skarbie?
Nie chcę teraz rozmawiać o umieraniu na raka.
Katie!
Może ustalmy sygnał.
Na wypadek, gdybyśmy czegoś od siebie potrzebowali.
Że sygnał pomocy?
Tak, coś…
Na przykład taki.
- Co? - Ali.
Dobrze.
Będzie dobrze.
- Jasne. - Dobrze.
Trzymasz się?
- Cześć. - Co słychać, Jeff?
- Uściskaj mnie. - Cześć.
- Tom. - Dobrze cię widzieć.
- Tak. - Zapraszamy.
Wejdźcie.
Katie…
Jestem Tom.
Cześć.
Miło cię poznać.
Cześć, Liv. Jestem Jeff.
Cieszymy się, że możemy cię poznać.
Cześć.
Cześć, Liv, jestem Ali.
- Cześć. - Cześć.
Witajcie.
To jest Katie.
Cześć.
To dziwne, co?
Jeszcze jak.
- Jestem Callum. - Cześć.
To jest Amy.
Cześć, Amy.
- Fajny królik. - Dziękuję.
Proszę, czujcie się jak w domu.
Mamy w bród jedzenia,
picia i całej reszty.
Mam nadzieję, że wszyscy są głodni.
Czym się zajmujesz, Ali?
Jestem gospodynią domową.
Bywam wolontariuszką w szkole Katie.
A ty? Uprawiasz jakiś sport?
Niezbyt.
Co lubisz robić?
Jest zapaloną czytelniczką.
Jeff jest pisarzem.
Czytałam twoją pierwszą książkę.
Chyba żartujesz. Naprawdę?
Rety.
„Rety”?
Jest cudowna, ale dość obrazowa.
Niekoniecznie odpowiednia dla nastolatki.
Mleko już się rozlało.
Właśnie.
Naprawdę mi się podobała.
Dziękuję, Liv.
Naprawdę to doceniam.
Katie, a robisz coś poza byciem cheerleaderką?
Jestem w drużynie pływackiej.
Ja dobrze pływam. Jak mamusia.
To wspaniale, Amy.
Tak, macie talent we krwi.
- Ja gram w kosza. - Naprawdę?
Super. Uwielbiam koszykówkę.
Wpadnij kiedyś na mecz.
- Dzięki, Liv. - Jasne.
Pracujesz z domu?
Tak, wynajmowałem biuro,
ale wolę to miejsce.
Mogę pisać w piżamie.
Jasne.
Poleciłbyś mi jakieś książki
do przeczytania?
Pytasz serio?
Poprawiłaś mi humor.
Oczywiście.
Mogę ci nawet kilka pożyczyć.
Naprawdę? Byłoby super, dzięki.
Tak.
Podasz mi ten klucz?
Tak.
- Ten? - Tak, dzięki.
Liv ewidentnie uważa, że jestem rozpieszczona.
Pewnie boli ją, że mamy to wszystko.
Ale Callum jest spoko.
Chyba pójdę na jego mecz.
- Chodzą do Wolk? - Tak.
Ja też tam chodziłem.
I grałem dla nich w kosza.
Dawno temu.
Jordan, nie jesteś dużo starszy ode mnie.
Co?
Katie, uważaj na tę rodzinę.
Po prostu…
Nie chcę, żeby coś ci się stało.
Jestem twardsza, niż wyglądam.
Wierzę.
Widzicie to?
Czy Natasha musi próbować zaliczyć wszystkich cudzych mężów?
- Wybaczcie. - Dobrze.
Do później.
Wygląda cudnie, dziękuję.
Niebywałe, jak sobie z tym radzisz.
Ja bym się załamała, Ali.
O czym ty mówisz?
O tej zamianie dzieci.
Jeff ci powiedział?
Ten facet, prawdziwy tata Katie…
Biologiczny ojciec.
Tak. Przystojny jest?
Ja nie…
Boże, czyli jest!
Nie oddałabyś swojego aniołka obcemu,
gdyby nie zawrócił ci w głowie.
Nie oddałam mu Katie,
są na licealnym meczu koszykówki.
Spokojnie, mamciu. Tylko się droczę.
Wybacz.
Cześć, jestem Natasha.
PRZEKĄSKI WSPIERAJ SWOICH SPORTOWCÓW!!
Przyszłaś.
- Tak. - Do potem.
Powodzenia.
Cześć, Katie.
Callum Truby ci pomachał.
Skąd go znasz?
To jego siostra.
Poważnie?
Nie, ona tylko żartuje.
Jesteśmy kuzynami.
Nie może być. Obserwujemy się.
Chodź tu.
Gość jest rozchwytywany.
Powiedz mu, że się przyjaźnimy.
A przyjaźnimy się?
Byłyśmy sobie bliskie.
Może uda się do tego wrócić.
Pewnie.
Wyskoczymy dziś na zakupy?
Wiesz,
udało mi się ruszyć z pracą, więc…
Dobrze.
Poza tym później widzimy się z terapeutką Katie,
nie mogę stracić całego dnia.
Przyjdzie tu, tak?
Tak.
Baw się dobrze.
Dobrze.
Callum o ciebie pytał.
Tak? I co mu powiedziałaś?
Że jesteś spoko.
Ale bądź dla niego miła.
Sporo przeszedł.
A konkretnie?
Po prostu mu nie dowalaj.
Co niby miałabym mu zrobić?
Nie wiem, posłałaś Maddie do szpitala,
żeby nie przyćmiła cię na zawodach.
I co jeszcze?
Była najsłabszym ogniwem.
Kazałam jej trzymać się z daleka od Ryana, ale mnie nie posłuchała.
Ma szczęście, że nie było gorzej.
Hej, ślicznotko.
Tom.
Miło cię widzieć.
Co tam kombinujesz?
Szukam prezentu.
Dla kogo?
Dla Petera, mojego siostrzeńca.
Ile lat ma Peter?
Dwadzieścia.
Dwadzieścia. Trudna sprawa.
Jak zawsze, co roku mam problem.
Potowarzyszyć ci?
Pewnie.
- W porządku. - Jak ci mija dzień?
Jaki styl preferuje Peter?
Lubi sport?
Nie wiem.
Jasne.
Te swetry są fajne.
Przewiewne.
W CIĄŻY? OTO CO MUSISZ WIEDZIEĆ
Koszule?
Lubi paski?
- Nie dla nas. - Tak.
- Tylko to. - Jasna sprawa.
Spodnie khaki?
Chyba nic dziś nie kupię.
Jak to?
Jesteś głodny?
Umieram z głodu.
Za co wypijemy?
- Za Petera. - Za Petera.
Dziś są jego urodziny.
Nie kupiłam mu prezentu,
bo nie wiem, gdzie mieszka.
Nawet nie wiem, czy tak się teraz nazywa.
To znaczy?
Nazywałam go Peterem, gdy się urodził.
Nie jest moim siostrzeńcem.
To mój syn.
Dopiero skończyłam 16 lat i…
oddałam go do adopcji.
Nigdy nie mówiłam o tym Katie,
więc niech to zostanie między nami.
Oczywiście.
Co roku chodzę na zakupy po prezent na urodziny Petera.
To mi pomaga uporać się z poczuciem winy.
Dlaczego czujesz się winna?
Bo go oddałam.
Ali, współczuję.
To dużo.
Oddałaś go kochającej rodzinie, która mogła się nim zaopiekować,
a to najlepsze, co mogłaś zrobić.
Jeff na pewno powiedziałby to samo.
Tak.
Zwykle towarzyszy mi
na tych zakupach.
To taka nasza tradycja, ale dziś pracuje i…
Słabo, że musiałaś zadowolić się zmiennikiem.
To była bardzo miła niespodzianka.
Dzięki.
Mogę ci powiedzieć coś żenującego?
Im bardziej żenującego, tym lepiej.
Zanim przyprowadziłeś dzieci,
tak bardzo bałam się wtopy,
że zaproponowałam Jeffowi i Katie
- sygnał ratunkowy. - Jaki?
To nie jest żenujące.
Myślę, że to słodkie.
Dość o mnie. Co z tobą, Tom?
Pytaj, o co chcesz.
Czy spotykałeś się z kimś, odkąd straciłeś Bellę?
Nie.
W ogóle?
Byłem zajęty dziećmi.
A będąc szczerym,
mój związek z Bellą był skomplikowany.
Mianowicie?
Zdradziła mnie.
Przykro mi.
Źle to zniosłem.
Byłem bliski opuszczenia jej,
zanim zachorowała,
ale musiałem się nią zająć i…
Ale teraz wspomnienie tego uczucia,
tej zdrady, przyprawia mnie o dreszcze.
Problemy z zaufaniem.
Chyba wiem, o co ci chodzi.
Nie.
Jeff?
Nigdy go nie przyłapałam,
ale ostatnio czuję, że…
Jeśli to zrobił,
to jest idiotą.
Dziękuję.
Dziękujemy za wizytę, dr Lopez.
Żaden problem.
Ostatnie tygodnie były intensywne,
a wyniki testu BRCA pojawią się w przyszłym tygodniu.
Katie, jak sobie z tym radzisz?
Sama nie wiem.
Próbuję się czymś zająć.
Spędzasz więcej czasu z rodzeństwem?
Nie, zaczynam myśleć,
że Tom celowo trzyma ich z dala.
Dlaczego miałby to robić?
Na wypadek, gdybym miała zły gen?
Oni już stracili mamę.
Po co poznawać nową siostrę,
jeśli miałabym…
umrzeć?
Nie, kochanie, Tom nigdy by tego nie zrobił.
Skąd wiesz, co zrobiłby Tom?
Mówię tylko, że to raczej nie to.
Jest samotnym ojcem.
To musi być dla niego trudne.
Nie chodzi o ciebie.
Katie, dasz mi chwilę sam na sam z rodzicami?
Tak.
Dobrze.
Dziękuję.
Jeff, masz jakiś problem z biologicznym ojcem Katie?
Nie nazwałbym tego problemem.
A jak byś to nazwał?
Nie mam pojęcia.
Spędza czas z moją córką, ale ja jestem jej ojcem, to dziwne.
Dlaczego miałoby nie być?
Uważasz Toma za zagrożenie?
Nie, facet jest w rozsypce.
To przykre, jego żona właśnie zmarła.
Dlaczego zawsze go bronisz?
Czemu mówisz Natashy Bridge o naszym życiu?
Ustaliliśmy, że to wszystko zostanie między nami.
Co? Ja…
Nie wiem, poprosiła mnie
o przekazanie książki na szkolną aukcję.
Rozmawialiśmy i musiałem wspomnieć,
że mam blokadę, jakoś tak wyszło.
Skoro tak ci to przeszkadza,
czemu tyle dusiłaś to w sobie?
- Przeszkadza? - Tak.
Przerwa.
To nie jest terapia dla par.
Pamiętajmy, po co tu jesteśmy.
Dla kogo tu jesteśmy.
Dla dobra Katie wszyscy musimy grać w jednej drużynie.
Dobrze to ukrywa,
ale boi się wyników tego testu.
Jasne?
Uściskaj mnie.
Baw się dzisiaj dobrze z Maddie.
Zasłużyłaś.
Dzięki. Muszę iść.
Możemy porozmawiać?
Tom Truby – Jasne. Idziesz ze mną na mecz Calluma?
Była najsłabszym ogniwem.
Kazałam jej trzymać się z daleka od Ryana,
ale mnie nie posłuchała.
Ma szczęście, że nie było gorzej.
Ja pierdzielę.
Laska jest walnięta.
Tak. I wysłałam to Veronice.
- Nie gadaj. - Ano.
Powiedziałam, że jak nie da nam spokoju,
wyślę to trenerce Simone.
Wkurzyła się?
Udawała, że to nic takiego,
ale było widać, że się boi.
Idealne wyczucie czasu.
Cześć, Tom.
- Przepraszam za kłopot. - Żartujesz?
To mój szczęśliwy dzień.
Możemy pogadać na osobności?
Co?
To wciąż boli.
Boże, poparzyłeś się?
Tak, wypadek w kuchni.
Bella zajmowała się gotowaniem.
Ja wciąż się uczę.
Przykro mi.
Chyba wiem, o czym chcesz porozmawiać.
Tom, przepraszam, ja…
Myślę, że możesz…
O mój Boże!
Boże! Liv, nie!
Nie, w porządku.
Wcale nie, Tom! Porozmawiam z nią.
Nie, ja to zrobię.
Nie martw się.
Zajmę się tym.
Boże.
- Będziesz mnie kryć? - Oczywiście.
- Baw się dobrze. - Dzięki, Maddie.
Życz mi powodzenia.
Nie rób niczego, czego ja bym nie zrobiła.
- Pa. - Cześć.
Ruszajmy.
- Spadajmy stąd. - Pewnie.
No i pojechała.
Mały aniołek mamusi.
Mała dziwka mamusi.
Ali, tak mi przykro.
Prawie zapomniałem o urodzinach Petera.
I jestem idiotą.
Byłem zajęty pracą, zaniedbywałem cię i…
Nieważne, czy sprzedam jeszcze książkę.
Kocham cię, wiesz?
Bardzo cię przepraszam.
Kocham cię.
Myślisz czasem o ucieczce?
O nowym początku?
Myślałem, gdy byłem w twoim wieku.
Nie rób tego.
Nie znoszę, gdy się tak zachowujesz.
Jordan, daj spokój. Mamy świętować.
Dobrze.
Mam dla ciebie niespodziankę.
Muszę ci coś powiedzieć.
Najpierw niespodzianka.
Zamknij oczy.
Dobra, możesz otworzyć.
Wszystkiego najlepszego.
Cześć.
Dzięki, że przyszłaś.
Zasypywałaś mnie wiadomościami,
zostało mi to albo blokada.
Napijesz się czegoś?
Nie wiem, od czego zacząć…
Może od tego, że widziałam język mojego taty w twoim gardle?
No tak.
To było paskudne.
Nic się nie dzieje między mną a twoim tatą.
Wiem, jak to musiało wyglądać,
ale nie jestem nim zainteresowana
i wyraziłam się jasno…
Super, mogę już iść?
Nie.
Widziałam cię wczoraj w sklepie.
I co z tego?
Pomyślałam, że może potrzebujesz z kimś pogadać.
Nie możesz udawać, że to się nie dzieje, Liv.
Byłaś u lekarza?
Co?
Widziałam, jak kupujesz książkę o ciąży.
Boże.
Pamiętaj, że możesz na mnie liczyć.
Że też jestem z tobą spokrewniona.
Wiem, że nie szukasz nowej mamy.
Po co mi nowa mama?
Mówię tylko, że mogę się z tobą przyjaźnić.
Nawet mnie nie lubisz.
Owszem, lubię.
Liv, oczywiście, że tak.
- Cześć. - Odebrałaś dziś Katie?
Nie, ty miałeś ją odebrać.
Jestem u Maddie i Katie tu nie ma.
Jak to?
Mama Maddie myślała, że odebrałem ją kilka godzin temu.
Heather widziała, jak wychodzi?
Nie, Maddie widziała.
A co z lokalizacją telefonu?
Nie wiem, chyba ją wyłączyła.
To trochę dziwne, nie?
Zostań tam, zaraz przyjadę.
Cześć, tu Katie.
Zostaw wiadomość albo wyślij SMS-a.
Katie, zadzwoń, proszę.
Nie masz kłopotów. Muszę wiedzieć, gdzie jesteś.
I to już.
Kocham cię.
KOMÓRKA – TOM TRUBY
- Tom? - Dobrze, że odebrałaś.
- Katie się odzywała? - Nie, a miała?
Wyszła rano z domu Maddie i nic nam nie powiedziała.
- Nie wiemy, gdzie jest. - To okropne.
Wybacz, nie mogę teraz rozmawiać.
Nie wiem, gdzie ona jest.
Przysięgam.
Wyszła w pośpiechu
i myślałam, że pan na nią czeka.
Mogła się z kimś spotkać?
Może z chłopakiem?
Jesteś pewna, Maddie?
To bardzo ważne.
Jestem pewna.
Gdybyś wiedział, gdzie może być.
Dam znać, jeśli się czegoś dowiem.
Sprawdźcie jej profil, ciągle coś wrzuca.
Ostatni post jest sprzed tygodnia.
Mam na myśli jej drugie konto.
Katie ma inne konto?
Tak, ale tylko dla wybranych.
Mogę skorzystać z twojego konta?
„NiegrzecznaCheerleaderka09”?
To jak magnes na zboczeńców.
Co jeszcze może ukrywać?
Tu Liv.
Liv, mówi Ali.
Wiem, że nie chcesz teraz ze mną rozmawiać,
ale bardzo cię proszę, oddzwoń, to nagły wypadek.
Widziałam Liv w księgarni, jak kupowała książkę o ciąży.
Jest w ciąży?
Tak pomyślałam,
ale nie wierzę, że to powiem.
A jeśli to Katie jest w ciąży, a Liv próbuje jej pomóc?
Nie, to niemożliwe.
Katie nigdy nie miała chłopaka.
Jesteśmy tego pewni?
Jesteśmy pewni czegokolwiek?
Poszukam jej.
Gdzie?
Nie wiem, w parku, w szkole. Nie mogę tu tak siedzieć.
Pójdę z tobą.
Lepiej tu zostań. Na wypadek, gdyby wróciła.
Tak, w porządku.
Zadzwoń do Liv.
Nie wiem, zadzwoń do kogokolwiek.
Przepraszam, to tylko ja.
W porządku.
Nie wróciła?
Nie.
- Mogę wejść? - Jasne.
Amy chciała, żebym ci go dał.
To słodkie, ale nie mogę wziąć jej pluszaka.
Usłyszała, że martwisz się o Katie.
Chce ci go pożyczyć.
Amy mówi, że przynosi szczęście.
Przekaż Amy, że zajmę się jej króliczkiem
i że oddam go, jak najszybciej się da.
Martwię się, że uciekła, Ali.
Ja też.
Stresowała się testem na raka.
I całą resztą. Tą…
Tą wredną dziewczyną? Vicky?
Veroniką? Powiedziała ci o niej?
Katie bardzo się jej boi.
Dlaczego?
Nie wiem, nie powiedziała.
Boże.
Ja…
Będziemy udawać, że wczoraj nic się nie wydarzyło?
Tom, przepraszam.
Poniosło mnie, nas oboje.
Ale to nieprawda.
Tom, mam męża.
Jeff cię nie uszczęśliwia.
Jasne, że tak. My…
To było surrealistyczne i stresujące.
I zwróciłaś się do mnie.
Tom…
Jesteś w trudnym położeniu.
Jeff i ja tak samo.
Wszyscy będziemy w swoim życiu,
więc zostawmy to za sobą.
Mam nadzieję, że nadal będziemy przyjaciółmi.
Przyjaciółmi?
Przyjaciółmi.
Rozumiem.
Przepraszam, jeśli źle odczytałem twoje intencje.
Ja też przepraszam.
To było szaleństwo.
Dobrze.
Daj znać, jak tylko Katie się odezwie.
Oczywiście. Niezwłocznie.
W porządku.
Dzięki.
Cześć.
- Coś nowego? - Nie.
Dzwonię na policję.
Katie chyba to zaplanowała.
Ktoś ją podwiózł, musimy tylko dowiedzieć się kto.
Możemy dostać jej SMS-y od operatora,
ale to potrwa nawet z waszą zgodą.
- To jej komputer? - Tak.
Po tym, co powiedzieliście mi o przejściach Katie,
jest duża szansa, że musiała to odreagować.
Możliwe, że wróci do domu przed nocą.
Ciągle to widzimy.
Dobrze.
Nie.
Wypuść mnie!
Co?
Maddie chce coś powiedzieć.
Skłamałam.
Bardzo przepraszam.
Myślałam, że do tego czasu wróci.
Maddie, gdzie ona jest?
Wymknęła się wczoraj do Jordana.
Nie wróciła.
Nie odpowiada na moje SMS-y.
Kim, do cholery, jest Jordan?
Państwo Mitchell, nie wariujmy.
Jordan?
Craig?
Otwórz drzwi.
- Jest tutaj? - Co?
Katie, gdzie ona jest?
Nie wiem, tu jej nie ma.
Katie!
- Jordan Burr? - Tak.
Detektyw Davis, policja Greenwood.
Mogę wejść?
Chyba tak.
Katie?
Nie ma jej tu.
Dlaczego miałaby tu być?
Nie możecie tu ot tak sobie wtargnąć.
Wiemy, że byłeś wczoraj z Katie, a teraz zaginęła.
Zaginęła?
Co jej zrobiłeś? Ma tylko 15 lat.
Nie zrobiłem nic złego.
Słyszałeś o gwałcie ustawowym?
Nie pomaga pan, panie Mitchell. Zachowajmy szacunek.
Wszyscy mamy ten sam cel.
- Prawda, Jordan? - Proszę cię.
Nie mam nic do ukrycia.
A zatem porozmawiajmy.
Może najpierw się ubierz.
Tak, załóż coś na siebie.
Co cię łączy z Katie?
Jesteśmy przyjaciółmi.
Tylko? Nic romantycznego?
Nie, to tylko przyjaźń.
- To po co to tajne spotkanie? - Wcale nie było tajne.
Jej rodzice o tym nie wiedzieli. Jak byś to nazwał?
Wiem, jak to wygląda, ale to nie tak.
Dlaczego odebrałeś wczoraj Katie?
Mieliśmy co świętować.
Moje urodziny.
Wczoraj były twoje urodziny?
Skończyłeś 20 lat?
Peter?
Tak mnie nazwałaś?
Tak mi przykro.
Nic się nie stało.
Naprawdę.
Nigdy nie skrzywdziłbym Katie.
Od kilku lat wiedziałem, że jesteś moją biologiczną mamą.
Nie zapieczętowałaś akt.
Myślałam, że kiedyś zechcesz mnie odnaleźć.
Chciałam tego.
Zaprzyjaźniłem się z Katie online.
Wspomniała, że rozważacie renowację ogrodu,
a ja powiedziałem o tym tacie.
Wczoraj wyraźnie powiedziała, że coś do mnie czuje,
więc w końcu musiałem jej powiedzieć.
Powiedziałem jej, że jesteś… moją biologiczną mamą.
Kłamałeś o wszystkim. Całe moje życie to ściema!
Czym sobie na to zasłużyłam?
Odbiło jej.
Zabrała rzeczy i uciekła ode mnie.
I pozwoliłeś je na to?
Próbowałem ją zatrzymać.
Była na mnie taka wściekła.
Czekałem na nią, ale nie wróciła.
Myślałem, że poszła do domu.
Przykro mi.
Będę w samochodzie.
Wybacz, że nic nie mówiłem.
Nie, cieszę się, że w końcu cię poznałam.
Naprawdę.
Poza tym byłeś kimś, z kim Katie mogła porozmawiać.
Dziękuję.
Coś jeszcze ją trapiło?
Typowe licealne dramaty,
jak z tą koszmarną Veroniką.
Co z nią?
Bardzo zraniła jakąś dziewczynę na treningu cheerleadingu.
Specjalnie?
- Jesteś pewny? - Na stówę.
Katie jest bystra, ma dowody.
Wysłała mi je.
Pani detektyw?
Dlaczego mi to robisz?
Ostatni raz widziałam Katie w szkole w piątek.
Czy miałaś coś wspólnego z wypadkiem Maddie?
Boże, pani tak serio?
Poważnie, Ali?
Wiem, że bywasz emocjonalna,
ale przychodzisz tu bez zapowiedzi
i rzucasz szalone oskarżenia?
Nic nie zrobiłam.
To pani miała nas pilnować.
- Otóż to. - W porządku.
Była najsłabszym ogniwem.
Kazałam jej trzymać się z daleka od Ryana,
ale mnie nie posłuchała.
Ma szczęście, że nie było gorzej.
To na pewno tylko takie gadanie.
Nie miałaś tego na myśli, prawda?
Twoje słowa mówią same za siebie.
Musimy wiedzieć wszystko.
Muszę zadzwonić do prawnika.
Musisz przestać gadać.
Ali ma rację. Zamknij już gębę.
Wróćmy do Katie.
Czy to prawda, że nie widziałaś jej od piątku?
Widziałam ją zeszłej nocy.
Gdzie?
W Mount Raven Park. Śledziłyśmy ją.
- Z kim? - Brit była ze mną.
Dlaczego ją śledziłyście?
Wiedziałam, że ma się spotkać z jakimś starszym typem.
Chciałam im zrobić zdjęcia.
Po co? Żeby ją upokorzyć?
Żeby na mnie nie doniosła.
Katie nie jest tak niewinna, jak się wam wydaje.
Praktycznie zrobiła striptiz dla Jordana.
Boże, ale żenada.
Aż mi się cofa.
Typowa zdzira.
I co się potem stało?
Katie, wracaj!
Potem o coś się pożarli i uciekła.
Nakręciłam twoje wygibasy.
Nic jej nie zrobiłyśmy.
Tylko trochę ją nastraszyłyśmy.
Przysięgam na Boga.
Dziękuję, pani detektyw. Proszę dać nam znać.
Szkoda, że nie poznaliśmy Belli.
Kobiety, która dała nam Katie i wychowała nasze dziecko.
Na pewno była cudowną matką.
Ty jesteś cudowną matką.
Nie.
Tak, jesteś.
Nie, spójrz na datę tego posta.
Z MOJĄ MAMĄ, 19 MAJA
To…
To z zeszłego tygodnia.
Co…
Co to ma być?
Jeśli ten dom jest zarejestrowany na Bellę,
możemy sprawdzić adres?
Oczywiście.
Liv? Kto przyszedł?
Zapewne Ali i Jeff.
Jestem Bella, mama Liv.
- Ty jesteś… - W ciąży. Nie Liv.
To dość niegrzeczne założenie
na temat mojej córki, prawda?
Ty żyjesz?
Tom powiedział nam, że umarłaś.
Co takiego?
Oczywiście, że nic nie wiesz.
Zabronił nam o tobie rozmawiać przy dzieciach.
Nigdy nie wolno nam rozmawiać o mamie przy tacie.
Wtedy się wścieka.
Cześć, jestem Rory, mąż Belli.
Jeff.
Tata znów zrobił coś złego?
Chodźmy do twojego pokoju, Amy.
Miałam raka,
ale bez związku z genem BRCA ani odziedziczoną mutacją.
Więc badania przesiewowe raka, które zrobiliśmy dla Katie…
To była bzdura.
Tom cały czas nami manipulował.
Moja żona zmarła.
To była mutacja genetyczna genu BRCA.
Przecież sami zrobiliśmy testy DNA.
Urodziłam Katie, a ty urodziłaś Liv.
Ta część to prawda.
Podczas mojej terapii Callum i Liv oddawali krew.
Wtedy dowiedzieliśmy się, że Liv nie ma z nami zgodności.
Ale to nie miało znaczenia.
Liv jest moją córką.
A Katie jest nasza.
Dokładnie.
Nie miałam ochoty was szukać.
Pokłóciłam się o to z Tomem.
Wtedy kłóciliśmy się już o wszystko.
Posypał się po rozwodzie.
Miał załamanie nerwowe.
Kiedy to było?
Dwa lata temu.
Dostałam opiekę i dzieci rzadko go odwiedzają.
Zwłaszcza że przestał brać leki.
Nie zawsze jest zdatny do wizyt.
Tom celowo trzyma ich na dystans.
Więc Tom czuje, że stracił wszystko.
Ma obsesję na punkcie córki,
z którą może mieć szansę.
- Ma Katie. - Tak.
- Cześć. - Katie, cieszę się, że zadzwoniłaś.
Co się stało?
Nikomu nie mogę ufać.
Mnie możesz.
Zgadnijcie, kto ją zastępuje.
Hej, ślicznotko.
Mogą tak po prostu wchodzić na naszą posesję?
Mogą się przydać.
Wejdźcie.
Już przeszukujemy mieszkanie Toma Truby'ego
i mamy jego bilingi.
W piątek przed północą odebrał połączenie od Katie.
Musiała do niego zadzwonić po ucieczce od Jordana.
- Wspomniałaś, że tu wpadł. - Tak, na chwilę.
Czy rozmawialiście o czymś innym niż Katie?
- Tak. - O czym?
Tego dnia, gdy Tom porwał Katie, jeszcze mnie pocałował.
Co? Kiedy go widziałaś?
Poszłam do szkoły Calluma spotkać się z Tomem,
bo dalej byłam przekonana, że Liv jest w ciąży.
Chciałam z nim o tym porozmawiać i…
I nagle cię pocałował? Tak po prostu?
Kochanie, przysięgam, że to przerwałam.
W razie czego będę na dole.
Dobrze.
O tym rozmawiałaś z Tomem?
O pocałunku?
Tak.
Miał nadzieję, że to coś więcej,
że czeka nas jakaś przyszłość.
Możemy to obrócić na naszą korzyść.
Od jak dawna znasz Katie?
WRÓĆ DO NAS, KATIE
Przyjaźnimy się od dziecka.
Nie wierzę.
Wiem, że to trudne.
Zbliżamy się do 48 godzin,
ponurego kamienia milowego w sprawie porwania
wyjętego żywcem
ze stron jednej z książek jej ojca.
Władze podkreślają, jak ważne jest
odnalezienie zaginionych w ciągu pierwszych 72 godzin.
Przepraszam.
Niestety czas Katie i jej rodziny powoli ucieka.
Mojej córce nic nie ucieka!
Dlaczego tak mówisz? Żeby podkręcić swój reportaż?
Ali, wiem, że cierpisz.
Co teraz czujesz?
Cholera, Ali.
To było kozackie.
I rozejdzie się po sieci.
Ile razy już się przed tobą ośmieszyłam?
Szczerze mówiąc, straciłam rachubę.
Chcesz coś do jedzenia albo…
To miłe.
Nie mam teraz apetytu,
ale dziękuję, że tu jesteś, Liv. To wiele dla mnie znaczy.
Nie ma problemu.
To gabinet Jeffa.
Co tu robi Pan Króliś?
Tom go podrzucił.
Powiedział, że Amy pożycza go nam na szczęście.
Kiedy?
Gdy był tu ostatnio, a co?
Zawsze zostawiał w nim liściki dla Amy.
Co takiego?
- Takie. - O mój Boże!
„Daj mi tylko znak, a zaczekam na ciebie o zmierzchu
tam, gdzie wszystko się zaczęło.
Przyjdź sama albo nigdy więcej nie zobaczysz naszej córki”.
„Gdzie wszystko się zaczęło”? Co ma na myśli?
Szpital St. Julian.
Tam doszło do podmiany, tam to wszystko się zaczęło.
Powiedzmy policji.
Nie, Liv. Mam przyjść sama.
Nie mogę być z policją. Nie mogę narażać życia Katie.
Chyba nie myślisz, że mógłby skrzywdzić Katie?
Nie wiem, kochanie. A ty?
Jak mogę ci pomóc?
Nie mów nikomu, co znalazłyśmy.
Katie, skarbie, jeśli mnie słyszysz,
kochamy cię.
Tom, wiemy, że ty też kochasz Katie.
Wiem, że zrobiłbyś wszystko,
by się o nią zatroszczyć.
Oboje chcemy dla Katie jak najlepiej.
Chcemy tego samego.
Co się stało, to się stało,
przeszłości nie zmienisz.
Musimy skupić się na przyszłości.
ZAGINĘŁA CÓRKA AUTORA THRILLERÓW
Tylko to się liczy.
Dziękuję, państwo Mitchell.
Odpowiemy na kilka pytań.
Jedzonko.
Ułóżmy cię wygodnie.
Czas na kolację.
Katie, musisz mieć siłę.
Zjedz.
Powoli. Otwórz.
Właśnie tak.
Tak.
Zajadamy dalej, proszę bardzo.
Jeszcze jedna łyżka. Tak jest.
Jeszcze jedna.
Dobrze.
Odpocznij.
Jordan, chłopak.
Potrzebuję się przytulić.
Nie teraz, Ali.
Spróbuj z datą jej urodzin.
Marzec. Przeliteruj 28 marca.
Wymknę się bokiem,
a ty przypilnujesz Jeffa?
- Dobrze. - W porządku.
- Jestem z tobą. - Dziękuję.
- Bądź ostrożna. - Będę.
- Dobrze. - Tak.
Tom!
Gdzie jest Katie?
- Daj mi kluczyki. - Jasne.
- Trzymaj. - Telefon.
Tak.
Gdzie Katie, Tom?
Tom!
Czemu tak na mnie patrzysz?
Myślisz, że skrzywdziłbym naszą córkę?
Oczywiście, że nie.
Nie, po prostu za nią tęsknię.
Znasz mnie, martwię się.
- Wkrótce się z nią zobaczysz. - Dobrze.
Uważaj!
Tom, nikt nie wie, że tu jestem.
Robisz mi krzywdę.
Wybacz, kochanie.
Ładnie wyglądasz, Ali.
Dziękuję.
Wybacz, że wcześniej nie byłem dżentelmenem.
Tym razem zwolnię.
Nikt nas nie śledzi, przysięgam.
Wierzę ci.
Pewnie jesteś na mnie wkurzona.
Przez Bellę?
Chyba rozumiem, dlaczego powiedziałeś, że nie żyje.
Próbowałeś mnie chronić.
Zgadza się.
Bella to suka klasy A.
Ale już to wiesz, prawda?
Tak, oczywiście.
Byłem podekscytowany moją przyszłością z tobą i Katie.
Ale mnie zwodziłaś
i powiedziałaś, że mnie nie chcesz.
Chciałem, żeby było łatwo. Miło.
Chciałem, żebyś…
Chciałem, żebyś poszła z nami.
Nie wiedziałam, jak poradzić sobie z uczuciami.
Wszyscy zasługujemy na drugą szansę.
Zawsze marzyłem, by tu zamieszkać.
Wynająłeś dom?
Znalazłem coś za gotówkę.
Trochę przestarzały, ale od czegoś trzeba zacząć.
Nie wszyscy możemy być wziętymi pisarzami.
Nie.
Będziesz tęsknić za pieniędzmi Jeffa?
Tego nie powiedziałam.
Jasne, że nie.
To tutaj.
Nie ma jak w domu.
Katie?
- Katie? - Odpoczywa.
Katie? Kochanie?
Zamknąłeś ją?
Nie zostawiłaś mi wyboru.
Myślisz, że tego chciałem?
Nie, oczywiście, że nie.
Katie?
O Boże! Katie!
Katie!
Skarbie? Katie?
- Mamo. - Już dobrze.
Jestem tutaj.
Zajmę się tobą. Pokaż się.
- Co jej podałeś? - Środek uspokajający.
Tom, pomóż mi zanieść ją na górę.
Nie może tu zostać, jest odwodniona.
Muszę dać jej wodę.
Pomóż mi.
Dobrze.
Już dobrze, skarbie.
Katie?
Katie, skarbie? Usiądź.
Wstań, słonko. Jestem przy tobie.
- Napij się wody. - Mamo…
Już dobrze.
Napij się wody.
Właśnie tak.
Tego ci trzeba. Jeszcze trochę.
Jeszcze łyczek, spójrz na mnie.
Jeszcze trochę.
Bardzo dobrze.
Dobrze, kochanie.
Czyż nie jest idealnie?
W końcu jestem tylko ja i moje dwie dziewczyny.
Co chcemy zrobić najpierw?
Rodzinny wieczór filmowy?
Tom, ona ma dreszcze.
W kuchni jest czajnik, zaparzysz nam gorącą herbatę?
- Dobry pomysł. - Tak.
Najbliższy sąsiad jest kilometr stąd.
I pamiętaj, że mam broń.
Tu Ali, zostaw wiadomość.
Nie odbiera.
Sprawdzę, gdzie jest.
Co Ali robi w szpitalu?
Liv?
Mówiłaś, że jedzie na przejażdżkę, żeby oczyścić umysł.
To nieprawda, co?
Próbuje uratować Katie.
Musimy dać jej szansę.
Opowiedz mi wszystko.
Kochanie, wszystko będzie dobrze.
Boję się.
Wiem, kochanie. Będzie dobrze.
Mamo, on jest szalony.
Wydostanę nas stąd, obiecuję.
Rozumiesz?
Katie…
Spójrz na mnie.
Nie masz tego zmutowanego genu.
- Zmyślił to. - Co?
Twoja biologiczna matka żyje.
- Co takiego? - Nie ma żadnego raka.
Boże.
Wiem.
Herbatki.
- Tak. - Napij się.
Poczujesz się lepiej.
Nie pij tego.
Już ci lepiej?
Potrzebuje chwili.
Tom, dużo przeszła.
Wypij herbatę, zanim wystygnie.
Nie chcę herbaty.
Niczego od ciebie nie chcę.
Nie tak odnosi się do ojca, Katie.
Mam rację, Ali?
Zgadza się.
Co to za herbata?
Nie pamiętam.
Dopiero co ją zrobiłeś i nie pamiętasz?
Wypij tę pieprzoną herbatę.
Ufałem ci, ale jesteś jak Bella!
Jesteś kłamczuchą, oszustką!
Też chcesz zabrać mi dziecko!
Nie pozwolę na to!
Już wolę, żebyś umarła!
Przepraszam, nie chciałem.
Hej, Tom!
- Mamo, chodź! - Ma moje kluczyki.
Wynosimy się stąd. Chodź.
Leż, kurwa! To moja córka!
Uciekajmy stąd, skarbie.
Prędko.
Biegiem!
- Złap się mnie. - Mamo.
Wiem, trzymam cię.
Wsiadaj do auta.
Szybko.
Wsiadaj.
Mamo!
Puść mnie!
Mamo!
Tato, nie! Tato!
Przestań!
Proszę, tato, po prostu przestań!
Liv, ty…
Nie zrobisz tego. Nie możesz.
Zrobię to.
Nauczyłeś mnie tego.
Ja jestem twoim ojcem, nie on!
Przez ostatnie dwa tygodnie rozmawiał ze mną
więcej niż ty przez lata.
Nie pozwolę ci go skrzywdzić.
Kochanie.
Jak nas znaleźliście?
GPS samochodu.
Liv wszystko mi powiedziała.
Potraficie wskazać dokładny moment utraty swojej niewinności?
ANGIELSKI – TEMAT ESEJU:
Ja miałam ich kilka.
To był efekt domina.
Nie do zatrzymania.
Niszczył moje życie kawałek po kawałku.
Nie tylko moje życie się posypało,
ale złożyliśmy wszystko w ten sam sposób,
w jaki zostało zniszczone.
Kawałek po kawałku.
Na początku nie mogłam przestać myśleć o tym, co straciłam.
Ale w końcu udało mi się skupić na tym, co zyskałam.
Wiodłam życie pisane komuś innemu,
a ona żyła życiem przeznaczonym dla mnie.
Ale gdy poznałyśmy się z Liv lepiej,
zrozumiałyśmy, że jesteśmy tam, gdzie powinnyśmy być.
Jesteśmy silniejsze, niż mogłyśmy sobie wyobrazić.
Nie wiem jak Liv,
ale ja mam to po mamie.
Niedługo przyjedzie tu z tatą na weekend dla rodziców.
Na pewno będzie zadawać wiele inwazyjnych pytań
i martwić się o to, jak sobie radzę na studiach.
To może być irytujące, ale nie mogę się doczekać spotkania.
Napisy: Marcin Kędzierski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.